piątek, 17 lipca 2026

#2542 - Nowe przygody Kajtka i Koko w kosmosie

Tej siły już nie zatrzymacie - kolejna klasyczna PRL-owska marka zostanie wskrzeszona we współczesnym wcieleniu. 

Na 37. Międzynarodowym Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi odbędzie się premiera pierwszego tomu serii „Kajtek i Koko w kosmosie. Nowe Przygody”. Komiks ukaże się oczywiście nakładem Egmontu i będzie (oczywiście!) kontynuacją kultowego cyklu „Kajtek i Koko w Kosmosie” autorstwa Janusza Christy

Jego scenariusz został napisany przez Macieja Kura („Lil i Put”, „Emilka Sza”, „Delisie”), który jest również scenarzystą serii „Kajko i Kokosz – Nowe Przygody”. Natomiast oprawą graficzną zajęli się rysownik Mieczysław Fijał („Oskar i Fabrycy”, ”Kajko i Kokosz – Opowieści z Mirmiłowa”) i kolorysta Tomasz Piorunowski (publikował na łamach magazynów komiksowych „AQQ”, „Czas Komiksu” i „Arena Komiksu”), który zajmował się kolorami przy egmontowych wznowieniach Kajka i Kokosza.




Najdłuższy polski komiks w historii

Oryginalny „Kajtek i Koko w kosmosie” pozostaje po dziś dzień najdłuższej publikowanym i najdłuższym polskim komiksem w historii. Ukazywał się w latach 1968-1972 formie gazetowych pasków na łamach gdańskiej popołudniówki „Wieczór wybrzeża”. Kolejne odcinki wydawany były zgodnie z cyklem wydawniczym dziennika, a więc się codziennie, od piątku do soboty, wyjąwszy niedzielę. Świadczyć to może zarówno o niesamowitym kunszcie komiksowym Christy, jak i jego niezwykłej pracowitości.

W sumie przez te cztery lata ukazało się (około?) 1270 odcinków, co już samo w sobie jest wyczynem imponującym, ale „Kajtek i Koko w kosmosie”, gdy pierwotnie się ukazywali, cieszyli się olbrzymią popularnością. Czytelnicy wręcz wymusili na Chriście późniejsze, niż pierwotne planował, zakończenie serii. Tytuł ten niemal z miejsca stał się klasyką polskiego komiksu, a jego pierwsze wznowienie w formie albumowej, które ukazało się nakładem Wydawnictwa Artystyczno-Graficznego z 1974 roku rozeszło się w ekspresowym tempie. Źródła podają, że jego nakład sięgnął 100 tysięcy egzemplarzu. Ten sam los spotkał kolejne dodruki w ramach tej edycji.

Kolejnej wznowienia miały miejsce już w latach dziewięćdziesiątych, gdy ukazały się trzy albumy (z planowanych dwunastu) w wersji kolorowej. Następnie za sprawę zabrał się Egmont i (ostatecznie!) zrobił to porządnie. W 2001 roku ukazało liczące 586 stron wydanie, kosztujące wówczas szokujące 50 złotych, będące pierwszą, niemal pełną wersją przygód Kajtka i Koka w kosmosie. Wydanie tego komiksu było dużym wydarzeniem w tamtym czasie. Następnie w 2012 ukazało się nowe wydanie uzupełnione o brakujące odcinki, a w latach 2018-2020 Egmont wznowił komiks Christy w formacie albumowych i w kolorze. 

A teraz, dwaj marynarze powracają...



Nowe kosmiczne przygody Kajtka i Koka
 
Oficjalne informacje na temat kontynuacji christowego „... w kosmosie” pojawiły się już w zeszłym roku. Na łódzkim 36. MFKiG Martyna Chrzanowska z Egmontu zdradziła, że w 2026 pojawią się nie tylko nowe albumy ze świata wojów Kajka i Kokosza, ale także kosmiczne przygody marynarzy Kajtka i Koka, jak donosiła później Komiksopedia.

Na chwilę obecną „Kajtek i Koko w kosmosie. Nowe Przygody” zaplanowano, jako historię zawartą w dwóch albumach. Zakładam, że w razie sukcesu można spodziewać się, że powstanie ciąg dalszy i kolejne komiksy. „W próżnej próżni” to tytuł pierwszego z nich. Ujawniono już, że jego kontynuacja ma pojawić się w roku 2027 z okazji obchodów 70-lecia Kajtka i Koka. Czego można spodziewać się po „W próżnej próżni”? 

Oto wyimek z oficjalnej zapowiedzi dotyczący oficjalnym opisie:

Nasi bohaterowie wracają w przestrzeń kosmiczną z pewną misją ratunkową. Czekają na nich zupełnie nowe, ekscytujące przygody. Będą kosmici, będą statki kosmiczne, będzie masa zabawy!
Cóż, zbyt wiele tego nie ma. Nie wiadomo również jak komiks będzie wyglądał, ale jak informuje Egmont przykładowe plansze mają zostać zaprezentowane w sierpniu. Także wówczas wydawca ma zdradzić więcej informacji o tym albumie.

Z kolei Maciej Kur komentując prac nad tym komiksem dla Komiksopedii mówił tak:

Kajtek i Koko różni się od Kajka i Kokosza nie tylko miejscem i czasem akcji. Sam ton serii jest nieco inny. W Kajku mamy sporą obsadę postaci między którą można skakać i stałe miejsca do których możemy wracać, czuć się bezpiecznie jak w domu. W kosmicznych przygodach dwóch marynarzy panuje wielka niewiadoma. To zawsze punkt widzenia głównych bohaterów i odkrywamy nieznane wraz z nimi. Sporo tu tajemnicy, zagadkowości ale także ekscytacji w odkrywaniu co się kryje za kolejną asteroidą. Odnoszę wrażenie, że Christa kładł w tej serii bardziej nacisk na przygodę niż komedię (choć tej też było sporo), to wszystko starałem się zachować i chcę zachować w dalszych tomach.

Z Mietkiem pracuję nie od dziś i jak zawsze nasza współpraca przebiega przyjemnie. W pełni czuje tę serię, oddaje jej klimat i akcenty na każdym kroku. Nie ukrywam, są kadry, które jakby pokazać komuś, kto nie wie, że to kontynuacja, nabrałby się spokojnie. Oczywiście obaj też nie chcemy bezmyślnie kopiować tylko dać coś nowego ze znajomym smakiem.

Z szacunkiem, ale nie na kolanach

Tak, jak pisałem u samej góry - tej siły już nie zatrzymamy. Kolejne nowe przygody komiksowych bohaterów Polski Ludowej będą powstać. Siła sentymentu do komiksowych marek PRL`u pozostaje potężna, a ich rozpoznawalność znacznie wykracza poza obręb rynku komiksowego. To kapitał, którego wydawcy nie mogą lekceważyć. I muszą się spieszyć, bo część potencjalnych odbiorców, pamiętających oryginały, dla których te komiksy są także tworzone, może po prostu wymrzeć. Albo dopadnie ich starcza demencja. 

I tylko wypada mieć nadzieję, że reaktywacje klasyków PRL`u będą robione dobrze. Dobrze w tym przypadku oznacza z odpowiednim szacunkiem do mistrzów, ale bez nadmiernego wiernopoddaństwa. Nie na kolanach.

Osobiście trzymam kciuki za jak największą odwagę współczesnych twórców pracujących przy wskrzeszaniu tych marek. Ostatnie doświadczenia pokazują, że można robić nie najlepiej albo wręcz w niektórych aspektach źle (nowy „Tytus”), albo można to robić... no cóż, przynajmniej porządnie (nowe „Kajkosze”). A przed nami kolejne projekty tego typu. 

Prace nad nowym „Funky`m Kovalem” już trwają, a pisałem o tym jeszcze w 2025, znów na łamach Komiksopedii (odsyłam: Kontynuacja Funky`ego Kovala – czy klasyk polskiego komiksu powróci?), Ostatnio Hachette zdecydowało się ruszyć z kolekcjonerską, kioskową edycją „Żbika”, w ramach której dostaniemy współczesne realizacje scenariuszy Władysława Krupki, co już zostało oficjalne potwierdzone. Nie zdziwię się, jeśli na czterech epizodach się nie skończy. Nie zdziwię się również, jak komiksy zmarłego niedawno Tadeusza Baranowskiego dostaną nowe życie.

Brak komentarzy: