niedziela, 10 stycznia 2010

#345 - Trans-Atlantyk 71

Filmowy "Iron-Man" doskonale trafił w moje wyobrażenie celuloidowej adaptacji komiksu. Przy groteskowych i bezczeszczących dzieło Alana Moore'a "Strażnikach" Snydera i w sumie udanym, ale mało komiksowym "Batmanie" Nolana, film Jona Favreau okazał się znakomitym, wakacyjnym blockbusterem, jakiego oczekiwałem. Efektownym, ale z sensowną fabułą, wiernym swojemu pierwowzorowi, jak również z kilkoma sympatycznymi smaczkami, ze świetną obsadą i sprawnie dobraną muzyką. Na kontynuację przygód Tony'ego Starka/Roberta Downey'a Jra, która będzie miała swoją premierę siódmego maja, czekam spokojnie. Jeszcze w starym roku Marvel zaprezentował pierwszy trailer nowego filmu i cóż... prezentuje się świetnie! Do ekipy dołączyli Mickey Rourke (w roli Whiplasha), Scarlett Johansson (jako Black Widow), będzie też więcej Nicka Fury'ego (czyli Samuela L. Jacksona). Oczywiście perypetie Blaszaka na wielkim ekranie nie mogą nie mieć wpływu na jego komiksowy odpowiednik. Wraz z zapowiadaną historią "Stark: Disassembled" zaprojektowano nową zbroję dla Tony'ego. Autorem jej designu jest Ryan Meinerding, który pracuje jako projektant przy filmowym "Thorze". Według mnie nie umywa się do extremisowej wersji pancerza, który z miejsca stał się moim ulubionym, ale co zrobić. Oprócz tego ukaże się komiksowa mini-seria "Iron-Man 1.5", w którym Joe Casey i Barry Kitson opowiedzą o losach Tony'ego pomiędzy pierwszym, a drugim filmem z jego udziałem. (KO)

Wspomniana wyżej premiera drugiej części "Iron Mana" jest doskonałą okazją do przypomnienia komiksowym czytelnikom postaci takiej jak Black Widow, którą ostatnimi czasy co najwyżej można było spotkać na kartach serii "Thunderbolts", bądź w występach gościnnych na łamach innych tytułów. Tym razem wielbiciele rudowłosej agentki będą mogli podziwiać jej przygody w jej własnym tytule - pierwszy numer nowej regularnej serii pojawi się w sklepach w kwietniu tego roku i będzie za niego odpowiadać scenarzystka Marjorie Liu ("Dark Wolverine") i rysownik Daniel Acuna ("The Eternals"). Głównym celem Liu jest zaprezentowanie Natashy nie jako dziewczyny czy kochanki innego superherosa, bądź też zwykłej członkini zespołu, ale jako indywidualności w świecie Marvela. Nie znaczy to jednak, że seria ta obejdzie się bez romansów (ostatnia zdobycz Natashy to Bucky/nowy Cap) - pojawią się one, ale nie w pierwszym akcie. Czarna Wdowa nigdy nie zaliczała się do moich ulubienic, ale trzymam kciuki za powodzenie tego tytułu i ciekaw jestem, czy film na tyle wypromuje tę bohaterkę, że jej nowa seria nie zakończy się po kilkunastu / kilkudziesięciu zeszytach, jak to bywa w przypadkach serii z heroinami w rolach głównych. (ŁM)

W cieniu niedawno rozpoczętego "Oblężenia", zapasów zielonych i czerwonych gigantów w "Fall of the Hulks", a także afrykańskich wydarzeń związanych z "DoomWar", trwa ofensywa na Nowy Olimp. Główną rolę w mini-crossoverze "Assault on the New Olympus" odgrywa Hercules, który po przejęciu on-goinga "The Incredible Hulk" w styczniu 2008 roku po wydarzeniach związanych z "World War Hulk", w rękach scenarzystów Freda Van Lente i Grega Paka stał się jednym z najciekawszych tytułów Marvela. Niestety, seria nie cieszy się popularnością wśród czytelników i sprzedaje się słabo. Marcowa zapowiedź dwuczęściowego one-shota "Hercules: The Fall of an Avenger" wskazuje, że atak na siedzibę greckich bóstw może skończyć się dla Lwa Olimpu tragicznie. Pak zapewnia, że przyszłość Herca zacznie się właśnie w tym momencie, co nic właściwie nie tłumaczy. Spekuluje się, że Herc ma dostać nowego on-goinga (o ile przeżyje), a któryś z Hulków wróci do "Incredible'a...". Ale to wszystko się ułoży - dowiemy się w przeciągu kilku następnych miesięcy. (KO)

Po zaprezentowaniu czteroczęściowego teasera dotyczącego tego, co czeka Spider-Mana w niedalekiej przyszłości, Dom Pomysłów pokazał kolejne obrazki przynoszące zapowiedzi wielkich wydarzeń roku 2010. Na pierwszym z nich można zobaczyć Pierwszą Rodzinę Marvela i kilka podpowiedzi, co spotka ich na łamach serii prowadzonej przez Jonathana Hickmana i Dale'a Eagleshama. Co ciekawe, kilka dni wcześniej została pokazana ilustracja martwego Galactusa, będąca kadrem z "Fantastic Four" #575. Galactus pojawił się również na innym, jeszcze bardziej tajemniczym teaserze, w towarzystwie dwóch Kamieni Nieskończoności i czaszki. Czyżby była to zapowiedz "Heroic Age", który ma nastać w Marvelu w kwietniu po "Mrocznych Rządach", czy też jest kolejnym elementem hickmanowej układanki - patrz okładka "The SHIELD" i bardzo podobna ilustracja Galactusa? (KO)

Pozostając jeszcze w temacie zapowiedzi i zajawek - IDW Publishing zaprezentowało tajemniczą, zamaskowaną postać, która ma być bohaterem nowej serii komiksowej, która wystartuje w styczniu 2010. Czytelnicy zgadują, że może być to nowy Cobra Commander z nadchodzącej komiksu o Cobrze, bądź też nowa ulepszona wersja Destro. (KO)


Diamond przedstawił swoje wyniki sprzedaży w ostatnim miesiącu 2009 roku, na których brakło jakichś wielkich zaskoczeń. Zwykle Łukasz komentował raporty pełne liczb i tabelek, ale w tym tygodniu ja spróbuję swoich sił w tej materii. W grudniu najlepiej sprzedawały się zeszyty związane z "Najczarniejszą Nocą" - piąty numer "Blackest Night" rozszedł się w prawie 150 tysiącach egzemplarzy (pierwszy wynik), sprzedano nieco ponad 100 tysięcy sztuk #48 "Green Lanterna" (drugi wynik), "JLA" #39 dobił do prawie 90 tysięcy (piąty wynik), a "Green Lantern Corps" #42 (siódmy wynik) - do 80 tysięcy. W zdominowanej przez DC pierwszej dziesiątce zmieścił się jeszcze "Batman i Robin" #6 (miejsce czwarte i 95,658 sprzedanych kopii), "Adventure Comics" (szóste, 85,117) i "Flash: Rebirth" (dziewiąte, 73,850), co nie zmienia jednak ogólnego obrazu rynku. Przewaga Marvela w segmencie zeszytów nadal jest duża, pomimo, że najlepszy tytuł z Domu Pomysłów ("Captain America: Reborn" #4) nie osiągnął granicy 100 tysięcy sprzedanych egzemplarzy. Marvel wciąż ma ponad 41% rynku, gdy DC - nieco ponad 34%. Na trzecim miejscu plasuje się Dark Horse wynikiem 4,99%. (KO)

Zgodnie z niepisaną tradycją, wspomniany wyżej Dark Horse, publikując zapowiedzi na trzy miesiące naprzód, dał sygnał innym edytorom, że to już czas na pokazanie swych planów na kwiecień. I tak jak w pozycjach zeszytowych niespecjalnie znajduję dla siebie coś ciekawego, tak niektóre wydania zbiorcze zwróciły moją uwagę. Pierwszym z nich jest dziesiąty tom przygód Hellboya o nazwie "The Crooked Man and Others" zbierający 3 częściową mini-serię autorstwa Mignoli i Corbena, jak również krótką historię "The Mole" (Mignola/Fegredo), łanszota "In The Chapel of Moloch" (powrót Mignoli do rysunku!), oraz ciężko dostępny "They Who Go Down to the Sea in Ships" (Mignola/Dysart/Alexander), który można było dostać tylko na jednym z New York Comic Conów przy okazji premiery gry "Hellboy: Science of Evil". Drugim zbiorem jest miękookładkowe, kompletne wydanie "Marthy Washington" zawierające dokładnie to samo co twardookładkowa edycja i kosztujące.. 70$ mniej (czyli 29.99$)! A jako że Egmont ma wydać ten komiks już za dwa tygodnie (25-ty stycznia) i można się bać, czy nie padnie kolejny komiksowy rekord cenowy, to wydanie to jest całkiem niezłą alternatywą. Trzecia rzecz to zbiór "Oddly Compelling Art of Denis Kitchen" zawierający komiksy twórcy, którego Tomasz Pstrągowski określił ostatnio "najbardziej wpływowym człowiekiem światowego komiksu, jaki kiedykolwiek stanął na polskiej ziemi (przy okazji ostatniej emefki).". (ŁM)

Na początku tygodnia wydawnictwo DC Comics podało do wiadomości, iż David Finch podpisał z nimi dwuletni kontrakt na wyłączność. Jego pierwszym zadaniem w nowej pracy, będzie tworzenie zarówno scenariuszy, jak i oczywiście rysunków, do jednego z topowych ongoingów DC, którego tytułu jeszcze nie zdradzono. W ostatniej dekadzie Finch pracował głównie dla Marvel Comics, gdzie odpowiedzialny był za kilka zeszytów serii "New Avengers", "Ultimate X-Men", "Moon Knight" czy mini-serię "Ultimatum", jak również był jednym z kilku artystów, którym zlecano rysowanie okładek do co ważniejszych komiksów Domu Pomysłów ("World War Hulk", "Psylocke", "X-Men Legacy"). Przejście Fincha do DC, przynajmniej na dwa lata zablokowało możliwość powstania serii "Ultimate Wolverine" o której jakiś czas temu pojawiło się kilka informacji. A transfer ten - jak prorokuje Rich Johnston - może być początkiem kolejnej wojny dwóch największych wydawnictw na ekskluzywne kontrakty dla komiksowych gwiazd. A tymczasem pojawiły się kolejne plotki, o pozyskaniu innego rysownika z Domu Pomysłów, który wraz z Grantem Morrisonem miałby przejąć serię regularną z Wonder Woman. (ŁM)

W opinii większości człekokształtnych, komiksy to rozrywka dla dzieci, a każda nieco starsza osoba zajmująca się kadrami i dymkami, to co najmniej dziwak i ostatnie co można z nim zrobić, to traktować go poważnie. O ile jednak komiksy od czasu do czasu doczekają się uznania ze strony niekomiksiarzy, o tyle sami pasjonaci nie mogą liczyć na podobną przychylność z którejkolwiek strony. Bo co taki jeden czy drugi robi? Czyta jakieś kolorowe głupoty, zastanawia się czy ktoś o nazwie Ozymandiasz (może to jakiś ptak, albo grzyb?) był zły czy nie i tyle. A mógłby przecież troszkę poćwiczyć, czy z kolegami posiedzieć na ławce na świeżym powietrzu. Na szczęście dla nas, przyszło wybawienie w osobie jedynej, pięknej, cudownej i do niedawna nie skażonej myślą Megan Fox, która uważa, że komiksiarze - cytując Komiksomanię - są "(...) bardzo uprzejmi i mili. I zawsze doceniają to, co robisz."! Ten przejaw geniuszu, który wyszedł z ust młodej aktorki (niedługo w roli Leili w ekranizacji komiksu "Jonah Hex"), powinniśmy wziąć sobie głęboko do serca i pielęgnować myśl o nim, jako zwiastunie lepszego jutra. Pełen wdzięczności i wzruszenia mianuję Megan "Świętą od komiksiarzy" Fox tytułem... (ŁM)

"Geek Honey of the Year!"

5 komentarzy:

Anonimowy Grzybiarz pisze...

Nie ogarniam Marvela od pewnego czasu. Za dużo serii, które mam na liście do przeczytania, za mało kasy i przede wszystkim czasu na czytanie. Ech, szkoda.
Nie wiem, DC mnie jakoś tak nie kręci jak Marvel. Tam tylko Batmana lubię. A Marvel to w końcu Wolv, Spider, DareDevil Bendisa, Cap Brubakera, New Avengers, dużo Ultimate i kilka łan-szotów. Ech...

P.S. W końcu odkopałem Illuminati, które od Was dostałem - świetna rzecz ;)

Ładne zdjęcie Megan ;)

holcman pisze...

Przepraszam, co to znaczy "w sumie udanym, ale mało komiksowym "Batmanie" Nolana"?

Że nie było dymków nad głowami postaci?

A "Iron-Man" wynudził mnie koszmarnie. A do tego był tak idiotyczny, że oglądać się tego nie dało.

Łukasz Mazur pisze...

Oj dało. Co prawda nie posunął bym się do takiego stwierdzenia jak Kuba, ale fakt, że IM podobał mi się znacznie bardziej niż Batman.

I dlaczego idiotyczny? Bo nie istnieją tak naprawdę ironmanowe zbroje? ;)

W Żeleźniaku przede wszystkim rządził Robert Downey Jr, który jest idealnym Starkiem. Dodatkowo było kilka niezłych mrugnięć okiem do znających komiksowe uniwersum, był nerdgazm przy tych kilku sekundach jak pojawia się Nick Fury i tak dalej i tak dalej. U Nietoperza mi tego zabrakło.

Batman był w porządku, ale w porównaniu z megaoczekiwaniami rozbudzonymi m.in. zachwytami nad Jokerem, jednak mnie rozczarował. I za pierwszym, i za drugim razem.

skil pisze...

Idiotyczny to był
scenariusz do ostatniego Batmana ;)

W Iron Manie finał (pojedynek) był dosyć słaby, ale to i tak jedna z najbardziej udanych ekranizacji komiksu.

Kuba Oleksak pisze...

No ja należę do tej skromnej mniejszości co woli oglądać Burtony na TCM, a nie Nolany na TVN.

Po prostu zrobienie z Batmana kina sensacyjnego z domieszką całkiem rozsądnego pomyslunku/przesłania, jakkolwiek dobrze zrobione, nie trafia do mnie.

Od filmów komiksowych oczekuje nerdgazmu, taki już jestem. I czuje, że tego będzie dużo w IM 2.