poniedziałek, 5 lipca 2010

#494 - Fantastyczne światy Oliviera Ledroita

Po długich namowach i trudnych negocjacjach udało nam się skłonić Piotra "Wilka" Skoniecznego do gościnnego występu na Kolorowych Zeszytach. Prowadzący komiksowego bloga Cromwell Stone (zapraszamy do regularnego zaglądania!) przedstawia na naszych łamach sylwetkę znakomitego europejskiego twórcy, o którym w Polsce prawdopodobnie niewielu słyszało. Zapraszamy do lektury!


Tak jak obiecywałem, dziś twórca stosunkowo mało znany, przynajmniej w Polsce – Olivier Ledroit. Niestety do tej pory nie doczekaliśmy się wydania żadnego jego komiksu po polsku. Poniżej krótka prezentacja sylwetki autora.

Początki (do 1996 r.)
 
Olivier Ledroit urodził się 3 czerwca 1969 r. w miejscowości Meaux, nieopodal Paryża. Po dwóch latach studiów na paryskiej Wyższej Szkole Sztuki Użytkowej wykonywał ilustracje do magazynów i gier. Tak spotkał Francoisa Froidevala – założyciela pierwszego we Francji magazynu poświęconego RPG i scenarzystę komiksowego (w Polsce znanego za sprawą scenariuszy do komiksów "Lex", "Atlantyda" i "Methraton"). Spotkanie zaowocowało pierwszym komiksem Ledroita – "Kroniki Czarnego Księżyca", wydanym w 1989 r. przez nowe wydawnictwo Zenda (później przejęte przez Gleant). Seria sobie liczy 14 tomów, z czego rysunki do pięciu pierwszych albumów wykonał Olivier Ledroit. Kolejne części ilustrował Cyril Pontet. Scenariusz do wszystkich części stworzył Froideval. Co ciekawe, wspomniany wyżej "Methraton", którego pierwsza część została wydana w 2001 r. przez wydawnictwo Amber jest spin-offem "Kronik Czarnego Księżyca", których wydanie w planach miało wydawnictwo Siedmioróg. Niestety tak jak w przypadku wielu zapowiedzi w tamtym burzliwym okresie na polskim rynku, skończyło się tylko na planach. Gatunkowo cała seria zalicza się do typowego heroic fantasy. Po więcej na ten temat zapraszam do magazynu KZ.


W czasie pracy nad kolejnymi tomami "Kronik..." Ledroit nawiązał współpracę ze scenarzystą Thomasem Mosdim, najbardziej chyba znanym z serii Korrigans. W efekcie Ledroit zilustrował dwa pierwsze tomy serii "Xoco". Fabuła komiksu osadzona jest w Nowym Jorku w 1921 r. Seryjny zabójca terroryzuje miasto a śledztwo utknęło w miejscu. Jeden z tropów prowadzi do człowieka zaangażowanego w rytualne morderstwa... "Xoco" to metafizyczny thriller, ze znakomitymi rysunkami Ledroita. O ile w pierwszych tomach Kronik... dostrzec można rysunkowe błędy i niezgrabność, tak wydane w 1996 r. oba tomy "Xoco" ugruntowały pozycję autora jako świetnego grafika. Zwrócić należy także uwagę na odważne perspektywy wzmagające dynamizm i nastrój opowieści.

"Sha" (1996 – 1999)

W 1996 r. Ledroit nawiązał współpracę z Patem Millsem, w Polsce doskonale znanym z komiksów o Slainie. Razem stworzyli serię nazwaną "Sha" – opowieść o reinkarnacji i zemście osadzoną w futurystycznym świecie. W latach 1996 – 98 Ledroit zdążył narysować trzy tomy serii, po czym obaj autorzy zdecydowali się zamknąć serię z powodu jej nie najlepszej sprzedaży. W międzyczasie Ledroit samodzielnie stworzył komiks s-f "La Porte escarlate", w zamierzeniu stanowiący pierwszą część serii. Także i w tym przypadku seria została zarzucona – tym razem przez samo wydawnictwo Soleil.
 

"Requiem", Chevalier Vampire" (od 1999)

Niezadowoleni ze współpracy z Soleil, Mills i Ledroit wespół z Jacquesem Collinem (założycielem wydawnictwa Zenda) postanowili założyć własne wydawnictwo Nickel. Premierowym komiksem wydawnictwa był pierwszy tom komiksu "Requiem, Chevalier Vampire" (w wolnym tłumaczeniu: "Requiem, Wampirzy rycerz") z rysunkami Ledroita i scenariuszem Millsa. Album został wydany pod koniec 2000 r. Seria szybko zdobyła we Francji sporą popularność i wciąż jest kontynuowana. Do tej pory ukazało się 9 tomów z planowanych 12 głównej serii oraz 3 tomy serii odpryskowej "Claudia" (sc. Mills, rys. Franck Tacito). Głównym bohaterem komiksu jest niejaki Heinrich Augsburg, nazista z czasów II Wojny Światowej, który ginie na froncie wschodnim. Zamiast trafić do nieba lub piekła, zostaje wskrzeszony na planecie przypominającej Ziemię jako wampir z potężnymi mocami. Jest jeden szkopuł - wszystko jest na odwrót. Tam gdzie na Ziemi jest woda, tutaj jest ziemia i vice versa, ludzie zamiast się starzec młodnieją itd... Oczywiście to nie fabuła zadecydowała o sukcesie serii lecz majstersztykowe grafiki Ledroita, który serią o wampirach-rycerzach wzbił się na najwyższy poziom. Poszczególne kadry są tak wycyzelowane, że same w sobie mogłyby robić za osobne ilustracje, które można oprawić w ramkę i zawiesić np. w klubie dla motocyklistów, rockmenów, tudzież fanów fantastyki. Gdy połączyć to z dużym rozmachem opowieści i nie mniejszą dynamiką wyjdzie nam przepis na komiks, który wizualnie robi duże wrażenie. Seria idealnie wpisuje się w linię wydawniczą Egmontu "Obrazy grozy" i to taką spod znaku gore. W tym miejscu trzeba ostrzec, że w komiksie znaleźć można mocne, krwiste sceny, miejscami wręcz odpychające. Cała seria przeznaczona jest zdecydowanie dla dojrzałego czytelnika.

Pobocza


W latach 2005 – 08 wydawnictwo Daniel Maghen wydało artbook poświęcony plejadzie fantastycznych istot, zwłaszcza wróżkom, trolom itp. Pod koniec 2007 r. światło dzienne ujrzał kolejny artbook artysty. Na blisko 300 stronach podziwiać można grafiki z różnego okresu twórczości rysownika. W 2006 r. Ledroit stworzył grafiki koncepcyjne do gry Heroes of Might and Magic V.

Źródła: 1, 2

6 komentarzy:

Andrzej Janicki pisze...

Ciekawy gościnny występ. Ledroit bywa niesamowity, ale powiedzmy sobie szczerze - nikt Requiem u nas nie wyda:(

cl pisze...

Ale jest wydanie angielskie, więc nie przesadzajmy z :(.

Pharas pisze...

@Andrzej

Tak jak pisałem dla mnie Requiem to idealny kandydat do Obrazów Grozy ze względu na pasującą jak ulał tematykę i poziom rysunków. Jakby podzielić całą serię na jakieś sensowne integrale to wydanie mogłoby mieć sens.

Oczywiście Ledroit jest praktycznie nieznany u nas ale już taki Mills na okładce powinien być rozpoznawalny. No i dołożenie info o współtworzeniu przez Ledroita HOMM V też pewnie byłoby jakąś zachętą.

Ale podobno mamy zapaść rynku więc faktycznie może być i tak, że nigdy się tego nie doczekamy po polsku. W ostateczność, tak jak pisze cl, pozostaje wydanie angielskie.

Andrzej Janicki pisze...

@Pharas - Mam Heavy Metal z Requiem i mogę się tym zadowolić. Zgadzam się, że pasuje do Obrazów Grozy lub do wydania bez żadnego specjalnego szyldu, ale nie wierzę, że Egmont się skusi.

Kuba Oleksak pisze...

Egmont potrafi zaskoczyć czytelnika jeśli idzie o Europę. Rabate (miszcz nad miszcze), Tardi... może i tym razem?

Maciej pisze...

Bardzo dobry artykuł. Więcej gościnnych występów tego typu proszę.