Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PKS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PKS. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 stycznia 2013

#1238 - PKS Speszyl: Marek Lachowicz

W cyklu PKS pokazujemy,  jak wygląda warsztat polskiego komiksiarza. Czy przypomina kuchnie, w której z najróżniejszych składników artyści według swoich tajnych przepisów wyczarowują swoje dzieła, czy raczej warsztat, gdzie w mozole ciężkiej, codziennej pracy wykuwane są zeszyty i albumy, a może coś jeszcze innego? Zobaczycie sami! A jeśli jesteś twórcą i chciałbyś zaprezentować zacisze swojej pracowni - zgłoś się do nas! Dziś przed nami... Marek Lachowicz! 

Ten sam, który ostatnio wraz z Tomaszem TJFK Kuczmą stworzyli album "Człowiek Paroovka. Gorące głowy". To zeci wydany nakładem Kultury Gniewu komiks tej spółki twórczej. W przeciwieństwie jednak do poprzednich, czyli "Człowieka Paroovka vs. Grand Banda" i "Dorysuj mu wąsy", to już nie tylko zbiór krótkich komiksowych opowieści. Tym razem łączą się one w jedną historię pełną hitchcockowskiego suspensu, zaskakujących zwrotów akcji, humoru oraz pojedynków z superłotrami! Wśród adwersarzy Parówki znajdą się między innymi Liga Pogromców Robotów, magister Szczut czy Człowiek Żelazko. By zwycięsko wyjść z opresji, nasz bohater nie tylko będzie musiał odkryć, kto na barze „Bara” zostawił napis „zabójcy parówek!!!”, ale także stanąć pewnej nocy na dachu magla i poznać sekret trójwymiaru!

A teraz zobaczcie w jaki sposób powstają paroovki:

czwartek, 8 listopada 2012

#1179 - PKS 09: Mateusz Skutnik

W cyklu PKS pokazujemy,  jak wygląda warsztat polskiego komiksiarza. Czy przypomina kuchnie, w której z najróżniejszych składników artyści według swoich tajnych przepisów wyczarowują swoje dzieła, czy raczej warsztat, gdzie w mozole ciężkiej, codziennej pracy wykuwane są zeszyty i albumy, a może coś jeszcze innego? Zobaczycie sami! A jeśli jesteś twórcą i chciałbyś zaprezentować zacisze swojej pracowni - zgłoś się do nas! Dziś przed nami... Mateusz Skutnik!

... w zupełnie interaktywnym wydaniu.


poniedziałek, 5 listopada 2012

#1176 - PKS 08: Jacek Frąś

W cyklu PKS pokazujemy,  jak wygląda warsztat polskiego komiksiarza. Czy przypomina kuchnie, w której z najróżniejszych składników artyści według swoich tajnych przepisów wyczarowują swoje dzieła, czy raczej warsztat, gdzie w mozole ciężkiej, codziennej pracy wykuwane są zeszyty i albumy, a może coś jeszcze innego? Zobaczycie sami! A jeśli jesteś twórcą i chciałbyś zaprezentować zacisze swojej pracowni - zgłoś się do nas! Dziś przed nami... Jacek Frąś!


Kredens z PRL
Obraz z ASP
Sofa z IKEA
Zabawki z Chin
Stół z drewna
Narzuta z Baumwolle
Bambaki z filcu
Warsztatu brak

piątek, 5 października 2012

#1146 - PKS 07: Łukasz Kowalczuk

W cyklu PKS pokazujemy,  jak wygląda warsztat polskiego komiksiarza. Czy przypomina kuchnie, w której z najróżniejszych składników artyści według swoich tajnych przepisów wyczarowują swoje dzieła, czy raczej warsztat, gdzie w mozole ciężkiej, codziennej pracy wykuwane są zeszyty i albumy, a może coś jeszcze innego? Zobaczycie sami! A jeśli jesteś twórcą i chciałbyś zaprezentować zacisze swojej pracowni - zgłoś się do nas! Dziś przed nami... Łukasz Kowalczuk!

Na pierwszym zdjęciu moje podstawowe stanowisko pracy. Zajmuję się tutaj niemal wszystkimi projektami (komercyjnymi, komiksowymi, rysowanymi, pisanymi). Przez większość czasu pracuję w domu, więc w staram się żeby nie było na chacie syfu. Nie lubię. Aktualnie koloruję i składam okładkę pewnego winylowego singla, która będzie utrzymana w mocno komiksowym stylu. Kilka lat temu wydałem oszczędności na Adobe Design Premium CS3. Mimo że prowadzę działalność od początku 2010 roku, nie miałem żadnej kontroli (nie żebym się prosił). Śpię spokojnie.


1. Leciwy już laptop. Ponad 3 lata bez awarii, jedynie bateria zajechana przez moją głupotę. Monitor Iiyama zakupiony w Tesco za bardzo przyzwoite pieniądze. Ma też ponad 3 lata. Wstyd przyznać, ale nie znam się totalnie na kalibracji i tego typu rzeczach. Na szczęście obywa się bez wtop w trakcie realizacji zleceń.
2. Święty kalendarz. Jeśli tam czegoś nie zapiszę, to istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że tego nie zrobię. Boję się, że kiedyś zacznę w takim planerze wpisywać wszystkie czynności, po czym go zgubię i umrę nie mogąc nic zaznaczyć, odhaczyć ani podsumować.
3. Tablet. Używany tylko do kolorowania. Rzadko.
4. Cienkopisy, ołówki, markery, kredki. Można sobie robić wszystko w cyfrze, ale co kiedy pojawi się zboczeniec chętny żeby kupić jakieś plansze?
5. Tu powinna być kawa. Wypijam dwie mocne czarne kawy dziennie. Nie żadne rozpuszczalniki. Porządne sypane siekiery.
6. Urządzenie wielofunkcyjne. Tanie i całkiem sprawne. Na nim i parapecie z reguły wala się dużo różnych notatek.

Po lewej widać też skrawek tablicy korkowej. To kolejny, obok terminarza, pedantyczny odpał. A ściany popisałem żeby nie było nudno.

Stanowisko numer 2. Organizowane w tzw. dużym pokoju na czas tworzenia dłuższych komiksów, głównie kolejnych odsłon "Nienawidzę Ludzi".


1. Kupiłem to ustrojstwo w Ikei za 20 złotych. Garbię się odrobinę mniej, ale używam tylko przy rzeczach zajmujących więcej czasu.
2. Tusz i piórka. Pewnie się namęczę i pobrudzę, a efekty będą średnie, ale trzeba próbować. To moje pierwsze podejście, efekty będzie można zobaczyć niedługo.
3. Jeden z brulionów do spisywania pomysłów i scenariuszy. Taki ładny, z Hello Kitty.
4. Strony czekające na zapełnienie rysunkami. Kiedy kupka pustych arkuszy jest duża, potrafi działać demotywująco. Wraz z jej zmniejszeniem poprawia się moje samopoczucie.
5. Książka Szymona Kobylińskiego pt. "Obserwacje plastyczne". Jest inspirująca, świetna i będę do niej często wracał. Choć rysować się już raczej nie nauczę hehe.
6. Srajpad. Przydatny, żeby sobie coś na szybkiego podejrzeć. Jest kilka fajnych aplikacji z referencjami (modele i takie tam).

Zdjęcia: Joanna Kowalczuk 

piątek, 28 września 2012

#1139 - PKS 06: Edyta "Mei" Bystroń

W cyklu PKS pokazujemy,  jak wygląda warsztat polskiego komiksiarza. Czy przypomina kuchnie, w której z najróżniejszych składników artyści według swoich tajnych przepisów wyczarowują swoje dzieła, czy raczej warsztat, gdzie w mozole ciężkiej, codzinnej pracy wykuwane są zeszyty i albumy, a może coś jeszcze innego? Zobaczycie sami! A jeśli jesteś twórcą i chciałbyś zaprezentować zacisze swojej pracowni - zgłoś się do nas! Dziś przed nami... Edyta "Mei" Bystroń!

Cały świat jest moją pracownią. Mój warsztat jest zawsze ze mną. To moja głowa. Tam wszystko ma początek. Rodzą się pomysły, powstają bohaterowie. Miejsce i przybory są drugorzędne. Głowa jest najważniejsza.


Mogę rysować cienkopisem, mogę rysować plakatówką i wykałaczką. Na papierze do akwareli, na serwetce, na papierowym talerzyku, na kartonie, ścianie, desce, kredą po asfalcie, badylem po ziemi. Zawsze będę rysować.


W swoim pokoju, w kawiarni, autobusie, pociągu, w lesie, parku, podczas podróży, w czasie wolnym, na uczelni, gdy jestem wypoczęta i gdy jestem zmęczona, gdy mam dobry humor i gdy jestem zupełnie rozbita.


Podczas rysowania wypijam mnóstwo herbaty, wody, soków, kawy. Słucham muzyki, audiobooków lub jednym okiem popatruję na filmy/seriale. A czasami tworzę w zupełnej ciszy. Chcę inspirować innych do tworzenia.

piątek, 31 sierpnia 2012

#1124 - PKS 05: Daniel Gizicki

W cyklu PKS pokazujemy,  jak wygląda warsztat polskiego komiksiarza. Czy przypomina kuchnie, w której z najróżniejszych składników artyści według swoich tajnych przepisów wyczarowują swoje dzieła, czy raczej warsztat, gdzie w mozole ciężkiej, codziennej pracy wykuwane są zeszyty i albumy, a może coś jeszcze innego? Zobaczycie sami! A jeśli jesteś twórcą i chciałbyś zaprezentować zacisze swojej pracowni - zgłoś się do nas! Dziś przed nami... Daniel Gizicki!

Właściwie to ja nie mam się czym chwalić, bo jako scenarzysta nie potrzebuję takiej masy różnych urządzeń, które wykorzystują rysownicy. I generalnie jest tak, że miejsce mojej pracy jest wszędzie. Coś tam sobie wymyślam, obracam w głowie i kombinuję. Jak jakiś pomysł wyjątkowo mi się spodoba ląduje w podręcznym palmtopie (zdjęcia 001 i 002) (na zdjęciu 002 konspekt notatki do 4 rozdziału „Postapo”), z którym to urządzeniem się nigdy nie rozstaję. O dziwo palmtop ten to taka trochę „droga bez powrotu” dla pomysłów. Niestety ilość wymyślanych fajnych rzeczy a ilość czasu by przy tym usiąść na poważnie to dwa oddzielne kontinua.
W pełnie przenośne studio komiksowe (dop. KZ)
Aż trudno uwierzyć - te literki potem zamieniają się w album! (dop. KZ)
Jednak od czasu do czasu się zdarza, że w końcu mam czas by zacząć dłubać w jakiejś historii na całego. Od momentu kupna laptopa trochę się sytuacja zmieniła, bo wcześniej pracowałem jeno na stacjonarnym komputerze. Teraz jednak mieszkając pomiędzy dwoma mieszkaniami (moim i mieszkaniem mojej dziewczyny) to piszę gdzie się da – przenośny komputer to jeden z najlepszych wynalazków w historii! Mimo wszystko lubię najbardziej mały kącik, który mam w swoim pokoju (zdjęcie 003). Siedząc na raz przy dwóch komputerach mam najwyższy komfort i wydajność pracy.

Główny proces twórczy odbywa się na laptopie, natomiast na monitor pieca rzucam sobie notatki, efekty riserczu w sieci czy jak w tym przypadku mapkę (tu akurat zdjęcie gdy pracowałem nad scenariuszem pewnej gry). Jak widać na stoliku walają się też notatki w formie tradycyjnej, akurat nie ma na tym zdjęciu palmtopa – nie mam pojęcia dlaczego. Gdzieś tam za monitorem ukrywają się głośniki – słucham dużo muzyki podczas pisania – najchętniej ambientu albo jazzu. Choć w przeciągu kilku ostatnich lat zauważyłem, że najlepiej sprawdzają się ponad godzinne sety LTJ Bukema. Na papierosa chodzę do kuchni – która jest też ważnym miejscem pracy, bo tam wpada dużo pomysłów do głowy, ale nie chce mi się zmywać, żeby robić zdjęcie. 

niedziela, 26 sierpnia 2012

#1118 - PKS 04: Tomasz Kleszcz

W cyklu PKS pokazujemy,  jak wygląda warsztat polskiego komiksiarza. Czy przypomina kuchnie, w której z najróżniejszych składników artyści według swoich tajnych przepisów wyczarowują swoje dzieła, czy raczej warsztat, gdzie w mozole ciężkiej, codziennej pracy wykuwane są zeszyty i albumy, a może coś jeszcze innego? Zobaczycie sami! A jeśli jesteś twórcą i chciałbyś zaprezentować zacisze swojej pracowni - zgłoś się do nas! Dziś przed nami... Tomasz Kleszcz! 

Nie zaczyna się podobno zdania od kiedyś. Więc... dawno, dawno temu czytywałem "Dra. Slumpa", w którym mistrzunio Akira Toriyama pokazał swoją siedzibę narysowaną z lotu ptaka. Strasznie mi się to spodobało! Już wtedy marzyłem o byciu prawdziwym komiksiarzem i narysowaniu kiedyś czegoś takiego dla fanów. 

Cóż, do prawdziwego komiksiarza mi daleko, a do posiadania fanów jeszcze dalej, no ale od czegoś trzeba zacząć. Okazja na Kolorowych Zeszytach trafiła się w sam raz więc tadam - oto moje stanowisko pracy:
klikajcie po większy obrazek!
Postanowiłem zrezygnować ze zdjęć, bo nic by na nich nie było widać poza chaosem, bajzlem i zalegającymi wszędzie książkami, komiksami i papierami. Tak więc macie taki szkic techniczny rozmieszczenia poszczególnych elementów w stanie pierwotnym, z prawie całkowitym zachowaniem skali! Dziś, podobnie jak z linią brzegową Antarktydy, nie wszystko widać spod warstwy lodu, więc uwierzcie mi na słowo, że lepsze to. niż zdjęcia. Pokój ma 11 m2.

piątek, 3 sierpnia 2012

#1098 - PKS 03: Marcin Surma

W zasadzie pracuje w dwóch studiach. Jedno znajduje się w Lublinie, w którym narysowałem połowę materiału do "Woroszyłowgradu". W Łodzi natomiast stworzyłem druga. I tak:

LUBLIN:


Kącik w mieszkanku rodziców przy króciutkim blaciku, z laptopikiem na encyklopedyjkach i segregatorkami pod łokietki.

F - Intuos Surpika.
3 - Wspomniany już segregatorek pod łokietek. Zmniejsza długoterminowo
zużycie ketoprofenu.
R - Również wspomniany laptopik na encyklopedyjkach PWN.
A - Kasiofon.
Z - Krzesło za którym tęsknię w długie jesienne wieczory w Łodzi.
C - Analogowy dropbox.

ŁÓDŹ:


Pokój typu "tramwaj". Wąski, duszny, ciasny, ciemny, własny na jakiś czas.

K - Tymoteusz (stan na czerwiec: nieaktualne -- Tymoteusz mieszka teraz w dziesięciogalonowej klatce)
1 - Soczysta ceramiczna Malina
S - Kasiofon
Y - Czort (Kalanchoe daigremontiana, zwana Diablim Kręgosłupem i Macierzą Tysiąca). Chce ktoś?
V - Odwiert do sąsiadów z dołu
U - Chefsessel "Ergonomic"
X - Martwy komputer
E - Przerywa
7 - Laptopik tym razem bez encyklopedyjek
5 - Tu dodać Kasię.
B - Monitor, pod którym leżą dwa Słowniki Języka Polskiego M.S.B. Linde, reprinty wydania z 1860. Zasłonięte lśniącą, karmazynową klawiaturą.
2 - Duży Kubek (stan na czerwiec: nieaktualne)
N - Xulmofon
Q - Dotykowy włącznik światła w zestawie ze ściemniaczem. Powód dla którego wybrałem ten pokój.
G - Karny Jeżyk (stan na czerwiec: nieaktualne)

czwartek, 26 lipca 2012

#1090 - PKS 02: Jakub Kijuc

Bez zbędnych wstępów - tak wygląda miejsce pracy i rekreacji Jakuba Kijuca: 


  1. Próbka do okładki wykonanej akwarelką. Zasłonięta przez pudełko z flamastrami. Flamastrów nie reklamuję, stąd delikatnie cenzuruję markę kółkiem z numerem „1”.
  2. Stuletnie szkice. Ostatnio zacząłem publikować w internecie swoje stare prace. Teraz ciągle znajduje oryginały w zupełnie nieoczekiwanych miejscach. Później kładę na biurku i powstaje efekt widoczny na zdjęciu.
  3. Portret właściciela miejsca rekreacji. Autorem pracy jest moja córka.
  4. Słynna pieczęć Czarnej Materii.
  5. Szkice, szkice, szkice...
  6. Ostatni z gatunku Dzikich Psów mark. II.
  7. Ołówek automatyczny. Tak się do niego przyzwyczaiłem, że nie potrafię rysować niczym innym.
  8. Okładki do Konstrukt #4 i Konstrukt #5. Pod spodem kartki i chyba mały fragment jakiejś planszy.
  9. Nie zauważony przez mnie wcześniej cyrkiel zmontowany ze starego, metalowego i zardzewiałego szpikulca, flamastra i kawałka taśmy izolacyjnej w kolorze zielonym.

Na biurku "własnej roboty" powstają plansze do cyfrowego "Konstruktu". Pod spodem kilka pudeł ze starymi semicami i ze szkicami. Po prawej stronie od biurka stoi niezbyt ciekawie wyglądający komputer ze skanerem i programami do cyfrowego kolorowania i postarzania stron.

Przed biurkiem wielkie okno, przez które można oglądać widoczki z cyfrowego Konstruktu – łąka, Lisia Ferma, las.

wtorek, 17 lipca 2012

#1082 - PKS 01: Łukasz Okólski

Tak, to prawda.

Niestety moje miejsce pracy jest najnudniejsze na świecie. No i oczywiście nie zawsze jest tym samym miejscem pracy. Najwięcej narysowałem w swoim domu rodzinnym, u rodziców, w Kielcach.
Tak czy inaczej:

1) Biurko – najlepiej duże i najlepiej puste. Czasami okazjonalny kubek z kawą. No i nic więcej. Jak najmniej pierdół. Jakoś tak mam, że jak każdemu facetowi specjalnie nie przeszkadza mi syf u siebie. Trochę walających się ubrań czy naczyń (nie za dużo) i szeroko pojęta niechęć do odkurzacza to standard. No ale kurde jak siadam do rysowania, lubię mieć na biurku tylko komputer i tablet. Czasami może myszkę. Chciałbym mieć głośniki, ale planuję przesiąść się z muzyką na jakiegoś iPoda z wypasioną stacją dokującą/głośnikami, więc inwestycja w standardowe głośniczki jest na później.
2) Tablet – Wacom Wacom Wacom. Najwięcej komiksów narysowałem na swoim pierwszym, białym bamboo funie, ale przez ostatni rok miałem w rękach właściwie wszystko co Wacom ma do zaoferowania, nawet niekoniecznie do rysowania. (hi hi perksy z pracy w salonie ze sprzętem i bycia bądź co bądź specjalistą od tego stuffu). Najczęściej jednak trzaskam na małych i wygodnych bamboosach. Koniecznie bezkablowo. Nie miałem pojęcia, że bezprzewodowy tablet tak ułatwia robotę i ogólnie życie dopóki nie zacząłem tak działać. (Kończę planszę, walę się na wyrko i puszczam sobie filmy za pomocą tabletu mając kompa na biurku :D)

No tak, właściwie warto dodać, że przestałem umieć rysować na papierze. Zero szkiców, kartek z konceptami, czy storyboardami plansz. Zero karteczek. Moje Unipiny zaschły zapomniane.
3) Komputer – czteroletni gruchot. Ale nie narzekam, sprawdza się i lubię go. Niemniej już ciułam na nowego bo się zaczynam przestawiać na jabłkowe hipsterstwo. Powolutku powolutku, ale jednak.

No i oczywiście pulpit nieskażony ikonkami. Taki jakiś ze mnie pedantyczny gość.


4) Wyrko – tu się dzieje magia. Tzn leżę ze scenariuszem i sobie układam w głowie plansze. Jakoś tak mam, że muszę zobaczyć w głowie jak to wszystko ma wyglądać i dopiero siadam do rysowania. Brzmi w sumie logicznie ale czasami się okazuje, że przykimam. To znaczy pardąsik, scenariusze mam jak najbardziej zajmujące, ja po prostu łatwo zasypiam.

Tak więc reasumując nuuudy. Dlatego w ramach bonusu dorzucam filmik z mojej codziennej roboty, która niestety spala mi cały mój czas. No i nie ma kiedy rysować tych albumów. No nie ma kiedy.

środa, 11 lipca 2012

#1076 - Było MPK, będzie - PKS!

Za pozwoleniem i z błogosławieństwem Konrada Hildebranda przejmujemy z nieodżałowanego Motywu Drogi cykl "Miejsce pracy komiksiarza". Trzymając się państwowo-transportowej poetyki na Kolorowych MPK zostanie przemianowane na PKS - Polskie komiksowe studia, ale idea cyklu pozostanie dokładnie taka sama. 

Jednym słowem - chcemy pokazać jak wygląda warsztat polskiego komiksiarza od, przysłowiowej, kuchni. Zaprezentować miejsca, w których wykuwane są niecierpliwie oczekiwanie albumy i zeszyty, w których rodzą rodzime produkcje. Kilka pierwszych PKS`ów już widziałem i mogę powiedzieć tylko jedno - spodziewajcie się niespodziewanego. Każdy twórca, którego zaprośilismy do naszej zabawy podszedł do wyjściowego pomysłu po swojemu. Przy tej okazji apelują do wszystkich komiksowych twórców w naszym kraju - jeśli chcesz pochwalić się na naszych łamach swoim studiem to zapraszamy!

Źródło
 Prezentację poszczególnych twórców zaczynamy od przyszłego tygodnia. A tymczasem zachęcamy do obejrzenia pierwszych jedenastu odsłon MPK, które można zobaczyć na MD. Enjoy!

MPK #01: Karol Kalinowski
MPK #02: Łukasz Ryłko
MPK #03: Maciej Pałka
MPK #04: Marcin Podolec
MPK #05: Tomasz Grządziela
MPK #06-07: Olga Wróbel i Daniel Chmielewski
MPK #08: Piotrek Nowacki
MPK #09: Wanda Onyszkiewicz
MPK #10: Maciej Łazowski
MPK #11: Grzegorz Rosiński