Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drawn & Quarterly. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drawn & Quarterly. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 lipca 2026

#2544 - Kontrowersje wokół "Charity & Sylvia" Tillie Walden

Kontrowersje wokół "Charity & Sylvia", najnowszej powieści graficznej autorstwa Tillie Walden. Amerykańskiej artystce komiksowej, jednej z najmłodszych triumfatorek prestiżowej Eisner Award, która uchodzi za głos pokolenia Z, postawiono dość poważne zarzuty.  

Historyczka Rachel Hope Cleves autorka książki prawie pod tym samym tytułem ("Charity and Sylvia: A Same-Sex Marriage in Early America"), ale będącej biografią tytułowych bohaterek, Charity Bryant i Sylvii Drake, twierdzi, że "Charity i Sylvia" Walden jest w dużej mierze adaptacją jej publikacji.

"Charity & Sylvia" to pierwsza w pełni autorska powieść graficzna twórczyni znanej na polskim rynku z "Zawirowań" i "Załogi Promienia" od roku 2019 i nagrodzonego Eisnerem albumu "Are You Listening?". Nad komiksem o życiu Bryant i Drake, lesbijskiego małżeństwa, które żyło na początku XIX wieku w małym miasteczku w Nowej Anglii, Walden prace rozpoczęła w 2024. Wówczas zaczęła się jej rezydenturę w Henry Sheldon Museum of Vermont History i uzyskała finansowanie z grantu National Endowment for the Humanities.



środa, 29 maja 2019

#2496 - Woman World

Autorem poniższego tekstu jest Michał Ochnik, który o kulturze popularnej i nie tylko pisze na blogu Mistycyzm popkulturowy.

Postapokalipsa jako konwencja fantastyki zawsze wydawała mi się szalenie konserwatywnym gatunkiem. Dekonstrukcja ustalonego porządku rzeczy zamiast przynieść radykalną transformację tego, w jaki sposób funkcjonuje społeczeństwo bardzo często jest w kulturze popularnej drogą do jego regresji, powrotu do dawnych form organizowania zbiorowości ludzkich. 




wtorek, 11 października 2016

#2245 - Jamilti i inne historie

Całkiem niedawno Rutu Modan odwiedziła Polskę, zresztą nie pierwszy raz. Tym razem była gościem festiwalu Literacki Sopot, który w dużej mierze poświęcony był izraelskiej literaturze. Z okazji wizyty oficyna Kultura Gniewu przygotowała premierę zbioru jej wczesnych komiksów zatytułowanego "Jamilti i inne historie". W Sopocie artystka uczestniczyła w spotkaniu Izrael Słowa oraz przeprowadziła warsztaty dla młodzieży.

piątek, 19 czerwca 2015

#1879 - Dzień targowy

Niezwykły klimat komiksu "Dzień targowy" budowany jest od strony tytułowej, na której widzimy leżącą w łóżku parę ludzi. Jest głęboka, ciemna noc. Ona śpi, on nie śpi. Już nie śpi, choć do świtu jeszcze daleko, a może wcale nie udało mu się zasnąć. Leży na plecach, ma szeroko otwarte oczy, wpatruje się w ciemność. Myśli. 


środa, 27 sierpnia 2014

#1723 - Życie nie jest takie złe, jeśli starcza ci sił

Intymne, biograficzne opowieści są dziś jedną z najchętniej wykorzystywanych konwencji komiksu niezależnego. „Życie nie jest takie złe, jeśli starcza ci sił” jest wręcz podręcznikiem tworzenia fabuł tego typu. Seth - jeden z tuzów kanadyjskiej sceny niezależnej - nie postawił bowiem na opisywanie faktów i wydarzeń, a na przekazanie swojej własnej osobowości. To Dzieło przewrotne, inteligentne i szczere, będące świetnym przykładem tego, jak kreatywnie opowiadać o sobie, nawet gdy nasza egzystencja skupia się głównie na życiu wewnętrznym.



środa, 13 sierpnia 2014

#1705 - Życie nie jest takie złe, jeśli starcza ci sił

W tym roku przeczytałem już kilkadziesiąt komiksów: dobrych, złych, takich sobie, interesujących, przeciętnych, intrygujących, niejakich. W tym niemałym zestawie największym pozytywnym zaskoczeniem jest album "Życie nie jest takie złe, jeśli starcza ci sił". Bez wątpienia jest to najlepsza rzecz, jaką do tej pory dane mi było przeczytać. Prawie najlepsza, zaraz po najnowszym tomie "Fistaszków zebranych".


wtorek, 29 lipca 2014

#1683 - Skazane na siebie (posłowie Shoshany Ronen)

"Skazane na siebie" zapowiadają się na komiks niezwykły. Jego autorka, Miriam Katin, napisała go w wieku 63 lat. Jest to niezwykły pamiętnik opowiadający historię ucieczki i przeżycia matki i córki. Matka Katin, Esther Levy opiekuje się dwuletnią Miriam w okupowanym przez nazistów Budapeszcie. Zmuszone do ucieczki z miasta trafiają do - z pozoru - idyllicznej wsi. Wstrząsająca historia stawia wiele pytań - o wiarę i sens życia w czasach beznadziei. Już wkrótce na łamach Kolorowych ukaże się jego recenzja, a dziś, w ramach zapowiedzi, publikujemy posłowie, które do albumu napisała Shoshana Ronen.


środa, 12 lutego 2014

#1530 - Blazing Combat

Autorem tekstu jest Andrzej Janucik, a został on pierwotnie opublikowany na łamach bloga Przypadkowe Akty Głupoty.

Komiksy wojenne to popularny gatunek. „Sgt. Rock”, „Nam” czy wydawane w w Anglii „Commando” to serie które ukazywały się długo, w dużych nakładach i w niektórych przypadkach doczekały się wznowień. Warren Publishing było wydawnictwem, które w latach sześćdziesiątych miało ugruntowaną pozycję w branży. Przez długi czas publikowało z sukcesami horrorowe magazyny komiksowe „Eerie” i „Creepy”, które zajmowały ważne miejsce na rynku.


piątek, 27 grudnia 2013

#1465 - Na własny koszt

Chester Brown to kolejny z wielkich współczesnych twórców komiksu niezależnego, który wreszcie zawitał do Polski. Do wielkiej kariery startował w latach osiemdziesiątych. Urodzony w Montrealu artysta zwrócił na siebie uwagę mrocznym, surrealistycznym, pełnym skatologicznego humoru „Ed the Happy Clown”.


wtorek, 15 października 2013

#1394 - Na własny koszt

Robert Crumb we wstępie do "Na własny koszt" Chestera Browna nazywa autora gościem nie z tego świata. Ciężko Crumbowi nie przyznać racji, a po lekturze komiksu wiem jedno - Brown prawdopodobnie pochodzi z tej samej planety, co Woody Allen. Autor komiksu z allenowską szczerością, pełną dozą autokrytyki i oczywiście w cholernie inteligentny sposób zgłębia przed nami swoje kilkuletnie doświadczenie w byciu klientem burdeli.

W jego komiksie nie ma miejsca na nieszczerość, autor traktuje czytelników niczym najlepszych kumpli i zdradza nam swoje najskrytsze obsesje i ułomności, a zarazem wciąga nas w jedną z najinteligentniejszych dysput w jakich tylko przyszło nam uczestniczyć w świecie komiksu. Jeden z recenzentów Time Out New York pisze o komiksie tak: "Śledząc dywagacje na temat miłości, w, które autor wdaje się z przyjaciółmi i znajomymi po fachu, czytelnik jest w końcu zmuszony przyznać, że ten chadzający na dziwki rysownik ma sporo racji". To chyba jest najlepsza strona tego komiksu. Niesamowite jest to jak Chester Brown, koleś o naprawdę dziwnych poglądach, może za pomocą historii obrazkowej poruszać tak kontrowersyjny temat, a zarazem przekonywać do swoich poglądów czytelników. Mimo tego, że osobiście z wieloma kwestiami się nie zgodzę, gdyż wydaje mi się, że autor jest za bardzo oślepiony systematem prostytucji w Kanadzie, zapominając już o innych miejscach na ziemi, to muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem że w temacie, w którym nie powinno być kontrargumentów postanawia z takim zaparciem przekonywać do swoich racji.

Będąc w tym roku w Amsterdamie mieszkałem w samym sercu Red Light District, który dzięki swoim atrakcjom w postaci domów publicznych stał się najbardziej turystycznym miejscem w Amsterdamie. Rejon, który mógłby uchodzić za niebezpieczny okazał się czystym i przyjaznym miejscem dla turystów, którzy nie raz zwiedzając Amsterdam zapuszczają się w ten teren nawet i z dzieciakami. Przyglądając się temu z boku utwierdziłem się w przekonaniu, że legalizacja prostytucji to jedyne właściwe posunięcie. Argumentowałem to bezpieczeństwem prostytutek jak i klientów, a także płaceniem podatków. Dopiero mój dobry kolega Holender wyjaśnił mi, że to wygląda pięknie tylko na papierku. Legalizacja prostytucji pociągnęła za sobą inne problemy jak brak anonimowości prostytutek, wydłużony czas pracy, poszerzenie szarej strefy. Legalizacja nie poradziła sobie także z wyplewieniem alfonsów i całej mafijnej szajki trzymającej rękę na tym biznesie. Podobne argumenty przedstawia nam Chester Brown opisując to na przykładzie burdeli w Nevadzie, gdzie także prostytucja jest legalna. Ja swojego zdania nie jestem w stanie sobie wyrobić, gdyż nie chadzam na dziwki, a spacer po dzielnicy czerwonych latarni nie robi ze mnie znawcy. Ale Brown jest w tej dziedzinie specjalistą i możliwe, że w większości kwestii ma rację. Prawdopodobnie niewielką ilość osób przekona do swoich liberalnych poglądów, ale z pewnością większość skłoni do zastanowienia się nad tematem prostytucji i akceptacji tego zawodu.

Domyślam się, że większość osób (szczególnie z mocno feministycznymi poglądami) Brown swoją publikacją doprowadził do pasji. Ciężko autorowi nie zarzucić uprzedmiotowiania prostytutek, które w jego minimalistycznych opisach sprawiają wrażenie bezosobowych maszyn. Autor rysując swoje bohaterki nie pokazuje twarzy, aby zachować ich anonimowość - kreska autora jest na tyle uproszczona, że nawet jeśli by je rysował, nikt by się nie domyślił kim dane bohaterki są w rzeczywistości. Niestety, ten zabieg mimo tego że jest bardzo zabawny to jeszcze bardziej wpływa na ich uprzedmiotowianie. W czasie lektury brakowało mi także opinii kobiet na temat swojej pracy jak i odrobiny ich własnej prywatności. Oczywiście brak tego w komiksie można tłumaczyć tym, że jest to jak mówi podtytuł "komiksowy pamiętnik bywalca burdeli", a nie pamiętnik prostytutki. Autora można oskarżać także o to, że uważa swoje doświadczenie jako mikroświat prostytucji, a siebie jako typowego klienta. Miałem wrażenie, że za nic w świecie autor nie dopuszcza do swoich myśli największego problemu prostytucji, czyli właśnie handlu żywym towarem albo raczej że nie zdaje sobie sprawy z jego skali (mimo, że oddaje temu tematowi spory przypis). Nie wiem jaki procent prostytutek na świecie pracuje dobrowolnie a jaki pod przymusem, ale mam wrażenie, że nie jest tak uroczo jak mogłoby się wydawać.

Abstrahując od zarzutów wobec nietuzinkowych poglądów autora, warto zastanowić się, o co tak naprawdę Brownowi chodzi. On pragnie tylko jednego - akceptacji. Zależy mu na tym aby prostytucja jak i jej klienci byli społecznie akceptowani, a także aby jego długoletni związek z prostytutką, której płaci za seks i jest jej jedynym klientem był normą tak jak to się stało np. z związkami homoseksualnymi. I trzeba przyznać, że jego głos w całym tym temacie jest szczery, zabawny i niesamowicie inteligentny.

Ciężko przejść obok tego komiksu obojętnie, dla mnie osobiście to jedna z najważniejszych publikacji tego roku. Brown w dodatkach do komiksu podkreśla swój szacunek do załogi z wydawnictwa Drawn & Quarterly pisząc "zdaję sobie sprawę, że promocja takiej książki stanowi spore wyzwanie", ja osobiście, natomiast kłaniam się w pół przed Centralą, że wydała komiks z taką tematyką w Polsce, bo wiem, że promowanie takich rzeczy u nas jest milion razy trudniejsze niż na rynku Drawn & Quarterly!