Drugi tydzień podsumowań na Kolorowych otwiera runda pytań i odpowiedzi z przedstawicielami komiksowego handlu, w który wypowiadają się przedstawiciele przedostatniego ogniwa przemysłu komiksowego, czyli ci, co komiks sprzedają. Głos oddajemy Wojciechowi Szotowi z Gildii, Rafałowi Palaczowi z Multiversum, Karolowi Żaczkowi z Geekzone, Bartoszowi Kurcowi z Incala i Jackowi Masłowskiemu z ATOM. Comics
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciech Szot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciech Szot. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 18 stycznia 2016
sobota, 18 stycznia 2014
#1493 - Podsumowanie roku 2013 zza lady
Dziś trochę nietypowe podsumowanie roku 2013. Teoretycznie w cyklu "zza lady" wypowiadają się przedstawiciele przedostatniego ogniwa przemysłu komiksowego, czyli ci, co komiks sprzedają. Niestety, odzew ze strony typowych sklepów komiksów był niewielki, więc do udziału w naszej ankiecie zaprosiłem podmioty, które za "typowe" sklepy raczej nie uchodzą.
W ankiecie udział wzięli Atom Comics i Sklep Gildii, a refleksjami o minionym roku dzielą się także Wydawnictwo Lokator i Art Komiks. Oto, jakie pytania zadaliśmy:
1. Jaki był ten 2013 rok dla sklepów komiksowych - lepszy gorszy od poprzednich?
2. Co się najlepiej sprzedawało, co było Waszym przebojem co było zaskoczeniem - pozytywnym i negatywnym?
3. Czy komiks dociera do nowych czytelników czy pozostają rozrywką fanów?
4. Jakie są perspektywy rozwoju/stabilizacji/pogłębiania się kryzysu (niepotrzebne skreślić) rynku?
Jacek Masłowski (AtomComics):
W ankiecie udział wzięli Atom Comics i Sklep Gildii, a refleksjami o minionym roku dzielą się także Wydawnictwo Lokator i Art Komiks. Oto, jakie pytania zadaliśmy:
1. Jaki był ten 2013 rok dla sklepów komiksowych - lepszy gorszy od poprzednich?
2. Co się najlepiej sprzedawało, co było Waszym przebojem co było zaskoczeniem - pozytywnym i negatywnym?
3. Czy komiks dociera do nowych czytelników czy pozostają rozrywką fanów?
4. Jakie są perspektywy rozwoju/stabilizacji/pogłębiania się kryzysu (niepotrzebne skreślić) rynku?
Jacek Masłowski (AtomComics):
1. Dla naszego sklepu był
to pierwszy pełny rok i jesteśmy z niego zadowoleni. Udało się
nam przeprowadzić szereg ciekawych akcji. Do każdej wysyłki w
styczniu dodawaliśmy kalendarz Marvela na 2013 rok, co spotkało się
z ogromnym zainteresowaniem i między innymi dlatego powtarzamy tą
akcję również w tym roku. Darmowe zeszyty dodawaliśmy do zamówień
w maju z okazji Free Comic Book Day, a także w kolejnych miesiącach.
Promocje najróżniejszych komiksów i produktów na stałe zagościły
w naszym sklepie, a liczba przecenionych w ostatnim roku pozycji jest
gigantyczna. Wystawiliśmy swoje stoisko na Krakowskim Festiwalu
Komiksowym, a także Krakowskich Targach Książki. Rozwinęliśmy
prowadzony przez nas blog, na którym regularnie ukazywały się
komiksowe recenzje i zapowiedzi. Wsparliśmy szereg mniejszych bądź
większych inicjatyw komiksowych, a nawet zagościliśmy w
Małopolskim Studiu Komiksu, gdzie przygotowaliśmy prezentacje o
początkach wydawnictwa Marvel.
wtorek, 10 grudnia 2013
#1452 - Nietypowa zapowiedź Wydawnictwa Komiksowego
Dziś oddaje głos Wojciechowi Szotowi. Szef Wydawnictwa Komiksowego zgodził się opowiedzieć na łamach Kolorowych o pewnym komiksie, który w 2014 roku ukaże się na naszym rynku. Posłuchajcie:
Prowadzenie sklepu z komiksami i wydawanie komiksów wiąże się – przynajmniej dla mnie – z zakazem negatywnego oceniania cudzych komiksów. Mogę tylko się zachwycać. Z tym mam przeważnie problem, bo człekiem jestem dość krytycznym (na szczęście wobec własnych produkcji również), a o komiksach kilka słów napisać zawsze lubię. Zatem tym razem o komiksie, który jako Wydawnictwo Komiksowe opublikujemy w nadchodzącym roku.
Prowadzenie sklepu z komiksami i wydawanie komiksów wiąże się – przynajmniej dla mnie – z zakazem negatywnego oceniania cudzych komiksów. Mogę tylko się zachwycać. Z tym mam przeważnie problem, bo człekiem jestem dość krytycznym (na szczęście wobec własnych produkcji również), a o komiksach kilka słów napisać zawsze lubię. Zatem tym razem o komiksie, który jako Wydawnictwo Komiksowe opublikujemy w nadchodzącym roku.
Etykiety:
artystowskie,
Europa,
Polska,
Richard Appignanesi,
Sława Harasymowicz,
Wojciech Szot,
Wydawnictwo Komiksowe,
występ gościnny,
zapowiedź
piątek, 5 kwietnia 2013
#1270 - "Interesujacy komiks w dobrej cenie" - wywiad z Wojciechem Szotem
Wydawnictwo Komiksowe ma wszystkie dane, aby na długo zagościć na naszym rynku, a nawet stać się wiodącym edytorem. Wsparcie jednego z największych komiksowych sklepów internetowych w połączeniu z doświadczeniem głównodowodzącego całego projektu, czyli Wojciecha Szota, to ciekawa kombinacja. I właśnie jego postanowiłem przepytać jak to wszystko ma wyglądać. Porozmawialiśmy o Abiekcie, komiksie dla dzieci i rocznikach win z tego samego zbocza...
I teraz ten pedalski wydawca odważa się podnieść rękę na komiksy pod nowym logiem. Mam z tego trochę ubawu, że co bardziej konserwatywna część klientów może mieć z tym jakiś problem (obym się mylił). Abiekt.pl wydał kilka tytułów, bardzo różnorodnych. Największym hitem był „Fun Home” Alison Bechdel, wydany do spółki z Timofem. To była olbrzymia praca zakończona sukcesem. Wydaliśmy również dwa komiksy Ralfa Koeniga, które mimo moich obaw znalazły odbiorcę i nie pogrążyły nas za bardzo. Inne pomysły, jak album z nową polską sztuką gejowską, nie były najlepszymi wyborami. Ale cóż – człowiek uczy się na błędach.
Wydawnictwo okazało się ważne dla środowiska, do którego było w dużej mierze skierowane, ale jak to w wydawnictwach niekiedy bywa – najlepszą sprzedaż osiągnęliśmy w momencie likwidacyjnej wyprzedaży.
Jak komiksowo zareagowało na komiks gejowski?
Przełknęło... Wbrew pozorom nie było to takie straszne, tzn. homofobicznych komentarzy pojawiło się mało, ale niektórzy chyba bali się kupić taki komiks. Inna sprawa, że to było pięć lat temu, a w tej kwestii wszystko się dość szybko zmienia.
Czy nie było trochę tak, że to wydawnictwo miało idealistyczne założenia trochę na zasadzie „a to pokaże temu naszemu zaściankowi gejowskie komiksy, takie z ruchaniem w dupala!”. Bo wydaje mi się, że w działalności Abiektu było dużo przekory, młodzieńczych marzeń, a mniej ekonomicznej kalkulacji…
Zaściankiem można też nazwać niewyemancypowane środowisko gejowsko-lesbijskie w Polsce, które na widok komiksu tego typu trochę uciekało. Fakt, że kalkulacja ekonomiczna była gorsza, ale to nie znaczy, że jej nie było wcale. A przekory – ja mam w sobie raczej brak pokory, niż przekorność, stąd takie książki i stąd taki styl komunikacji.
Jak według Ciebie wygląda sytuacja kultury LGBT w Polsce? Mnie wydaje się tego typu dyżurne kontrowersyjne tylko w dyskursie medialnym wciąż budzą jakieś niezdrowe emocje, bo już na przykład środowisko akademickie czy przeciętny konsument kultury z dużego miasta całkiem sprawnie wchłonęło te gender-bender nowinki wszelkiej maści…
Wchłonęło i niewiele z tego wynika chyba. W Polsce nie ma kultury LGBT i dobrze – to kolejna klisza, od której lepiej uciekać. Cała nasza współczesna kultura jest biseksualna, bym powiedział – a przynajmniej do tego zmierza. Fakt bycia gejem czy lesbijką nie sprawia, że od razu trzeba obowiązkowo chodzić na filmy o gejach i lesbijkach. Na tym można się przejechać. Ja też z takiego fundamentalnego patrzenia na orientację seksualną przeszedłem na pozycję osoby, która nie ma najmniejszej ochoty nikogo wtłaczać w wymyślone przez siebie/innych ramy. Dlatego może kultura LGBT to nie jest coś, co szczególnie obecnie poważam. Ot – kolejny sposób na emancypację.
Czym zajmowałeś się po zamknięciu Abiektu?
To nie była działalność etatowa, więc tym samym, czym w trakcie działania wydawnictwa – działalnością pozarządową i pracą.
Komiksami? Książkami? Wydawaniem?
Raczej działaniami w organizacjach pozarządowych, organizacją kampanii "Miłość nie wyklucza". Napisałem w tym czasie dwie książki, ale na ich wydanie muszą chwilę poczekać. Około-historyczne.
Z Abiektem startowałeś, bo wiedziałeś, że jeśli nie Ty, to nikt inny Ralfa Koniga nie wyda. Skąd w ogóle wziął się pomysł na założenie wydawnictwa komiksowego przy sklepie Gildii?
Mamy jeden z największych, jeśli nie największy w Polsce, sklep z komiksami, znamy rynek i możemy sobie pozwolić na oryginalne pomysły i odważną próbę. Pomysł był od dawna, tylko nie było komu się za to zabrać. Ja lubię pracę nad wydawaniem książek, więc po roku prowadzenia sklepu stwierdziłem, że trzeba uzupełnić rynek. Myślę, że tytuły, które proponujemy i zaproponujemy, będą właśnie takim uzupełnieniem rynku komiksu.
Uzupełnieniem? Mnie wydaje się, że od lat cierpimy na klęskę urodzaju na rynku i wybór nowych i archiwalnych pozycji jest ogromny!
Gdyby była klęska urodzaju to bym w to nie wchodził. Jest urodzaj na pewien typ komiksu. My spróbujemy wydawać na tyle różnorodnie, aby mieć szerokie spektrum odbiorców.
Zmartwiłeś mnie tym, co mówiłeś o Stypendium Gildii i polskich komiksiarzach. Zawsze wydawało mi się, że mamy sporo utalentowanych debiutantów, którzy często po wydaniu jednego, dwóch albumów rezygnują z dalszego komiksowania. Ty pozbawiłeś mnie złudzenia, że mamy "zdolną młodzież". Jest aż tak źle?
Może mamy utalentowaną młodzież komiksową, ale jakoś niewiele jej się zgłasza. Stypendium wymaga sporego nakładu pracy gdyż z góry trzeba mieć przygotowany pomysł na dość spory album, a to może być najtrudniejsze. Mamy wiele osób, które świetnie sobie radzą z małymi formami, ale ludziom coraz trudniej przychodzi napisanie ciekawej opowieści. Ta sztuka ginie trochę wraz z testową edukacją. Wbrew pozorom to ma przełożenie na jakość komiksów. W tym roku zobaczymy, co się wydarzy, może znowu jakaś Wawryniuk się pojawi. Nigdy nie tracę nadziei.
… ale wydacie na przykład „Rycerza Ciernistego Krzewu”, który na komiks, który mógłby zostać dofinansowany z Gildii nie wygląda.
„Rycerza...” bym nazwał eksperymentem formalnym. Twórcy szukali wydawcy, a mi się spodobał pomysł i ich zapał. Uważam, że takie trzeba wspierać niezależnie od rachunku ekonomicznego. A na temat walorów formalnych niech się wypowiedzą recenzenci/recenzentki i czytelnicy/czytelniczki.
Czy w planach Wydawnictwa Komiksowe jest otworzenie imprintu z ofertą przeznaczoną dla dzieci. To nisza, która jest ostro penetrowana przez innych edytorów...
Żadnych komiksów dla dzieci. Nie ma mowy. Do tego potrzeba innych kanałów dystrybucyjnych, innych pomysłów, to całkiem inny rynek, na który nie chcę wchodzić, bo nie zatrudniam handlowców, którzy będą odwiedzali księgarnie specjalizujące się w literaturze dziecięcej. Nie mam też absolutnie wrażliwości potrzebnej w tego typu działalności.
Czy nie kusi Cię, aby w ramach Wydawnictwa Komiksowego wydać coś, czego nie udało Ci się opublikować w Abiekcie?
Nie. To jest całkiem inne wydawnictwo i chyba nic z tego, co było w Abiekcie, oprócz „Fun Home”, tu nie pasuje. Oczywiście wykorzystuję trochę kontakty z czasów Abiekta, ale na pewno mam całkiem inne myślenie o programie wydawniczym.
Kultura Gniewu stroi komiksem szczególnym, Mucha - trykotami w twardych okładkach, a Taurus - łatwo przyswajalnym euro-mainstreamem (no i "Trupami"). A z czym z miejsca będzie kojarzyło się Wydawnictwo Komiksowe? Jaki macie pomysł na zdobycie swojej pozycji w niszy?
Mam nadzieję, że z interesującym komiksem w dobrej cenie. Oby z ciekawymi pomysłami, bo tytuły, które proponujemy w tym roku w zasadzie wchodzą w „kompetencje” każdego z wydawców w Polsce. Negocjujemy tytuły zbliżone do Marvela, będą komiksy w typie Taurusa, jak np. doskonała „Krucjata”, czy „Bar u starego Francuza” („Le Bar du vieux Français”) Stassena i Lapiere’a, rozbuchany i genialny „Fotograf”, a nawet około-mangowe „A drifting life” Tatsumiego. Będzie też jedna autorka odziedziczona po Timofie...
Również niektóre tytuły to starsze dzieła komiksowe, które funkcjonują, jako coś, co każdy by chciał wdać ale nigdy nie miał na to czasu, bo przecież jest tyle nowości. Ja się o nowości jakoś szczególnie starać nie będę – komiksy sprzed 20 lat też mają u mnie szanse. Nie widzę się w wydawnictwie, które próbuje wydawać np. tylko tytuły francuskie, czy tylko tytuły amerykańskie. Umarłbym z nudów.
To, z czym będziemy się zapewne kojarzyć, to pewna nadreprezentacja tytułów dot. Żydów. Ale to efekt tego, że jest to jeden z najciekawszych tematów komiksowych i do tej pory mimo wszystko nieobecny w Polsce.
Nie będziesz cierpiał na swoiste rozdwojenie jaźni prowadząc sklep i wydając komiksy konkurencyjnych wydawnictw?
Może się wydawać, że konkurujemy z wydawcami, bo mamy sklep komiksowy. Przykro mi – z niektórymi wydawcami współpracujemy niekiedy nawet bardzo blisko, nawet tak aby wydawać na przykład te tytuły, których oni nie zmieszczą w swoim katalogu, choćby chcieli. Sklep jest narzędziem użytecznym, ale nie będziemy go wykorzystywać przesadnie z jednego powodu – nasze komiksy mają też sprzedawać inne sklepy komiksowe, na których propozycje jesteśmy bardzo otwarci.
Jak się czujesz trzymając w rękach pierwszy album, wydany pod szyldem Wydawnictwa Komiksowego? Jak wypadają pierwsze czytelnicze reakcje na "Ostatnie dni Stefana Zweiga"? Jesteś zadowolony z jakości edytorskiej - wszystkie jest na tip-top?
Wydawca nigdy nie będzie w pełni zadowolony z produktu. To trochę jak z winem - niby to samo zbocze, a roczniki się między sobą różnią. Mam nadzieję, że wydaliśmy dobry rocznik. W "Ostatnich dniach Zweiga" strona redakcyjna nie jest najładniejsza, a okładka "Dawnego Komiksu" też mogła być lepsza.
To, z czym będziemy się zapewne kojarzyć, to pewna nadreprezentacja tytułów dot. Żydów. Ale to efekt tego, że jest to jeden z najciekawszych tematów komiksowych i do tej pory mimo wszystko nieobecny w Polsce.
Nie będziesz cierpiał na swoiste rozdwojenie jaźni prowadząc sklep i wydając komiksy konkurencyjnych wydawnictw?
Może się wydawać, że konkurujemy z wydawcami, bo mamy sklep komiksowy. Przykro mi – z niektórymi wydawcami współpracujemy niekiedy nawet bardzo blisko, nawet tak aby wydawać na przykład te tytuły, których oni nie zmieszczą w swoim katalogu, choćby chcieli. Sklep jest narzędziem użytecznym, ale nie będziemy go wykorzystywać przesadnie z jednego powodu – nasze komiksy mają też sprzedawać inne sklepy komiksowe, na których propozycje jesteśmy bardzo otwarci.
Jak się czujesz trzymając w rękach pierwszy album, wydany pod szyldem Wydawnictwa Komiksowego? Jak wypadają pierwsze czytelnicze reakcje na "Ostatnie dni Stefana Zweiga"? Jesteś zadowolony z jakości edytorskiej - wszystkie jest na tip-top?
Wydawca nigdy nie będzie w pełni zadowolony z produktu. To trochę jak z winem - niby to samo zbocze, a roczniki się między sobą różnią. Mam nadzieję, że wydaliśmy dobry rocznik. W "Ostatnich dniach Zweiga" strona redakcyjna nie jest najładniejsza, a okładka "Dawnego Komiksu" też mogła być lepsza.
Z drugiej strony – papier w "Dawnym Komiksie
"
mnie zachwyca i cały środek dla mnie jest bardzo dobry. Odzew Czytelników i Czytelniczek jest dla mnie bardzo ważny i dlatego podjęliśmy współpracę z bardzo dobrym biurem projektowym by zrobić kolejne okładki. Czasem trzeba zainwestować więcej niż się sądziło, by efekt był jednak jak najlepszy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





