niedziela, 8 maja 2011

#756 - Trans-Atlantyk 137

Amerykanie mają własny odpowiednik "afery z przeklinającym Chopinem". Chyba nikt nie spodziewał się, że krótka, zaledwie dziewięciostronnicowa historyjka obrazkowa może jeszcze wywołać takie medialne kontrowersje. Otóż w jubileuszowym, 900. numerze "Action Comics" David S. Goyer, współtwórca filmowej serii "Blade" i scenarzysta nowego filmu z Człowiekiem ze Stali, w szorcie zatytułowanym "The Incident" wysłał Supermana do Teheranu. Tam, największy bohater komiksowy wszechczasów, solidaryzuje się z ludźmi protestującymi przeciwko reżimowi prezydenta Ahmadineżadowa, a jego działania zostają zinterpretowane, jako zbrojna interewncja USA. Po powrocie do kraju, Superman dostaje burę od Gabriela Wrighta, fikcyjnego sekretarza obrony przy prezydencie, zarzucającego mu, że doprowadził do dyplomatycznego incydentu, z którego skutkami będzie musiała sobie radzić administracja Białego Domu. Sfrustrowany Człowiek ze Stali wyrzeka się amerykańskiego obywatelstwa, mając dość dostosowywania swoich działań do bieżącej polityki prowadzonej przez Stany Zjednoczone. Jak mówi - "Prawda, sprawiedliwość i amerykański styl życia już nie wystarczają. Świat jest zbyt mały. Zbyt skomplikowany". Komiks o tak mocnej wymowie politycznej musiał wzbudzić gorącą dyskusję w silnie zideologizowanych massmediach za oceanem, ale chyba żaden z komiksowych synoptyków nie spodziewał się, że ta burza będzie aż tak potężna. Prawicowe media z telewizją Fox na czele dostały wręcz kociokwiku, news dotarł do Europy, a komentarze oburzonych czytelników są liczone w tysiącach. Oczywiście komiks sprzedał się na pniu, szybko wrócił do drukarni, ale i tak na rynku wtórnym osiągnął niebotyczne ceny. DC Comics wreszcie odtrąbiło medialny sukces, robiąc sobie świetną reklamę. Warto wspomnieć, że w niedawno zakończonej historii "Grounded" J. Micheal Straczynski bardzo mocno podkreślił kulturowy związek przybysza z planety Krypton z Amerykanami. Ciekawe co będzie dalej. (KO)

Redaktorzy DC Comics odsunęli Francisa Manapula od pracy nad dwoma numerami "Flasha" (#11 i #12), które miały ukazać się jeszcze przed rozpoczęciem "Flashpoint". Powód jest prozaiczny - Manapul po prostu fizycznie nie dałby rady w tak krótkim czasie narysować tych dwóch zeszytów. Jest to również główna przyczna jego opóżnień w pracy nad serią. Zwykle daje się od 4 do 5 tygodniu rysownikowi na wykonanie szkicu standardowej objętości zeszytu, natomiast Manapul musiał się zmieścić z kładzeniem tuszu i kolorami. Ostatecznie pracą nad "The Road to Flashpoint" i finałem on-goinga musiał podzielić się ze Scotem Kolinsem, a DC już przydzieliło go do nowego projektu. Spekuluje się, że może chodzić o historię "Flash: Secret Origin", które ukaże się na łamach nowego miesięcznika z Najszybszym Żyjącym Człowiekiem. (KO)

Nominacja do nagrody Eisnera dla "Amerykańskiego Wampira" jest chyba najlepszym dowodem na to, że Scott Snyder horrory pisać potrafi, jak nikt inny. Już wkrótce spod jego reki wyjdzie kolejny komiks grozy, stworzony wespół z Scottem Turfem (skrypt) i Attilą Futakim (rysunki). Pierwszy zeszyt siedmioczęściowej mini-seria "Severed" ukaże się nakładem Image Comics już w sierpniu. Snyder chce opowiedzieć historię o Ameryce z początku XX wieku, wielkim kontynencie porozcinanym przez ciągnące się kilometrami autostrady i linię kolejowe. Głównym bohaterem będzie dwunastoletni Jack Garron, który wyruszy na poszukiwanie swojego zaginionego ojca. Na swojej drodze spotka niespodziewanie tajemniczego i budzącego grozę sprzedawcę o ostrych jak żyletki zębach... (KO)

Zgodnie ze spekulacjami i zapowiedziami, szefowie Marvela przystąpili do przebudowania imprintu Ultimate Comics. Historia "Death of the Spider-Man", crossover "Ultimate Avengers vs. New Ultimates" oraz mini-seria "Ultimate Fallout" mają zamknąć pewien rozdział i przygotować grunt pod "Ultimate Comics Universe Reborn". Wbrew moim nadziejom nie będzie to restart, wymazujący z historii UC okres od "Ultimatum", aż po dzień dzisiejszy. Pierwszym zapowiedzianym tytułem, który ukaże się pod nowym szyldem będą "Ultimate Comics: The Ultimates". Misję odnowienia flagowej marki Ultimate powierzono Jonathanowi Hickmanowi, piszącemu obecnie mini-serię "Ultimate Comics Thor" i Esadowi Ribicowi. Pierwsza historią będzie zatytułowana "The Republic is Burning", a główne role odegrają w niej Nick Fury, Spider-Woman, Thor oraz Hulk (czyli Bruce Banner). Wprowadzone zostaną również kompletnie nowe postacie, które nie mają swoich odpowiednich w regularnym uniwersum Marvela. Ribic zapowiada, że nie chce wprowadzać rewolucji w designie "Ultimates", ale mówi, że w serii pojawi się miły, futurystyczny feeling. Seria startuje w sierpniu. (KO)

Drugim z ogłoszonych tytułów jest "Ultimate Comics X-Men". Scenarzysta projektu, Nick Spencer, zapowiada zupełnie inne podejście do tematu. W świecie Ultimate, większość mutantów oraz najbardziej rozpoznawalni członkowie X-Men zginęli podczas "Ultimatum". Jego historia ma ogniskować się wokół tych, którym udało się jakoś przeżyć - Kitty Pryde, Bobby`m Drake`u, Johnnym Stormie (?), Rogue i Jimmy`m Hudsonie. Mutanci w UC, w przeciwieństwie do swoich odpowiedników ze świata 616, nie są kolejnym etapem ludzkiej ewolucji, tylko efektem genetycznych eksperymentów i ten właśnie wątek Spencer chce podjąć w swojej serii. Oprawą graficzną zajmie się Paco Medina, a nowy rozdział w historii X-Men zostanie otwarty we wrześniu. (KO)

Na spotkaniu z Darwynem Cooke`m podczas komiksowego festiwalu w Bostonie w zeszłym tygodniu, artyście "wymsknęło się", że pracuje nad nowym projektem dla DC Comics, Do tej pory artysta był zajęty autorskimi komiksami, w tym serią powieści graficznych "Richard Stark's Parker", będących adaptacją prozy Donalda Westlake`a, przygotowywanymi dla IDW Publishing. Cooke twierdzi, że jego powrót do stajni Dan DiDio, będzie "największą rzeczą, jaką udało mu się zrobić dla DC Comics". Znacząca to zapowiedz, jeśli weźmie się pod uwagę, ze kanadyjski twórca w 2004 roku stworzył "DC: The New Frontier", znakomitą, sześcioczęściową mini-serią obsypaną licznymi nagrodami, w tym Eisnerem za "Najlepszą Serię Limitowaną". (KO)

PRISM Awards to wyróźnienie przyznawane utworom, które w sposób wyrazisty przedstawiają problematykę uzależnień i chorób psychicznych, dzięki czemu oprócz walorów rozrywkowych, mają również wartość edukacyjną. Od 1997 roku nagradzane są produkcje, które w sposób realistyczny, ale i przystępny dla każdego czytelnika, podejmują tę trudną kwestię. W tym roku, w kategorii komiksowej, PRISM Award otrzymały dwa tytuły wydane przez DC Comics - mini-seria "Justice League: The Rise of Arsenal" #1-4 autorstwa J.T. Krulla i Geraldo Borgesa oraz dwuczęściowa historia "Ajax" opublikowana na łamach serii "Greek Street" Petera Milligana i Davide Gianfelice. Wybór ten okazał się o tyle kontrowersyjny, że oba te komiksy uchodzą za jedne z najsłabszych, jakie ukazały się w 2010 roku. Innymi nominowanymi pozycjami były vertigowskie "Greendale" Neila Younga, mini-seria "Hawkeye and Mockingbird" oraz zestaw "Dark Avengers Annual #1", "Dark Avengers" #13-16, "Siege" #1-4, "Sentry: Fallen Sun", w komplecie opowiadające o problemach i upadku Sentry`ego. (KO)

sobota, 7 maja 2011

#755 - Komix-Express 87

W przyszły weekend 88. wydanie Komikx-Expressu i 138. wydanie Trans-Atlantyka nie ukaże się w ogóle, a aktywność Kolorowych Zeszytów nieco się obniży. Powód jest dość prozaiczny - biorę udział we własnym weselu i zwyczajnie nie będę w stanie odpowiednio wcześniej wszystkiego przygotować, zaplanować i opublikować. Jak tylko nieco ogarnę się po nocy poślubnej, to wszystko powinno wrócić do normy. Ta mała przerwa nie ma nic wspólnego z pojawiającymi się tu i ówdzie komentarzami, że "koniec jest bliski", a Kolorowe wkrótce przestaną istnieć. Ostatnimi czasy nie mogłem po prostu wygospodarować tak wiele czasu na prowadzenie strony - z przyczyn oczywistych. Stąd również na Kolorowych pojawiły się tekstu wcześniej publikowane, choć już niedostępne w sieci. (KO)

W sieci ukazało się wydanie specjalnie komiksowego magazynu "Kazet", które jest poświęcone postaci Thora. Nordycki bóg piorunów i jedna z ikon Marvela z okazji premiery filmowej adaptacji jego przygód została wręcz rozebrana na czynniki pierwsze. Wśród mnóstwa artykułów poświęconych herosowi dzierżącemu młot Mjolnir można oczywiście znaleźć recenzję filmu w reżyserii Kennetha Branagha, z Chrisem Hemsworthem, Natalie Portman, Anthonym Hopkinsem i Tomem Hiddlestonem w rolach głównych, który niedawno wszedł na ekrany polskich kin. Kolorowe Zeszyty serdecznie zapraszają do lektury! (KO)

Zgodnie z dobrym, amerykańskim zwyczajem, na blogu "Bicepsa" ukazały się trzy, tajemnicze teasery. Są cycki, jest cytat z książki Stanisława Grzesiuka "Pięć lat kacetu" i trzy tajemnicze daty - 1984, 2001, 2011. Ale o co chodzi z tą colą, pizzą i burgerem? Jak pisze "B" w naszych komentarzach idzie o nowy projekt ATY. Natomiast dwójka zina w szerokiej dystrybucji będzie dostępna na festiwalu Komiksowa Warszawa, do 12 do 15 maja 2011 roku. Dzisiaj rano podano również spis treści zina, który będzie grubszy(64 strony) i nieco... tańszy (7,77 zł). Na pokładzie "B" udało zebrać się naprawdę doborową ekipę - w napisach końcowych można zobaczyć nazwiska Śledzia, Tadeusza Baranowskiego, Roberta Adlera, Tomasza Pastuszki czy Tomka Niewiadomskiego. Cieszy większa dawka publicystyki, powrócą Pawełek, Pstrąg i Holcman, zadebiutują Konwerski, Wyrzykowski i Chaciński, a przebojem numeru może okazać się wspólny komiks Tomka i Lenki Leśniaków. Nowy numer zapowiada się naprawdę pysznie. Przypominam równiez, że na drugiej edycji KW, w niedzielę w sali Gagarina, o godzinie 15:30, odbędzie się również spotkanie z redaktorami "B", a także "Kolektywu" i "Kartonu". (KO)

Michałowi Śledzińskiemu wreszcie uda się zawitać na Rondzie Sztuki. Już 21 maja, o godzinie 16, do Katowic trafi redaktor "Produktu", twórca "Osiedla Swoboda" i "Na Szybko Spisane". Czy Śledziowi, który niemal w pojedynke zrewolucjonizował polski komiks (jak reklamowany jest przez organizatorów), uda się odpowiedzieć wreszcie na pytanie "kto zabił polski komiks?". Takich ambicji raczej nie będą mieć Robert Sienicki i Agata Wawryniuk, którzy z kolei pojawią się we Wrocławiu na trzecim spotkaniu z cyklu "Komiksofon". Miejsce - kawiarnia Puzzle, Przejście Garncarskie 2, na drugim piętrze, data - 11 maja, godzina - 19. Impreza odbędzie się oczywiście we Wrocławiu, a nie w Poznaniu. Na oba spotkania wejść można za friko. (KO)

Pierwszy tom znakomitej mangi "Pluto" Osamu Tezuki i Naoki Urasawy spotkał się z bardzo entuzjastycznym przyjęciem przez polskich czytelników. Wydawnictwo Hanami błyskawicznie zapowiedziało premierę drugiego tomu, który ma się ukazać już 17 maja. Album będzie liczył nieco więcej stron (212), niż jego poprzednik, a jego cena będzie o cały jeden grosz wyższa (wyniesie dokładnie 31,40 zł). A tymczasem pod koniec kwietnia, tuż przed długim, majowym weekendem na półkach ukazały się dwie kolejne mangi z Hanami i teraz trafiły do sprzedaży. Są to: czwarta częśc serii "Ikigami" Motoro Mase (30,45 zł) oraz "Suppli Extra" Marii Okazaki (27,30 zł). (KO)

piątek, 6 maja 2011

#754 - The Batmans: Podsumowanie

Wszystko zaczęło się dość niewinnie, od dwóch rysunków towarzyszących autografom Mawila i Śledzia, odpowiednio na "Bendzie" i pierwszym tomie "Na Szybko Spisane". Arcz zdobył je przy okazji Warszawskich Spotkań Komiksowych w 2007 roku, dobre cztery lata temu. Po dziś dzień nie wie dlaczego poprosił akurat o narysowanie Batmana z gitarą basową. "W sumie nawet nie przepadam za DC, ale jeśli już miałbym wybierać jakiegoś bohatera z ich uniwersum, to byłby to jednak Pan Nietoperz." Z dzisiejszej perspektyw szkoda, że wtedy nie zdecydował się nic z cyckami...

Wkrótce potem, na łódzkiej eMeFce do zespołu dołączali kolejni jego członkowie rysowani przez Piotra Nowackiego ("Kwaziu"), Mawila po raz drugi, Marcina Podolca ("Ser-ce"), Martina Toma Diecka ("Niewinny pasażer") i Nicolasa Robela ("Józek"). Jak się okazało komiksiarze bardzo chętnie rysowali Mrocznego Rycerza uzbrojonego w muzyczny instrument na swoich albumach. Potem, razem z Łukaszem wpadliśmy na pomysł odkurzenia tego sympatycznego pomysłu, w nieco innej formie. Pierwotnie "The Batmans II" miało stanwoić swoisty przegląd możliwości polskich (i jak się później okazało - nie tylko!) rysowników. Co piątek, począwszy od 14 sierpnia 2009 roku na Kolorowych Zeszytach pojawiał się nowy rysunek muzyka w pelerynie strażnika Gotham.

Dość szybko jednak formuła polegająca jedynie na prezentowania coraz to nowych ilustracji zrobiła się nudna. Łukasz wpadł na pomysł, jak można nieco urozmaicić piątkowy cykl i postanowiliśmy zrobić z niego mały konkurs. Zabawa polegała na tym, aby odgadywać kto jest autorem danej ilustracji, na podstawie jej niewielkiego fragmentu. Nowe zasady weszły w życie wraz z szóstym "trackiem" (autor: Przemysław Surma). I już po zaledwie 21 minutach zagadka została rozwiązana przez Macieja Pałkę, który właściwie przez cały czas trwania zabawy przewodził stawce odgadujących i dał się w finale prześcignąć przez Piotra "Jaszcza" Nowackiego, który przysłowiowym rzutem na taśmę odgadł rysunek Śledzia wart trzy punktu. Myślę jednak, że i Maciej, i Piotrek mogą czuć się zwycięzcami naszego konkursu.

Z czasem, przez te kilkanaście tygodni i ta formuła się wyczerpała, a co piątkowe zgadywanki nie wzbudzały już takich emocji, jak wcześniej. I nas w pewnym momencie robota z Batmanami zaczęła męczyć, ale chcieliśmy doprowadzić rzecz całą do końca. Ale koniec końców z ostatecznego efektu jestem bardzo zadowolony. Nigdy bym się nie spodziewał, że nasza akcja rozrośnie się do tak monstrualnych rozmiarów. W sumie opublikowaliśmy równo 80 sztuk Mrocznych Rycerzy w wykonaniu polskich rysowników. Nie wiem czy gdziekolwiek w polskiej sieci można znaleźć podobnych rozmiarów galerię. Każdego z muzykujących Batków kocham po równo, jak własne dziecko, ale niektóre szczególnie przypadły mi do gustu. Do moich faworytów należą ekspresyjne dzieło Wojtka Stefańca, z Bruce`m Wayne`m w roli wokalisty, akwarelowe cacuszko Przemka Surmy, bat-dj w wykonaniu KRLa, przynoszący na myśl kreskę Paula Pope`a rysunek Mikołaja Spionka oraz prosta, ale strasznie fajna praca Mikołaja Ratki. Myślę, że tym zalewie najróżniejszych technik, stylów, pomysłów każdy można znaleźć coś dla siebie.

Myślę, że "Batmans II" to całkiem niezły przegląd rodzimego komiksowa, pokazujący olbrzymie możliwości tkwiące w polskich twórców. Choć przyznam, że do dziś boli mnie brak wielu, czołowych rysowników - Gawronkiewicza, Rebelki, Frąsia, Leśniaka czy Myszkowskiego. Niewykluczone, że w przyszłości powstanie, jakiś bootleg zawierający suplement z pracami tych, których nie udało się namówić za pierwszym razem. Na razie mogę zdradzić, że pracuejmy nad dwoma projektami o opartymi na podobnym pomyśle. Jeden z nich będzie miał charakter konkursowy, w którym tym razem dla zwycięzców będą czekały komiksowe nagrody. Ten drugi natomiast będzie miał charakter bardziej "galeryjny", a jego przedsmak co bardziej uważni mogą odnaleźć na łamach Kolorowych. Czas pokaże czy uda nam się zrealizować oba z tych cykli. A póki co chciałbym wszsytkim zaangażowanym w "Batmansów" serdecznie podziękować - artystom, którzy poświęcili swój czas i pracę oraz zgadującym, którzy cierpliwie zgadywali. Hajfajw!

P.S. Ze strony Śledzia padł pomysł, aby o całej akcji powiadomić DC Comics. Co o tym sądzicie?

czwartek, 5 maja 2011

#753 - Pierwsi w boju

Nieco niespodziewanie na rynku pojawił się drugi tom "Kronik epizodów wojennych". Pierwszy album z serii, "Załoga śmierci", napisany przez Mariusza Wójtowicza-Podhorskiego i narysowany przez Krzysztofa Wyrzykowskiego ukazał się w 2004 roku, nakładem Milton Media. Licząca ponad sto stron pozycja w paradokumentalnej formie przybliżała losy dramatycznej obrony Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte.

Natomiast "Pierwsi w boju" opowiada o przebiegu heroicznej walki pracowników Urzędu nr 1 Poczty Polskiej w Gdańsku, pamiętnego dnia 1 września 1939 roku. W przededniu Drugiej Wojny Światowej to pocztowcy "w imię obrony wolności zajmowanego przez siebie skrawka Rzeczpospolitej w Wolnym Mieście Gdańsku stanęli do walki" z hitlerowskim najeźdźcą.

Z pewnością "Pierwsi w boju" ukontentują swojego mecenasa. Dla Poczty Polskiej, która wyłożyła środki na stworzenie komiksu, opowiadającego o bohaterskich czynach swoich pracowników, praca Wójtowicza-Podhorskiego i Przybylskiego będzie ładnie wyglądała w jakimś marketingowym portfolio. Może nawet przyda nieco prestiżu tej jakże szacownej instytucji. Obawiam się jednak, że dla przeciętnego czytelnika, spodziewającego się przede wszystkim dobrej, poruszającej historii, nadmiernie martyrologiczna wymowa i sztywna fabuła, rozpisana od prostego szablonu, mogą okazać się nie do przejścia podczas lektury. Jestem również pewien, że Wojskowe Centrum Edukacji Obywatelskiej czy Muzeum Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte docenią walory historyczne tej pozycji, rozpływając się nad jej faktograficzną wiernością i przydatnością w patriotycznej edukacji najmłodszych. Wszak to komiks, a taka forma świetnie przemawia do przedstawicieli młodego pokolenia! Z takiej perspektywy Wójtowicz-Podharski spisał się, omen nomen, na medal. Za krzewienie świadomości historycznej scenarzysta powinien może już ćwiczyć wypinanie mięśni pectoralis major po ordery.

Nieco osobną sprawą jest oprawa graficzna autorstwa Jacka Przybylskiego. Bydgoski grafik podobnie jak członkowie Studia Komiks Polski, jest wyraźnie zapatrzony w twórczość Jerzego Wróblewskiego. "Pierwsi w boju" to dla niego chyba pierwszy, tak duży komiksowy projekt ("Faustyna" liczyła zaledwie 24 strony i było rysowana wespół z Mieczysławem Sarną). Z swojego zadania wywiązał się bardzo dobrze, sprawnie łącząc dynamiczne sceny strzelanin z mozolną pracą nad materiałami źródłowymi. Czasem po oczach biją zbyt duże uproszczenia, nad którymi chciałoby się, aby Przybylski przysiadł nieco dłużej, ale generalnie całość trzyma fason. Przypuszczam, że gdyby "Pierwsi w boju" byli bardziej "jego" projektem, komiks wyglądałby jeszcze lepiej.

Z całego albumu, którego sama komiksowa historia zajmuje zaledwie 32 strony, najlepiej prezentuje się towarzyszące mu opracowanie historyczne. Oprócz tego, że stanowi ono do przesady wręcz szczegółowe kompendium wiedzy o obronie poczty, zawiera również wcale niezły artykuł traktujący o korzeniach polsko-niemieckiego sporu o Gdańsk. Tekst ten jest z pewnością znacznie bardziej zajmującą lekturą od ociekającej tanim, narodowym patosem opowieści, pełnej fraz w stylu "stanowili (pocztowcy) wyrazisty symbol polskości, znienawidzony przez Niemców". Topornej fabule towarzyszy równie toporny patriotyzm, wykładany z prawdziwie wojskową gracją.

wtorek, 3 maja 2011

#752 - Wywiadówka: "Prędzej czy później dostaniesz w twarz" - rozmowa z Karolem Konwerskim

W drugiej części rozmowy z Karolem Konwerskim krakowski scenarzysta opowiada o definitywnym końcu "Blakiego", wylicza komiksowe projekty swojego autorstwa, które czekają swojej realizacji i mówi o różnicach pomiędzy pisaniem scenariuszy do komiksów, a do gier.

Tomasz Kontny: Skoro wspomniałeś o "Poważnym człowieku", to kusi mnie, aby zapytać, o co - Twoim zdaniem - chodzi w tym filmie i jakie jest znaczenie pierwszej sceny, tej z dybukiem. Dla mnie to przypowieść o upadku rodziny, jako opoki przeciwko wszelkiemu złu i samym Źle, które z pojedynczego dybuka przerodziło się w obecnych czasach w legion pomniejszych diabłów.

Karol Konwerski: Dla mnie Dybuk, to, po pierwsze, symbol naznaczenia - klątwy, po drugie, działa na zasadzie kontrastu: fantastyka z próbą zabicia "nieumartego” kontra pozbawiona tego mistycznego oddechu Ameryka lat - z pozoru - pięćdziesiątych. To XX-wieczny Hiob – zakończenie z trąba powietrzną - Abraxas
Abraxas - imię Najwyższego. Zgodnie z pitagorejskim systemem liczbowym ten zapis dawał liczbę 365, czyli liczbę dni w roku, a bohater tłumaczy się przez telefon "Co ja zrobiłem? Dlaczego mnie dręczysz?". Trąba – to trąba zabija rodzinę Hioba, a co mamy w ostatniej scenie filmu?

Opowiedz więcej o twoim wycofaniu się z projektu Below Radars. Zadecydował czas, który mogłeś poświęcić temu przedsięwzięciu, czy może wyczerpała się jego formuła?
Czas to główny powód. Ale jest coś chyba ważniejszego - "od wtedy" coraz mniej interesuje mnie pisanie o komiksach.

Czym różni się pisanie scenariusza do komiksu od pisania scenariusza do gry? Czy któryś z nich uważasz za trudniejszy, bardziej wymagający?
Wszystkim! Gry to jednak trudniejsza sprawa – wszystko, czego nie wymyślisz, nie przewidzisz, zostanie zweryfikowane i dostaniesz tym prędzej czy później w twarz.
Najbliższe komiksom są bez wątpienia gry przygodowe, które robimy, ale... Wydawało mi się (okazuje się, że wielu wciąż się wydaje), że to prosta sprawa, nic trudnego i wymagającego wysiłku – próbowaliśmy z kilkoma scenarzystami zewnętrznymi, którzy nie dali rady, co nie znaczy, że ja daję radę zawsze i wszędzie.

Wiemy już, że piszesz gry – a w co gra Karol Konwerski? W strzelanki o pisarzach pokroju "Alan Wake", czy może w przeglądarkowe casuale? Większą uwagę przykładasz do historii opowiadanej w grze, czy do radości płynącej z zabawy?
Nie gram na konsoli, bo mimo wielu chwil słabości nie kupiłem żadnej – i tak brakuje mi czasu na wszystko. A gram różnie – ostatnio w "Portal", czyli grę wszechczasów! Lubię strzelać, biegać, skakać i tak dalej. Ale ostatni "Modern Warfare" to droga przez mękę za sprawą debilizmów scenariusza....
Czekam na chwilę, kiedy w przygodówkach flaszowych pojawi się ktoś inny, który utrze mi nosa. W tej chwili liczba graczy w nasze gry zbliża się do 200 milionów, a przyczyną ich popularności są fabuły, historie, zagadki. W tej kolejności: fabuła epizodu - historia całości – zagadki. Mateusz powiedział niedawno, że granie w przygodowe gry dla frajdy czysto gameplay’owej, to jak określanie wartości książki po tym, jak fajnie się obraca kartki.

Album "Pan Blaki" doczekał się wzmianki w podręczniku dla licealistów. To dla Ciebie i Mateusza Skutnika ważne wydarzenie w komiksowej karierze, czy może zabawny przypadek związany z tematyką albumu inspirowanego tekstami Leszka Kołakowskiego? No i – czy to coś zmieniło, prócz dodatkowych punktów do prestiżu?
To duże wydarzenie, ale w sumie olane przez środowisko komiksowe... Wiesz, wchodzisz do siedziby Znaku, a tam na tablicy "produkowanych" pozycji jest Miłosz (coś tam, coś tam), Szekspir (wydanie kolejne, zebrane w złoceniu) i, cholera jasna, komiks! Pomijając wszystko inne, kiedy to zobaczyłem, to poczułem się w końcu AUTOREM. To nie był przypadek, a trochę pracy – przygotowałem kilka tekstów, wysłałem do Znaku, odezwali się po chwili.
Czy coś się zmieniło? Chyba nie, poza tym, że uświadomiło, że warto próbować – prestiżu żadnego w środowisku komiksowym, ale punkty spore, kiedy słyszę od kogoś zupełnie niezwiązanego z komiksami, że to zna i czytał.

Będą kolejne albumy o Blakim?
Nie. Więcej nie będzie z prostego powodu – to, co chcieliśmy powiedzieć juz powiedzieliśmy - ciągnięcie tego dalej byłoby zwykłym odcinaniem kuponów, a obaj chcemy iść dalej. Chociaż pech chciał, że trudno w Polsce o coś więcej niż autorski komis wydany przez mainstreamowe wydawnictwo i to wbrew pozorom troszeczkę podcina skrzydła.
Był jeszcze projekt serialu na podstawie Blakiego – animowanego, ale niespecjalnie podobał nam się pilot, to raz, a dwa, że opcja sprzedaży praw do postaci itd. jakiejś telewizji też nam się nie uśmiechała - jeszcze dzięki bogu nie musimy prostytuować się za parę srebrników.

Na Ligaturze prezentowałeś swój projekt komiksu o Cyganach złożonego z krótszych historii. Opowiedz o nim więcej. Skąd pomysł na taką tematykę? Na jakim etapie są prace?
Jest kilka historii, rysownik ponoć ciągle "się zabiera". A pomysł - mieszkam w "starej" Nowej Hucie. Tutaj co tydzień rodzą się i upadają kolejne fortuny cygańskie (w postaci 7-letniego bmw), rozmowy starszych (bo tylko takie mamy) sąsiadek toczą się właśnie wokół Cyganów (uwaga, nie Romów!). Co z tego wyjdzie - zobaczymy.

niedziela, 1 maja 2011

#751 - Trans-Atlantyk 136

Ogłoszono nominacje do Nagrody Hugo, jednego z najważniejszych i najbardziej prestiżowych amerykańskich wyróżnień literatury z kręgu sci-fi/fantasy. Laury imienia Hugo Gernsbacka są regularnie przyznawane od 1955 na konwencie WorldCon przez stowarzyszenie The World Science Fiction Society. W komiksowej kategorii Best Graphic Story w dwóch poprzednich latach triumfowały albumy z serii "Girl Genius" autorstwa Phila i Kaji Foglio. Również w tym roku tom dziesiąty ("Agatha Heterodyne and the Guardian Muse") ma szansę na statuetkę. Oprócz niego nominowano także czternasty tom "Fables" zatytułowany "Witches" autorstwa Billa Willinghama oraz zespołu rysowników Marka Buckinghama, Steve`a Leialoha, Jima Ferna, Craiga Hamiltona, Davida Laphama oraz drugi trejd "The Unwritten" Mike`a Carey`a i Petera Grossa. Obie pozycje zostały wydane w imprincie Vertigo przez DC Comics. Stawkę uzupełniają "Grandville Mon Amour" Bryana Talbota (Dark Horse) i "Schlock Mercenary: Massively Parallel" Howarda Taylora i Travisa Waltona (Hyperdone). Zwycięzcy zostaną ogłoszeni 20 sierpnia na konwencie w Reno, w Nevadzie. (KO)

Regularna seria z Hellboy`em w roli głównej idzie sobie własnym torem, a tymczasem Mike Mignola ogłosił, że z rysownikiem Richarden Corbenem rozpoczynają pracę nad pierwszą powieścią graficzną z Anung Un Rama w roli głównej. Wraz z "Hellboy: House of the Living Dead" były agent BBPO znowu wyląduje w Meksyku, a komiks będzie niejako ciągiem dalszym przygody zaprezentowanej na łamach "Hellboy in Mexico". Mignola wykoncypował sobie, że historie, w których będzie opowiadał o nieznanych dziejach HB z przeszłości, będą wydawane w formacie graphic novel. Jeśli taka forma chwyci - będzie ukazywało się ich więcej. W nowej-starej przygodzie w ojczyźnie Chupacabry, Bestia Apokalipsy przywdzieje maskę meksykańskiego wrestlera i na ringu będzie rozprawiał się z różnego rodzaju monstrami. Brzmi nieźle! (KO)

Plotki o powrocie Johna Constantine`a do regularnego uniwersum DC potwierdził Peter Milligan, obecny scenarzysta on-goinga "Hellblazer", na brytyjskim konwencie London Sci-Fi Festival. Co ciekawie, fakt ten nie wpłynie na jego solowe przygody w świecie Vertigo, które pozostaną jakby poza głównym kontinuum DCU. Plotki głoszą, że to właśnie jego postać znajduje się na okładce "Brightest Day: The Aftermath" w towarzystwie Supermana i Batmana (uwaga spoiler - jeśli nie chcesz wiedzieć, kto został nowym ziemskim opiekunem i Białą Latarnią nie otwieraj tego linka!). Spekuluje się również, że Constantine wystąpi w jednym z tie-inów do "Flashpoint" (tj. w "Lois Lane And The Resistance"). (KO)

Wszystko zaczęło się od deklaracji scenarzysty Simona Furmana, który powiedział, że z wielką chęcią podjąłby niedokończone wątki z oryginalnej, marvelowskiej serii "Transformers". Historia, która została zarzucona w numerze #80 wciąż czeka na dokończenie, a jak zapewnia autor, materiału starczyło by na dobre 20 zeszytów. Komiksowa franczyza Transformersów znajduje się obecnie w rękach IDW Publishing, które podobną operację przeprowadziło w przypadku "G.I.Joe". Rysownik Adrew Wildman również wielką chęcią podjąłby się takiego zadania. Fani klasycznych "robots in disguise" już zbierają podpisy pod petycją, żeby IDW pozwoliło Furmanowi i Wildmanowi dokończyć ich dzieło. Wydawca na razie wstrzymuje się od oficjalnych komentarzy, choć wydaje się że wspiera całą inicjatywę. (KO)

Obowiązkowy news filmowy - "The Avengers" są tym komiksowym filmem, na który naprawdę czekam z niecierpliwością. Jasne, ciekaw jestem jak "Green Lantern" zaprezentuje się na wielkim ekranie, czym Christopher Nolan zaskoczy w "Dark Knight Rises" i jakie będą dalsze losy Tony`ego Starka, ale tak naprawdę obraz z Największymi Ziemskimi Bohaterami podnosi moje ciśnienie. Dla kina komiksowego może być to kolejny, wielki krok, który przyczyni się do trwałego ukonstytuowania marvelowego movieversum. Jeśli "The Avengers" chwycą, to być może w kinie będzie pojawiać się to, co miało rację bytu tylko w komiksach - crosovery, eventy, spin-offy. Filmowa wersja "Civil War" albo "Secret Invasion" - brzmi niesamowicie, co? Na razie, we wtorek ruszyły zdjęcia. Na planie zameldowali się Kapitan Ameryka, Thor, Iron-Man, Hulk i reszta ekipy. Produkcja rozpoczęła się w Albuquerque (stan Nowy Meksyk), po drugiej stronie kamery stanął Joss Wheadon, a w obsadzie pojawił się Loki. (KO)

sobota, 30 kwietnia 2011

#750 - Komix-Express 86

18 czerwca 2011 roku odbędzie się pierwsza edycja Festiwalu Komiksu Historycznego. Jak opisują organizatorzy, Centrum Edukacyjne Instytutu Pamięci Narodowej "Przystanek Historia" i Dariusz Cybulski z "Coyot Presents" FKH będzie "imprezą kulturalną o charakterze naukowo-popularyzatorskim, mającą na celu prezentację wciąż mało znanego w Polsce medium kultury popularnej, jakim jest komiks historyczny". Honorowymi gośćmi festiwalu będą ojciec Tytusa Henryk Jerzy Chmielewski oraz profesor Jerzy Eisler. Oprócz nich na konwencie zjawią się również takie osoby, jak Grzegorz Janusz, Sławomir Kiełbus, Tomasz Kołodziejczak, Jacek Przybylski, Adam Rusek, Zygmunt Similak, Michał Słomka, Marek Szyszko, Krzysztof Wyrzykowski, Sławomir Zajączkowski, Robert Zaręba i wielu, wielu innych. Oprócz standardowych atrakcji, czyli spotkań autorskich, sesji autografów, prelekcji i konkursów, zapowiedziano również premiery nowych albumów. Szczegółowy program można znaleźć na przykład na Polterze. Impreza odbędzie się w siedzibie Centrum przy ulicy Marszałkowskiej 21/25 w Warszawie, a wstęp na nią jest wolny. (KO)

A już 7 i 8 maja odbędzie się zupełnie inna komiksowa impreza. Lubelskie Spotkania z Komiksem słyną ze swojego kameralnego klimatu lokalnego konwentu. Trzecia edycja będzie miała miejsce w ACK UMCS Chatka Żaka przy ulicy Radziszewskiego 16. Wstęp na nią będzie wolny. W ramowym programie imprezy znajdują się spotkania z tłumaczem Robertem Lipskim i autorem "Konstruktu" Jakubem Kijucem, dyskusje i prelekcje prowadzone między innymi przez Jakuba Koisza, Jakuba Sytego i Matuesza Orzecha (ciewie zapowiadający się wykład o superbohaterach i Lacanie) oraz warsztaty prowadzone przez duet Maciej Pałka-Dominik Szcześniak. Plakat promującego imprezę przygotował Mikołaj Ratka. Kto się wybiera? (KO)

Jak podaje warszawska "Gazeta Wyborcza" Marzena Sowa i Krzysztof Gawronkiewicz pracują nad wspólnym komiksem. Autorka "Marzi" wpadła na pomysł na "Powstanie", miłosną opowieść z Powstaniem Warszawskim w tle, wraz z pewnym belgijskim rysownikiem. Po tym, jak grafik wycofał się, jego miejsce zajął się Gawronkiewicz. Będzie to kolejny projekt twórcy, który powinien finiszować prace na trzecim tomem "Miasteczka Mikropolis", kontynuacją "Romantyzmu" albo "Zdradą". Premiera albumu na rynku frankofońskim planowana jest na rok 2012. Trwają poszukiwania wydawcy. Na razie nie wiadomo czy tytuł ukaże się na polskim rynku, ale myślę, że uznane nazwiska autorów i tematyką dają dużą szansę na rodzimą wersję. (KO)

W katalogu Taurus Media pojawił się nowy tytuł. "The Killer" (z angielskiego) to rzadki przykład francuskiego komiksu, któremu udało się odnieść sukces na trudnym rynku amerykańskim. W 2008 seria została nagrodzona Eisnerem w kategorii "Best U.S. Edition of International Material", a rok wcześniej dostała Eagle Award. Z francuskiego "Le Tueur" pisany przez Matza (Alexisa Nolenta) i rysowany przez Luca Jacamona ukazywał się od 1998 roku, do 2007, zamykając się w sumie w sześciu tomach. Wiele wskazuje na to, że warszawski edytor będzie korzystał właśnie z tej wersji. W USA natomiast seria była publikowana przez Archaia Studio Press i do tej pory ukazały się dwa trejdy, zbierające po cztery i sześć połówek albumów francuskiego formatu. (KO)

Na Komiksowej Warszawie swoją premierę będzie miał nowy zin komiksowy. "Deus ex Machina" redagowany będzie przez tercet LaguiLagu, pracującej obecnie nad wspólnym projektem z Marcinem Podolcem oraz Argh (Annę Rutkowską) i Semp (Annę Sęp). Cała trójka studiuje na łódzkiej ASP, a w pierwszym numerze "DexM" pojawią się prace aktywnych rysowniczek z Rumunii: Marii Surducan, Ileany Surducan i Alexandry Gavrili. Trzeba wspomnieć, że Maria i Ileana prowadzą również zina "Glorioasa Fanzina", w którym obok rumuńskich artystów można zobaczyć komiksowe prace z Polski. Biało-czerwone barwy prezentują Helena Szymborska, Slotshe, Łukasz Rydzewski (Xide), Angelika Rasmus, Patrycja Błaszczyk, Jarosław Kozłowski, Michał Misztal i oczywiście redakcyjne trio. Premierowy "Deus ex Machina" może nie zostanie wydrukowany w oszałamiającej liczbie egzemplarzy, ale dla wszystkich chętnych powinno wystarczyć. (KO)

piątek, 29 kwietnia 2011

#749 - FINAŁ! The Batmans: Track 80 - Michał Śledziński

Michał Śledziński, lepiej znany jako Śledziu, słusznie uchodzi za jednego z najważniejszych współczesnych twórców komiksowych. Jego przygoda z kadrami i dymkami, podobnie jak w przypadku wielu innych bydgoskich komiksiarzy, rozpoczęła się w Liceum Sztuk Plastycznych. Jeszcze jako uczeń przebija się ze swoimi pracami do "Secret Service" i "Świata Gier Komputerów". I właściwie przez całą jego karierę gry będą przenikały się komiksami. Współtwórca i redaktor naczelny kultowego (to chyba najlepsze słowo) magazynu komiksowego "Produkt". Periodyk ten ukazywał się w latach 1999-2004, w prostej linii był następcą zina "Azbest" i przyczynił się do ożywienia polskiej sceny komiksowej. Obok "Osiedla Swoboda", pierwotnie publikowanego na łamach "P", które w zeszłym roku ukazało się w zbiorczej edycji, do najważniejszych pozycji w jego dorobku należą trylogia "Na Szybko Spisane" oraz humorystyczna seria "Wartości Rodzinne". Oprócz tego zaliczył niezliczoną ilość występów w różnej maści antologiach, zbiorach, magazynach i projektach. (KO)
Rzutem na taśmę Piotrowi Nowackiemu udało się prześcignąć Macieja Pałkę i to właśnie Jaszczu jest ostatecznym zwycięzcą naszej zabawy! Zwycięzcy gratulujemy, a za tydzień ostatecznie pożegnamy się z muzykującymi Batmanami.

Tak, to już ten wiele razy zapowiadany przez nas moment. Finał zabawy. Dzisiaj prezentujemy ostatniego z Mrocznych Muzycznych Batmanów (a raczej jego fragment). Jak zawsze zadaniem biorących udział w konkursie jest odgadnięcie kim jest twórca rysunku. A jako że zwycięzca naszej zabawy może być tylko jeden, to za prawidłową odpowiedź zamiast dwóch punktów przyznajemy trzy! Czy Jaszczowi uda się więc rzutem na taśmę prześcignąć liderującego od dawna Macieja Pałkę? Zaraz się to pewnie wyjaśni... Ze wzruszeniem i łezką w oku zapraszamy na finał! (ŁM)

środa, 27 kwietnia 2011

#748 - Wywiadówka: Jazda obowiązkowa z Karolem Konwerskim

W kolejnej odsłonie Wywiadówki gościmy Karola Konwerskiego, którego jak zwykle na spytki wziął Tomasz Kontny. Krakowski publicysta, krytyk, autor, mogący pochwalić się trylogią o pewnym niewysokim, ciągle zamyślonym jegomościu ("Blaki", "Pan Blaki", "Blaki - Paski") obecnie z powodzeniem zajmuje się tworzeniem scenariuszy do flashowych gier w Pastel Games.


Tomasz Kontny: Jak zaczęła się Twoja przygoda z komiksem? Co pchnęło cię do pisania scenariuszy komiksowych? I dlaczego akurat komiksowych, a nie filmowych czy teatralnych?
Karol Konwerski: To nie tak. Nie wstałem pewnego dnia z mocnym postanowieniem "od dzisiaj to będę scenarzystą komiksowym". Rzecz prosta i trochę przypadkowa. Komiksy czytam od zawsze, próbuje klecić zdania też od zawsze... Od zawsze w ustach trzydziestolatka brzmi co najmniej żenująco, ale niech będzie.

Które dzieła wywarły na Ciebie największy wpływ, kto jest Twoim pisarskim wzorem? Opowiedz o swoich inspiracjach, również tych pozakomiksowych.
Wzory mam, ale nie mają one wiele (chyba) wspólnego z moimi komiksami. Stanisław Dygat - lecę po nim jak diabli... konstrukcja i sposób opowiadania absolutnie dla mnie mistrzowska. Woody Allen - nie filmowiec, a pisarz. Philip K Dick - szaleństwo, wyobraźnia i pierońska konsekwencja. Inna rzecz, że staram się czytać jak najwięcej, ale nie komiksów. To cholernie pomaga.

Trzy najlepsze komiksy, które przychodzą Ci do głowy zawsze, kiedy ktoś budzi Cię w nocy i zadaje takie głupie pytanie?
To pytanie zadała mi niedalej jak tydzień temu Agata Bara i... absolutnie zdurniałem, bo nie mam jakiegoś top 10 komiksów. Raczej top 10 autorów, których połykam wszystko: Chris Ware, Adrian Tomine, Seth, Paul Hornschemeier.

Pamiętasz swój pierwszy scenariusz? O czym był, jak oceniasz go z perspektywy czasu?
Komiksowy: pierwszym poważnym była krótka, dwustronnicowa opowiastka do kwartalnika "Grafia", wspólnie z Tomkiem Minkiewiczem - to nie była zła historia. Zabawne, bo tak sobie przypomniałem swój pierwszy, pierwszy komiks, który sam narysowałem, coś o łodziach podwodnych, nazistach i plamach ropy naftowej.
Wcześniej pisałem jakieś mega kupy dla telewizji edukacyjnej o nastolatkach - jeden nawet wybrali i zrealizowali, to były strasznie złe rzeczy, ale płacili dobrze.

Pierwsze scenariusze pisałeś intuicyjnie, czy opierając się o teoretyczną, książkową wiedzę?
Intuicja głównie, trochę poradników filmowych czytałem, ale to nie ma absolutnie znaczenia

Masz jakieś własne, specyficzne metody pracy nad scenariuszem? Opowiedz o kolejnych etapach pisania.
Wszystko zależy od tego, dla kogo ten scenariusz i czy na komiks, czy może coś innego. Komiksowe są bardzo różne, z reguły piszę skrypt z głównymi dialogami, podziałem na sceny (ale sceny dla mnie, nie dla rysownika), najczęściej (od jakiegoś roku półtora - dzięki Mateuszowi) w zeszycie, z daleka od komputera. Jeśli to, co nabazgrałem ma sens przy przepisywaniu, to lecimy dalej (rzadko) lub ląduje w koszu (najczęściej). Nie lubię planowania plansz, kadrów itd. z kilku powodów, po pierwsze to trochę uwłacza rysownikowi, jako twórcy, po drugie może być odebrane jako brak zaufania i po trzecie ogranicza to historię tylko do tego, co ja mam w głowie. W efekcie powstaje spore sito i rzadko kiedy uznaję, że coś jest na tyle dobre, żeby zawracać komuś głowę.
Teraz trochę to zmieniam, bo to droga donikąd - nie myli się ten, kto nic nie robi, stąd komiks dla "Kartonu", stąd lekkie rozdawnictwo scenariuszy. Czy to ma sens i wartość - zobaczymy. Inaczej jest z jakimiś pseudokomercyjnymi tekstami, bo tu wyjścia nie ma - musi coś powstać.


Masz jakieś ulubione cechy, którymi zwykłeś obdarzać wymyślone postacie, ulubione motywy, do których wracasz w kolejnych scenariuszach?
Pewnie tak, ale nie wiem jakie.

Piszesz scenariusze w postaci luźniejszych opowiadań czy precyzyjnie rozpisanych kadrów? Opracowujesz storyboardy czy tylko sugerujesz rozmiar kadrów?
Jak mówiłem, nie lubię tego, ale czasami jest to konieczne - w grach wygląda to inaczej, czego nie rozpiszę, nie zaplanuję, to potencjalny problem i babol.

Częściej planujesz całą historię w głowie, a dopiero potem siadasz do rozpisywania jej na kadry, czy pozwalasz jej żyć, rozwijać się wraz z każdą kolejną stroną bez całościowego planu?
Każda historia najpierw pojawia się w głowie, żyje sobie, żyje, czeka na moment, kiedy siądę i ją spiszę - nie siadam do pisania, kiedy nie wiem, o czym to jest, do czego zmierza, jak się kończy. Jednej rzeczy, której nie robię, to nie opowiadam - historia opowiedziana jest spalona, skończona i przestaje być dla mnie atrakcyjna. Każdy dialog sobie przepowiadam po dziesięć razy, póki nie brzmi tak, jak chcę.

Jakie rozwiązania scenopisarskie – w stylu bohatera budzącego się na ostatniej stronie i stwierdzający, że wszystko było snem - wyjątkowo grają Ci na nerwach?
Sen nie jest absolutnie złym rozwiązaniem, zresztą nie ma takiego czegoś, jak wyświechtane czy denerwujące rozwiązania, są tylko dobrzy albo źli pisarze. Dopiero co skończyłem "Sen srebrny Salomei" Słowackiego, gdzie wszystko, co ważne, dzieje się w snach właśnie, nic nowego, nic nowatorskiego, a czytasz i przecierasz oczy ze zdumienia, jak można wykorzystać taki motyw. Bez łapania klasyków za kostki: "Sen nr 9" Mitchella, czy ostatnio sny w "Poważnym człowieku".

Ciężko określić ilość czasu, którą spędza się pracując nad scenariuszem. Pamiętasz jakieś ekstremalne sytuacje, kiedy pisanie tekstu trwało bardzo krótko lub wyjątkowo długo?
Samo pisanie, jak pomysł już jest i wiem, co i jak chcę opowiedzieć, to chwila, moment. Jedyny problem, to czas, bo wiem, że jak siądę, to nie odejdę od tego, dopóki nie skończę.Inna sprawa, że Mateusz Skutnik się ze mnie śmieję, że jestem jedynym znanym mu przykładem scenarzysty, na którego czeka rysownik, a nie odwrotnie.

Czas leci, a scenariusz się nie klei – co robisz? Masz jakieś sposoby na radzenie sobie z pisarską blokadą?
Blokada to 80% czasu spędzonego na wymyślaniu historii. Nie ma dobrego rozwiązania i żadne nie działa...

Gotowy scenariusz starasz się traktować jako zamkniętą całość, czy raczej poprawiasz go do samego końca prac nad komiksem?
To zamknięta całość. Poprawiam jedynie jakieś braki czy lekko zmieniam dialogi.

Który moment komiksowej kariery wspominasz najlepiej?
Chyba ten właśnie!

Jakie masz plany na przyszłość?
Kilka shortów, między innymi jeden z Agatą Barą, które może ułożą się w jedną całość, literatura byłaby tu wspólnym mianownikiem. Mam nieskończony album dla Mateusza Skutnika (ale on może poczekać, patrząc na to ile Mateusz ma scenariuszy w kolejce), chciałbym skończyć wreszcie NH (czyli historie o Nowej Hucie), no i luźne shorty, min. jeden z Kamilem "Kurtem" Kochańskim, coś na MFK może w końcu wyślę...

wtorek, 26 kwietnia 2011

#747 - Dr Strange: The Oath

Doktor Strange nie jest postacią dobrze znaną polskiemu czytelnikowi i właściwie trudno się dziwić, bowiem marvelowy czarnoksiężnik rzadko gościł nad Wisłą. Kilka występów zaliczył (głównie w "Mega Marvelach", miał również swój moment w "1602"), ale nigdy nie odegrał głównej roli. Podobnie zresztą było przez długi czas w uniwersum Marvela - na Mistrza Sztuk Magicznych brakowało pomysłu i dopiero ostatnio stał się bohaterem ze świecznika. Członkostwo w loży iluminatów, występy na łamach "New Avengers" i zamieszanie z przekazaniem tytułu Sorcerer Supreme zwróciło uwagę czytelników na Stephena Strange`a.

Klasyczny heros Srebrnej Ery debiutował w lecie 1963 roku, w 110. numerze "Strange Tales". Miejscem w komiksowym magazynie postać stworzona przez Stana Lee i Steve`a Ditko musiała dzielić się z Human Torchem i Nickiem Fury. Surrealistyczne przygody najpotężniejszego ziemskiego maga, w których łączyły się przedziwne inspiracje od malarstwa Salvadora Dalego, przez pulpowe magazyny, w których za młodu zaczytywał się Lee, aż do kultury bitnickiej sprawiają, że po komiks sięgali głównie... studenci. Obok klasycznego, new-age`owego "Silver Surfera" właśnie Dr Strange wydaje mi się niezwykle ciekawym dokumentem epoki i jedną z najciekawszych pozycji z lat sześćdziesiątych. Brian K. Vaughan w pięcioczęściowej mini-serii "The Oath" z innej jednak strony podchodzi do tematu, pokazując bardziej ludzkie oblicze Strange`a.

Sorcerer Supreme do tej pory funkcjonował, jako deus ex machina, ekspresowe rozwiązanie problemu trapiącego 616. uniwersum. Pojawiał się, gdy trzeba było wysłać Hulka w kosmos albo powstrzymać Wandę Maximoff przed zniszczeniem rzeczywistości. Mike Lukich z serwisu PopMatters.com bardzo trafnie określa vaughanowskiego Strange`a, jako krzyżówkę Sherlocka Holmesa, Gandalfa i Indiany Jonesa, do czego ja dodałbym jeszcze Rorka. Scenarzysta "The Oath" zrobił z niego pełnokrwistą postać, odpowiednio naświetlił jego tragiczną przeszłość (Strange był wybitnym chirurgiem, którego błyskotliwa kariera załamała się po nieodwracalnym uszkodzeniu dłoni), pokazał, że kiedyś był lekarzem i powinien pozostawać wierny przysiędze Hipokratesa (to jedna z tytułowych "Przysięg"). Dodał mu trudny charakterek i wzbogacił o wątek romansowy z Night Nurse. Niewątpliwie jest to jeden z najmocniejszych elementów komiksu. Już sam pomysł na przychodnię dla supebohaterów, którzy nie mogą iść do zwykłego lekarza, jest znakomity, a scena z pierwszych stron premierowego zeszytu to prawdziwa perełka.

"The Oath" to opowieść o poszukiwaniu mistycznego lekarstwa zwanego Panaceum, które ma uratować życie Wongowi, przyjacielowi i słudze Stephena, cierpiącemu na raka mózgu. Bezcenny artefakt jest ukryty w jednym ze całodobowych sklepów w najgorszej części wyspy zwanej Manhattanem, oczywiście w innym wymiarze, nie między burbonem a piwem (urban fantasy się pięknie kłania). A dokładniej gdzieś między czwartym, a piątym wymiarem, w wieczystym więzieniu starożytnego Boga Cierpienia zwanego Otkidem Wszechpotężnym, prawdopodobnie morderczym sukinsynem, jak określa go bohater komiksu. Vaughan pięknie rozgrywa ograny motyw wyprawy po magiczny artefakt.

Oprawa graficzna stoi na solidnym poziomie. Marcos Martin to rysownik hiszpańskiego pochodzenia, który ma na swoim koncie spore doświadczenia na amerykańskim poletku (żeby wymienić tylko "Batgirl: Year One", "Green Arrow" czy "JSA"). Dysponuje bardzo zdyscyplinowaną i pewną kreską, która z jednej strony kojarzy się z klasycznymi pracami Kirby`ego czy Ditko, a z drugiej ujawnia typowo europejskie wpływy.

Fabułą komiksu jest dosyć prosta, ale sprawnie poprowadzona i doprawiona świetnymi dialogami sprawia, że komiks trzyma w napięciu, a czytelnik może zostać zaskoczony kilkoma zwrotami akcji. Pewnie, jakbym się uparł, to znalazłbym w "The Oath" kilka logicznych niedoróbek i typowo, komiksowych uproszczeń – na czele dłońmi, których potężny Sorcerer Supreme nie potrafi wyleczyć. Nie widzę jednak powodu, by to robić, bo Vaughan bierze całą historię w nawias, bawiąc się w kilku miejscach konwencją superhero, puszczając oczko swojemu czytelnikowi. A to tylko potęgują przyjemność płynącą z lektury "Przysięgi".

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

#746 - 4000 znaków... O pewnym Bękarcie Kultury

Krytyk komiksowy Sebastian Frąckiewicz na początku roku zwrócił uwagę na nieobecność zagadnień związanych ze sztuką komiksu i grami komputerowymi na Europejskim Kongresie Kultury, który odbędzie się we wrześniu tego roku we Wrocławiu. Jego niezadowolenie zaowocowało chęcią skreślenia kilku słów w liście otwartym do Pana Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Pana Dyrektora Narodowego Instytutu Audiowizualnego. Dość szybko znalazł poparcie dla swojej akcji, którą dość malowniczo zatytułował Komiks Bękartem Kultury. Pod listem podpisali się Michał Słomka z Centrali, Jakub Woynarowski z Orbis Pictus oraz ja. Teraz, możesz podpisać się również i Ty.

O samej akcji, która z przytupem ruszyła w zeszłym tygodniu, napisano już tyle, że nie warto marnować miejsca i powtarzać, o co chodzi w samym liście. Przypomnę tylko, że listy z podpisami będzie można znaleźć w kilku miejscach w Polsce. Swoją pomoc w ogarnięciu okazji zgłosili między innymi Maciej Pałka (w Lublinie), Michał Chudoliński (w Warszawie), Bogdan Ruksztełło-Kowalewski (z Gdańskiej Biblioteki Komiksowej) oraz Karol Kalinowski. Jeśli kogoś pominąłem, przepraszam. Kraków jest obstawiany przeze mnie i Jakuba Woynarowskiego z Orbis Pictus. Tych, którzy będą chcieli wesprzeć nas swoimi podpisami, zapraszam do FanKomiksu (ul. Grodzka 14). Bieżące informacje co, jak i gdzie będzie można znaleźć na facebookowym profilu akcji, która już zdążyła się spotkać z dość chłodnym odzewem...

Najbardziej konkretne zarzuty przedstawił Konrad Hildebrand na Motywie Drogi, ale moim zdaniem są one nieco nietrafione. Rednacz MD zżyma się, że ziemniak nie jest jabłkiem. Że pisząc do Panów Ministrów kultury komiksowej w Polsce się nie zbuduje. No nie zbuduje się, ale przecież nie to jest celem "bękarciej" inicjatywy. Nie idzie przecież "krzewienie kultury", walkę o lepsze jutro Polskiego Komiksu, popularyzacja medium wśród mitycznych Przeciętnych Czytelników tylko zwrócenie uwagi, że w refleksji nad kształtem kultury współczesnej nie można pomijać tych infantylnych opowiastek obrazkowych. Wiele z tematów, wokół których ogniskować się będą dyskusje na Kongresie Kultury, dotyka sfer trwale i nierozerwalnie z komiksem związanych. Interdyscyplinarność i intertekstualność, nowe technologie XXI wieku, kultura niezależna i kultura masowa, czy ostatnio tak mocno eksponowane napięcia pomiędzy kulturą, a władzą - jak poruszając te zagadnienia nie można chociaż nie napomknąć o nieco starszym bracie kina? Nie chcę w tym miejscu wyjść na jakiegoś idealistę grzmiącego z katedry moralnej słuszności, że mówiąc o współczesnej zjawiskach w szeroko pojętej kulturze o komiksie zapomnieć się nie godzi, że taka postawa urąga intelektualnej uczciwości i buduje nieprawdziwy obraz obecnej kultury. Coś jednak w tym jest. Napiszę wyraźnie – nie widzę sprzeczności w popularyzowaniu komiksu sposobami, które ku temu najlepiej się nadają, a wyrażaniu swojego niezadowolenia z patologicznej sytuacją (z mojego punktu widzenia) na EKK. Głupich tłumaczeń, że "komiks sztuką nie jest" (a czym?) czy "komiks nie jest popularny, rynek nie istnieje" (co to ma do rzeczy?) przez grzeczność w ogóle nie biorę pod uwagę.

Mam świadomość, że list otwarty może nie jest najlepszym sposobem na zmianę tego stanu rzeczy i docinki o "brzydszej siostrze literatury", która chce wbić się na bal, na który nie dostała zaproszenia, będą się pojawiać. Czekam zatem na jakieś sensowne propozycję. Ze swojej strony uważam, że tylko tyle mogłem zrobić na tą chwilę. Nagłośnić sprawę, zrobić nieco zamieszania, obnosić się ze swoim słusznym niezadowoleniem po FB i komiksowych zakątkach cyberprzestrzeni. Nie widzę nic głupiego czy nagannego w dbaniu o własne koryto (skądinąd, choć nie pod względem finansowym) i upominaniu się przy każdej możliwej okazji o swoje. Parafrazując Macieja Pałkę – nikt tego za nas nie zrobi, nikt do nas nie przyjdzie po prośbie. Na wszystko trzeba zapracować, a liczy się pragmatyka, idzie o efekt, a nie wrażenie estetyczne, że "list od Ministra to obciach". Sceptyków nie wierzących w powodzenie tego typu epistolografii uspokoję – dostaliśmy już odpowiedz o przedstawicieli Kongresu. Trzymamy rękę na pulsie, jesteśmy w kontakcie.

I na zakończenie miało się jeszcze dostać PSK które, o ile dobrze pamiętam, w takich właśnie sytuacjach miało działać. Szkoda, że mimo moich i Sebastiana wysiłków nikt ze Stowarzyszenia nie dołączył się do sygnatariuszy, a całą inicjatywa nie jest prowadzona pod wspólnym patronatem. Z tego co jednak wiem, Paweł Timofiejuk jest również w stałym kontakcie z organizatorami EKK i próbuje coś ugrać na drodze negocjacji.

#745 - Trans-Atlantyk 135

Powoli swojego finału dobiega "The Death of Spider-Man", duży crossover łączący najważniejsze tytuły z linii Ultimate Comics (czyli "Spider-Mana" oraz "New Ultimates vs. Avengers"). Jeśli wierzyć teaserowi, po jego zakończeniu Peter Parker przestanie przebierać się Człowieka Pająka, a jego dziedzictwo przejmie ktoś inny. Nie pierwszy raz Dom Pomysłów zapowiada zmianę na stanowisku Pajęczaka - miało do tego dojść już po "Ultimatum", ale jak wiadomo - nie doszło. Jak jednak teraz zapowiada Axel Alonso - "Nazwaliśmy tą historię „Śmiercią Spider-Mana” nie bez powodu. To naprawdę duża historia, w której przygotujemy scenę na debiut nowego Człowieka Pająka!". Jestem już za stary, żeby wierzyć w każde słowo redaktorów, obliczone na zwiększenie zainteresowania danym tytułem, ale pewne są dwie rzeczy. Pajęczak dostał nowy, bardzo elegancko prezentujący się kostium (tak fajny, że mam wrażenie, że ultimate`owy Spider od samego początku powinien go używać!), a czerwcowy, 160 numer "US-M" ukaże się w foliowym opakowaniu, skutecznie zasłaniającym okładkę. Oczywistym wydaje się również fakt, że tytuł wciąż będzie się ukazywał. Brian M. Bendis, który przez prawie jedenaście lat zajmował się tą serią ucina wszelkie spekulację krótkim "bez komentarza". Pytania natomiast można mnożyć. Czy tytułową "śmierć" należy bardziej traktować dosłownie, czy raczej jako przejście na emeryturę Petera? Jeśli tak, to kto mógłby zająć jego miejsce? Może Johnny Storm, który w regularnym uniwersum Marvela został zastąpiony przez Spider-Mana, a może Jessica Drew? Pojawiły się również plotki, że Bendis, który ciągnie kilka tytułów na raz miałby zostać zastąpiony innym scenarzystą. Wśród jego potencjalnych następców padają nazwiska Jonathan Hickmana i Nicka Spencera. I wreszcie- jaki będzie przyszły los coraz bardziej marginalizowanej linii Ultimate, której kolejne eventy i crossovery nie wywierają większego wpływu na poziom sprzedaży? W marvelowskich zapowiedziach na lipiec znajduje się jedynie finał "Ultimate Comics Avengers vs. New Ultimates" oraz trzy zeszyty sześcioczęściowej mini-serii "Ultimate Fallout" z enigmatycznym opisem o końcu, przed początkiem. Co ciekawe, skrypt tej ostatniej pozycji pisany jest przez Bendisa, Hickmana i Spencera. Czyżby szykowało się nowe rozdanie? (KO)

Scenarzysta Joe Casey i rysownik Nick Draggota zaprezentują nową generację superzłoczyńców w sześcioczęściowej mini-serii "Vengeance". Po upadku Normana Osborna, śmierci Red Skulla i Bullseye`a i przejściu Magneto na jasną stronę mocy, w uniwersum Marvela brakuje wyraźnych czarnych charakterów. Casey zapewnia, że na łamach "Zemsty" udało mu się zrealizować rzecz zupełnie inną, od tego co Dom Pomysłów obecnie publikuje. Patrząc na jego dokonania w mainstreamie ("Wildcats 3.0", "Automatic Kafka" czy niezły run w "Uncanny X-Men") - może być nieźle. A okładki przedstawiające klasycznych villainów Domu Pomysłów w interpretacji Marko Djurdjevica prezentują się już wyśmienicie. Start serii, w ramach wydarzeń (reperkusji?) związanych z "Fear Itself", zaplanowano na lipiec. (KO)

Fantagraphics zamyka magazyn-antologię "MOME". Jak na łamach Comics Reportera mówi redaktor naczelny periodyku Eric Reynolds letni, 22. numer będzie ostatnim wydaniem kwartalnika, w którym swoje prace prezentowali między innymi Gilbert Hernandez, Paul Hornschemeier, Gilbert Shelton, Gabrielle Bell, Lewis Trondheim, David B., Olivier Schrauwen i wielu, wielu innych. Jego pierwszy numer ukazał się w lecie 2005 roku, a całkiem niedawno świętowano jubileusz ukazania się dwudziestej edycji "MOME". O dziwo powodem zamknięcia wcale nie była kiepska sprzedaż, tylko coraz większa ilość obowiązków Reynoldsa w wywdawnictwie i to, że niedawno został ojcem. Żałuje tylko, że antologii nie udało się dobić do okrągłych 25 numerów, ale 22 to też dobra liczba. (KO)

W zalewie teaserów, jakie co tydzień serwuje Dom Pomysłów, umknęła mi grafika przedstawiające T`Challę w kostiumie Czarnej Pantery w jego nowej, patriotycznej, wersji. American Panther (bohater? historia?) zadebiutuje w #522 numerze on-goinga przejętego od Daredevila. Scenarzysta David Liss wraz z rysownikiem Francesco Francavillą biorą na warsztat kontrowersyjną problematykę rasistowskich napięć i polityki imigracyjnej Stanów Zjednoczonych. Rzecz będzie powiązana z "Fear Itself". Nowojorska Hell`s Kitchen, jak chyba żadne inne miejsce w marvelowym krajobrazie, nie nadaje się lepiej do poruszenia kwestii takiego kalibru. (KO)

"Amerykański Wampir", który niedawno znalazł się w zapowiedziach Egmontu, doczekał się swojego pierwszego odprysku. Wraz z "American Vampire: Survival of the Fittest" akcja z Nowego Świata przeniesie się do Europy. Historia pisana przez scenarzystę serii regularnej Scotta Snydera i rysowana przez Seana Murphy`ego będzie łączyła się z nowymi wątkami, które pojawią się w historii zatytułowanej "Ghost War". Na jej łamach przedstawione zostaną dalsze losy głównych bohaterów serii - Pearl, Henry`ego i Skinnera, na tle wydarzeń II Wojny Światowej na Pacyfiku. W mini-serii natomiast główne rolę będą grali Cash McCogan i Felicia Book, w tym czasie przebywający na Starym Kontynencie. Będą musieli zmierzyć się z tajemniczą organizacją The Vassals of the Morningstar w okupowanej przez Nazistów Rumunii. Pierwszy numer ukaże się już w czerwcu. (KO)

Do Briana M. Bendisa w pracy nad "Avengers" dołączy legendarny Neal Adams, jeden z najwybitniejszych amerykańskich rysowników Srebrenego Wieku. Urodzony w 1941 roku artysta stworzył ikoniczny wizerunek Batmana na łamach "Detective Comics" i "Batmana" w latach siedemdziesiątych. Ma na swoim koncie również tak znaczące pozycje, jak seria "Green Lantern/Green Arrow", historia "Kree/Skrull War" czy krótką, acz owocną przygodę z "X-Men". W 2005 roku wraz z Bendisem krótko pracowali nad "Avengers Finale", a Tom Brevoort już wcześniej zapowiadał, że nie będzie to jego odosobniony występ w Marvelu. Na razie wiadomo tylko, że przygotuje 16.1 numer "The Avengers". który ukaże się na rynku prawdpodpobnie pod koniec lata. A ma to być dopiero początek przyszłej współpracy pomiędzy Bendisem i Adamsem. (KO)

Obowiązkowy (marvelowy) raport filmowy - nie jest żadnym zaskoczeniem, że zanim jeszcze "Thor" zarobi na siebie, zapowiedziano, że powstanie jego kontynuacja. Podobnie zresztą, będzie w przypadku "Kapitana Ameryki", czekającego jeszcze na swoją premierę. Jego sequel został już zaplanowany na lato 2013 roku, a akcja ma się rozgrywać w terażniejszości, wbrew plotkom jakoby jego fabuła miałaby zostać oparta na historii "Winter Soldier" Eda Brubakera. Natomiast Kevin Feige, szef filmowego oddziału Domu Pomysłów, spekuluje, że kolejnym obrazem z Marvel Studios może stać się "S.H.I.E.L.D." z charyzmatycznym Samuelem L. Jacksonem, Clarkiem Greggiem i śliczną Cobie Smulders w rolach głównych. Nic również nie stoi na przeszkodzie, żeby postacie z drugiego planu, takie jak, Black Widow czy Hawkeye dostali swoje własne filmy. Kinowa ofensywa Marvela się nasila jeszcze bardziej. Co na to DC? (KO)

sobota, 23 kwietnia 2011

#744 - Komix-Express 85

Na Komiksomanii zaprezentowano obszerne zapowiedzi Centrali. Zanim jeszcze rozpocznie się druga edycja festiwalu Ligatura, nakładem poznańskiego wydawnictwa ukaże się szereg interesujących pozycji. A dokładniej cztery. Swoją premierę wreszcie będą miały długo oczekiwane "Pozdrowienia z Serbii. Dziennik komiksowy z czasów konfliktu w Serbii" Alexandra Zografa. Za album opowiadający o tragicznych wydarzeniach w rozdartej wojną byłej Jugosławii trzeba będzie zapłacić 40 złotych (120 stron w miękkiej okładce). Może nawet jeszcze bardziej interesująco zapowiada się "Stuck Rubber Baby", jeden z najważniejszych komiksów podejmujących tematykę homoseksualizmu i rasizmu, uchodzący za klasykę gatunku. Jego autor, Howard Cruse, opowiada o walce gejów i czarnoskórych o równouprawnienie, jaka toczyła się w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Wstęp do komiksu napisała Alison Bechdel, autorka znakomitego "Fun Home". W odróżnieniu od tych dwóch, zagranicznych pozycji "Tajemnice Poznania - prasowy film rysunkowy 1948-1949" jest publikacją jak najbardziej polską. Będzie to pierwszy w historii polskiej komiksografii przykład edycji serii obrazkowych pasków z końca lat czterdziestych, wzbogaconych analitycznym komentarzem. Serial "Tajemnice Poznania" ukazywał się w "Expressie Wieczornym", popołudniowym dzienniku wydawanych w stolicy Wielkopolski. Autor scenariusza do dziś pozostaje nieznany, natomiast oprawą wizualną zajął się natomiast młody artysta, późniejszy rysownik specjalizujący się w satyrze, Henryk Derwich. Za liczący sobie 80 stron w twardej oprawie album będzie trzeba wyłożyć 30 złotych bez 10 groszy. Stawkę nowości Centrali uzupełnia film dokumentalny "Comic Book Confidental" w reżyserii Rona Manna. Przedstawiono w nim portrety dwudziestu najbardziej wpływowych amerykańskich artystów komiksowych tworzących do końca lat osiemdziesiątych. Wśród bohaterów tego obrazu znajdują się tacy twórcy, jak Stan Lee, Frank Miller, Lynda Barry, Robert Crumb, Will Eisner czy Charles Burns. (KO)

Komiksowo-muzycznymi gwiazdami drugiej edycji Komiksofonu będą Konrad Okoński i Arkadiusz Lorenc. Okoński, czyli popularny "Koko", to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego web-komiksu, twórca znany z takich pozycji, jak "Wiśnia" czy "A Quartz Bead", publikujący swoje prace również na łamach "Kolektywu". Lorenc natomiast jest autorem "Insekta" (albumu wydane w 2007 roku) oraz muzykiem, gitarzystą i wokalistą punktrashowego zespołu Dzieci z Beczek. Obaj twórcy zawitają 27 kwietnia do wrocławskiego Puzzle Klubu, aby opowiedzieć o swoich komiksowych związkach z muzyką. Specjalnie do Komiksofonu przygotowali krótki film, łączący dźwięk z narracją obrazkową. Podobnie, jak dwaj poprzedni uczestnicy imprezy, Michał Rzecznik i Marek Rudowski, wypełnią "Kwestionariusze Komiksofonu" dla serwisu Poltergeist. (KO)

"Czas na Komiks" przybędzie do Wałbrzycha. Objazdowa ekspozycja prac czołówki artystów komiksowych, między innymi Krzysztofa Gawronkiewicza, Jacka Frąsia, Jakuba Rebelki, Krzysztofa Ostrowskiego czy Przemysława Truścińskiego, już od sierpnia zeszłego roku odwiedza galerie sztuki BWA. Po wizycie w Jeleniej Górze, Wrocławiu, Zielonej Górze i ostatniej, w Bielsku, trafi również do Wałbrzycha. Już 29 kwietnia odbędzie się wernisaż wystawy, której kuratorem jest Piotr Machłajewski. Komiksy zawieszone na ścianach galerii znajdującej się przy ulicy Piastów Śląskich 1 w "Zamku Książ" będzie można oglądać do 19 czerwca. Nie wiadomo jeszcze kto uświetni otwarcie wystawy. (KO)

Wśród nominowanych do nagrody "Żurawia - Lubelskiego Wyróżnienia Kulturalnego" za rok 2010 w kategorii "Obraz" znaleźli się dwaj komiksiarze. O Macieju Pałce czytamy, że jest "ilustratorem, twórcą komiksów i gier, który zaczynał jako redaktor kserowanych zinów epoki kleju i nożyczek". Jego konkurentem w walce o laury będzie Jakub Kijuc, założyciel wydawnictwa Czarna Materia i autor postapokaliptycznej serii "Konstrukt". Na blogu Pałki można posłuchać, co autor "Degrengolandu" i "10 Bolesnych Operacji" ma na ten temat do powiedzenia. Pozostali nominowani to Paweł Adamiec, Seweryn Chwała i Maciej Rukasz. Organizatorem jest Radio Lublin, a triumfatorów poznamy podczas uroczystej gali, która odbędzie się 12 maja 2011 roku w Studiu Muzycznym Polskiego Radia Lublin. Trzymamy kciuki za reprezentantów komiksowa! (KO)

Jakub Wędrowycz zawędruje na karty komiksu. Jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej fantastyki, znana z kultowego cyklu stworzonego przez Andrzeja Pilipiuka, doczeka się swojej komiksowej adaptacji. W albumie "Dobić Dziada", przygotowywanym na dziesięciolecie wydawnictwa Fabryka Słów, po raz pierwszy obok fabuł pisanych prozą znajdą się również historie opowiedziane za pomocą obrazów. Ich oprawą wizualną zajął się Andrzej Łaski, znany z antologii poświęconej Januszowi Chriście i startujący w konkursie na krótką formę komiksową przy MFK w 2009 roku. (KO)