Jeden wakacyjny filmik wydawcą komiksowym zatroskanym stanem rynku komiksowego w Polsce może świadczyć o tym, że to jedno wydawnictwo boryka się z jakimś kłopotami. Ale jeśli w odpowiedzi na niego pojawia się drugi filmik, z innym zatroskanym stanem rynku komiksowego wydawcą, to tu i ówdzie, na razie szeptem, ale coraz częściej mówi się o tym słowie na "k"...
... i nie, tym słowem "k" wcale nie jest "komiks". I nie dlatego, że użycie go w komunikacji podobno ścina zasięgu w socjalach.
Najpierw Jakub Kwidziński z Kboom opisał trudną sytuację, w jakiej znalazło się wydawnictwo z Kartuz. Mówi wprost, że jest tragicznie. Jego rolkę znajdziecie pod tym linkiem. Kilka dni później, z odpowiedzią spieszy Szymon Holcman z Kultury Gniewu. W swojej rolce podjął nie tylko wątki poruszone przez Kwidzińskiego, a więc dotyczące bolączek naszej branży komiksowej, ale również wymienił konkretne działania, które są podejmowane przez KG, aby - generalnie - było lepiej.
Zamiast streszczać tutaj to, co Kuba i Szymon powiedzieli, pozwolę sobie odesłać was na Komiksopedię. Na łamach najlepszego polskiego serwisu komiksowego - bo reklamy "swojego" nigdy dość - zdążyłem już to zrobić. Z grubsza tekście "Rynek komiksowy w 2026 z perspektywy wydawnictw Kboom i Kultury Gniewu" opisałem co i kto mówi. Natomiast poniższy tekst stanowi rozwinięcie wpisu, który opublikowałem na fan-peju Kolorowych Zeszytów pod tym linkiem. Puszczam go także na blogu, bo nie chciałbym, żeby tekst krytykujący social-mediowe mechanizmy zginął w czeluściach Facebook`u w wyniku działania tychże mechanizmów. Wyszłoby trochę głupio, co nie?
Stan rynku komiksowego w 2026 to temat rzeka. Albumy stają się tylko coraz droższe. Konkurencja jest coraz większa. Czytelników wcale nie przybywa. Komiksy żyją coraz krócej i krócej, a wydaje się ich coraz więcej i więcej. Krytyka i publicystka komiksowa znajduje się w trudnej sytuacji. W zasadzie coraz więcej osób zgadza się, że nie jest zbyt dobrze. Brakuje jednak nie tylko konkretnych działań, żeby było lepiej, (choć są wydawcy, którzy zdecydowali się na świetne inicjatywy), ale też sensownej i systematycznej dyskusji o tym, co robić, żeby właśnie było lepiej.
Niejako przy okazji, kilka wątków, które da się podpiąć pod temat "stan rynku komiksowego w roku 2026" poruszyłem w ramach swoich ostatnich dwóch wpisów na Kolorowych, które ukazały się pod szyldem "4000 znaków". Jak jesteście ciekawi, co i w jakim kontekście się tam pojawiło, to oczywiście polecam wam na nie zerknąć - klikajcie tutaj: #2545 - 4000 znaków... O okładce "Batman: H2SH" Joanny Karpowicz i decyzjach Egmontu oraz tutaj: #2547 - 4000 znaków... Od rozczarowania Liama Sharpa do narzekań Łukasza Kowalczuka.
Tak, media anty-społecznościowe to gówno. Napisawszy to właśnie w przestrzeni tychże mediów mogą tylko przyłączyć się do apeli, które tak licznie pojawiły się po filmikach z udziałem Szymona i Kuby. Wspierajcie tych, których waszym zdaniem warto wspierać. Dyskutujcie, lajkujcie, komentujcie wartościowe treści w so-me. Ale też nie dajcie się łapać na baity. Nie nabijajcie zasięgów tym, którym nie warto ich nabijać. Nie dajcie się wtłoczyć w pełni świadomie wbudowane w algorytmy mechanizmy oparte na "ekonomii oburzenia".
Realnie niewiele można zrobić w tej kwestii poza wypisaniem się z socjali, co wcale nie rozwiąże problemu ich gównowacenia. Byłoby fajnie, gdyby były lepsze. Gdyby były naprawdę prawdziwie społecznościowe, a nie tylko służyły tym czy innym tech-brosom, którzy zbudowali swój biznes na monetyzacji skrajnych emocji, gniewu i nie tylko politycznej polaryzacji.
Natomiast pamiętajcie, że jest świat poza tym wszystkim. Poza internetem i poza mediami społecznościowymi. Czasem trzeba wylogować się do życia. Wyjść i dotknąć trawy. Wpaść na konwent, pójść na spotkanie, wziąć udział w dyskusji, panelu, premierze komiksowej. Spotkać się twarzą w twarz z twórcą lub innym czytelnikiem, fanem. Pogadać o komiksie, albo o czymś innym. Wziąć udział w realnej, ludzkiej interakcji.
Warto też czasem wyjść poza FB, Insta czy YT i wrócić do "normalnej" sieci. Są jeszcze takie miejsca - uwaga, znów reklamuje te "swoje" - jak wspomniana wyżej Komiksopedia czy też Kolorowe Zeszyty, na których czytacie ten tekst (mam nadzieję!). Można tam o komiksie poczytać, czegoś się dowiedzieć, coś sprawdzić. W pewnym stopniu (Komiksopedia w większym, Kolorowe w mniejszym) funkcjonują w oderwaniu od social mediów, ale umówmy się - bycie i pisanie w internecie bez choćby "wspomagania" się mediami społecznościowymi w 2026 jest ekstremalnie trudne, jeśli nie niemożliwe. Ale dla mnie to nigdy nie był i nie będzie cel sam w sobie.
.gif)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz