Na San Diego Comic Con 2026, w ramach panelu "Jim Lee & Friends" zapowiedziano zbiorcze wydanie "Batman: H2SH". Historia autorstwa Jepha Loeba (scenariusz), Jima Lee (rysunek), Scotta Williamsa (tusz) i Alexa Sinclaira (kolor) jest sequelem przebojowego "Batman: Hush", a więc historii, która od października 2002 do września 2003 ukazywała się na łamach on-goinga "Batman" (vol.1). Całość zamknęła się w 11 zeszytach, były to konkretnie numery #608-619. W Polsce pierwszy "Hush" ukazał się nakładem Egmontu w dwóch albumach, które ukazały się w 2005 i 2006 roku.
Dodajmy, że "Batman: H2SH" pozostaje historią nieskończoną. Tylko jej pierwsza część znalazła swój "szokujący finał" na łamach
"Batmana" #163 (vol.3). Zeszyt ten, który ukazał się 27 maja 2026, miał swoją premierę w 16 miesięcy po pierwotnie planowanej dacie premiery. Sięgające
kilku miesięcy opóźnienia w publikacji tej historii były normą, a ich skala była - delikatnie mówiąc - znacząca. Dość powiedzieć, że drugi najważniejszych on-going z Mrocznym Rycerzem w roli głównej zdążył zostać zrestartowany, zanim pierwszy akt "Hush 2" dobiegł końca.
We wrześniu zeszłego roku Matt Fraction z Jorge`m Jimenezem ruszyli z "Batman" vol.4, a więc jeszcze gdy poprzedni cykl nie został domknięty. Doszło zatem do kuriozalnej sytuacji, w której "Batman" #162 (vol. 3) ukazał się tydzień po tym, jak w sklepach pojawi się trzeci numer "Batmana" oznaczonego, jako vol. 4. Nie jest to jednak pierwszy raz, gdy Lee z Loebem mają problemy z trzymaniem się harmonogramu wydawniczego. Gdy wychodził oryginalny "Hush" to zmagał się dokładnie z tymi samymi kłopotami.

A wszystkie te trudności były spowodowane
problemami zdrowotnymi Jima Lee. Przez ostatnie lata łączył on etaty President, Publisher i Chief Creative Officera w wydawnictwie DC Comics z rysowaniem komiksów. Nietrudno się domyślić, że tak duża ilość pracy może odbić się na zdrowiu. Niemłody już, bo liczący już 61 lat, artysta komiksowy, który w Polsce jest otoczony niemałym kultem przez długi czas nie chciał ujawniać szczegółów dotyczących swojego stanu zdrowia. Jednak w perspektywie ciągłego odkładania premiery "Batmana" #163 postanowił zabrać głos w tej sprawie. Kwestię tę poruszył w swoich mediach społecznościowych w kwietniu 2026. Przyznał, że latem zeszłego roku zdiagnozowano u niego stan przedcukrzycowy.
Jak sam pisze, był to "wynik dekad złych decyzji i nawyków w pracy, zdecydowanie za mało snu, a za dużo stresu. Zdecydowanie za dużo węglowodanów spożywanych późno w nocy pod presją wyrobienie się przed deadline`m".
Jak się okazało terapia farmakologiczna w jego przypadku nie wchodziła w grę. "Metformina dosłownie zaburzała pracę mojego mózgu" - zaznacza artysta. Potrzebna była zatem zmiana nawyków, korekta diety i większa aktywność fizyczna. Lee przyznaje, że było to "trudniejsze i frustrujące, ale konieczne". Rysownik zaznacza, iż nie mógł już włączać "piątego biegu" na którym kiedyś polegał, czyli harówki od 22:00 do 4:00, bez której nie narysowałby "JLA" czy "Suicide Squad".
"Teraz rysuję do maksymalnie 1:00 w nocy i zmuszam się do pracy w ciągu dnia w weekendy. To dają mi tylko 25-40% tej produktywności, którą miałem, gdy rysowałem po nocach" - dodaje Jim Lee. A fakt, iż nie jest już tak efektywny, jak był przed laty, jest u niego źródłem frustracji i przygnębienia.
Wszystko wskazuje na to, że ze zdrowiem Jima Lee idzie ku lepszemu. Schudł 4,5 kg, ograniczył węglowodany i pilnuje poziomu glukozy. Wydaje się też, że przed samym sobą przyznał się, że po prostu się postarzał. Nie jest już tym samym artystą, którym był kiedyś. Obiecał, że nie będzie zapowiadał nowych projektów, zanim nie skończy tych, które na to czekają.
Na pierwszy album "Batman: H2SH" złożą się materiały z "Batmana" (vol.3) #158–163, a na drugi - sześć kolejnych zeszytów, które zgodnie z pierwotnymi zapowiedziami miały ukazać się w ramach osobnej mini-serii. Z tego co się jednak orientuje, póki co DC Comics oficjalnie nie zapowiedziało kiedy ona wystartuje. Z kolei Loeb w czasie panelu na SDCC zarzekał się, że będzie to definitywny koniec tej historii. Nie ma żadnych planów na "Batman: Hush 3", ale wydarzenia, które będą miały miejsce na łamach kontynuacji "H2SH" będą miały "poważne konsekwencje" dla Mrocznego Rycerza.
Premiera "Batman: H2SH" vol.1 będzie miała miejsce w ramach obchodów "Batman Day" w dniu 19 września 2026, jak podano podczas SDCC. Komiks ukaże się równocześnie w USA i w dziewięciu różnych krajach. Także w Polsce. Komiks na naszym rynku ukaże się oczywiście nakładem Egmontu i trochę wcześniej, niż w USA, bo 15 września.
Warto przypomnieć, że zniknął z zapowiedzi Egmontu, Gdy na początku maja zaprezentowało
katalog wydawniczy na rok 2026 polska edycja "Batman: H2SH" w ramach linii DC Deluxe była planowana na wrzesień 2026. Następnie, gdy zaprezentowano zapowiedzi na
dziewiąty miesiąc roku, drugiego "Husha" (podobnie jak pięć innych tytułów) między nimi nie było. Ale znów
pojawił się, wraz z dwoma innymi, tuż po zapowiedziach, które padły na SDCC.
Trzeba dodać, że każda z zagranicznych edycji "Batman: H2SH" zostanie wydana z okładką stworzoną przez lokalnego artystę/artystkę. W ten sposób dostaniemy "lokalne wersje", które ukażą się w Bułgarii, Niemczech, Finlandii, Argentynie, Włoszech, Brazylii, a także u nas w Polsce.
Okładka do "naszej" wersji wyszła spod ręki Joanny Karpowicz, malarki i ilustratorki, a w przeszłości także autorki komiksów. Znana jest przede wszystkim ze trwającego od 2011 roku cyklu obrazów z Anubisem, ale w jej dorobku znajduje się także wiele tytułów komiksowych.
Debiutowała znakomitą "Szminką" do scenariusza Jerzego Szyłaka w 2003, narysowała - czy raczej namalowała! - autorskie "Jutro będzie futro" (2005), a także "Kwaśne jabłko" (w 2017, znów do skryptu Szyłaka), a z Magdaleną Lankosz zrealizowała dwuczęściową "Anastazję" (2017 i 2019).
Mogę więc odhaczyć to jedno marzenie z listy rzeczy do zrobienia. Oto mój wariant okładki do polskiego wydania "Batman: H2SH". Premiera 15.09. Dziękuję Story House Egmont/DC Comics za wybór mojej grafiki do tego wydania!
Pomysł opuszczonego wesołego cyrku był dla mnie wizualnie bardzo atrakcyjny, więc postanowiłam uczynić go centralnym punktem okładki mojego autorstwa. Lokacja z "Batmana" #158 stanowi wyraźne nawiązanie do cyrku przejętego przez Jokera w słynnym komiksie "Batman: Zabójczy Żart" autorstwa Alana Moore'a i Briana Bollanda. Starałam się nawiązać do niego jak najwierniej. [tłum. z angielskiego - własne]
Taką okładeczkę pocisnęłam. Haters gonna hate, ale ja jestem szczęśliwa. Mój wewnętrzny nerd spełniony. Premiera 15/09. Dziękuję bardzo Egmont Polska i DC Comics za zaufanie!
I zgodnie z tym, co artystka napisała, krytycznych opinii wobec jej pracy, ale też decyzji o wydaniu "H2SH" z okładką kogoś innego, niż Jim Lee, nie brakuje. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że wybór akurat Karpowicz do namalowania okładki komiksu z rysunkami ikony komiksowego kiczu lata 90-tych, do bólu amerykańskiego, do bólu efekciarskiego, nie wydaje się do końca trafiony.
.jpg)
W komentarzach pod postem Egmontu nie brakuje głosów, że Karpowicz zrobiła dobrą okładkę, ale nijak ona nie pasuje do tego, co znajduje się w środku komiksu. Już abstrahując od opinii o tym, że drugi "Hush" to komiks zwyczajnie "słaby", nie tylko nisko oceniany przez czytelników, ale wręcz "głupi", "niepotrzebny", na który "szkoda kasy", nie trzeba specjalnego wysiłku intelektualnego, aby umieć dostrzec, że potencjalny klient komiksu rysowanego przez Jima Lee, po prostu nie doceni pracy Joanny Karpowicz. Egmoncie, to kompletnie nie ten target. Zupełnie rozumiem emocję i rozgoryczenie fanów twórczości rysownika drugiego "Husha", którzy nie będą mogli kupić polskiej wersji tego komiksu z okładką jego autorstwa.
Natomiast jeśli osobiście mógłbym się do czegoś przyczepić to przede wszystkim do miejsca, w którym umieszczono logo DC. Czy naprawdę nie dało się go dać w prawym dolnym boku? Praca Karpowicz może się podobać lub nie, mnie się na przykład bardzo podoba, ale zlokalizowanie "pocisku" w tym miejscu psuje zamysł kompozycyjny autorki.
Wszystko również wskazuje na to, że malarska interpretacja Karpowicz będzie jedyną okładką, z jaką "Batman: H2SH" ukaże się na polskim rynku. Nie będzie to jeden z wariantów do wyboru. Jestem pewnie jednym z pierwszych do krytykowania Egmontu w wielu kwestiach, ale chyba w tym przypadku polski edytor nie miał zbyt wiele do gadania. Nie mam rzecz jasna całkowitej pewności, ale jestem przekonany, że decyzja została podjęta wyżej.
Natomiast przyczepię się do polityki wydawniczej Egmontu, który w temacie wydawania komiksów z Batmanem w Polsce, swoich kolejnymi ruchami i decyzjami wręcz koncertowo marnuje potencjał, jaki tkwi w tej marce do przyciągania nowych czytelników.
Zupełnie nie rozumiem, jak mając takiego asa w rękawie, jakim jest przecież "Absolute Batman", będący w zasadzie gotowym case study pod tytułem "jak osiągnąć sukces, zarobić dużo pieniędzy i przyciągnąć do komiksu/sklepów komiksowych nowych, młodych czytelników", czekającym na przełożenie na warunki polskiego rynku, nie robi się nic. Egmont zrobił już rozpoznanie bojem w postaci linii DC Compact pod kątem szerszej dystrybucji. Te doświadczenia można, a wręcz należałoby wykorzystać w ramach promocji linii Absolute, jako idealnych komiksów dla nowych czytelników. Tanich, szeroko dostępnych, w dużym nakładzie. Ale nic nie wskazuje na to, żeby w Egmoncie zdecydowano się na taki ruch.
Więc zamiast jakieś sensownej próby poszerzenia rynków zbytu, prób marketingowego "pchnięcie" tytułów, które za Oceanem rozchodzą się jak świeże bułeczki, prób znalezienia nowego czytelnika, dostajemy absolute`y w twardych oprawach, w okładkowej cenie 89 złotych i - strzelam! - w ramach dotychczasowej dystrybucji Egmontu. Zamiast jakieś sensownej kampanii promocyjnej dostaliśmy kolekcjonerskie wydanie "DC Absolute Noir", czego nie jestem w stanie w żaden sposób racjonalnie wytłumaczyć. A jeśli już Egmont promuje coś z Gackiem w roli głównej, coś dostaje marketingowego pusha to jest "Batman: H2SH". Znów, rozumiem, że to może być prikaz z amerykańskiej centrali, ale przecież to może nie wykluczać budowania hype`u na uniwersum Absolute.
Zresztą, "Absolute Batman" właśnie dostał dwa Eisnery. Czy Egmont cokolwiek z tym zrobił, choćby wrzucił info na media społecznościowe? No właśnie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz