poniedziałek, 27 września 2010

#569 - "Rysuję od zawsze" - wywiad z Maciejem Pałką

Maciej Pałka jest niedoszłym prawnikiem, który zamiast pracować w kancelarii, rysuje komiksy. I robi to już od dziesięciu lat, pamiętając czasy kserowanych zinów z epoki kleju i nożyczek. Mieszkający w Lublinie twórca opowiada o trudnych kolejach wydawniczych "Laleczek", pracy nad "Scenami z życia murarza" i niezrealizowanych, homoerotycznych fantazjach z Bartoszem Sztyborem...
Czy Maciej Pałka umie rysować?
Rozumiem intencję tego pytania ale obawiam się, że część czytelników może nie zrozumieć odpowiedzi w podobnym tonie. Odpowiem więc całkowicie poważnie. Gdy kilka lat temu w wywiadzie dla Below Radars zapytałeś mnie (sprawdziłem w archiwum), jak widzę swój rozwój jako rysownika, odpowiedziałem, że obecnie mam zamiar skoncentrować się na podstawach, nie wykluczając eksperymentów z techniką (formą) swoich prac. Myślę, że plan realizuję z pozytywnym skutkiem. Między innymi nauczyłem się pocisnąć rasowe plecy konia. Spokojnie dałbym teraz radę narysować album w "realistycznym" stylu. Gdyby tylko mi się chciało albo ktoś sypnąłby grosiwem. Chociaż wolałbym gdyby ktoś sypnął dudiszonami za narysowanie jakiegoś "MakKiwera".

W tym samym wywiadzie wspominałeś o zmanierowaniu kreski i umiejętnym maskowaniu swoich słabszych stron. Myślę, że w niektórych fragmentach "Laleczek" to jeszcze widać...
No jasne. Zwłaszcza, że Laleczki zacząłem rysować bodajże w 2001 roku.

Skąd w Twoim życiu wziął się komiks i kiedy postanowiłeś zostać rysownikiem historyjek obrazkowych?
Rysuję od zawsze. Co ciekawe, zawsze były to komiksy. Od początku, obok samego rysowania obrazków, była też narracja. Pierwsze albumy (sic!) rysowałem, jak jeszcze nie umiałem czytać i pisać. Skoro płynnie czytać nauczyłem się w wieku 5 lat to z dużą dozą pewności mogę stwierdzić, że komiksy ciskam od połowy lat '80-tych ubiegłego wieku. Od tamtej pory chciałem być rysownikiem komiksów. Albo piratem lub kosmonautą. Nigdy w to marzenie nie zwątpiłem.

Odpuściłeś sobie studiowanie na ASP, które dla wielu rodzimych twórców było początkiem przygody z komiksem. Jak akademickie wykształcenie plastyczne ma się do komiksowania? Czy potencjalnym twórcom takie przygotowanie może być przydatne, czy wręcz przeciwnie?
Ciężko mi się odnieść do tego pytania. Z jednej strony, gdy widzę jak często wyważam otwarte drzwi tylko dlatego, że mam braki warsztatowe to bardzo zazdroszczę swoim kolegom i koleżankom z różnych ASP. Z drugiej strony, skończenie danego kierunku studiów niczego nie determinuje. Może gdybym skończył ASP to odechciałoby mi się rysować? Albo żałowałbym, że nie studiowałem na przykład prawa? Nie wykluczam, że kiedyś dla zabawy doedukuję się akademicko w artystycznym kierunku.

Ostatnio rozmawialiśmy o wykształceniu plastycznym z Rafałem Szłapą. Pomimo, że on studiował na ASP to z nauką języka komiksu mamy podobne doświadczenia. Do wszystkiego musieliśmy i tak dochodzić samodzielnie. To przykre ale pomiędzy pokoleniem twórców komiksowych ery "Świata Młodych", a powiedzmy, pokoleniem komiksiarzy urodzonych w latach '80-tych nie ma ciągłości w relacji mistrz-uczeń. Więcej uczniów dochowali się Trust, Śledziu czy Tomek Leśniak, niż Christa lub Papcio Chmiel. Dziecięce inspiracje to jednak nie to samo co przynajmniej kilka dobrych porad. Doszło do tego, że dwudziestokilkuletni kolesie mający za sobą wiele lat nauki rysowania odkrywają nowe fajne myki czytając "How to Draw Comics the Marvel Way" Stana Lee i Johna Buscemy. To powinno być abecadło a nie wiedza tajemna.

Mógłbyś zdradzić nieco ze swojego komiksowego warsztatu? Jak pracujesz nad komiksem? Jakich narzędzi używasz? Rysujesz po nocach, czy nad ranem?
Od kilku lat z reguły ilustruję cudze scenariusze, więc na początku czytam i zastanawiam się czy warto brać się za konkretny projekt. To bardzo ważny etap. Na przykład Andrzej Janicki twierdzi, że u niego na tym etapie kończy się praca nad większością komiksów. Mi niestety trafiają się albo lepsze scenariusze niż Andrzejowi, albo jestem mniej wybredny. W każdym razie od czasu, gdy "skończyłem z szorciakami" i skoncentrowałem się na albumach wzrosła rola wyboru dobrego scenariusza do realizacji.

Gdy już dopiszę scenariusz do listy projektów oczekujących (obecnie jest ich sześć – "Laleczki" i "Sceny z życia murarza" na finiszu), to zabieram się za storyboardy. Metodą Rosińskiego – każda strona po kolei. Ogólny layout planszy gdzieś na marginesie scenariusza, później szkic formatu max A5. Rozmieszczenie dymków, układ paneli i kompozycja. Następnie odkładam taki komiks do szuflady i zabieram się za coś innego. Po pewnym czasie wracam i przeprowadzam weryfikację. W międzyczasie sporo czytam, myślę i szukam odpowiednich referek. Im dłużej siedzę w komiksowej branży, tym większą wagę przykładam do solidnej rozkminki. Gdy projekt mam wystarczająco przekombinowany w głowie, to zabieram się za rysowanie. Wygląda to z grubsza tak, że wbijam się w ramy wydumanego gorsetu, który staram się zapełnić mięchem o maksymalnie największej zawartości spontanu. Rysuję szybko i bez poprawek.

Używam różnych narzędzi. Najchętniej babrałbym się w tuszu i farbach, ale przeskoczyłem na tablet. W domu nie mam miejsca na rozwalenie się z artystycznym kramem. Dobija mnie konieczność sprzątania stołu po każdej sesji z inkowaniem. Jestem coraz większym leniem w tym zakresie więc dopóki nie dorobię się pracowni, będę brnął w digital. Szkice robię ołówkiem z kartką na kolanie, ewentualnie leżę na podłodze. Czasami podejdzie Mikołaj i dostawi tu i ówdzie kilka kresek.
Przejdźmy do „Laleczek”. Opowiedz coś o genezie tego komiksu. Maciej Pałka znany jest raczej z prac utrzymanych w estetyce undergroundowej, mocno zakręconych, często eksperymentują, a jak widać zaczynał od rzeczy bardziej mainstreamowych…
Przed "Laleczkami" była jeszcze "Pożoga/Scheda". Rzecz inspirowana mangowymi napierdalankami, x-menami, doom trooperem i "Trylogią" Sienkiewicza. To był mój debiut w zinie "Katastrofa" wydawanym przez Mariusza Zawadzkiego. Mariusz miał wtedy swoje pierwsze wydawnictwo Czacha Komiks i planował publikację albumów. "Pożoga" miała jakieś 200 stron i miała wyjść w postaci trzech albumów. Później zainspirowany Frankiem Millerem i jego "DKR2" oraz nieudanym, crossgenowym atakiem Egmontu postanowiłem przearanżować komiks na modłę zeszytówek. Zmieniłem nazwę, przerysowałem i wydałem sobie w ten sposób na xero trzy numery "Schedy" (z planowanych wielu). To był stuprocentowy akcyjniak. Wtedy jednak poznałem Dominika Szcześniaka, który sprzedał mi kopa posyłającego w otchłań undergroundu.

W czasie gdy pracowałem nad wielowątkową "Schedą", wpadł mi do głowy pomysł na one-shota. Postapokaliptyczny splatterpunk inspirowany "Falloutem", "Pielgrzymem", "Tank Girl" i rysunkowo "Diefenbachem". Jednym słowem – "Laleczki". Rysowałem ten komiks bardzo długo i wysyłałem do różnych wydawnictw bo oczywiście uważałem że moje dzieło to pełna profeska. Mandragora i KG chyba podziękowały albo olały (nie jestem pewien czy uraczyłem "Laleczkami" Egmont, ale chyba miałem w sobie jakieś nikłe pokłady autokrytyki), Witek Tkaczyk odpisał jakieś miłe słowo. Razem z fanbojskim listem wysłałem też swój album do "Produktu". Gdy po kilku miesiącach nie dostałem odpowiedzi, zapytałem mailowo Śledzia czy czytał. Śledziu odpisał, że skrytkę pocztową obsługuje Andrzej Janicki i jak tylko się spotkają, to ten przekaże mu korespondencję. Później już głupio było mi się przypominać, uznałem że komiks się nie spodobał. Przy okazji ich o to zapytam (chyba że odpiszą w komciach...).

Wydaniem "Laleczek" wyraził zainteresowanie Andrzej Baron. Miały się ukazać nakładem Studia Domino, które dysponowało jednak ograniczonymi siłami i trzeba było poczekać. Po roku czekania z rosnącą paniką zauważyłem, że materiał strasznie mi się starzeje, więc postanowiłem go opublikować samodzielnie. Zrobiłem zina, puściłem go w świat i uznałem sprawę za zamkniętą.

Na czym polegała rekonstrukcja "Laleczek" i przysposobienie ich do drugiego wydania? Czy momentami nie chciałeś tego wszystkiego rzucić w cholerę albo narysować wszystko do nowa? Ile w sumie czasu i pracy włożyłeś w ten projekt?
"Laleczki" i dwie nowelki do scenariusza Daniela Gizickiego i Irka Mazurka wysłałem do Bartka Sztybora z prośbą: "zrób z tym coś". Na początku miała to być dodatkowa nowelka, ale później wymyśliliśmy, aby Bartek dopisał klamrę. W efekcie powstał nowy wątek łączący całą historię i jednocześnie zmieniający wymowę całego komiksu. Moim zdaniem Sztybor wywiązał się ze swojego zadania tradycyjnie po mistrzowsku. Dorysowałem 20 stron, wszystkie materiały ujednoliciłem graficznie. Poprawiłem ramki, dymki, liternictwo, gdzieniegdzie dodałem rastry. Nie ingerowałem w rysunki, bo to było pozbawione sensu. Kusiło mnie aby poprawiać, ale wtedy musiałbym przerysować cały komiks. Na ponowne wchodzenie do tej samej rzeki, nie mogłem sobie pozwolić.

Zresztą, właśnie przeglądam po raz kolejny nowe "Laleczki" i przypomniałem sobie, że pierwsze wydanie również składało się z materiału bardzo zróżnicowanego (nierównego?). Epilog pierwszej wersji był pierwotnie nowelką, którą zrobiłem za namową Sławka Kuśmickiego i miałem wysłać do "KKK". Wydaje mi się, że zanim ją skończyłem, to "KKK" padło. Sporo dziwnych przygód przeszedł ten komiks...

Byłem nieco zdziwiony, kiedy dowiedziałem się, że nowy album Pałki ukaże się w Wydawnictwie Roberta Zaręby. "Strefa Komiksu" promuje specyficzny komiks środka, przynajmniej z założenia przeznaczony dla szerokiego grona czytelników. Gryzie mi się to nieco z Twoimi deklaracjami, że robisz komiks nie dla wszystkich…
"Laleczki" pasują do profilu "Strefy Komiksu". Gdy Robert Zaręba wydawał antologie apokaliptyczne pomyślałem, że "Laleczki" by tam świetnie pasowały. Z tym, że nie miałem zamiaru wznawiać tego tytułu. Gdy Timof proponował reedycję, zdecydowanie odmówiłem. Po jakimś czasie Robert powiedział, że chętnie wydałby "Laleczki" i zacząłem się zastanawiać. Skoro dwóch wydawców chce włożyć w tego starocia swoją kasę, coś więc chyba musi tam być, co sam już przestałem zauważać.

Późniejsza decyzja była prosta – Robert Zaręba jest znany z wydawania pulpowej fantastyki. Gdzież więc miałyby trafić Laleczki jak nie do "Strefy Komiksu"? Postawiłem tylko warunek zmiany formatu z tradycyjnego dla "Strefy" A4 na zeszytowy i gazetowego papieru w środku. Jak pulpa to na całego! Do tej pory, gdy ktoś narzekał na mój komiks wydany na timofowej kredzie (pozdrawiam Zosię), nie mógł nawet ostentacyjnie podetrzeć nim sobie dupy z uwagi na ryzyko zadraśnięcia kantem kartki anusa. Teraz można lekturę zabrać do kibelka i w przypływie frustracji użyć zgodnie z groźbą. Jak widzisz, zadbałem o wszystkich czytelników.

Komiksy oczywiście robię nie dla wszystkich. Więcej - robię je głównie dla siebie. Podobnie, "Strefa Komiksu" to w większości nie komiks środka, a komiks dla fanów oldskulowej fantastycznej pulpy. Taki niuans, ale nie widzę aby deklaracje gryzły się z realizacją.

"Sceny z życia murarza" to druga z emefkowych premier, w której maczałeś palce. Czy można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie Twoje zaangażowanie, komiks nigdy nie ujrzałby światła dziennego?
Nie ma żadnego ryzyka w tym stwierdzeniu. Jestem głęboko przekonany, że masz rację.
Zastanawiam się, jaką rolę odgrywałeś pracując nad tym komiksem, bo wygląda na to, że byłeś redaktorem, poganiaczem, co bardziej leniwych rysowników, konsultantem scenariusza oraz specjalistą od promocji…
W skrócie – byłem koordynatorem i redaktorem tego projektu. Wspaniałe, ale wyczerpujące doświadczenie. Jestem bardzo zadowolony z efektu, ale cieszę się, że to już koniec. Miałem ten komiks na głowie od 2004 roku. Na pewno nie podejmę się ponownie takiej misji w ramach wolontariatu. Z odpowiednim budżetem mogę zorganizować równie dobrą antologię bez większego wysiłku. Mam już tak, że mocno angażuję się w swoje projekty i nie chcę tracić swojego i czyjegoś czasu. Staram się kończyć to, co zacząłem i nie daję obietnic bez pokrycia. Ale wyznaję też zasadę, że trzeba się szanować, więc na pewno nie będę sobie wypruwał flaków. Co do "Scen z życia murarza", to zrobiliśmy naprawdę kawał dobrej roboty i nie pozwolę, aby ten komiks przemknął przez komiksowo niczym meteor. Mamy jeszcze kilka planów, ale nie chcę zapeszać.

To znaczy...
Obiecuję, że dowiesz się pierwszy.

Uważam "Szminkę" za jeden z najciekawszych polskich komiksów i zawsze traktowałem ją, jako zamkniętą całość. Trudno jest mi sobie wyobrazić sobie ją jako część trylogii, która ma się jeszcze komponować ze "Scenami"...
"Sceny" są spin-offem, a nie częścią trylogii. A może prequelem – a tym samym częścią tetralogii? Nie wiem, bo nie czytałem scenariuszy pozostałych części. Ze "Szminką" "Sceny" komponują się bardzo ładnie. Nie tylko fabularnie, ale też pod względem formy wydania. Specjalnie zadbałem o to, aby Sceny wyglądały edytorsko tak samo jak "Szminka". Ogólnie to bardzo dobry komiks, świetnie napisany i zrealizowany. Jestem z niego dumny!

Intensywnie penetrujesz swoje szuflady ("Laleczki" i "Degrengoland") i kończysz zaczęte projekty ("Sceny z życia murarza", "Najwydestyluchniejszy"). Czy w najbliższym czasie możemy spodziewać się czegoś całkowicie nowego Twojego autorstwa? Czy "Przygody gnoma Jorgu", albo wspomniana "Scheda" czekają na odświeżenie i wydanie w oficjalnym obiegu?
Wymieniłeś dużo tytułów, ale jednak nie wszystkie. No i to nie jest tak, że opróżniam wszystkie szuflady jak leci, a raczej wracam do starych projektów. "Laleczki" zostały zremasterowane i de facto są nowym komiksem. "Degrengoland" rysujemy (z Pawłem Wojciechowiczem) od nowa i wkrótce ruszamy z webkomiksem. "Sceny z życia murarza" i "Laleczki" udało się sfinalizować. "Najwydestyluchniejszy" będzie nadal pojawiał się w "Kolektywie", ale album odłożyliśmy na bliżej nieokreśloną przyszłość.

W bliższych planach mam trzy premierowe komiksy. O wszystkich będę informował na bieżąco na swoim blogu (właściwie już to robię) tak samo jak to robiłem z "Laleczkami", "Scenami" i "Degrengolandem". Na razie nie podam więcej szczegółów. Data wydania czegokolwiek to najwcześniej przyszłe MFK, ale dziś nie wiem czy chce mi się spinać już na przyszły rok.

"Przygody Gnoma Jorgu" – przypomnę ten komiks, ale nie planuję wznowienia. Będzie wspominkowy artykuł na blogu i jeden fragment. To był fajny autobiograficzny komiks. Mam do niego sentyment, ale nie będę katował czytelników odgrzewaniem kotleta. Tym bardziej, że w przypadku Gnoma Jorgu nie mam pomysłu, jak go zremasterować.

Do remake'u "Schedy" zabieraliśmy się kiedyś z Bartkiem Sztyborem. Mieliśmy zrobić z niej webkomiks. Chciałem zrobić formalnie coś podobnego, co wyszło nam później z "Laleczkami", ale bardziej radykalnie. Nowe wątki, przepisane dialogi i formuła hardkorowego westernu gejowskiego (większość bohaterów to umięśnieni spoceni faceci). Coś w stylu: Skrzetuski spotyka Toma z Finlandii. Totalnie na serio, nie w stylu beki Ojca Rene. Myślę, że komiks zrobiłby furorę ale jednak niech ten projekt pozostanie w strefie niezrealizowanej homoseksualnej fantazji – Sztybiego i mojej.

Mam też kilka szorciaków, które chętnie chciałbym wydać, ale na pewno nie w autorskiej antologii.

Współpracowałeś z wieloma liczącymi się na polskim rynku scenarzystami – między innymi z Jerzym Szyłakiem, Danielem Gizickim, Dominikiem Szcześniakiem czy Bartoszem Sztyborem. Jaka jest specyfika rysowania dla każdego z nich?
Współpracowałem też z Irkiem Mazurkiem, Bartoszem Kurcem, Rafałem Kołsutem, Hubertem Ronkiem, Karolem Konwerskim czy z powracającym w ładnym stylu na komiksową arenę Łukaszem Bogaczem. Czyli zarówno z twórcami doświadczonymi, jak też początkującymi. Najczęściej jednak z początkującymi zdobywającymi kolejne skile pisarskie podczas gdy, ja robiłem postępy w dziedzinie rysunku. Każdy scenarzysta ma swoje przyzwyczajenia i styl, które również ewoluują. Mam swoich ulubionych scenarzystów, z którymi chciałbym jeszcze kiedyś współpracować, ale szukam również tekstów wśród autorów spoza wymienionego grona. Oprócz tego robię przymiarki do całkowicie autorskich komiksów. Dobry odbiór "Piwa i knedliczków", które narysowałem na potrzeby antologii "W sąsiednich kadrach" spowodował, że realna stała się sytuacja gdy znowu sam zacznę pisać sobie scenariusze. Nad jedną pełnometrażową historią pracujemy wspólnie z żoną, której też już zdarzało się dla mnie pisać. Mam też od kilku lat na warsztacie świetny scenariusz pewnego znanego pisarza. Profesjonalna robota i budzący respekt background.

Mam spore doświadczenie w ilustrowaniu cudzych scenariuszy, ale coraz większą ochotę na całkowitą samodzielność. Na razie udało mi się ją dwukrotnie osiągnąć ale nie w komiksach a w serii gier "Morbid", które robię dla Pasteli.
Właśnie. Oprócz tego, że zajmujesz się rysowaniem, zaangażowałeś się robienie gier w Pastel Games. Czym różni się praca nad komiksem, a praca nad grą? Czym w Pastelach się zajmujesz?
W Pastelach od 2007 roku rysuję gry. Z Karolem Konwerskim wymyśliliśmy serię "The Fog Fall". Trzeci epizod ukazał się w sierpniu. Teraz czekam na premierę drugiej części gry "Morbid", do której napisałem scenariusz, wykonałem grafikę, a nawet z rozpędu nagrałem soundtrack. Techniczną magię odstawia Mateusz Skutnik. Praca nad grami to głównie tła i elementy do animacji. Nakłady pracy są porównywalne do dłubania nad jednym albumem. Praca jest niezwykle satysfakcjonująca. Nieporównywalny do komiksowego jest też odbiór.

Wnikliwie obserwujesz polski rynek komiksowy, szczególnie wiele uwagi poświęcając scenie zinowej, undegroundowej. Jak szeroko pojmowany drugi obieg wygląda teraz, a jak wyglądał dawniej? Dzieje się tam coś ciekawego?
Ideowo dzieje się mniej więcej to samo od jakiś 10 lat. Ziny służą za wprawkę, możliwość zaistnienia "na papierze”. Nie ma w tym głębszej myśli – kontestacji. Underground to u nas w zasadzie forma, a nie treść. Ziny profesjonalizują się, są ładniej wydawane i lepiej redagowane. Ewoluują w magazyny, jak "Ziniol", "Karton" (rozumiany tutaj jako ewolucja z "Jeju") czy "Kolektyw". Pojawiają się też xerówki. W ubiegłym roku świetną robotę robił Ojciec Rene, ale już się opatrzył. Rok 2010 należy do Pszrena i jego ekipy (Jarek Kozłowski, Kuba Grochola, Otusiunio), którzy regularnie puszczają kolejne albumiki. Zinów ogólnie wychodzi sporo. Powoli przestaję to ogarniać, więc na potrzeby przeglądu publikowanego w "Ziniolu" zaczął wspierać mnie Łukasz Chmielewski. Niewątpliwie nadal warto małą prasę śledzić. W polskim komiksie dzieje się sporo dobrego.

73 komentarze:

Iron pisze...

Bardzo ciekawy wywiad. Z niecierpliwością czekam na kolejne projekty Macieja.

hds pisze...

Okazuje się, że "Laleczki" będą jedną z najdroższych srajtaśm na rynku ;D
Zosia musi mieć sporo kasy na kupowanie takiego ekskluzywnego towaru.

Macieju, należą Ci się ogromne brawa, za szacunek dla każdego użytkownika komiksowego.

Patronat Kolorowych nad tym projektem nabiera rumieńców.

Andrzej Janicki pisze...

Ciekawy wywiad. Jestem pod wrażeniem aktywności przepytywanego Twórcy.:)

Ze scenariuszami Macieju jest trochę tak, trochę na wznak. Jestem wybredny i wałkuję teksty, które do mnie trafiają, szukając do nich odpowiedniego klucza. Kiedy mi się to nie udaje często trafiają na warsztat do innych rysowników gdzie są z pomysłem i powodzeniem realizowane. Bardzo dobrym przykładem jest nagrodzony "Człowiek kolejka" (M. Jasiński & J. Mathia). Zatem, to moja przypadłość, chociaż chciałbym mieć większy wybór scenariuszy do przeczytania.

Laleczki - Cała korespondencja "Produktu" trafiała do Śledzia. Im dalej w las z tym większym opóźnieniem, bo spotykaliśmy się rzadziej. Bywało, że pisałem coś na kopertach, żeby podpowiedzieć Szefowi, czy warto zaglądać do środka. Czasami nawet kopiowałem jakieś materiały, kiedy wydawało mi się, że twórca jest wielce obiecujący i próbowałem zainteresować innych wydawców np. Andrzeja Barona. Tak było min. z Kirkorem.

Bardzo mi głupio, ale Laleczek, kurde nie pamiętam... Sorry! Tym bardziej jestem zainteresowany tym komiksem i teraz go nie przeoczę. Pozdrówka.

Daniel Gizicki pisze...

@"Więcej uczniów dochowali się Trust, Śledziu czy Tomek Leśniak, niż Christa lub Papcio Chmiel."
o to to. Ja się czuję uczniem M. Turka. Ba! Nawet na jednej imprezie zostałem określony jako przyszywany syn tegoż :)

pjp pisze...

Daniel, Dominik to liczący się scenarzyści? Kuba, nie ośmieszaj. Są dobrzy, ale bez przesady.

To, że "Karton" to ewolucja z "Jeju", jest dużym uproszczeniem i imho nieprawdą, Macieju. Na pewno dla Asu jest to taka ewolucja - jako naczelnego "Jeju", jako składacza tego wszystkiego, jako wydawcy, który przeszedł na "legal". Ale poza tym nie widzę jakiejś bezpośredniej ewolucji. To dwa różne tytuły.

Maciej pisze...

Dzięki za miłe słowa!


@pjp
Od zawsze twierdziłem, że JEJU cierpi na brak konkretnej linii programowej. Karton to odsiew najlepszych/najaktywniejszych z ery Jeju + zamiast durnych tematów określona konwencja. Nawet nie wspominam o osobach trzech tenorów/redaktorów, którzy działali w Jeju od zarania.

Karton ewoluował z Jeju tak samo jak zrobiły to wcześniej hardkorporacja i Pirat.

Kuba Oleksak pisze...

Łukaszu, i Daniel, i Dominik to scenarzyści liczący się na naszym poletku. To nie klasa Grzegorza Janusza lub Śledzia, ale powiedz, jaki polski komiksiarz może pochwalić się publikacją w Top Shelf lub własną serią, która wytrzymała więcej niż jeden zeszyt/album?

Na skali polskiego rynku to wciąż jakieś osiągnięcie.

Jasne każdy kij ma dwa końce, ale gdybym opuścił tych znaczących, to ktoś inny mógłby się przyczepić, że nie doceniam polskich twórców. Z dwojga złego to ja już wolę trochę dowartościować :)

pjp pisze...

No ale "Karton" i "Jeju" łączą tylko te osoby. Dla mnie to nie ewolucja. Dla mnie to sytuacja podobna, jak jakiś biznesmen np. produkujący sprężyny zakłada sobie drugą inną firmę - salon fryzjerski. Nie można powiedzieć, że ten salon wyewoluował z tych sprężyn. Te dwa biznesy łączy jedynie osoba biznesmena i kasa.

karolkonw pisze...

a ja tak trochę w temacie trochę nie...
Wracam do recki Laleczek
bo tak sobie myślę, że nie ma klimatu na negatywne recenzje polskich komiksów, bo wszystko jest super i wszystko jest extra...
A przecież tak nie jest...
jasne każdy polski komiks to wydarzenie
ale na rany Chrystusa w tym co kolejne Zosie napycają po sieci jest jedno, niewielkie ziarenko prawdy - stajemy się wsobni do bólu - nawet miedzy sobą nie mówimy szczerze o tym co nam się podoba lub nie - ze strachu, bo kolega, bo kolega kolegi, albo nowa krowa ze świecącym zadem.
I mogę wskazać paluchem- ty, ty i ty i JA ( bo też pędzę durnie w tym peletonie lekkiej hipokryzji i źle rozumianych „dobrych intencji”) szkodzicie sobie sami.
O ile do tej pory machałem na to ręką – na to czyli opinie i recenzje o tyle przed MFK już mi z deka żyłka pękła.
Znaczną część polskich premier znam w całości lub we fragmentach – i wiem że cała „reszta świata” widziała dokładnie to samo co ja, więc bierze mnie lekkie zdziwienie gdy przysłuchuje się temu że wszystko jest super i wszystko jest fajne.
Czasami wydaje mi się, że jestem jakiś dziwny bo jako jedyny widzę, że ktoś cofa nas swoją pracą 25 lat wstecz ( i nie jest to zamierzona gra z konwencją) a kto inny popisuje się kompletnym idiotyzmem i gra gitara...

pjp pisze...

Kuba, nie zamierzam udowadniać, czy są liczący się, czy nie. TOobezsensowna wymiana zdań byłaby. Dla mnie obiektywnie patrząc, po prostu nie są.

W Top Shelf żaden się nie może pochwalić. W TS2.0 Kolec i Robert. A takich, którzy mają serię, która wytrzymała "dłużej niż..." - na pęczki ich jest.

Maciej pisze...

@Pjp
TYLKO te osoby?
LÓL.

Karton (jako konwencja) sam w sobie był największą siłą Jeju. To jest naprawdę bardzo logiczna kontynuacja. Nie wiem dlaczego nie umiesz tego zauważyć, ale może chodzi o to że za często przesiadujesz w Kawangardzie.

BTW. Kawangarda - najbardziej zjebany mem komiksowa :/

pjp pisze...

Zgadzam się z Karolem. Czasem ktoś musi coś głośno powiedzieć. Czasem jest to Zosia (deprecjonowana zazwyczaj, bo anonimowa, ale to nie wyklucza, że jest ziarno prawdy w tym, co pisze). Ja mówię głośno, że Kuba powstrzymaj tę swoją egzaltację.

pjp pisze...

Macieju - dawno w Kawangardzie nie byłem :). Może czegoś nie widzę, może dawno w łapach "Jeju" nie miałem, może sobie ubzdurałem, że jest to odcięte grubą krechą. Nie wiem... ja to widzę inaczej.

karolkonw pisze...

@pjp ale akurat Kuba to zły zupełnie zły przykład - co widać po laleczkach:)
Właśnie to mi sie w tym podobało- COŚ w miarę szczerego

rozejrzyj się - kuba akurat ma nisko ustawiony próg hipokryty ( póki co- czekam na recki po premierowe) - bo samego hajpu nie traktuje do końca poważnie

spora ilość złego pierdolenia jest zupełnie wewnętrzna
Jak ktoś się temu przysłuchuje lub przygląda - ot chociażby twitkooom to obraz ma jeden- taki sam jak zosia....

pjp pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Maciej pisze...

Dla mnie pojawienie się Kartonu nie było żadnym zaskoczeniem.

Ale okej, to stwierdzenie w wywiadzie było skrótem myślowym - uproszczeniem, które sądziłem że zrozumie każdy z komiksowa.

Dłużej nie chce mi się tłuc tego tematu więc odniosę się do tego co napisał Karol. Otóż Kuba "wstrzymał swoją egzaltację" i napisał recenzję krytykującą Laleczki pomimo patronatu Kolorowych Zeszytów. Tak więc pretensje chyba są w złym kierunku wymierzone.

BTW. Szcześniak jest autorem najlepszego polskiego komiksu wydanego przez timofa. Bynajmniej, nie świadczy to o ogólnie chujowym poziomie tych komiksów.

pjp pisze...

Ale ja Kubę nie daję jako przykład hipokryzji. Broń Boże. Źle mnie Karol zrozumiałeś. Po prostu wg mnie czasem przesadzi, tylko to.

pjp pisze...

Przenosicie moje pretensje na niewłaściwy grunt. Mi chodziło tylko o tych "liczących się", Wy tu że ja niby nazywam Kubę hipokrytą i mam jakieś "ale" do recenzji "Laleczek". Ja jej nawet nie czytałem.

Daniel Gizicki pisze...

przychylam posta konefce. mnie bardzo często dziwią zachwyty nad twórczością kolegów i koleżanek, a często odnoszę wrażenie, że się nimi zachwyca bo to właśnie fajni koledzy i koleżanki.
co do "znaczącości". mam to w nosie. Robię co lubię i jak lubię.

Daniel Gizicki pisze...

bach pomyliłem znaczący z liczący.

pjp pisze...

Whatever. I dobrze że tak robisz. Mam nadzieję, że choć Ty mnie dobrze zrozumiałeś. Przecież ja tu nie mówię, że jesteście złymi scenarzystami (Dominika wielokrotnie wychwalałem zresztą za "Fotostory"). Po prostu bez przesady :).

Daniel Gizicki pisze...

oj Luka doskonale rozumiem. Ja to od pewnego czasu mam bardzo duży dystans do komiksów. Chcę je robić bo lubię ale nie traktuje tego jako misji itd. To w końcu tylko komiksy.
A za takim Januszem czy Sztyborem to mogę co najwyżej laptopa nosić.

karolkonw pisze...

szit
niechcący kreuje flejma a nie o to mi chodzi

@pjp nie nie wmawiam ci że cos tam i bronie kuby:)

mówię tylko jak jest ZE WSZYSTKIMI WOKOŁO

Ze mną i.. z tobą też:)
Bierzemy udział w ogólnopolskim siorbaniu i myzianiu

O tyle dziwnym, że nawet jak nie bierzesz do buzi to co najmniej zatykasz gębę żeby nie psuć innym zabawy

od 2009 ukazało się co najmniej kilka słabych lub najwyżej średnich polkomiksów
okrzykniętych masterpisami

Przeciętny czytelnik przeciera oczy i przechodzi na ciemną stronę Zosi

Powoli wkraczamy w erę "wielkiej smuty 2"

pjp pisze...

Bez przesady. Sztybor już na pewno ma kogoś od noszenia laptopów.

Maciej pisze...

@karolkonw Przesadzasz. Przeczytaj Laleczki to zmienisz zdanie.

jaszczu pisze...

"od 2009 ukazało się co najmniej kilka słabych lub najwyżej średnich polkomiksów
okrzykniętych masterpisami"

Karol, a rzucisz przykładami? Wydaje mi się, że tych polkomiksów od 2009 to się niewiele ukazało, a z okrzykniętych masterpisami, to mi tylko "Łauma" do głowy przychodzi.

karolkonw pisze...

@Jaszczu
Jak rzucę przykładami to się zrobi z tego
albo flejm
albo wyjdę na buca

Dodatkowo masterpisy nie tylko blogowo recenzyjne ale masterpisy twitkowo stolikowo piwne

Chodzi mi o to że dzieje się źle
pomijam fakt nie zwracania uwagi na recenzje( ja tak mam)
ale mamy na szali dwa dobra
- każdy chce być wielbiony, sławny i bogaty
- każdy chciałby byc jak najlepszym ( rzeczywiście) w tym co robi

A globalne siorbanie służy tylko jednemu- chwilowemu dobremu samopoczuciu

Nigdy nie sądziłem, że scena z pierwszego wilq'a z klubu komiksu czy opinie Miszcza B staną się ZNOWU aktualne

A wszystko wzieło się stąd:
ot gadam z kimś o MFK otwarcie i obaj się zastanawiamy jak wybrnąć z takiej oto sytuacji:
kolega publikuje komiks widzę że jest straszny, nie chcę go kupić ale przecież nie powiem że to co zrobił jest koszmarne...

i dotarło do mnie że wszystko wokoło ( w temacie polkomiksu) wygląda właśnie w ten sposób...

Daniel Gizicki pisze...

tak odnosząc się do tego co Karol napisał (i piszę to całkowicie bez jakiś osobistych animozji itd. więc mi się nie obrażać) że nie ma klimatu na negatywne recenzje. Sobie sam grajdołek jest winny. Primo, wszyscy są kolegami więc sobie koledzy nie chcą pisać, że któryś z nich zrobił coś "be". Secundo, długi czas był klimat na odsądzanie od czci i wiary złych "pseudorecenzentów" co to "nadają" na polskich autorów. Przypomnijcie sobie. Każdy negatywny sąd o danym komiksie (a przynajmniej większość) powodował natychmiastowy flejm na forach z obrażonymi wydawcami, autorami na czele (sobie Karol przypomni jak się na niżej podpisanego rzucili z Matim kiedy tenże ośmielił się napisać na forum, że jedna nowelka z blakiego #1 mu się nie podoba, a Krl do teraz pamięta, że mu coś o "Kaerelkach" złego M.Herman w esensyjnych zbójcerzach napisał) Inni pisali listy półotwarte czemu radośnie (i często całkowicie bezmyślnie) przyklaskiwano tu i ówdzie.
To się nie ma co dziwić teraz, że jakoś mało negatywnych recenzji skoro recenzent jaki by nie był ma potem o sobie czytać że jest taki i owaki i generalnie jak jest taki twardy to niech podejdzie i powie w twarz na mfk lub wsk.
ale to tam takie moje osobiste zdanie. Bo i w sumie co mnie to obchodzi. To tylko komiksy.

kaerel pisze...

Daniel... na litośboską. dobrze wiesz w jakim kontekście pamiętam te Kaerelki na Esensji. wtedy po raz pierwszy na moich oczach ktoś zrobił z patronatu medialnego jednostronną reklamę mając w dupie co się patronuje.

co do samej recenzji to nawet się zgadzałem:)

ja uwielbiam ostre recenzje. dostało mi się wiele razy przy Yoelu. wyciągnąłem wnioski. po komiksie w Przewodniku po Warszawie to nawet jedno słowo o nim nie padło. taki jest zły. i ja się tylko mogę cieszyć, że cisza była, bo gdyby ktoś chciał naprawdę po mnie pojechać to ten tytuł jest doskonały.

Kuba Oleksak pisze...

Konewa ma sporo racji, w tym sensie, że na każdy komiks polski patrzę przychylniejszym okiem, nieważne czy go zrobił go kolega czy. Na każdy czekam niecierpliwie, choć staram się oceniać je krytycznie. Jaranie się jaraniem, a recenzje recenzjami.

"Łauma" nie była tak genialna, jak chcieliby niektórzy. "Sheerowi" brakuje siły i wyrazistości, do powstańczej antologii mam wielkie wymagania, których kolejne edycje nie spełniają...

O, ale ten cały "Konstrukt" to na straszną kupę się zapowiada :)

(Tak tylko to na boku piszę)

pstraghi pisze...

Po 2 minutach z wyszukiwarką Komiksomanii mam do powiedzenia tyle:


http://komiksomania.pl/publicystyka/o-wartosci-wartosci-rodzinnych-slow-kilka.html

http://komiksomania.pl/publicystyka/bog-na-kozetce-psychoanalityka.html

http://komiksomania.pl/publicystyka/nudne-zycie-everymana.html

http://komiksomania.pl/publicystyka/smiechu-brak.html

http://komiksomania.pl/publicystyka/dojrzewajaca-szczurza-filozofia.html

http://komiksomania.pl/publicystyka/nie-taki-karton-fajny-jak-go-maluja.html

http://komiksomania.pl/publicystyka/festiwal-komiksowa-warszawa-podsumowanie.html

http://komiksomania.pl/publicystyka/nieudany-portret-w-wy.html

karolkonw pisze...

@pstrag kto czyta komiksomanie.....:D:D::DD::D

Maciej pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Maciej pisze...

@pstraghi
W tej liście recenzji brakuje mi jeszcze Laleczek lub SZŻM!

weryfikacja słowna: tobuc

Robert Wyrzykowski pisze...

To co Daniel napisał

kiedyś jak się zdarzały negatywne recki to się kończyło dissami na forkach i blogach, przypieprzaniem się do jakichś niefortunnych zdanek (co niby miało dyskredytować ogólne kompetencje recenzenta) ba, nawet niektórzy listy półotwarte rzeźbili na belowradars.

to się nawet teraz zdarza, "Gang Wąsaczy" nie podszedł paru osobom, to twitter się rozdisował.

kaerel pisze...

bo zaraz popadniecie tu w druga skrajność. jeszcze kilka wpisów i się okaże, że słowo recenzenta to słowo święte i niepodważalne. i brońboże podnieś głos niezgody.

tak jak zdarzają się chujowe komiksy tak i zdarzają się chujowe recenzje.

Robert Wyrzykowski pisze...

@konewa

@Jaszczu
Jak rzucę przykładami to się zrobi z tego
albo flejm
albo wyjdę na buca


Enokurde

Najpierw narzekasz, że ludzie nieszczerzy w ocenach i wszyscy tylko zachowawczo chwalą

a potem chowasz głowę w dupę bo flejm i wyjdziesz na buca

Dawaj te tytuły.

kaerel pisze...

z tymże - stworzyć chujowy komiks to nie jest sztuka.

ale napisać chujową recenzję to już trzeba umieć. w kilku zdaniach zdarzają się takie popisy elokwencji i artystycznego wyczucia, że aż zatyka.

kaerel pisze...

ja akurat nie do środowiska.

stoi mi raczej przed oczyma trąbka bombka dupka słonik w Rzepie.

karolkonw pisze...

@Robert
niedoczytałeś
Napisałem wyraźnie
TEŻ TAK ROBIE

a chowam dupe w krzaki bo wiem jak się skonczy mówie o problemie a skończe z etykietką buca

@Daniel @KRL
jak są recki i jest na nie reakcję TO DOBRZE o to chdozi

Ktos cos publikuje
ktoś ocenia
ktoś dyslutuje
Nawet jak rzuca fiutami

a jak się wszyscy głaszczą ?
to mamy to co mamy

Robert Wyrzykowski pisze...

Ojjjjjjjpoooooowiedz.

Bo nie zasnę dzisiaj.

Obiecuję, że wtedy napiszę o "Sztamie", nawet jakby mi Szavel na Gildii miał pisać o kiełbasach i kiszkach.

Robert Wyrzykowski pisze...

Znaczy nie wiem czy i w ogóle Sztamę zmiażdżę, bo nie czytałem, ale te plansze z netu po prostu mnie odrzucają.

karolkonw pisze...

Jak sie złamię i coś o komiksikach napisze to wtedy
nie na forum to nie flejm

Mateusz Skutnik pisze...

@krl

ja uwielbiam ostre recenzje. dostało mi się wiele razy przy Yoelu.

ty, a za rubino ci się też dostało od kogoś? :D

@gizicki
naprawdę? rzucili się za krytykę blakiego? a to buce. Z perspektywy czasu przepraszam.

kaerel pisze...

Rubino nie podoba się trzem osobom na tej planecie. statystycznie - wszystko jest OK. nawet znalazłbym 3 osoby, którym się nie podobają Gwiezdne Wojny albo Skarlet Johanson.

kaerel pisze...

już sobie darowałem wstawianie emotikona. mam nadzieję, że go tam widać.

Daniel Gizicki pisze...

wcięło mi bardzo dużego posta, którego mi się nie chce odtwarzać. generalnie idea była taka
Mateusz - don't sweat it

a jakby ogólna refleksja: Dużo dystansu, to tylko komiksy, grunt to robić najlepiej jak się potrafi to co sprawia frajdę.
Flejmy? Lizanie jajek?
Kogo to kurwa obchodzi?

pstraghi pisze...

@karolkonw

450 tysięcy ludzi

@kaerel

Chujowe recenzje się zdarzają nagminnie.
Jestem czwarty, co do Jednorożca.

@Robert

Ja bym tych rysunków nie niszczył tak od razu. Jestem gotów tego komiksu bronić.

Daniel Gizicki pisze...

@krl - nie podobają mi się ani gwiezdne wojny ani skarlet johanson ani rubino. i co teraz?

kaerel pisze...

teraz Danielu pokieruję Cię do mojego wpisu o emotikonie, którego nie widzą takie osoby jak ty.


idę się oczywiście pociąć.

kaerel pisze...

ale, żeby Skarlet nie.... nie rozumiem.

Mateusz Skutnik pisze...

@Kaerel - ja byłem w tych trzech pierwotnych osobach? :D

a tu właśnie zrobię kuku konwerskiemu bo myślmy z panem Kalinowskim zupełnie otwarcie się porozumieli w Gdańsku, oko w oko tzw twarzą w twarz a nie przez internetowe niewiadomo co do mojego zapatrywania na rubino. I to bez skrupułu czy obrażu.

Więc jest tak że koledzy kolegami ale istnieje możliwość krytyki międzykolegowej.

@daniel
"a jakby ogólna refleksja: Dużo dystansu, to tylko komiksy, grunt to robić najlepiej jak się potrafi to co sprawia frajdę."
o_0.
niedalej jak wczoraj dokładnie te słowa powiedziałem do słuchawki gdzie po drugiej stronie był Szłapa Rafał. Co prawda w kontekście szybkości rysowania, że szyszka w dupie strasznie spowalnia, ale wychodzi an to samo. :D

kaerel pisze...

Mateuszu - dokładnie.

a jak godnie przyjąłem tę krytykę, prawda?

Mateusz Skutnik pisze...

godnie.
Ale właśnie w tym sęk, bo opinia opinią, twórca i tak wie swoje, ale przynajmniej wiemy na czym stoimy.

Daniel Gizicki pisze...

@krl "teraz Danielu pokieruję Cię do mojego wpisu o emotikonie, którego nie widzą takie osoby jak ty."
no takie osoby jak ty najwyraźniej też nie zauważyły w moim poście emotikona...
idź się pociąć

kaerel pisze...

Daniel - ej - ale ja napisałem, że jest tam niewidzialny. Ty nie. to jest jakby nie fair.

Szalony Kapelusznik pisze...

@ karolkonw: stad moja idea "Albumu odrzuconych" z jednej strony, znajdują się tam osoby na ktore po prostu zabrakło miejsca, z drugiej takie na ktore zabrakło miejsca bo gremium uznało ze jest x prac lepszych. Dlatego chciałbym zeby te dzieła były oceniane poprzez scenariusz, rysunek, forme czy postep autora wzgledem innych jego prac ktore już się gdzies ukazały. Dajmy sobie po ryju ale o to zeby nastepnym razem moc poklepac sie po plecach i powiedziec "teraz jest fajnie". Jak sie nie przewrocisz to sie nie nauczysz.

karolkonw pisze...

@pstraghi
takie statsy mi nie robią:D
a serio - komiksomania chyba troche jest off w temacie lizania wora

@KRL @Mateusz
primo jestem piąty
secundo oj wypadło mi ze łba:/

@Daniel
bez spinki polkomiks nie był by wielkim LOL jak mówi KMH

kaerel pisze...

karolkonw - nie piąty, tylko drugi jak już coś.


wiedziałem.

pjp pisze...

No ja od dawna mówię, że Rubino jest chujowy, a Karol ma gigantomanię z tym, jaki on jest świetny.

kaerel pisze...

pjp - no kto jak kto, ale ty mnie akurat znasz i znasz tę gigantomanię. co wy kurwa ludzie straciliście wszyscy jednej nocy poczucie humoru?

kaerel pisze...

to nie gigantomania. to się nazywa wesoły pijar. coś czego ten polski komiks nie ma od lat i śmierdzi leżąc odłogiem.

mój Rubino też leży, ale przynajmniej nie śmierdzi tylko śpiewa i wsadza rogi w dupala.

Biceps Zin pisze...

Sorry, że się wtrącę, ale Rubino jest cudowny. Zuch jednorożec!
/arcz (tylko nie chce mi sie przelogowywac)

karolkonw pisze...

@KRL no przecież wiem że wiedziałeś bo ci mówiłem:)

pjp pisze...

Ta, Rubino cudowny. Jak ktoś lubi roga w dupalu.

Daniel Gizicki pisze...

@arcz: "Sorry, że się wtrącę, ale Rubino jest cudowny. Zuch jednorożec!"
nie znasz się

timof pisze...

jak to jest kaerel, że poczułeś się wywołany do tablicy?
gdy akurat tobie najmniej można zarzucić.

fakt poza rubino;d

kaerel pisze...

chciałem raz na zawsze zakończyć sprawę z Kaerelkami i Esensją.

a zakończę ją tymi oto słowami do Daniela: zgadzam się z tamtymi mini recenzjami. nie mam za złe za ich treść. jeżeli przywołuję tamto zdarzenie to w kontekście mojego zaskoczenia wyglądem polskiego patronatu medialnego. koniec.

godai pisze...

Kurwa, no, a mi się podoba Sztama, chociaż rysunki są faktycznie trudne w odbiorze, a Rubino mnie śmieszy. Może prostak jestem, ale żarty ze słowem "chuj" śmieszą mnie od ponad 30 lat i chyba mi tak zostanie na drugie tyle.

A ja, swoją drogą, nie piszę złych, bo mi się nie chce. Ostatnia zła jaką napisałem, to był Szmatman i syf i tam dałem popis nienawiści dla tego szkockiego pojeba. Ale on mi się zesrał na idola, a generalnie mniejsze kiksy mnie walą. Jak coś ma mi nie podejść, to zwykle wyczuwam, nie kupuję i co za tym idzie nie recenzuję tego.

No a na KL wybieram to, co mi się podoba, żeby się tam czytelnikowi kojarzyło, że komiks = dobre.

No i kto tam mówił, że lizanie po jajkach nikogo nie obchodzi? Ej no, są ponoć tacy, co w burdelu pierwsze o to każdą biatch pytają.

kaerel pisze...

ale przecież w żadnym odcinku Rubino nie pada słowo "chuj". nie pada żadne przekleństwo nawet. może "krocze" i dwa razy "dupa".

Masław pisze...

Okazja do całkiem ciekawej dyskusji o "recenzenckim kolesiostwie" i "świetnej kondycji współczesnego polskiego komiksu" niestety z lekka zarżnięta przez tradycyjne uzewnętrzniania co poniektórych.

Niemniej cieszą znamiona rodzenia się autorefleksji w tzw. - jak to ktoś wyżej określił - "grajdołku". Tendencja niewątpliwie pozytywna.

Anonimowy pisze...

"Rysuję od zawsze..." - wywiad z Maciejem !UWAGA! Pałką.

"Rysuję od zawsze, tyle że chujowo..."

wywiad przeprowadzony nie przez kolesia

Anonimowy Grzybiarz pisze...

Dlaczego niektórzy kradną połowę mojego nicka? Nie mogą sobie wymyślić jakiegoś własnego? Na początek proponuję "debil".
Fak.