Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Layman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Layman. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 września 2016

#2231 - Chew #5: Śniadanie z mistrzów

Autorem poniższego tekstu jest Krzysztof Tymczyński, a został on pierwotnie opublikowany na łamach bloga poświęconego Image Comics.

Czwarty tom "Chew", po krótkotrwałych zachwianiu formy, na nowo rozpalił wszystkie ciepłe uczucia, jakimi darzę tę serię. Na "Śniadanie z mistrzów" czekałem tym samym niesamowicie dużymi oczekiwaniami i wreszcie kilka dni temu miałem okazję przekonać się na własne oczy, czy twórcy cyklu utrzymali wysoką formę. Ci zaś wpadli na pomysł fabuły opartej na uprowadzeniu Tony’ego Chu.


czwartek, 26 listopada 2015

#2007 - Chew #3: Delicje deserowe

Autorem poniższego tekstu jest Przemysław Pawełek, dziennikarz radiowy i recenzent o komiksach pisujący dla Alei Komiksu i Wirtualnej Polski.

Są takie dni, gdy czuję się osamotniony nie tylko jako osoba ludzka, ale też jako fan komiksu czy recenzent. Dzieje się tak na przykład gdy czytam recenzje kolejnych tomów "Chew". Nie rozumiem fenomenu, nie ogarniam zachwytów. Szanuje autorów za konsekwentne popychanie tej skądinąd przyzwoitej serii do przodu, ale osobiście plasuję ją najwyżej w okolicach rzemieślniczego środka. Pluralizm opinii to ważna rzecz, więc serii Laymana i Guillory'ego należy się też moja ocena. 


czwartek, 19 listopada 2015

#2000 - Chew #3: Delicje deserowe

Autorem poniższego tekstu jest Krzysztof Tymczyński, a został on pierwotnie opublikowany na łamach bloga poświęconego Image Comics.

Od samego początku widać wyraźnie, że "Delicje deserowe" to kolejny etap eksperymentowania w wykonaniu Johna Laymana. Album otwiera satyryczna w swojej wymowie scena, będąca punktem kulminacyjnym akcji, którą poznajemy w ramach przydługiego flashbacku. Intrygujący początek zapowiada prawdziwą jazdę bez trzymanki, co dla "Chew" jest standardem - oprócz tego, że pojawiają się nowe wątki i postacie, wracamy do twista, który pojawił się w premierowej odsłonie cyklu.




sobota, 30 maja 2015

#1871 - Chew #2: Międzynarodowy smak

Autorem poniższego tekstu jest Krzysztof Tymczyński, a został on pierwotnie opublikowany na łamach bloga poświęconego Image Comics.

Długo przyszło czekać na wydanie przez Mucha Comics drugiego tomu serii "Chew". Po tym, jak premierowa odsłona tego cyklu została przyjęta bardzo ciepło, trochę martwiłem się, że w obecnym zalewie komiksów od DC i Marvela możecie stracić tytuł ten z oczu. Ani ważcie się tak robić, ponieważ jeśli początkowe przygody agenta Tony’ego Chu przypadły Wam do gustu, to drugi tom najprawdopodobniej sprawi, że wyskoczycie z butów. Przynajmniej w moim przypadku to dokładnie miało miejsce.


piątek, 7 listopada 2014

#1777 - Chew. Przysmak konesera

Autorem poniższego tekstu jest Krzysztof Tymczyński, a został on pierwotnie opublikowany na łamach bloga poświęconego Image Comics.

Tony Chu nie ma łatwego życia. Ten młody detektyw jest cybopatą. Oznacza to, że niemal wszystko co zjada, przekazuje mu mentalne wrażenia. I tak jedząc świnię może odczuć moment jej śmierci, co jest średnio przyjemnym doświadczeniem. Niestety, dokładnie to samo dotyczy ludzi. I tu pojawia się prawdziwy kłopot – Tony może bowiem rozwiązać każdą sprawę kryminalną, o ile skosztuje kawałek ciała denata. 


sobota, 7 września 2013

#1364 - Chew vol. 1: Tasters Choice

Zdawać by się mogło, że tematyka kulinarna nijak ma się do wątków związanych z zabójstwami, kosmitami, rządowymi spiskami czy dynamiczną akcją. A jednak.

Tony Chu jest cybopatą. Co oznacza, że po ugryzieniu np. jabłka, w jego głowie pojawiają się obrazy drzewa, na którym dojrzewało, jakich pestycydów użyto i kiedy zostało zerwane. Może także wziąć kęs hamburgera i zobaczyć cały proces jego powstawania. A jako, że pracuje w policji, swoje niezwykłe umiejętności wykorzystuje do rozwiązywania spraw kryminalnych. I nie, nie lubi gdy nazywa się go kanibalem. Tony Chu nie jest jedynym, który posiada zadziwiające zdolności związane z żywnością. Bardzo wąskie grono „dziwaków” – jak zwykło się ich nazywać – uzupełniają saboscrivnerzy, czyli osoby potrafiące opisywać dania z ogromną precyzją, tak barwnie, że ludzie czytając bądź słuchając ich, czują jakby fizycznie je spożywali; cybolokutorzy potrafiący komunikować się poprzez jedzenie i przekładać poematy czy prozę na język potraw; veresopherzy, którzy im więcej zjedzą tym mądrzejsi się stają; oraz inni z równie zdumiewającymi zdolnościami.

Wszystkim przyszło żyć w czasach drobiowej prohibicji, będącej następstwem pandemii ptasiej grypy, która pochłonęła 23 mln amerykańskich obywateli oraz 116 mln w pozostałych częściach świata. Handel nielegalnym mięsem, czarny rynek jaj i rozkwit podziemnych restauracji to sprawy, którym czoło stawia Tony oraz jego wspomagany bionicznymi wszczepami partner, John Colby. Obaj ekspresowo zostają wcieleni w szeregi Agencji ds. Żywności i Leków (FDA), będącej obecnie najpotężniejszą rządową komórką. Równie szybko okazuje się, że powyższe sprawy to tylko mało istotny czubek góry lodowej, gdyż na światło dzienne wypływają coraz bardziej zadziwiające fakty i zdarzenia. W ich centrum znajduje się malutka, polinezyjska wyspa Yamapalu, gdzie wysiały się kosmiczne ziarna owocu, po ugotowaniu smakującego identycznie jak kurczak. Kurjagoda szybko staje sie obiektem zainteresowań nie tylko FDA, ale też biznesmena próbującego wprowadzić na rynek zmodyfikowane genetycznie żaby, w wyglądzie jak i w smaku przypominające drób, o nazwie Chogs (chicken frogs). To wszystko to zaledwie promil pomysłów, jakimi obdarza nas scenarzysta John Layman.

Pierwszy numer serii „Chew” zadebiutował w 2009 r. i z miejsca stał się bestsellerem Image Comics (goszczącym m.in. na listach New York Timesa). Utrzymująca się wysoka sprzedaż i liczne nagrody (Eisner, Harvey, Eagle) potwierdziły tylko, że Layman do spółki z rysownikiem Robem Guillorym są wyśmienitymi kucharzami, potrafiącymi przyrządzić potrawę na długo zapadającą w pamięć. Zasługa tutaj licznych składników, wydawać by się mogło zupełnie od siebie nie pasujących: wypaczony czarny humor, uroczy sarkazm, niecodzienne moce, rządowe spiski, kosmiczne oddziaływania, kryminalne zagadki, wyśmiewanie społecznych obyczajów, gore, kanibalizm, szczypta love story. Danie główne zdaje się być kuchennym koszmarem, ale w rzeczywistości to oryginalny, smakowity, choć szalony posiłek. Na przystawkę scenarzysta podaje Poyo – krwiożerczego i zabójczego koguta (który uzyskał już status kultowego), oraz kuriozalne organizacje – Kościół Wyznawców Jajca, antyprohibicyjni radykałowie z E.G.G., a jako deser mamy tu niewyobrażalne zagrożenie o kosmicznej skali oraz tajemniczego i wpływowego wampira, z ukrycia wdrażającego swój równie zagadkowy plan. Całość, choć upichcona z przeróżnych gatunków, smakuje wręcz kapitalnie.

„Chew” prócz powyższych pomysłowych chwytów posługuje się niecodzienną narracją, często wykorzystując prologi, epilogi oraz retrospekcje, które w skali całej serii doskonale łączą się w całość. Uzupełnieniem są fantastycznie skrojone, mięsiste, żywe postacie oraz iskrzące relacje między nimi, dodające opowieści niebywałego kolorytu.

Mówiąc o „Chew” nie można pominąć Roba Guillory’a, który jest równoprawną gwiazdą serii. Jego cartoonowy, pełen szaleńczego dynamizmu i energii styl wymyka się wszelkim porównaniom. Bogaty w detale drugi plan dostarcza dodatkowych fal śmiechu, a kadry z powykręcaną twarzą Tony’ego konsumującego ludzką padlinę, niejednemu zapadną w pamięć. Kreska Guillory’a pasuje do opowieści jak białe wino do koziego sera, czyli idealnie.

Uwielbiam ten komiks. Jest niezwykle zabawny, oryginalny, świetnie narysowany i pozostawia po sobie słodki posmak genialności. Tak pięknie podanego, świetnie przyrządzonego i doprawionego posiłku nie powstydziłby się nawet Gordon Ramsey. Szkoda jedynie, że Circle of Confusion porzuciło plany adaptacji opowieści na serial telewizyjny, który mógłby okazać się hitem porównywalnym do „The Walking Dead”. Całe szczęście znajduje się ona dopiero na półmetku (zaplanowana jest na 60 zeszytów), więc przynajmniej jeszcze przez kilka lat, będzie można delektować się jej wybornością.

Autorem tekstu jest Paweł Deptuch