Andrzeju, to może jebnąć.
Pod "to" wstawcie amerykański rynek komiksowy opierający się wyłącznie na kruchym fundamencie kolekcjonerskiej zajawki pompowany bez umiaru i bez końca przez zapatrzonych w komórki w Excelu decydentów w DC i (szczególnie!) Marvelu.
Tak, wiem, jeszcze nie jest aż tak źle. Właściwie, to jest nawet całkiem dobrze, o czym pisałem w jednym ze swoich tekstów o kondycji branży w USA. Wiele wskazuje na to, że w ostatnich miesiącach 2025 roku kilka tematów zażarło. Fajne komiksy się fajnie sprzedawały. Przedstawiciele branży od lewa do prawa wypowiadali się w optymistycznym tonie w kwestii przyszłości rynku, sprzedaży i czytelników.
Właśnie, czytelnicy. Młodzi ludzie, ci sami, co to niby nie potrafią oderwać wzroku od białego światła swoich smartfonów, potrafili jednak zauważyć te cienkie, kolorowe książeczki z papieru, z rysunkami i dymkami. Zauważyć i nawet kupić w pobliskim sklepie komiksowym. I fajnie.
.gif)
