Był rok 1997, gdy do kin weszła pierwsza w historii ekranizacja komiksu ze stajni Image Comics. Na wielkim ekranie nie mógł zagościć kto inny, jak wymyślony przez Todda McFarlane`a bohater, cieszący się w tamtym czasie olbrzymią popularnością. Fani tłumnie ruszyli do kin - w weekend otwarcia tylko "Air Force One" Wolfganga Petersena zarobiło więcej. Ale po seansie ze świecą można było szukać kogoś, komu filmowy "Spawn" przypadł do gustu. Szok, niedowierzanie, zawód – te trzy słowa opisują doskonale to, co czuł właściwie każdy po poświęceniu swojego cennego czasu na seans.
