poniedziałek, 21 lipca 2014
#1670 - Zdarzenie.1908
środa, 28 sierpnia 2013
#1360 - S/N
To właśnie ze stajni Mikołaja Tkacza wyszedł jeden z najlepszych komiksów tego roku, czyli „Maczużnik” albo frapujące „Przygody nikogo” wpisujące się w klasycznie awangardowe (jakkolwiek absurdalnie brzmi takie sformułowanie) tradycje. Nastawieni na eksperyment, dojrzali warsztatowo, szukający nowych form wyrazu, dekonstruujący komiksowe formy, ale również nastawieni na wygłup, sztubacki żart, dadaistyczne psoty czy bardziej tradycyjne rzeczy – a to tylko początek. Poszczególni twórcy związani w jakiś sposób z Maszinem mają wiele oblicz, angażują się w coraz to nowe przedsięwzięcia i coraz śmielej poczynają sobie w naszym komiksowie. Centrala w ramach serii „Kolekcja Maszina” prezentuje kolejne prace twórców związanych z tą grupą. „S/N” jest następną pozycją, która ukazała się pod tym szyldem.
Autorem scenariusza i rysunków jest Michał Rzecznik, ale część skryptów i grafik wyszła spod ręki innych związanych mniej lub bardziej z Maszinem twórców. W tym niewielkich rozmiarów albumie pojawia się plejada maszinowych gwiazd, a także szereg satelitów luźno związanych z grupą. Żeby wymienić tylko kilka nazwisk – Marcin Podolec, Daniel Gutowski, Jacek Świdzińki, Przemysław Surma – dziś to przecież nie żadni młodzi, zdolni i obiecujący, ale czołowi, wiodący i wyrobieni artyści.
Taki układ twórczych sił w pewien sposób koresponduje z formą komiksu. Zasadniczo „S/N” to zbiór jednoplanszowych pasków, ale trudno powiedzieć, aby była to antologia w zwyczajnej formie. To raczej zbiór różnorodnych, krótkich historii, które łączy nie tyle temat, nie tyle treść, ile koncept (oraz forma, co jest rzeczą oczywistą). Mazol wraz ze swoimi kompanami ucieka przed konwencjami, które wpisane są w paskową formułę. I chęć nie brakuje standardowych szortów, to w oczu rzuca się nie tylko unikanie „pędu ku puencie”, ale również klasycznej, czterokadrowej kompozycji. Poszczególne historie zlewają się ze sobą. Na jednej stronie mogą znajdować się trzy kadry pierwszej historii, która swój finał będzie miała za kilka stron, w towarzystwie zupełnie innej. Przenikają się również motywy (esenowcy szczególnie upodobali sobie np. telefon), które powracają w najbardziej nieoczekiwanych momentach, burząc często dramaturgię innego paska albo każąc czytelnikowi szukać zakończenia po całym zbiorku. Taka dekonstrukcja jakby spina cały album jedną, wielką meta-narracją powodując, że zamiast przyglądać się poszczególnym fragmentom pojedynczo, zaczyna śledzić całość, próbując nadać jej jakiś, przynajmniej ogólny, sens. To bardzo interesujący zabieg, który otwiera „S/N” na kolejne interpretacje. Ale nie bójcie się, komiks Rzecznika to nie tylko seria formalnych igraszek – w zbiorku jest sporo dobrego humoru, fajnego konceptualnego dowcipu i inteligentnego żartu w artystowsko-undergroundowym guście.
Dominik Szcześniak w swojej recenzji „S/N” z wielkim entuzjazmem podkreślił, że jest to jeden z najlepszych komiksów tego roku. Nie mam wątpliwości, że projekt Michała Rzecznika i kolegów to rzecz z pewnością interesująca i zdecydowanie godna uwagi – przynajmniej dla tych, którzy od komiksu oczekują czegoś więcej, niż tylko rozrywki i „ładnych”, czyli wykonanych zgodnie z zasadami anatomii i perspektywy, rysunków. Ale, żeby rozpatrywać „S/N” w kontekście komiksu roku? Nie jestem przekonany.
niedziela, 16 marca 2008
# 17 - Jakiś paproch do oka mi wpadł
Pierwszy raz spotkałem się z zapowiedzią tego albumiku na blogu Macieja Pałki* - dziwne że dopiero tam, skoro komiks reklamowali tacy celebryci jak Lech Wałęsa czy Martin Luter King.
Komiks wydany został przez Timofa i Cichych Wspólników w ramach komiksowego undergroundu. Czerń i biel, 44 strony, kreda, 15zł - tyle szczegółów technicznych, pora na zawartość. Jest śmiesznie. Bardzo śmiesznie. Bardzo, bardzo śmiesznie. I to już od samego początku, tzn. strony tytułowej i stopki redakcyjnej, gdzie głowonogi komentują co się da (jedno z lepszych: 'Jestem ateistą, nie wierzę w scenariusz'), do ostatniej strony okładki. Wszystko w głowonogach. W środku czeka nas również dużo dobrego: pociągowy kanar, Ojczepio, przedszkole i cała masa innych historyjek. Jak np. świetne z życia wzięte, pociągowe rozmowy starych bab. Absurd goni absurd - jest kontrowersja, jest szarganie świętości, ale wszystko podane z niebywałą klasą i wyczuciem. Trzeba to znać. Bez dwóch zdań.
Za scenariusz i rysunki odpowiedzialny jest Jacek Świdziński, którego twórczość można ostatnimi czasy podziwiać nie tylko w 'Paproszkach', ale i w 'Przygodach Powstania Warszawskiego' czy też najnowszych numerach zinów 'Jeju' i 'Maszin'. A w wersji elektronicznej, chociażby na digarcie autora.
Wschodząca gwiazda?
Prezydent Wałęsa nie mylił się - 'Paproszki' to świetny komiks, który powinien być wysoko w podsumowaniach roku 2008. A przynajmniej mam taką cichą nadzieję.
Tyle tym razem, do następnego!
**
Niech będzie.
Idąc za ciosem, wziąłem się za 'Przygody Powstania Warszawskiego', które wyszły spod ręki Jacka 'Głowonuka' Świdzińskiego oraz Michała 'Mazola' Rzecznika (wracając jeszcze do 'Paproszków' to trzeba wspomnieć, że Mazol machnął tam jeden pasek). 'Przygody..' to komiks inaugurujący działalność wydawnictwa Mazoleum. Na 66-ciu stronach mamy kilkanaście historyjek w czerni i bieli, na przemian rysowanych przez duet autorów, prezentujących wachlarz swoich graficznych umiejętności.
Jeśli chodzi o wydarzenia z 1944 roku to kilka komiksów poświęcono już tej tematyce - czy to dzięki inicjatywie Muzeum Powstania Warszawskiego, czy też dzięki Antologii '44 pod redakcją Przemka Truścińskiego. Mogłoby się więc wydawać, że temat został wyczerpany jakiś czas temu. Mogłoby, gdyby nie to, że brak tu zadumy, wzruszeń i pochwały dla bohaterstwa powstańców. Jest za to szydera, kontrowersja i naśmiewanie się ze wszystkiego i wszystkich. Bo tak: jest powstaniec co ma wszystko w dupie i nie chce mu się walczyć, są odpadające ręce i inne kończyny, składowane w specjalnie dlań przeznaczonych dołach. Jest superhero z USA oraz Władysław Bartoszewski i jego banda. I jeśli już jesteśmy przy gościnnych występach to mamy też Orient Mena oraz Tytusa i spółkę (narysowani przez Mazola, udanie naśladującego styl Baranowskiego czy też Papcia Chmiela).
Od początku do końca jest ostro i pewnie pojawią się głosy, że to jeden wielki skandal i brak poszanowania dla historii.
Ale mam to w dupie, jak powstaniec walkę.
Trochę ostrego humoru z poważnych rzeczy nikomu nie zaszkodzi.
Bardzo udane przedsięwzięcie. Brawa dla Mazola i Głowonuka - dzielne z Was chłopaki.
Na zakończenie, pozostając w temacie wpisu, e-głowonug:
( . . )
_|_|
* - Blog Macieja Pałki obchodzi dziś pierwsze urodziny! Gratulacje blogu Macieja Pałki! Dla taty również brawa!




