niedziela, 12 grudnia 2010

#641 - Trans-Atlantyk 116

Niebawem Wigilia i koniec roku, więc zanim wszystkich ogarnie na poważnie świąteczna gorączka można by się - pewnie po raz ostatni w tym roku - spotkać w większym gronie, przybić parę piątek, pogadać, poplotkować i wymienić planami na rok kolejny. Bez Mikołaja, choinki i prezentów, za to w najlepszym (bo komiksowym) towarzystwie. Tak więc wszystkich chętnych na tak zwaną Komiksową Wigilię zapraszamy w następną sobotę do Kawangardy (ul. Wilcza 32, start: 19:00), gdzie w sympatycznej atmosferze będzie można podumać nad mijającymi i nadchodzącymi miesiącami. Wstępnie zapowiedzieliśmy się w liczbie 400 osób, ale jeśli przyjdzie kilka więcej to powinien znaleźć się jakiś bonusowy stolik i ze dwa krzesła. Dla spragnionych większej ilości komiksowych wrażeń podczas najbliższego weekendu polecamy wizytę w Sensie Nonsensu (ul. Wileńska 23), gdzie również w sobotę o godzinie 16.00 odbędzie się premiera komiksu "X2" Dariusza Cybulskiego i Daniela Grzeszkiewicza (tylko 100 egzemplarzy!) oraz wernisaż prac Patryka Cabały w Kawangardzie dnia następnego (niedziela, 19 grudnia, 17:00). Tak więc do zobaczenia! HO HO HO! (ŁM)

Niepewni dalszych losów galaktycznego zakątka Marvela fani mogą wreszcie odetchnąć z ulga, choć nie pełną piersią, bo na "Thanos Imperative" kosmos się nie skończy. W marcu wystartuje "Anihilators", tytuł w którym w jednej drużynie zbiorą się pierwszoligowi herosi Domu Pomysłów zamieszkujących kosmiczne rubieże. Silver Surfer, Beta-Ray Bill, Gladiator, Quasar i Ronan the Accuser stworzą zespół galaktycznych Avengers, którzy przejmą obowiązki Nova Corps i Guardians of the Galaxy. Szkoda tylko, że ich przygody mają zmieścić się w zaledwie czterech, podwójnej objętości (40 stron każdy) zeszytach, kosztujących po pięć dolców. Marvel, niepewny wyników sprzedaży, nie zdecydował się na on-going i pewnie w wypadku sukcesu komiksu będzie rozważał jego kontynuację. Scenariuszem zajmą się oczywiście Dan Abnett i Andy Lanning, rysunki przygotuje nagrodzony statuetką Eisnera Tan Eng Huat, wspomagany przez Timothy'ego Greena III, a okładki wykona między innymi Mike Mignola. Mini-seria startuje w marcu. (KO)

Peter Milligan zabiera kombinację najpopularniejszych, najbardziej śmiercionośnych i/lub najbardziej pasujących mu do autorskiej koncepcji herosów Marvela do feudalnej Japonii. Wolverine, Psylocke, Punisher, Hulk i Deadpool będę musieli odnaleźć się w roli pozbawionych pana samurajów na łamach pięcioczęściowej mini-serii "5 Ronin". Pierwszy numer ukaże się również w marcu 2011 roku, a dzięki temu, że będzie oznaczony plakietką "Parental Advisory" jest nadzieja, że pomysł uda się godnie zrealizować, zgodnie z zamysłem Miligana, który nie będzie skrępowany ograniczeniami wiekowymi w swojej pracy. Oprawą graficzną każdego z poszczególnych zeszytów zajmie się inny artysta i będą to - Tomm Cooker, Dalibor Talajic, Laurence Campbell, Goran Parlov i Leandro Fernandez (dość międzynarodowe towarzystwo). Natomiast okładki przygotują wielkie nazwiska przemysłu komiksowego, takie jak John Cassaday, David Mack, Ed McGuiness, Giuseppe Camuncoli, David Aja czy Mark Brooks. (KO)

Dziewiętnastego kwietnia 2011 roku do sprzedaży trafi trzeci tom "Judge Dredd: Mega-City Masters" zbierający wybrane historie takich twórców jak chociażby Kevin O'Neill, Simon Bisley czy Frazer Irving, które na przestrzeni lat pojawiały się na łamach magazynu "2000 AD". Dodatkową atrakcją tego wydawnictwa będzie przygotowana specjalnie z tej okazji okładka autorstwa Erica Powella, znanego najbardziej z wydawanego swego czasu i u nas "Zbira". Sędziego Dredda znam jedynie z filmu z Sylwestrem S. i tym co zaprezentował u nas swego czasu TM-Semic, a patrząc po nazwiskach twórców, którzy maczali przy nim palce mam sporą ochotę przeczytać coś więcej z tym bohaterem. Ktoś coś poleca? (ŁM)

Robert Kirkman zdradził szczegóły swojej nowej autorskiej serii, której premierę zaplanowano na kwiecień przyszłego roku. Jak to zwykle w takich przypadkach bywa "Super Dinosaur", bo o tym tytule mowa, był promowany serią ilustracji. Startujący w ramach Skybound, imprintu Image Comics, w którym Kirkman realizuje swoje projekty, komiks opisywany jest "jako film Pixara przeniesiony na karty komiksu". "Super Dinosaur" opowiada historię przyjaźni Dereka Dynamo i jego najlepszego kumpla, inteligentnego dinozaura z gatunku tyranosaurus rex pochodzącego z świata ukrytego głęboko pod powierzchnią naszej planety. Niestety, nie wszyscy przybysze z Wewnętrznej Ziemi są tak samo przyjaźni i Derek, wraz ze swoim pupilem musi bronić naszego świata przed inwazją dinozaurów. Seria rysowana przez Jasona Howarda, który z Kirkmanem współpracuje przy okazji "Astounding Wolf-Mana", ma być przystępna dla każdego czytelnika, niezależnie od wieku. Więcej o niej możecie przeczytać na blogu Pawła Deptucha, największego polskiego fana ojca "Invincible" i "Żywych Trupów". (KO)

Dla fanów spragnionych nowych przygód wspomnianego już dzisiaj Zbira mamy dobrą wiadomość - na początku tygodnia na stronie USA Today pojawił się ośmiostronicowy szorciak, z którym można się zapoznać zupełnie za darmo. W "An Irish Wake" znajdują się wszystkie charakterystyczne cechy przygód Goona i Fanky'ego, czyli pojedynki na pięści w towarzystwie lejących się ochoczo tunków, potwory i specyficzny humor ojca postaci, Erica Powella. Dobre i to, chociaż chciałoby się w końcu położyć łapy na jakimś nowym zeszycie... (ŁM)

W poniedziałek Dom Pomysłów wydał dość suchy komunikat prasowy, w którym podaj pięciu scenarzystów, mających największy wpływ na kształt uniwersum zamieszkałego przez Spider-Mana i Wolverine'a. Określani, jako Architekci Brian M. Benids, Ed Brubaker, Matt Fraction, Jason Aaron i Jonathan Hickman w tytułach swojego autorstwa kładą podwaliny pod to, co zmieni wygląd świata Marvela w 2011 roku. Serwis BleedingCool od razu podjął trop i spekuluje, że już wkrótce może dojść do eventu na kosmiczną skalę, od których całkiem niedawno Joe Quesada się odżegnywał, solennie zapewniając, że "Siege" był ostatni. Rewelacje BC potwierdza Christos Gage, piszący na swoim twiterze o nadchodzącym evencie, którego reklamy już można znaleźć w niektórych komiksach Marvela. W kilku tytułach z pierwszej linii, pisanych właśnie przez owych architektów (finał "Captain America Reborn" Brubakera, czwarty numer "Avengers" Bendisa czy zeszłotygodniowy zeszyt "Invincible Iron-Mana" Fractiona) pojawiły się trójnogie istoty, jako żywo przypominające Marsjan z "Wojny Światów" H.G. Wellsa. Czyżby Dom Pomysłów czekała inwazja z Czerwonej Planety? W piątkowej kolumnie Cup o' Joe na CBR dwaj redaktorzy Marvela, Axel Alonso i Tom Brevoort, jak ognia unikali powiedzenia czegoś wiążącego na ten temat... Fanom pozostają zatem spekulacje, dalsze poszukiwanie tropów poukrywanych i czekanie, aż pojawią się ilustracje promujące kolejny, wielki wiosenny crossover. (KO)

W marcu przyszłego roku znany i lubiany Venom dostanie swoją własną serię i to od razu zaplanowaną jako miesięcznik! Za przygody czarnego jak smoła symbiota odpowiadać będzie duet Rick Remender/Tony Moore, który miał okazję pracować ze sobą chociażby przy serii "Fear Agent" czy ostatnio "Franken-Castle". Póki co tajemnicą pozostaje kto użyczy swego ciała dla przybysza z kosmosu. Eddie Brock biega teraz po świecie jako Anti-Venom, a Mac Gargan (który to do niedawna był w bliskich kontaktach z symbiotem) wrócił do łamania prawa jako Scorpion. Co ciekawe pasożyt ten będzie miał zupełnie nowe zadanie w świecie Marvela, gdyż od marca stanie się... tajnym agentem do zadań specjalnych, któremu rozkazy wydawać będzie amerykański rząd! Zapowiada się to co najmniej ciekawie. Narodziny nowego Venoma będzie można podejrzeć w lutowym "The Amazing Spider-Man" #654.1, a następnie w kolejnych zeszytach serii "Venom". (ŁM)

Gitarzysta Anthraxa zrealizuje kolejny komiksowy projekt dla DC Comics. Po "Lobo: Highway to Hell" Scott Ian wraz z Samem Kiethem są niesamowicie podekscytowani pracą nad "The Demon". Klasyczny komiksowy villain powołany do życia przez legendarnego Jacka Kirby'ego we własnym tytule występował ostatnio w 2006 roku, na łamach mini-serii "Blood of the Demon". Obecnie gra rolę drugoplanową w "Brightest Day". Na razie zbyt wiele o "Demonie" w wersji duetu Scott Ian/Sam Kieth nie wiadomo, oprócz tego, że ma być brutalnie, krwawo i raczej dla dorosłych. (KO)

"Geek Honey of the Month"
(poniżej jedna z wielu Power Girl, które podesłał nam Paweł z Motywu - dzięki!)

sobota, 11 grudnia 2010

#640 - Komix Express 66

Dzisiaj we wstępie mamy przyjemność zaprezentować garść informacji na temat nowej serii tworzonej przez dwóch (chyba) najpopularniejszych obecnie twórców... ekhm... młodego pokolenia - Michała "Śledzia" Śledzińskiego oraz Karola "KRLa" Kalinowskiego. Bez zbędnego przedłużania oddaję klawiaturę twórcy m.in. kultowego "Osiedla Swoboda", który powie co i jak: 'Seria nosi tytuł "Na Jedno Pub". To historia małego, lokalnego pubu, naprzeciw którego powstał wielki klub Disco Hero, przez co pub stracił klientów. Ostała się jedynie najwierniejsza mu garstka barowych ciem. Co odcinek ekipa stara się przywrócić lokalowi klientelę za pomocą różnych, cwanych chwytów (np. gali bokserskiej, jak to ma miejsce w 1. epizodzie). Gatunkowo to klasyczna humorystyczna seria w konwencji cartoonu. Seria publikowana jest w formie stripów w nowo powstałym warszawskim magazynie "SOUL" (pierwszy numer ukazał się w ostatni czwartek). Paski znajdują się na niemal wszystkich stronach (prócz ostatniej) i jest ich razem 15. To nie jest opcja 1 pasek=1 żart; 15 stripów łączy się w jedną historię. Od 15 stycznia magazyn ma się zamienić w dwutygodnik (być może zwiększy się ilość stron i co za tym idzie ilość stripów). Jest również pomysł na perforację, dzięki której w łatwy sposób będzie można oddzielić komiks od magazynu, tworząc swoistą książeczkę". Podział prac wygląda następująco - Karol Kalinowski odpowiada za scenariusz, projekt graficzny postaci oraz szkic, natomiast sam koncept na serię należy do Michała Śledzińskiego, tak samo jak i tusz, kolor i redakcja. Magazyn ów jest bezpłatny i do znalezienia w warszawskich knajpach. Na zachętę do poszukiwań pierwszego numeru, w dalszej części wpisu prezentujemy dwa paski serii KRLa i Śledzia! (ŁM)

Podziemna oficyna wydawnicza ATY, która zadebiutowała na październikowej eMeFce pierwszym numerem "Bicepsa", snuje mocarstwowe plany! Oprócz regularnego publikowania kolejnych magazynów rzeczonego zina, uruchomiono linię wydawniczą Fifarafa Comics. Tercet Arcz-Teo-Ystad nie chcą jeszcze zdradzić jaką niespodziankę przyszykowano na najbliższą Komiksową Warszawę, ale zapowiedziało tytuł, który ukaże się w... 2013 roku. Na czwartej edycji FKW, w towarzystwie szóstego numeru "B" zostanie wydana "Nienawiść Atomowego Rycerza", debiutancki zeszyt Łukasza Mazura. Tak, tego samego, który wraz ze mną od samego początku współtworzy Kolorowe Zeszyty. "NAR" będzie liczył 32 czarno-białe strony, zostanie wydany w 111 egzemplarzach i nie wiadomo jeszcze ile pieniędzy będzie trzeba na niego wyłożyć. Co ciekawe będzie to już druga produkcja Fifarafa po owianej tajemnicą "Tajemniczej kobiecie z dżungli w kosmosie". (KO)

Na Facebooku objawiło się Krakowskie Studio Komiksu - projekt Michała Jankowskiego, który ma na celu stworzenie pierwszej biblioteki w Krakowie, poświęconej wyłącznie komiksom. Poza ogólnodostępnym księgozbiorem, miałaby ona być również miejscem dla spotkań, wystaw i warsztatów. Pomysł wciąż jest w fazie dyskusji, do której można się włączyć w każdej chwili i wtrącić swoje trzy grosze. Facebookowa strona służy przede wszystkim do przekonania włodarzy biblioteki publicznej, w której pracuje Jankowski, że jest społeczne zapotrzebowanie na tego typu inicjatywę - czyli, im więcej osób kliknie na "Lubię", tym lepiej. Co z tego się urodzi i na ile starczy zapału - okaże się. My uprzejmie podajemy pomysł dalej i kibicujemy Michałowi w jego realizacji. (RW)

Już dzisiaj, to jest 11 grudnia, o godzinie 15 ruszyła druga, świąteczna edycja Krótkich Historii, pierwszych polskich Targów Komiksu Alternatywnego i Ilustracji. Tym razem nie w krakowskiej Fabryce, ale w Galerii Floriańska 22 swoje prace zaprezentują między innymi Ada Buchholc, Kuba Woynarowski czy Mikołaj Tkacz. Impreza potrwa do niedzieli. Z tej okazji Centrala przygotowała zestaw specjalnych świątecznych pocztówek wykonanych przez Jakuba Grocholę, Tomasza Niewiadomskiego, Ojca Rene, Tomasza Pastuszkę, Agnieszkę Piksę i Olgę Wróbel. Każdy komplet składa się z sześciu pocztówek, owiniętych banderolą czarną jak zimowe niebo. Cena kompletu to całe 12 złotych. (KO)

Z inicjatywy Grzegorza Czyża ruszyło przedsięwzięcie pod tytułem Komiks Roku. Podobnie, jak w przypadku Filmu Roku, Albumu Roku, a wkrótce także i Gry Roku, między 15 grudnia 2010, a 15 stycznia 2011 będzie można wybierać najlepszy komiksowy album, który ukazał się w mijających dwunastu miesiącach. Preselekcji tytułów dokonają Jakub Demiańczuk, Sebastian Frąckiewicz, Marek Turek, Maciej Reputakowski oraz niżej podpisany, wspólnymi siłami wybierając pięćdziesiąt najbardziej interesujących pozycji. Już wkrótce ruszy oficjalny blog projektu, którym będzie zajmował się Łukasz Babiel. Stay tuned! (KO)

Ze świata blogosfery i internetu - działalność blogową reaktywował Daniel Gizicki, który jeszcze do niedawna reprezentował barwy Kolorowych. W pierwszej notce Daniel pochyla się nad problemem nikłego odzewu środowiska na poważną publicystykę komiksową z zacięciem naukowym, na przykładzie "Zeszytów Komiksowych". Niby się narzeka na brak obszernych, fachowych analiz, ale kiedy już powstają, zazwyczaj przechodzą niezauważone. Jak na przykład blog o semiotyce komiksu Huberta Kowalewskiego - działający od września, odkryty dla środowiska przez Bartka Biedrzyckiego dopiero w tym tygodniu, na razie bez większego echa. A szkoda, bo to zbiór interesujących esejów o szeroko pojętej komiksologii. Wspomnieć też warto o kolejnej edycji Bitew Komiksowych (rozgrywanych już od 2005 r.) oraz o reaktywacji podcastu Tea Time, który wznowił działalność dwoma wywiadami z tuzami polskiego webkomiksu - Konradem Okońskim i Dakubem Jebskim. (RW)
Komiks na salonach. W jubileuszowym "Playboyu" ukazał się szorciak Jakuba Żulczyka i Przemysława Truścińskiego, zatytułowany "Dom miłości". Jak obiecuje scenarzysta, ośmiostronicowa fabułka to Rzecz w klimacie "Death proof", "Faster pussycat kill kill" i "Helga wilczyca SS" - broń, gołe baby i skrajna przesada. Jak widać, emocje gwarantowane dla amatorów tematu. Ja sam komiksu Żulczyka i Truścińskiego nie miałem okazji jeszcze przeczytać, opinie tych co już czytali wydają się być jednak raczej chłodne. Jeżeli natomiast do miana internetowych salonów podciągnąć Wykop, Joemonster i tryliard stron na soup.io, to warto wspomnieć, że obecnie wielką popularnością cieszy się tam plansza znanego z "Kartonu" cyklu "Odpowiedzi na palące pytania" mgr Macieja Łazowskiego, poświęcona kwestii homoseksualizmu jako choroby. Sam artmac natomiast prosi o nadsyłanie kolejnych pytań do cyklu, na które chętnie udzieli bardzo naukowej odpowiedzi na łamach wspomnianego już "Kartonu". Albo i nie. (RW)

Łażenie po internecie w poszukiwaniu mało popularnej muzyki skutkuje wynajdywaniem kolejnych ciekawostek z cyklu "komiksiarze i okładki płyt". Dwa tygodnie temu znalazłem w ten sposób informację o albumie Krojca i grafikach Janka Kozy. W tym tygodniu odkryłem, że znany z "Epizodów z Auschwitz" Marcin Nowakowski zaprojektował okładkę do albumu Mikirurki - niedawno wydanego "I hate you Rock'n'Roll". Nie jest to może jakiś wstrząsający nius, ale lubimy sobie w Komix Expressie podawać czasem informacje, o których jeszcze nikt inny nie doniósł. (RW)

Jak poinformował na Forum Gildii Robert Zaręba, w najbliższy poniedziałek 13 grudnia do sklepów trafi druga część autobiografii Zygmunta Similaka pod tytułem "W cieniu gwiazdy". Jest to szesnaste wydawnictwo spod szyldu Strefy Komiksu i jak mówi wydawca "jest to komiks niezwykły, ukazujący Łódź w pierwszych miesiącach po wyzwoleniu Polski przez Armię Czerwoną. Autor patrzy na powojenną rzeczywistość oczami dziecka, jakim wówczas był, nieco naiwnie, czasem myląc sen z rzeczywistością, ale w sposób szczery i pozbawiony uprzedzeń". Szczegółowe informacje na temat wydania nie zostały jeszcze udostępnione, ale jeśli ktoś czuje się zainteresowany tematem, a nie miał jeszcze styczności z twórczością Similaka, to zapraszam do recenzji pierwszego tomu autorstwa Kuby Oleksaka. (ŁM)

Facepalm tygodnia (a może i miesiąca) wędruje na czoło Mai Staniszewskiej z dziennika "metro", która swoje wrażenia z lektury najnowszych tomów "Thorgala" zakończyła taką oto złotą radą:

piątek, 10 grudnia 2010

#639 - The Batmans: Track 67 - Tomasz Mering

Dzisiejszego Batmana zawdzięczamy Tomaszowi Meringowi. Twórca pochodzący z Wejherowa pomimo tego, że komiksem zajmuje się od ponad dwudziestu lat, na swoim koncie nie ma zbyt wielu publikacji. Z ważniejszych pozycji warto wymienić szorciaki publikowane na łamach "AQQ" ("Wizyta"), "Zeszytów Komiksowych" ("Pojedynek"), "Chichotu" ("Robot") czy "Magazyny Fantastycznego" ("Fucha"). Jego prace pojawiły się również w "Informatorze" Gdańskiego Klubu Fantastyki, w gdańskim fanzinie "VormkfasA" oraz w autorskim zinie "Turlaki". Jest autorem tekstu "Komiks pośród innych sztuk – komiks a teatr. Zarys zagadnienia", który ukazał się w antologii tekstów Sympozjum Komiksologicznego w 2003 roku. Zapraszamy do odwiedzin jego strony internetowej, bloga i galerii na digarcie i artserwisie. (KO)Z poprawną odpowiedzią jako pierwszy przybył Piotr Nowacki, a.k.a. Jaszczu, który tym samym dołożył dziesiąty już punkt do swojego konta! Serdeczne gratulacje!

Jak co piątek ten sam problem - napisać kilka słów wstępu, które i tak mało kto przeczyta, bo najważniejszy (przynajmniej na początku zabawy) jest czas. A później to już nie ma sensu i można przeskoczyć na inną stronę. Może powinienem poszukać jakiegoś generatora wstępów i na nim dociągnąć do ostatniej edycji? Nie mogę niestety nawet odliczać ile tych piątków przyjdzie mi jeszcze spędzić na wymyślaniu tych kilku zdań, bo Kuba co i rusz podsyła nowe grafiki... Zawsze podejrzewałem, że jest złośliwy. (ŁM)

czwartek, 9 grudnia 2010

#638 - Zmutowane czwartki (4): Ultimate X-Men

Zagmatwana mitologia i plątanina narastających latami, często w połowie porzucanych, wątków skutecznie odstraszała od sięgnięcia po komiksy z charakterystycznym iksem w tytule. Kolejne zmiany redaktorów i scenarzystów, zamiast rozwiązywać, jeszcze bardziej potęgowały problem. Kolejne próby uporządkowania tego bałaganu (wszelkiego rodzaju reloady, restarty, "nowe ery", zmiany tytułów i numeracji) przynosiły skutek odwrotny od zamierzonego, na dobre zniechęcając czytelników do mutantów Marvela.
Pomysł Joe Quesady na stworzenie specjalnego imprintu/uniwersum, w którym ikony Domu Pomysłów miały zostać odświeżone przez najlepszych twórców w branży, którzy opowiedzieliby na nowo ich historie, wydawał się wręcz stworzony dla X-serii. Dzięki sukcesowi filmowych "X-Men" pojawiła się grupa potencjalnych czytelników chcących zapoznać się z oryginałem, ale nie było komiksu, po który mogliby sięgnąć. W skomplikowanej strukturze fabularno-rodzinnej "Uncanny X-Men" czy "X-Men" gubili się nawet najwytrawniejsi x-fani, a same komiksy nie zaliczały się do wybitnych, komiksowych osiągnięć. Nawet w swojej kategorii. Ku uciesze pierwszych i drugich, w 2001 roku na rynku pojawili się "Ultimate X-Men".

Seria "Ultimate X-Men" trafiła również do Polski, trzy lata później na fali powrotu zeszytówek do kiosków. W swojej krótkiej karierze, wydawnictwu Axel Springer udało się wydać w sumie osiem numerów, publikując przy tym zawartość znaną z dwóch, pierwszych wydań zbiorczych "Tomorrow People" (numery 1-6) i "Return of Weapon X" (7-12) oraz fragment trzeciego, "World Tour" (16-20). Opuszczono dwuczęściową przygodę z Gambitem napisaną przez Chucka Austena i narysowaną przez Esada Ribica oraz numer piętnasty, w którym dowiadujemy się, że tak naprawdę Magneto wcale nie zginął w Waszyngtonie na oczach dziesiątek tysięcy telewidzów. Wśród czytelników wywołało to spore oburzenie, podobnie jak ocenzurowanie jednej ze scen z Charlesem Xavierem. Wszystkie to razem z "Hellfire and Brimstone" (21-25), czteroczęściową mini-serią "Ultimate War" i "Return of the King" (26-33) zamykają run Marka Millara w "UXM".

Dla pochodzącego ze Szkocji scenarzysty był to pierwszy kontakt z mutantami Marvela. Na początku 2001 roku Mark Millar był całkiem nieźle zapowiadającym się scenarzystą mającym na swoim koncie "The Authority", ale o zaplątanej mitologii X-Menów nie miał zielonego pojęcia. Nie może zatem dziwić dość swobodne podejście do najbardziej klasycznych historii i motywów. Wątki z przybyciem Kitty Pryde do szkoły, pojawienie się Hellfire Clubu, czy manifestacja Phoenix Force w Jean Grey rozegrane są zupełnie inaczej i właściwie tylko pojedynek z Proteusem (znany z "World Tour") czy rządowy projekt Sentineli bliskie są swoim oryginalnym wersjom.Nawet takiego konserwatywnego miłośnika X-Men, jak ja cieszy sposób, w jaki Millar reanimował świat mutantów. Nie bawił się w wieloczęściowe sagi, ciągnących się latami, kryjących się w cieniu villainów, manipulujących z ukrycia wypadkami i knujących swoje misterne plany. W zaplanowanych na kilka części historiach, akcja pędzie na złamanie karku, dzieje się dużo i szybko. Nowi mutanci są na tyle brutalni i realistyczni, na ile komiks akcji z superbohaterami tłukącymi superłotrów może być. Spandeks i pstrokate kostiumy zastąpiły nieco bardziej cywilne i mniej rzucające się w oczy wdzianka. Scenarzysta całkiem zgrabnie nawiązuje do ówczesnej sytuacji politycznej, kreując Bractwo, grupę mutantów skupioną wokół Magneto, sprzeciwiającej się ideom Xaviera, jako organizację terrorystyczną, kierującą się fundamentalistyczną ideologią, z którą Stany Zjednoczone toczą wojnę, przypominającą bushowską "war on terror". Zresztą cały konflikt światopoglądowy na linii Magneto-Xavier został przedstawiony o wiele bardziej wiarygodnie i ciekawie.

W "Hellfire and Brimstone", będącym zbiorem dość luźnie powiązanych wątków, X-Meni mogą zażyć trochę zasłużonego odpoczynku, bo żadne większe niebezpieczeństwo nie zagraża naszej planecie. Beast, po zerwaniu ze Storm, romansuje przez Internet z cierpiącą na bulimię supermodelkę z aktywnym genem x. Związek Jean i Scott kwitnie, co niekoniecznie podoba się Loganowi. Rodzice Icemana namawiają swojego syna, aby pozwał szkołę Xaviera i zgarnął milionowe odszkodowanie za doznane podczas walki z Magneto obrażenia. W finale poznajemy tajemniczych sponsorów szkoły Xaviera i pojawia się wątek Phoenix.

W "Ultimate War" prawda o losie Magneto wychodzi na jaw i stosunki Xaviera z rządem amerykańskim delikatnie się ochładzają. Na X-Menów poluje zespół Kapitana Ameryki - Ultimates i mutanci muszą zejść do podziemia. Ostatnim aktem tej trylogii jest powrót Mistrza Magnetyzmu w "Return of the King". Niestety, finał wypada dość blado, bo brakuje w nim tego, co było wizytówką Marka Millara – dynamicznej akcji i zaskakujących fabularnych zakrętów. Historia niemiłosiernie się dłuży, a Magneto z budzącego grozę terrorysty z "Tomorrow People" znowu przypomina groteskowego, komiksowego złoczyńcę, wygłaszającego pompatyczne przemowy.Rysowniczą robotą podzielili się Adam Kubert, Kaare Andrews i Chris Bachalo. Kreski Kuberta nigdy nie ceniłem zbyt wysoko i swojej opinii nie zmieniam. To szybki i bardzo sprawny ilustrator, ale w jego rysunkach rażą mnie nienaturalne skróty, sztuczne uproszczenia elementów drugiego planu i liczne niedokładności. A jego styl nie jest ani oryginalny, ani przyjemny dla oka. Co innego Bachalo, jeden z moich ulubionych twórców, nad którego rozbuchanym i ekspresyjnym stylem rozpływałem się przy okazji "Supernovas". Kaare Andrews prezentuje zupełnie inny styl rysowania, ciążący ku cartoonowemu uproszczeniu. W połączeniu z wyraźnymi i bardzo jaskrawymi kolorami, daje to dość infantylny efekt. Ale widziałem jego późniejsze prace w "Astonishing X-Men" i prezentują się naprawdę zacnie.

"Ultimate X-Men" dla Marka Millara była jedynie wprawką przed "Ultimates", które stanowi prawdziwie opus magnum brytyjskiego scenarzysty. Mściciele przebijają mutantów dosłownie we wszystkim – realizmie, wiarygodności, rozmachu, są bardziej uproszczeni, spodobają się młodszym czytelnikom. Wszystkie zalety "UXM" jeszcze mocniej uwypuklone zostały w "U" – akcja jest jeszcze bardziej dynamiczna, a fabuła nawet po kilkakrotnej lekturze robi wrażenie oryginalnej i dopracowanej. Co więcej, Millar w swojej późniejszej pracy ma jaja by naprawdę mieszać ze statusem quo swoich bohaterów i znakomicie ich prowadzi. Pomimo tego, "Ultimate X-Men" wciąż pozostają atrakcyjną lekturą, która miała potencjał stać się jeszcze lepszą pozycją.

środa, 8 grudnia 2010

#637 - Avengers: Red Zone

Scenarzysta Geoff Johns i rysownik Olivier Coipel to obecnie dwie gwiazdy superbohaterskiego komiksu działające po przeciwnych stronach barykady. Ten pierwszy jest głównym architektem uniwersum DC Comics, natomiast drugi zatrudniany jest w Marvelu do ilustrowania najważniejszych serii i najciekawszych wydarzeń (na przykład "Siege"). Zapomnianym wydaje się nieco fakt, że na początku wieku owy duet przez kilka numerów odpowiadał za najważniejszą obecnie supergrupę Marvela, "Mścicieli".Kika miesięcy temu Dom Pomysłów postanowił odświeżyć ich sześcioczęściową historię "Red Zone"; pewnie trochę z wyrachowania, tak żeby zarobić kilka dolarów na nazwisku topowego scenarzysty od największego konkurenta. Ale nie tylko - wielu fanów zastanawia się pewnie co by było gdyby Johns pisał dla Marvela, nie mając świadomości, że twórca ten już kiedyś pracował dla Domu Pomysłów. Stąd też wzięła się reedycja tej całkiem niezłej historii (jak i całego runu GJ), która pierwotnie zagościła na łamach drugiej serii "Avengers" w numerach 65-70 (2003).

Wszystko zaczyna się zgodnie z wytycznymi Hitchcocka - od "trzęsienia ziemi", którym tutaj jest (prawdopodobnie) terrorystyczny atak u podnóża góry Rushmore polegający na rozpyleniu w powietrzu niezwykle niebezpiecznego wirusa, który w chwil parę pozbawia swe ofiary życia. A dalej jest jeszcze gorzej - okazuje się, że w to wszystko wmieszany jest jeden z wysoko postawionych urzędników rządu amerykańskiego, a wysłana do rozwiązania zagadki część Mścicieli musi radzić sobie nie tylko z wirusem ale i z zarażoną nim She-Hulk. A jeśli dołożyć do tego jeszcze tajne laboratoria, rozgrywki polityczne na najwyższych szczeblach oraz powrót jednego z klasycznych przeciwników Marvela to sytuacja Kapitana Ameryki i spółki jest nie do pozazdroszczenia. Jak to zwykle zresztą bywa. Podobnie jak z tym, że wszystko w większości kończy się po myśli superbohaterów.

"Red Zone" to jedna z części runu Johnsa, który trwał przez równo 20 numerów serii. Geoff musiał sprostać nie lada zadaniu, bowiem zastąpił na stanowisku scenarzysty samego Kurta Busieka, którego przygody Mścicieli zaliczane są do superbohaterskiego kanonu. Nie mogę stwierdzić czy obecny skryba chociażby "Green Lanterna" temu podołał po przeczytaniu jedynie tej historii, ale mogę powiedzieć jedno: czyta się to cholernie dobrze. Do typowo superbohaterskiej i schematycznej nawalanki Johns udanie wplątuje wspomniane wątki rządowe, które czynią z tej historii coś w stylu politycznego thrillera z dużą domieszką akcji. Podczas lektury "Red Zone" co chwila łapałem się na tym, że świetnie byłoby przenieść tę historię na mały ekran, np. do dobrego serialu o tej supergrupie w którym run Geoffa stanowiłby cały jeden sezon. Wrażenie to potęgowały graficzne popisy Coipela - niezwykle filmowe, wręcz stworzone do tego, żeby na ich podstawie stworzyć storyboardy do ewentualnego telewizyjnego tasiemca.

Pozostałą część historii Avengers wg Johnsa stanowią trzy inne historie ("World Trust", "Standoff", "Search fo She-Hulk") szczęśliwie zebrane w trejdach i hacekach, a po lekturze "Red Zone" wszystkie trzy przesuwają się o kilka oczek wyżej na liście komiksów do nadrobienia. A po ich przeczytaniu i przetrawieniu temat Geoffa Johnsa w Marvelu niewątpliwie wróci na łamy Kolorowych.

wtorek, 7 grudnia 2010

#636 - Dziewczyny

Flix miło zaskoczył polskich czytelników wspominkowym "Pamiętam, jak...". Teraz sprawia pozytywną niespodziankę kolejnym komiksem. "Dziewczyny" to urocza i bezpretensjonalna pełnometrażowa obyczajówka, być może inspirowana wątkami autobiograficznymi, skoro głównego bohatera łączą z autorem dane personalne i profesja rysownika komiksowego.
Felix coś tam nawet publikuje po zinach; ale jako że trudno mu się utrzymać z samego hobby, łapie się za różne zlecenia graficzne. Sęk w tym, że mimo sporego doświadczenia wciąż ma problemy z rysowaniem kobiet z pamięci. Musi zatem posiłkować się cykanymi ukradkiem w terenie fotami i odrysowywać ze zdjęć. Co w końcu nie jest niczym niezwykłym, jak zapewniają nas profesjonaliści , chociaż dla Felixa to dość niezręczna sprawa. Podczas realizacji jednego z takich zleceń napotyka Esther - kobietę-cud! Niewinne z pozoru kłamstewko zapewnia mu zainteresowanie dziewczyny...

Podczas lektury usilnie brzęczał mi w głowie klasyk Lou Reeda - "Perfect day", bo właśnie taki perfekcyjnie miły dzień spędzają ze sobą młodzi, na pierwszy rzut oka dobrani jak w korcu maku. I podobnie jak w piosence Mistrza Lou, nie wszystko jest do końca takie perfekcyjne, jak się z początku wydaje. Ale już nic nie będę mówił, bo jeszcze pospoileruję i będzie krzyk w komentarzach.

You're going to reap just what you sow, Herr Felix.
Powiem natomiast, że krecha to miód, uwielbiam. Flix operuje dość uproszczonym stylem, postaci nie są jakoś szczególnie zróżnicowane między sobą, ale za to pełne życia i zapadają w pamięć - szczególnie te drugoplanowe, jak nachalny sprzedawca w kostiumie krowy czy kumpel Felixa. "Dziewczyny" to bardzo dobrze skomponowany pod względem fabuły komiks. Autor konstruuje żywe dialogi, dba o rozwój akcji, stosuje różne triki narracyjne, mieszając bieżącą akcję z retrospekcją bądź własnymi wyobrażeniami. I to jest strasznie fajne! Miejscami bardzo filmowe wręcz, chciałbym kiedyś zobaczyć adaptację tego komiksu. Najlepiej animowaną.

Sympatyczny tytuł; nie zawiera żadnych szczególnie głębokich treści, za to świetnie napisany i narysowany, pełen humoru i odrobiny gorzkawej refleksji. Jak na dobrą komedię romantyczną przystało - tyle że /SPOILER!/ bez obowiązkowego happy endu, bo to w końcu prawdziwe życie. Fani Flixa się nie zawiodą, nie-fani mogą znaleźć nowego idola albo odłożą komiks na półkę ze wzruszeniem ramion, bo gustują w innych klimatach.

Jak w prawdziwym życiu.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

#635 - Roboty (1): Opowieść Wigilijna

Jedną z nowych atrakcji, które niebawem umilać będą wizyty na naszej stronie będą odcinki serii "Roboty" autorstwa Dakuba Jebskiego (scenariusz) i Roberta Sienickiego (rysunki). Pierwszego premierowego - i od razu świątecznego - odcinka należy się spodziewać już w okolicach Bożego Narodzenia. A jako że będzie on nawiązywał do wcześniejszego (również świątecznego) epizodu to z racji dzisiejszych Mikołajek postanowiliśmy go przypomnieć. "Roboty" powstały 3 lata temu z okazji internetowych Bitew Komiksowych. Po jakimś czasie wyewoluowały z pasków do plansz publikowanych okazjonalnie na PCWK, zagościły w siódmym numerze "Kolektywu" oraz "Braku zrozumienia dla realizmu". A na Kolorowych pojawiać się będą co czas jakiś, niespodziewanie przerywając dominację recenzji i nowości z Polski i ze świata! Panie i Panowie, przed Wami świąteczny odcinek serii Belego i Dema!

niedziela, 5 grudnia 2010

#634 - Trans-Atlantyk 115

W Londynie - tydzień po drugiej edycji Komiksowej Warszawy - zadebiutuje nowy festiwal o nazwie KaPow! Comic Con, którego głównym pomysłodawcą jest znany i lubiany Mark Millar. Pytany o to, jak wpadł na pomysł organizacji tak dużego konwentu, scenarzysta "Kick-Assa" odpowiada, że było to wynikiem przemyśleń jego i Matthew Vaughna podczas ubiegłorocznej wyprawy na San Diego Comic Con. Panowie stwierdzili, że dobrze by było uczestniczyć w podobnych wydarzeniach bez konieczności podróżowania tysięcy mil i postanowili w nowej stolicy świata zorganizować europejski odpowiednik SDCC. I trzeba powiedzieć, że przynajmniej pod względem zaproszonych gości Kapow! zapowiada się wyśmienicie. W drugi weekend kwietnia do Londynu zjedzie się śmietanka mejnstrimowych twórców takich jak między innymi Olivier Coipel, Brian Bolland, Steve Dillon, John Romita Jr., Leinil Francis Yu, Dave Gibbons, Pat Mills oraz wielu, wielu innych (na bieżąco aktualizowana lista gości znajduje się w tym miejscu). Oprócz spotkań z twórcami, paneli dyskusyjnych, wielkich i przełomowych ogłoszeń, cosplayu i giełdy po raz pierwszy wręczone zostaną również Nagrody Stana Lee! Wszelkie szczegóły (jak miejsce wydarzenia czy ceny biletów) do wglądu na oficjalnej stronie konwentu. Muszę przyznać, że perspektywa kwietniowej wyprawy do Londynu jest bardzo kusząca (niech jeszcze tylko sprowadzą Erika Larsena) - może jakąś większą ekipą? (ŁM)

Jedną z głównych atrakcji pierwszego Kapow! będzie na pewno spotkanie z Millarem właśnie i Davem Gibbonsem, którzy w kwietniu w końcu ogłoszą światu nad jakim to projektem pracują od dłuższego czasu. Plotki o ich współpracy pojawiały się to tu to tam, ale dopiero w ostatnim tygodniu - po ogłoszeniu informacji na temat londyńskiego festiwalu - zostały potwierdzone. Panowie oczywiście nie szczędzą sobie komplementów - Millar porównuje współpracę z rysownikiem "Strażników" do tego jakby miał pracować ze Stephenem Spielbergiem czy Jimem Cameronem, natomiast Gibbons jest cały szczęśliwy, że w końcu przyjdzie mu się zmierzyć z tym niezwykle nieskromnym szkockim scenarzystą. A jeśli dodać jeszcze do tego wzruszającą historię sprzed lat, kiedy to Mark będąc uczniakiem wysłał Dave'owi scenariusz historii z Shazamem w nadziei, że ten - po zakończeniu prac nad "Strażnikami" - rozpocznie współpracę właśnie z nim to wychodzi na to, że panowie byli sobie przeznaczeni. I w końcu, po latach, mają okazję stworzyć coś wspólnie. Póki co nie wiadomo czy będzie to seria autorska czy z wykorzystaniem istniejących postaci, dla jakiego wydawnictwa (znając życie Marvel Icon) i ile liczyć sobie będzie numerów, ale co tam - informacja poszła w świat, teraz czas na domysły! (ŁM)

Do jubileuszowej, dziesiątej edycji amerykańskiego Free Comic Book Day, która odbędzie się w pierwszą niedzielę maja 2011 roku, pozostało jeszcze sporo czasu, ale już teraz zapowiedziano kilka tytułów, jakie będzie można za darmo odebrać w sklepach komiksowych. Od Marvela dostaniemy Człowieka Pająka, prawdopodobnie rysowanego przez Humberto Ramosa, obecnego grafika serii "The Amazing Spider-Man". Idę również o zakład, że Dom Pomysłów przy okazji przyszłorocznej premiery "Thora" wykorzysta FCBD do promocji swojej kolejnej filmowej super-produkcji. Jeśli idzie o drugiego amerykańskiego giganta, to super-specjalny i super-tajny projekt DC Comics jest na razie zbyt duży, aby móc go zapowiedzieć. Być może dlatego, że jest związany z finałem trwającego "Brightest Day"? Image Comics namówiło Roberta Kirkmana do napisania krótkiej historii dla dzieci, z Dark Horse tradycyjnie ukażą się "Gwiezdne Wojny", a IDW Publishing rozda specjalny numer "Locke & Key". Pełną listę ogłoszonych tytułów "złotych sponsorów" można znaleźć na Newsaramie. (KO)

Pierwszego grudnia Image Comics wreszcie zdradziło, o jaki tytuł chodzi w tajemniczej teaserowej kampanii, prowadzonej od kilku dobrych tygodni. W marcu 2011 roku wystartuje seria "Butcher Baker, The Righteous Maker" autorstwa scenarzysty Joe Casey'a ("Godland", "WildCATS 3.0", "Cable") i rysownika Mike'a Huddlestona ("The Coffin", "Gen 13"). Jak zapewnia Casey takiego komiksu na rynku jeszcze nie było. Opowieść o zbliżającym się do kresu swojej kariery patriotycznym superbohaterze, któremu zostało jeszcze jedno, ostatnie zadanie do wykonania ma zawierać wszystko, co w tym gatunku najlepsze. Będą więc ekstremalnie brutalne, ociekające krwią fragmenty, sceny tylko dla dorosłych, intensywna, pędząca na złamanie karku fabuła, a wszystko to doprawione zostanie ironicznym poczuciem humor. Pierwsze przykładowe strony i materiały promocyjne mają pojawić się w styczniu. (KO)

Alan Moore niespecjalnie dba o dobrą prasę. Odcinający się od filmowych adaptacji swoich dzieł, wiecznie skłócony ze swoimi byłymi pracodawcami z DC Comics, niewybrednie kwitujący pomysły wyciśnięcia jeszcze większej ilości pieniędzy z jego komiksów, często pozwalający sobie na aroganckie zachowania, które przystają każdemu, prawdziwie wielkiemu artyście. I pewnie niespecjalnie interesuje go to, że wcielenie się w świętego Mikołaja znacznie poprawi jego medialne notowana. Otóż, jak podaje Northampton Chronicle, autor "V jak Vendetta" i "Strażników" za pieniądze zarobione na sprzedaży "Dodgem Logic" przygotował świąteczne paczki dla bezdomnych zamieszkujących w jego rodzimym mieście. No cóż, od czegoś ten Moore ma tą wielką, białą brodę... (KO)

Wydawnictwo Drawn & Quarterly ogłosiło, że na jesień 2011 roku ukaże się reedycja komiksu Daniela Clowesa "The Death Ray". Pierwotnie został opublikowany w 2004 roku w 23. numerze autorskiego magazynu "Eightball" i odniósł wielki sukces na rynku amerykańskim zachwycając krytyków, którzy nagrodzili go statuetkami Eisnera i Harveya dla najlepszej krótkiej opowieści, nagrodą Ignatza dla najlepszego komiksu, a sam autor został uznany za najlepszego scenarzystę. O możliwości reedycji dość nietypowej, jak to zwykle u Clowesa bywa, opowieści o superherosie, sam autor wspomniał na tegorocznym konwencie Alternative Press Expo. Przy okazji reedycji znowu głośno zrobiło się wokół ewentualnej ekranizacji tego tytułu, za którą miałby się wziąć reżyser Chris Milk. (KO)

"Geek Honey of the Week"
(Christine jako goszcząca tu już nie raz i nie dwa Wonder Woman!)

sobota, 4 grudnia 2010

#633 - Komix Express 65

Niezbyt ciekawych wieści z obozu Egmontu część pierwsza - "Fantasy Komiks" miał między innymi za zadanie trafić do osób, które wcześniej rzadko kiedy (bądź wcale) nie sięgały po komiksy i tym samym nieco rozruszać rynek. Niska cena, serie autorstwa "znanych twórców zachodnioeuropejskich" oraz szeroka dystrybucja miały zapewnić rynkowy sukces. Na wieści o tym jak radzi sobie nowe przedsięwzięcie Egmontu czekali i czytelnicy i inni wydawcy, którzy w FK upatrywali szansy na polepszenie sytuacji związanej z popularnością komiksów w naszym kraju. I niestety, wygląda na to, że na "zbawcę" trzeba będzie jeszcze poczekać... "Fantasy Komiks" nie sprzedaje się w takiej ilości, która pozwoliłaby na utrzymanie jego dotychczasowej formy, a jednocześnie znajduje tylu nabywców, że Egmont nie zdecydował się jeszcze na rezygnację z tego tytułu. Ale od najnowszego numeru zaczęto wprowadzać zmiany - cena została podniesiona o 10zł (do 29,99zł), a od kolejnego periodyk ten zostanie uszczuplony o prawie 30 stron. Dodatkowo FK zostanie wycofane ze sprzedaży kioskowej, a w Empikach i księgarniach (jak to podkreśla wydawca "w szczególności w internetowych i specjalistycznych") pojawiać się będzie raz na dwa miesiące. Co prawda Egmont zastrzega, że w przypadku utrzymania czytelnictwa możliwy jest powrót do cyklu miesięcznego, ale jednak ciężko się tego spodziewać po wprowadzeniu tak drastycznych zmian. (ŁM)

Niezbyt ciekawych wieści z obozu Egmontu część druga - w ostatnich dniach wydawnictwo przedstawiło swoje plany na dwa pierwsze miesiące przyszłego roku. I cóż można rzec - wesoło nie jest. W styczniu do sprzedaży trafią jedynie trzy pozycje (!) - "Gigant. Zima trzyma", kolejny "Star Wars Komiks" oraz przełożone z grudnia "Komiksowe Hity" w których zagoszczą Obcy. Nieco lepiej będzie w lutym, kiedy pojawi się osiem nowych komiksów - wspomniany we wstępie "Fantasy Komiks" (#9), po dwie pozycje z uniwersum Donalda i spółki oraz "Gwiezdnych Wojen", kolejny "Dylan Dog" i "Inu Yasha", jak również reedycja "Kajtka i Koko w Londynie" z serii Klasyka Polskiego Komiksu. I tyle dobrego. Nie wygląda to zbyt optymistycznie, ale może w kolejnych miesiącach coś się ruszy... (ŁM)

Ostatniego dnia listopada ogłoszono wyniki IV konkursu na komiks o Powstaniu Warszawskim "Powstanie '44 w komiksie". Jury w składzie Henryk Jerzy Chmielewski (honorowy przewodniczący), Przemysław Truściński, Krzysztof Gawronkiewicz, Tomasz Kołodziejczak z Egmontu, Szymon Holcman z Kultury Gniewu, dziennikarka Karolina Korwin-Piotrowska, Agata "Endo" Nowicka, Jakub Rebelka, Rafał Skarżycki, Katarzyna Utracka (przedstawicielka Muzeum Powstania Warszawskiego) oraz Mirosław Urbaniak (zwycięzca poprzedniej edycji) w Audytorium Jana Nowaka-Jeziorańskiego nagrodzili zwycięzców. A zostali nimi weterani konkursów PW'44 Grzegorz Janusz i Ernesto Gonzales, którzy za komiks "Traf" zainkasowali 2000 euro. Na kolejnych stopniach podium uplasowali się Michał Chojnacki i Jakub Grochola ("Piaskownica") oraz Radosław Smektała i Janusz Ordon ("W miłości i na wojnie"). Wśród wyróżnionych twórców znaleźli się Daniel Baum i Paulina Królikowska ("Stąd do wolności"), Jacek Michalski ("Miasto Duchów"), Andrzej Łaski i Ewa Korska ("Na wymiar"). W sumie na konkurs zgłoszono 71 prac, w tym prace z Węgier i Litwy. Zapewne w pierwszym kwartale roku ukaże się antologia pokonkursowa zbierająca najlepsze komiksy. (KO)

Jeszcze przed końcem roku, w połowie grudnia ma ukazać się "x2", komiksowy debiut znakomitego rysownika Daniela Grzeszkiewicza. Współscenarzystą i jednocześnie mecenasem tego projektu będzie Dariusz Cybulski, a sam komiks ma być mrocznym, czarnym kryminałem. Całość ma liczyć sobie 28 kolorowych stron, kosztować niecałe 20 złotych i ukazać się w nakładzie zaledwie 100 egzemplarzy. Obszerne i dość tajemnicze zapowiedzi "x2" można znaleźć na Alei Komiksu oraz na stronie Ziniola, w ramach akcji "Kibicujemy Komiksiarzom". Tam właśnie możecie znaleźć dość pretensjonalną, ale z pewnością zachęcającą do zapoznania się bliżej z komiksem, zapowiedz fabuły i przykładowe plansze. (KO)

Mateusz Szlachtycz pracuje nad filmem dokumentalnym traktującym o polskich mistrzach komiksu z epoki PeeReLu. Zdjęcia do obrazu zatytułowanego "W ostatniej chwili - o komiksie w PRL" ruszyły w połowie listopada. Projekt realizowany jest dla telewizyjnej Dwójki, przy wsparciu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Na fejsbukowej grupie założonej przez Szlachtycza można zobaczyć kilka zdjęć z planu, na których znajdują się między innymi Bohdan Butenko, Bogusław Polch, Tadeusz Baranowski, Jerzy Szyłak czy córka Jerzego Wróblewskiego, która wraz z Maciejem Jasińskim opowiada o ojcu "Binio Billa". Lista klasyków nie jest jeszcze zamknięta, więc należy się spodziewać, że dołączą do niej kolejne nazwiska. Termin emisji filmu nie jest jeszcze znany. (KO)

"Just One Different Thought" wygrał nagrodę publiczności w konkursie Plastieken Plunk 2010 w Holandii. Komiks Bartosza Sztybora (scenariusz), Piotrka Nowackiego (rysunki) i Tomasza Pastuszki (kolor) znalazł uznanie w oczach 668 czytelników (co stanowiło w sumie 43% wszystkich głosów), zapewne głównie z naszego kraju. Niemniej takiego sukcesu wypada pogratulować. A tymczasem inny komiks autorstwa Jaszcza wylądował na innej zagranicznej stronie - "Dziewięć Żyć" (czy raczej "Nine Lives") , stworzone wraz z Mikołajem Tkaczem i Norbertem Rybarczykiem znalazło się na stronie "Comic Animal" Jima Medwaya. To dwa, dość znane komiksy, wygrzebane z bibliografii Jaszcza, ale jeśli wierzyć zapewnieniom "Ziniola" autor "Tainted" pracuje obecnie nad zupełnie nowym projektem... (KO)

Sypnęło nowymi blogami w komiksowie. W zasadzie nie tylko blogami. Dwa za jednym zamachem założył Bartek Kuczyński - jeden po polsku, bardziej blogowy, drugi zaś prezentujący jego sztandarową serię Arctic w wersji angielskiej. Bartek Szymkiewicz założył stronę, która jeszcze kilka lat temu mogłaby zostać uznana za typowy przejaw ruchu poemikserskiego, Tomek Pastuszka zaś wyruszył z serwisem, który jest ponoć kontynuatorem legendarnych pasków.org. Trafił się też nowy podcast - "Komiksowe Cafe". Tworzy go Marcin "haku" Sikorski, który zastrzega, że nie będzie w nim ani recenzował komiksów ani komentował środowiska. Po prostu będzie mówił o tym, co mu w temacie w duszy gra. (RW)

W najbliższy czwartek, 9 grudnia o godz. 18:00 w budynku WSJO przy ulicy Piekary 5, odbędzie się drugie spotkanie komiksowe w Poznaniu. Jego temat to "Ery amerykańskiego komiksu superbohaterskiego". Prowadzić je będzie Mateusz Chmiel, który przybliży uczestnikom co tak naprawdę kryje się za pojęciami Złotej, Srebrnej i Brązowej Ery. Następna prelekcja dopiero w 2011 roku; z facebookowego nasłuchu wynika, że istnieje szansa, że kolejne spotkania będą nagrywane i wrzucane do sieci. Trzymamy za to kciuki. (RW)

piątek, 3 grudnia 2010

#632 - The Batmans: Track 66 - Sławomir Kiełbus

Pisząc krótką notkę o twórcy dzisiejszego dokazującego Mrocznego Rycerza musiałem się bardzo starać, żeby nie zamieniła się ona w wyliczankę jego autorstwa. Sławomir Kiełbus urodzony w w Strzelinie koło Wrocławia może już chyba uchodzić za weterana naszego rynku. Z wykształcenia technik mechanik, z zawodu - rysownik komiksowy. Jego kariera rozpoczęła się w 1996 roku, kiedy nawiązał współpracę z "Angorą". Na łamach dziecięcej mutacji tego magazynu, "Angorki", zadebiutowali najbardziej rozpoznawalni bohaterowie jego autorstwa Gwidon, Ignac, Milkymen, Torfiak. Na swoim koncie ma również współpracę z "Krakersem", "Chichotem" i "Super Expressem". W 2002 roku zdobył nagrodę Grand Prix na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu w Łodzi. W jego bibliografii znajdują się między innymi autorski "Gwidon", dwa tomy serii "Strażnicy Orlego Pióra" ("Szara drużyna" i "Drzewo Peruna"), cztery zeszyty z cyklu "Słynni polscy olimpijczycy" (traktujące o Komarze, Korzeniowskim, Malinowskim i Górskim) i występy w licznych antologiach (między innymi "75 lat Koziołka Matołka"). Obecnie przygotowuje rysunki do serii "Zaczarowana Altana" i "Między dniem a snem w Wilanowie". (KO)
Szok! Sensacja! Niedowierzanie! Do swojego konta kolejny punkt dołożył Maciej Pałka! Gratulujemy po raz piętnasty!

Po zwycięskiej wyprawie do Północnej Krainy o której Rob wspominał tydzień temu, wracam do Mrocznych Muzycznych Rycerzy. Zasady piątkowych zgadywanek bez zmian - 24h na odgadnięcie tego kto stoi za grafiką, której fragment widać po prawej stronie. Zapraszamy do zabawy!

A chętnych chcących przedstawić swoją wersję Bat-muzykantów zapraszamy do tworzenia i wysyłania swoich grafik na redakcyjnego maila (kolorowezeszyty[małpa]gmail[kropka]com)!

czwartek, 2 grudnia 2010

#631 - Zmutowane Czwartki (3): X-Men Supernovas

Album "Supernovas" zbiera pierwsze historie napisane przez Mike'a Careya do miesięcznika "X-Men". Oprócz opowieści tytułowej są to trzyczęściowa "Primary Infection" i "Red Data" oraz wydanie annualowe. Brytyjski scenarzysta przejął pałeczkę po swoim rodaku, Peterze Milliganie w czerwcu 2006 wraz z numerem #188. i do dziś trwa na tym stanowisku. Jak autor znany z "Lucyfera" poradził sobie z mutantami Marvela?
W "Supernovas" sformował się jeden z najoryginalniejszych i najciekawszych zespołów X-Men w historii. Rogue, na prośbę Cyclopsa, ma zebrać specjalny odział szybkiego reagowania. W kryzysowych sytuacjach znajdowałby się na pierwszej linii frontu, kiedy reszta chroniłaby szkołę i młodych mutantów. Idea takiego zespołu bardzo przypomina dzisiejsze X-Force, choć według mnie tutaj została o wiele ciekawiej rozwinięta. Szkielet zespołu tworzą znane twarze - były New Mutant Cannonball i Iceman, członek oryginalnych X-Men. Rogue, która zgodnie z powiedzeniem, by trzymać przyjaciół blisko, ale wrogów jeszcze bliżej, do drużyny włączyła swoją przybraną matkę Mystique i Sabretootha. Victor Creed przybył do szkoły Xaviera prosząc o ochronę przed Children of the Vault. Ich pojawienie się i tajemnica pochodzenia stanowią oś fabularną pierwszej historii. Później do ekipy dołączają również Omega Sentinel, najnowszy model cybernetycznego zabójcy mutantów i Lady Mastermind, córka znanego z "Dark Phoenix Saga" Jasona Wyngarde'a. Stawkę uzupełnia Cable, powracający z jednego ze swoich wypadów w przyszłość.

Główną rolę gra jednak Rogue, która pod piórem Mike'a Careya przeżywa swoją drugą młodość. Jej melodramatyczny i nudny, jak flaki z olejem związek z Gambitem, wyciśnięty przez scenarzystów do ostatniej kropli, dobiegł swojego końca. Dziewczyna wydoroślała i spoważniała. Błyszczy, jako najskuteczniejszy przywódca polowy X-Men i badassuje, jak rzadko. Nie da się ukryć, że brytyjski pisarz po prostu zakochał się w zabijającej dotykiem mutantce, bo cały jego run ocieka uwielbieniem do tej postaci. Po dziś dzień Anna jest najważniejszą postacią w "X-Men: Legacy", x-miesięcznika pisanego obecnie przez Carey`a.

Na pisarstwo Careya narzekam regularnie przy okazji recenzowania kolejnych tomów "Lucyfera" i okazjonalnie innych jego albumów. Jako scenarzysta komiksów nieco ambitniejszych od superbohaterskiej sieczki sprawdza się dość słabo, natomiast, jako autor mutanckiej soap opery daje radę. Więcej – wychodzi mu to całkiem nieźle! Co ciekawe, wielu znacznie bardziej utalentowanych pisarzy, jak na przykład wspomniany Milligan czy Warren Ellis, zupełnie nie przekonali mnie, jako scenarzyści x-tytułów, a Carey'owi udało się wyjść z tej próby zwycięsko. Oczywiście to nie klasa Wheadona albo Claremonta (z jego najlepszego okresu), ale jego "Supernovas" to pozycja godna uwagi. Choć niekoniecznie za sprawą scenariusza, bo dla mnie numery "X-Men" to przede wszystkim popis grafika. A jest nim Chris Bachalo.
Mam ciągle wrażenie, że urodzony w Kanadzie, ale wychowany w Kalifornii artysta jest bardzo niedocenianym twórcą. Zarówno w Polsce, jak i za Oceanem. Pomimo tego, że pracował z takimi tuzami, jak Gaiman, Morrison czy Milligan i rysował najważniejsze serie dla Marvela ("Captain America", "Amazing Spider-Man" czy właśnie "X-Men") nie cieszy się statusem supergwiazdy. Próżno szukać jego nazwiska na plakatach reklamujących największe konwenty. Szkoda, bo to co wyprawia na kartach "Supernovas", stawia go w ścisłej czołówce amerykańskich grafików komiksowych.

Swoją karierę Bachalo zaczynał w Vertigo, kiedy dość sztywno trzymał się konwencji realistycznej. Jego stonowane prace z albumu "Śmierć: Wysoki Koszt Życia" bronią się do dziś. Z czasem jego styl zaczął się zmieniać, zgodnie z modnym swego czasu trendem na mangową deformację. I poszedł na całość, kompletnie zrywając ze swoją minimalistyczną estetyką. Jego rozbuchana krecha dojrzewała w między innymi w znanym polskiemu czytelnikowi "Ghost Riderze 2099" czy "Ultimate War", by w pełni zabłysnąć właśnie w "X-Men". Charakterystyczny, mocno zdeformowany i kanciasty styl wzbogacił się o chorobliwe umiłowanie szczegółu, a'la Geoff Darrow, dając w efekcie mieszankę wybuchową. Jego grubo ciosane, obficie doprawione tuszem rysunki to prawdziwa uczta dla konesera komiksowej grafiki. Bachalo w swoim życiu zarysował setki, jeśli nie tysiące stron i po jego dziełach widać niesamowitą moc w łapie. Obłędna dynamika, świetna kompozycja, pomysłowe gospodarowanie kadrem, oko do detalu i rasowa, komiksowa karykaturalność… Mógłbym tak jeszcze długo cmokać z zachwytu. Co ciekawe, w albumie jest szansa aby porównać go z innym cenionym twórcą, rysującym w podobnym (to jest zdeformowanym) stylu, Humberto Ramosem. Prace rysownika znanego ze "Spectacular Spider-Mana" również lubię, ale w zestawieniu z tym, co robi Bachalo wypadają zwyczajnie blado.

Moim zdaniem "Supernovas" jest pozycją godną uwagi głównie ze względu na oprawę wizualną. Mike Carey swoim scenariuszem niestety dupy nie urywa, bo "Supernovas" to tylko lekkostrawna, nieźle napisana papka dla lubiących przygody strzelających z (nome omen) dupy herosów. Przystępna także dla tych, którzy nie orientują się w skomplikowanej mutanckiej mitologii, pozbawiona mnóstwa wątków przepełzających z serii na serię. Ale za to jak narysowana! Dla Chrisa Bachalo mógłbym ten komiks czytać, przeglądać i podziwiać w nieskończoność.

środa, 1 grudnia 2010

#630 - Podniebny Orzeł

O tym, że Dziki Zachód to niegościnne miejsce na własnej skórze przekonali się Manzo Shiotsu i Hikosaburo Soma, dwaj samuraje, którzy przybyli do Nowego Świata z odległej Japonii. W stanie Wyoming prowadzą spokojnie, farmerskie życie, dopóki na ich drodze nie stanie pewna indiańska dziewczyna. To spotkanie zapoczątkuje wydarzenia w wyniku których Manzo z Hiko dołączą do plemienia Oglalów i wraz ze swoimi nowymi braćmi będą walczyć z "białymi diabłami"
Jiro Tanigchi w "Podniebnym Orle" opowiada o zderzeniu dwóch wymierających kultur, niszczonych przez postępującą modernizację. W epoce pary i elektryczności, banków i kapitałów zaczyna brakować miejsca dla amerykańskich Indian i japońskich samurajów, hołdujących tradycyjnym wartościom z dziada pradziada. Połączeni podobnym kodeksem honorowym w walce z armią Stanów Zjednoczonych gotowi są poświęcić swoje życie w obronie swojej ziemi i wartości, które wyznają.

W komiksie nominowanych do nagrody Japon Expo Awards w kategorii seinen jak w soczewce skupiły się niemal wszystkie tematy, jakie Taniguchi poruszał w innych utworach swojego autorstwa. Pojawia się zatem idealizacja prostych, męskich wartości (obecnych w "Ratowniku") i bohaterów, w tym wypadku akurat samurajów (znanych również z "Księgi Wiatru") i Indian, zawsze stających w obronie tego, w co wierzą. Dwaj, główni bohaterowie długo nie mogli się odnaleźć w obcym kraju, ale kiedy zetknęli się ze Siuksami, udało im się wstąpić na ścieżkę swojego przeznaczenia (podobny schemat pojawia się w "Zoo Zimą"). Życie rdzennych mieszkańców Ameryki to apologia spokojne egzystencji zgodnie z rytmem natury (co pojawiło się w "Wędrowcu z Tundry"), jak zwykle zachwycająco odmalowanej w kreską Taniguchiego.

Świat Dzikiego Zachodu wydaje się wręcz stworzony dla japońskiego artysty, który w swoim wycyzelowanym, ale bardzo surowym (aż chciałoby się dodać – męskim!) stylu oddał piękno Gór Skalistych, bezkres prerii, dzikość lasów, ale też polowania na monumentalne stada bizonów, spokój indiańskiej wioski i brutalność starć "niebieskich mundurów" z czerwonoskórymi. Graficznej maestrii Taniguchiego towarzyszy doskonały warsztat sprawiający, że lektura komiksu byłaby czystą przyjemnością gdyby nie jego fabuła. Irytująco banalna, godna najbardziej sztampowych westernów, przedstawiająca konflikt rozdzierający Amerykę u progu Ery Meji lub, jak kto woli, końca XIX wieku, jednostronnie i stereotypowo a rebours (Indianie to ci dobrzy, a Kowboje to ci źli). Siermiężna dydaktyka na poziomie szkolnej czytanki, waląca czytelnika po łbie swoim przesłaniem, zastępuje fabularne mięso i emocje. Drażniący patos bije niemal z każdej strony, każdej sceny, każdego dialogu. Wszystko to sprawia, że lektura "Podniebnego Orła" tak dopracowanego pod względem formalnym staje się momentami nieznośna.

Ale oceniając ten komiks jestem rozdarty. Bo z jednej strony nie jestem w stanie przymknąć oczu na wszystkie komiksowe grzechy popełnione przez Jiro Taniguchiego, a z drugiej mam świadomość, że jest to przecież radośnie przerysowana przygoda na Dzikim Zachodzie. Jakiż dzieciak zaczytany w kolorowych zeszytach nie chciałby zobaczyć jak dwóch samurajów z ostrymi, jak brzytwa mieczami, walczących u boku szlachetnych Indian pod wodzą Szalonego Konia stawia czoło armii dowodzonej przez generała Custera uzbrojonej w pierwsze działka gatlinga? Przecież to ziszczenie ledwo co pamiętanych marzeń i zebranie w jednej historii najbardziej kultowych motywów (brakuje tylko wojowników ninja i zombiaków)! Jak taki komiks mógłby się nie udać? Jak widać na przykładzie "Podniebnego Orła", mógłby…