Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 lipca 2026

#2542 - Nowe przygody Kajtka i Koko w kosmosie

Tej siły już nie zatrzymacie - kolejna klasyczna PRL-owska marka zostanie wskrzeszona we współczesnym wcieleniu. 

Na 37. Międzynarodowym Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi odbędzie się premiera pierwszego tomu serii „Kajtek i Koko w kosmosie. Nowe Przygody”. Komiks ukaże się oczywiście nakładem Egmontu i będzie (oczywiście!) kontynuacją kultowego cyklu „Kajtek i Koko w Kosmosie” autorstwa Janusza Christy

Jego scenariusz został napisany przez Macieja Kura („Lil i Put”, „Emilka Sza”, „Delisie”), który jest również scenarzystą serii „Kajko i Kokosz – Nowe Przygody”. Natomiast oprawą graficzną zajęli się rysownik Mieczysław Fijał („Oskar i Fabrycy”, ”Kajko i Kokosz – Opowieści z Mirmiłowa”) i kolorysta Tomasz Piorunowski (publikował na łamach magazynów komiksowych „AQQ”, „Czas Komiksu” i „Arena Komiksu”), który zajmował się kolorami przy egmontowych wznowieniach Kajka i Kokosza.



niedziela, 24 czerwca 2018

#1256 - ... a potem przyszedł Tolkien i wszystko popsuł. Notatki na marginesie "Bone" Jeffa Smitha

Wielu z nas ma w głowach swoje listy komiksów które chcielibyśmy nadrobić. Klarują nam się po lekturze wszelkich branżowych rankingów, spisu tytułów nagrodzonych w Angouleme, czy wyróżnionych Nagrodą Eisnera, pozycji polecanych przez znajomych, krytyków, forumowiczów etc. Zapewne wielu z was ma na tych listach "Bone" Jeffa Smitha. Do niedawna gościł on również na mojej - teraz już stoi na półce.

"Kości", zostały rzucone po raz pierwszy ponad dwadzieścia lat temu, w 1991 roku. Do dziś komiks doczekał się wielu wznowień i uznawany jest wręcz za legendarny. Seria Jeffa Smitha to też prawdziwy tytan - czy jak kto woli "Titanic" - jeśli o branżowe nagrody chodzi. Gdy przeglądam ich listę, to nie przychodzi mi na myśl tytuł, który otrzymałby ich więcej.

Seria startowała we wczesnych latach dziewięćdziesiątych. Smith, jak wielu twórców z ówczesnego pokolenia komiksiarzy, próbował swoich sił na niezależnej scenie, która rozkwitła po serii autorskich komiksów publikowanych w poprzedniej dekadzie. Sam przyznaje, że największym impulsem by na poważnie zająć się komiksem był dla niego "Dark Knight Returns" Franka Millera, "Maus" Arta Spiegelmana i "Watchmen" Alana Moore'a. Jednak prócz tego, że owe tytuły otworzyły mu oczy na możliwości, jakie daje medium, nie sposób w "Bone" szukać stycznych z tymi nowatorskimi (nieraz prowokującymi w formie i treści) pozycjami dla dorosłych. I mimo iż Smith zapewnia, że swoją serie kierował do dojrzałego czytelnika, to stworzył komiks noszący wszelkie cechy tego, czym zaczytywał się w dzieciństwie. W pierwszych zeszytach składa hołd klasycznemu komiksowi "Pogo" autorstwa Wallta Kelly'ego - narysowane mocno cartoonową kreską animorficzne postacie do złudzenia naśladują jego styl. Innym twórcą który wywarł wyraźny wpływ na "Bone" jest Carl Barks. W owych nawiązaniach nie chodzi tylko o zgrabne łączenie komedii z komiksem przygodowym - charakter jednego z bohaterów, najbogatszego mieszkańca Boneville, jest bowiem wyraźnie inspirowany Sknerusem McKwaczem. Sam autor opisując swój komiks stwierdził: "Byłem... wielkim fanem Carla Barksa i Pogo, więc było to dla mnie naturalne by rysować stylem będącym połączeniem prac Walta Kelly'ego i Moebiusa".

Początkowo "Bone" wywołało we mnie zachwyt. Dawno nie czytałem tak oryginalnego, świeżego komiksu, będącego wręcz uosobieniem rozrywkowego potencjału tkwiącego w historiach obrazkowych. Humor sytuacyjny sąsiaduje tu z nostalgiczną, fantastyczną wiejską gawędą i powieścią drogi trochę w stylu "Wodnikowego Wzgórza"...

... a potem przyszedł Tolkien i wszystko popsuł.

Świat wykreowany przez Smitha w pierwszych tomach jest uroczy, przaśny i bajkowy. Jednak z każdym następnym zeszytem czuć, że autor chce przenosić ciężar historii - najpierw wprowadza narysowane semirealistcznyą kreską ludzkie postacie, potem stopniowo zmienia scenerię, a uniwersum przeistacza się z postdisnejowskiej bajki (tu wyjątkowo disnejowskość jest zaletą) w mroczne, średniowieczne fantasy inspirowane ponoć "Władcą Pierścieni". Smith nadaje opowieści epickiego rozmachu, lecz tym samym czyni ją coraz bardziej konwencjonalną i przewidywalną. W pewnym momencie komiks staje się wręcz nudny. Paradoksalnie, ratowanie świata przed zagładą okazuje się znacznie mniej intrygujące niż doroczne wyścigi krów, czy wyprawa bohaterów na wiejski jarmark.

Jak wspomniałem we wstępie, "Bone" uważany jest za klasyka i pojawia się w wielu rankingach najlepszych powieści graficznych. Komiksowy kanon jest mniej zdradliwy niż listy "1001 filmów, które musisz zobaczyć nim odwalisz kitę", ale jak widać i on zawiera pozycje popularne, trafiające w masowe gusta, a niekoniecznie faktyczne arcydzieła. "Bone" to komiks dobry, może nawet bardzo dobry, ale nie wybitny. Jest najzwyczajniej nierówny, szkodzi mu serialowość i to, że gdzieś w połowie serię dotknęło zmęczenie materiału, które odbija się również na jakości grafik Smitha. Z czasem dewaluuje się tu nawet znakomita narracja, a autor, ewidentnie zmęczony pracą, popada w marazm.

Zanim Smith zajął się na poważnie komiksem, pracował przez kilka lat w małej firmie produkującej reklamowe filmy rysunkowe i to, co najbardziej interesujące w warstwie formalnej "Bone", to elementy, które udało mu się przeszczepić właśnie z tego medium. Mimika bohaterów- zarówno tych cartoonowych, jak i tych bardziej ludzkich - posiadała cechy starej szkoły amerykańskiej animacji. Z czasem jednak autor poległ, przygnieciony comiesięcznym cyklem wydawniczym i zapewne nie był już w stanie poświęcić na to tyle czasu i wkładać w to tak dużo energii jak na początku. Tła robią się coraz mniej ciekawe, a z pozoru spektakularne sceny opowiedziane są w dość oszczędnej formie - i nie mam tu na myśli minimalizmu, tylko bidę wywołaną ewidentnym pospiechem.


The Changing Face of Comics?

Wielu krytyków zachwycając się "Bone" podkreśla, że Smith na pracę nad tym tytułem poświęcił aż 13 lat swojego życia, że zajmował się sam wszystkimi aspektami tworzenia opowieści (nie tylko pisał scenariusz, ale też rysował i robił liternictwo ), że była to iście tytaniczna robota... Gdy trzymamy w rękach jednotomowe wydanie, jesteśmy faktycznie pod wrażeniem. Warto jednak pamiętać, że w anglosaskim komiksie jest kilku większych madafakerów. Stan Sakai tworzy "Usagi Yojimbo" nieustannie od prawie trzech dekad i odkąd rozpędził serię trzyma wyrównany poziom (wyjątkiem jest chyba tylko "Yokai"). Warto również zwrócić uwagę na Dave'a Sima, autora w jakimś sensie bratniego dla Smitha, bo tworzącego cartoonowy komiks fantasy. Gdy startował ze swoją serią "Cerebus the Aardvark" (który dziś liczy 6000 stron stron i jest najdłuższym komiksem amerykańskim tworzonym przez jednego artystę) był twórcą jeszcze nieporadnym, ale z czasem coraz bardziej rozwijał warsztat. U autora "Bone" jest wręcz odwrotnie. Oglądając dokument-laurkę "The Cartoonist: Jeff Smith, Bone and the Changing Face of Comics" i mając w pamięci tych twórców - do których Smith naprawdę nie dorasta, było mi przykro słyszeć, jaki to jest wielki, jedyny i niepowtarzalny. Co ciekawe, Sakai pojawiał się ze Smithem na archiwalnych zdjęciach - jednak jego nazwisko nie padło w filmie ani razu.

Nie jestem wielkim miłośnikiem komiksu fantasy, ale bez problemu odnajduję w pamięci pozycje z tego gatunku które wygrywają z Bone - od razu przychodzi na myśl wydawana u nas we wczesnych latach dziewięćdziesiątych seria "Hugo", "Szninkiel", czy te bardziej skłaniające się w stronę fantasy tomy "Sandmana" (odnajdziemy tu sporo zbieżności z "Zabawą w Ciebie" - i tu, i tu kraina snów odgrywa ważną rolę). Najskuteczniej problem, jaki tkwi w "Bone", obrazuje zestawienie go z wydanym kilka lat temu przez Kulturę Gniewu komiksem "Trzy cienie". Jego autorem jest twórca z podobnymi doświadczeniami zawodowymi - współpracujący onegdaj z Disneyem Ciril Pedrosa, który za pomocą cartoonowej kreski stworzył dzieło zbliżone tematycznie, ale bardziej konsekwentne, skondensowane, spójne i soczyste od strony artystycznej.
Wiem, że wielu ludzi uważa "Bone" za arcydzieło, ale ja zaryzykuję tezę, że swoją sławę tak naprawdę zawdzięcza on niezwykle dobrej dystrybucji (którą z początku zajmowała się żona autora, a później firma księgarska odpowiedzialna za promocję "Harry'ego Pottera"), i przyjaznej dla czytelnika formie wydania - komiks doczekał się wielu wersji, ale czarno-białą, jednotomową edycję (1300 stronicowe monstrum) można kupić za stosunkowo nieduże pieniądze. Na pewno nie będzie to jednak kiepska inwestycja. To świetna rozrywka, skierowana do wszystkich grup wiekowych, komiks momentami rewelacyjny, ze świetnie napisanymi dialogami i zapadającymi w pamięć postaciami, sprawiający czytelnikowi dużo przyjemności przez kilka długich wieczorów. Niemniej nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Smith nie wykorzystał całego potencjału, jaki tkwił w tej historii.

sobota, 10 marca 2018

#2397 - Dodo

Mama sześcioletniej Laili jest wiecznie zapracowana i zabiegana. Kobieta nie ma wolnej chwili dla swojej córki. Z tego powodu dziewczynka większość czasu spędza sama w domu. Małoletnia bohaterka na różne sposoby próbuje radzić sobie z samotnością, nudą i odtrąceniem. Dodajmy,, że rodzice się niedawno rozstali, a ojciec się wyprowadził. 


piątek, 9 lutego 2018

#2372 - Bajka na końcu świata #2: Opuszczony dom

"Bajka na końcu świata" to komiksowa seria dla dzieci autorstwa Marcina Podolca. Głównymi bohaterkami są Wiktoria i Bajka, które – w poszukiwaniu rodziców dziewczynki – samotnie przemierzają jałowe przestrzenie, wymarłe lasy i gruzowiska. Podobno cały cykl zaplanowany został na dziesięć albumów. Pożyjemy, zobaczymy. Tymczasem do księgarń trafiła druga odsłona o podtytule "Opuszczony dom".


środa, 7 lutego 2018

#2369 - Czerwone wilczątko

To trzeba napisać na samym początku - szata graficzna "Czerwonego wilczątka" oszałamia! Ilustracje są wspaniałe. Bardzo szczegółowe, a także różnorodne. Ukazują leśną rzeczywistość, która jest miejscami magiczna i tajemnicza, a miejscami przerażająca i upiorna. Na dokładkę rozbudowana kolorystyka (szczególnie w pierwszej części) również przykuwa uwagę czytelnika. 


piątek, 26 stycznia 2018

#2360 - Amulet #3: Zaginione miasto

Trzeci album serii "Amulet" rozpoczyna się od dwóch wydarzeń, w których nie występuje para głównych bohaterów. Początkowa nieobecność Emily i Navina może budzić niepokój. W zamian spotykamy młodego księcia elfów, który – jak pamiętamy z uprzedniej części – nie zrealizował zleconej misji, przez co ściąga na swoją głowę gniew bezdusznego ojca.


czwartek, 21 września 2017

#2352 - Hotel Dziwny #1: Przez zimę do wiosny

Oficyna Kultura Gniewu poinformowała, że właśnie do sprzedaży trafił pierwszy album bestsellerowej, francuskiej serii komiksowej dla dzieci zatytułowanej "Hotel Dziwny". Cykl jest autorską produkcją, za którą odpowiadają Katherine i Florian Ferrier; oryginalnie wystartował w roku 2010 i na chwilę obecną liczy sobie sześć odsłon. 


środa, 19 lipca 2017

#2349 - Płatki

Zima w pełni: trzaskający mróz i nieustannie padający śnieg. Listek chodzi po lesie i zbiera chrust na opał. Dla chłopca nie jest to wcale łatwe zadanie, gdyż nie ma zbyt wiele siły, a małe rączki nie uniosą wiele szczap. 


sobota, 15 lipca 2017

#2345 - Ariol #3: Jak ostatnie prosię

Dobrze, że Wydawnictwo Adamada nie zwalnia tempa produkcyjnego. Cieszy, że już trzecia odsłona komiksowej serii "Ariol" jest dostępna w księgarniach. Zbiór nosi podtytuł "Jak ostatnie prosię" i przedstawia dalsze perypetie tytułowego bohatera oraz kilku jego koleżanek i kolegów ze szkoły. W sposobie budowy komiksu nie ma żadnych zmian. Wewnątrz znajdujemy kilka nadzwyczaj zabawnych historii, które nie układają się w regularną fabułę, choć pewna logika czasu i miejsca zostaje zachowana.

poniedziałek, 3 lipca 2017

#2339 - Amulet #2: Klątwa strażniczki

Pierwszy album serii "Amulet" służył głównie zarysowaniu ogólnego tła fabularnego i wprowadzeniu na scenę głównych aktorów opowieści: Emily, Navina oraz ich mamy Karen. W ramach przypomnienia – rodzina Hayesów wprowadza się opuszczonej, rodzinnej posiadłości w miejscowości Norlen. Wielki, stary dom, który należał do dziadka dzieciaków, kryje wiele tajemnic. I już pierwszego dnia pobytu część z nich zostaje ujawniona, choć właściwie stanowią jedynie wprowadzenie do kolejnych przygód. Dwójka, która nosi podtytuł "Klątwa strażniczki", bez zbędnych wstępów wrzuca czytelnika w ekscytujący wir wydarzeń.




niedziela, 25 czerwca 2017

#2332 - Saga o Atlasie i Axisie #4

Dawno, dawno temu na długo przed nastaniem "ery człowieka", gdy istniał jeden wielki superkontynent (Pangea), na Ziemi żyły inteligentne, gadające zwierzęta. A rasą dominującą były psy. Dwa z nich, Atlas i Axis, wyruszyły na poszukiwanie mitycznej krainy wiecznej obfitości – Khimery. 


#2331 - Bajka na końcu świata #1: Ostatni ogród

Pewnie zastanawiacie się nad tym, dlaczego najnowszy komiks Marcina Podolca nosi tytuł "Bajka na końcu świata", a nie "Bajka o końcu świata"? Tytuł brzmi trochę nie po polsku, ale od razu informuję, że jest to jedynie złudzenie. Słowo bajka, użyte w tytule albumu, nie odnosi się do rodzaju utworu literackiego. Tak ma na imię pies (a właściwie suczka) małoletniej Wiktorii, która jest główną bohaterką opowieści. Obie są permanentnie w drodze, przemierzają świat po wielkim wybuchu. Stąd owo na a nie o.


wtorek, 24 stycznia 2017

#2291 - Ariol #2: Być jak Superkoń

Podobał mi się komiks "Wszyscy jesteśmy osiołkami", natomiast druga odsłona przygód "Ariola" podobała mi się jeszcze bardziej. Wydawać by się mogło, że album "Być jak Superkoń" niczym się od jedynki nie różni. Ot, nowe przygody tytułowego bohatera, które tym razem rozpoczynają się od wspólnego z Ramono wyjazdu na wakacje nad morze. Chłopcy jadą sami pociągiem do dziadków Ariola. Podoba mi się, że temu wydarzeniu autorzy poświęcają kilka rozdziałów.

piątek, 20 stycznia 2017

#2288 - Kościsko

Na punkcie nowego komiksu Karola Kalinowskiego, autora legendarnej "Łaumy", oszaleją zarówno młodsi czytelnicy (którym spodoba się fantastyczna i baśniowa fabuła), jak i starsi (którzy docenią obyczajowy wymiar opowieści i kunszt artysty). Cholera, użyłem złego czasu, bez wątpienia to już się dokonało. Album miał swoją premierę w październiku ubiegłego roku i już jest hitem. 

czwartek, 5 stycznia 2017

#2274 - Amulet #1: Strażniczka

Prolog pierwszego tomu komiksowej serii "Amulet" przywodzi mi na myśl film Krzysztofa Kieślowskiego "Trzy kolory: Niebieski". Wiem, to odległe skojarzenie i z pewnością nietrafione. Mało prawdopodobne, aby Kazu Kibuishi pisząc scenariusz powoływał się na wspomnianą kinową produkcję. Jednak pewne podobieństwa można dostrzec. W obu wypadkach pojawia się takie samo dramatyczne (i traumatyczne) wydarzenie, które niejako ustawia dalszy przebieg akcji. W książce w wyniku kraksy samochodowej ginie głowa rodziny Hayesów.

środa, 2 listopada 2016

#2252 - Przez las

Jak powiadają w nas, ludziach, zakorzeniony jest atawistyczny lęk przed ciemnością, który towarzyszy nam właściwie przez całe życie. Boimy się zasypiania w całkowitych ciemnościach, lękamy się zaglądać po łóżko, do szafy, nie lubimy wychodzić w nocy do lasu lub spacerować nieoświetloną ulicą. 

wtorek, 27 września 2016

#2236 - Kosmiczne rupiecie

Craig Thompson umieścił akcję swojego najnowszego komiksu w przestrzeni kosmicznej i przeniósł ją w daleką przyszłość. Główną bohaterką uczynił kilkuletnią dziewczynkę – Fiolet Marlocke, która mieszka z rodzicami w kosmicznej przyczepie. Matka jest projektantką mody, która pracuje dla wielkiej korporacji. A ojciec drwalem pozyskującym odpady, które następnie przetwarzane są tartakach na paliwo. 


sobota, 17 września 2016

#2228 - Ariol. Wszyscy jesteśmy osiołkami

Dzieciaki nie mają łatwego życia. Cierpią katusze, kiedy rano mają wstać do szkoły, nienawidzą gramatyki (a zwłaszcza tych trudnych zaimków!), robią sobie głupie kawały i marzą, żeby zostać superbohaterami. Cykl "Ariol" autorstwa znanego z fantastycznego "Fotografa" Emmanuela Guiberta (scenariusz) i Marca Boutavanta (rysunek) to kolejna pozycja przeznaczona dla małoletniego czytelnika.



piątek, 15 lipca 2016

#2179 - Detektyw Miś Zbyś na tropie. Kosmos to za mało

Zupełnie niedawno, bo w maju, ukazał się trzeci album z przygodami detektywa Misia Zbysia i jego pomocnika Borsuka Mruka. Seria "Detektyw Miś Zbyś na tropie" zadebiutowała w 2013 roku. Komiksowy serial chwycił. Nie wiem, czy autorzy i wydawca spodziewali się tak dużego zainteresowania czytelników. Raczej nie, skoro jakiś czas temu nadkład jedynki się wyczerpał i Kultura Gniewu zmuszona jest przygotować dodruk. Skoro mam przypiętą łatkę „specjalisty od komiksów dla dzieci” (i wcale mi to nie przeszkadza), pozwolę sobie napisać, że bardzo mnie cieszy sukces produkcji Jasińskiego, Nowackiego i Rybarczyka. 


piątek, 24 czerwca 2016

#2163 - To nie jest las dla starych wilków

Wygląda na to, że rok 2016 będzie należał do Tomasza Samojlika. Na dzień dzisiejszy ukazało aż dziewięć książek w jego oprawie graficznej. Nakładem Multico opublikowano "O rety! Przyroda" i "O rety! Zabawy małych przyrodników", Media Rodzina wydała reedycję albumów "Żubr Pompik. Tropy na śniegu" i "Żubr Pompik. Zapach wiosny", Egmont puścił w obieg  "Samo Dzielny. Lepiej wie" i "Samo Dzielny. Wstaje sam", Wydawnictwo Widnokrąg dołożyło picturebooka "Pikotek chce być odkryty", a Wilga - "Misja: kosmos. Międzygwiezdna podróż Voyagera"