sobota, 23 stycznia 2010

#353 - Komix-Express 23

Drugą połowę trzeciej setki kolorowozeszytowych wpisów zainaugurował nasz nowy redaktor - Daniel 'Gili' Gizicki, który pewnie dla większości nie jest postacią anonimową. Daniel ma na swoim koncie między innymi scenariusze do drugiej części przygód wampira Kwazia, czy też swoje trzy grosze dorzucił do "Paranomazji", a w blogosferze zaliczył dwuletnią przygodę pod nazwą Komiksy i Nie Tylko. A teraz jest u nas - z czego bardzo się cieszymy! W ostatnim tygodniu stycznia po raz kolejny rozliczymy się (chociaż niekoniecznie 'my') z rokiem ubiegłym i zastanowimy nieco nad obecnym (takie są przynajmniej plany), a od lutego ruszamy na nowo z polskimi i zagranicznymi komiksami. Cele na rok dwadzieścia-dziesięć z mojej strony to jeszcze większa ilość wpisów niż w 2009, dobicie z Mrocznymi Muzycznymi Batmanami przynajmniej do 50 edycji oraz wywiad z Joe Quesadą. Nie pogniewam się jednak, jeśli spełnią się tylko dwa z nich (mrugnięcie okiem). (ŁM)

Początek roku należy do Grzegorza Rosińskiego - nie dość, że do sklepów trafił drugi tom kolekcji sygnowanej jego nazwiskiem (ekskluzywny "Szninkiel"), nie dość, że w ubiegłym tygodniu na ustach wszystkich komiksiarzy była rzekoma ekranizacja "Thorgala" z Clivem Owenem w roli głównej, to teraz jeszcze twórca znany z "Zemsty Hrabiego Skarbka" czy "Yansa" dostał od belgijskiego króla Alberta II Koburga odznaczenie Oficera Orderu Leopolda II. Zdaniem Jana Luykxa - ambasadora Belgii, który wręczył wyróżnienie Rosińskiemu - polski twórca, poprzez współpracę z ichniejszym scenarzystą Jeanem Van Hammem, stał się symbolem zjednoczonej Europy. Order ten przyznawany jest od 1900 roku za zasługi dla narodu belgijskiego i może być nadawany zarówno Belgom jak i cudzoziemcom. Panie Grzegorzu - gratulujemy! (ŁM)

Wczoraj, w piątek 22 stycznia w Biurze Wystaw Artystycznych w Jeleniej Górze (ul. Długa 1) odbył się wernisaż indywidualnej wystawy malarstwa Jakuba Rebelki, pod tytułem "Element chaosu". Ekspozycję będzie można oglądać do końca lutego bieżącego roku. Rebelka jest jednym z najsprawniejszych i najpłodniejszych artystów działających na naszym komiksowym poletku. Ma na swoim koncie szereg albumów i zeszytów (dwie części "Doktora Bryana", "Ester i Klemens", "Dick4Dick"), a także prace graficzne, malarskie, freski i murale. Autor jest laureatem licznych nagród, między innymi Małego Grand Prix OKTK 1997, 1. Nagrody MFK 2000 (wraz z Benedyktem Szneiderem), 1. Nagrody w konkursie Grafex magazynu "Aktivist Exklusiv" oraz Artystycznej Podróży Hestii w roku 2008 (Nowy Jork). Co najciekawsze, dla przeciętnego komiksiarza, nie mieszkającego w Jeleniej Górze, wystawie będzie towarzyszył obszerny, osiemdziesięciostronicowy kolorowy katalog, w którym będzie można znaleźć przegląd prac Rebelki, poprzedzony wstępem Piotra Machłajewskiego i wzbogacony wywiadem przeprowadzonym przez Bartosza Sztybora. Katalog ukaże się w lutym i będzie można kupić go w BWA, a także w księgarniach komiksowych. (KO)

Jakiś czas temu, na blogu Ziniola, Dominik Szcześniak poświęcił nieco miejsca zapowiedziom wydawniczym na rok bieżący. Oprócz zebranych w jednym miejscu informacji, które były wcześniej znane, pojawiło się kilka faktów, o których - przynajmniej mnie - nie było wcześniej wiadomo. Jak na przykład takich: "Super Pan Owoc" (Timof) De Crecy pojawi się w sklepach już w lutym, podobnie jak "Profesor Bell" (Mroja) cenionego u nas Sfara. Kwiecień należeć będzie do wznowienia "Blankets" na twardo, oraz "Good Bye, Chunky Rice" i "Carnet de Voyage" - wszystko od Craiga Thompsona i Timofa. Na czwarty miesiąc roku planowany jest również kompletny "RanXerox" od Hella Komiks (176stron / 57zł). W 2010 nasz kraj zaatakują także sąsiedzi z zachodniej strony - oprócz wspominanego ostatnio polsko-niemieckiego komiksu "Chopin New Romantic", pojawią się dwa albumy Mawila ("Meister Lampe", "Beach Safari"), kolejny Sasha Hommer ("Vier Augen"?), Flix ("Madchen") i druga część "Hectora Umbry" od Uliego Oesterle. Panowie Ci mają się też przybyć na październikowej emefce. Są również szanse na pojawienie się kolejnego albumu twórcy-legendy Roberta Crumba i nie zdziwiłbym się gdyby było to jego "Genesis". Wyżej wymienione komiksy to tylko mały procent tego czym wydawcy nas uraczą w najbliższych dwunastu miesiącach i patrząc choćby po powyższych tytułach widzę, że nie będzie to dobry rok dla mojego portfela. Brakuje mi tylko informacji o albumie Paula Pope'a zapowiadanego jakiś czas temu przez Kulturę Gniewu, ale liczę, że nie będzie trzeba z tym czekać do 2011. (ŁM)



Maciej Pałka rozpoczął akcję "Automotywacja", w ramach której zabiera się za realizację projektów zalegających w jego szufladzie. Wzorując się ma modzie panującej za Oceanem, swoje plany zaprezentował za pomocą graficznych zgadywanek. Na razie odkrył pierwszy tytuł, którymi są oczywiście "Laleczki" (tak będzie wyglądała okładka), o których po raz pierwszy mogliście przeczytać właśnie na Kolorowych Zeszytach. Co do reszty zdradził kilka mniej lub bardziej intrygujących faktów. Dwa z projektów "noszą znamiona" scenariuszów Bartosza Sztybora, a jeden – Dominika Szcześniaka. Jeden z nich będzie web-komiksem (ciąg dalszy współpracy z Kolektywem?), reszta ukaże się w druku. Wiadomo, że wśród pozostałych pięciu nie ma "Najwydestyluchniejszego", a jednym z nich są zapewne "Sceny z życia murarza", zapowiadane od jakiegoś czasu przez Timofa. (KO)

Mucha Comics chyba na dobre obudziło się z letargu, w jaki popadła w ostatnim czasie. W zeszłym tygodniu na liście jej zapowiedzi znalazł się "Dear Billy", album autorstwa Gartha Ennisa, którego osoby nie muszę chyba bliżej przedstawiać i nieco mniej znanego Duńczyka Petera Snejbjerga (jeden zeszyt "Hellblazera" na koncie, serie "The Mighty" i "Light Brigade"). Album ma być opowieścią o tragicznym romansie podczas II Wojny Światowej, na froncie amerykańsko-japońskim. Jest to rzecz dość świeża, wydana przez Dynamite Entertainment w maju zeszłego roku. Oficjalną zapowiedz można znaleźć na przykład na Polterze. Szerszy preview wydania oryginalnego dostępny jest na CBR. W oryginale "Dear Billy" liczył sobie 88 stron i kosztował 13 dolarów bez jednego centa, u nas będzie to 80 stron za 55zł. (KO)

W ostatnim wilq'owym mailingu pojawiła się informacja o pracach nad następcą czternastego albumu przygód superbohatera "Nie będę walczył z dinozaurem jak jakiś debil", który ukazał się pod koniec 2008 roku. Piętnasty album będzie prawdopodobnie (niezbyt) klasyczną opowieścią z motywem podróży (żeby nie powiedzieć: motywem drogi) w której WilQ odwiedzi takie miejsca jak Stolica Wszechświata (zwana potocznie Warszawą), szeroko rozumiany Kosmos czy też.. legendarne Mysłowice! To ostatnie miejsce i wizyta WilQ'a interesuje mnie najbardziej i ciekaw jestem, czy owe superbohaterskie odwiedziny skończą się tym, że w liczącym prawie 75000 mieszkańców "nic już nie będzie takie samo"? Ale to dopiero przyszłość. Wracając do teraźniejszości: dla fanów twórczości braci Minkiewiczów nie lada gratka - na allegro można nabyć trzy prace z serii "Sławni rysownicy portretują Wilqa" (w tym Mignola, Miller i Bisley). Uwaga: Tylko dla bogatych. I tylko do jutra! (ŁM)

piątek, 22 stycznia 2010

#352 - The Batmans: Track 24 - Marcin Pietraszewski

Jak widać wczorajsza zagadka przysporzyła sporo trudności zgadującym, ale trudno się dziwić. Marcin Pietraszewski, znany lepiej jako Bineraus, nie jest komiksiarzem znanym i publikującym. To ten typ rysownika, który po godzinach oddaje się swojemu hobby. Możecie go kojarzyć z forum Gildii, na którym brał udział w paskowym konkursie, jest także autorem okładki i jednego z komiksów wchodzących w skład antologii " Nemezis". Więcej jego prac można znaleźć na jego blogu, galerii na Deviancie i ComicSpace. Miłośnicy starej szkoły spod znaku "2000 A.D." czy "Heavy Metalu", ceniący sobie prace Simona Bisleya powinni być ukontentowani. Niech Marcin potraktuje swoje dzisiejsze pojawienie się na łamach Kolorowych Zeszytów, jako mały urodzinowy prezent, bo tak się składa, że 23 stycznia obchodzi urodziny. Wszystkiego najlepszego w imieniu całej ekipy KZ-tów! (KO)
Tym razem w roli znawcy i konesera stylów i dzieł polskich komiksiarzy wystąpił Mariusz "Wonder" Ciechoński, który jednym strzałem zdissował konkurencję. Gratulujemy!

W ramach podpowiedzi kolejny fragment grafiki - mam nadzieję, że teraz jest już nieco łatwiej.

Mamy godzinę 14:10, więc jest to najwyższa pora na rozpoczęcie naszej copiątkowej zabawy, której rozwiązanie pojawi się za równo 24h (to znaczy - pojawi się jeśli ktoś udzieli w ciągu tego czasu prawidłowej odpowiedzi). Dzisiaj gościmy twórcę z naszego pięknego kraju, w którym pogoda ostatnio nie rozpieszcza. Po prawej zajawka całej grafiki - tych którzy wiedzą kto stoi za dzisiejszym Batmanem, czy też tych którzy tylko przewidują zapraszamy do komentarzy. Olgę Wróbel - jeśli nie wie - też oczywiście miło nam będzie gościć! (tutaj uśmiechnięta emota z przymrużonym okiem). Zapraszamy do tańca! (a.)

czwartek, 21 stycznia 2010

#351 - Fantastyka vs. komiks? Cz. 1

Czytam dużo fantastyki. Nie tak dużo jak bym chciał – wiadomo czas nie pozwala; ale czytam ile mogę. To i tamto, siamto i owamto. Niektóre fabuły zawarte w książkach wydają się być idealne do przeniesienia na medium komiksu. Inne wydają się absolutnie niemożliwe do zrealizowania w formie opowieści obrazkowych. Przeszkadza w tym specyficzny język, sposób narracji czy inne cechy danego produktu literackiego, które mogłyby nie sprawdzić się w kadrach albo; i tu nie ma się co oszukiwać; ciężko by było zachować konkretne zalety literatury w komiksie i oddać głębię treści tak by w formie komiksu było to strawne.

Ale co tam! Postanowiłem sobie pogdybać co by było gdyby książki z kręgu fantasy & sf polskich autorów przerobiono na komiksy. Kto by to miał rysować? Czyj styl by pasował? Kto wydaje się idealną osobą do zilustrowania poszczególnych historii?

No to na moje "kolorowozeszytowe" dzień dobry taki sobie skromny spis ostatnich lektur i zabawa w dopasowanie rysowników.

Andrzej Sapkowski tzw. "Trylogia Husycka"

Zaczynam z grubej rury, bo Sapkowski to nie byle kto. Co tu dużo gadać, opowieść o przygodach Reynevana z Bielawy i jego wesołej kompani w ogarniętych husycką zawieruchą Czechach i na Śląsku czyta się wyśmienicie w czym wydatnie pomagają pełnokrwiste postacie, wartkie, pełne dowcipu dialogi i nie mniej skrząca się od humoru narracja. Wyobraźmy sobie komiksową adaptację tej trylogii. Abstrahując już od zapewne monstrualnych rozmiarów komiksu, jego rysownik musiałby wykazać się niebanalną znajomością źródeł, umiejętnością oddania dramatyzmu wydarzeń, charakterystycznych krajobrazów Dolnego Śląska, usianego odpowiednią architekturą no i oczywiście trzeba by z rozmachem oddać liczne potyczki mniejszych lub większych grup uzbrojonych po zęby ludzi. Od bitki Bolka Wołoszka i jego obstawy z Kunzem Aulockiem i tegoż komilitionami, aż po husyckie armie oblegające choćby Kłodzko czy rozbijające w puch śląskie rycerstwo pod Starym Wielisławiem. Jakoś mi tak wychodzi, że najlepiej z "naszych" w tym temacie sprawdziliby się Maciej Mazur albo Arkadiusz Klimek. A z tego co wiem, Klimek jest wielkim admiratorem prozy Sapkowskiego...

Jarosław Grzędowicz "Pan Lodowego Ogrodu"

Cykl Grzędowicza rozgrywający się na znalezionej przez ludzi planecie Midgaard II, to wyborna porcja trzymającej w napięciu fantastyki, mocno wzbogaconej o elementy grozy. Dwa toki narracyjne, dwie równolegle płynące opowieści; jedna przedstawiająca losy Vuko Drakkainena wysłanego w sukurs ziemskim naukowcom, zagubionym na nieprzyjaznej technice planecie; druga przybliżająca żmudny proces szkolenia Filara - przyszłego cesarza, aż do momentu gdy okazuje się, że cesarstwo wywraca się do góry nogami za sprawą demonicznej prorokini; aż proszą się o dwóch rysowników. I tak mi jakoś chodzi po głowie, że w ogarniętą zimną mgłą i potworami z uroczysk rzeczywistość Drakkainena idealnie wpasowałby się styl Mateusza Drabika, zaś do nieco spokojniejszego wątku Młodego Tygrysa równie dobrze pasowałaby kreska Jana Kłosowskiego.

Jacek Piekara cykl o Mordimerze Madderdinie

Mordimer Madderdin licencjonowany inkwizytor jego ekscelencji biskupa Hez-Hezronu, sprawdziłby się świetnie jako główny bohater serii zeszytowej (najlepiej wydawanej przez Vertigo). Zresztą występuje w opowiadaniach, które nic ino przerabiać na mini-serie. A dodatkowym atutem jest pełna humoru pierwszoosobowa narracja, niesamowite przygody no i przede wszystkim sama postać skromnego inkwizytora. Myślę, że najlepiej ponury świat wykreowany przez Piekarę zobrazowałby Marek Oleksicki. Styl rysownika świetnie sprawdziłby się w tych awanturniczych historiach gdzie z błotnistego gościńca akcja przenosi się do hałaśliwej metropolii, z cichej kancelarii do pełnych potępieńczego wycia lochów. Gdyby jeszcze był to komiks czarno-biały...

Milena Wójtowicz "Podatek"

A tu trochę z innej mańki. Lekka i dowcipna powieść o pewnej rusałce pracującej dla tego drugiego urzędu skarbowego. Tego co ściąga podatek od magii. Dużo dziwacznych postaci, sporo zaskakujących zwrotów akcji, pociągająca dziewoja w roli głównej i masa humoru to niezły materiał na rozrywkowy komiks. Najlepiej w wykonaniu Norberta Rybarczyka lub Karola Kalinowskiego. Chętnie bym to przeczytał i pooglądał dla odprężenia.



Jacek Dukaj "Córka Łupieżcy"

Szczerze mówiąc obawiam się, że ta akurat książka jest absolutnie nieprzenoszalna na język innego medium. Chociaż kto wie, kto wie? Może gdyby za taką adaptację wziąłby się Artur "Torturr" Sadłos, wtedy by to wypaliło. Mozolne śledztwo Zuzanny Klajn w sprawie zaginionego kiedyś tam ojca, dziwaczne, szkliste Miasto, kompletnie odrealnione technologie, bez których bohaterowie książki nie potrafią żyć; i istoty takie jak Kosiarz, które się pod wpływem Miasta zmieniły... A przede wszystkim oniryczny klimat "ukrywający" nieliche refleksje i niewątpliwą erudycję autora. Tak, myślę, że Sadłos by tu idealnie pasował...

Na dzisiaj tyle. Wkrótce dalsza porcja gdybania o kilku innych cyklach/książkach i ich hipotetycznych komiksowych adaptacjach. A Wy macie jakieś pomysły jakie książki można by przerobić na komiksy i którego rysownika by do tego dopasować?

niedziela, 17 stycznia 2010

#350 - Trans-Atlantyk 72

Mijający tydzień obfitował w wiele ciekawych informacji, a znak do "wojny na newsy" dało w poniedziałek DC informując o tym, co czeka uniwersum Supermana, Batmana i innych po "Blackest Night". I ta wiadomość przez długi czas miała być naszym dzisiejszym wstępem, ale w piątek Marvel Comics przebił (w mojej ocenie) DC i zapowiedział.. co czeka wszystkie serie Mścicieli po zakończeniu "Siege". Dla "New Avengers", "Dark Avengers", "Mighty Avengers" i "Avengers: The Initiative" los nie będzie łaskawy, albowiem serie te zostaną w kwietniu - wraz z finałem "Oblężenia" - zakończone (odpowiednio wraz z numerem 64, 16, 36 i 35). Nie obędzie się oczywiście bez specjalnego one-shota: "New Avengers: Finale" duetu Brian Michael Bendis / Bryan Hitch, będzie uhonorowaniem tej świetnej serii, która powstała na zgliszczach wydarzeń przedstawionych w "Avengers: Disassembled" (2004). Zakończenie czterech bardzo dobrze, a czasem nawet wyśmienicie sprzedających się serii wydawałoby się dosyć ryzykownym krokiem, ale znając nieco Marvela można się spodziewać jeszcze lepszych tytułów za które odpowiadać będą twórcy z najwyższej półki i które wypełnią lukę po Mścicielach. Zapowiadane pojednanie się Kapitana Ameryki, Iron Mana i Thora, poskutkuje zapewne klasyczną serią "The Avengers", ale co z pozostałymi tabunami herosów? Tutaj teorie są różne. Jedna z nich mówi o tym, że prorokowany wyżej powrót do bezprzymiotnikowych Mścicieli może się zakończyć zmianą trybu publikacji, podobną do tego co spotkało jakiś czas temu przygody Spider-Mana (3 zeszyty na miesiąc). Inne z kolei mówią o możliwości powrotu serii "West Coast Avengers". Jedno jest pewne - uniwersum Marvela czeka nowy porządek i nowa era. S.H.I.E.L.D. ponownie ma stać na straży ładu i porządku (Steve Rogers jako szef wszystkich szefów?), a dziesiątki młodych herosów znanych z Inicjatywy, mają być wcielonych do Avengers Academy (seria o takim tytule prawdopodobnie zadebiutuje w maju, a odpowiedzialny za nią będzie Christos Gage i Mike McKone). Marvelowe "Heroic Age" jest tuż, tuż... (ŁM)

...podobnie jak "Brightest Day" od DC Comics, które rozpocznie się zaraz po "Blackest Night", czyli w kwietniu. Nadejście nowej ery było najważniejszym newsem od wydawnictwa Dana DiDio w tym tygodniu i to od niego rozpoczęła się cała nawałnica wieści dotyczących przyszłości uniwersum. "Brightest Day" będzie dwutygodnikiem, liczącym sobie 26 zeszytów (czyli jak łatwo policzyć, wychodzić będzie na przestrzeni jednego roku) i za scenariusz którego odpowiadać będzie Geoff Johns i Peter Tomasi. Nie ogłoszono jeszcze jacy artyści zajmować się będę stroną graficzną, ale wiadomo, że nowy nabytek DC - David Finch - będzie odpowiedzialny za okładki wszystkich zeszytów tej serii. W kwietniu uruchomionych zostanie jeszcze kilka innych tytułów - ongoing z Flashem (Johns/Manapul), seria regularna z przygodami Tytanów (Wallace/Fiorentino), która zostanie poprzedzona łanszotem "Titans: Villains for Hire Special", kolejny dwutygodnik (również 26 zeszytów) "Justicie League: Generation Lost", którego scenariusz będzie dziełem Keitha Giffena i Judda Winnicka, nowa seria "Birds of Prey" (Simone/Benes) oraz "Legion of Super Heroes", którym zajmie się Paul Levitz i Yildiray Cinar. Kolejne ważne informacje od DC mają się pojawić w połowie tygodnia, a u nas w następną niedzielę. (ŁM)

Wokół czwartej części filmowych przygód Człowieka-Pająka panowało w ostatnim czasie spore zamieszanie. Huczało od plotek odnośnie nowej obsady (Anne Hathaway, jako celuloidowa Black Cat, Lizard i Vulture w rolach łotrów), pojawiły się problemy odnośnie scenariusza, a data rozpoczęcia zdjęć ciągle była przekładana, przez co planowaną premierę w maju 2011 roku można było zaliczyć w poczet pobożnych życzeń fanów. Wreszcie gruchnęła wieść, że czwarty "Spider-Man" będzie tak naprawdę pierwszym, bo serię czeka restart. Sam Raimi nie zajmie się jego reżyserię, a Tobey Maguire nie zagra głównej roli. Przyznaję, że byłem bardzo zaskoczony takim obrotem spraw, gdyż pajęcza trylogia okazała się oszałamiającym sukcesem (na pewno kasowym) i nowej ekipie pod wodzą Aviego Arada i Laury Zyskin będzie bardzo trudno zdystansować osiągnięcia Raimiego. W nowym filmowym Pajęczaku pewne są na razie tylko trzy rzeczy – autorem skryptu będzie James Vanderbilt, Vulture, do którego roli przymierzał się John Malkovich, został odstawiony na boczny tor, a Peter Parker wróci do szkoły średniej. Reszta – czyli udział Briana Micheala Bendisa w przygotowywaniu fabuły, występ Gwen Stacy czy obsadzenie Jake'a Gyllenhall w głównej roli, mają na razie status plotek. (KO)

W obliczu zagrożenia, któremu żaden heros nie mógł stawić czoła samotnie, Thor, Hulk, Ant-Man, Wasp i Iron-Man postanowili połączyć swoje siły i wspólnie zmierzyć się z nordyckim bogiem kłamstwa, Lokim. W ten sposób na kartach pierwszego zeszytu "Avengers" z 1963 roku, napisanego przez Stana Lee i narysowanego przez Jacka Kirby'ego uformował się oryginalny skład "Mścicieli". Prawie pół wieku później Joe Casey (scenarzysta) i Phil Noto (rysownik) wracają do tych wydarzeń. "Avengers: The Origin", pięciozeszytowa mini-seria ich autorstwa, będzie opowiadać o pierwszych dniach pierwszego składu Najpotężniejszych Ziemskich Bohaterów. Casey (prywatnie będący wielkim fanem Mścicieli) chce pokazać jak z grupy pięciu indywidualności uformował się zgrany zespół, który w niedalekiej przyszłości miał stać się najważniejszych teamem w Marvelu. Pierwszy zeszyt pojawi się na półkach sklepowych w kwietniu. (KO)

Marvelowi chyba spodobało się publikowanie graficznych układanek-zapowiedzi nadchodzących tytułów. W taki właśnie sposób Dom Pomysłów promuje "Ultimate X", nową serię regularną rozgrywającą się w świecie Ultimate, po wydarzeniach związanych z Ultimatum. Scenariuszem zajął się Jeph Loeb, który tak opowiada o swojej pracy: "To nie jest komiks o mutantach, super-herosach albo o czymkolwiek, czego moglibyście się spodziewać. On jest o zwyczajnym życiu w świecie po niszczącym kataklizmie i wyborach, których dokonujemy każdego dnia". Przyznam, że nie to przychodzi mi do głowy, kiedy widzę okładkę, na której znajduje się hulko podobny stwór, podróbka Wolverine'a ze szkoły średniej, żeńska wersje Human Torcha, skrzydlaty i szponowaty mutant oraz coś na wzór Psylocke. Seria startuje w lutym i ma zagospodarować mutancie poletko w U-uniwersum. Rysunkiem zajmie się Art Adams. (KO)

Kitty Pryde powraca! Bohaterka, która ocaliła planetę Ziemia w "Giant Size Astonishing X-Men" #1 i tym samym skazała się na długą nieobecność wśród swoich najbliższych, będzie miała okazję się z nimi spotkać w 522 numerze serii "Uncanny X-Men". Odpowiedzialny za jej powrót Matt Fraction przyznał, że krok ten zaplanował jeszcze zanim ostatnia część historii Whedona i Cassadaya trafiła do rąk czytelników. Numer ten będzie jednocześnie ostatnim aktem "Nation X", którego zilustrowaniem zajmie się Whilce Portacio, z którego usług Marvel coraz częściej korzysta, oraz Phil Jimenez, który jest typowany na kolejnego twórcę, mającego przenieść się w niedługim czasie do stajni największego konkurenta i tam dostać ekskluzywny kontrakt. Wracając do Kitty - jej powrót będzie dobrą kartą przetargową dla Magneto, próbującego wkraść się w łaski X-Men. Panna Pryde nie odegra wielkiej roli w nadchodzącym "Second Coming", ale zaraz po nim ma dostać swoje 5 minut. Ciekawe czy wróci do niej Lockhead? (ŁM)

Diamond przedstawił wyniki sprzedaży za rok 2009 zeszytów komiksowych i powieści graficznych. Łukasz w innej notce wspomniał już o najlepiej sprzedającym się komiksie, czyli o 583 numerze "Amazing Spider-Mana", z gościnnym udziałem Baracka Obamy, który trafił do co najmniej 525 tysięcy nabywców. W porównaniu do roku poprzedniego, na górze, u dwóch potentatów, czyli DC Comics i Marvela niewiele się zmieniło. Oficyna Joe Quesady straciła zaledwie 0.19%, zatrzymując 45.63% udziałów rynku i sprzedając 40.47% z ogólnego obrotu komiksów. Wydawnictwo Dana DiDio natomiast sprzedało o 0.55% więcej komiksów (w sumie 29.28%), a jej udział w rynku wyniósł 32.22%. Na trzeciej pozycji usadowiło się Dark Horse Comics, mając 4% sprzedaży i nieco ponad 5% rynku, co świetnie pokazuje jaka przepaść dzieli wielką dwójkę od reszty wydawców. Dosyć niespodziewanie na czwartej pozycji zameldowało się IDW Publishing (3.49% sprzedaży, 4.17% rynku) przed Image Comics (odpowiednio 3.25% i 3.67%). Jeśli chodzi o sprzedaż zeszytów DC, dzięki "Najczarniejzej Nocy" dostarczyło do najlepiej sprzedającej się dziesiątki więcej pozycji, niż Dom Pomysłów. Na drugiej pozycji uplasowało się "Blackest Night #1", na piątej - #2, na szóstej - #5, na siódmej - #3 i na ósmej - #4. Marvelowi do dziesiątki udało się wcisnąć jeszcze pierwszy zeszyt "Reborna" (trzeci), jubileuszowy, sześćsetny numer "Captain America" (dziewiąty) i premierowy numer "Dark Avengers" (dziesiąty), a stawkę uzupełnia jeszcze pierwszy epizod morrisonowego "Batmana i Robina" (ostatnie miejsce na podium). Jeśli chodzi o wydania zbiorcze to również królowało DC, choć nie koniecznie w swoim super-bohaterskim wcieleniu, obsadzając równo połowę pozycji. W tym pierwsze - przy okazji filmowej premiery "Strażnicy" stali się również największym komiksowym przebojem, a w wersji "international" zajęli szóste miejsce (choć nie do końca jestem pewien co ten przymiotnik może oznaczać). Co ciekawe, na drugim miejscu znalazł się inny komiks Alana Moore'a, a mianowicie "League of Extraordinary Gentelmen III Century #1". Dwunasty tom "Baśni" znalazł się na dziewiątym, a pierwszy - na dziesiątym. Wypasiona edycja "Batman: R.I.P." okupuje ósmą pozycję. Image Comics dostarczyło trzy albumy jednej serii - "Żywe Trupy" na miejsca trzecie ("Here We Remain"), czwarte ("What We Become") i piąte ("Dni utracone"). Marvelowym rodzynkiem na liście było "Secret Invasion" (miejsce siódme). (KO)

W kończącej się niedługo serii "New Avengers" jedną z wiodących postaci był ulubieniec Bendisa - Luke Cage, którego skóry nie sposób przebić czymkolwiek. Dziwi więc nieco fakt, że dopiero teraz bohater ten wystąpi na łamach mini-serii z własnymi przygodami. Czteronumerowy "New Avengers: Luke Cage" opowiadać będzie o synu dawnego przyjaciela Cage'a - Leodisie, który na własną rękę postanawia wymierzać sprawiedliwość i jak łatwo się domyślić, któregoś razu dostaje solidny łomot. W wyrównaniu rachunków postanawia pomóc mu właśnie Luke, ale z czasem odkrywa, że sprawy są nieco bardziej skomplikowane, niż im się to z początku wydawało. Niezbyt to wyszukane, ale warto dać tej serii szansę. Szczególnie, że za grafikę odpowiada fenomenalny Eric Canete, którego styl określiłbym jako połączenie kreski Ramosa z Youngiem. Scenariusz jest natomiast dziełem Johna Adcudi, który wcześniej pracował przy serii "The Mask", jak również odpowiedzialny był - wraz z Mignolą - za przygody Biura Badań Paranormalnych i Obrony. A skoro w tytule widnieje nazwa jednej z grup Mścicieli, to w środku można się spodziewać gościnnych występów jej członków - w pierwszym numerze będzie to na przykład Ronin i Spider-Man, a z tych złych Hammerhead. Luke Cage będzie obijał przestępców od kwietnia do lipca. (ŁM)

W sierpniu ubiegłego roku DC Comics postanowiło przekazać w ręce swoich czytelników pierścienie wszystkich latarnianych korpusów - warunek był jeden: odpowiednia ilość zamówionych zeszytów przez poszczególne sklepy komiksowe. Dopiero wtedy do każdej partii wybranych tie-in'ów do "Blackest Night" dołączane były kolorowe pierścienie. Jednak promocja dla niektórych sprzedawców skończyła się tym, że do dziś w magazynach zalegają stosy niesprzedanych zeszytów. I tutaj do akcji wkroczył Marvel i zrobił kontrpromocję - za każde 50 takich niesprzedanych zeszytów, właściciele sklepów dostaną jeden egzemplarz "Siege" #3 z alternatywną okładką z Deadpoolem w roli głównej. Jak przekazał jeden z głównodowodzących Domem Pomysłów, Tom Breevort (uznawany też przez niektórych za Króla Twittera): "Nie zarabiamy na tej promocji żadnych pieniędzy, a chcemy jedynie pomóc naszym partnerom [sprzedawcom] w tych ciężkich ekonomicznie czasach". Złote serce! W poprzednim tygodniu DC podkradło Marvelowi Davida Fincha. W tym Marvel daje pstryczek w nos DC. Co zdarzy się w następnym? (ŁM)

"Geek Honey of the Week"
(nie ma prostszej metody na zdobycie naszych serc, jak rozebranie się i położenie na komiksach - więcej zdjęć Cadynce w tym miejscu)

sobota, 16 stycznia 2010

#349 - Komix-Express 22

Mówiąc o dzieciach komiksowych twórców, ma się często na myśli ich albumy, których proces tworzenia można uznać za wychowywanie, a przekazanie w ręce czytelników oznaczać może wejście w dorosłość takiego dzieła. Jednak tradycyjne pojęcie dziecka, pociechy czy brzdąca, od jakiegoś czasu zaprząta, i zaprzątać będzie jeszcze przez długie lata, głowy dwóch znanych komiksiarzy i ich żon - Piotra i Eweliny Nowackich oraz Karola i Joanny Kalinowskich. Z tej okazji, w głowie Tomka Pastuszki zrodził się diabelski plan w który wciągnął spore grono zaprzyjaźnionych komiksiarzy, i którzy razem w wielkiej konspiracji stworzyli "Komiksowe Becikowe"! Album ten jest prezentem dla wspomnianych par i sposobem na pomoc w wydatkach, które za czas jakiś mnożyć się będą w oszałamiającym tempie - całkowity dochód ze sprzedaży komiksu przeznaczony będzie dla młodych pociech i ich potrzeb! Na 48 stronach swoje utwory umieściły takie osobistości jak Michał Śledziński, Przemek Surma, pomysłodawca Asu, Olga Wróbel, Daniel Chmielewski i wielu innych. Koszt tego wydawnictwa to jedyne 15zł - co jak na komiks, który przyprawi o uśmiech nie tylko czytelników, ale i ród Kalinowskich i Nowackich (ciekawe swoją drogą jak to się będzie czytało juniorom za te kilkanaście lat), nie jest raczej wygórowana kwotą. "Komiksowe Becikowe" będzie do dostania w warszawskim Centrum Komiksu, które jako pierwsze zgodziło się na nie pobieranie prowizji ze sprzedaży, na stoisku PSK podczas lutowej Ligatury czy też w tradycyjnym komiksowym miejscu spotkań - Kawangardzie. Poniżej kilka przykładowych stron, a my zachęcamy do zakupu tej wyjątkowej antologii! A przed twórcami chylę czoła - fantastyczna inicjatywa! (ŁM)



Newsem miesiąca była wieść, która niespodziewanie gruchnęła na Motywie Drogi. East Pictures, fundusz inwestujący w komercyjne projekty filmowe, zakupił prawa do ekranizacji przygód kruczowłosego syna Jeana Van Hamme'a i Grzegorza Rosińskiego. Tak, "Thorgal" ma trafić na taśmę celuloidową! Inne komiksowe serwisy bardzo szybko podchwyciły sensacyjną wiadomość, a wśród fanów na forach i w komentarza zawrzało, bo zawrzeć musiało. Zaczęto obsadzać główne role, obawiać się, ze wyjdzie coś w stylu "Wiedźmina" i bawić się w szydzące grafiki. Nie ma żadnej pewności czy właśnie z powodu tego zamieszania informacje, które wzbudziły takie poruszenie, po pewnym czasie zniknęły ze strony East Pictures, choć oczywiście Łukasz Babiel (przezorny, zawsze zabezpieczony) przygotował kopię zapasową newsa. Po prawdzie zbyt wiele jeszcze nie wiadomo. Oprócz tego, że filmowy "Thorgal" ma być trylogią, której budżet zamknie się w 60 milionach złotych, a jego reżyserią zajmie się Patryk Vega ("Pitbul", "Twarzą w twarz", "Ciacho"), nie podano żadnych konkretnych informacji i boję się, że nic z tego projektu może nie wyjść. Ale poczekamy, zobaczymy, a nóż widelec ktoś zadzwoni z Ameryki… (KO)

Egmont przedstawił szczegóły dotyczące swoje pierwszego komiksowego pakietu w tym roku, który będzie miał swoją premierę w 25 stycznia. Nieco wcześniej, bo w minioną środę, ukazał się przekładany od jakiegoś czasu "Szninkiel". Opisy poszczególnych pozycji można znaleźć na przykład na Alei Komiksu. W pakiecie znajdzie się potężny integral "Marthy Washington" Franka Millera i Dave'a Gibbonsa, razem liczący 560 stron i kosztujący, bagatela, 220 złotych (jak podają pewne źródła). Przypomnę, że w poprzednim Trans-Atlantyku Łukasz wspominał o nowym, miękookładkowym wydaniu oryginalnym w konkurencyjnej cenie 30 dolców (Dark Horse - kwiecień 2010). Oprócz tego ukaże się kolejny, szósty już tom "Baśni", czyli "Strony Rodzinne", drugi tomik "Baby Blues" oraz "Hellboy: Opowieści niesamowite", czyli antologia komiksów z Piekielnym Chłopcem w roli głównej, rysowanych i pisanych przez różnych twórców, między innymi Craiga Thomsona, Scotta Morse'a, Alexa Maleeva, Johna Cassaday'a czy Erica Powella. Stawkę uzupełniają kolejne tomiki mang: "Kenshin' (dziesiąty) i 'Ranma ½" (dwudziesty siódmy). (KO)

Jarek Obważanek z Wraka podał informację o powstającej z okazji dwusetnej rocznicy urodzin Fryderyka Chopina antologii komiksowej. Tematem przewodnim tej polsko-niemieckiej koprodukcji jest muzyka polska i będzie zatytułowany "Chopin New Romantic". W prace zaangażowała się Ambasada Polska w Berlinie i wydawnictwo Kultura Gniewu. Lista autorów, którzy przygotują prace na potrzeby antologii robi wrażenie: Markus "Mawil" Witzel, Sascha Hommer, Jan Frederik Bandel, Andreas Michalke znad Renu oraz Jakub Rebelka, Jacek Frąś, Grzegorz Janusz, Patryk Mogilnicki, Monika Powalisz, Krzysztof Ostrowski, Agata "Endo" Nowicka znad Wisły. Ale nie dla psa kiełbasa. Antologia ma być dostępna jedynie w formie materiałów promocyjnych naszej niemieckiej ambasady. Nie trafi do zwykłej sklepowej sprzedaży, choć stawiam dolary przeciwko orzechom, że kilka egzemplarzy pojawi się na Allegro. I przyznam, że chciałbym wejść w posiadanie własnego egzemplarza. (KO)

Do nabycia jest już trzeci tom serii "Loveless" (o podtytule "Zagłada w Blackwater"), którą na nasz rynek wprowadziła Mucha Comics. Jednak w przeciwieństwie do wydania amerykańskiego, tom ten nie jest ostatnim - trójka od Vertigo zawierała ostatnie 9 zeszytów serii, natomiast polskie wydanie obejmuje jedynie ich część, co - jak tłumaczy wydawca - jest wymogiem licencyjnym. "Loveless" jest tym samym kolejnym w ostatnich miesiącach komiksem (po "Marvels" i "Zero Girl"), który wypuściło to, będące stosunkowo od niedawna na rynku, wydawnictwo - mam tym samym nadzieję, że ta seria zostanie podtrzymana i niedługo ujrzymy kolejne serie od tego edytora. A jest na co czekać - w wywiadzie Dominika Szcześniaka ("Ziniol") z Marcinem Rusteckim (niejaki "współpracownik pomocniczy" Muchy), ten drugi zapowiedział kilka tytułów z Marvela na następne kilkanaście miesięcy - są to między innymi "Secret War" (Bendis/Del'Otto), "Invincible Iron Man" (Fraction/Larocca), "House of M" (Bendis/Coipel) jak również pozostałe komiksy Domu Pomysłów, zapowiadane niemal od początku istnienia wydawnictwa. A jakby tego było mało, w ostatnich godzinach w dziale "zapowiedzi" na stronie Muchy pojawił się komiks "Dear Billy" Ennisa i Snejbjerga. (ŁM)

Kolejne wieści dochodzą z obozu Ligatury. W ramach wielkopolskiego konwentu odbędzie się seria wystaw Poznańskie Profile Komiksowe. Będą one niejako kontynuacją projektu komiksowej mapy miejskiej, zrealizowanej przez Centralę. Ich zadaniem jest zebranie profili poznańskich artystów, inicjatyw, galerii wydawnictw, czasopism i wydarzeń poświęconych komiksowi w Poznaniu. Pierwsza odsłona Profili odbędzie się już w poniedziałek i, jak wszystkie inne, będzie miała miejsce w Cafe Wyborcza. Oto lista artystów, których prace będą prezentowane: Agnieszka Pyrgiel, Mikołaj Tkacz, Paweł Zdanowski, Paweł Piechnik, Kasper Grubb i Krzysztof Baran, Gosia Czernioch, Filip Bąk, Jakub Maślanka, Joanna Wolska, Ada Bucholc. Oprócz tego, na liście ligaturowych premier pojawiły się kolejne tytuły. W Poznaniu będzie można nabyć najnowszy numer "Stripburgera", w całości poświęcony czeskiej scenie komiksowej oraz międzynarodową antologię "Greetings from Cartoonia", w której Polskę reprezentował Mateusz Skutnik. Obie publikację zostaną wydane przez Forum Lubjana. (KO)

W ostatnich dniach w polskiej części www zadebiutowały dwie nowe komiksowe strony - pierwsza z nich - nosząca nazwę przywołującą w pamięci przykre chwile z wcześniejszych lat edukacji - Wywiadówka, głównie zajmować się będzie przepytywaniem rodzimych scenarzystów o ich pisarski warsztat i doświadczenia. Jak napisał we wstępie Tomek Kontny, założyciel strony: "Wywiadówka, to coś pomiędzy projektem edukacyjnym dla początkujących scenarzystów komiksowych, a cyklem wywiadów z najlepszymi polskimi tekściarzami. Skoro ciężko o książki o stricte komiksowym pisaniu, to najlepiej sięgnąć do doświadczeń ekstraklasy z albumami w dorobku. Lub dowiedzieć się czegoś o ludziach, którzy pomiędzy kawą a papierosem wymyślają rewelacyjne fabuły.". Brzmi zacnie i tak samo też wygląda - przynajmniej jeśli chodzi o pierwszy wywiad, w którym na pytania odpowiada Grzegorz Janusz, autor m.in. "Esencji" i "Romantyzmu". Warto zaznaczyć, że jest to pierwsza jego część - druga, nieco luźniejsza i zawierająca pytania od czytelników, pojawi się w swoim czasie. Dla zainteresowanych - Bartosz Sztybor też będzie. (ŁM)

Drugą stroną, o której narodzinach chcielibyśmy wspomnieć są KomiksyNaEkranie.com, która będzie serwisem, jak już sama nazwa wskazuje, poświęconym ekranizacją opowieści obrazkowych, choć nie tylko. Jak pisze redaktor naczelny, Marcin Rządkowski "naszym głównym priorytetem będą amerykańskie filmy i seriale na podstawie komiksów i postaci z nich pochodzących. Oczywiście znajdziecie tutaj także informacje na temat produkcji niebazujących na komiksach, ale w dużej mierze z nimi powiązanych". Strona prezentuje się bardzo sympatycznie, a przez te kilka dnia bytności w sieci, jej autorzy zamieścili już naprawdę sporo materiału, korzystając głównie z anglojęzycznych źródeł. Obu witrynom życzymy powiedzenia na naszym komiksowym poletku, a ich autorom dużo wytrwałości i radości, z tego, czym się zajmują. (KO)

piątek, 15 stycznia 2010

#348 - The Batmans: Track 23 - Łukasz Ryłko

Pochodzący z Krakowa Łukasz Ryłko, zaliczył znakomity debiut w roku 2007, publikując w Kulturze Gniewu "Śmiercionośnych". Obecnie pracuje nad jego kontynuacją, a na swoim koncie ma również ilustracje do klasycznych powieści science-fiction (między innymi "Wehikuł czasu" Wellsa, "Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi" Verne'a) dla amerykańskiego wydawnictwa 7th Voyage Production. W 2005 roku na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu w Łodzi zdobył trzecie miejsce w kategorii amatorów/debiutantów, a rok później - pierwszą. Jak Ryłko rysuje możecie zobaczyć na często aktualizowanym blogu, a biurko, przy którym rysuje komiksy - na Motywie Drogi. (KO)Zwycięzcą dzisiejszej edycji jest Robert Wyrzykowski, który jako pierwszy po 28 godzinach i 5 minutach odgadł dzisiejszego twórcę! Gratulujemy i dziękujemy!

Wczorajsza zagadka wydawała mi się całkiem prosta, ale wygląda na to, że chyba tylko dlatego, iż znam całą ilustrację. Zgadujcie więc dalej! Dziwi mnie też to, że nie zgadł ani Łukasz Okólski, a Łukasz Babiel nawet nie wziął udziału w tej edycji. To pisałem ja - Łukasz Mazur.

Dzisiaj będzie mniej enigmatycznie niż ostatnio. Dwudziesta trzecia odsłona Muzycznych Mrocznych Batmanów jest dziełem polskiego komiksiarza... A którego konkretnie to jak zwykle zadanie dla Was! Po prawej próbka grafiki, której całość do wglądu za 24 godziny - oczywiście tylko wtedy gdy w komentarzach padnie prawidłowa odpowiedź. Ale szczerze powiedziawszy, to wydaje mi się, że w tym przypadku jest to całkiem prosta sprawa i wskazanie twórcy nie powinno być problemem. Powodzenia! (a.)

środa, 13 stycznia 2010

#347 - Ten rok będzie lepszy.

Kuba i Janusz już rozprawili się z minionymi dwunastoma miesiącami, więc dzisiaj kolej na mnie. Tytuł tego podsumowania wziął się stąd, że pomimo całkiem niezłego komiksowo roku 2009, spodziewałem się po nim znacznie więcej. Na naszym rynku pojawiła się co prawda spora ilość komiksów z którymi pod koniec 2008 wiązałem duże nadzieje, ale mam wrażenie, że podobna ilość zapowiadanych na poprzedni rok historii została przełożona na bieżący, co jest jednak rozczarowaniem. Nawet pomimo tego, że i tak nie postawiłem na półce połowy tytułów, które miałem na swojej komiksowej liście zakupów anno domini dwa tysiące dziewięć. W ubiegłym roku brakowało mi też takiego komiksu jak "Black Hole" z 2007 (Kultura Gniewu), przy którym mój wzrok zatrzymuje się za każdym razem podczas patrzenia na komiksowe półki. Mam wielką nadzieję, że w tym roku przynajmniej jedno takie dzieło wzbogaci moją kolekcję.

Rozpocznę tradycyjnie dziesiątką komiksów, przy lekturze których bawiłem się najlepiej w minionych dwunastu miesiącach. Od razu uprzedzę fakty, popsuję nieco zabawę i powiem, że nie ma tam żadnego albumu z Egmontu (czego przyczynę wyjaśnię pod poniższym TOP10). Komiksy dla draki w kolejności odwrotnie alfabetycznej, a swoje typy na najlepszy komiks polski i zagraniczny przekazałem niedawno w ankiecie Komiksomanii. Uwaga, zaczynam:

"Żywe Trupy: Stworzeni by cierpieć", tom 8 (Taurus)
Kuba Jankowski w swoim podsumowaniu celowo pominął ósmy tom historii Ricka i ferajny, próbujących poradzić sobie w świecie opanowanym przez żywe trupy, ale w moim top10 tego komiksu nie może zabraknąć. A właściwie tego konkretnego tomu - dzieje się dużo i, jak już kilkukrotnie wspominałem, nie mylili się ci, którzy znając wydarzenia z wersji anglojęzycznej, obiecywali niezapomniane wrażenia. O ile początek jest w miarę spokojny, tak końcówka, aż do ostatniej strony, nie pozwalała wypuścić komiksu z rąk. Nie wiem czy dane mi jeszcze będzie tak bardzo ekscytować się którymkolwiek kolejnym tomem "Żywych Trupów", ale i tak seria ta jest dla mnie najlepszą z publikowanych obecnie w Polsce.

"Ziniol" (Timof)
Co prawda nie komiks, a komiksowy magazyn, ale jak najbardziej zasługuje na wyróżnienie. W ciągu minionego roku ukazały się cztery numery (#4-7), na kartkach których pojawiły się komiksy takich twórców jak Jose Carlos Fernandes, Nick Abadzis, Mawil czy Jeff Lemire - że tak tylko wymienię zagraniczniaków. Oprócz solidnej dawki interesujących kadrów, co trzy miesiące Dominik Szcześniak i spółka serwuje czytelnikom sporo publicystyki, która w moim przypadku wchłaniana jest w pierwszej kolejności. Rok 2010 ma być pełen zmian dla "Ziniola", które mam nadzieję pozwolą mu zaistnieć w nieco szerszym gronie niż do tej pory.

"Trup i Sofa" (Taurus)
Dość niespodziewanie, bez wielkich zapowiedzi, w lutym ubiegłego roku Taurus zaprezentował jeden z lepszych graficznie albumów, z jakim dane mi było się zapoznać w minionych dwunastu miesiącach. Tony Sandoval powala swoją kreską, a to i tak niewiele, w porównaniu z tym co można zobaczyć na jego innych mrocznych gore rysunkach (o tak!). W albumie tym to głównie warstwa graficzna zwraca uwagę - sama historia owszem, jest interesująca, ale nie jest też niczym przełomowym, czy wybitnie oryginalnym. Ot, wakacyjna historia z miłością i potworami w tle. No i tytułowym trupem. Liczę bardzo mocno, że również w tym roku Taurus zaprezentuje kolejny komiks Sandovala, jak również innych artystów z rejonów Meksyku.

"Stój..." (Taurus)
Komentarzem do tego komiksu niech będą moje słowa z recenzji tego albumiku: "'Stój...' rzuciło mnie na kolana, rozbiło, poskładało na nowo, a po skończonej lekturze pozwoliło jedynie na wyszeptanie jakże popularnego zwrotu: 'ja pierdolę...'". Doskonała rzecz, która przebija pozostałe (okej, "Pssst!" nieznacznie, ale zawsze) dotychczasowe albumiki Jasona wydane w naszym kraju. Na ten rok zapowiedziano już "Ostatniego Muszkietera", ale mam nadzieję, że nie będzie to jedyna rzecz od Jasona, która pojawi się na mojej półce w tym roku. Bo nadrabiać jest co.

"Solanin", tom 1 (Hanami)
Do komiksu tego - o przepraszam, mangi - przekonała mnie recenzja Bartka Biedrzyckiego (za co serdecznie dziękuję!) i jej szybki zakup był jedną z lepszych decyzji jakie podjąłem ostatniego miesiąca 2009 roku. Przedstawione przez Inio Asano losy Tanedy i Mei opowiadają o zwykłym życiu zwykłych dwudziestoparolatków, którzy borykają się ze tradycyjnymi dla swego wieku problemami w postaci tria "miłość, praca i pieniądze". Jednak sposób w jaki opowiedziana jest ta historia jest już niezwykły i w kilku momentach poraża swoją autentycznością. A to, że bohaterzy żyją w Tokio nie ma znaczenia - z tymi samymi problemami muszą sobie radzić świeżo upieczeni dorośli i tam i we Francji i w Kanadzie i w Polsce też. Mało kiedy sięgam po rzeczy od Hanami, ale takie komiksy jak ten sprawiają, że jako pokutę wyznaczam sobie częstsze zaglądanie do japońszczyzny.

"RG: Rijad nad Sekwaną", tom 1 (Timof/Mroja Press)
Rewelacja tego roku i jednocześnie największe pozytywne zaskoczenie. Podczas lektury tego doskonale wydanego albumu, co chwila miałem skojarzenia ze świetnym serialem "Pitbull", do którego zresztą wracam co kilka miesięcy. Dzieło Dragona i Peetersa to bardzo wciągająca opowieść o nudnej - w porównaniu z tym co można zobaczyć chociażby w filmach - policyjnej rzeczywistości, w której "klamki" wyjmowane są głównie po to, żeby je przeczyścić. Początkowo odstraszała mnie dość mocno cena, ale po zobaczeniu przykładowych plansz, nie miałem już żadnych wątpliwości co do uszczuplenia zasobów z portfela. Scenariusz okazał się równie rewelacyjny. W 2010 część druga!

"Przybysz" (Kultura Gniewu)
Edytorsko jest to chyba najlepiej wydany album zeszłego roku - twarda oprawa, tłoczenia, zakładka czy wybiórczo położony lakier cieszą, ale oczywiście nie jest to najważniejsza cecha tego albumu. Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy po przewróceniu pierwszych kilku stron jest fantastyczna oprawa graficzna autorstwa Shauna Tana - pozbawione słów obrazki/malunki utrzymane w kolorach sepii spokojnie można by włożyć w antyramę i bez wstydu umieścić na ścianie. Mało tego, narracja prowadzona jest tak płynnie, że podczas lektury miałem wrażenie, że zamiast kadrów oglądam film z dawnych lat. Druga rzecz to prowadzona nieco w poetyce snu historia o podróży w nieznane, poszukiwaniu dla siebie nowego miejsca, które okazuje się pełne tajemniczych stworzeń, nieznanych języków, zwyczajów i przekonań. Historia jakby stworzona dla emigracji zarobkowej, wracającej po dłuższym bądź krótszym czasie na stare śmiecie.

"Pan Naturalny" (Kultura Gniewu)
Drugi albumowy występ Roberta Crumba dla polskiej publiczności, był zdecydowanie lepszy niż wydany w 2007 roku "Kot Fritz". Przygody Pana Naturalnego - czy to na skromnych paskach, czy pojedynczych planszach, bądź też te rozciągnięte na kilkadziesiąt stron - stanowią doskonałą rozrywkę na długie zimowe wieczory. Jak chwali się na okładce wydawca (i słusznie!), polskojęzyczne wydanie jest najobszerniejszym zbiorem przygód Pana Naturalnego i jego kompana Flakeya Mazgaja jaki wydano do tej pory na świecie. A mnie najwięcej przyjemności - po obecnych w komiksie cyckach - dało obserwowanie jak ewoluowała kreska Crumba w przeciągu tych ponad trzech dekad. Czekam na więcej komiksów od Pana Sprośnego.

"Opowieści z hrabstwa Essex" (Timof)
Zbierający wszystkie części powieści Jeffa Lemire'a integral od Timofa był dla mnie zagadką. Wiedziałem o nim niewiele ponad to, że jest wybitny, wielokrotnie nagradzany i przez wielu wyczekiwany. Wszystkie te fakty miały swoje solidne uzasadnienie. Historia kanadyjskiego prowincjonalnego miasteczka od pierwszych stron wciąga swoją naturalnością i autentycznością, a losy jego mieszkańców - przedstawione z perspektywy kilkudziesięciu lat - najzwyczajniej w świecie chwytają za serce. No i nie mogę nie wspomnieć o komiksie w komisie, czyli dziele Lemire'a z młodzieńczych lat "Herosi i Łotry", który został wpleciony w tę opowieść i który przypomniał mi moje szczeniackie próby z rysowanymi z zapałem superbohaterskimi komiksami. Świetna rzecz, do której trzeba wracać, żeby odkrywać kolejne tajemnice umiejętnie wkomponowane przez autora.

"Łauma" (Kultura Gniewu)
O ostatnim albumie Karola Kalinowskiego napisano już chyba wszystko, więc nie ma sensu powtarzać tych samych haseł w nieskończoność. Jest klasa i tyle, a dla mnie jest to również polski album roku. Ciekawym bardzo co też kolejnego KRL stworzy i kiedy dane mi będzie się z tym zapoznać (oby w 2010!), bo poziom zarówno scenariusza, jak i grafiki podniósł poprzeczkę dosyć mocno jeśli chodzi o tego wiecznie młodego i zdolnego artystę. Jeśli ktoś jeszcze nie czytał to czym prędzej niech to nadrobi, bo o "Łaumie" będzie się jeszcze mówić przez lata.

Tak ten rok wyglądał z mojej perspektywy. W rezerwie natomiast znalazły się między innymi takie albumy jak "Bez Komentarza", "Hector Umbra" czy "Fun Home", który to mógłbym zamienić z prawie dowolną pozycją z powyższej listy, ale akurat na tę chwilę ląduje on poza dziesiątką. Gdybym nieco bardziej szalał z komiksami w tamtym roku, to lista ta wyglądałaby zupełnie inaczej, bo do nadrobienia są między innymi dwa ostatnie "Lupusy", "Lapinot", "Uzbrojony Ogród", "Łajka", "Saga o potworze z bagien" (tom 2), "ARQ", "Wyspa Burbonów Rok 1730", "Wykiwani", drugi "Dziadek Leon" czy "Opowieści Sheherezady" (że wymienię tylko 10 tytułów).

We wspomnianej ankiecie Komiksomanii jako wydawcę roku wskazałem Timofa i zdanie to podtrzymuję. Miniony rok to dla wydawnictwa dowodzonego przez Pawła Timofiejuka kilka fantastycznych albumów (o klasie światowej!), spłodzenie dziecka w postaci świetnej Mroji, nieustanne wydawanie "Ziniola" i kilka innych inicjatyw, które wpłynęły na taką właśnie decyzję. Zaraz za nim, bardzo niedaleko, była Kultura Gniewu, do której poziomu wydawniczego przyczepić się nie można, acz brakowało mi takiego jednego jedynego albumu, przed którym padłbym na kolana (jak wspomniane we wstępie "Black Hole" z 2007). Natomiast z Egmontem jest u mnie tak, że o ile ich zapowiedzi wydawnicze wzbudzają spore zainteresowanie, to kiedy przychodzi kolej do zakupu, wolę wybrać komiksy od innych wydawców, bądź obrócić się na pięcie i zachować talary na lepsze czasy. Doceniam - naprawdę! - to co Tomasz Kołodziejczak i spółka zrobili, robią i będą pewnie robić jeszcze długo dla promocji komiksu w naszym kraju, doceniam coraz to nowe serie wydawnicze, ale mimo wszystko oferta pozostałych wydawców bardziej do mnie trafia. Albo inaczej - reszcie graczy po prostu ufam bardziej. Może posłużę się takim (mam nadzieję trafnym i jasnym) porównaniem - jako sympatyk Legii Warszawa mocno cieszy mnie to co dzieje się obecnie wokół tego klubu, jeśli chodzi o budowę nowego stadionu, solidnego właściciela czy nawet drużynę. Ale nie ma w niej takich zawodników, o których wiedziałbym, że klub ten jest dla nich czymś więcej, niż tylko kolejnym pracodawcą, który ma ich wypromować jeszcze wyżej. I kiedy wspomnę czasy kiedy po boisku ganiali tacy "walczacy" jak Kucharski, Szamotulski, Zieliński, Kowalczyk, Boruc czy nawet Magiera, to widzę jak bardzo obecna drużyna, różni się od tej dawnej, jeśli chodzi o podejście zawodników do klubu jako samej idei. Tak samo mam z komiksami. Egmont owszem, wydaje dużo dobrego, wdziera się z komiksem w coraz to nowe rejony, ale to o Kulturze, Timofie, Mroji, Taurusie czy Hanami powiem, że wypruwają sobie żyły, wydając kolejne, zwykle bardzo dobrze wyselekcjonowane komiksy z Polski i ze świata, które tak samo jak dla czytelników są dla nich pasją. I dlatego ich cenię znacznie bardziej, niż Egmont właśnie.

Jeśli chodzi o Kolorowe Zeszyty to miniony rok można uznać za udany - po dołączeniu do nas Janusza Topolnickiego nabraliśmy nieco więcej ochoty do działania, czego efekty można było obserwować chociażby w ilości publikowanych wpisów. Cieszę się bardzo, że Komix-Express przyjął się tak dobrze (przyznaję, miałem spore obawy czy jest sens jego uruchamiania), jak również dumny jestem niesamowicie z piątkowych Batmansów, które - mimo, że prowadzone teraz głównie przez Kubę Oleksaka - uważam w dużej części za swoje dziecko. Oczywiście nie udało nam się zrealizować wszystkich planów - bardzo żałuję, że nie znalazłem wystarczająco siły i chęci, żeby napisać kilka recenzji, które od dawien dawna siedzą mi w głowie ("Old Man Logan" będzie jak tylko wygram z sesją!), jak również napisać kilku rzeczy felietonopodobnych, których zalążki znajdują się na dysku twardym. Mam jednak nadzieję, że w 2010 roku - podobnie jak z wieloma wymienionymi wyżej niekupionymi komiksami - uda mi się te zaległości nadrobić. Kajam się też za mniejsze lub większe błędy które co jakiś czas popełniamy - czasem są one winą pośpiechu, czasem ich nie wyłapiemy przy korekcie, a czasem wynikają po prostu z niewiedzy. Staramy się by nasze teksty były jak najlepsze, ale wpadki pojawiały się i pewnie nadal pojawiać się będą - chociaż dokładamy wszelkich starań, żeby zdarzało się to jak najrzadziej. Plany na 2010 mamy spore i chciałbym bardzo za rok móc napisać, że zrealizowaliśmy je w stu procentach.

Przy okazji tego podsumowania serdecznie chciałbym podziękować Wam, czytelnikom, za każde odwiedziny, każdy przeczytany tekst i każdy komentarz. Bez Was prowadzenie Kolorowych Zeszytów nie miałoby większego sensu - DZIĘKI!