niedziela, 19 kwietnia 2026

#2537 - Jak zwolnienia w Disney`u uderzają w Marvel Studios i Marvel Comics?

Przez Walt Disney Company przetacza się fala zwolnień. Dochodzi do niej w niecały miesiąc po tym, jak w firmie wartej 188 miliardów dolarów stanowisko CEO zostało objęte przez Josha D'Amaro, który na tym stanowisku zluzował Boba Igera. Pracę ma stracić około 1000 pracowników. Nie ze względu na to, że kiepsko wywiązują się ze swoich obowiązku, tylko ze względu na zaplanowaną "optymalizację". Zwolnienia w Disney`u oznaczają także zwolnienia w Marvelu, zarówno w dywizji "komiksowej" Domu Pomysłów, jak i w dywizji "filmowej", czyli w Marvel Studios.

14 kwietnia 2026 D`Amaro wystosował korespondencje do pracowników Disney`a, w której pisze o działaniach mających na celu "usprawnienie operacji" w "różnych obszarach naszej firmy". Jak na łamach Bleeding Cool pisze Ray Flook redukcje etatów najbardziej dotkną dział marketingu, gdzie ma dojść do "konsolidacji" pod kierownictwem dyrektora generalnego Asada Ayaza. Cięcia obejmą funkcje marketingowe w studiach Disneya, w poszczególnych sieciach telewizyjnych, w ESPN, w działach produktowo-technologicznych i pionie korporacyjnym, jak czytamy.

Jak rozumiem pracownicy, którzy mają zostać zwolnieni, otrzymali już stosowną informację na ten temat.




"Filmy Marvela będą wyglądały znacznie gorzej niż do tej pory"

Wygląda na to, że w wyniku "optymalizacji" w Disney`u najmocniej oberwie się studiu filmowemu Marvela, a konkretnie osobom odpowiedzialnym za "visual development". Jak podaje "Forbes" w strukturach Disney`a na etatach ma pozostać jedynie "szkieletowa załoga". W efekcie zwolnień ich głównym zadaniem ma być w zasadzie tylko koordynacja procesu zatrudniania osób z zewnątrz, które będą zajmać się realną robotą. 

Ekipa odpowiedzialna za "visual development" to ludzie, którzy sprawili, że "Strażnicy Galaktyki", "Daredevil" czy "Avengersi" wyglądali w kinie czy na ekranach komputerów lub telewizorów tak, jak wyglądali. To artyści, ilustratorzy i projektanci z dużym doświadczeniem, z licznymi branżowymi nagrodami na koncie. Niektórzy z nich dla Marvela pracował dekadę lub dłużej.

"W ramach ścięcia kosztów zastąpią zatrudnione etatowo zespoły zatrudnianymi doraźnie kontraktowcami, na podobnej zasadzie, na jakiej serwisy streamingowe od lat zastępują zespoły scenopisarskie robiącymi na zleceniu najemnikami" - jak pisze Michał Ochnik na łamach Mistycyzmu Popkulturowego. "I oczywiście, ponieważ praca kontraktowa jest wyścigiem w stronę dna, kto zażąda mniej za swoje usługi, zespoły zatrudniane do visual developmentu będą pewnie, same z siebie, w ramach ścinania kosztów, wykorzystywały modele generatywne. Jakby jednak nie było, przygotujcie się na to, że od teraz nowe filmy Marvela będą wyglądały znacznie gorzej niż do tej pory".

Warto wyraźnie zaznaczyć, że zwolnienia były w dużej mierze spowodowane już wcześniej ogłoszoną redukcją produkcji w ramach Marvel Studios oraz ogólnymi cięciami kosztów w Disney`u. Nic nie wskazuje na to, że przyczyną likwidacji setek etatów w jednym z największych konglomeratów medialnych na świecie jest "przestawienie się" na AI, co miało miejsce w wielu firmach działających w szeroko pojętych branżach kreatywnych, jak czytamy w "Forbesie"

"Jeśli spojrzymy na listę najlepiej zarabiających filmów zeszłego roku, pomijając chińskiego giganta "Ne Zha 2" pierwsze trzy miejsca należą do produkcji Disneya, a każda z nich zarobiła ponad miliard dolarów. Mimo takich sukcesów nowy CEO Disneya chce postawić przede wszystkim na "optymalizację" - jak zwykle kosztem zwykłych pracowników" - jak pisze Wiktor Lewandowski na łamach Komiks ON.



"Optymalizacja" zatrudnienia w Marvelu

Na ile zmiany w Disney`u uderzą w Marvel Comics? Jak zaznacza Rich Johnston cięcia nie mają żadnego związku z wynikami osiąganymi przez Dom Pomysłów, z sukcesami wydawnictwa, bądź ich brakiem. "To wyłącznie ruch obliczony na optymalizację wydajności" - pisze Johnston. "Nie ma on nic wspólnego z wielkością udziału w rynku, sukcesem DC Absolute lub kulturą woke. Nie o to chodzi. To w całości element szerszej inicjatywy ze strony Disney`a" - dodaje.

To powiedziawszy, według nowego źródła w Marvel Studios, na jakie powołuje się Johnson, zwolnienia zarządzone przez D`Amaro dotykają pracowników Marvela zarówno w biurze w Burbank, jak i w Nowym Jorku. "Co więcej, są one wynikiem ogólnego ograniczenia produkcji filmowej i telewizyjnej Marvela, dalszego zwiększania efektywności wynikającej z integracji Marvel Entertainment z Marvel Studios oraz skupienia się na ogólnej efektywności operacyjnej i zarządzaniu kosztami" - jak podsumowuje.

Kto zatem w Marvelu straci dotychczasowe zatrudnienie? Jak potwierdzają amerykańskie media w wyniku disney`owskich cięć z pracą w Domu Pomysłów pożegnali się:

  • David Gabriel - w Marvelu od 2003 roku. Rozpoczął pracę w wydawnictwie w 2003 roku w dziale Sales & Publishing, od zwyczajnego stanowiska administracyjnego, aby ostatecznie stać się starszym wiceprezesem w departamencie Print, Sales & Marketing. Warto dodać, iż przed dołączeniem do Marvela działał lokalnie, jako założyciel Muzeum Komiksu w Nowym Jorku, ambitnego projektu, który nigdy nie doszedł do skutku.
  • Timothy Cheng - dyrektor wykonawczy w dziale komunikacji pracujący w Marvel Entertainment od prawie sześciu lat, a w Marvel Studios - od trzech. 
  • Devin Lewis - redaktor w Marvel Entertainment z trzynastoletnim doświadczeniem. Pracował przy takich tytułach, jak "Moon Knight", "Daredevil", "1776", "Spirits Of Violence", "Morbius" czy "Punisher".
  • Darren Shan - zatrudniony w Marvel Entertainment od przeszło dziesięciu lat. Związany z tytułami z rodziny X-Men. Pracował przy takich tytułach, jak "X-Men Outback", "Moonstar", "Magik and Colossus", "Bishop", "Cyclops", "X-Men 97", "Psylocke", "Jubilee" i "Age of Revelation".
  • Lauren Bison - starsza redaktorka w Marvel Entertainment ze stażem sięgającym sześciu lat. Pracowała przy linii Marvel Kids. ma na swoim koncie takie projekty, jak "Marvel Zombies" i "Strange Tales".
W tym miejscu warto poświęcić osobny akapit osobie Davida Gabriela. Jeśli mieliście jakikolwiek komiks Marvela z ostatnich lat w ręku to w stopce mogło mignąć wam jego nazwisko. Był jedną z najbardziej wpływowych osób w Marvelu, przynajmniej od dekady. Heidi MacDonald z Comics Beat określa zwolnienie Gabriela, jako "sejsmiczną zmianę" nie tylko dla samego wydawnictwa, ale wręcz dla całego rynku. Pomimo ostatnich wyników osiąganych przez Marvela, pozostawał on osobą o mocnej pozycji w branży. 

To właśnie jego nazwisko powinno być kojarzone z okresem rynkowej dominacji Marvela w XXI wieku, ale również on ponosi odpowiedzialność za trudną sytuację, w jakiej znajduje się obecnie Dom Pomysłów.

"Prezentacja Gabriela na tegorocznym ComicsPRO spotkała się z niskimi ocenami ze strony retailerów, z którymi rozmawiałam. On sam spędził na konferencji tylko jeden dzień. Marvel, w przeciwieństwie do innych wydawców, nie zorganizował spotkań przy okrągłym stole" - jak komentuje Heidi MacDonald.



Koniec pewnej ery i początek kolejnej?

Funkcjonujące w ramach większych, korporacyjnych struktur Marvel Comics jest bytem o bardzo kruchych podstawach. Według wspomnianej wyżej MacDonald rzez długi czas Dom Pomysłów znajdował się niejako pod ochroną Kevina Feige, a więc osoby stojącej za olbrzymim sukcesem MCU. Hossa się jednak skończyła, kinowe sukcesy pozostają tylko wspomnieniem, a Feige nie cieszy się już takim statusem, jak dawniej. 

Co to wszystko oznacza dla komiksu spod znaku Marvela? Trudno powiedzieć.

Z jednej strony można napisać, że dla cienko przędącego Domu Pomysłów zwolnienie Davida Gabriela jest szansą. Może stać się początkiem nowej ery, już pod nowym kierownictwem. Takim, które wyznaczy strategiczne i długoterminowe cele wydawnictwu, krytycznie przyjrzy się aktualnej ofercie i podejmując odpowiednie decyzje podniesie rękawicę rzuconą przez DC Comics. Tak może się stać. Wcale się jednak nie zdziwię, jeśli dojdzie do tego, że korporacyjni nadzorcy z Disney`a stwierdzą iż, "nie da się" nikogo z takim uposażeniem/kompetencjami zatrudnić. Dotychczasowe obowiązki Gabriela i (przynajmniej części) zwolnionych redaktorów mogą zostać "rozrzedzone" w ramach jakieś restrukturyzacji pionu redakcyjnego, który będzie raportował to kogoś stojącego wyżej w disney`owskiej hierarchii. 

Na inną kwestię zwrócił uwagę Alejandro Arbona na łamach Bleeding Cool, podkreślając wagę zwolnienia Lauren Bisom. W Domu Pomysłów od lat nie udaje się dobrze zagospodarować sektora komiksów dla dzieci i młodzieży. Arbona mówi, że to nie tylko pewne "zaniedbanie", ale wręcz porażka na poziomie zarządzania wydawnictwem. Zwraca uwagę, że "marże Marvela stale maleją, nie mogą zatrudniać nowych redaktorów, tną stawki, zwalniają ludzi". Co jego zdaniem mogłoby pomóc? "Długoterminowa strategia zbudowania dochodowego działu young adult w wydawnictwie". A co Marvel robi? Zwalania redaktorkę, która jest za ten dział odpowiedzialna.

1 komentarz:

godai pisze...

""Strażnicy Galaktyki", "Daredevil" czy "Avengersi" wyglądali w kinie czy na ekranach komputerów lub telewizorów tak, jak wyglądali"

Plastik to był straszny, i naprawdę nie wyglądało, jakby się tam ktoś starał, ale tak, jest jeszcze pole do zepsucia tego bardziej. Cóż, MCU najlepsze lata i tak ma za sobą i "artystycznie" i finansowo (biorąc poprawkę na inflację, bo liczby pewnie nadal trochę pompują). Kiedyś, dawno temu, TVN jak robiło seriale, to cięło np. po trzecim sezonie, jak to jeszcze dobrze wyglądało, zanim przeskoczyło rekina. Z MCU też należało tak zrobić w pewnej chwili, ale w sumie co ja się znam na filmach (albo na komiksach).