Kontynuując moje odliczanie najlepszych semicowych pozycji, warto również zwrócić uwagę na jedną rzecz. Komplementując Semica za to, że udało mu się stworzyć masowy rynek opowieści obrazkowych, często zapomina się, że Marcin Rustecki i Arkadiusz Wróblewski sięgali po utwory takich twórców, jak Neil Gaiman, Warren Ellis, Peter Milligan, Alan Moore, Frank Miller, Mike Mignola, John Romita Jr., Mike Zeck, J.M. DeMatteis, Simon Bisley, Alan Grant, Norm Breyfogle czy Barry Windsor-Smith i wielu innych, którzy dziś cieszą się statusem autorów wybitnych, a w kilku przypadkach uchodzą za klasyków amerykańskiego komiksu. Często był to rzeczy autentycznie znakomite, do dziś uchodzące za kultowe, a niekiedy nawet - ocierające się o genialność i arcydzielność.
13. "
Wojownicze Żółwie Ninja" ("Teenage Mutant Ninja Turtles" #1/93; Kevin Eastman i Peter Laird)
Przyznaje się bez bicia, że na początku po prostu zapomniałem o tej pozycji, podobnie zresztą jak większość układających podobne rankingi. Mój błąd na szczęście naprawił Paweł Deptuch zwracając uwagę, że na liście powinien znaleźć się jeden z najważniejszych tytułów we współczesnej historii komiksu, który zapoczątkował (a potem jako jeden z niewielu przetrwał) modę na przygody antropomorficznych bohaterów. "Teenage Mutant Ninja Turtles" Eastmana i Lairda, bo o tej pozycji mowa, niestety nie przyjął się na polskim rynku. Na fali popularności serialu animowanego Semikowi udało się wydać zaledwie
jeden trzy zeszyty oryginalnej serii o czwórce zmutowanych żółwi mieszkających w nowojorskich kanałach.
12. "Batman: Sanctum" ("Batman" #12/94; Dan Raspler i Mike Mignola)
Komiks, którym Mike Mignola zadebiutował na polskim rynku. Pewnie wtedy, w 1994 roku nikt nie spodziewał się, że rysownik śmiało operujący ograniczoną paletą kolorów i dość prostą kreską, stanie się jednym z najważniejszych amerykańskich twórców ostatnich dekad. Już wkrótce, zabłyśnie jako autor pewnego niezależnego projektu, który potem przekształci się w regularne uniwersum. I właściwie "Sanctum" stanowi przymiarkę do przygód "Piekielnego Chłopca", bo w historii pojawiają się wszystkie charakterystyczne mignolowskie motywy. Nikt tak efektownie nie łączy horrorowej estetyki z postacią Batmana, jak Mignola i aż dziw bierze, że teraz DC nie próbuje nakłonić go jeśli nie na serię, to chociaż na jakiś one-shot. Genialna okładka!
11. "
Batman: Mroczny Rycerz Mrocznego Miasta" ("Batman" #8/91; Peter Milligan i Kieron Dwyer)
Czyli pojedynek Batmana z Riddlerem podany w konwencji dynamicznego i mrocznego thrillera. Mroczny Rycerz w pogoni za Riddlerem - który pod piórem Petera Milligana może być stawiany na równi z najlepszymi kreacjami villainów w historii komiksu - aby go powstrzymać musi stawić czoło przygotowanym przez Edwarda Nygmę zagadkom. 68 stron lektury z zapartym tchem, nerwowego przewracania kartek. A kiedy już dowiecie się czy i przede wszystkim jak udało się powstrzymać łotra, zatrzymajcie się na chwilę i docencie gotycki klimat całości oraz miasto Gotham, jako pełnoprawnego bohatera opowieści.
10. "
Gren Lantern: Szmaragdowy Świt" ("Green Lantern" #1/92-2/93; Keith Giffen, Gerard Jones i M.D. Bright)
Originowa historia Hala Jordana, drugiego z ziemskich Zielonych Latarni. "Szmaragdowy Świt", podobnie jak i "Człowiek ze Stali", jest historią, która wydarzyło się po "Kryzysie na Nieskończonych Ziemiach". Do czasu pojawienia się Geoffa Johnsa, stanowiła kanoniczną opowieść o początkach kariery strażnika sektora 2814 - dla wielu fanów po dziś dzień jedyną. Giffenowi i Jonesowi znakomicie udało się połączyć wypełniony po brzegi akcją komiks z historią o dojrzewaniu do odpowiedzialności, jaką niesie ze sobą użytkowanie zielonego pierścienia mocy. A wszystko to w pięknych, choć nie robiących już dziś takiego wrażenia, kosmicznych dekoracjach. Nie licząc "Zabójczego żartu", historii trudnej i nietypowej, trudno wyobrazić sobie lepszy start dla nowej serii.
9. "
Spider-Man: Ostatnie łowy Kravena" ("Spider-Man" #1-3/94; J.M. DeMatteis i Mike Zeck)
Od samego początku reklamowany przez wydawcę, jako "klasyk", typowy "musiszmieć", historia, „której nie wolno było przegapić”. O dziwo, tak było w rzeczywistości – dzieło DeMatteisa i Zecka według mnie dystansuje najlepsze dokonania Todda McFarlane`a, takie jak "Torment" czy "Maski". Historia, która ukazała się w 1987 roku wpisuje się w okres wielkiego przełomu w komiksie superbohaterskim drugiej połowy lat osiemdziesiątych. Nasycona atmosferą grozy opowieść o śmierci, zmartwychwstaniu i ponownych narodzinach bohatera kryjącego się za pajęczą maską. Duszne od afrykańskiego upału, pełne poetyckiej metafizyki, wspartej cytatami z Williama Blake`a, "Łowy" stały się dla Człowieka Pająka tym, czym było "Born Again" dla Daredevila. O ile narracja, mocno oparta na monologu i obszernym komentarzu może wydawać się nico archaiczna, o tyle klasyczna kreska Mike`a Zecka nic, a nic się nie zestarzała.
8. "
Superman: Człowiek ze Stali" ("Superman" #1/90-4/91; John Byrne)
Z zadania napisania nowego originu dla największego komiksowego herosa wszechczasów John Byrne wywiązał się znakomicie. Oprócz tego, że w 1986 roku powstały komiksy dekonstruujące superbohaterów, DC Comics przedstawiło nowe, postkryzysowe originy swoich najważniejszych bohaterów, które tchnęły nowe życie w mity Batmana czy Supermana. Dziś, wśród licznych opowieści o pochodzeniu Kal Ela właśnie mini-seria "Człowiek ze Stali" pozostają dla mnie najlepszą i jedyną słuszną, choć znajdującą się obecnie poza oficjalną continuity. Prawdziwy popis komiksowej wirtuozerii Johna Byrne`a, który dla polskich czytelników stał się tym, kim jest Jack Kirby dla Amerykanów.
7. "
Aliens vs. Predator" ("Wydanie Specjalne" #3/94; Randy Stradley, Chris Warner i Phil Norwood)
O ile się nie mylę to komiks, który do dziś dzierży rekord największej ilości stron wśród produkcji Semica – w sumie jest ich 148 (w oryginale miał jeszcze więcej, bo aż 178). I pierwszy nie wyprodukowany przez Marvela albo DC Comics. Do dziś pamiętam jeden z listów do redakcji opublikowanych na stronach klubowych, napisany przez starszego już czytelnika, który nie do końca przepadał za superbohaterskimi komiksami. Ale pewnego bezsennego, bladego poranka sięgnął po komiks opowiadający o starciu Predatorów z Obcymi i był zachwycony. Nie ma się co dziwić, bo to absolutnie znakomita opowieść, poprowadzona w iście filmowym stylu.
6. "
Weapon X" ("Mega Marvel" #4/94; Barry Windsor-Smith)
Pierwszy, klasyczny origin Wolverine`a, wyjaśniający jak Logan wszedł w posiadanie swoich nasyconych adamantium pazurów i stał się prawdziwą maszyną do zabijania. Jako scenarzysta Barry Windsor-Smith nie umiał może wyjść poza schemat opowieści o walce Logana z rodzącą się w nim bestią i o okrucieństwie, jakiego dopuszczali się naukowcy w pracy nad Bronią X, ale jako grafik udowodnił, że jest jednym z najwybitniejszych współczesnych artystów komiksowych. Tak, jak "Weapon X" jest prawdziwą perełką wśród innych, w zasadzie bardzo do siebie podobnych x-komiksów, tak BWS to artysta pełną gębą, a nie żaden komiksowy wyrobnik, jakich wielu wśród rysujących przygody X-Menów. Cacuszko!
5. "
The Dark Phoenix Saga" ("X-Men" #1/92-1/93; Chris Claremont i John Byrne)
Oto historia, w której Chris Claremont i John Byrne, dwóch klasyków amerykańskiego komiksu superbohaterskiego lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych wznieśli się na wyżyny swoich nieprzeciętnych talentów. W dość typową superbohaterską opowieść o ratowaniu wszechświata w pysznych, retrofuturystycznych dekoracjach udało się wpleść ładunek dramatyzmu godny greckich tragedii. Niebywałe, że "Dark Phoenix Saga" wielkiemu, poruszającemu, sentymentalnemu melodramatowi z ubranymi w kolorowe kostiumy mutantami udało się uniknąć otarcia o kicz. Najlepszy wydany w Polsce komiks z charakterystycznym x`em na okładce, od którego Semic rozpoczął wydawanie serii "X-Men".
4. "
Batman: Black and White" ("Wydanie Specjalne" #1-2/97; różni autorzy)
I kolejny "Specjal" na liście, który obok "Ostatniego Czarniana" mógł okazać się kolejnym komiksowym przełomem, otwierającym głowy i oczy czytelnikom na nieco inny typ komiksu. Może taki, w którym najważniejsze nie są gościnne występy, dynamiczna akcja pełna zawiłych zwrotów akcji, mnożąca kolejne perypetie i efektywne splasze. Pomysł na antologię z grającym pierwsze skrzypce Mrocznym Rycerzem w swojej prostocie okazał się genialny – dajemy postać Batmana i osiem stron najwybitniejszym artystom komiksowym swojego czasu. Zostawiamy im wolną rękę w opowiadaniu swoich historii, a potem liczymy zyski ze sprzedaży, planując kolejne sequele. W USA chwyciło, natomiast sukces podwójnego "Batmana: W czerni i bieli" w Polsce to sprawa dyskusyjna. Niekoniecznie szorciaki Teda McKeevera, Briana Bollanda, Matta Wagnera czy Neila Gaimana i Simona Bisley`a przypadły do gustu ówczesnym czytelnikom. Dziś jednak nie można o nich mówić inaczej, jako o małych arcydziełkach.
3. "
Lobo: Ostatni Czarnian" ("Wydanie Specjalne" #2/94; Alan Grant, Keith Giffen i Simon Bisley)
Prawdziwy kamień milowy, zarówno w rozwoju wydawnictwa TM-Semic, jak i w historii polskiego komiksu. Śmiem twierdzić, że Simon Bisley właśnie w "Ostatnim Czarnianie", a nie w "Sądzie nad Gotham" pokazał przynajmniej kilku rodzimym artystom, jaka potęga drzemie w medium komiksowym. Opowieść o największym "bastichu" w galaktyce, pełna groteskowej, przerysowanej brutalności, której poziom można było mierzyć w milionach zabitych istot, w megalitrach krwi czy cwaniackich tekstach głównego bohatera, trudno było porównać do czegokolwiek innego. Po „Lobo” nic już nie było takie samo, a komiksy nie kojarzyły się już tylko z narysowanymi prostą kreską naiwnymi historyjkami obrazkowymi o tym, jak ubrani w kolorowe kostiumy herosi ratują niewinnych. Dzieło całkiem sprawnie napisane przez Alana Granta i Keitha Giffena, o czym zdaje się często zapominać, zapoczątkowało modę na Bisley`a (w mniejszym) i Lobo (w większym stopniu), która zaowocowała licznymi kontynuacjami, prezentującymi różny poziom.
2. "
Daredevil: Man Without Fear" ("Mega Mavel" #2/95, Frank Miller i John Romita Jr.)
Reinterpretacja originu Matta Murdocka napisana przez niekoronowanego mistrza tego typu historii i jednocześnie twórcę nowoczesnej mitologii Daredevila, Franka Millera. To właśnie on nadał obecny kształt bohaterowi, który długo uchodził za tanią podróbkę Spider-Mana, na którą zabrakło oryginalnego. Wprowadzenie postaci Elektry, rozwinięcie relacji Matta z jego ojcem, nasycenie jego przygód kulturą japońską – to wszystko zasługi Millera, a mini-seria „Człowiek bez strachu” stanowi prawdziwą kwintesencję jego wieloletniej przygody ze Śmiałkiem. Wciąż, po tylu latach potrafię rozpływać się nad tym, w jaki sposób ze schematycznej do bólu, sensacyjnej opowieści o zemście, zrobiono autentycznie wzruszającą historię człowieka, który ciągle upada i zawsze ma siłę żeby wstać. W niczym nie ustępuje "Killing Joke", ale któraś z tych pozycji musiała zadowolić się drugim miejscem na podium.
1. "
Batman: Zabójczy Żart" ("Batman" #1/91; Alan Moore, Brian Bolland i Jack Higgins)
Po dziś dzień nie mam pojęcia, co mogło kierować redakcją TM-Semic przy wyborze historii do premierowego zeszytu z przygodami Batmana, w którym głównym bohaterem jest przecież Joker. Nawet na tle innych komiksów z Mrocznym Rycerzem "Killing Joke" wyróżnia się swoją przytłaczającą atmosferą, w którym próżno szukać efektownych bijatyk i detektywistycznych zabawek. Jest prawdziwe szaleństwo, przytłaczająca atmosfera i analityczne podejście scenarzysty do tematu. Nie ulega najmniejszym wątpliwościom, że "Zabójczy Żart" należy do najwybitniejszych osiągnięć komiksu superbohaterskiego. Znakomitemu scenariuszowi pióra Alana Moore`a towarzyszy fantastyczna oprawa graficzna przygotowana przez Briana Bollanda, w jedynej, słusznej kolorystyce autorstwa Jacka Higginsa. Komiks totalny.
Niemal połowę wybranych przeze mnie tytułów ukazało się pod szyldem "Wydań Specjalnych", w formie klasycznego dziś trejda. Jeśli dodać do nich dwa numery "Mega Marvel", to okaże się , że sympatyczne tomiszcza liczące po 100 i więcej stron przechodziły w redakcji bardzo ostrą selekcję i w ramach tych dwóch serii udało się opublikować naprawdę wartościowe pozycje. W zestawieniu znajduje się również osiem komiksów z Mrocznym Rycerzem w roli głównej – pięć specjali i trzy historie z regularnej serii. Nie jest to żadnym zaskoczeniem – Semic utrafił w złote dla Batka czasy.