czwartek, 16 września 2010

#560 - Laleczki

"Laleczki" były swoistym pożegnaniem z zinowym samizdatem dla Macieja Pałki. Liczący 44 strony album został wydany na lubelskim TRACHu w kwietniu 2005 roku, w ekstremalnie niskim nakładzie. Dziś pewnie może uchodzić za białego kruka. Oryginalny materiał został solidnie zremasterowany przez Bartosza Sztybora oraz wzbogacony o dwie dodatkowe historie - "Ostatnią wyspę" do scenariusza Daniela Gizickiego i "Ze skrajności w skrajność" napisaną przez Ireneusza Mazurka.
Prace nad odświeżaniem komiksu trwały od początku bieżącego roku i ze sporą rezerwą Pałce udało się wyrobić z premierą na zbliżający się łódzki Międzynarodowy Festiwal Komiksu. "Laleczki" ukazały się (czy raczej ukażą się) w Wydawnictwie Roberta Zaręby pod szyldem "Strefy Komiksu".

Maciej Pałka zdążył mnie już przyzwyczaić do swojej skrajnie przerysowanej, groteskowej kreski, którą z dość dużą swobodą traktuje anatomię, perspektywę, elementy tła i scenografii. Jego paskudne gęby ze zdeformowanymi nosami mają tylu zwolenników, co przeciwników, ale nie sposób odmówić im rozpoznawalności. Prace Pałki są bardzo charakterystyczne i nie sposób ich pomylić z rysunkami innych twórców.

"Laleczki" wizualnie są albumem nierównym. Obok grafik pociągniętych grubo tuszem i gęsto podrasowanych rastrem (pojedynek pustynnego wędrowca z mutantami otwierający album), trafiają się rysunki ciśnięte obło, płasko, cienkopisem (scena napadu na Karen). Te pierwsze robią wrażenie pałkowym luzem i delikatnie przynoszą na myśl "Dziennik Podróżny" Craiga Thompsona. Natomiast te drugie prezentują się dość mizernie i mocno widać po nich upływ lat. Trudno nie docenić pracy, jaką autor włożył w ujednolicenie szaty graficznej swojego komiksu, ale po dość trudnej operacji złożenia "Laleczek" w jedną, spójną całość, pozostały wyraźne ślady po szwach. Co całkiem nieźle komponuje się z historią, poskładaną z kilku mniejszych fabuł, które rozgrywają się w postapokaliptycznej przyszłości.
Ziemia została spustoszona przez straszliwy kataklizm, który w pień wybił większość ludzkości. Szczęśliwcy, którym udało się przeżyć, schronili się w futurystycznych miastach lewitujących nad powierzchnią, a inni, którzy mieli mniej szczęścia zamienili się w bezmyślnych mutantów. Resztki ludzkości kryją się jeszcze w niedbale skleconych domostwach, gdzie odpierają ataki zniekształconych ofiar promieniowania. Na popiołach starej, odradza się nowa, zdegenerowana cywilizacja. Brutalny świat rządzony prawem silniejszego, w którym ludzkie mięso stanowi podstawę diety, a najlepszą rozrywkę stanowi wyuzdany, sadomasochistyczny seks.

Estetycznie "Laleczkom" bardzo blisko do niskobudżetowych filmów klasy B, pełnych bezsensownej przemocy, taniej erotyki i, niestety, dość szablonowej fabuły, posklejanej z wyświechtanych schematów. Na komiks to przepis dobry, jak każdy inny, ale żeby osiągnąć zadowalające efekty, z żonglerki tanimi, pulpowymi motywami, trzeba wycisnąć dobrą, angażującą historię. Albo chociaż coś więcej, niż tylko kilka skrajne odrażających chwytów i banalnych rozwiązań fabularnych. Zespołowi scenarzystów i Maciejowi Pałce daleko do wirtuozerii Tarantino czy Rodrigueza w tej materii, więc efekt jest dość średni.

24 komentarze:

holcman pisze...

A teraz proszę mi powiedzieć, po co patronować czemuś, co potem się w recenzji dość mocno krytykuje? Jaki jest tego cel?

hds pisze...

Może to jest patronat w stylu "nieważne jak, byleby o tym gadali" ;)))))))
Mnie zaciekawiło ;D

kaerel pisze...

nie chcę teraz się pastwić, ale ja też nie rozumiem pojęcia patronat medialny w polskim komiksie. miałem tak z Esensją. to tylko nie najlepiej świadczy o patronie, więc dla jego dobra nie powinien puszczać takich tekstów. jeżeli komiks się nie podoba to wypada wybadać to przez wzięciem patronatu, albo milczeć. w innym wypadku sprawa robi się co najmniej śmieszna.

Kuba Oleksak pisze...

Z patronatem zgłosił się do mnie Maciej, o ile dobrze pamiętam, zależało mu rzetelnym zaprezentowaniu jego pracy. Nie na recce napisanej na odwal, nie na migającym bannerku (choć ten i tak się pojawi).

Holcmanie, Hds poniekąd Ci odpowiedział - Kolorowe robią "Laleczkom" szum. Bo wspierają polskich komiksiarzy i uważają, że należy im się uczciwa recepcja, a nie durne komentarze "na Alei".

Rzeczą oczywistą jest patronat nie równa się entuzjastycznej recenzji i to chyba przyjęta praktyka w naszym komiksowym grajdołku jest. Wiele razy zdarzało się, że patronujący serwis dość mocno krytykuje swojego, em... patronata?

Nie zawsze da się zapoznać z komiksem przed decyzją o patronowaniu.

Daniel Gizicki pisze...

ech Karol. Z tego co pamiętam, jako wydawca Twojego komiksu to zostało na nim umieszczone logo Esensji, bo ja byłem z tym portalem mocno związany. Nie umawiałem się z nimi na żaden patronat, promocję, wywiad+recenzję+banner ani nic takiego. A ty się już ile lat pultasz o prywatne zdanie jednego z redaktorów wyrażone w zbójcerzach, gdzie raczej chodziło o zgryźliwe "szybkie" opinie niż o rzetelność recenzji?
weźże chłopie.

kaerel pisze...

"Nie zawsze da się zapoznać z komiksem przed decyzją o patronowaniu."

przecież to jest ... niewiarygodnie bezsensowne. reklamujecie coś czego nie znacie? bo patronat medialny to inaczej reklama z rekomendacją - podpis swoim nazwiskiem/firmą pod czyimś dziełem/inicjatywą.


jestem w szoku

kaerel pisze...

z Wikipedii. przeczytajcie to 60 razy:

Patronat medialny - rodzaj sponsoringu, w którym firma lub firmy z sektora mediów (np. telewizja, radio, gazeta, portal internetowy) udostępniają przestrzeń reklamową lub informacyjną na cele promocji podmiotu lub wydarzenia (kulturalnego, sportowego, społecznego). W zamian podmiot patronujący jest promowany w kontekście danego wydarzenia lub w danym podmiocie. Ma możliwość zamieszczania swoich reklam, logotypów etc. Patronat medialny obok funkcji reklamowych buduje także pozytywny wizerunek firmy, będąc elementem jej strategii PR.

Kuba Oleksak pisze...

Nie zawsze powiedziałem. Nie zawsze.

Nie wiem ile patronaty mają wspólnego z recenzję, i ja tam się pod żadnym z nich nie podpisywałem "Kuba Oleksak Poleca 1111!

Jest tak, jak napisałem.

kaerel pisze...

mi słowo reklama kojarzy się z zachwalaniem produktu i promowaniem. choć wiem oczywiście, że można też zareklamować w sklepie popsute buty.

Maciej pisze...

Kolorowe patronują, Ziniol kibicuje. Dla mnie dil mnóstwo okej.

Kuba Oleksak pisze...

"udostępniają przestrzeń reklamową lub informacyjną na cele promocji"

Dobra, Karolu, rozgryzłeś nas - nasz patronat to żaden patronat w świetle tej definicji z Wiki :(

Nie udostępniliśmy żadnej przestrzeni reklamowej (bo takowej nie mamy) na cele promocji (bo w takim jej rozumieniu, nic nie promujemy).


Po prostu - piszemy o polskich komiksach i staramy się pisać rzetelnie, jak należy.

Maciej pisze...

@KRL - Kolorowe mniej więcej wiedzą jaki poziom prezentują moje komiksy, więc nie było to kupowanie kota w worku. Tym bardziej, że pierwsze wydanie Laleczek wyszło 5 lat temu.
Zresztą, KG patronowało Łaumie zanim ją skończyłeś, czyż nie?

Kuba starał się napisać w miarę obiektywnie bez włażenia w dupala. Mogę się zgadzać lub nie, ale to moja prywatna opinia i nie będę dyskutował o recenzji swojego komiksu. Patronat rozumiem jako życzliwe kibicowanie i rzeczową krytykę.

kaerel pisze...

przestrzenią reklamową Kolorowych Zeszytów może być artykuł patronacki o komiksie, baner, nius.

to ja może inaczej.



KZ mają reklamę w postaci logo an komiksie Maćka w zamian maciek ma:

"Albo chociaż coś więcej, niż tylko kilka skrajne odrażających chwytów i banalnych rozwiązań fabularnych. Zespołowi scenarzystów i Maciejowi Pałce daleko do wirtuozerii Tarantino czy Rodrigueza w tej materii, więc efekt jest dość średni."


można też inaczej:

KZ ma swoje logo na średnim komiksie, a autor tego komiksu ma w zamian ocenę tego komiksu w magazynie - średnią ocenę.

oba podmioty wyszły na tym jak ci dwaj debile z dowcipu co zjedli gówno za 10 zł.

wychodzi na to, że w Polsce można mieć lepszy pijar bez patronatów i "reklam".

tu widzę ten paradoks. Wy nie?

kaerel pisze...

Maciek - przepraszam, że mi się napisało imię Twoje z małej. czasami mi się na szybkiego nie kliknie.

Maciej pisze...

@KRL
Nie tylko recenzję
A logo nie na okładce a na stronie redakcyjnej
bo gdy drukowała się okładka nie znałem ani ceny ani patronatów.

Ponadto, podobno recenzje i patronaty i tak nie mają wpływu na sprzedaż. Dla mnie jako próżnego autora ważny jest feedback.

superjednostka pisze...

Nie czytałem całej recenzji, wyłapałem tylko słowa "wyuzdany seks", "mutanty" i "bezsensowna przemoc"; wszystko to sprawiło, że chcę mieć ten komiks na swojej półce, więc jak dla mnie Kolorowe Zeszyty dobrze wywiązują się z obowiązków patronackich :)

hds pisze...

"Nie udostępniliśmy żadnej przestrzeni reklamowej (bo takowej nie mamy) na cele promocji (bo w takim jej rozumieniu, nic nie promujemy)."

Moje pytanie brzmi: Jak ta wypowiedź ma się do żadnego braku promocji Kapitana Sheera?
(pytanie z serii podchwytliwych)

Wracając do "Laleczek" i znając warsztat Macieja, wydaje mi się, że jest ostro ale rzetelnie.
Tylko z patronatem nie ma nic wspólnego ;)

Wczesny Pałka był dla mnie totalnie niestrawny, ale zrobił ogromny postęp.
Biorę "Laleczki" w ciemno, bo lubię w jednym albumie patrzeć na rozwój artysty, a w tym, jeżeli dobrze zrozumiałem, taki jest widoczny.

kolec pisze...

Nie udostępniali, to był abordaż!

Maciej pisze...

@hds wczesny, to znaczy który?
jak bardzo wczesny?

Łukasz Mazur pisze...

To ja też się wypowiem, co mi tam.

I jedna i druga strona ma rację, chociaż w tym przypadku skłaniam się ku temu, że akurat dobrze, że patronujemy "Laleczkom". I to pomimo tego, że pojawiła się recenzja średnio oceniająca cały albumik.

Bezsensowne jest moim zdaniem rzucanie definicjami z wikipedii co do tego czym jest patronat medialny w przypadku takich działań jakie my robimy na naszym skromnym rynku. KRL - nie jesteśmy Orlenem, Empikiem czy jakąś chuj wie jak wielką firmą, która robi na patronatach biznesy. To zwykła koleżeńska przysługa i uprzejmość (z jednej i drugiej strony), przynajmniej ja to tak widzę. Maciek chciał rzetelnej recenzji i ją dostał (chociaż dla mnie była ona nieco za surowa, ale Kuba odebrał komiks po swojemu i chwała mu za to, że nie "dodał dwóch gwiazdek" za to tylko, że patronujemy), my mamy patronat i cieszymy się, że będzie nasze logo w środku "Laleczek". Ale recenzja to nie wszystko, "udostępnimy przestrzeń reklamową", robimy trochę hałasu wokół albumu.

Może zamiast "patronatu" powinniśmy mówić o "kibicowaniu" czy czyś wtym stylu? Ja się jarałem tym albumem zanim jeszcze Maciek podesłał nam go w formie elektronicznej i zanim jeszcze zaczęliśmy współpracę. Dobrze zrobiła mi okładka i byłem zwyczajnie ciekaw co z tego dalej będzie. I poprzez to, że możemy premierowo zrecenzować "Laleczki", wrzucić jakiś baner czy zrobić cokolwiek innego w temacie "promocji" tego komiksu jest akurat fajne. Recenzja nie była hurraoptymistyczna, ale jednak znalazł się hds czy superjednostka, którego to zaciekawiło i komiks kupią. Pewnie znajdzie się też ktoś kogo odstraszy ona od zakupu, ale trudno. Wolę wierzyć, że recka, banner czy kilka zdań przyciągnie do "Laleczek" więcej osób niż zniechęci.

Co do tego, że nie znamy materiału przed podjęciem decyzji - powiem jeszcze raz, to wynika bardziej z entuzjazmu i zajawki danym tytułem (teraz mam tak np z "Blerem" czy "SZŻM"), niż definicyjnym pojęciem patronatu. Dla mnie to po prostu frajda.

hds pisze...

@ Maciej "wczesny, to znaczy który?
jak bardzo wczesny?"

To jest dobre pytanie.
Nie siedzę zbyt mocno w zinach (a tam zapewne debiutowałeś), zatem siłą rzeczy Twoich najwcześniejszych tworów nie znam.
O ile mnie pamięć nie myli, w mojej komiksowej świadomości zaistniałeś gdzieś w okolicach "Wacianych kaflików...", czyli około 2000 rok Zinio, 2006 rok zbiorczo u Timofa.
Zatem to chyba rozumiałem jako wczesny okres i jak już pisałem wcześniej, od tego czasu moje niewprawne oko zaobserwowało ewolucję Twojego rysunku ku lepszemu, ale tutaj już niebezpiecznie wkraczamy w sferę gustu ;-)

Maciej pisze...

Ajaj, Waciane Kafliki w Ziniu rysował Lucek. Ja przerysowałem je w 2005, czyli Laleczki są wcześniejsze.

Ale powinieneś być zadowolony.

hds pisze...

No to wszystko jasne.
Ciężko trawię rysunki Szcześniaka ;)
Potwierdza się że mam niewprawne oko ;D

Abałt vvvvound pisze...

wniosek jest z tego taki, że jak się recenzentowi nie spodobał komiks, to i tak powinien opisać go w samych superlatywach bo patronat?
głupki!