Na wstępie przyznaję, że lektura komiksu "Miesiąc miodowy na safari" była dla mnie sporym zaskoczeniem. Dawno nie czytałem tak odjechanej i nieoczywistej pozycji. W zalewie amerykańskiego superhero i wszelkiej maści pozycji rozrywkowych album autorstwa Jesse`go Jacobsa wnosi wyraźnie zauważalny powiew świeżości. No, ale właśnie tego można było spodziewać się po tytule pod szyldem Kultury Gniewu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekologia. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 30 maja 2017
piątek, 24 czerwca 2016
#2163 - To nie jest las dla starych wilków
Wygląda na to, że rok 2016 będzie należał do Tomasza Samojlika. Na dzień dzisiejszy ukazało aż dziewięć książek w jego oprawie graficznej. Nakładem Multico opublikowano "O rety! Przyroda" i "O rety! Zabawy małych przyrodników", Media Rodzina wydała reedycję albumów "Żubr Pompik. Tropy na śniegu" i "Żubr Pompik. Zapach wiosny", Egmont puścił w obieg "Samo Dzielny. Lepiej wie" i "Samo Dzielny. Wstaje sam", Wydawnictwo Widnokrąg dołożyło picturebooka "Pikotek chce być odkryty", a Wilga - "Misja: kosmos. Międzygwiezdna podróż Voyagera"
piątek, 11 września 2015
#1950 - Ryjówka przeznaczenia #3: Powrót rzęsorka
Przez wiele miesięcy byłem przekonany, zresztą nie tylko ja, że album "Powrót rzęsorka" będzie ostatnim komiksem autorskiego cyklu Tomka Samojlika, który opowiada o życiu małych (i nie tylko) ssaków (i nie tylko) w Puszczy Białowieskiej. A tu nagle, niczym grom z jasnego nieba, autor na swojej stronie ogłosił, że w dalszych planach ma rozbudowę leśnego uniwersum. Oczywiście nie podano jeszcze żadnych terminów, ale na "Zimę ryjówek" możemy liczyć. Być może za dwa lata, bo tyle czasu minęło od między premierą drugiego a trzeciego tomu.
środa, 10 kwietnia 2013
#1275 - Norka zagłady
„Norka zagłady” to drugi tom o przygodach rezolutnej ryjówki o imieniu Dobrzyk. Tym razem wydawcą nie jest Instytut Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk, a Krótkie Gatki, czyli imprint wydawnictwa Kultura Gniewu specjalizujący się w publikowaniu komiksów dla dzieci. Nowy wydawca zachował takie same standardy wydania, jakie obecne były w „Ryjówce przeznaczenia”, czyli format, czcionki, twardą oprawę, całą stronę edytorską (ci, którzy uwielbiają mieć wszystko na półeczkach w adekwatnie dopasowanych gabarytach będą na pewno zadowoleni). Zresztą Rada Upowszechniania Nauki PAN jest w stopce wymieniona jako współwydawca.
Akcja bieżącego tomu zaczyna się nad rzeką w kolonii ptaków. Zostają one podstępnie zaatakowane, porwane ze swoich gniazd, a ich jaja zostają wypite. Następnie trzech złoczyńców zanosi ptaki przed oblicze Imperatora, aby oddały mu hołd, a dalej przekazały wszystkim mieszkańcom doliny, że rzeka należy od dziś do norek (dokładnie do norek amerykańskich, informacja o tym gatunku drapieżnych ssaków z rodziny łasicowatych ma znaczenie dla akcji). Imperator to tajemnicza postać. W sensie jak najbardziej dosłownym. Jest brązowy, ma łapy i ogon, nosi czarny strój i czerwoną pelerynę. Jego twarz jest długo nieznana, gdyż na głowie nosi drewniany hełm z ptasiej budki lęgowej. Do tego wydaje odgłosy typu Hsss... i Hyyy... Skojarzenia z Darthem Vaderem są jak najbardziej na miejscu.
Aby pokonać złego mieszkańcy Doliny Ryjówek będę musieli się sprzymierzyć się z kimś znacznie większym. To właśnie z Darthem, czyli tytułową norką zagłady, przyjdzie zmierzyć się Dobrzykowi. Oczywiście bezpośrednia konfrontacja obu postaci, to nie jedyny element, na którym zasadza się akcja komiksu. Nie zdradzę zbyt wiele jeśli powiem, że, jak przystało na opowieść przygodową, akcja toczy się wartko i zaskakująco. Dobrzyk ma znów problemy sercowe, daje się nabrać na „piękne oczy”. Dodatkowo pojawia się uzurpator o imieniu Odylec, który może i nie ma ambicji, aby rządzić wszystkimi ryjówkami, ale jego mamusia ma. Nowych postaci jest zresztą sporo, niektóre wzbudzają sympatię a inne nie. Niektórym wybaczamy zdradę i dwulicowość, a inne są „złem wcielonym”.
Siłą opowieści stworzonej przez Tomasza Samojlika są bohaterzy i ich dialogi. Nie tylko ci pierwszoplanowi, ale również ci grający role epizodyczne. Już w pierwszym tomie świetna była para kruków z adoptowanym pisklęciem kukułki oraz para dżdżownic. Do tego zestawu, pojawiającego się również w „Norce zagłady”, dołączają dwie biedronki.
Kolejny raz świetnie się bawiłem, czytając opowieść stworzoną przez autora. Dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy o zwierzętach zamieszkujących Puszczę Białowieską. Samojlik chce bawić (co mu się udaje!), ale również uczyć i edukować (i to mu się także wyśmienicie udaje!). Edukacja w wykonaniu tego autora nie jest nachalna. O szczegółach dotyczących zwyczajów zwierząt dowiadujemy się przy okazji, są one zgrabnie wplecione w akcję i mają swoje uzasadnienie w jej przebiegu.
Czytając można zapomnieć, że jest to publikacja przeznaczona dla dzieci i na tym polega genialność tego komiksu.
Akcja bieżącego tomu zaczyna się nad rzeką w kolonii ptaków. Zostają one podstępnie zaatakowane, porwane ze swoich gniazd, a ich jaja zostają wypite. Następnie trzech złoczyńców zanosi ptaki przed oblicze Imperatora, aby oddały mu hołd, a dalej przekazały wszystkim mieszkańcom doliny, że rzeka należy od dziś do norek (dokładnie do norek amerykańskich, informacja o tym gatunku drapieżnych ssaków z rodziny łasicowatych ma znaczenie dla akcji). Imperator to tajemnicza postać. W sensie jak najbardziej dosłownym. Jest brązowy, ma łapy i ogon, nosi czarny strój i czerwoną pelerynę. Jego twarz jest długo nieznana, gdyż na głowie nosi drewniany hełm z ptasiej budki lęgowej. Do tego wydaje odgłosy typu Hsss... i Hyyy... Skojarzenia z Darthem Vaderem są jak najbardziej na miejscu.
Aby pokonać złego mieszkańcy Doliny Ryjówek będę musieli się sprzymierzyć się z kimś znacznie większym. To właśnie z Darthem, czyli tytułową norką zagłady, przyjdzie zmierzyć się Dobrzykowi. Oczywiście bezpośrednia konfrontacja obu postaci, to nie jedyny element, na którym zasadza się akcja komiksu. Nie zdradzę zbyt wiele jeśli powiem, że, jak przystało na opowieść przygodową, akcja toczy się wartko i zaskakująco. Dobrzyk ma znów problemy sercowe, daje się nabrać na „piękne oczy”. Dodatkowo pojawia się uzurpator o imieniu Odylec, który może i nie ma ambicji, aby rządzić wszystkimi ryjówkami, ale jego mamusia ma. Nowych postaci jest zresztą sporo, niektóre wzbudzają sympatię a inne nie. Niektórym wybaczamy zdradę i dwulicowość, a inne są „złem wcielonym”.
Siłą opowieści stworzonej przez Tomasza Samojlika są bohaterzy i ich dialogi. Nie tylko ci pierwszoplanowi, ale również ci grający role epizodyczne. Już w pierwszym tomie świetna była para kruków z adoptowanym pisklęciem kukułki oraz para dżdżownic. Do tego zestawu, pojawiającego się również w „Norce zagłady”, dołączają dwie biedronki.
Kolejny raz świetnie się bawiłem, czytając opowieść stworzoną przez autora. Dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy o zwierzętach zamieszkujących Puszczę Białowieską. Samojlik chce bawić (co mu się udaje!), ale również uczyć i edukować (i to mu się także wyśmienicie udaje!). Edukacja w wykonaniu tego autora nie jest nachalna. O szczegółach dotyczących zwyczajów zwierząt dowiadujemy się przy okazji, są one zgrabnie wplecione w akcję i mają swoje uzasadnienie w jej przebiegu.
Czytając można zapomnieć, że jest to publikacja przeznaczona dla dzieci i na tym polega genialność tego komiksu.
Etykiety:
dla dzieci,
ekologia,
Instytu Biologii Polskiej Akademii Nauk,
Krótkie Gatki,
Kultura Gniewu,
lokalne,
Polska,
recenzja,
Tomasz Samojlik
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
#1112 - Ryjówka przeznaczenia
Brakuje w naszym kraju komiksów przeznaczonych dla dzieci. Nie ma w Polsce żadnego wydawnictwa, które na stałe miałoby w swojej ofercie tego typu publikacje. W branży księgarskiej Jest bardzo dużo wydawnictw, wydających piękne, edytorsko dopracowane albumy przeznaczone dla najmłodszych, ale od komiksów ci wydawcy trzymają się raczej z daleka. „Miasteczko Mamoko” czy „Wielki piknik” to tylko wyjątki potwierdzające regułę, że komiks dla dzieci w naszym kraju nie ma się dobrze.
Dlatego cieszy działalność Tomasza Samojlika, który obok Huberta Ronka i Piotra Nowackiego, robi komiksy, dla których grupą docelową są dzieci.
Gdyby ktoś zadał mi pytanie "jaki jest najlepszy polski komiks, przeczytany przez Ciebie w tym roku?” to bez wahania odpowiedziałbym, że „Ryjówka przeznaczenia”. Książka nie została jednak wydana przez wydawnictwo specjalizujące się w publikacjach dla najmłodszych, takie jak Dwie siostry czy EneDueRabe, ale... Instytut Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży. Czemu tak szacowna instytucja zabrała się za wydawanie komiksu? Po prostu - autor jest pracownikiem naukowym tegoż Instytutu, a sam komiks jest połączeniem opowieści przygodowej z komiksem edukacyjnym.
Akcja opowieści skupia się na perypetiach gromadki małych (a także dużych) ssaków. Głównym bohaterem jest Dobrzyk, naznaczony znamieniem na brzuszku, który z biegiem czasu okazuje się być tytułową „ryjówką przeznaczenia”. Jak przystało na rycerza ma do wypełnienia ważną misję: musi uratować (ocalić) Dolinę Leśnej Rzeczki przed Czarnym Nieprzyjacielem. Nieprzyjacielem okazuje się być człowiek, który czyni zło – zaśmieca las. Aby zwyciężyć, aby wypełnić misję, Dobrzyk zbiera drużynę i wraz z przyjaciółmi Śmiłką i Koriną (dwiema żeńskimi ryjówkami), dzielnym Labhallanem (także ryjówką) i jeżem Kosmaczem, który przyłączył się do ekipy już podczas drogi, ruszają naprzeciw wrogowi. Wszystko się oczywiście dobrze skończy, ale nie obejdzie się bez pomocy (interwencji z zewnątrz) dostojnego Żubra.
Zarys akcji (misja) oraz budowa postaci (zebranie drużyny) przywodzi na myśl tolkienowską "Drużynę Pierścienia". Co oczywiście nie jest żadnym zarzutem pod adresem komiksu Tomasza Samojlika. Niby ograny chwyt, ale jednak autor dzięki wartkiej akcji, dużej dawce humoru (dwie sroki, które siedzą na gałęzi i niczym Statler i Waldorf z „Mupetów” wiecznie krytykują i ironizują) potrafił uniknąć banału i stworzyć interesującą fabularnie opowieść. Większość bohaterów wzbudza w czytelnikach sympatię, życzymy im jak najlepiej, co wydaje się cechą nieodłączną cechą komiksu dla dzieci. Podkreślają to również cartoonowa stylistyka i przede wszystkim ciepła kolorystyka. Łagodne linie powodują, że eko-komiks Tomasza Samojlika, to bardzo atrakcyjna wizualnie publikacja.
Druga część opowieści o dzielnym Dobrzyku ma ukazać się już w przyszłym roku. Komiks będzie nosił tytuł "Norka zagłady" i dla mnie jest to znakomita wiadomość. Już nie mogę doczekać się premiery!
Dlatego cieszy działalność Tomasza Samojlika, który obok Huberta Ronka i Piotra Nowackiego, robi komiksy, dla których grupą docelową są dzieci.
Gdyby ktoś zadał mi pytanie "jaki jest najlepszy polski komiks, przeczytany przez Ciebie w tym roku?” to bez wahania odpowiedziałbym, że „Ryjówka przeznaczenia”. Książka nie została jednak wydana przez wydawnictwo specjalizujące się w publikacjach dla najmłodszych, takie jak Dwie siostry czy EneDueRabe, ale... Instytut Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży. Czemu tak szacowna instytucja zabrała się za wydawanie komiksu? Po prostu - autor jest pracownikiem naukowym tegoż Instytutu, a sam komiks jest połączeniem opowieści przygodowej z komiksem edukacyjnym.
Akcja opowieści skupia się na perypetiach gromadki małych (a także dużych) ssaków. Głównym bohaterem jest Dobrzyk, naznaczony znamieniem na brzuszku, który z biegiem czasu okazuje się być tytułową „ryjówką przeznaczenia”. Jak przystało na rycerza ma do wypełnienia ważną misję: musi uratować (ocalić) Dolinę Leśnej Rzeczki przed Czarnym Nieprzyjacielem. Nieprzyjacielem okazuje się być człowiek, który czyni zło – zaśmieca las. Aby zwyciężyć, aby wypełnić misję, Dobrzyk zbiera drużynę i wraz z przyjaciółmi Śmiłką i Koriną (dwiema żeńskimi ryjówkami), dzielnym Labhallanem (także ryjówką) i jeżem Kosmaczem, który przyłączył się do ekipy już podczas drogi, ruszają naprzeciw wrogowi. Wszystko się oczywiście dobrze skończy, ale nie obejdzie się bez pomocy (interwencji z zewnątrz) dostojnego Żubra.
Zarys akcji (misja) oraz budowa postaci (zebranie drużyny) przywodzi na myśl tolkienowską "Drużynę Pierścienia". Co oczywiście nie jest żadnym zarzutem pod adresem komiksu Tomasza Samojlika. Niby ograny chwyt, ale jednak autor dzięki wartkiej akcji, dużej dawce humoru (dwie sroki, które siedzą na gałęzi i niczym Statler i Waldorf z „Mupetów” wiecznie krytykują i ironizują) potrafił uniknąć banału i stworzyć interesującą fabularnie opowieść. Większość bohaterów wzbudza w czytelnikach sympatię, życzymy im jak najlepiej, co wydaje się cechą nieodłączną cechą komiksu dla dzieci. Podkreślają to również cartoonowa stylistyka i przede wszystkim ciepła kolorystyka. Łagodne linie powodują, że eko-komiks Tomasza Samojlika, to bardzo atrakcyjna wizualnie publikacja.
Druga część opowieści o dzielnym Dobrzyku ma ukazać się już w przyszłym roku. Komiks będzie nosił tytuł "Norka zagłady" i dla mnie jest to znakomita wiadomość. Już nie mogę doczekać się premiery!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




