czwartek, 21 stycznia 2010

#351 - Fantastyka vs. komiks? Cz. 1

Czytam dużo fantastyki. Nie tak dużo jak bym chciał – wiadomo czas nie pozwala; ale czytam ile mogę. To i tamto, siamto i owamto. Niektóre fabuły zawarte w książkach wydają się być idealne do przeniesienia na medium komiksu. Inne wydają się absolutnie niemożliwe do zrealizowania w formie opowieści obrazkowych. Przeszkadza w tym specyficzny język, sposób narracji czy inne cechy danego produktu literackiego, które mogłyby nie sprawdzić się w kadrach albo; i tu nie ma się co oszukiwać; ciężko by było zachować konkretne zalety literatury w komiksie i oddać głębię treści tak by w formie komiksu było to strawne.

Ale co tam! Postanowiłem sobie pogdybać co by było gdyby książki z kręgu fantasy & sf polskich autorów przerobiono na komiksy. Kto by to miał rysować? Czyj styl by pasował? Kto wydaje się idealną osobą do zilustrowania poszczególnych historii?

No to na moje "kolorowozeszytowe" dzień dobry taki sobie skromny spis ostatnich lektur i zabawa w dopasowanie rysowników.

Andrzej Sapkowski tzw. "Trylogia Husycka"

Zaczynam z grubej rury, bo Sapkowski to nie byle kto. Co tu dużo gadać, opowieść o przygodach Reynevana z Bielawy i jego wesołej kompani w ogarniętych husycką zawieruchą Czechach i na Śląsku czyta się wyśmienicie w czym wydatnie pomagają pełnokrwiste postacie, wartkie, pełne dowcipu dialogi i nie mniej skrząca się od humoru narracja. Wyobraźmy sobie komiksową adaptację tej trylogii. Abstrahując już od zapewne monstrualnych rozmiarów komiksu, jego rysownik musiałby wykazać się niebanalną znajomością źródeł, umiejętnością oddania dramatyzmu wydarzeń, charakterystycznych krajobrazów Dolnego Śląska, usianego odpowiednią architekturą no i oczywiście trzeba by z rozmachem oddać liczne potyczki mniejszych lub większych grup uzbrojonych po zęby ludzi. Od bitki Bolka Wołoszka i jego obstawy z Kunzem Aulockiem i tegoż komilitionami, aż po husyckie armie oblegające choćby Kłodzko czy rozbijające w puch śląskie rycerstwo pod Starym Wielisławiem. Jakoś mi tak wychodzi, że najlepiej z "naszych" w tym temacie sprawdziliby się Maciej Mazur albo Arkadiusz Klimek. A z tego co wiem, Klimek jest wielkim admiratorem prozy Sapkowskiego...

Jarosław Grzędowicz "Pan Lodowego Ogrodu"

Cykl Grzędowicza rozgrywający się na znalezionej przez ludzi planecie Midgaard II, to wyborna porcja trzymającej w napięciu fantastyki, mocno wzbogaconej o elementy grozy. Dwa toki narracyjne, dwie równolegle płynące opowieści; jedna przedstawiająca losy Vuko Drakkainena wysłanego w sukurs ziemskim naukowcom, zagubionym na nieprzyjaznej technice planecie; druga przybliżająca żmudny proces szkolenia Filara - przyszłego cesarza, aż do momentu gdy okazuje się, że cesarstwo wywraca się do góry nogami za sprawą demonicznej prorokini; aż proszą się o dwóch rysowników. I tak mi jakoś chodzi po głowie, że w ogarniętą zimną mgłą i potworami z uroczysk rzeczywistość Drakkainena idealnie wpasowałby się styl Mateusza Drabika, zaś do nieco spokojniejszego wątku Młodego Tygrysa równie dobrze pasowałaby kreska Jana Kłosowskiego.

Jacek Piekara cykl o Mordimerze Madderdinie

Mordimer Madderdin licencjonowany inkwizytor jego ekscelencji biskupa Hez-Hezronu, sprawdziłby się świetnie jako główny bohater serii zeszytowej (najlepiej wydawanej przez Vertigo). Zresztą występuje w opowiadaniach, które nic ino przerabiać na mini-serie. A dodatkowym atutem jest pełna humoru pierwszoosobowa narracja, niesamowite przygody no i przede wszystkim sama postać skromnego inkwizytora. Myślę, że najlepiej ponury świat wykreowany przez Piekarę zobrazowałby Marek Oleksicki. Styl rysownika świetnie sprawdziłby się w tych awanturniczych historiach gdzie z błotnistego gościńca akcja przenosi się do hałaśliwej metropolii, z cichej kancelarii do pełnych potępieńczego wycia lochów. Gdyby jeszcze był to komiks czarno-biały...

Milena Wójtowicz "Podatek"

A tu trochę z innej mańki. Lekka i dowcipna powieść o pewnej rusałce pracującej dla tego drugiego urzędu skarbowego. Tego co ściąga podatek od magii. Dużo dziwacznych postaci, sporo zaskakujących zwrotów akcji, pociągająca dziewoja w roli głównej i masa humoru to niezły materiał na rozrywkowy komiks. Najlepiej w wykonaniu Norberta Rybarczyka lub Karola Kalinowskiego. Chętnie bym to przeczytał i pooglądał dla odprężenia.



Jacek Dukaj "Córka Łupieżcy"

Szczerze mówiąc obawiam się, że ta akurat książka jest absolutnie nieprzenoszalna na język innego medium. Chociaż kto wie, kto wie? Może gdyby za taką adaptację wziąłby się Artur "Torturr" Sadłos, wtedy by to wypaliło. Mozolne śledztwo Zuzanny Klajn w sprawie zaginionego kiedyś tam ojca, dziwaczne, szkliste Miasto, kompletnie odrealnione technologie, bez których bohaterowie książki nie potrafią żyć; i istoty takie jak Kosiarz, które się pod wpływem Miasta zmieniły... A przede wszystkim oniryczny klimat "ukrywający" nieliche refleksje i niewątpliwą erudycję autora. Tak, myślę, że Sadłos by tu idealnie pasował...

Na dzisiaj tyle. Wkrótce dalsza porcja gdybania o kilku innych cyklach/książkach i ich hipotetycznych komiksowych adaptacjach. A Wy macie jakieś pomysły jakie książki można by przerobić na komiksy i którego rysownika by do tego dopasować?

14 komentarzy:

Maciej pisze...

Ty żyjesz!?

Mój typ: Achaja -> Adler

gilo pisze...

żyję, a miałem nie żyć?
kiedyś gadałem z Adlerem o "Achaji" i z tego co pamiętam to mu się nie podobało. Mam coś innego dla Adlera ale to w następnej części cyklu

Maciej pisze...

Przy moim typie zapomniałem wstawić emotikona lub dopisać "hahaha".

Rob pisze...

I nic bucu nie powiedziałeś, że się transferujesz ze swojego Piasta Gliwice do Wisły Kraków.

gilo pisze...

ojtam

Anonimowy pisze...

pałka i szłapa do inkwizytora - szłapa szkic, pałka tusz, szłapa kolor. i wyjebioza.

Misiael pisze...

Ja bym z miłą chęcią przeczytał długaśną serię komiksową "Zły" na podstawie prozy Tyrmanda. Ludzie, toż to wyśmienity materiał na komiks! Warszawski Punisher wymyślony w czasach, kiedy jeszcze Jankesom nie przyszło do głowy, że tego typu bohater może być niejednoznaczny moralnie. A do tego masa wątków, świetne dialogi i zwroty akcji - nie ma co, taki komiks po prostu musi kiedyś powstać, bo nie wierzę, żeby nikt nigdy nie wpadł na ten pomysł :)

Maciej pisze...

Misiael - jakbyś czytał Ziniola to byś wiedział, że od dawna widzę ZŁEGO w wykonaniu Szawła Płóciennika.

A oficjalnie to oczywiście ZŁEGO zapowiadał TRUST. Nawet gdzieś jakieś fragmenty były.

Rob pisze...

Tu na przykład --> http://kg.blog.pl/archiwum/index.php?nid=12172634

holcman pisze...

Ze "Złym" to niestety problem jest, bo cały czas prawa nie są wyczyszczone.

Misiael pisze...

kuźwa, znowu wychodzi moje niedoinformowanie... No nic, ale wiadomość to dobra :)

adler pisze...

od razu zastrzegam, że nie tknąłbym Achu... Achai metrowym drągiem.

tknąłbym Złego, ale jest jak jest.
przed kilkunastu laty Złego tykał też Gawronkiewicz, jeśli mnie pamięć nie myli?
podobno Zły był od początku planowany jako komiks w odcinkach dla gazety- wtedy, w 54 roku!- ale wyszło tak jak wyszło i chyba lepiej.
co do niejednoznacznego moralnie bohatera tego typu u Jankesów to taki właśnie był Cień, którego wpływ mozna zauważyc w Złym- Tyrmand zresztą chyba gdzieś o tym wspomniał.

Maciej pisze...

Achuję to ja widzę narysowaną w corbenowskim klimacie przez Maćka Wodza.

adler pisze...

Kirkor by pasował.