czwartek, 23 września 2010

#564 - Kolektyw #7

Pół roku temu omawialiśmy z Danielem szósty numer "Kolektywu" a tu bęc - już siódmy ma swoją premierę lada dzień. Siedem numerów to już poważne zinisko; jakby nie patrzeć, "Kolektywów" ukazało się do tej pory tylko o jeden mniej niż "Jejów", natomiast więcej niż "Maszinów", "Hardkorporacji" czy "B5". Dolnej Półce gratulujemy wytrwałości w redagowaniu magazynu, budowaniu marki i bezwzględnej selekcji nadsyłanych prac. Aż miło taki projekt wspierać - i dlatego właśnie Kolorowe zdecydowały się na objęcie najnowszego numeru patronatem medialnym.
Dla tych co preferują wersję "tl;dr" - jest dobrze i stabilnie, "Kolektyw" nie obniża poziomu, selekcja u drzwi klubu z wielką pandą w szyldzie wciąż działa bez większych zarzutów, na kartach magazynu przewija się wielu nowych twórców. Warto sięgnąć.

Dla tych co wolą dłużej i o każdej nowelce po kolei (zwłaszcza jeżeli są komiksiarzami zaangażowanymi w ich powstanie i łapczywie wypatrują każdej wzmianki o sobie) - poniżej krótki przegląd tego, co czeka na czytelników w magazynie. Mogą zdarzyć się jakieś minimalne spoilery. Zaczynamy od serii odcinkowych:

Miska owoców (Jakub Dębski i Igor Wolski) - powrót mojej ulubionej serii, której bardzo mi brakowało w #6. Jest absurdalny humor, są dobrze zarysowani bohaterowie, jest Nieśmiały Żuczek, cichy faworyt kilku czytelników. Dębski pokazuje lwi pazur jako scenarzysta humorystyczny, Wolski czaruje lekką i brawurowo dynamiczną krechą. Cieszy mnie to niezmiernie.

Kapitan Mineta (Bartosz Sztybor i Piotr Nowacki) - po debiucie w "Hardkorporacji" ta seria przeniosła się do poprzednich edycji "Kolektywu", z którym żyła niejako na kocią łapę - nieoficjalnie i gościnnie, za to regularnie. Z tym numerem następuje sformalizowanie związku i "Kapitan Mineta" awansuje do miana pełnoprawnej kolektywowej serii. W tym odcinku jest to, do czego przyzwyczaił nas w tej serii duet Sztybor&Nowacki, czyli mocne oparcie fabuły na erotycznych żartach. Przy okazji satyra na artystowskich krytyków filmowych. Jest OK, chociaż nie dorównuje poprzednim "Minetom".

Recours (Robert Sienicki i Łukasz Okólski) - porządny humorystyczny akcyjniak, jedyna seria w tym numerze, która kończy się jakimś cliffhangerem. Sienicki w jednej z trzech odsłon jako sprawny scenarzysta, miło też popatrzeć na to, jak się przez wszystkie numery rysunkowo wyrobił Okólski. Daje czadu po prostu.

Drużyna A.K. (Robert Sienicki, Jan Mazur i Igor Wolski) - cztery humorystyczne jednoplanszówki o nieudanych próbach ucieczki z więzienia czwórki karłów, znanych z poprzedniego numeru "Kolektywu". Ponownie Igor Wolski daje popis swojego dużego talentu, natomiast bele z makowcem serwują lekkie i bezpretensjonalnie zabawne sytuacje, okraszone dobrymi dialogami.

Najwydestyluchniejszy (Bartosz Sztybor i Maciej Pałka) - zgłębianie zagadki rozsianego po różnych zinach "Destylucha" odpuściłem już sobie jakiś czas temu, czekam na album. Całość chyba specjalnie nie posuwa akcji do przodu, warto jednak nadmienić, że Bartek pokazuje się w tym epizodzie jako świetny dialogista.

Czas przejść do tematycznych szortów. Na szczęście narzucająca się automatycznie tematyka religijna (siedem dni stworzenia, siedem grzechów głównych) nie została tutaj do cna wyeksploatowana, autorzy pokusili się o inne tropy.

Świnia w trawie – (Jakub Dębski, Robert Sienicki i Radosław Czyż) - szort pełen powrotów! Powrót Sienickiego do rysowania w "Kolektywie" (wreszcie!), powrót Dębskiego do swoich starych bohaterów - robotów D19 i B20, mocno wzorowanych na scenarzyście i rysowniku. Niezły strzał humorystyczny, mocno w stylu "Dużej Ilości Naraz Psów", ale jednak blednie w porównaniu z "Miską owoców". Radek Czyż wykonał świetną robotę jako kolorysta.

Całość – (Jan Mazur i Błażej Kurowski) - enigmatyczny i intrygujący w wymowie komiks komiks makowca i Qrjusza. Szort pobudza do dziesięciosekundowej refleksji, potem już zupełnie nie zostaje w głowie. Widzę w tym jednak dobry materiał na dłuższy album.

Jezioro (Paweł Stróż) - autor daje popis szerokim umiejętnościom w operowaniu różnymi stylami (czy wręcz nawet ich kopiowaniu). Robi to wrażenie, chociaż w przypadku tej historii taka żonglerka różnymi konwencjami graficznymi z kadru na kadr nie służy chyba niczemu poza naprężaniem rysunkowych muskułów. Ale i tak jestem pod wrażeniem.

Seven sins for fun (Agata Wawryniuk i Klaudyna Bajkowska) - stylizowana czcionka męczy oczy, ale tak poza tym, to jeden z najciekawszych i najbardziej pomysłowych komiksów w tym zestawieniu. Podobał mi się, poza tą czcionką.

Odpoczął (Mariusz Ciechoński) - popularny Wonder serwuje zgrabny, jednoplanszowy żart dla nerdów. Daje radę, graficznie też nie jest najgorzej.
7 minut w piekle (Małgorzata Szymańska) - dla wielu jeden z komiksów numeru, grafika przywodzi na myśli O'Malleya, odpowiedzialnego za "Zagubioną duszę" czy oczekiwanego na polskim rynku "Scotta Pilgrima". Fabuła nie zostaje w w głowie, ale jest na co popatrzeć, na zgrabną konstrukcję plansz, lekką krechę, wyśmienite wyczucie języka komiksu. Najdłuższy z szortów, a czyta się to migiem. Chcę więcej.

Siedem grzechów głównych (Maciej Łazowski) - jednoplanszówka artmaca w dość nietypowym dla niego stylu. Graficznie daje radę i chciałoby się zobaczyć więcej w takiej właśnie konwencji. Kadr o lataniu zapada w pamięć, reszta niestety mniej. Taka jakby blogowa notka w sumie o tym czego autor nie lubi w innych ludziach.

07:00 rano (Tomasz Grządziela) - spellcaster jak zwykle wymiata i pociska jeden z komiksów numeru, oferując to, do czego przyzwyczaił czytelników zarówno rysunkowo jak i fabularnie. W porównaniu do poprzedniego "Kolektywu" tym razem nie jest to komiks niemy. Jedyna wada to czarno-biała kolorystyka, wymuszona przez warunki techniczne.

W gąszczu liczb (Paweł Grześków) - zarówno typ humoru jak i strona graficzna dadzą się określić jednym tylko słowem - "sympatyczne". I nic poza tym. Chociaż nie jest to szczególnie oryginalne.

0.7 życzeń (Łukasz Bogacz / Romek) - styl rysunkowy przypomina mi Romana Gajewskiego, być może to on właśnie kryje się za pseudonimem "Romek". Cały pomysł oparty na prostej grze słów, ale dobrze opowiedziany, lektura wciąga. Raduje nawiązanie do kultowego serialu "Siedem życzeń".
Człowiek Szynszyla (Biram Ba) - Szynszyla to klasa sama w sobie, tutaj Biram ją tylko potwierdza, fachowo bawiąc się pastiszem superhero. Jak się mam już do czegoś przyczepić, to powiem, że nie pasuje mi to przymglone kolorowanie, dla mnie ono trochę zarzyna ten komiks i daje poczucie ociężałości. Ale poza tym jest mocno git.

Spełnienie (Magdalena Danaj) - chyba najbardziej "komikskobiecy" ze wszystkich komiksów w zbiorku. Troszkę odstaje graficznie od reszty in minus, puenta po namyśle jednak całkiem zabawna. Chociaż całość mogłaby być dwa razy krótsza.

Twoja stara jest boska (Grzegorz Teszbir i Weronika Kołodziej) - drugi z komiksów, który podejmuje motyw "siedmiu dni stworzenia", pierwszym był ten Mariusza Ciechońskiego. Fajna, fajna kreska i wykonanie; pomysł prosty i niepotrzebnie rozciągnięty na dwie plansze. Ale daje radę.

Clayton Howard (Robert Sienicki i Łukasz Okólski) - te dwie plansze trzeba chyba bardziej traktować jako teaser nadchodzącego papierowego "Scientii Occulty". Co zresztą sugeruje końcówka, z okładką komiksu i datą "kwiecień 2011". Tak, tak to absolutnie należy traktować, dla dobra twórców. Bo jako standalone szort jest jednak mocno przeciętny, ale jako blooper spełnia swoje zadanie.

Jeszcze jeden (Konrad Okoński) - Konrad Okoński w stylu jakiego nie znamy. I to w bardzo ciekawym stylu. Komiks niemy, wybitnie nie-mangopodobny. Przyzwyczajonych do wcześniejszych komiksów Konrada ten szort mocno zaskoczy - ale myślę, że bardzo na plus. Bardzo dobry kawałek komiksu.7 (Krystian Berlak) - Berlak inspiruje się baśniami braci Grimm, dorzuca trochę kadrów a la "Sin City", bawi się kompozycją planszy. Mocno tak sobie w porównaniu z innymi tytułami z antologii, ale nie da się odmówić, że to dość intrygująca rzecz.

Siedem stóp (Krystian Garstkowiak i Maciek Kowalski) - spotkanie na cmentarzu grabarza z wampirem. Intryga prosta i niewydumana, ale elegancko rozegrana. Rysownik mocno się postarał - w sumie daje to jeden z lepszych komiksów w tym numerze.

Wehikuł czasu (Tomasz Pastuszka) bardzo sympatyczna i pomysłowa plansza Asu, kapitalnie pomyślana jeżeli chodzi o konstrukcję i odniesienie do tematu numeru. Naprawdę doskonała Tematycznie kojarzy się z tym komiksem Tomka, który niedawno pojawił się na pierwszej stronie Metra.

I tyle.

Słowem podsumowania - warto sięgnąć, tym bardziej, że w tym momencie "Kolektyw" pozostaje wciąż jedynym zinem z otwartym naborem do kolejnych numerów. "Karton" funkcjonuje w ramach zaproszeń; natomiast "Ziniol" chętnie przyjmuje nadsyłane prace, ale nie informuje oficjalnych o żadnych terminach. I tu właśnie pozytywnie wyróżnia się "Kolektyw", który daje szansę na papierowy debiut twórcom mniej znanym. W tym numerze pojawia się sporo nowych nazwisk, zarówno absolutnych debiutantów, którzy jeszcze nigdzie nie publikowali, jak i znanych twórców, którzy do tej pory w "Kolektywie" nie gościli (Pastuszka, Ba). I to jest bardzo dobra droga, tak trzymać.

7 komentarzy:

SStefania pisze...

Za rzadko ten Kolektyw wychodzi, a wogle ja chcę archiwalne numery, chińskich komiksów można na pęczki archiwalnych kupić, a tego nie, bu i smuteczek i już chcę też ten numer mieć i przeczytać.
Cieszy mnie, że Slotshe i tu i na Motywie się spodobała, może przejdzie do jakiegoś normalnego wydawnictwa i dokończy chociaż jedną serię.

Robert Wyrzykowski pisze...

Otrzyj łzy szczęścia, bo oto jest: http://www.netkolektyw.pl/e-magazyn/

SStefania pisze...

Ależ ja mam te pedeefy, na bieżąco ściągałam. Tylko chcę więcej, przeszukuję co jakiś czas Allegro i nikt nie próbuje nawet sprzedać, to mnie utwierdza w przekonaniu, że to tak dobre i chcę jeszcze bardziej.
Tak, wiem powinnam się leczyć.

r. sienicki pisze...

Jakieś numery powinny być jeszcze w sklepach internetowych typu Gildia, Incal itp. Napewno jest jeszcze 4-ty numer. I myślę, że dwa ostatnie też powinny być dostępne.

asu pisze...

Ba! Pastuszka!

Biram pisze...

No Ba.

ew pisze...

SStefania, ja mam jeszcze dwa egzemplarze #2 i jedną #3 do opchnięcia, jeśli jesteś zainteresowana papierową wersją PDFów