niedziela, 6 maja 2012

#1025 - Trans-Atlantyk 187

Ostatnia powieść graficzna Guy`a Delisle`a "Jerusalem: Chronicles From the Holy City" została nagrodzona podczas komiksowego festiwalu w Angouleme prestiżowym tytułem Fauve d'Or. Opowieść o pobycie Delisle`a z jego żoną i dwójką dzieci w religijnej stolicy świata uchodzi za jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą pozycję, jaka wyszła spod ręki kanadyjskiego komiksiarza. W przeciwieństwie do jego poprzednich książek, tym razem Delisle zabrał się za problem powszechnie znany, ale jego praca nad "Jerusalem" wyglądała podobnie, jak w przypadku choćby "Kronik Birmańskich". Podczas rocznego pobytu w Ziemi Świętej Delisle robił notatki, obserwował, żył. „Nie chciałem próbować tłumaczyć konfliktu palestyńsko-izraelskiego. Myślę, że byłoby to po prostu niemożliwe. Moja praca nie ma żadnej tezy, nie jest w żaden sposób polityczna. Po prostu rysowałem to, co zobaczyłem chodząc po ulicach wschodniej części miasta. A widziałem Arabów wsiadających do swojego autobusu i Żydów wsiadających do swojego.” W taki sposób powstał komiks o zwyczajnym życiu w bardzo niezwyczajnym miejscu. Warto zwrócić również uwagę na to, w jaki sposób Delisle wypowiada się o samym medium komiksowym. Robi to w tonie "nie chciałem komplikować zbytnio sprawy – to przecież komiks, a nie poważna literatura". Kolejnym projektem Delisle`a po "Jerozolimie" będzie komiks oparty na doświadczeniu kogoś innego. Jego bohaterem będzie administrator MSF, który został podczas konfliktu w Czeczenii dostał się do niewoli. Po trzech miesiącach udało mu się uciec. Delisle planuje pracować nad tym komiksem przez dwa najbliższe lata.

Todd McFarlane Productions przestało być bankrutem. Tym mało chwalebnym statusem firma należąca do Todda McFarlane`a, o którym w branży mówiło się, że ma łeb do interesów, cieszyła się przez ponad siedem lat. Przyczyną takiego stanu rzeczy był przegrany proces z byłym zawodnikiem NHL Tony`m Twistem, który "użyczył" swojego imienia i nazwiska jednej z postaci ze "Spawna", co kosztowało jego autora, bagatelka, 5 milionów dolarów. Teraz, po trwającym niemal dekadę kosztownym procesie o prawa do postaci hrabiego Cagliostro, Medieval Spawna, Angeli i kilku innych, TMP wraca do gry. Bohaterowie, którzy zadebiutowali na łamach autorskiej serii McFarlane`a zostali wymyśleni przez Neila Gaimana, co prawnie zostało potwierdzone przez sąd. Koszty ugody mają wynieść ponad milion dolarów, choć trudno powiedzieć, jaka część tych pieniędzy zostanie pochłonięta przez prawnicze prowizje i koszta wieloletniego ciągania się po sądach. Tak czy siak, Gaiman całą otrzymaną kwotę przeznaczy na cele charytatywne, a McFarlane będzie mógł reaktywować swoje studio.

Na Ziemi-616 tak wiele się dzieje, że kompletnie zdążyłem zapomnieć o "Battle Scars", mini-serii domykającej wątki "Fear Itself". Na jej łamach miała pojawić się postać, która w niedalekiej przyszłości ma odgrywać kluczową rolę w świecie Marvela. Na pewno go kojarzycie - czarnoskóry, z przepaską na oku, łysy - wypisz, wymaluj Nick Fury w swojej filmowej wersji. Dokładniej to Marcus Johnson, syn tego "prawdziwego", komiksowego Fury`ego, siwiejącego białasa, też z opaską na oku. Ani się obejrzymy, aż junior przejmie obowiązki swojego ojca w S.H.I.E.L.D. Ale to jeszcze nie wszystko - w #6 numerze zadebiutował agent Coulson! Upodobnianie świata komiksowego do jego filmowej adaptacji to rzecz naturalna. Jak tłumaczy scenarzysta "Battle Scars", Chris Yost, czytelnicy po wyjściu z kina chcą sięgnąć po takie komiksy, w których pojawią się znane im postacie, a grany przez Clarka Gregga bohater zdobył niesamowitą popularność wśród widzów i doczekał się nawet swojego spin-offa. Teraz zostanie unieśmiertelniony w komiksie.

"Iron-Man 3", "Thor 2" w 2013, "Kapitan Ameryka 2" i być może kolejny "Hulk", rok później, a w nieco dalszej perspektywie może i "Guardians of Galaxy" – tak z grubsza przedstawiają się plany Marvel Studios. Ale nie są to jedyni herosi z Domu Pomysłów, którzy w najbliższej przyszłości trafią na kinowe ekrany. Prawa do kilku najbardziej rozpoznawalnych marek Marvela wciąż pozostają w rękach wytwórni Fox i hollywoodzki gigant ani myśli się ich pozbywać. Wręcz przeciwnie – marvelowe movieverse może wkrótce doczekać się konkurencyjnego świata zamieszkałego głównie przez mutantów. Oficjalnie potwierdzono prace Matthew Vaughna nad sequelem "X-Men: First Class". Zdjęcia rozpoczną się w nowym roku, a premiera obrazu wstępnie planowana jest na święta 2013 lub lato 2014. Nie licząc kontynuacji "Wolverine`a" Fox raczej zrezygnował z solowych filmów z mutantami, to jest z Deadpoolem i Magneto, ale w orbicie ich zainteresowań są New Mutants. Niemal pewne są rebooty "Fantastycznej Czwórki" i "Daredevila". Tym pierwszym ma zająć się Josh Trank, a tym drugim – znany z reżyserii "Zmierzchów" David Slade.

W ostatnim numerze "Playboya", w tym samym, w którym Robert Kirkman i Charlie Adlard zaprezentowali origin Michonne, ukazał się wywiad z Grantem Morrisonem, będący prawdziwą kopalnią cytatów tygodnia. Brytyjski scenarzysta opowiada o przemyśle komiksowym, superbohaterskich ikonach i swojej pracy, a z jego wypowiedzi da się wyłowić takie perełki:

"Kiedy w 1947 roku Wonder Women pozbawiono wszystkich perwersyjnych elementów, sprzedaż serii natychmiast zmalała. WW powinna być najbardziej seksualnie atrakcyjną, najbardziej inteligentną i potężną kobietą, jaka tylko da się wyobrazić. Zamiast tego stała się dziwacznym skrzyżowaniem Maryi Dziewicy i Mary Tyler Moore, które zupełne nie przemawia do kobiecej widowni." Warto dodać, że Morrison pracuje nad powieścią graficzną z Dianą, w której chce przywrócić tej postaci jej feministyczne i fetyszyzujące elementy.


"Mamy liczne wersje Jokera. Powiedzmy, że jest to ta sama osoba, która po prostu zmienia swoją osobowość każdego dnia. Powiedziałbym, że to rodzaj super-normalności naszych czasów. Joker to pierwszy człowiek godny XXI wieku, który aby móc poradzić sobie z nadmiarem wiadomości, szumem informacyjnym zmienia całkowicie swoją tożsamość. Lubię go, bo jest jak gwiazda pop – trochę jak David Bowie. "

"Gejowatość jest wpisana w postać Batmana. Nie używam tutaj słowa "gej" pejoratywnie, ale Mroczny Rycerz jest bardzo, bardzo gejowski. Nie można temu zaprzeczyć. Oczywiście, w swoich założeniach został stworzony, jako postać heteroseksualna, ale wszystko wskazuje na to, że gra w przeciwnej drużynie. Myślę, że dlatego właśnie ludzie go tak lubią. Cały jego fetyszyzujący ubiór, cała ta otoczka playboy`a-multimilionera, skakanie po dachach, no i Robin z Alferedem".

"Fani X-Men mnie nienawidzą, ponieważ zrobiłem z Magneto starego, uzależnionego od narkotyków głupca. Na samym początku był knującym spiski przeciwko ludzkości terrorystą i takim był w mojej historii. Doceniam robotę, jak wykonał Chris Claremont. Pokazał jego odkupienie, skupiając się na jego tragicznej przeszłości, uwypuklając nie to że jest złoczyńcą, ale szlachetnym antybohaterem. Ale poszedłem we własnym kierunku, pokazując, że nie ma w nim nic szlachetnego. Szczególnie, że było to tuż po wydarzeniach 11 września".

A na zakończenie coś, za co kocham komiksową branżę. Wiem, że pewnie cała akcja była ustawiona, ale wyszło naprawdę sympatycznie. Wyimek z kolumny z listami z ostatniego "Daredevila" Marka Waida.

4 komentarze:

Komediant pisze...

Wow, reżyser "Zmierzchów" nakręci "Daredevila". I znów warto żyć.

A Mike Allred już chyba nie będzie taki busy po tym jak DC zwolniło jego scenarzystę do "I, Zombie", Chrisa Robersona, po tym jak ten publicznie wypowiadał się że czuje sie niezręcznie pracując dla tak niemoralnego wydawcy.

Bi-Bolt pisze...

Jest już czarny Fury, za kilka miesięcy zabiorą jeszcze czarnego Spider-Mana i świat Ultimate do zamknięcia będzie. Tak na gwiazdkę. Tako wieszczę.

Kuba Oleksak pisze...

Dochodzenie w sprawie Robersona robię na następny T-A, bo już w tym tygodniu się z nimi nie wyrobiłem. Jak to jest z tym zwolnieniem, a na ile on sam zrezygnował?

Bolce - obawiam się, że Parker jest nie do ruszenia. A poza tym Miles nie miał jeszcze swojego filmu :)

Komediant pisze...

Z tego co czytałem to został zwolniony, na którymś z konwentów zdaje się że DiDio powiedział że DC "uszanowało wolę Robersona" i że skoro nie chce dla nich pracować to cóż, już nie pracuje, hehe. Wypełni tylko kontrakt na ostatnie kilka numerów "I, Zombie".
Nie czytałem jeszcze za bardzo scenariuszy Robersona, ale trzeba przyznać że miał w DC szczęście do dobrych rysowników - Allred w "Zombie" i McManus w odprysku "Baśni".