środa, 25 marca 2015

#1834 - Jak oni pakują? 03: Sklep Gildia

Ubite rogi, złośliwy cyrklowcy i błędnie skalkulowane strefy zgniotu – oto prawdziwe koszmary dręczące po nocach każdego czytelnika komiksu. Źle zabezpieczona paczka może zepsuć nawet najlepsze zakupy i być przyczyną niepohamowanego ataku agresji. Jak unikać takich sytuacji w czasach, gdy kupowanie w sieci dzięki konkurencyjnym cenom i wygodzie stało się powszechne? Mam nadzieję, że nasz nowy cykl „Jak oni pakują?” będzie choć trochę pomocny!





Jak sama nazwa wskazuje będę w nim prezentował jak swoje przesyłki zabezpieczają internetowe przybytki trudniące się sprzedażą komiksów. Polecał najlepszych w tym aspekcie i przestrzegał przed tymi, którzy pakować nie potrafią, a także pisał o samych sklepach.

Teksty, które będę ukazywały się w „Jak oni pakują?” nie mają charakteru reklamowego. Żaden ze sklepów nie płaci (czy to w komiksach czy pieniędzmi, które niechybnie wydałbym na komiksy) za zamieszczenie opinii o nim na stronie. Ba, ci u których zaopatruje się w komiksy, mogą nie mieć pojęcia w co się pakują, gdy robię u nich zakupy. No, to chyba tyle. Zaczynajmy więc!

W dzisiejszym wydaniu biorę na tapetę Gildię. O sklepie, który powstał 23 czerwca 2006 roku bez większego ryzyka można napisać, że jest to największa internetowa księgarnia specjalizująca się w sprzedaży komiksów w naszym kraju, a według mnie - do pewnego czasu - także najlepsza. Przed nastaniem "epoki dyskontów" 25% zniżki na nowości zostawiało w tyle konkurencję w postaci Komikslandii, Incala czy Imago. Obsługa klienta, której trudno było cokolwiek zarzucić, szeroki wybór, wygodny w obsłudze interfejs - wszystko to brzmi, jak z folderu reklamowego, ale osobiście z usług Gildii byłem zawsze zadowolony. Nigdy nie miałem z niczym najmniejszych problemów, a próbka była dość duża - uwierzcie mi, trochę pieniędzy tam zostawiłem.

Wciąż, gdy robię komiksowe zakupy Sklep.Gildia.pl jest dla mnie punktem odniesienia. To właśnie tam sprawdzam czy dany komiks wszedł już do dystrybucji, szukam interesujących promocji, przeszukuje dział dóbr przecenionych, robię symulację koszyka i porównuje ją z innymi sklepami. Często bywa tak, że cenowo Gildia nie wytrzymuje już konkurencji z Literacką, Bonito czy Arosem. Takie czasy...

A jak oni pakują? Pamiętacie jak Gildia używała tych dziwacznie składanych, jakby trójkątnych pudełek, za które nie wiadomo było jak się zabrać? Już ich nie używa. Gildia przeszła na zwykłe, nudne paczki. Moja przyniesiona przez kuriera przesyłka wyglądała tak:


... a po otwarciu tak:


Całość była zapakowana poprawnie. Nic nie latało, gabaryty paczki dopasowano do rozmiaru albumów. Właściwie niewiele więcej mogę napisać o opakowaniu. Ot, standard. Ale niewystarczający...


Karton pudełka był bardzo cienki, a na folii bąbelkowej, którą owiniętą całość, wyraźnie oszczędzano. Jestem sobie w stanie wyobrazić, że gdyby "przypadkiem" paczka spadła na ziemię (nawet z niewielkiej wysokości) niechybnie odbiło by się to na stanie komiksów.


U mnie na szczęście obyło się bez tego typu historii (może dlatego, że kuriera z UPS`u znam osobiście?). Faktem jednak jest, że Gildia poszła po linii najmniejszego oporu. Co potwierdza osoba biegła w temacie.


To pudełko to się nadaje najwyżej na mój nowy domek w dużym pokoju.


Jestem trochę rozczarowany jakością pakowania Gildii. Po czołowym sklepie komiksowym w Polsce spodziewałem się czegoś więcej, niż dostałem. Lider (?) w sprzedaży komiksowego asortymentu powinien brać przykład z jakości Multiversum.

6 komentarzy:

Mazin pisze...

No ale widze, ze dodaja wypelniacz w postaci kota, wiec nie jest zle ;)

Ale nozyczki to masz niezle :) Pierwsze wrazenie - ktos chyba tu niby listonosza pokroil ;)

Co do Multiversum...
Ze paczki pakuja profesjonalnie to sie zgodze.
Natomiast z etyka jest tam troche gorzej. Pan Rafal jak czasem bywa pomocny, tak wydaje mi sie byc jednak nieco arogancki. A jako samozwanczy najlepszy sklepikarz komiksowy w Polsce jest wrecz troche leniwy.

Z jednej strony nie jestem zachwycony tym, ze wszelkie opisy sprzedawanych komiksow przekleja zywcem i niczego nie tlumaczy.
Gosc idzie widac na masowe i latwizne...
Mowi sie trudno.

Inna rzecz jednak, ze nie chce mu sie podawac informacji o typie papieru, a to dla mnie rzecz rownie wazna jak to czy jest kolor czy czern i biel.
No bo sorry, ale ja plastiku serwowanego w wydaniach zbiorczych IDW nie trawie i za "papier" uznac nie moge.
A na moja prosbe by o takich rzeczach informowal odpowiedzial wprost, ze robic tego nie zamierza...

Niby wolny rynek, jego prawo, ale troche to odrzuca.

Kuba Oleksak pisze...

Nożyczki nie są moje, tylko mojej żony, ale do moich małych unboxingów mi ich użycza.

Co do obsługi w Multi - przyznam szczerze, że mnie również zdarzyło się mieć pewne spięcie z Rafałem. Znam ludzi, którzy z powodu jednego czy drugiego nieporozumienia zmienili sklep. Jak trochę traktuje to jako "dobrodziejstwo inwentarza". Wiem, że po prostu pewnych rzeczy się po prostu nie da.

A jak się mieć naprawdę fachową i dobrą obsługę to trzeba do Atoma...

Maciej Gierszewski pisze...

Kuba piszesz: "Znam ludzi, którzy z powodu jednego czy drugiego nieporozumienia zmienili sklep".

to mój przypadek. mimo, że sklep jest w moim mieście, obiecałem sobie, że nigdy więcej nic u nich nie kupię.

gazza pisze...

Temat pakowania często spędza mi sen z powiek. Kupuję zazwyczaj wydania hc więc ewentualne zbite narożniki to mój konik, że tak to ujmę.
Przedstawione w powyższym przypadku opakowanie to faktycznie minimum i przy odrobinie wyobraźni łatwo sobie uzmysłowić co spotyka albumy przy upadku, albo przy przedmiotowym traktowaniu przez doręczycieli wszelkiej maści... Dziwi mnie postawa sklepu, któremu to powinno zależeć na satysfakcji klienta i zeru zwrotów/reklamacji.
Bo nie ukrywam, że gdy tylko którykolwiek z zakupionych drogą przesyłkową przeze mnie albumów wzbudza moje uwagi - towar reklamuję! Nie miałem z tym żadnego problemu z Muchą (zwrócono mi kwotę za wysyłkę uszkodzonych albumów i odesłano (zdecydowanie lepiej zabezpieczone) nowe) czy z Bonito (kurier przywiózł nowy egzemplarz i odebrał zwracany). Nie będę wymieniał z nazwy sklepu (stricte komiksowy), który na moją uwagę o uszkodzonym albumie ... zaproponował zwrot pieniędzy i odesłanie komiksu z powrotem (aczkolwiek w tym przypadku śmiem twierdzić, że album z mankamentami na starcie został do mnie wysłany, a nie doznał ich w transporcie (opakowanie nie było uszkodzone)).
Mistrzami w solidności są niepodzielnie Atom i Multiversum.
PS: Szef Multiversum w kontakcie w cztery oczy jest niesłychanie skromnym i sympatycznym człowiekiem, ale w korespondencji mailowej faktycznie bywa różnie - chyba, że odpisują inne osoby w imieniu właściciela po prostu.

Damian Lesicki pisze...

Jak to jest, że papier śniadaniowy i plakat z Picturebook sprawdza się lepiej, niż folia bąbelkowa od Gildii?

Damian Lesicki pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.