Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michał Rzecznik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michał Rzecznik. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 stycznia 2016

#2058 - Rok 2015 wg. twórców (4)

Artyści komiksowi - runda czwarta i ostatnia. Tym razem o minionym roku opowiadają Łukasz Mazur, Hubert Ronek, Michał Rzecznik i Mikołaj Tkacz. Nieczułych na ironię i cięty dowcip ostrzegam - to może być dla Was dość ciężka lektura!


środa, 21 października 2015

#1982 - Rzut za 3: Nowości 26. MFKiG (3)

Dzisiejsze wydanie łódzkiego Rzutu za 3 stoi pod znakiem dobrych komiksów. Wyliczankę zaczynam od albumu "Czarnobyl. Strefa", znakomitej opowieści o ludzkich losach w cieniu nuklearnej tragedii. Potem na warsztat idzie trzeci tom "Fatale", czyli kolejnej odsłonie jednej z najlepszych serii, jakie ukazują się na naszym rynku. A na koniec "KOT", najbardziej spektakularny debiut tegorocznej MFKiG w Łodzi.



czwartek, 1 października 2015

#1967 - Marzy mi się 12 zeszytów… – rozmowa z Michałem Rzecznikiem

Tuż przed premierą "Zony dyplomaty" w przedemefkowej gorączce udało mi się siąść spokojnie z Michałem Rzecznikiem i przeprowadzić z nim wywiad. Rozmawiamy w nim głównie o jego najnowszym komiksie, ale nie tylko. Pojawią się zarówno wątki poetyckie, jak i polityczne. Zapraszam do lektury!

Michale, Żona dyplomaty to już trzecia twoja pozycja w ramach kooperacji z Wydawnictwem Widnokrąg.
Właściwie czwarta, bowiem tuż przed "Kotem" zajmowałem się opracowaniem ilustracji i składem książki pani Barbary Lewandowskiej pt.: "Pucułka i Pocopotek". Wcześniej razem z Przemkiem Surmą stworzyliśmy dla Widnokręgu album "88/89" oraz miniaturowy "Rejs". Nasza współpraca rozwija się fantastycznie i korzystając z okazji chciałbym Ci podziękować za to, że onegdaj skontaktowałeś nas ze sobą.


sobota, 19 lipca 2014

#1667 - 88/89

- Tato - mówi Zu (lat niemal siedem) ze swojego fotelika - a nam pani raz w szkole mówiła, że kiedyś tak było, że nie wolno było po polsku mówić.

- Tak było - odpowiada tata Zu (lat nieco ponad trzydzieści sześć) ze swojego miejsca za kierownicą jednocześnie ściszając radio i kontrolując sąsiedni sygnalizator uliczny - i to się nazywało „zabory”, córeczko. I faktycznie było źle.



piątek, 4 lipca 2014

#1645 - Na wakacje są komiksy dla dzieci

Kilka dni temu zaczęły się wakacje. Czas urlopów i wyjazdów, leżenia nad wodą (słodką i słoną), podróżowania koleją i samolotem, wycieczki w celu i bez celu (dla niektórych, inni nie mają tyle szczęścia). Wiem, jak jest – zwykle wówczas nadrabiane są czytelnicze zaległości. Sam mam ambitny plan, aby wyraźnie uszczuplić wielką stertę komiksów i powieści, która straszy z nocnego stolika. Czas zrobić trochę miejsca na jesienno-zimowe nowości, ale o tym w późniejszym okresie.


poniedziałek, 20 stycznia 2014

#1496 - Rok 2013 według twórców (2)

Dziś kolejna odsłona podsumowywania minionego roku przez komiksowych twórców, Tym razem w rolach głównych występują (w kolejności chronologicznej, jeśli pozwolicie) Tomasz Samojlik, Michał Rzecznik, Jakub Grochola i Berenika Kołomycka. Wszystkim dziękuje z całego serca, że chciało im się napisać te kilka słów na Kolorowe.

Tomasz Samojlik (klik klik):

Ubiegły rok był w moim komiksowym życiu zupełnie szalony, dramatyczny i radosny zarazem, mocium pocium! Co mam na myśli? Już tłumaczę, objaśniam i klaruję:

Dwa wydane albumy („Norka zagłady” i „Bartnik Ignat i skarb puszczy”) i ich ogromnie pozytywny odbiór wśród czytelników, zwłaszcza tych mniej wyrośniętych – to pierwsze i główne źródło mojej radości. Złamałem wcześniej obowiązującą, w moim małym komiksowym światku, zasadę, że jeden komiks pichci się przez rok. Mało kto jednak wie, co działo się podczas tego pichcenia, w „komiksowej kuchni”. Wypadnięty dysk podczas prac nad tuszami „Norki” oznaczał kilka tygodni rysowania i kolorowania w pozycji horyzontalnej na podłodze (nie to, żebym narzekał, są pewnie mniej wygodne pozycje, na przykład podczas stania na rękach czy robienia jaskółki...). Na nieszczęście „Norka” była pierwszym komiksem, w którym tusz kładłem na moim wysłużonym bambusie Wacoma, więc na podłogę musiał powędrować również komputer, co dezorganizowało nieco przestrzeń domową.

środa, 28 sierpnia 2013

#1360 - S/N

Nie zaryzykuje twierdzenia, że związani ze środowiskiem Maszina twórcy kroczący w awangardzie polskiego komiksu są najciekawszych zjawiskiem od czasów pojawiania się „Produktu” na rynku, bo w komentarzach pod tą recenzją zaraz rozpęta się trolliada z udziałem anonimów zakochanych w amerykańskich trykotach, zapatrzonych w plecy konia czy pałających miłością wyłącznie do rodzimej klasyki. Nie napiszę, ale taka jest prawda.

To właśnie ze stajni Mikołaja Tkacza wyszedł jeden z najlepszych komiksów tego roku, czyli „Maczużnik” albo frapujące „Przygody nikogo” wpisujące się w klasycznie awangardowe (jakkolwiek absurdalnie brzmi takie sformułowanie) tradycje. Nastawieni na eksperyment, dojrzali warsztatowo, szukający nowych form wyrazu, dekonstruujący komiksowe formy, ale również nastawieni na wygłup, sztubacki żart, dadaistyczne psoty czy bardziej tradycyjne rzeczy – a to tylko początek. Poszczególni twórcy związani w jakiś sposób z Maszinem mają wiele oblicz, angażują się w coraz to nowe przedsięwzięcia i coraz śmielej poczynają sobie w naszym komiksowie. Centrala w ramach serii „Kolekcja Maszina” prezentuje kolejne prace twórców związanych z tą grupą. „S/N” jest następną pozycją, która ukazała się pod tym szyldem.

Autorem scenariusza i rysunków jest Michał Rzecznik, ale część skryptów i grafik wyszła spod ręki innych związanych mniej lub bardziej z Maszinem twórców. W tym niewielkich rozmiarów albumie pojawia się plejada maszinowych gwiazd, a także szereg satelitów luźno związanych z grupą. Żeby wymienić tylko kilka nazwisk – Marcin Podolec, Daniel Gutowski, Jacek Świdzińki, Przemysław Surma – dziś to przecież nie żadni młodzi, zdolni i obiecujący, ale czołowi, wiodący i wyrobieni artyści.

Taki układ twórczych sił w pewien sposób koresponduje z formą komiksu. Zasadniczo „S/N” to zbiór jednoplanszowych pasków, ale trudno powiedzieć, aby była to antologia w zwyczajnej formie. To raczej zbiór różnorodnych, krótkich historii, które łączy nie tyle temat, nie tyle treść, ile koncept (oraz forma, co jest rzeczą oczywistą). Mazol wraz ze swoimi kompanami ucieka przed konwencjami, które wpisane są w paskową formułę. I chęć nie brakuje standardowych szortów, to w oczu rzuca się nie tylko unikanie „pędu ku puencie”, ale również klasycznej, czterokadrowej kompozycji. Poszczególne historie zlewają się ze sobą. Na jednej stronie mogą znajdować się trzy kadry pierwszej historii, która swój finał będzie miała za kilka stron, w towarzystwie zupełnie innej. Przenikają się również motywy (esenowcy szczególnie upodobali sobie np. telefon), które powracają w najbardziej nieoczekiwanych momentach, burząc często dramaturgię innego paska albo każąc czytelnikowi szukać zakończenia po całym zbiorku. Taka dekonstrukcja jakby spina cały album jedną, wielką meta-narracją powodując, że zamiast przyglądać się poszczególnym fragmentom pojedynczo, zaczyna śledzić całość, próbując nadać jej jakiś, przynajmniej ogólny, sens. To bardzo interesujący zabieg, który otwiera „S/N” na kolejne interpretacje. Ale nie bójcie się, komiks Rzecznika to nie tylko seria formalnych igraszek – w zbiorku jest sporo dobrego humoru, fajnego konceptualnego dowcipu i inteligentnego żartu w artystowsko-undergroundowym guście.

Dominik Szcześniak w swojej recenzji „S/N” z wielkim entuzjazmem podkreślił, że jest to jeden z najlepszych komiksów tego roku. Nie mam wątpliwości, że projekt Michała Rzecznika i kolegów to rzecz z pewnością interesująca i zdecydowanie godna uwagi – przynajmniej dla tych, którzy od komiksu oczekują czegoś więcej, niż tylko rozrywki i „ładnych”, czyli wykonanych zgodnie z zasadami anatomii i perspektywy, rysunków. Ale, żeby rozpatrywać „S/N” w kontekście komiksu roku? Nie jestem przekonany.