sobota, 27 sierpnia 2011

#843 - Komix-Express 103

Ostatnio mam wrażenie, że tych wszystkich dużych spotkań, średnich spotkań, małych spotkań, konwentów, festiwali i imprez, gdzie fan komiksu może się wybrać, spotkać kumpli i pogadać o komiksie, jest więcej niż samych miłośników tego medium. Jutro trafia się kolejna okazja na rozmowy o komiksie na żywo, a nie w sieci. Ale po kolei. Pamiętacie ubiegłoroczną akcję "Publiczne Czytanie Komiksów przeciwko VAT-owi na książki"? W tym roku znowu się odbędzie. Tym razem jednak nie przeciwko VAT-owi na książki. Najlepiej poinformowana jest oczywiście organizatorka tegorocznej akcji, Olga Wróbel. Przekazując jej klawiaturę:

"W tym roku jest to wydarzenie bardziej towarzyskie niż protest, jak miało to miejsce podczas pierwszej edycji w 2010. Myślę, że w tym roku polskie środowisko komiksowe miało dość ciężki okres i że wystarczy już tego narzekania i jęczenia, że nigdzie nas nie chcą. Spotkajmy się po prostu i zróbmy to, co lubimy - poczytajmy komiksy. Przy okazji możemy też porozmawiać, złapać trochę słońca i być może zaciekawić siedzących nad Wisłą ludzi tym, co ze sobą przynieśliśmy. Jeżeli ktoś interesuje się komiksami, ale nie wie, jak się za nie zabrać, pokażemy swoje zbiory i doradzimy. Będzie trochę twórców, trochę działaczy, można nas sobie pooglądać. Nie wiem, co zrobimy w wypadku złej pogody, ale zawsze możemy pojechać do mnie na Wolę i pić herbatę z resztkami balkonowej mięty, tak, jak zapowiedziałam na FB."

Tegoroczne spotkanie odbędzie się jutro - 28 sierpnia o godzinie 12.00 pod Mostem Śląsko-Dąbrowskim w Warszawie. Jeśli jesteś z Warszawy, jej okolic, lub będziesz wtedy przejazdem w stolicy, wybierz się pod most przeczytać jakiś komiks. (KC)

Ale to nie wszystko! Wrocław też nie chce być gorszy, dlatego tego samego dnia o godzinie 13:00 w Parku Szczytnickim pod pergolą, przy ogrodzie japońskim, również spotkają się fani historyjek obrazkowych. Cel ten sam - publiczne czytanie komiksów! Ja, jako - od lat sześciu - zapalony wrocławianin, żałuję że nie będzie mnie jutro w mieście. Jeśli jednak ktoś akurat wtedy we Wrocławiu siedzi - obecność obowiązkowa! Warszawianie i wrocławianie, teraz już nie musicie anonimowo wybrzydzać na blogach twórców. Możecie przyjść jutro na akcję, ładnie się przedstawić (lub też nie, skoro cenicie swoją anonimowość) i pojeździć na żywo po swoim nie-ulubionym autorze. Pewnie wielu z nich się jutro pojawi, okazja to nie lada. Tylu zabójców polskiego komiksu w jednym miejscu - możesz nawet zabrać ze sobą granat. I po kłopocie. A potem poczytasz publicznie przygody małpy w mundurze i Funky Kovala. Niedziela marzeń, nieprawdaż? (KC)

Fajnie mamy. Mateusz Skutnik udostępnił na swojej stronie okładkę a także przykładowe plansze szóstego (z planowanych dziesięciu) tomu "Rewolucji", jednej z najlepszych serii, wydawanych w tym kraju. Dzień radości, czyli premiera, już za tydzień! Tym razem czekaliśmy na szczęście tylko półtora roku - fajnie mamy. Za 88-stronicowy album, zapłacimy, jak za zboże, bo aż 69 złotych. Chleb upieczony z tego zboża, nie jest jednak z pierwszej lepszej wiochy. Nie od dziś wiadomo, że piekarnia Mateusza Skutnika dostarcza tylko towar najwyższej jakości. Komiksiarzu pamiętaj, nie kupisz - głodujesz. A każdy wie, że miłośnik komiksu żywi się tylko prawdziwą sztuką. A oto, co do powiedzenia o swoim nowym wyrobie ma sam autor:

"Komiks powstał w oparciu o scenariusz który razem z profesorem Szyłakiem wymyśliliśmy w 2004 roku. Po niespełna siedmiu latach historia dojrzała do tego, by ją zrealizować. Wyszło z tego 84-stronicowe tomiszcze, moje, jak dotychczas, najdłuższe dzieło. I w mojej opinii najlepsze."

Akwarelkowa sztuka najwyższej próby już wkrótce! Naprawdę mamy fajnie. Czytajcie dalej. Zaraz będziecie wiedzieć, że mamy jeszcze fajniej niż myślicie. (KC)

Trwa moda na eMeFKowe wydania zbiorcze polskich zinów. Rok temu Kultura Gniewu wydała, z okazji swojego dziesięciolecia albumy Pały i Prosiaka. A w tym roku dzienne światło ujrzy twór o długiej nazwie: "The Very Best OFF The Ziniols: Greatest Hits vol. 1 1998-2005". Album jest połączeniem wszystkiego o "Ziniolu". Wszystkiego, bo czego tam nie ma? 30-stronicowa książka, opisująca w ciekawy sposób historię powstawania zina na przestrzeni 13 lat i komiksy, w tym nigdy niepublikowane razem w albumie, odcinki Blakiego! A nie mówiłem, że mamy fajnie? Poza tym znane i lubiane komiksy z kserowanego "Ziniola". Samego nowego, premierowego materiału jest aż 50 stron. Cytując stronę Ziniola:

"The Very Best OFF The Ziniols: Greatest Hits vol. 1 1998-2005", którego wydawcą jest debiutująca oficyna Ważka, będzie miał 220 stron (plus okładka) formatu B5. Cena albumu to 32 zł. W przedsprzedaży, która niebawem ruszy na stronie wydawnictwa zbiór będzie kosztował 26 zł, a podczas MFKiG będzie dostępny w cenie 29,99 zł". (KC)

Uderzający z zaskoczenia album może okazać się jedną z najciekawszych pozycji drugiej połowy roku. A tymczasem wydawnictwo Timof Comics, oprócz wspomnianych "Rewolucji", zaprezentowało inną nowość. 5 września do sprzedaży trafi album "Lincoln" Oliviera, Jerome`a i Anne-Claire Jouvray`ów, wydany nakładem imprintu Mroja Press. Rzecz zapowiada się na niebanalną opowieść w westernowych dekoracjach. Historia zamknie się w 104 stronach, a kosztować będzie 69 złotych. Natomiast album "Dziewczyna i murzyn" najprawdopodobniej nie ukaże się w 2011 roku. Jego premiery można spodziewać się w okolicach marca lub kwietnia roku przyszłego. (KO)

Gośćmi 5 edycji Komiksofonu będą weteran komiskowego poletka Marek Turek oraz młody, ale już nagradzany w Łodzi Sebastian Skrobol. Obaj opowiedzą o swoich muzycznych inspiracjach i komiksowej pracy, jak zwykle w klubie Puzzle we Wrocławiu. Spotkanie odbędzie się 21 września, a poprowadzi je Paweł Wojciechowicz, też komiksiarz. Wyjątkową atrakcją tego wieczoru będzie również projekcja krótkometrażowego filmu animowanego "The Lost Thing" Shauna Tana i Andrew Ruhemanna, który został nagrodzony w 2011 roku Oskarem. Zapraszamy wszystkich chętnych - wstęp oczywiście wolny! (KO)

W ramach TAKK! Tymczasowej Akcji Kulturalnej Katowice trwają komiksowe warsztaty z Jackiem Frąsiem i Michałem Śledzińskim. Bierze w nich udział grupa utalentowanych plastycznie młodych ludzi, a ukoronowaniem ich współpracy z uznanymi komiksiarzami będzie opowieść obrazkowa traktująca o Katowicach. Impreza odbędzie się w Rondzie Sztuki, potrwa sześć dni, a jej głównym celem jest oczywiście promocja miasta. Niewykluczone jednak, że wykluje się z tego jakiś ciekawy album lub zostanie odkryty jakiś komiksowy talent. W powodzenie projektu bardzo mocno wierzy Jacek Frąś (pochodzący z Gdańska), który liczy, że efekt warsztatowych starań ukaże się drukiem. (KO)

We wrześniu swoją premierę będzie miała komiksowa adaptacja prozy Stanisława Lema, jednego z najwybitniejszych polskich prozaików XX wieku. Przełożeniem "Robota" na język literatury obrazkowej zajmą się Andrzej Klimowski i Danusia Schejbal. Poprzednio, ta dwójka pracowała nad znakomitymi albumami "Dr Jekyll & Mr. Hyde" (2009) oraz "The Master and Margarita: A Graphic Novel" (2008). Komiks ukaże się na rynku brytyjskim nakładem wydawnictwa Self Made Hero. Edycja w twardej okładce będzie liczyć 64 strony i będzie kosztować 15 funtów bez jednego pensa. (KO)


I jeszcze informacja z ostatniej chwili!

Blog "Rękopis znaleziony w Arkham" obchodzi swoje trzeci urodziny i z tej okazji nasz redakcyjny kolega, Krzysztof Ryszard Wojciechowski ogłosił konkurs (pierwszy w historii!). Do wygrania całkiem zacne nagrody - zresztą zobaczcie sami, a jak czujecie się na siłach to weźcie w nim udział.

36 komentarzy:

Maciej Pałka pisze...

Wow, Krzyśku - ale entuzjazm! Od razu czuć, że życie jest piękne.

Maciej Pałka pisze...

Jedno sprostowanie. Wspomniane odcinki BLAKIEGO były wczesniej publikowane. W ZINIOLU.

kendo pisze...

Życie samo w sobie nie. Ale już życie komiksiarza, piękne jest:-)

Zaraz zmienię:-) Widzę, że wyraz "razem" jest kluczowy w tej wypowiedzi lucka: "Innymi słowy: unikalne, pierwsze, niedawno odnalezione na strychu autora przez jego żonę, nigdy nie publikowane RAZEM i zdecydowanie najlepsze odcinki Blakiego, jakie kiedykolwiek powstały."

Zmieniłem też wszędzie wyraz "dobrze" na "fajnie". To jednak było "fajnie": http://2.bp.blogspot.com/-wofV1sc8__c/Tjm2XFkKhFI/AAAAAAAAFbY/TGDr8R5kynw/s1600/tokio%2Bbomb.jpg

:D

wydawnictwo ważka pisze...

Obok tytułu "The best off..." powinie widnieć dopisek
RARE
:)

Kuba Oleksak pisze...

Mam nadzieję, że entuzjazm Krzyśka będzie zaraźliwy, bo w komiksowie ostatnio źle się dzieje...

... np. ludzie narzekają, że na MFK przyjadą tylko Azzarello, Risso, Ros, Kasprzak, BIZ, Skutnik i Podolec.

kendo pisze...

Publiczne czytanie również w Gdańsku!

Anonimowy pisze...

Inny anonim

Może po prostu ludzie nie doszukali się tych nazwisk. Tak naprawdę ciężko jest się ich doszukać. Mam nadzieję, że program MFK pojawi się szybciej niż rok temu. Tak poważny festiwal powinien traktować poważniej zainteresowanych.

helsing pisze...

Warszawianie!

wydawnictwo ważka pisze...

inny anonimowy: Co dzwonię do nich po info do odsyłają mnie do kogoś:)

Kuba Oleksak pisze...

No nie mylmy dwóch rzecz - nie do dziś wiadomo, że program MFK pojawia się w ostatniej chwili,że MFK nie dba za bardzo o PR. Od wyłuskiwania wiadomości macie Kolorowe Zeszyty, w których pisaliśmy o wszystkich gościach.

godai pisze...

@helsing: formy "Warszawianie" mógłby użyć jedynie Krakowiak...

Anonimowy pisze...

Inny anonim

Tak na szczęście mamy Kolorowe Zeszyty, które bardzo sobie za to cenię. Na nieszczęście, nie każdy czyta Kolorowe Zeszyty.

Anonimowy pisze...

Ekipa Ziniola także się na MFK pojawi.

Anonimowy pisze...

Jeszcze inny anonim

Niestety są kolorowe zeszyty!

Rob pisze...

Kendo robi robotę z Komix Expressem, big up! :)

Marcin Zembrzuski pisze...

fajnie, że przerabiają Lema. może ktoś jeszcze by się wziął za adaptowanie literatury?

Krzysztof Ryszard Wojciechowski pisze...

Swoją drogą mam czeskie wydanie "Mistrza i Małgorzaty" Klimowskiego. Nie bardzo rozumiem czemu to się w Polsce nie ukazało. Mam nadzieje że z tą adaptacją Lema będzie inaczej...

turucorp pisze...

@KRW "Nie bardzo rozumiem czemu to się w Polsce nie ukazało"
Zastanowmy sie...moze dlatego,ze Timof ma zaplanowana wersje w wykonaniu Akiszyna?

Krzysztof Ryszard Wojciechowski pisze...

A co to ma wspólnego? Przecie to nie jest jedno i to samo...

Wyszło w Anglii, wyszło w Czechach a u nas nie wyszło... Dziwne. Tym bardziej że to twórca mocno związany z Polsylwanią.

Krzysztof Ryszard Wojciechowski pisze...

To pewnie dlatego nie wydają u nas Batmana duetu Loeb/Sale ... już przecie wydali Batmana Millera. Po co nam drugi. No i po co komu oglądać "Lolitę" Kubricka skoro ponoć wersja Lyne'a jest bardziej udana? Tak?

arcz pisze...

A może ma to tyle wspólnego, że - patrząc chociażby na obecną sytuację na rynku - wydawcy wiedząc, iż jeden z nich wyda komiksową adaptację MiM nie palą się ochoczo do wydania kolejnej, bo ciężko w takim wypadku liczyć na dobrą sprzedaż tytułu?

Anonimowy pisze...

hm. a może dlatego, że wydawca najpierw wyda lema? a potem zobaczy.
i na pewno polska wersja będzie wcześniej niż angielska (druk jest w polsce i copyright) - już nie mówiąc o tym, że na pewno żadnej z nich nie będzie we wrześniu, gdyż autorzy jeszcze kończą komiks.
timof

Krzysztof Ryszard Wojciechowski pisze...

Super! Bardzo się ciesze z tego Lema.

Arcz@ MiM Klimowskiego to już nie jest nowość... raczej nurtuje mnie pytanie czemu autor się jakoś nie postarał żeby to się "wtedy" ukazało. Tak jak teraz od razu ma się ukazać adaptacja Lema...

turucorp pisze...

@KRW "MiM Klimowskiego to już nie jest nowość...raczej nurtuje mnie pytanie czemu autor się jakoś nie postarał żeby to się "wtedy" ukazało."
Dwa zabojcze argumenty, ktorych kompletnie nie rozumiem.
BTW powaznie porownujesz Millera z duetem Loeb/Sale? O_o

Krzysztof Ryszard Wojciechowski pisze...

"Dwa zabojcze argumenty,"

Dziwię się po prostu że to nie wyszło w swoim czasie.

"ktorych kompletnie nie rozumiem. "

A ja kompletnie nie rozumiem twoich i wydają mi się tylko bezpodstawną zaczepką...

Teraz nie umiesz wybrnąć z tej bzdury i piszesz takie coś:
"BTW powaznie porownujesz Millera z duetem Loeb/Sale? O_o"

Przypomnę ci tylko że to twój tok rozumowania nie mój. Ja chętnie zobaczył bym po Polsku i Klimowskiego i Akiszyna.

turucorp pisze...

@KRW
"Dziwię się po prostu że to nie wyszło w swoim czasie."

W jakim "swoim czasie"?, Klimowski mieszka i publikuje w Anglii, w Polsce zostal opublikowany, lata temu, jeden jego komiks, ktory trafil do zupelnie innego odbiorcy niz "komiksiarze", wiec, prosze, wytlumacz mi (bo tepy jestem), jakim cudem nagle, po wielu latach publikowania na zachodzie, sam autor powinien zaczac zabiegac, zeby publikowac "na biezaco" w Polsce?

"Przypomnę ci tylko że to twój tok rozumowania nie mój. Ja chętnie zobaczył bym po Polsku i Klimowskiego i Akiszyna."

Moj tok rozumowania jest taki, ze sie (nie)grzecznie pytam, jaki jest sens rownoczesnego wydawania dwoch adaptacji MiM, w sytuacji, w ktorej wydawca obu mialby byc Timof?
Proste pytanie...bez jakichkolwiek "zaczepnych" sugestii, ktorych tak usilnie wypatrujesz.

Krzysztof Ryszard Wojciechowski pisze...

"W jakim "swoim czasie"?"

Po publikacji tego w Anglii i Czechach. Nie sugerowałem wcale Timofa. Po prostu dziwi mnie to owy komiks ukazał się nawet w Czechach a u nas nie.

"
Moj tok rozumowania jest taki, ze sie (nie)grzecznie pytam, jaki jest sens rownoczesnego wydawania dwoch adaptacji MiM, w sytuacji, w ktorej wydawca obu mialby byc Timof?"

Co do reszty powtórzę : No i po co komu oglądać "Lolitę" Kubricka skoro ponoć wersja Lyne'a jest bardziej udana? Tak? Jeśli to nie przemawia do twojej wyobraźni to widocznie faktycznie jesteś tępy...

Ja jednak uważam twój koment za zaczepny - ten powyższy też... zresztą nie pierwszy w kierunku mojej osoby. Jeśli coś do mnie masz to pisz sobie na mojego maila. Ja z tobą rozmowy tutaj zakończyłem.

Papaźiński.

arcz pisze...

były "buce z metra", a teraz jest "buc z kolorowych" :]

turucorp pisze...

@KRW "ukazal sie nawet w Czechach"?
Sprawdz, kiedy ukazaly sie w Czechach komiksy takich ludzi jak np. Ott czy Andersson, naprawde na tyle znasz czeski rynek komiksowy, ze jestes w stanie swiadomie uzyc okreslenia "nawet"?

kwestia "zaczepnosci",
WTF? jakie maile? jakie "spersonalizowane zaczepki"?
wybacz, ale pozwole sobie zacytowac klasyka: "ocipiales?"
Wypowiadam sie tak jak sie wypowiadam, od zawsze i nie mam zamiaru tego zmieniac tylko dlatego, ze ktos jest zbyt delikatny.
Nic do Ciebie nie mam, ale jak masz problem z moimi wypowiedziami (albo moja niekromna osoba), to po prostu nie podejmuj dyskusji, strzel focha, ukryj sie w domowym zaciszu albo zablokuj mi mozliwosc komentowania.

Ystad pisze...

oooo kurfa. Albo to poniedziałek, albo coś niedobrego się dzieje z moim mózgiem, bo nie jestem w stanie zrozumieć większości tego co napisał w komentach KRW.

Krzysztof Ryszard Wojciechowski pisze...

"Nic do Ciebie nie mam"

Po tonie twoich wypowiedzi śmiem w to wątpić.

"to po prostu nie podejmuj dyskusji, strzel focha, ukryj sie w domowym zaciszu albo zablokuj mi możliwość komentowania."

Po prostu oleje każdy twój następny komentarz. To i tak zaczepny bełkot w którym łapiesz za słówka i szukasz dziury w całym. Poza tym masz tą przewagę że zaraz ci twoi koledzy przyklasną.

Nie mam ochoty na takie pseudo dyskusje.

Spadam na spacer. Miłego dnia Panowie.

Krzysztof Cuber pisze...

Ja myślę, że tu nie o znajomość całego rynku czeskiego chodzi. Krzysztofowi chodzi pewnie o to, że to komiks przez rodaka stworzony a ukazał się "nawet w Czechach" a w ojczyźnie autora nie i to go boli. Mam rację co nie?;-)

Krzysztof Ryszard Wojciechowski pisze...

A co ja napisałem w pierwszym komentarzu? Tak o to mi chodzi. I on dobrze o tym wie - tylko że jak ktoś chce to wszędzie znajdzie problem i okręci kota ogonem...

Dla mnie Klimowski był przede wszystkim plakacistą... bardzo zdziwiłem się że ktoś tak u nas uznany robi komiksy i nie ukazują się one w naszym kraju.

Miłego dnia. Spadam na piwko...

Ystad pisze...

aaa, no tak logiczne. Harboor Moon, Frankensteins Womb, plus mrowie innych komiksów polskich rysowników też nie wyszło w Polsce. Czy to znaczy, że one z automatu powinny się i u nas ukazywać ?
Skomentuje to jednym i wielce dojrzałym - echhhh....

turucorp pisze...

no taaa... wychodzi na to, ze Klimowski "nagle" zaczal robic komiksy, a jego wczesniejsze "komiksy" to nie byly komiksy tylko plakaty... spoko.
Albo nie, czekaj, niech no spojze...wywiad z 2004 z McKeanem...hm, wyraznie powiedzial: "uwielbiam komiksy Klimowskiego"... dziwne, ale moze sie nie zna.
Ide do polki, patrze, "The Depository", data wydania: 1994... hm, faktycznie, dopiero co zaczal.

@KRW, ja wiem, ze to szokujace, ale fakt, ze ktos w Polsce jest znany z tego, ze kiedys robil plakaty, nie oznacza automatycznie, ze gdzie indziej tez jest najbardzie z tego znany.

A to, ze ktos ma polskie korzenie, nie oznacza, ze musi tutaj przyjezdzac i sie prosic, zeby ktos go wydal.

Kwestia adaptacji komiksowych literatury, to dla mnie temat na odrebna dyskusje.

BTW jacy "moi koledzy"?!

Maciej Pałka pisze...

Koledzy, wpisujcie miasta!