piątek, 17 czerwca 2011

#784 - Mój Syn

Z pewnym poślizgiem Kolorowe Zeszyty, który wyniknął z mojej winy, wszem i wobec chciałbym powitać na naszym pokładzie kolejnego redaktora, którym jest Krzysztof Ryszard Wojciechowski, autor Rękopisu znalezionego w Arkham (bardzo zacne miejsce w polskiej blogosferze, polecam zaglądać). Mam nadzieję, że pomimo tej początkowej niezręczności pozostanie na Kolorowych nieco dłużej! (KO)

Przeciętny współczesny twórca komiksowy, gdy chce być uznany za awangardowego, zrobić komiks skrajnie artystyczny - niepokojący tak w formie, jak i w treści - odwoła się do Lyncha i Cronenberga (wymiennie: Burnsa i Clowesa), obskurnego undergroundu, albo jakiejś obscenicznej mangi... krótko mówiąc, do rzeczy, które mu współcześni powszechnie uznają za "dziwne". Olivier Schrauwen postanowił pójść pod prąd i inspiracji dla estetyki swoich osobliwych prac szuka w gazetowych stripach z początku XX wieku, kiedy język komiksu dopiero się kształtował.

Zawarte tu historie to surrealistyczne miniatury, których motorem napędowym są perypetie dwóch groteskowych indywiduów: eleganckiego ojca i karykaturalnego, zniekształconego fizycznie syna. Można je odczytywać na wielu poziomach - od biblijnego, przez psychologiczny (psychoanaliza) po socjologiczny. Najtrafniej jednak byłoby chyba usprawiedliwić ich treść onirycznością - w końcu największą inspiracją były tu komiksy wielkiego innowatora Winsora McCaya - twórcy, który ze snu uczynił główny pretekst do swobodnego, niczym nieskrępowanego opowiadania swoich obrazkowych historii. Ja osobiście uważam jednak, że powinniśmy całkowicie zostawić fabułę w spokoju, bo próbując szukać tu głębszych treści zbyt łatwo popadniemy w banał. Ten komiks to głównie zabawa formą i tylko ona jest tu tak naprawdę istotna... Oczywiście to zawęża grupę odbiorców do twórców poszukujących nowych sposobów wypowiedzi i czytelników żywo zainteresowanych językiem komiksu - ci w żadnym wypadku nie powinni przejść obok tej pozycji obojętnie. Co prawda nawet laik doceni wprawną rękę Schrauwena, ale jeśli jest przyzwyczajony do współczesnego stylu prowadzenia narracji, może - podobnie jak niewyrobiony widz stykający się z awangardowym filmem - poczuć się skonsternowany, bo omawiany album to przede wszystkim szalony eksperyment.

W mojej opinii, jako całość eksperyment nie do końca udany, bo mimo, że wszystkie zawarte tu historie są dość intrygujące, to jedynie przewrotnie czerpiąca z brueglowskiej wizji końca świata - "W antwerpskim zoo" - jest dopełniona dorastającą do wirtuozerskiego warsztatu fabułą. Owy epizod to dwadzieścia kilka stron zaskakujących i bardzo owocnych zabaw formalnych, które w ostatecznym wydźwięku stają się niepokojącym, apokaliptycznym przedstawieniem. To zdecydowanie najmocniejsza część albumu, dobitnie pokazująca jaki potencjał tkwi w tym autorze, gdy odważy się rozwinąć skrzydła i zaangażuje się w dłuższą historię. Całkiem możliwe, że oderwanie jej od innych epizodów mogłoby nadać jej większą wartość. Bo wydaje mi się, że gdybym dostał cały album wypełniony materiałem tak wysokiej jakości, to mówiłbym o nim w kategoriach rzeczy ocierającej się o geniusz. A tak komiks ten pozostaje w mej pamięci bardzo intrygującą, ale nierówną pracą dobrze rokującego eksperymentalnego artysty, którego innej twórczości być może nigdy w Polsce nie poznamy...

Jakiś czas temu wysnułem tezę, że komiks tkwi obecnie w epoce, którą można porównać do kina klasycznego - eksperymentuje się tu naprawdę rzadko. W tym kontekście to album niezwykły. To cios wymierzony we współczesny komiks. Podkreślający to, jak bardzo medium skostniało, zatęchło i że od wielu dekad drepcze w miejscu. To dość zabawne, że formy związane z wczesnym komiksem, zastosowane przez współczesnych twórców stają się w oczach krytyki rzeczą skrajnie awangardową - tym bardziej, że w porównaniu z tym, co z językiem medium wyczyniał Winsor McCay, "Mój syn" to jednak dalej małe miki.

czwartek, 16 czerwca 2011

#783 - Fejsbukowy konkurs

Nie pamiętam już kiedy na Kolorowych Zeszytach miał miejsce jakichś konkurs, w którym można byłoby wygrać jakieś sympatyczne komiksowe nagrody. Szukając jakiegoś pretekstu do rozdania naszym czytelnikom upominków uznałem, że przekroczenie liczby 500 znajomych na pewnym portalu społecznościowym będzie całkiem niezłym powodem. Przy tej okazji zapraszam wszystkich, którzy jeszcze nie są naszymi ziomami na Facebook`u o dołączenie do naszej wielkiej, komiksowej rodzinki. Aby to zrobić wystarczy wejść na stronę www.facebook.com/kolorowezeszyty i dodać nas do swoich znajomych.

Zasady konkursu są bardzo proste. Wystarczy na mailowy adres Kolorowych (czyli kolorowezeszyty [at] gmail.com) wysłać krótką, zwięzłą i efektowną wypowiedz na poniższy temat:

Dlaczego kocham, bądź dlaczego nienawidzę komiksów, w których głównymi bohaterami są ubierający majtki na spodnie kolesie strzelający laserami z odbytu?

Nagrodami w konkursie są: bat-czapeczka "The Joke`s On You" ufundowana przez interneotwy sklep Nextwave.pl specjalizujący się w popkulturowych wyrobach dla geeków oraz album "Bler: Lepsza wersja życia" ufundowany przez krakowskie wydawnictwo Blik Studio, któremu patronowaliśmy.


Wszystkie chwyty dozwolone. Spodziewam się replik, ale nie pogardzę też rysunkami, grafikami, nagraniami, słowem wszystkim, co może wpaść Wam do głowy. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę dziesięć najlepszych i z tego grona wylosuje szczęśliwca, do którego powędrują nagrody.

Termin nadsyłania odpowiedzi mija 25 czerwca tego roku. Jeśli zbiorę wystarczającą liczbę ciekawych wypowiedzi, przygotuje z nich odpowiedni wpis.


(jeśli tylko odzew będzie dostatecznie duży, to spodziewajcie się kolejnych konkursów z coraz bardziej wypasionymi nagrodami)

środa, 15 czerwca 2011

#782 - Trans-Atlantyk EXTRA!: Rewolucja w DC

Złoty Wiek, czas narodzin komiksu superbohaterskiego, przypada na lata okołowojenne. Jego początek datuje się na rok 1938, kiedy po raz pierwszy na łamach "Action Comics" pojawił się Superman. Kres Golden Age, a zarazem początek Wieku Srebrnego wyznacza debiut nowego "Flasha" w 1956 i wejście do gry Marvela. W dużej mierze to właśnie Stan Lee i Jack Kirby przyczynili się do niesamowitej popularności komiksu superbohaterskiego. Potem, na początku lat siedemdziesiątych, nastała Epoka Brązu. Był to czas kiedy kolorowe zeszyty stały się społecznie zaangażowane i zaczęły poruszać całkiem poważne tematy - zanieczyszczenia środowiska, rasizmu, uzależnienia od alkoholu i narkotyków. Początek tej ery wiąże się z pojawieniem się nowej wersji "X-Men", a koniec z Frankiem Millerem i Alanem Moore`m. Wystarczyły dwa arcydzieła tych komiksowych wizjonerów, aby zrewolucjonizować rynek komiksowy. Oprócz publikacji "Powrotu Mrocznego Rycerza" i "Strażników", DC Comics zrestartowało swoje uniwersum w maxi-serii pod tytułem "Kryzys na Nieskończonych Ziemiach" i zaprezentowało trzeciego Flasha - Wally`ego Westa. Modern Age rozpoczęło się w połowie lat osiemdziesiątych i w zasadzie trwa do dziś. Czy teraz, pod koniec 2011 roku rozpoczyna się nowa, po-nowoczesna epoka w świecie komiksu? (KO)

Redaktorzy Bleeding Cool porównują obecną sytuację do lat dziewięćdziesiątych, najmroczniejszego okresu w nowoczesnej historii komiksu. Jim Lee projektujący nowe stroje w futurystycznym stylu, pełne niepotrzbenych dodatków. Scott Lobdell i Ron Marz jako scenarzyści i Bob Harras w roli redaktora naczelnego mają zbawić trawiony pogłębiającym się kryzysem rynek. Wreszcie - do gry powrócił symbol tamtych czasów, Rob Liefeld i nie tylko dostał pracę w DC, ale zapowiedział, że na najbliższym konwencie w San Diego pojawią się pierwsze informacje o powrocie Extreme Studios. Wydawnictwa, które zasłynęło z wydawania komiksów z hojnie obdarzonymi przez naturę kobietami i groteskowo umięśnionymi herosami. Treść? Sensowna fabuła? Ciekawie zarysowane postacie? Poprawnie narysowane stopy? Kto by się takmi szczegółami przejmował - liczą się efektowne splasze, cycki, krew i wielkie spluwy! No i piętnaście alternatywnych okładek do jednego numeru. Pierwsza dekada nowego wieku bardzo często odwoływała się do lat osiemdziesiątych, które uchodzą za jedno z najciekawszych dziesięcioleci w dziejach amerykańskiego rynku. Czyżby druga miała pełnymi garściami czerpać z przeklinanych co najmniej z czterdziestu powodów "nineties"? (KO)

W zeszłym tygodniu DC Comics zaprezentowało komplet 52 nowych tytułów, które trafią do sprzedaży we wrześniu. Po Bat-seriach, komiksach związanych z Ligą Sprawiedliwości, on-goingach w kolorze zielonym i pozycjach mrożących krew w żyłach, zapowiedziano linię z młodymi herosami w rolach głównych. Flagowy zespół nastoletnich bohaterów, czyli "Teen Titans" będzie tworzony przez duet Scott Lobdell (scenariusz) i Brett Booth (rysunki). W składzie pojawią się całkiem odnowieni i prawdopodbnie całkiem "zresetowani" Tim Drake, jako Red Robin, zupełnie nowy Superboy, a także Kid Flash i Wonder Girl. Legion superbohaterów dostanie dwa tytuły. Pierwszy z nich, "Legion Lost", będzie opowiadał o przybyłej z 31. wieku grupie młodocianych trykociarzy którzy, no cóż, będą musieli ocalić swoją linię czasową przed zagładą. Fabian Nicieza pisze, a Pete Woods rysuje. Drugim zaopiekują się Paul Levitz i Francis Portela, a akcja "Legion of Super-Heroes" rozgrywać się będzie w przyszłości. Stworzony przez Dwayne`a McDuffiego Static, który zadebiutował w wydawnictwie Milestone, powróci w miesięczniku "Static Shock" tworzonym przez Johna Rozuma i Scotta McDaniela. Ostatnim tytułem, który został ogłoszony w tej transzy jest "Hawk and Dove". Superbohaterski duet, który powrócił na scenę komiksową podczas "Brightest Day", znalazł się pod skrzydłami Sterlinga Gatesa i wspomnianego we wstępie Roba Liefelda. (KO)

Za przykładem Voodoo poszły kolejne postacie z imprintu Wildstorm. Nowe wcielenie "Stormwatch" zapowiada się całkiem ciekawie. Do tajnej grupy najpotężniejszych herosów dołącza Martian Manhunter, zastąpiony przez Cyborga w składzie JLA. Skryptem zajmie się Peter Cornell, a oprawą wizualną Miguel Sepulveda. Swoją solową serię dostał inny z członków "Wild C.A.T.S", czyli zabójczy Grifter. Byłym agentem tajnych służb zaopiekują się Nathan Edmondson oraz Cafu i Bit, ekipa grafików, która pracaowała przy "T.H.U.N.D.E.R. Agents". Inny zamaskowany twardziel, Deathstroke, będzie występował w serii tworzonej przez Kyle`a Higginsa i Joe`ego Bennetta. Wygląda na to, że "Blackhawks" będzie utrzymany w podobnej sytlistyce - łowcy nagród, wielkie spluwy i niebezpieczne misje. Fabułą ma zająć się Mike Costa, a oprawą graficzną Ken Lashley. We wrześniu do akcji wkroczy również wnuk sierżanta Rocka, weterana II Wojny Światowej. W "Sgt. Rock and The Man of War" swoje talenty zaprezentują Ivan Brandon (scenariusz) i Tom Derenick (ołówek). W nowym DCU nie mogło braknąć również Jonah Hexa, który zawita do westernowego Gotham City. W "All-Star Western" mają pojawiać się również inne, klasyczne postacie zamieszkujące Dziki Zachód, a będzie to możliwe dzięki Justinowi Gray`owi, Jimmy`emu Palmiottiemu i Moritatowi. Natomiast Dan DiDio, Keith Giffen i Scott Koblish zajmą się serią "OMAC". (KO)

Do zestawu tytułów z tzw. linii "Edge" dołączyły również dwie kolejne serie. "Suicide Squad" to historia tajnego zespołu do zadań specjalnych na smyczy amerykańskiego rządu, który wysyła superzłoczyńców na misje, których nikt inny przy zdrowych zmysłach by się nie podjął. W rolach głównych Harley Quinn, Deadshot i King Shark; Adam Glass pisze, a Marco Rudy rysuje. W nie do końca nowym wcieleniu powróci również Blue Beetle, czyli Jaime Reyes. Pozycja przygotowywana przez Tony`ego Bedarda i Ig Guara zapowiada się na bardzo klasyczną, komiksową opowieść o tym, jak trudno jest dorastać, radzić sobie ze wszystkimi szkolnymi problemami i mocą pozwalającą na niszczenie całych planet. (KO)

I wreszcie znane są również szczegóły rodziny super-komiksów. Odmłodzony Człowiek ze Stali będzie grał pierwsze skrzypce w dwóch on-goingach - "Action Comics" Granta Morrisona i Ragsa Moralesa oraz "Superman: The Man of Tomorrow" George`a Pereza i Jesusa Merino. Być może dostaniemy dwa, zupełnie różne ujęcia mitu przybysza z Kryptonu. Z jednej strony znajduje się Morrison ze swoimi nowatorskimi, niebanalnymi i z pewnością wzbudzającymi liczne kontrowersje pomysłami, a z drugiej jest Perez, człowiek jakby z innej epoki, hołdujący starej szkole komiksowego pisarstwa. Jak uda się pogodzić te dwa aspekty w jednym, spójnym continuity okaże się w praktyce. Powracają również całkowicie odmienienie Supergirl i Superboy. Kryptońska kuzynka Człowieka ze Stali ma być kompletnie nieprzewidywalną nastolatką, która nie podziela umiłowania do ludzkiej rasy u swojego ziomka. On-going "Supergirl" będzie tworzony przez Michaela Greena i Mike`a Johnsona (tekst) oraz Mahmuda Asrara (grafika). Natomiast za "Superboy" wezmą się scenarzysta Scott Lobdell i rysownik R.B. Silva. Pomysł, aby Connor Kent - o ile to on będzie głównym bohaterem serii - miał być eksperymentalną ludzką bronią powstałą z połączenia ludzkich i kryptońskich komórek zapowiada się frapująco. (KO)

Tak wygląda pełne, na dzień dzisiejszy oficjalne zestawienie 52 nowych serii DC, które do sprzedaży trafią we wrześniu z lśniącym numerem 1 na okładce. Wiadomo, że "Batman Inc." powróci w przyszłym roku. Z pierwotnych zapowiedzi wypadł również "Batman Beyond". Żadnego tytułu nie dostali tacy herosi jak Booster Gold czy Power Girl, którzy w ostatnich latach z mniejszym lub większym powodzeniem utrzymywali swoje miesięczniki. Nie ma żadnej pozycji z Justice Society of America i Kapitanem Marvelem co jest naprawdę wielkim zaskoczeniem. Po Wally`m Weście nie ma ani śladu. Z listy płac DC Comics wypadli James Robinson, Phil Jimenez, Phil Hester, Howard Chaykin, JG Jones, Jock, Marc Guggenheim, Marv Wolfman, Matthew Sturges czy Adam Beechen, żeby wymienić tylko kilku najważniejszych artystów. (KO)

poniedziałek, 13 czerwca 2011

#781 - Armada tom 13: Poślizg kontrolowany

"Armada" , jako jeden z nielicznych seriali mainstreamowych, przetrwał na trudnym polskim rynku, gdzie poległo już wiele innych pozycji, przeznaczonych z założenia dla tak zwanego "przeciętnego czytelnika". Pomimo kolejnych przesileń, postępującego kryzysu na komiksowym poletku, rosnących cen i malejących nakładów seria autorstwa Jeana Davida Morvana i Phillipe`a Bucheta ukazuje się nieprzerwanie od 2000 roku. Niewiele pozycji z tego samego segmentu może pochwalić się takim wyczynem.

Co więcej, komiks sprzedaje się na tyle dobrze, że wciąż publikowany jest w wersji albumowej. Gdyby tak nie było, Egmont zdecydowałby się pewnie na bardziej ekonomiczny wariant wydawania "Armady", na przykład w edycjach integralnych, zbierających po kilka tomów w jednym.

W czym tkwi tajemnica powodzenia "Armady" ? No cóż, to po prostu dobry komiks jest. Morvan potrafi wycisnąć ostatnie soki z sensacyjnej opowieści w futurystycznych scenografiach, umiejętnie flirtując z czytelnikiem tajemnicą pochodzenia głównej bohaterki i dbając, aby scenariusze kolejnych albumów nie wymagały zbyt dużego zawieszenia niewiary. Więcej – potrafi naprawdę pomysłowo i zaskakująco rozegrać fabułę, co udowodnił już wielokrotnie, zgrabnie odwołując się do różnych estetyk (steampunk, post-apo, fantasy) i zręcznie unikając banału. Słowem – wszystko trzyma się kupy, a do tego trzyma w napięciu. Nie było by sukcesu "Armady", gdyby nie Buchet, który za pomocą swojej kreski ożywia fantastyczne światy, zamieszkałe przez najróżniejsze rasy obcych. Całość doprawiona jest szczyptą erotyzmu. Nie ma chyba takiego albumu w całej serii, w którym główna bohaterka nie prezentowałaby swoich wdzięków. Ale oprócz zgrabnego tyłka i krągłych cycków Navis ma również niewyparzoną gębę i twardy kręgosłup, utrudniający jej zginanie się przed przełożonymi. Jedyna przedstawicielka ludzkiej rasy przebywająca w armadzie statków mknących przez galaktykę to jedna z najsympatyczniejszych kreacji kobiecych w popkulturze.

Navis po prostu nie potrafi trzymać się z dala od kłopotów. Szantażowana przez terrorystów żądających wydania swojej starej znajomej, Kerhe-Dizzo, musi wystartować w serii nielegalnych wyścigów. Jeśli odmówi, mecenas Ehmte-Ciss-Ronn zostanie zabity. Oprócz bezwzględnej walki na torze, Navis wikła się również w intrygę, w którą zamieszany jest Przewodniczący Rady. Na scenie pojawia się także kierowany obsesją na punkcie Navis konsul Enshu Atsukau, a w cieniu przewija się jeszcze jeden gracz, znany z poprzednich tomów. Na planszy pojawia się również nowy, zupełnie niezwykły pionek, który w przyszłych tomach może mieć do odegrania ciekawą rolę. Na rozwikłanie tego splotu machinacji, podchodów i gry pozorów trzeba będzie poczekać do następnego tomu. Wydaje mi się, że Morvan nieco przedobrzył, próbując zmieścić w komiksie nieco za dużo wątków, przez co żaden z nich nie doczekał się zadowalającego rozwinięcia.

Tradycyjnie komiks narysowany jest wybornie. O ile Morvanowi zdarzają się lepsze i gorsze momenty, o tyle Phillipe Buchet niezmienne utrzymuje się w znakomitej formie artystycznej. Podczas lektury "Poślizgu kontrolowanego" zwróciłem uwagę, jak znakomicie udaje mu się łączyć dynamizm scen akcji (na przykład pościgów po futurystycznych autostradach w godzinach szczytu) z pietyzmem w odwzorowywaniu szczegółów (choćby pojazdów biorących udział w wyścigach). Efektowny styl Bucheta jak zwykle cieszy czytelnicze oko, choć gwoli ścisłości – scenariusz trzynastego tomu serii nie przewidywał zbyt wielu momentów, w których rysownik mógłby się popisać.

Po lekturze 12. tomu z dużym optymizmem zabierałem się do lektury "Poślizgu kontrolowanego", spodziewając się, że Morvan utrzyma się na fali wznoszącej. Wydawało się, że po wraz z Wolną Strefą seria łapie swój drugi oddech. Niestety, scenarzysta nie chce porzucić starych wątków, przez co ciągną się one niemiłosiernie z albumu na album.

niedziela, 12 czerwca 2011

#780 - Trans-Atlantyk 141

We wrześniu, w 16. numerze serii "New Avengers" do zespołu dowodzonego przez Luke`a Cage`a przyłączy się Daredevil. Jak zapewne polscy czytelnicy dobrze pamiętają, Matt Murdock odmówił dołączenia do oryginalnego składu Nowych Mścicieli na łamach pierwszego albumu "NA". Jak widać o tamtego czasu zmienił zdanie. W zespole spotka swoich kumpli - Spider-Mana, Iron Fista i wspomnianego Cage`a. Chyba nie obejdzie się bez męskiej rozmowy o tym, co Matt wyprawiał w czasie "Shadowland". W momencie pojawienia się Śmiałka, Nowi Mściciele będą w środku zawieruchy związanej z "Fear Itself". Oprócz tego Brian M. Bendis obiecał, że wreszcie dokończy długo oczekiwaną historię ostatnich dni ubranego w szkarłatny trykot herosa. Mini-seria "Daredevil: End of Days" ma już wkrótce ujrzeć światło dzienne i jak zapewnia autor, wygląda naprawdę pięknie. W pracy nad skryptem pomagał mu David Mack, a oprawą wizualną zajął się prawdziwy zespół gwiazd - Klaus Janson, Bill Sienkiewicz i Alex Maleev. (KO)

Pozbawiony wzroku adwokat pochodzący z nowojorskiej Hell`s Kitchen jest również bohaterem kolejnego newsa. O ile Matt Murdock zaliczył mnóstwo fantastycznych występów na komiksowych kartach za sprawą takich tuzów, jak Frank Miller, Stan Lee czy Ed Brubaker, o tyle w przypadku ekranizacji jego przygód nie miał szczęścia do dobrej historii. Nakręcony w 2003 roku film "Daredevil" z Benem Affleckiem i Jennifer Garner w rolach głównych uchodzi za jedną z najbardziej nieudanych kinowych adaptacji komiksowego materiału. Długo przymierzano się do nakręcania nowej wersji przygód Człowieka bez Strachu i wszystko wskazuje na to, że wreszcie znaleziono odpowiednią ekipę do zrealizowania tego zadania. Brad Caleb Kane ("Fringe") ma napisać scenariusz oparty na klasycznej opowieści "Born Again" Millera i Davida Mazzzuchhelliego. Reżyserią ma zająć się David Slade ("30 Days of Night"), a produkcją Peter Chermin i Dylan Clark (pracujący nad "The Rise of the Planet of the Apes"). (KO)

Wraz ze swoim 544. numerem seria "The Uncanny X-Men" kończy swój żywot. Kres tytułowi ukazującemu się od 1963 roku ma położyć "Schism", a stanie się to już w październiku. Warto dodać, że jest to ostatni z tytułów w ofercie Marvela, który ukazywał się nieprzerwanie od lat sześćdziesiątych, choć przez pewien okres, w latach siedemdziesiątych, na jego łamach drukowano przedruki poprzednich przygód X-Men. Jeszcze nie wiadomo czy zastąpi go inny tytuł, czy Dom Pomysłów zdecyduje się na wprowadzenie nowej numeracji. Redaktor serii Nick Lowe zapewnia, że nic tak nie zrani społeczności mutantów, jak wydarzenia przedstawione w historii pisanej przez Jasona Aarona. Finałowy numer zostanie napisany przez Kierona Gillena, a rysunki wykona Greg Land. (KO)

Valiant Comics planuje powrócić na amerykański rynek komiksowy w 2012 roku. Wydawnictwo zostało założone w 1989 roku przez Jima Shootera, byłego redaktora naczelnego pracującego w Marvelu i Boba Laytona, scenarzystę i rysownika, który został głównym architektem nowego komiksowego uniwersum. W latach dziewięćdziesiątych Valiant był jednym z największych komiksowych edytorów w Ameryce, sprzedając ponad 80 milionów egzemplarzy swoich komiksów. Dość powiedzieć, że epizod w tym wydawnictwie zaliczyli tacy artyści, jak Frank Miller, Garth Ennis, Warren Ellis, Mike Mignola, Neal Adams, Barry Windsor-Smith czy Steve Ditko. Najbardziej znane kreacje powstałe w tym studiu, takie jak "Shadoman" czy "X-O Manowar" są rozpoznawalne również na rynku gier komputerowych. Tym, którzy postawią znaną markę na nogi będą Peter Cuneo, były pracownik korporacyjny Marvela, jego syn Gavin oraz Jason Kothari i Dinesh Shamdasani. (KO)

W szale ogłaszania nowych tytułów DC Comics nie zapomina o zamykaniu tych serii, które nie przynoszą odpowiednich zysków. 50 numer serii "The Northlanders" będzie jej ostatnim. Jak zapewnia scenarzysta komiksu, Brian Wood, choć w planach miał jeszcze kilka historii do opowiedzenia, uda mu się domknąć wszystkie wątki w historii "The Icelandic Trilogy" (rysunki: Paul Azaceta). Ostatnimi czasy Wood wyraźnie schodzi na boczny tor. DC nie przedłużyło z nim umowy na wyłączność, nie otrzymał do pisania żadnego z nowych serii (mówiło się, że zajmie się nową "Supergirl"), a jego flagowa seria, "DMZ" dobiega swojego (w tym przypadku naturalnego) końca. (KO)

sobota, 11 czerwca 2011

#779 - Komix-Express 92

25 i 26 czerwca, w ostatni weekend czerwca, odbędzie się czwarta edycja Bałtyckiego Festiwalu Komiksu - GDAK. Tradycyjnie fanów opowieści obrazkowych z całego kraju będzie gościła Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Josepha Conrada-Korzeniowskiego w Gdańsku. Wszystko wskazuje na to, że organizatorzy po raz kolejny stanęli na wysokości zadania i przygotowali fantastyczną imprezę. Tradycyjnie w programie przewidziano liczne prelekcje, panele dyskusyjne, warsztaty, spotkania z wydawcami i artystami komiksowymi z Polski i z zagranicy. Podobnie, jak w latach poprzednich, festiwal będzie miejscem przyjaznym zarówno wyrobionym fanom komiksu, jak i tym, którzy dopiero poznają to medium. Główna część programu skierowana będzie do dorosłych i młodzieży, ale nie zabraknie też komiksowych atrakcji dla najmłodszych. Największą gwiazdą tegorocznej BFKi będzie bez wątpienia Simon Bisley, którego raczej nikomu nie trzeba przedstawiać. Oprócz tego w Gdańsku na polskiej ziemi po raz pierwszy pojawi się autor (a raczej autorka) pochodzący z Chin i będzie nią RongRong Luo. Wydawnictwo Hanami z tej okazji przygotowało polską edycję "Czerwonych Królików", komiksowego albumu jej autorstwa. Oprócz tej dwójki udział w imprezie potwierdzili między innymi: Wojciech Birek, Nikodem Cabała, Daniel Chmielewski, Grzegorz Janusz, Karol "KRL" Kalinowski, Arkadiusz Klimek, Łukasz Kowalczuk, Łukasz Poller, Michał Pyteraf, Michał "Śledziu" Śledziński, Olga Wróbel, Edvin Volinski, Joanna Zaręba-Penk, Przemysław Zawrotny oraz ekipy magazynów i zinów: "Karton", "Biceps" oraz "Handmade". W programie imprezy przewidziano jak zwykle dyskusję, która w tym roku będzie zatytułowana "Co wolno artyście?". W Centrum Sztuki Współczesnej "Łaźnia" odbędzie się wernisaż wystawy "Spotkanie w Kioto", na której będzie można oglądać prace artystek związanych z Uniwersytetem Seika w Kioto. Otwarcie odbędzie się o 19:00 w piątek i będzie to swoiste preludium imprezy, a o 21:00 w Gdańskim Archipelagu Kultury Wyspa Skarbów rozpocznie się spotkanie z okazji wydania drugiego zeszytu serii "Wiedźmin", któremu będzie towarzyszył koncert muzyki elektronicznej oraz (jeśli sił wystarczy!) impreza na plaży. BFK zapowiada się jak zwykle bardzo ciekawie! O reszcie atrakcji i kolejnych gościach będziemy oczywiście informować na bieżąco na łamach Kolorowych Zeszytów. Wieści szukajcie również na stronie BFK i jej facebookowym profilu. (KO)

A tymczasem tydzień temu zakończył się w Poznaniu II Międzynarodowy Festiwal Kultury Komiksowej LIGATURA. Na szersze omówienie imprezy przyjedzie jeszcze czas na Kolorowych. Podczas trwania festiwalu rozstrzygnięto i przyznano nagrody w następujących konkursach:

- SILENCE, czyli konkurs na komiks bez słów. Ideą konkursu było promowanie twórczości komiksowej, w której forma narracji opiera się jedynie na wrażeniach wzrokowych. Laureatami zostali: Marta Długołęcka z Polski (1. miejsce), Bart Nijstad z Holandii (2. miejsce) oraz David Peter Keer z Wielkiej Brytanii (3. miejsce);

- ABECEDEX, czyli konkurs na komiks przeznaczony dla dzieci i młodzieży. Laureatami w tym konkursie zostali: María Inés Gul z Polski (1. miejsce), Jakub Grochola z Polski (2. miejsce) oraz Jorge Opazo z Argentyny (3. miejsce);

- Najważniejszy konkurs: EAST COVER Ligatura Pitching 2011, wygrał Jay Wright z Wielkiej Brytanii. (MG)

W publikacji "Kultura szeroka. Księga wyjścia" będącej zbiorem tekstów poświęconych wszelakiej maści kulturalnym zjawiskom w Lublinie znalazło się również miejsce dla sztuki komiksowej. Redaktor naczelny "Ziniola" Dominik Szcześniak opisuje "w pigule" dzieje lokalnej sceny, prezentując sylwetki twórców związanych, bądź tworzących w Lublinie i wyodrębniając najciekawsze wydarzenia ostatnich lat. Lubelska premiera książki redagowanej przez Marcina Skrzypka będzie miała miejsce 13 czerwca, o godzinie 19:00 na placu Litewskim, a w dwa dni później w redakcji "Res Publiki Novej" (ul. Gałczyńskiego 5) odbędzie się premiera warszawska. Za liczącą sobie 216 stron publikację (w efektownym formacie 20x20 cm, szytej drutem) będzie trzeba zapłacić 20 złotych. (KO)

W 2011 roku podczas 22. Międzynarodowego Festiwalu Komiksów i Gier w Łodzi ukaże się komiksowa antologia poświęcona Szarlocie Pawel. Publikacja będzie należała do cyklu "A tribut to..." i na jej łamach każdy twórca będzie mógł złożyć hołd pierwszej damie polskiego komiksu. Eugenia Szarlota Pawel-Kroll najbardziej znana jest z autorstwa serii komiksów o Kleksie, Jonce i Jonku, którą zadebiutowała w "Świecie Młodych" w 1973 roku. W 1977 roku w "ŚM" pojawiał się "Kubuś Piekielny", druga z jej najbardziej znanych kreacji. Artystka w czerwcu 2010 została odznaczona Brązowym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Organizatorzy MFK zapraszają wszystkich chętnych do nadsyłania prac poświęcnych twórczości i osobie pani Pawel. Termin nadsyłania komiksów/ilustracji upływa 15 lipca 2011 roku. Pliki w wersji elektronicznej (format A4, 300 dpi) należy nadsyłać na adres st.contur[at]gmail.com. Mile widziane jest również skreślenie kilku zdań refleksji na temat "Ja i komiksy Szarloty Pawel". (KO)

Bohaterami czwartej edycji Komiksofonu będą Milena Młynarska i Artur Sadłos. Absolwentka architektury na Politechnice Wrocławskiej zajmuje się ilustracją, grafiką, projektowaniem gier na urządzenia mobilne i okładek książkowych, a także komiksami rzecz jasna. Natomiast popularny "Torturr" to postać dobrze znana na komiksowej scenie. Ilustrator, designer, komiksiarz. Pracował przy dwóch częściach gry "Call of Juarez", a jego komiks "Stella" zdobył wyróżnienie w konkursie na krótką formę komiksową przy MFK w Łodzi. W jaki sposób Młynarska i Sadłos połączą obraz z dźwiękiem? O tym będzie można się przekonać już 29 czerwca o godzinie 19:00, jak zwykle w klubie Puzzle (ul. Przejście Garncarskie 2, drugie piętro) we Wrocławiu (a nie Poznaniu). Wstęp wolny. (KO)

Komikslandia otwiera nowy sklep. Już 14 czerwca, punktualnie o godzinie 10 przy ulicy Piłsudskiego 75-81 popularni "Buce z Metra" będą sprzedawali komiksy także we Wrocławiu. Dla komiksowych maniaków będzie to dobra okazja do zrobienia zakupów. Cała oferta, a więc wielki wybór komiksów i mang, także importowanych, mnóstwo najróżniejszych gadżetów w dniu otwarcia będzie tańsza o 10%. Każdy klient, który wyda conajmniej 70 zł na zakupy dostanie komiks gratis wraz z kartą rabatową sklepu. Wrocławska Komikslandia będzie otwarta codziennie od 10 do 18. (KO)


Psycho-matematyczna seria komiksowa powraca i to w podwójnej dawce! Jeszcze w tym miesiącu ukażą się dwa zeszyty "Konstruktu" autorstwa Jakuba Kiyuca. Będą to "CMP:Konstrukt" #2.5 w pełnej, 28-stronicowej wersji wraz z podwójną okładką oraz długo oczekiwany "CMP:Konstrukt" #3 z 36 stronami kończącymi historię rozpoczętą w listopadzie zeszłego roku. Według zapewnień wydawcy oba komiksy pojawią się w okolicach Dni Fantastyki we Wrocławiu (24-26 czerwca, a więc w ten sam weekend, co BFK). Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami numer regularnej serii będzie kosztował 6.90 zł, a spin-off - 5.90. (KO)

W zeszłym tygodniu nieco niepostrzeżenie do sprzedaży trafił nowy numer "Wilq`a". Spora częśc zawartości siedemnastego z kolei albumu (cena: 15,75 zł, gość specjalny: Dider Drogba) z przygodami opolskiego super-herosa była już publikowana wcześniej. W "Podaj Macieju" znalazła się "Sztuka wypatrywania robotów", pierwotnie dołączona do edycji DVD filmu "Sztuka spadania" Tomasza Bagińskiego, a fantastyczny "Komiks o komiksie" miał swoją premierę w "Magazynie Literackim", dodatku do "Tygodnika Powszechnego" w zeszłym roku. W numerze znalazła się również zapowiedz drugiego wilkowego integrala. "Wilq 5678" z dodatkową porcją Entombeta gratis do przedaży ma trafić w okolicach listopada (11.11.2011?). Oprócz tego bracia Minkiewiczowie na ostatniej stronie swojego komiksu wystosowali pewną niemoralną propozycję do swoich czytelników... (KO)

piątek, 10 czerwca 2011

#778 - Wiatr zmian w DC dalej wieje

Wraz z informacjami o rekonstrukcji uniwersum DC pojawiło się mnóstwo pytań i wątpliwości. Najważniejszym z nich jest to jak będzie wyglądało continuity po zakończeniu "Flashpoint". Jak wiadomo zmiany mają mieć globalny zasięg i dotyczyć całego DCU, ale wszystko wskazuje na to, że niektórzy bohaterowie odczują je bardziej, a inni mniej. Czy zatem niektóre historie i wydarzenia zostaną całkowicie usunięte z kanonu, a inne w nim pozostaną? Skoro Superman ma zostać drastycznie odmłodzony, jego małżeństwo z Lois Lane brutalnie wymazane, a wydarzenia przedstawione w "Blackest Night", w których Człowiek ze Stali brał przecież udział, mają pozostać w mocy, jak można to (w miarę!) logicznie pogodzić?

Wątpliwości tego typu można mnożyć. Geoff Johns nie kwapi się z modernizacją kosmicznego zakątka DC, gdzie mieszkają istoty używające kolorowej biżuterii, więc jak rozumiem dzieje Johna Stewarta, Guy`a Gardnera czy Kyle`a Raynora z grubsza pozostaną niezmienione. W jaki zatem sposób redaktorzy i twórcy mają zamiar wytłumaczyć ich interakcje z tymi bohaterami, których biografie zostaną wyzerowane? Czy pojawi się szereg nowych, definiujących poszczególne postacie originów? Czy takie historie, jak "Final Crisis" czy "Identity Crisis" się wydarzyły, a jeśli tak, to czy dotknęły w takim samym stopniu wszystkich herosów? Czy historię pisane latami zostaną po prostu zamiecione pod dywan?

Wreszcie, co z wielką bat-narracją Granta Morrisona i jego kontrowersyjnym pomysłem na (nie tak bardzo) Mrocznego Rycerza? Z jednej strony Barbara Gordon prawdopodobnie odzyska w jakiś sposób władzę w nogach i ubierze pelerynę klasycznej Batgirl, więc będzie to gruntowna zmiana, sięgająca ponad dwadzieścia lat wstecz. Z drugiej natomiast Damian Wayne, który pojawił się stosunkowo niedawno, bo w 2006 roku (choć debiutował znacznie wcześniej w klasycznej historii "Batman: Son of the Demon" z 1987 roku) pozostanie Robinem. Jednym słowem - jak redaktorom i scenarzystom uda się opanować niemożebny bałagan, który w jednym momencie zapanuje w całym świecie DC? Nie dziwię się, że fanbojów tak bardzo denerwuje majstrowanie przy i tak niespójnej, pełnej błędów continuity. I boję się, że w ostatecznym rozrachunku przyniesie to więcej szkód, niż korzyści...

Rozrastająca się bat-rodzinka

DC Comics w mijającym tygodniu ogłosiło jak ma wyglądać linia tytułów związanych z Mrocznym Rycerzem i moim skromnym zdaniem obyło się bez dzielenia internetu na pół. Wiadomo już, że to Bruce Wayne będzie jedynym bohaterem zakładającym pelerynę Batmana. Mrocznemu Rycerzowi zostaną poświęcone cztery miesięczniki. Jeśli nie liczyć tego, że wszystkie we wrześniu ukażą się z numerem jeden na okładce, to zbyt wiele się nie zmieni. Tony Daniel i Scott Snyder zamienią się miejscami - ten pierwszy przeniesie się do "Detective Comics", a ten drugi, wspomagany przez Grega Capullo, zajmie się "Batmanem". Na swoim miejscu, to jest na stanowisko scenarzysty i rysownika "Batman: The Dark Knight", pozostanie David Finch. Akurat restart tej serii wygląda jak jakiś kiepski żart, skoro ledwo zdążyły ukazać się dwa zeszyty. On-goingiem "Batman & Robin" zarządzać będę Peter Tomasi i Patrick Gleason, a w rolę Cudownego Chłopca wcieli się Damian Wayne. Do maski Nightwinga powróci Dick Grayson w swojej solowej serii pisanej przez Kyle`a Higginsa, z rysunkami Eddy`ego Barrowsa. Inny z pomagierów Gacka, czyli Jason Todd, znany obecnie lepiej jako Red Hood, wraz z Arsenalem i Starfire, pojawi się w "Red Hood and the Outlaws". Scott Lobdell pisze, a Kenneth Rocaforte rysuje. Natomiast pierwsze skrzypce w zupełnie nowej serii "Batwing" ma grać David Zavimbi, Mroczny Rycerz Afryki, który zadebiutował na łamach "Batman Inc.".

Wśród pierwszych zapowiedzi brakuje wspomnianego "Batman Inc.", ale według zapewnień Granta Morrisona opowieść o globalnej bat-sieci walki ze zbrodnią powróci w przyszłym roku. Finałowy, 10 numer ma przynieść wielkie zmiany (gdzie ja już to słyszałem?) i ustalić nowy status quo w świecie Mrocznego Rycerza (a to ci coś nowego!). Morrison zapowiedział również komiks (historię?) "Batman: Leviathan", dwunastoczęściową opowieść rysowaną przez Chrisa Burnhama, która ma być wielkim finałem jego sześcioletniej przygody z Gackiem.


Powrót Barbary Gordon w roli Batgirl, obok zniknięcia wierzchniej bielizny Człowieka ze Stali, to do tej pory najbardziej spektakularna decyzja DC. Wydawało się, że Oracle na trwale wtopiła się w krajobraz DCU, a fani dawno zdążyli zapomnieć, że zanim trafiła na wózek skakała po dachach przebrana za nietoperza. Cóż, fani Wally`ego Westa też sądzili podobnie, ale musieli się pogodzić z powrotem Barry`ego Allen do roli Flasha. Przywrócenie oryginalnej Batgirl tak, aby jak najmniej uszkodzić continuity i za bardzo nie obrazić inteligencji czytelników będzie zadaniem szalenie trudnym. Dobrze, że zajmie się nim Gail Simone, która przez ostatnie lata świetnie pisała Oracle w seriach swojego autorstwa. W pracy nad "Batgirl" wspomogą ją Ardian Syaf i Vicente Cifuentes. Barbara nie będzie jednak jedyną kobietą, która przywdzieje bat-strój, bowiem właśnie we wrześniu ma ukazać się pierwszy numer długo oczekiwanej "Batwoman" autorstwa zespołu J.H. Williams III, Haden Blackman i Amy Reeder. Swojego on-goinga dostanie również Selina Kyle, która będzie grała pierwsze skrzypce w "Catwoman" Judda Winnicka i Guillema Marcha. Ostatni kobiecym tytułem, którego akcja będzie rozgrywać się w Gotham City, zostanie "Birds of Prey" ze scenariuszem Duane`a Swierczynskiego i oprawą graficzną przygotowaną przez Jesusa Saiza.

Nadchodzi ciemność

Przybycie John Constantine`a czy mianowanie Swamp Thinga na strażnika ziemi otwierają pochód klasycznych postaci znanych z Vertigo, które we wrześniu zaczną pojawiać się w regularnym uniwersum DC. Bardziej mroczny, bardziej niepokojący zakątek będzie reprezentowany przez liczne tytuły, z których najciekawiej zapowiada się "Justice League Dark". Constantine, Deadman, Shade the Changing Man i Madame Xanadu, a sądząc po okładce może i Zatanną stworzą grupę niezwyczajnych "herosów", którzy będą zajmowali się problemami zbyt niezwykłymi dla innych. Jestem bardzo ciekawy jak z takim konceptem poradzi sobie Peter Milligan. W roli rysownika będzie wspomagał go Mikel Janin. Swój solowy tytuł dostanie również Potwór z Bagien. Postać stworzona przez Lena Weina i Berniego Wrightsona na komiksowej scenie pojawiła się dokładnie 40 lat temu, a jego dzieje pisali tacy scenarzyści jak Alan Moore, Grant Morrison, Mark Millar, Brian K. Vaughan czy Andy Diggle. Najnowszą, piątą inkarnacją Swamp Thinga zajmą się Scott Snyder i rysownik Yannick Paquette. Inna z klasycznych vertigowskich kreacji, czyli Animal Man wróci za sprawą Jeffa Lemire`a oraz Travela Foremana i Dana Greena. "Frankenstein, Agent of S.H.A.D.E." będzie kolejną pozycją pisaną przez Lemire`a, w której palce przedtem maczał Morrison. Rysuje Albert Ponticelli. Natomiast Dan Abnett i Andy Lanning powrócą do Resurrection-Mana, którego on-goingiem zajmowali się pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Była to ówcześnie całkiem popularna postać, która pojawiła się na łamach "Brightest Day", a teraz dostanie swój własny miesięcznik, którego oprawą wizualną zajmie się Fernando Dagnino, znany z "Justice League International: Generation Lost".

W nieco odświeżonej wersji powróci również Etrigan, klasyczna kreacja Jacka Kirby`ego i główny bohater zupełnie nowej serii "Demon Knights". W historii osadzonej w czasach średniowiecznych Demon ma dowodzić grupą istot, które walczą w obronie zamku Camelot, o przetrwanie starych obyczajów. Nikt inny nie mógłby pisać tak brytyjskiego komiksu, jak Paul Cornell. O rysunki zadba Diogenes Neves. Wampiry wciąż znajdują się na fali wznoszącej, więc w odświeżonym nie może braknąć całkiem nowego tytułu z tymi bladymi krwiopijcami w rolach głównych. Zielone światło młodemu otrzymali scenarzysta Josh Fialkov i rysowniczka Andrea Sorrentino w odnowieniu "I, Vampire". Historia lorda Andrew Bennetta pierwotnie została przedstawiona na łamach "House of Mystery" w latach osiemdziesiątych przez J.M. DeMatteisa. Obecność wśród tytułów mających swoje korzenie głównie w Vertigo bohaterki pochodzącej z imrpintu Wildstorm jest sporym zaskoczeniem. Priscilla Kitaen, znana lepiej jako Voodoo z publikowanych także w Polsce "Wild C.A.T.S." dostanie własny tytuł. Jak wynika z jego opisu, historia kobiety odkrywającej, że jest monstrum pochodzącym z kosmosu bliższa będzie estetyce horroru, niż superbohaterskiej konwencji. Ron Marz pisze, a Sami Basri rysuje.

Jak widać wraz z anektowaniem dziedzictwa Vertigo do łask w pełnej krasie wraca magiczno-mistyczna część uniwersum DC. Na ile taki pomysł się sprawdzi? Trudno powiedzieć. Fani "starego" imprintu dowodzonego przez Karen Beger na pewno sięgną po nowe, zrevampowane tytuły, podobnie jak regularni fani, ciekawi "mrocznej wersji" Ligi Sprawiedliwości czy losów Białej Latarni. Pod względem komercyjnym to niewątpliwie świetna decyzja. Czy okaże się równie udana po kątem artystycznym - to się dopiero okaże. Prawdziwą siłą Vertigo było zapewnienie twórcom artystycznej swobody w realizowaniu ich pomysłów. Obawiam się, że skrępowani oficjalnym continuity DCU takiej wolności mogą być pozbawieni i przy okazji wielkich eventów będą musieli podporządkować się wytycznym redaktorów naczelnych. I hej, czy tylko ja miałem nadzieję, że pojawi się jakiś tytuł nawiązujący do mitologii "Sandmana"?

Brak świeżej krwi

Przyglądając się przetasowaniom w DCU (czy też DCnU, jak jest często określane) nie mogę oprzeć się wrażeniu, że zarząd wydawnictwa stawia na ograne w branży nazwiska, oddając w większości najważniejsze serie w sprawdzone ręce. Ron Marz, Scott Lobdell, Fabian Nicieza, Dan Abnett czy Andy Lanning to weterani lat dziewięćdziesiątych i raczej nie spodziewałbym się po nich, że odmienią oblicze komiksu superbohaterskiego. DC ciągle eksploatuje te same, duże nazwiska, jak Johns, Morrison, Milligan, Simone, Tomasi, Bedard, czy Lemire i Snyder ostatnio. Jeden Josh Fialkov i kilku ciekawie zapowiadających się rysowników z Rocafortem na czele wiosny nie czyni. Oddawanie tytułów w całości w ręce rysowników (Tony Daniel, David Finch, JH Williams III, Francis Manapul) to nie do końca sprawdzony pomysł. Czemu DC nie chce dać szansy młodym twórcom, nazwisko nieco mniej ogranym w branży - Brianowi Clevingerowi, Chrisowi Robersonowi czy (nie tak znowu młodemu!) Brianowi Woodowi, o których dość głośno mówiło się w kuluarach, że pojawią się na liści płac Dan DiDio. 52 nowe tytuły w pierwszym miesiącu to naprawdę wielkie wyzwanie dla wydawnictwa i potrzeba naprawdę dużo twórczej energii i świeżej krwi, aby móc podołać takiemu zadaniu. Czy aby szefowie DC wybrali właściwą drogę?

środa, 8 czerwca 2011

#777 - Kraken

Dziś na łamach Kolorowych Zeszytów debiutuje Maciej Gierszewski. "Gierę" możecie kojarzyć z jego bloga Kopiec Kreta, na którym pisze nie tylko o komiksach, z jego tekstów publikowanych na Alei Komiksu (o pewnym zinie) i komiksowego Poltera (którym wygrał pewien konkurs). Przywitajcie go ciepło, bo wygląda na to, że zadomowi się tutaj na dłużej! (KO)
Kraken to legendarny potwór morski o monstrualnych rozmiarach, który w czasach Pliniusza Starszego żył w wodach Morza Śródziemnego i uniemożliwiał statkom przepłynięcie przez Cieśninę Gibraltarską. Kilka wieków później przeprowadził się na zimne wody dalekiej Skandynawii i Islandii. Tam również polował na okręty pełne marynarzy, oplatał je swoimi czterema wielgaśnymi mackami i ściągał w ciemną głębinę. Natomiast panowie Jordi Bernet i Antonio Segura przenoszą tę przerażającą kryptydę do kanałów i ścieków, jakie rozciągają się pod Metropol City.

Podziemny świat metropolii jest nie tylko schronieniem dla mitycznego zła w postaci Krakena. Ukrywają się tam również uciekający przed ziemskim wymiarem sprawiedliwości przestępcy, zbrodniarze, świry, mordercy, złodzieje i kaznodzieje. Kanały stały się dla nich drugim domem, drugim miastem. Utrzymaniem ładu i porządku, ściganiem przestępców oraz Krakena zajmuje się Podziemna Grupa Operacyjna Policji Matropol, której przewodzi porucznik Dante.

"Dante i Wergili przekraczają bramę piekieł i zatrzymują się w przedsionku, gdzie cierpią dusze ludzi, którym na ziemi dobro i zło było równie obojętne; następnie docierają do brzegów Acherontu i obserwują Charona przewożącego dusze potępione. Oślepiony błyskawicą Dante pada - jako pada człowiek senny - i w tym omdleniu zostaje przeniesiony na drugi brzeg rzeki." To nie jest fragment skryptu Antonio Segury, a wstęp Edwarda Porębowicza do III pieśni "Piekła" z "Boskiej komedii" pióra Dantego Alighieri. To w tej pieśni padają słowa, które mogą być mottem dla komiksu hiszpańskich twórców: "Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją...". Intertekstualne odwołanie do utworu włoskiego poety wydaje się aż nazbyt oczywiste.

Jednakże bohatera komiksu nikt przez mroczne zakamarki podziemnego świata nie oprowadza. Opowieść o zmaganiach porucznika Dantego została tak zbudowana, że to on jest dla czytelnika przewodnikiem po kiepsko oświetlonych, wilgotnych, zatęchłych sektorach podziemnego miasta oraz po mrocznych zakamarkach duszy człowieka. Wbrew tytułowi, pościg za Krakenem nie jest główną siłą napędową scenariusza tego utworu. Potwór czai się w cieniu, gra epizodyczną rolę, nigdy nie zostaje ukazany w pełni swoich monstrualnych kształtów i rozmiarów. Jest złem przyczajonym gdzieś pod wodą, pływa w ściekach, ukrywa się w mroku. Dla Dantego tymi, którzy wyrządzają namacalne, konkretne zło są ludzie. I to z ich niechlubnymi czynami musi się codziennie mierzyć, bo piekło to inni. Kraken okazuje się być zupełnie bezstronny, jest potworem, który nie patrzy na zasługi i przewiny. Pożera i dobrych, i złych, winnych i niewinnych.

Komiks Antonio Segury i Jordiego Berneta nie jest ani horrorem, ani opowieścią fantasy. "Kraken" jest przykładem klasycznej opowieści w stylu noir. Pojawiają się prawie wszystkie elementy charakterystyczne dla czarnego kryminału. Mamy więc stróża prawa, który ma zadanie do wykonania. Przestrzegającego własnego kodeksu, który pozwala mu odróżnić dobro od zła i to, co słuszne od tego, co niesłuszne. Rozumiejącego swoją pracę jako misję. Jest cynicznym, ale przyzwoitym gliną, który stara się dbać o swoich podwładnych i podopiecznych. Oczywiście są też skorumpowani politycy i urzędnicy, całe hordy nieprzyjemnych typów spod ciemnej gwiazdy, a także seksowne kobiety, niektóre stoją po stronie dobra i sprawiedliwości, a niektóre po stronie zła i bezprawia. Jest element emocjonalnego zaangażowania między porucznikiem Dante, a piękną panią sierżant o imieniu Maria. Oczywiście, związek między tym dwojgiem nie ma szczęśliwego zakończenia.

Wizualnie "Krakena" oceniam bardzo wysoko. Jakość grafik Jordiego Berneta w tym komiksie nie odbiega poziomem realizacji od rysunków, znanej także u nas, serii "Torpedo". Również są wykonane w czerni i bieli, z wyraźną przewagą czerni. Charakteryzuje je wielka dbałość o szczegół, niezależnie od tego czy są to rysy twarzy bohaterów, elementy ich stroju, czy też przedmioty (np. wszelkiego rodzaju pistolety, karabiny i rewolwery). Dodatkowo moją uwagę przykuł fakt, że komiks nasycony jest dużą ilością słów dźwiękonaśladowczych, prawie na każdej stronie są kadry, w których one się pojawiają. "Słychać" strzały, dźwięk przeładowywanej broi, odkładanie słuchawki telefonu, echo kroków odbijających się od pustych korytarzy, szum wody płynącej przez kanały, spadającej z podziemnych wodospadów. Warto wspomnieć o jeszcze jednym aspekcie rysunków Berneta. Dzięki stosunkowo małym kadrom, umieszczonym po sześć czy siedem na planszy, dzięki rezygnacji z szerokiego planu, dzięki ujęciom kanałów i gardzieli razem ze sklepieniami, udało mu się osiągnąć efekt klaustrofobii.

Dobrze, że "Kraken" to dzieło jednotomowe. Wszystkie chwyty i zabiegi zarówno scenarzysty, jak i rysownika, mają odpowiednie natężenie i właściwą siłę – zaciekawiają. Tak sobie myślę, że gdyby nagle ukazał się drugi tom tej opowieści, to pewnie bym go nie kupił.

wtorek, 7 czerwca 2011

#776 - Komiks erotyczny. Historia w obrazkach

Trudno nazwać dzieje komiksu erotycznego pióra Tima Pilchera książką. To raczej kompendium wiedzy o ilustrowanych historyjkach, a więc nie tylko o komiksach, jeśli rozumieć ten termin ściśle i formalnie) „Komiks erotyczny. Historia w obrazach” jest znakomicie wydanym albumem, bogato ilustrowanym reprodukcjami dzieł klasyków z kręgu grafiki podniecającej. Tom pięknie prezentuje się na półce, ale nie należy spodziewać się po nim głębokiej penetracji tematu.

O tyle, o ile jest to potrzebne, Pilcher sięga do historii literatury czy malarstwa, zaznacza kontrowersyjne rozgraniczenie pomiędzy erotyką a pornografią, dość szkicowo nakreśla pewne istotne wydarzenia historyczne i tło społeczno-obyczajowe, które miało decydujący wpływ na rozwój sztuki erotycznej. Absolutne nie przejawia żadnych ambicji analitycznych czy naukowych, stawiając na obszerny przegląd tematu i, no cóż, nie ukrywajmy – przyjemność tekstu.

Komiks erotyczny pełni zatem rolę podręcznej encyklopedii, tudzież słownika, który jest znakomitym początkiem poszukiwań. I z tej roli wywiązuje się znakomicie, nakreślając dzieje seksu na płótnie, w magazynach i wreszcie w komiksowym kadrze od jego prehistorycznych początków, sięgających do starożytności, aż po lata siedemdziesiątego zeszłego wieku, zatrzymując się mniej więcej w okolicach wielkiej rewolucji seksualno-obyczajowej roku 1968, po której, dosłownie, nic nie było już takie samo. Nie tylko zresztą w szeroko pojmowanej sferze erotyki. Jak sądzę, drugi tom Komiksu erotycznego będzie traktował o światowej sex-eksplozji, uwolnieniu spod jarzma obyczajowej pruderii. I mam nadzieję, że Pilcher nadrobi zaległości w komiksie światowym. Skupienie się na autorach i zjawiskach występujących w Ameryce to właściwie jedyne, co mogę narzucić publikacji. Trudno wyobrazić sobie rzetelną encyklopedię obrazkowego baraszkowania bez przywołania takich postaci jak Milo Manara czy Paolo Serpieri.

Pilcherowi udało się znakomicie uchwycić to, jak w ciągu tych prawie stu lat zmieniała się estetyka erotyki i pornografii. Od wczesnych nieśmiało jeszcze frywolnych ilustracji z okresu I wojny światowej, przez czytane pokątnie Biblie z Tijuany, eleganckie pin-up girls, zalotnie uśmiechających się do dzielnych chłopaków walczących na froncie, aż po emanujące seksem ilustracje w „Playboy`u” czy „Hustlerze”. Od eterycznej i wysmakowanej kreski Billa Warda, przez cartoonowe ilustracje Dana DeCarlo i Dona Flowersa, aż po nowoczesne, eksperymentujące z formami narracyjnymi i estetyką erotyczną prace Guido Crepaxa czy antyestetyczne, zboczone wyczyny Roberta Crumba. Uwierzcie mi, jest co oglądać. Nie sposób oddzielić komiksowej ewolucji od przemian społeczno-obyczajowych, od burzliwej historii XX wieku. Świętoszkowatym obrońcom moralności Pilcher pokazuje jak mocno erotyka (i nie ukrywajmy – pornografia) związana jest w sprężeniu zwrotnym z cywilizacją i jej rozwojem, jak głęboko zakorzeniona jest w kulturze. Zarówno tej ze helikońskich szczytów, jak i tej z popowych nizin. W ten sposób te sprośne i często niepoważne ilustracje nabierają głęboko humanistycznego wydźwięku. Wszak nic co ludzkie i tak dalej.

Zapewne miłośnicy komiksów zdziwią się, kiedy dowiedzą się, że ich ukochani twórcy mają na swoim koncie wstydliwy epizod z komiksem dla dorosłych. Współpracownik legendarnego Willa Eisnera Denis Kitchen, wymieniany wśród klasycznych artystów Richard Corben, znany z polskich Punisherów Mark „Tex” Texeira, Kevin Nowlan, Adam Hughes czy Artur Suydam to tylko czubek góry lodowej. A jeśli idzie już o moje czysto komiksowe dewiacje, to brakowało mi wspomnienia o kilku marginalnych, ale bardzo ciekawych faktach, jak choćby o tym, że jeden z ojców Supermana trudnił się pornografią ilustrowaną.

Takich książek brakuje mi na polskim rynku. I nie idzie tu tylko o samą tematykę, która chyba jednak wciąż stanowi temat tabu, także wśród badaczy. To bardzo rzetelne, przystępne opracowanie tematu, domagającego się takiego właśnie potraktowania. W materii komiksowej świetnie uzupełnia się z badaniami Jerzego Szyłaka, który do zbadania tematu zaprzągł aparat naukowy. I do tego Komiks erotyczny. Historia w obrazach ma całkiem przystępną cenę. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom.

poniedziałek, 6 czerwca 2011

#775 - Trans-Atlantyk 140

Prawie pewne jest, że w ekranizacji "Avengers" ujrzymy znanego z "Thora" Lokiego. Można zatem przypuszczać, że fabuła będzie nawiązywała do klasycznej, originowej opowieści o walce Mścicieli z Hulkiem opanowanym przez nordyckiego boga kłamstw i oszustw. Wśród krążących wokół filmu Jossa Wheadona plotek bardzo często, zbyt często, pojawia się kosmiczna rasa zmiennokształtnych obcych, znanych jako Skrulle którzy mieliby również pojawić się na ekranie. Teraz natomiast pojawiły się informacje, jakoby w filmie miałby wystąpić Thanos, jeden z kosmicznych villainów Marvela. Postać tytana zakochanego w marvelowskiej Śmierci zgrabnie łączy się z Rękawicą Nieskończoności, pokazaną na ostatnim konwencie w Sand Diego. Ale czy Loki, Thanos, kosmiczna kostka, Rękawica Nieskończoności i jeszcze Skrulle to nie za wiele, jak na pierwszy film, w którym razem wystąpią Iron-Man, Kapitan Ameryka i Thor? Wątpię, żeby Wheadonowi i Feige`owi udało się to wszystko pomieścić w obrazie, który tak naprawdę ma oswoić kinową publiczność z konceptem super-grupy, w której obok siebie pojawiają się mitologiczny bóg piorunów, weteran II Wojny Światowej, ubrany w super-zbroję ekscentryczny milioner i narobić apetytu na kolejne części. Warto również dodać, że Thanos po raz pierwszy na kartach komiksu pojawił się w 55. zeszycie "Iron-Mana" w 1973 roku. Czyżby Marvel Studios szykowałoby go na głównego złego trzeciego filmu z Człowiekiem Żelazkiem w roli głównej? (KO)

Po ponad czterech latach Steve Rogers wraca do służby swojej ojczyźnie, jako Kapitan Ameryka. Już w lipcu stanie się bohaterem nowej serii komiksowej zatytułowanej po prostu "Captain America" pisanej przez Eda Brubakera z rysunkami Steve`a McNivena. Tytuł ten ma być mieszanką estetyki superbohaterskiej z elementami historii szpiegowskiej, w stylu James Bonda i wątkami politycznymi. Pierwsza historia ma przynieść powrót postaci, która w Marvelu ostatni raz pojawiła się sześćdziesiąt lat temu oraz debiut nowego przeciwnika Kapitana. Jednocześnie pod znakiem zapytania stają dalsze losy Bucky`ego Barnes`a, który pod nieobecność oryginalnego Capa godnie zastępował swojego przyjaciela w pełnieniu obowiązku najbardziej patriotycznego herosa ze stajni Domu Pomysłów. Bru odmawia komentarzy w tej sprawie. Pojawiły się plotki, że Bucky może zginąć podczas "Fear Itself" z ręki Sin, córki Red Skulla. Ewentualny zgon nie przeszkodziłby mu w występach na łamach serii "Captain America & Bucky", która przejmie numerację obecnego on-goinga, opowiadającej o nieznanych przygodach dwójki tytułowych bohaterów. (KO)

3 czerwca do polskich kin wszedł nowy film z mutantami Marvela w rolach głównych. "X-Men: Pierwsza klasa" luźno oparty jest na koncepcji "X-Men: First Class". Obraz w reżyserii Matthewa Vaughna ("Kick-Ass", "Gwiezdny pył"), jak można się łatwo domyśleć, opowiada o początkach X-Men. Fabuła osnuta jest wokół wspólnych losów Charlesa Xaviera (w tej roli James McAvoy) i Erica Lensherra (Michael Fassbender), zanim jeszcze stali się Profesorem X i Magneto. Choć z filmowego obozu bardzo często docierały bardzo niepokojące wieści, "Pierwsza klasa" na otwarcie zarobiła minimalnie więcej niż "Thor". Vaughn wierzy w powodzenie swojego dzieła, który w tym sezonie będzie musiał konkurować z innymi, super-hero movies - między innymi z "Green Lanternem" czy "Kapitanem Ameryką". (KO)

Ralph Norman i Jeff Lee ucieleśniają stereotyp najgorszego komiksowego fanboja. Gorzcy, podstarzali i wiecznie niezadowoleni z filmów i komiksów, które ciągle oglądają i kupują. Przekonani, że gdyby tylko mieli szansę, to swoimi fantastycznymi pomysłami olśniliby całą branżę, w której, jak wiadomo, rządzą układy i układziki, więc osobom znikąd bardzo trudno jest się przebić. Ale po seansie "Misery" wpadają na pomysł porwania Kevina Smitha i zmuszenia go do przygotowania scenariusza do ich pomysłów. Okazuje się to jednak znacznie trudniejsze niż przypuszczają, bo Smith trzyma kilka asów w rękawie. A raczej w płaszczu. Tak prezentuje się fabuła zapowiadanego na czerwiec albumu "Kidnapping Kevin Smith" napisanego i narysowanego przez Chada Blakely'ego. Komiks ukaże się nakładem swojego autora, a jego okładkę przygotuje sam Mike Allred. (KO)

Tom Brevoort poinformował, że on-goingi "Amazing Spider-Mana" i "Avengers" powrócą do standardowej objętości 22 stron i będą kosztować przy tym 4 dolary bez jednego centa. Warto przypomnieć, że Dom Pomysłów idąc na wojnę cenową z DC Comics, które obniżały cenę swoich zeszytów do 2,99$ obiecywało, że czytelnik płacąc więcej dostanie więcej. Jak widać Marvel nie wywiązał się ze swojej obietnicy. Jak rynek i czytelnicy zareagują na taką "podwyżkę", która nastąpi w sierpniu? Nie spodziewałbym się raczej pikującej w dół sprzedaży flagowych tytułów stajni Joe Q., choć bez sarkania i narzekania na forach na pewno się nie obejdzie. (KO)

niedziela, 5 czerwca 2011

#774 - Komix-Express 91

Podczas spotkania w katowickim Rondzie Sztuki Michał Śledziński ukradkiem wspomniał o wielkim powrocie "Produktu". No, przynajmniej w pewnym sensie, ponieważ pomysł wydania specjalnego numeru "P", określanego jako "Numer 24" krąży między Śledziem, a KRL`em od kilku dobrych lat. Niestety, wciąż pozostając w formie luźnej myśli, a nie konkretnego projektu zakładającego zebranie grupy twórców związanych z jednym z najważniejszych polskich magazynów komiksowych. Na potrzeby publikacji każdy z nich miałby wykonać po jednym specjalnym odcinku swojej flagowej serii. Podczas takiego zjazdu rodzinnego największy problem byłby oczywiście z Filipem Myszkowskim, którzy porzucił komiks na rzecz malarstwa i ilustracji, ale chyba nie przeszkadzałoby mu to w wykonaniu okładki (jak podpowiedział ktoś z widowni). Pomysł jest na tyle zacny i interesujący, że Kolorowe Zeszyty z całych sił kibicują projektowi pod krytponimem "Nr. 24". Mamy nadzieję, że coś w tym temacie ruszy się w najbliższej przyszłości. Ostatni numer "Produktu" ukazał się w połowie 2004 roku. To właśnie na jego łamach do wielkiej kariery startowali Śledziu, oraz tacy twórcy, jak wspomniany Karol "KRL" Kalinowski, Marek Lachowicz czy bracia Minkiewiczowie. (KO)

Koło Komiksu oraz Koło Socjologii Collegium Civitas serdecznie zapraszają studentów oraz fanów komiksów na konferencję zatytułowaną" Superbohaterowie jako opium dla mas". Celem konwersatorium będzie próba uchwycenia mitu komiksowego herosa z zupełnie innej perspektywy. Czy kiedykolwiek bowiem zastanawialiście się, po co tak naprawdę stworzono superbohaterów? Jaka jest ich rola społeczna oraz jaki mają wpływ na przeciętnych czytelników? Jeżeli do tej pory wydawało się Wam, że ich głównym celem jest bawienie i intrygowanie publiczności, to przyjdźcie i przekonajcie się jak jest w rzeczywistości. W trakcie spotkania wykorzystamy dorobek zarówno klasyków socjologii (Max Weber czy Karol Marks), jak również zapoznamy słuchaczy z teoriami mniej znanych specjalistów. Szczególną uwagę zwrócimy na polskiego badacza Stefana Czarnowskiego, ucznia samego Emila Durkheima, który analizował kult bohaterów oraz ich podłoże społeczne. Wszystkich zainteresowanych zapraszamy na XII piętro Pałacu Kultury i Nauki w czwartek, 2 czerwca na godzinę 15:00 w Sali 1222(EDIT: fakt, informuje mocno poniewczasie, bo impreza już się odbyła!). (KO)

Pierwszego czerwca, w Dzień Dziecka, w warszawskiej Mediatece Start Meta otwarto wystawę "Komiksowa Jazda!". Prace pochodzące z antologii "Jazda!" (wśród twórców między innymi tacy autorzy, jak Robert Sienicki, Mikołaj Ratka, Bartosz Sztybor, Bartłomiej Kuczyński i inni) która miała swoją premierę na drugiej Komiksowej Warszawie oraz z albumów "Moe" i "Tainted", których autorem i współautorem jest Piotrek Nowacki będzie można oglądać do końca lipca tego roku. Wystawa jest organizowana przez Urząd Dzielnicy Warszawa Bielany, Polskie Stowarzyszenie Komiksowe i Mediatekę Start-Meta. (KO)

Oprócz tego, że odwiedzi Poznań, stawi się również w Krakowie. Gość Festiwalu Kultury Komiksowej Ligatura Aleksander Zogrof pojawi się w krakowskiej galerii "Znaczy się" 6 czerwca o godzinie 18:00. Artysta, który tak naprawdę nazywa się Saša Rakezić, jest jednym z najciekawszych europejskich twórców z kręgu komiksu niezależnego. W tym roku, na Ligaturze premierę będzie miał pierwszy komiks Zografa na polskim rynku. "Pozdrowienia z Serbii" mają formę dziennika, tworzonego w czasie wojny, ale opisującą ją z zupełnie innej perspektywy, pokazując codzienne życie serbskiej ludności w czasie nalotów, załamania się więzi międzyludzkich i całkiem zwyczajne probleme aprowizacyjne. (KO)

Jak podaje serwis Gildia.pl powołując się na portal Gazeta.pl Grzegorz Rosiński zostanie uhonorowany stopniem oficera Ordre des Arts et des Lettres. Tym samym jeden z najwybitniejszych europejskich twórców komiksowych dołączy do grona polskich artystów, których spotkał podobny zaszczyt: rzeźbiarki Magdaleny Abakanowicz, reżyserów Andrzeja Wajdy i Andrzeja Seweryna oraz aktorek Krystyny Jandy i Mai Komorowskiej. Order Sztuk i Literatury jest przyznawany osobom, które "wyróżniają się poprzez swoją działalność artystyczną lub literacką oraz tym, które mają szczególny wkład w propagowanie sztuki i literatury we Francji i na świecie". Kapitule orderu przewodniczy francuski minister kultury i komunikacji. Autorowi "Thorgala", "Szninkla", "Yansa" i "Skargi Utraconych Ziem" serdecznie gratulujemy i pękamy z dumy! (KO)

sobota, 4 czerwca 2011

#773 - (R)ewolucji w DC Comics ciąg dalszy

Nikt nie potrafił dostrzec pierwszych znaków nowego. Wracający podczas "Brightest Day" do uniwersum DC Aquaman dostaje nowy miesięcznik pisany przez Geoffa Johnsa z rysunkami Ivana Reisa. Barry Allen, który ledwo co wrócił do roli Najszybszego Żyjącego Człowieka, zdążył pocieszyć się swoim własnym tytułem tylko przez dwanaście numerów. Oczywistym było, że status quo po "Flashpoint" ulegnie pewnym zmianom, ale nikt chyba nie spodziewał się, że będą one miały taką skalę. Inna sprawa, że redaktorzy i twórcy nawet nie zająknęli się, że te przetasowania będą częścią czegoś większego. Znacznie większego.

DC Comics wciąż wzbrania się przed terminem "reboot", który oznaczałby całkowicie nowy początek dla świata zamieszkałego przez Batmana, Supermana i resztę ferajny. Zamiast drugiego "Kryzysu na Nieskończonych Ziemiach" planowany jest "revamp" - głęboka rekonstrukacja, odnowienie i odremontowanie uniwersum DC. Na razie oficjalnie zaprezentowano pierwsze dziesięć nowych tytułów, które zapewne pojawią się w pierwszą wrześniową środę. Do zapowiedzianego już podczas Wonder-Conu "Aquamana" pisanego przez Geoffa Johnsa z rysunkami Ivana Reisa dołączy "Wonder Woman". Na początku wydawało się, że redaktorzy DC pozwolą, aby J. Micheal Straczynski wprowadził wojowniczą amazonkę w XXI wiek w swoim stylu, ale ostatecznie tytuł dostał się samemu Brianowi Azzarello, wspomaganego przez artystę Cliffa Chianga. I właściwie przyszły gość łódzkiego festiwalu to jedyny twórca z absolutnego topu wśród ostatnio ogłoszonych nazwisk.

Nowym on-goingiem "Flasha" zajmie się Francis Manapul, który będzie odpowiadał za oprawę wizualną, jak i za scenariusz, a asystował mu będzie Brian Buccellato. Niestety, informacje o tym, że Brian Clevinger, autor znakomitego "Atomic Robo" zabierze się za serię "Firestorm" okazały się nieprawdziwie. Nową serię z tym bohaterem będą tworzyć Ethan Van Sciver i Gail Simone, jako scenarzyści oraz Yildiray Cinar, który zajmie się rysunkami. Jest to niejako potwierdzenie tego, że Simone nie będzie pisała nowych "Birds of Prey". Inny z bohaterów przywróconych podczas "Najjaśniejszego Dnia", czyli Człowiek-Jastrząb będzie grał główne skrzypce w "The Savage Hawkman" autorstwa Tony`ego Daniela (skrypt) i Phillipa Tana (grafika). Na scenarzystę tego tytułu typowano natomiast Jamesa Robinsona.

"Green Arrowem" troskliwie zajmą się JT Krul i świetnie znany polskim czytelnikom Dan Jurgens, którzy wrócą do korzeni tej postaci. Olivier Queen znowu będzie ekscentrycznym milionerem, który w walce z przestępczym półświatkiem będzie korzystał z zielonego łuku i kołczana pełnego strzał. Jurgens również będzie trzymał pieczę nad "Justice League International", w czym dzielnie sekundował będzie mu Aaron Lopresti. Okładka pierwszego zeszytu każe przypuszczać, że w "nowym" DC znajdzie się jednak miejsce dla dwóch Batmanów. Krój nietoperzastej peleryny Mrocznego Rycerza z tego covera przypomina model, który obecnie nosi Dick Grayson. Sporym zaskoczeniem jest, że "Mr. Terrific" dostanie własny tytuł, którym zajmować się będą Eric Wallace i Roger Robinson. Nieco mniejszym - solowa seria z Kapitanem Atomem robiona przez Krula i Freddiego Williamsa II. Stawkę pierwszego rzutu zamyka "DC Universe Presents", zupełnie nowa seria, który skupi się na klikuczęściowych opowieściach przedstawiających bohaterów, którzy nie są na tyle popularni, by utrzymać własne tytuły. Pierwszą taką fabułą będzie historia z Deadmanem, którzy wcześniej przymierzany był do głównej roli w "Adventure Comics". Pisze Paul Jenkins, a rysuje Bernard Chang.

Opórcz tych tytułów, wśród pewniaków znajduje się rzecz jasna nowe wcielenie "Justice League" zawiadywane przez Geoffa Johnsa z rysunkami Jima Lee. Artyści z najwyższego mainstreamowego topu mają sprawić, że Liga Sprawiedliwości będzie czołowym tytułem w ofercie wydawnictwa i wywinduje serię na szczyt list przebojów. Oprócz tego Johns dalej będzie pisał "Green Lanterna", rysowanego przez Douga Mahnkego. Oprócz ukazywać się będą jeszcze trzy inne tytuły z Latarnikami. Do "Green Lantern Corps" powraca Peter Tomasi w towarzystwie Fernando Pasarina, a główne role w komiksie mają grać Guy Gardner i John Stewart. "Green Lantern: The New Guardians" będzie całkiem nowym tytułem, w którym pojawiać się będą reprezentanci wszystkich Korpusów pod przywództwem Kyle Raynora (?). Tony Bedard pisze, Tyler Kirkham rysuje. DC nie zapomniało również o zapowiedzianym nieco wcześniej "Red Lanterns" Petera Milligana i Eda Benesa. Wygląda na to, że jednak wszystkie ziemskie latarnie przetrwają "Flashpoint", czego nie można powiedzieć o serii "Green Lantern: Emerald Warriors".


Nadal nie wiadomo co z dwoma największymi ikonami DC Comics, Batmanem oraz Supermanen, i z ich miesięcznikami, "Action Comics" i "Detective Comics", które sukcesywanie zbliżały się do 1000 i 900 numeru. Wśród potencjalnych rysowników tego pierwszego tytułu wymienia się Ragsa Moralesa. Prawdopodobnie jeden z miesięczników Człowieka ze Stali powędruje w ręce Granta Morrisona, który w "All Star Supermanem" udowodnił, że świetnie "czuje" Kale Ela. Jeśli idzie o Mrocznego Rycerza to Jock i Greg Capullo zdażyli pochwalić się okładkami do nowych serii, a wśród scenarzystów pada nazwisko Duane`a Swierczynskiego. W rodzinie bat-tytułów z pewnością pojawi się "Batwoman", jeśli tylko J.H. Williams wyrobi się z pracą nad kolejnymi numerami - teoria o tym, że artysta umyślnie przeciągał pracę na swoim dziełem, aby zdążyć akurat na restart uniwersum, wydają mi się całkiem sensowna. Powrócić ma również "Nightwing", choć nie wiadomo, czy w tej roli nie wystąpi trzeci z Cudownych Chłopców, Tim Drake, w zastępstwie za Dicka. Największe zmiany mają dotknąć jednak Barbarę Gordon, która ma powrócić do roli "Batgirl"! Byłaby pierwsza, tak radykalna zmiana w continuity, być może wykreślająca "Killing Joke" z kanonu i stawiająca przyszłość serii "Birds of Prey", w której Barbara wciela się w Oracle, pod wielkim znakiem zapytania.

Pojawiły się również plotki, że kilka marek z imprintu Wildstorm może dostać swoją kolejną szansę. Wymienia się "Wild C.A.T.S.", "Authority", "Gen 13", a także... "Griftera". Dużo zamieszania było wokół nowego wcielenia "Teen Titans". Najpierw mieli być pisani przez Fabiana Niciezę, lecz później okazało się, że w tej roli pojawi się jednak Scott Lobdell. Niemal pewnym jest, że inna super-grupa, "Justice Society of America", również dostanie swój miesięcznik, ale prawdopodbnie bez Marca Guggenheima na pokładzie. Legion Superbohaterów ma również mieć swoje miejsce w uniwersum DC, a ich on-going łączony jest z nazwiskami Dana Abnetta i Andy`ego Lanninga. "OMAC" Scotta Kolinsa, "Vigilante" Darwyna Cooke`a? To na razie tylko spekulacje. Prawdopodobnie 13 czerwca ekipa Dana DiDio dostarczy jeszcze więcej informacji o zmianach w swojej ofercie i przypuszczam, że będą one dotyczyły Człowieka ze Stali i Mrocznego Rycerza. Natomiast na dzień dzisiejszy zarys nowego DCU wygląda mniej więcej tak...