Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Crumb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Crumb. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 grudnia 2013

#1458 - Comic Book Confidential

Cenzorski bat, który dotknął medium komiksowe w latach 50 ubiegłego wieku był najsilniejszym z pośród tych, które niszczyły sztukę w tamtych okresie. Kodeks Haysa, który jeszcze w tym czasie trzymał się całkiem nieźle, mimo narzucania surowej cenzury na produkcję filmową nie potrafił stłamsić wizji twórców do zera.



środa, 22 maja 2013

#1295 - Alfabet z dymkiem: C (część druga)

Jak się dało palec, trzeba dać całą rękę. A przynajmniej pół.

W zeszłym tygodniu mieliście okazję przeczytać pierwszą część haseł na literę C. Nazbierało się ich wiele. Prawdę mówiąc, sam się nie spodziewałem, że aż tyle ważnych haseł na trzecią literę alfabetu się znajdzie.

Dziś ponownie tylko część.

Zapraszam do lektury (i uzupełnień).

Sylvain Chomet - w Polsce znany jest przede wszystkim miłośnikom świetnych, europejskich animacji. Autor genialnych, wyświetlanych także w Polsce filmów: Trio z Belleville, Starsza pani i gołębie czy Iluzjonista. Również nasi fani komiksów mieli okazję poznać prace ze scenariuszem Chometa - nagrodzonego  Dziadka Leona (pierwszy tom otrzymał nagrodę René Goscinnego w 1996 roku, a w 1998 nagrodę Alph'art na festiwalu w Angoulême dostał drugi tom: Brzydki, biedny i chory), który opbulikowany został nakładem wydawnictwa Egmont. Autorem rysunków w tych komiksach jest Nicolas de Crécy (zobacz niżej).

chomet 
:: stąd ::

Janusz Christa - człowiek, którego chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Jeden z najbardziej znanych i najwybitniejszych twórców polskiego komiksu dla dzieci. Autor Kajka i Kokosza, a także Kajtka i Koka oraz Kursu na Półwysep Jork. Od lat pięćdziesiątych XX w. publikował paski komiksowe w Przygodzie oraz przede wszystkim w Wieczorze  Wybrzeża. Urodzony w Wilnie, po wojnie związał swoje życie z Trójmiastem. Zmarł w 2008 roku. Polecam świetny blog poświęcony jego twórczości (z bardzo dokładnymi analizami nawet poszczególnych kadrów(!), śledzeniem inspiracji, wpływów, zwłaszcza z komiksu francuskiego) :: Na plasterki! Christa dla zaawansowanych :: 

christa 
:: stąd ::

CLAMP - kobieca grupa twórczyń mang, z których wiele doczekało się także realizacji anime. Grupa zawiązała się w latach osiemdziesiątych i opublikowała wiele tytułów (ogółem do 2007 roku sprzedanych w nakładzie ponad 100 milionów egzemplarzy). W Polsce dotychczas ukazały się chyba tylko cztery tytuły - trzy nakładem JFP (Chobits, Wish oraz X/1999), a jeden nakładem Waneko (Cardcaptor Sakura). Początkowo CLAMP składał się z jedenastu osób, obecnie jego skład tworzą: Satsuki Igarashi, Nanase Ohkawa, Tsubaki Nekoi oraz Mokona. Ofiacjalna strona grupy nie działa, jest tylko odnośnik do twittera. Zamieściłem ich hasło z trzech powodów - bo to grupa kobieca, a o kobietach póki co pisałem mało, bo piszę mało o mandze (słabo się znam, prawdę mówiąc), bo poraziła mnie ilość sprzedanych na świecie egzemplarzy. Polscy twórcy (i twórczynie) mogliby pozazdrościć.

Clamp_at_Anime_Expo_2006 
:: "CLAMP na Anime Expo 2006. Od lewej: Satsuki Igarashi, Nanase Ohkawa, Tsubaki Nekoi, Mokona. Zdjęcie zrobione przez John (Phoenix) Brown"; stąd ::

Corto Maltese - przepiękny komiks autorstwa Włocha, Hugona Pratta, w Polsce wydawany przez Wydawnictwo POST. Po raz pierwszy ukazał się w 1967 roku. Imię głównego bohatera, marynarza, awanturnika, poszukiwacza przygód, uznawane jest za eponim od weneckiego Corte Maltese. Seria ma nawet swoją własną stronę. Doczekał się także wersji animowanej. W 1999 roku, gdy światowe (w tym polskie) gazety codzienne i tygodniki miały manię publikowania 100 najlepszych dzieł XX w., francuski Le Monde umieścił Balladę o Słonym Morzu Pratta wśród najważniejszych książek stulecia (zresztą obok Gala Asteriksa Goscinnego i Uderzo z 1959 roku oraz Niebieskiego Lotosa Herge'a z 1936. Nawiasem mówiąc, zabawne, że mamy na liście trzy komiksy, a żadnego spośród polskich czterech noblistów...

Corto Maltese 
:: stąd ::

Nicolas de Crécy - uznany i nagradzany francuski twórca komiksów. Współautor (razem z Sylvainem Chometem - zob. wyżej) wydanego po polsku Dziadka Leona, a także takich komiksów jak Prosopopus, Salvatore czy też wydany po polsku Pan Owoc.

Cromwell Stone  - cudny czarno-biały album Andreasa, jednego z najbardziej tajemniczych, zamkniętych w sobie twórców komiksowych z Francji. Opowiada historię Cromwella Stone'a, ocalałego z katastrofy statku, który stara się rozwikłać tajemnicę śmierci współocalałych towarzyszy. Jeśli ktoś lubi powieść grozy, prozę Lovecrafta i Poego, powinien być usatysfakcjonowany. Nie wiedziałem wcześniej, że Andreas tworzył ten komiks przez 20 lat. To widać. Choć gdybym ja rysował przez dwadzieścia lat, to nawet jeden kadr by mi taki nie wyszedł...

cromwell_stone_1_illus1 
:: stąd ::

Guido Crepax - zmarły w 2003 roku włoski arcymistrz komiksu erotycznego, najbardziej znany w świecie z wykreowania postaci Valentiny. Liczne komiksy z nią w roli głównej oddają podobno ducha rewolucji seksualnej i psychodelii lat sześćdziesiątych XX w.  W Polsce ukazały się potężne dwa tomy: Justyna. Historia O (oparta na dziełach markiza de Sade'a) oraz Emmanuelle. Bianca. Rysunki są przepiękne. Ale tylko dla dorosłych! (choć dorastające nastolatki na pewno w szafie wyśledzą). W 1999 roku Crepax wydał także adaptację Procesu Kafki, która niestety nie została opublikowana w Polsce. Pełna listę jego dzieł zamieściło :: Museo del fumetto e della comunicazione :: czyli Muzeum Komiksu Fundacji Franco Fossatiego w Mediolanie.

valentina_crepax_unghia 
:: stąd ::

Robert Crumb - genialny twórca undergroundowego komiksu amerykańskiego. Najbardziej znany z takich publikacji jak Kot Fritz (również sfilmowany) oraz Pan Naturalny (w Polsce oba wydała kultura gniewu) oraz niedawno wydanej kontrowersyjnej wersji Księgi Rodzaju, czyli Genesis (opublikowane u nas przez :: Wydawnictwo Literackie :: ). Crumb jest także zapalonym muzykiem. Ma dwie kapele :: R. Crumb & His Cheap Suit Serenaders :: oraz :: East River String Band :: Jeśli ktoś chce poczuć zew Dzikiego Zachodu, warto posłuchać:)

R Crumb Adventures 
:: stąd ::

No i znowu muszę przerwać... Ciąg dalszy niebawem. A tymczasem:

Aneks

Alph'art - jedna z najważniejszych nagród komiksowych, przyznawana podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksów w Angoulême. Wiele komiksów tam nagrodzonych ukazało się także po polsku (wspomniane prace Chometa i Nicolasa de Crécy'ego, ale także świetny Kurczak ze śliwkami Marjane Satrapi, Strażnicy [Watchmen] Alana Moore'a i Dave'a Gibbonsa, Indiańskie lato Milo Manary czy Torpedo Jordiego Berneta i Enrique Sancheza Abuliego. Warto śledzić, w końcu to nagroda w kraju, w którym komiks jest dobrem narodowym. Przyznawana jest w czterech kategoriach: francuski komiks realistyczny, zagraniczny komiks realistyczny, francuski komiks humorystyczny oraz zagraniczny komiks humorystyczny.

czwartek, 28 marca 2013

#1266 - Comic Book Confidential

Z dzisiejszej perspektywy „Comic Book Confidential” (rok produkcji – 1988) mocno się zestarzał. I nie chodzi mi tylko o to, że w opisie historii amerykańskiego komiksu Ron Mann dochodzi mniej więcej do końcówki lat osiemdziesiątych, tylko o pewną optykę. Film kończy się bowiem w chwili narodzin nowoczesnej sztuki komiksowej. Na momencie przełomu, dzięki któremu, dzisiejszy komiks wygląda tak, a nie inaczej.

Trudno dziś wyobrazić sobie losy historyjek komiksowych z pominięciem Alana Moore`a (którego nieobecność w tym filmie wydaje się wręcz znamienna), bez brytyjskich najeźdźców, z Neilem Gaimanem i Grantem Morrisonem na czele, po przybyciu, których mainstream nigdy nie był już taki sam. Na współczesny kształt rynku komiksowego ogromny, wręcz decydujący wpływ miał sukces i upadek masowego rynku zeszytów superbohaterskich i pojawienie się twórców niezależnych, będących niejako spadkobiercami podejścia Willa Eisnera i myślenia Arta Spiegelmana, a wcześnie Roberta Crumba i rzeszy twórców undergroundowych. O Danielu Clowesie czy Chrisie Ware (o Charlesie Burnsie już wspomniano) dopiero usłyszymy. Można powiedzieć, że z pieczołowitością godną sumiennego dokumentalista Mann dał obraz komiksowego „wczoraj” zatrzymując się tuż przed nastaniem „dziś”.

Historia przemysłu komiksowego zaczyna się od tandetnej rozrywki, od tych zabawnych historyjek obrazkowych drukowanych w gazetach kosztujących kilkanaście centów. Tam właśnie zaczną pojawiać się superbohaterowie, tam zadebiutują wojenne propagandówki i ckliwe romanse, pulpowe sci-fi i pełne makabrycznych scen horrory. Wzlot komiksów do popularność nie został zahamowany słynnym Comics Code Authority, lecz z pewnością opóźnione zostało jego wejście w dorosłość, a jego łatka medium infantylnego, skonwencjonalizowanego, przeznaczonego dla dzieci mocno się umocniła. To przecież czas, gdy do głosu dochodzi Stan Lee ze swoimi klasycznymi superbohaterskimi kreacjami, popularnymi, niewątpliwie kultowymi (także i dla mnie), ale bardzo "komiksowymi". Z takim stereotypem komiksu już wkrótce zaczną walczyć twórcy antysystemowi. Undergroundowe pokolenie roku 68 wypowiedziało wojnę nie tylko cenzurze, ale również przemysłowi komiksowemu. W drugim obiegu zaczęły ukazywać się komiksy polityczne niepoprawne, wulgarne, ostro komentujące ówczesną rzeczywistość. I choć komiks mainstreamowy dominuje to do głosu zaczyna dochodzić twórcy o zupełnie innej mentalności, innych oczekiwaniach, z artystycznymi ambicjami albo po prostu z chęcią wywrócenia tego wszystkiego do góry nogami…

W roli jaskółki, zapowiadającą zupełnie nowe erę wystąpił Frank Millera ze swoim "Powrotem Mrocznego Rycerza". Album, mocno kontestował ówczesną amerykańską rzeczywistość, choć był już częścią „systemu”. To z punktu widzenie Manna, obok kombinowania z narracją i konwencją, uciekania form typowych dla narracji superbohaterskich i nie ograniczanie się tylko do gatunkowych klisz, było najważniejsze. Z dzisiejszej perspektywy ważniejsze wydaje się to, że w przypadku "DKR" możemy mówić o realizacji autorskiego konceptu w ramach bardzo silnie skonwencjonalizowanego gatunku. Zresztą, chyba nie przez przypadek Eisner prezentowany jest jako twórca nieszablonowego „Spirita”, a nie jako pionier „graphic novel”, Spiegelman (wraz z żoną) występuje jako wydawca magazynu „Raw”, a nie autor „Mausa”. To pokazuje jak inna była optyka lat osiemdziesiątych i jak rożni się od dzisiejszej perspektywy.

W „Comic Book Confidential” uderzyło mnie to, w jaki niezwykły sposób komiks sprężony jest z amerykańskimi dziejami. Mann w serii bezpośrednich rozmów z jednymi z najwybitniejszych artystów komiksowych patrzy na jego historię przez pryzmat przemian społeczno-obyczajowych, często w kontekście mocno politycznym. „Wielka historia” miała niebagatelny wpływ na rozwój medium obrazkowego, a i komiks pewnie też nie pozostał dłużny w tej materii. Od konserwatywnej cenzury ogarniętej gorączką polowania na „czerwonych” do eksplozji wolnej miłości i liberalnych swobód, od prostego narzędzia propagandowego przez pulpową, związaną z biznesowo-kulturowym establishmentem rozrywkę, aż do artystycznych poszukiwań, łamiących rynkowe schematy – jednego (historii) od drugiego (komiksu) oddzielić się nie da. Dziś, gdy słowo kryzys odmieniane jest na wszystkie możliwe sposoby warto przyjrzeć się temu aspektowi.

Od kilkudziesięciu lat mainstreamowy komiks amerykański zamknął się we własnej niszy. Adorowany przez grupkę gorliwych akolitów nie wychyla nosa poza swoje getta. Niemal całkowicie niewrażliwy na zmiany zachodzące we współczesnym świecie, ogranicza się ewentualnie do zaaranżowania spotkania Baracka Obamy ze Spider-Manem. Postoją, przybiją piątkę w blasku fleszy, pokażą się na okładce i rozejdą. Tyle. Komiks w masowym wydaniu jest bardzo konserwatywny w swojej formie i treści, z rzadko pozwala sobie na jakieś eksperymenty. Często brakuje mu języka, aby powiedzieć coś świeżego, coś ciekawego, coś nie byłoby jedynie mieleniem ogranych klisz. I wcale nie ma ochoty, aby się zmieniać… 

piątek, 30 września 2011

#868 - Black And White. Niepoprawny komiks i animacja - relacja z wystawy

Autorską poniższego tekstu jest Joanna Janowicz, literacko-komiksowa publicystka, znana z łam Kopca Kreta, Lektur Reportera, Przystani Literackiej, czy Archipelagu.

Na wystawie w warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej Black and White. Niepoprawny komiks i animacja zaprezentowano eklektyczny zbiór prac polskich i zagranicznych artystów. Wśród nich znaleźli się m.in. Robert Crumb, Aya Ben Ron, Dan Perjovschi, William Kentridge, Phil Mulloy, Marek Raczkowski i Piotr Dumała. Ostre, kontrowersyjne, nie raz niesmaczne rysunki i filmy bawią, szokują i wywołują pytanie o skalę naszej tolerancji – czasem zbyt niskiej, czasem tak rozległej, że dziwnie przypomina niewrażliwość.

Pół-komiks, pół-graffiti Dana Perjovschiego, rumuńskiego komiksiarza, wypełnia całą ścianę przy wejściu. Kryzys w Grecji, upadek muru berlińskiego, śmierć projektanta mody – połączyć je może sąsiedztwo w tym komiksowym szkicowniku o niestandardowych wymiarach. Perjovschiego interesuje bowiem wszystko, co dzieje się na pograniczu kultury i polityki. Słynie z satyrycznych komentarzy do rzeczywistości, przeplatanych rysunkami budynków i wież o fallicznych kształtach. Może nie wszystkie kreski prowadzą do seksu – ale z łatwością by mogły.

Z sąsiednich ścian krzyczy do nas Robert Crumb. Hey, I am Dying Here!– imprezujący, szczerzący zęby tłum uzbrojony w kieliszki i cyniczny dystans nie zwraca jednak najmniejszej uwagi na mężczyznę przybitego do ściany. Nic nie widzący poza wyznaczonym sobie celem będą też mszczący się na białych czarnoskórzy Amerykanie, kiedy przejmą kontrolę nad USA (When the Niggers Take Over America!).

Zero współczucia dla innych ma również zgniły kapitalista – bohater animacji MineWilliama Kentridgea. Tęgi mężczyzna z wyniosłą, surową miną wyleguje się w łóżku. Służący przynosi mu do łóżka śniadanie. Kiedy on pije kawę podparty poduszkami, daleko poniżej szarpią się już z ciężką pracą jego robotnicy – ci, których rękoma i nogami porusza za pociągnięciem niewidzialnych, ekonomicznych sznurków. Jakby niechlujne, ale pełne mrocznej wymowy klisze rysowane węglem, potężną jak głos kapitalisty krechą, działają na wyobraźnię. Tym bardziej, że kawiarka staje się tu tunelem do podziemia, a kołdra – placem zabaw dla miniaturki nosorożca.

Przez życie jak przez plac zabaw idą też kowboje-kościotrupy, ożywione w cyklu animacji Phila Mulloya. Czarne gibkie postaci jak z makabreski jedzą, piją, kopulują rubasznie się śmiejąc z siebie nawzajem, zwłaszcza gdy się potkną. Realia saloonu, w których dreptają, przypominają pierwszy lepszy pub – z wesołkowatością jako rodzajem maski lub, co gorsza, jedyną dostępną, z dawna przyuczoną emocją.

Postaci Guernici Aya Ben Rona też wyglądają na zadowolone. Narysowane cienkimi i precyzyjnymi liniami, płynnie przyjmują do wiadomości, że stały się rozsypanymi puzzlami. W przeciwieństwie do Picassa, Izraelczyk ukazuje uśmiechnięte sylwetki z nogami w gipsie nijak mające się do wykrzywionych bólem czy strachem pierwszego obrazu. Czy wymiar cierpienia stał się bardziej płaski? Czy cierpienie, tak jak wiele innych słów, stało się stępiałym wytrychem? Może w czasach gdy co drugie zjawisko kwituje się masakra, Guernica maleje – do rozmiarów układanki, którą zakończy powszedni happy end bez wzruszeń.


Jest w tych czarno-białych rysunkach coś niepokojącego. Są jak brud za paznokciami, do którego nie chcemy się przyznać sami przed sobą.

Oprócz opisanych, na wystawie były jeszcze prace wielu innych artystów – przyznam jednak, że po upływie tego krótkiego czasu, jaki dzieli moją wizytę w muzeum od pisania tego tekstu, nie pamiętam ich zbyt dokładnie. Nie mam też zrobionych do nich notatek. Bez wrażeń.

Wystawa jako całokształt jednak bardzo mi sie podobała – nie tyle jako zbiór różnorodnych czarno-białych czy kontrowersyjnych prac, co jako mnogość spojrzeń na ogólną sflaczałość społeczeństw: ni to tolerancyjnych, ni to krytycznych, ni to siakich owakich. Wszystko można i nic nie wolno. Najbezpieczniej nie mieć poglądów, tylko spopielać się w codzienności.

-

Black and White. Niepoprawny komiks i animacja

Muzeum Sztuki Nowoczesnej

15 lipca – 18 września 2011