poniedziałek, 25 lipca 2011

#815 - Trzy palce

Na pierwszym planie oryginalnej okładki widać opróżnioną do połowy butelkę tequili, szklankę wypełnioną alkoholem oraz paczkę papierosów. Dopiero potem zauważa się ramię, siedzącej w fotelu postaci oraz trójpalczastą dłoń. Te trzy przedmioty widoczne na pierwszym planie, to swoiste memento, przestroga przed tym, jak może skończyć każda Animka, która poświęciła wszystko dla KARIERY. Polski wydawca komiksu "Trzy palce" delikatnie zmienił okładkę albumu. Kadr został przybliżony, zrobiono najazd na trójpalczastą dłoń, czyniąc z niej najważniejszy element kadru.

Rich Koslowski w albumie "Trzy palce" przedstawił fikcyjną historię ze świata Hollywood. Zrobił to z użyciem środków charakterystycznych dla filmu dokumentalnego. Czytając jego komiks ma się silne wrażenie, że ogląda się reportaż o życiu, intrygach i osiągnięciach animowanej gwiazdy filmowej, której okres świetności na ekranach kin już minął. Reportaż, w którym próbuje się dać odpowiedź na pytanie "dlaczego minął?". Wywleka się w nim na światło dzienne wszystkie brudy, matactwa i podejrzane interesy amerykańskiej Fabryki Snów.

Najciekawsze i najbardziej godne uwagi w tym albumie są formalne zabiegi zastosowane przez Koslowskiego. Mają one naśladować (imitować) technikę realizacji filmu dokumentalnego. Polegającą m.in. na "wysłuchaniu" (wyrysowaniu) wywiadów z "gadającymi głowami". Autor usadowił bohaterów przed nieruchomą "kamerą". Pytań skierowanych do postaci "nie słychać", można się ich domyśleć na podstawie odpowiedzi. Każdy bohater wywiadu ma swój "głos", czyli spersonalizowaną czcionkę. Dodatkowo, aby urozmaicić, ożywić sekwencje "gadających głów", między ich wypowiedziami umieszczone zostały czarno-białe historyczne fotosy, które opatrzone zostały suchym, informacyjnym komentarzem "z offu". Ów komentarz, zapisany czcionką starej maszyny do pisania, niczym z jakiegoś raportu czy sprawozdania, ma przybliżyć tło historyczne oraz atmosferę minionych czasów. Czasów świetności animowanych aktorów. Narysowane przez Koslowskiego fotosy, są faktycznie archiwalnymi zdjęciami, na których bez trudu można rozpoznać wydarzenia z historii Stanów Zjednoczonych, a także ludzi znanych z pierwszych stron gazet, takich jak Marcin Luter King, Malcolm X, Marylin Monroe, bracia Kennedy.

Sam scenariusz komiksu jest prosty, aby nie powiedzieć banalny. Opowiada historię zawrotnej kariery pewnego producenta filmowego – zmyślonej postaci Desmonda "Zawrotka" Walters’a, która jest karykaturą osoby Waltera Eliasa "Walta" Disney’a. "Zawrotek" jako pierwszy angażuje do swoich filmów "rysunkowych aktorów" – Animków, którzy przez "ludzką" cześć społeczeństwa uważani są za obywateli drugiej, gorszej kategorii. Premierowy oraz każdy kolejny film, w którym występuje Szczurek Rickey, stają się wielkimi kinowymi hitami. Rickey zostaje filmową supergwiazdą oraz celebrytą, który ma wstęp na "ludzkie" salony. Niestety żadnemu innemu animowanemu aktorowi, mimo usilnych prób i starań, nie udaje się powtórzyć sukcesu Rickey’a. W Hollywood pojawia się plotka, która mówi, że Rickey zawdzięcza swoją sławę pewnemu, nielegalnemu Rytuałowi, jakiemu się poddał. Odbył się on za zgodą oraz akceptacją, a nawet udziałem, jak sugerują inni bohaterowie, Dizzy'ego Walters’a.

Clou całej intrygi, na której oparty jest scenariusz, polega na udzieleniu odpowiedzi na pytanie czym jest owy Rytuał. Gdy odpowiedź na to pytanie pada, gdzieś tak w okolicach sześćdziesiątej strony, zainteresowanie czytelnicze nagle wyparowuje. Przy dalszej lekturze pozostałych osiemdziesięciu stron, uwaga czytelnika skupia się jedynie na rysunkach i fotosach, tekst opowieści przestaje mieć większe znaczenie. To niestety duży minus tego albumu. Przyznaję, źle mi się czytało ten komiks, który w założeniu miał być satyrą na nieuczciwy światek Hollywoodu, na Stany Zjednoczone okresu Zimnej Wojny, na prezydenturę Nixona, na Afera Watergate, na komisje senackie powoływane w celu zbadania takiej czy innej afery. Koslowski w "Trzech palcach" podejmuje ważny temat, jakim jest segregacja rasowa, ale przedstawienie go za pomocą metafory (wytrychu?) "ludzie" kontra "animki", jest dla mnie mało przekonywująca. Dodatkowo moja irytacja wzrosła, gdy potwierdziło się (w okolicach sześćdziesiątej strony), że autor kwestionuje inteligencję czytelnika. To wcale nie jest trudne dodać dwa i dwa, czyli tytuł komiksu oraz kadr na okładce do opisywanego tajemniczego "Rytuału". Być może, jak dla mnie, za bardzo "amerykański" jest ten album.

15 komentarzy:

holcman pisze...

Nie polski wydawca "delikatnie zmienił okładkę" tylko sam autor przy okazji wznowienia swojego komiksu przez Top Shelf - http://www.topshelfcomix.com/catalog/three-fingers/58

I ten komiks nie jest tylko o tytułowych palcach i rytuale (którego przebiegu można się domyślić już po 30 stronach), więc jego wyjaśnienie wcale nie osłabia "czytelniczej uwagi".

Olga Wróbel pisze...

O, Timof znów pomajstrował przy okładce? Baaaaardzo nie podobał mi się ten komiks, oprócz wymienionych wyżej mankamentów dodam jeszcze wykorzystywanie wielokrotnie tych samych kadrów dla mówiących postaci.

Olga Wróbel pisze...

A, nie Timof (nie widziałam komentarza Szymona, bo pisałam swój).

jaszczu pisze...

A to nie jest tak, że Ricky nie musiał się poddawać rytuałowi, tylko inni bo chcieli być tacy jak Ricky?

tO mY: pisze...

@ Szymon: niektórych uwagę widocznie osłabia, czytałem już gdzieś podobną opinię ;-)

@ Olga: a co jest złego w powtarzaniu tych samych kadrów? to jest na serio mankament?

pstraghi pisze...

Problemem krytyków tego komiksu jest fakt, że odczytują go tylko jako kryminał i podniecają się, że szybko wpadli na rozwiązanie zagadki.

A "Trzy palce" to nieco więcej niż opowieść o rytuale.

@Olga - a co złego w tych samych kadrach?

Olga Wróbel pisze...

To złego, że jak kupuję komiks, to nie bardzo mam ochotę na oglądanie kopiuj-wklej, tylko dlatego, że to ta sama postać i nadal siedzi w fotelu?

Piotrek pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Piotrek pisze...

Faktycznie powtarzane kadry wkurzają, ale poza tym to dobrze czytało mi się ten komiks. Fajny klimat, przedstawienie tematu. Tajemnice rytuału rzeczywiście można szybko rozpracować ale komiks trzyma w napięciu dopóki nie zostaje powiedziane wprost co to za rytuał. A później nadal fajnie się czyta.
Jak dla mnie spoko tytuł.

Maciej Gierszewski pisze...

- pisząc o oryginalnej okładce miałem na myśli tę znaną mi:
http://images.comicbookresources.com/news/threefingers_cover.jpg

- polecam także rzucić okiem na ten rysunek, który pewnie jest "źródłowy":
http://thecomiccast.files.wordpress.com/2009/03/threefingers_cover.jpg

- zgadza się, "trzy palce" to komiks nie tylko o tytułowych palcach, ale także o kilku innych sprawach, napisałem o tym w ostatnim akapicie.

magda rucińska pisze...

po lekturze tego tekstu mam ochotę przeczytać wspomniany w nim komiks i odświeżyć sobie "Mulholland Drive", "Tajemnice Los Angeles" i "Kto wrobił królika Rogera"... czasem myślę, że z moimi połączeniami neuronów jest coś nie tak, jak być powinno...

Maciej Gierszewski pisze...

-->magdo, połączenie "Trzech palców" & "Kto wrobił królika Rogera" jak najbardziej będzie pasowało, a pozostałych filmów nie znam, nie oglądałem.

magda rucińska pisze...

Polecam zwłaszcza ten pierwszy, jeśli lubisz Lyncha... ja mam do niego dużą słabość...

Anonimowy pisze...

chyba powinno być "ów" nie "owy".

Marcin Zembrzuski pisze...

Mulholland i Tajemnice, Gieru, no jak to tak?! dużo tracisz