sobota, 6 marca 2010

#391 - Komix-Express 29

Dzisiaj wystartowała akcja "Tęsknię za Tobą, zeszytówko" za którą odpowiada Nieformalny Front Fanów Komiksu, i która ma na celu "pokazanie wydawnictwom komiksowym, jak bardzo tęsknimy za tamtymi czasami". "Tamtymi" czyli złotymi latami 90-tymi, do których wzdychają komiksiarze pamiętający comiesięczną ganianinę po kioskach, w poszukiwaniu kolejnych zeszytów z przygodami superbohaterów DC i Marvela, serwowanych przez TM-Semic. Jak na razie cała akcja jest wynikiem spontanicznego zrywu, który dopiero w niedalekiej przyszłości ma nabrać konkretniejszych kształtów, a na tę chwilę zadaniem numer jeden jest dotarcie do jak najszerszej grupy zainteresowanej powrotem Supermana i reszty kalesoniarzy do kiosków. Impulsem do jej powstania, czy też kroplą przepełniającą czarę goryczy, była dla założycieli legendarna (acz ciężko powiedzieć czy prawdziwa) niechęć Tomasza Kołodziejczaka do klimatów superbohaterskich, którą można wyczuć przy jego odpowiedziach na każde pytanie w stylu "kiedy superhero zagości na dobre w Egmoncie?". Fakt faktem, że pytania te wydają się zasadne, skoro dobrze powodzi się zeszytówkom ze świata Gwiezdnych Wojen, a lada dzień do szerszej dystrybucji ma trafić pierwszy numer magazynu "Fantasy Komiks". Tak jak napisałem wcześniej, "Tęsknię za Tobą, zeszytówko" dopiero się rozkręca, więc konkretów należy oczekiwać w najbliższych dniach czy tygodniach. Ja ze swojej strony akcję tę z przyjemnością w miarę możliwości wesprę, bo wydaje mi się, że zeszyty powinny powrócić do czytelniczych rąk, których zapewne znalazłoby się odpowiednio dużo. Postępy Nieformalnego Frontu Fanów Komiksu można śledzić na blogu akcji, jak i świeżo założonym profilu na facebooku. (ŁM)

Ta wiadomość "wisiała w powietrzu" już od prawie roku, ale dopiero w ostatnią niedzielę Mateusz Skutnik na forum Gildii "sprowokował" Pawła Sawickiego do ujawnienia informacji, że w kwietniu Mroja Press wyda piąty już tom "Rewolucji", zatytułowany "Dwa Dni". Ponad trzy lata minęły od "Syntagmy", i wiele się przez ten czas zmieniło. Zaczynając od wydawcy (po Egmoncie komiksem "zajmowała się" Kultura Gniewu, ale po roku ciszy "przejęła" go Mroja), przez format (56 stron w formacie A5), a kończąc na fakcie, że będzie to pierwszy niemy komiks cyklu, zawierający dwie osobne historie (w tym "Zwykły dzień" stworzony do antologii "Stripburgera"). Konsekwencją tej rewolucyjnej zapowiedzi, jest opóźnienie drugiego i (niestety) ostatniego tomu RG - "Bangkok-Belleville". Zawita on na półkach "dobrych sklepów komiksowych" dopiero w czerwcu. (JT)

Nie tylko za Wielką Wodą Polakom udaje się przebić na komiksowym rynku, "nasi" całkiem nieźle radzą sobie również nad Sekwaną. Po licznych problemach z publikacją, wielokrotnym odkładaniu premiery i ściąganiu z wydawniczej rozpiski, światło dziennie na rynku frankofońskim ujrzy wreszcie autorski album Mirosława Urbaniaka. "London Thing" będzie już drugim, po "Un Western dans la poche", albumem warszawskiego twórcy we Francji. Wydany przez Glenat komiks będzie liczył sobie 56 stron i kosztował równe 13 ojro. Jeśli dobrze rozszyfrowałem opis "London Thing" napisany w języku Moliera i Racine'a rzecz ma być sensacyjną opowieścią z klasycznym motywem Doktora Jekylla i Pana Hyde'a w tle, rozgrywającą się w angielskiej stolicy. Album Mirasa wygląda na murowanego kandydata do sensacyjnej kolekcji Egmontu. A na razie redakcja Kolorowych Zeszytów przyłącza się do gratulacji dla autora! (KO)

W minionym tygodniu pojawił się nowy - pięćdziesiąty dziewiąty - numer KaZetu. Tym razem głównym tematem został argentyński komiksiarz Quino (Joaquín Salvador Lavado), niezbyt znany w Polsce autor komiksowych pasków "Mafalda". Jak przystało na pierwszy numer po sylwestrze, są też oczywiście komiksowe podsumowania 2009 roku z polskiego, francuskiego i amerykańskiego rynku, a dla kontrastu zapowiedzi komiksowych filmów na 2010. Oprócz tego w numerze znalazł się wywiad z Alexem Robinsonem, relacja z wystawy Poemiksu w Lublinie oraz standardowe rubryki, czyli recenzje polskich i zagranicznych komiksów oraz felieton Jakuba Sytego. Ciekaw jestem jakie atrakcje KaZet przygotuje na okrągły sześćdziesiąty numer? (JT)

Pod koniec lutego Mucha Comics przypomniała o swoim istnieniu fanom amerykańskiego mainstreamu. Najpierw wydając "Avengers: Disassembled", a w zeszłą sobotę podając na forum Alei Komiksu zapowiedzi na cały 2010 rok. Wedle tych planów już w marcu pojawi się "Dear Billy" napisany przez Gartha Ennisa. Miesiąc później Mucha chce zaserwować swoistą rozgrzewkę przed filmem "Iron Man 2", wydając "Invincible Iron Man: The Five Nightmares", w którym poznamy losy najbardziej znienawidzonego bohatera Marvela po "Civil War". Od maja do sierpnia zaplanowana jest pierwsza część "War Stories" (ponownie Garth Ennis i ponownie Druga Wojna Światowa - Paweł z Motywu poleca), kontynuacje ostatnio wydanego "Avengers: Disassembled", czyli "New Avengers" nadal pisane przez Briana M. Bendisa, oraz "Wolverine: Enemy of the State" #1 - "czysta rozrywka" autorstwa Marka Millara i Johna Romity Jr. A na zakończenie roku (od września do grudnia) pojawi się zakończenie westernu Briana Azzarello - "Loveless" #4 i "Wolverine: Enemy of the State", kontynuacja "New Avengers" oraz "Marvels: Eye of the Camera" - komiks Kurta Busieka i Jaya Anacleto, który (jak wieść niesie) jest lekturą obowiązkową dla tych, którym podobało się "Marvels". Wszystkie te komiksy, za wyjątkiem "Loveless" #4, mają być wydane w twardej oprawie, a ich ceny minimalnie wyższe od wcześniejszych publikacji Muchy. Plany bez dwóch zdań ambitne, pozostaje tylko uzbroić się w cierpliwość i mnóstwo nadziei na ich realizacje. A w 2011 "Civil War" i być może Daredevil i Batman... (JT)

Wraz z premierą szóstego numeru "Kolektywu", który ukazał się w swoje trzecie urodziny, wydawnictwo Dolna Półka postanowiło uczcić ten jubileusz udostępniając czytelnikom za darmo pierwsze trzy, niedostępne już numery magazynu. Wszystkie one dostępne są na stronie wydawnictwa, w zakładce e-magazyn i zajmują razem około 67mb. Wraz z premierą "szóstki" ujawniony został temat przewodni następnego numeru - będzie nim... "siedem". Kolejnej odsłony "Kolektywu" na papierze można spodziewać się przy okazji tegorocznego Międzynarodowego Festiwalu Komiksowego w Łodzi, a swoje prace zgłaszać można do 15 sierpnia - więcej szczegółów na temat naboru do "siódemki" dostępnych jest pod tym adresem. (ŁM)

Po długo wyczekiwanym Wąsatym Spotkaniu Komiksowym, pozostało tylko wspominać wydarzenia z ostatniej środy oraz rozpocząć odliczanie do kolejnej komiksowej imprezy jaką będzie Bydgoska Sobota z Komiksem (27 marca), na szczegóły której trzeba jeszcze chwilę poczekać, ale jak zdradził dzisiaj na swojej stronie jeden z organizatorów, Andrzej Janicki, swój udział w imprezie zapowiedział m.in. Jerzy Szyłak, Sławomir Kiełbus oraz KRL. Cztery tygodnie później, w stołecznym Centralnym Basenie Artystycznym odbędzie się Festiwal Komiksowa Warszawa (17-18 kwietnia), za który odpowiedzialne jest powstałe w ubiegłym roku Polskie Stowarzyszenie Komiksowe. Jako że zazwyczaj w Warszawie odbywało się jedno z dwóch (obok MFK) najważniejszych wydarzeń komiksowych, to z KW wiązane są nadzieje, iż impreza ta godnie zastąpi wueskę (jaka by ona nie była). W maju prawdopodobnie będzie można wybrać się do Radomia, aby tam uczestniczyć w kolejnej edycji Dnia z komiksem, natomiast ostatni weekend czerwca (26-27) przyniesie trzecią odsłonę Bałtyckiego Festiwalu Komiksu (Gdańsk), którego główna część imprezy podobnie jak w zeszłym roku odbędzie się w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej - szczegóły, podobnie jak w przypadku wcześniej wymienionych imprez, nie są jeszcze znane. (ŁM)

41 komentarzy:

timof pisze...

no dobra, to ja o zeszytówkach,

ale zanim o nich, to o pewnym błędzie nagminnie walonym w sieci, a na tej stronie szczególnie.
błędzie, który wkurwia tym bardziej, że m.in. to miejscowe towarzystwo prawiło mi, że nazwę wydawnictwa będzie pisać jak im się podoba i powoływało się na słownik.
no to teraz słownik:
http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629746
i przestańcie w końcu robić z liczebników porządkowych gówno! a nie że kali może, ale kalemu...

no dobra ale zeszyty.
na początek anegdotka o pewnym spotkaniu o dalajlamie. na spotkanie zapisało się parę setek ludzi na facebooku i z tegoż przylazło (dopełzło/oderwało się od kompa)... dosłownie zero!
więc sorry, ale będąc jakimkolwiek wydawcą nigdy nie zaufam pospolitemu ruszeniu kliknięć, które nie przekłada się na rzeczywistość.
więc cóż w zamian? a no więc. jak już się zbierze was odpowiednia grupa miłośników zeszytów, to złóżcie się i uruchomcie biznes zeszytowy i niech hula... skoro jest to taka świetna opcja. zmierzcie się chłopaki (i dziewczyny, jeśli są) z rzeczywistością, a nie każecie robić to innym. skoro ci inni nie chcą podjąć ryzyka, a wy wiecie, że to doskonała okazja na sukces rynkowy, więc co was powstrzymuje?

Tęsknię za Tobą, zeszytówko pisze...

@timof

"jak już się zbierze was odpowiednia grupa miłośników zeszytów, to złóżcie się i uruchomcie biznes zeszytowy i niech hula... skoro jest to taka świetna opcja. zmierzcie się chłopaki (i dziewczyny, jeśli są) z rzeczywistością, a nie każecie robić to innym. skoro ci inni nie chcą podjąć ryzyka, a wy wiecie, że to doskonała okazja na sukces rynkowy, więc co was powstrzymuje?"

Argument typu:

Recenzent: Nie podobała mi się szata graficzna komiksu.
Autor: To narysuj sobie lepszą! Co Cię powstrzymuje?

timof pisze...

cóż, mogłem się spodziewać takiej odpowiedzi;d
a odpowiedź dokładnie pokazuje sytuację, że fani by chcieli, ale nie swoimi rękoma, nie własnym portfelem. a w takim wypadku sorry, ale żadne apele nic nie dadzą.
bo żaden wydawca nie wyłoży takich pieniędzy, których nie ma, na coś na czym tylko i wyłącznie straci. nie zrobi tego też egmont, bo tam akurat rachunek ekonomiczny jest o wiele istotniejszy niż u pozostałych wydawców-fanów, którzy wydają komiksy z miłości.
no ale może jakiś ekspert ekonomista domorosły wyjaśni mi jak sprzedać zeszytówki w polsce? przedstawi koszta, spodziewane zyski, plan marketingowy.

Tęsknię za Tobą, zeszytówko pisze...

Tyle, że fani właśnie chcą własnym portfelem, bardzo chętnie wydamy te 5-8 zł miesięcznie na kolejny numer kolorowego zeszytu. A że nikt nie chce wziąć od nas tych pieniędzy... No cóż, to właśnie staramy się zmienić.

Tęsknię za Tobą, zeszytówko pisze...

Drodzy powstańcy! Gdzie byliście jak Niemcy przekraczali granicę, padało Westerplatte?

holcman pisze...

Co?

asu pisze...

ilu jest tych, co się zgłosili kupować zeszytówki?
pomnóżmy to nawet przez 10zł i policzmy na jakiego komiksu licencję nas stać. I wio!
Ja jako wydawca-amator chętnie się za coś takiego wezmę.

Piękne kolorowe zeszyty komiksowe za 5-8... no 10zł.
super!

Ale niestety mam taki dar (a może przekleństwo), że znam matematykę. Niektóre kwoty liczę w pamięci nawet.

Być wydawcą każdy może być. Bo to wystarczy mieć kilka iQ i ten argument timofa nie jest taki z pyty.
Jeśli ktoś potrafi zalożyć stronę, bloga, czy profil na facebooku to wydawnictwo jest porównywalnym wysiłkiem.
Jeśli ktoś policzył, że nie straci na tym pieniędzy, to nie ma się nad czym zastanawiać! Szał!

Kuba Oleksak pisze...

Timof,
na jakie spotkanie Dalajlamy? Bo jak na to krakowskie, to ludzie na schodach siedzieli. Na Żiżku też był komplet.

No dobra, ale jak o zeszytach

Kaman, 8 złotych za zeszyt, no to jest grube science-fiction. Poza tym w czym zeszyty mogą być lepsze od trejdów?

timof pisze...

szymon, przecież widać. klasyczna komunistyczna postawa roszczeniowa, która pomimo upadku systemu doskonale została zaszczepiona w społeczeństwie. siedzieć i narzekać, zamiast samemu spróbować. zero przedsiębiorczości. zrzucanie i spychanie na innych, gdy samemu siedzi się wygodnie i płacze nad nierozlanym mlekiem.
a taka postawa dowodzi tylko jednego, że sam autor pomysłu nie wierzy w jego powodzenie. skoro obronę swoich racji zmienia w pustą retorykę.

asu pisze...

aha
ps: Ale akcję popieram. Acz nie będę kupował zeszytówek jak leci, jeśli coś takiego wypali. Ale popieram.
I ciekaw jestem jaki jest cel akcji.
"Pokazanie wydawcom" to chujka w krzakach.
Czekam na konkrety.

timof pisze...

kubo,
czytaj dokładnie, nie dalajlamy a o dalajlamie.
w sumie jakiś czas temu miałem pomysł taki:
uruchamiam czwarty imprint i daje newsa na serwisy, że każdy chętny może zainwestować pieniądze w wydanie komiksu, który sobie zamarzył - on wykłada kasę. my zajmujemy się resztą. zysk idzie do niego.
ale wszystkie osoby, z którymi rozmawiałem obstawiły, że nie znajdzie się żaden chętny i nie ma sensu marnować energii na takie pomysły.

Kuba Oleksak pisze...

My bad.

pstraghi pisze...

Zeszytówki w Polsce? Super sprawa! Ale zgadzam się z Timofem, że akcja robiona od dupy strony.

A co do słynnej niechęci Egmontu do superherosów. To chyba bardziej chodzi o słynne topienie pieniędzy w superherosach. Tak przynajmniej twierdzi Kołodziejczak, że nikt w Polsce na superhesrosach za dobrze nie wyszedł.

Anonimowy pisze...

TM-Semic jakoś dziesięć lat dobrze wychodził na superherosach więc argument z dupy.

pjp pisze...

15 lat temu bajki na Polonii 1 cieszyły się popularnością. A dziś by się nie cieszyły. Łał. Czyli kontrargument z dupy, anonimku.

Anonimowy pisze...

A Kołodziejczak to wydaje głównie to co sam lubi, jakoś dziwnym trafem nowy magazyn z Egmontu to Fantasy a chyba nie muszę mówić jak wielkim fanem fantasy jest T.K.?

Anonimowy pisze...

pjp - 15 lat temu to mało kto miał Polonię. Więc zamilknij ignorancie.

pjp pisze...

Plask. Litości. To ja trolli nie karmię. Cześć.

Anonimowy pisze...

Sorry, czasem jestem strasznym kretynem. Już nie będę.

hds pisze...

Na zeszyty o kalesoniarzach jest cały czas zbyt mały i hermetyczny ryneczek.
Star Warsy mają rację bytu, bo jest sporo fanów GW.
Są w Polsce duże fankluby facetów w rajtuzach, organizujące zloty fan...atyków??? To było pytanie retoryczne ;]
Wszystkie wydawnictwa, które zabierały się za zeszyty (TM-Semic to odrobinę inne realia) wyszły na tym jak Zabłocki na mydle. Wystarczy przypomnieć sobie ile tego "śmiecia" zalegało w Empikach i księgarniach i gdzie się to teraz jeszcze sprzedaje ;-)
Interesik jak się patrzy, tylko rąsie zacierać ;D

Maciej pisze...

Interesik jak się patrzy,
tylko prącie pocierać ;D

kaerel pisze...

pitu pitu.

lubię zeszyty. lubię też masę innych rzeczy, których nie ma w polsce.

może lubiących zeszyty nie jest w cale tak mało. gdyby to przełożyć na klientów komiksów autorskich w polsce to byłoby zajebiście. ale wydawcy chłopców w rajtuzach (ci pierwotni wydawcy - posiadający prawa do tytułu) kładą na Was lachę.
licencja na komiks autorski jest tańsza bo prawa do niej ma przeważnie zrównoważony podmiot. natomiast ludzie trzymający w garści supre chłopców z pelerynami, sądzą, że maja w tej garści jaja boga i nie chcą spoglądać na rynki, które kisza się ze swoimi kilkoma tysiącami (kilkunastoma nawet - niech Wam będzie)klientów. potencjalnych klientów. cena licencji plus specyfika polskiego rynku, plus superkapitały wydawców polskich równa się zero takich komiksów w kioskach. macie za złe,że wydawca nie szasta bez opamiętania swoja kasa na prawo i lewo? pamiętajcie, że gdyby była możliwość zarobienia na tym, to w polsce było by kilka wydawnictw, które biłyby się o te komiksy. co jak co - ale akurat polacy to są łasi na kasę i potrafią ja robić - co moim zdaniem jest zaletą naszą.

a tisemiki się sprzedawały bo to były czasy kiedy alternatywą były kolorowe kwadraty na pegasusie albo notesiki z kolorowymi karteczkami z jednorożcami. no i nie było sklepów z dopalaczami, galerii handlowych z butami za 700 zł, do kina nikt nie chodził, faceci w gimnazjum nie mieli kosmetyczek wypchanych kremami i woda kolońska od jebanegoarmaniego, nie było avanti i mistrzostw polski w zakupach szmat a w knajpach siedzieli tylko zmarnowani życiem kolesie po czterdziestce.

zuziako pisze...

Mi się wydaje, że komiksy o superbohaterach wydawane w formie zeszytowej mają racje bytu tylko w Stanach. W Polsce w ogóle średnio idą wydania zeszytowe jakiekolwiek - wystarczy spojrzeć na przykład "Dobrego Komiksu", który wydawał świetnego Street Fightera, a i tak padł (choć tam czynnikiem był też fakt, że wykupili chyba tylko połowę serii). Nawet "Witch" nie jest tak popularny jak kiedyś.

W sklepach we Francji też nie widziałam zbyt wielu zeszytówek o superbohaterach. Właściwie to nie wiem czy widziałam jakiekolwiek.

Osobiście zresztą nie tęsknie za zeszytówkami - to upierdliwa sprawa, naście stron na miesiąc, trzeba o tym pamiętać, zbierać na półce, uważać żeby nie zgubić żadnego numeru... Wydania zbiorcze są wygodniejsze.

Spidey pisze...

Inicjatywa "Tęsknię za Tobą, zeszytówko" to naprawdę świetny pomysł. Na przykładzie Star Wars widać, że rynek zbytu na takie komiksy jest. I nie sądzę, że fanów Marvela w Polsce jest mniej niż fanów SW (tip - sądzę że jest ich nawet więcej), tylko po prostu są gorzej zorganizowani :)

O upadku wydawnictw wydających superhero mógłbym nawet książkę napisać ;) a większość argumentów timofa czy panów z kultury gniewu jest całkowicie z czapy.

Dziwne, że wszyscy krytykanci zapominają, że:
TM-Semic świetnie radził sobie z zeszytówkami przez całe lata 90-te.
Mandragora wydawała nawet mangę i manhwe a jej upadek nie miał nic wspólnego z zeszytówkami i superhero.
DK popełniło mnóstwo błędów u podstaw o których napisałem trochę na Blogu Śledzia: https://www.blogger.com/comment.g?blogID=5960401272916820016&postID=2893916183096236304 (kom. na samym dole).
Ci sami krytykanci zapominają, że w Polsce upadło kilkadziesiąt wydawnictw nie mających z zeszytówkami czy superhero nic wspólnego.
Padło mnóstwo wydawnictw zajmujących się tylko komiksami europejskimi lub amerykańskim Vertigo (po szczegóły zapraszam na WAK-a do listy wydawnictw komiksowych w Polsce)
Jednak nagle wszyscy o tym zapominają!
Egmont wydawał superhero i nie padł a w odpowiedziach pisze, że zeszytówka SW to ich jeden większych sukcesów wydawniczych.
Mucha Comics w odpowiedziach na pytania czytelników przekazuje, że najlepiej sprzedają się ich komiksy z Marvela.
Zmierzam do tego, że gdyby Egmont wystartował z jakąś grubszą zeszytówką (np. Mega Marvel i Mega DC) środowisko zbytu byłoby na pewno większe od zapowiadanego Fantasy Komiks czy SW.
A jakie komiksy sprzedają się najlepiej na allegro?
Jakoś dziwnym trafem to zeszytówki Semica czy oryginalne Marvela i DC są w największym obiegu.

@zuziako - w sklepach we Francji jest sporo zeszytówek, wydawaniem których zajmuje się Panini. Średnio 15-20 zeszytów z Marvela i DC tam się ukazuje.

zuziako pisze...

Ale one mają po 96 stron, to chyba nie zalicza się już do typowych "zeszytówek". Na pewno nie mają oprawy zeszytowej.

kmh pisze...

Spidey, piszę tę książkę, serio!

kaerel pisze...

@ Spidey - wiem, że choćbym przysięgał na swój własny przyszły grób, to mi nie uwierzysz, że to co teraz napiszę jest zupełnie bez podchujek i ironii, ale i tak zaryzykuje i napiszę:

to może jak masz (a może i ktoś jeszcze ma ) taka wiedzę, to jako sympatyk inicjatywy, podpowiedz coś wydawcom. bo nie chcę napisać - wydaj sam - bo to szczeniackie.

kaerel pisze...

a Wy kmh - jak żartujecie to bez 4 dna w jednym zdaniu bo ludzie nie wiedzą czy się śmiać czy się łapać za głowę. albo wklejajcie fotę Waszej miny kiedy to piszecie. może po oczach coś tam wywnioskuję:)

o - na przykład ja użyłem etomonikona.

timof pisze...

spidey do dzieła. czekam na książkę! kupię na pewno! nawet kilka sztuk, abyś nie był stratny;D

Ystad pisze...

o, to ja też książkę kupię. Ale żeby nie była za droga, bo nie chcę rezygnować z zakupu polskich komiksów.
i ogólnie to bardzo ciekawy temat jest na ksiązkę (aczkolwiek komiks super hero tak naprawdę po mnie dosyć mocno spływa).

godai pisze...

Ja wydaję zeszyty.

Chuj to jest, nie interes, i to nawet nie chuj taki jak stąd do Tokio, tylko takie prąciątko maluteńkie jak u kotka.

Żaden człowiek przy zdrowych zmysłach tego nie tknie metrowym kijem.

Głosujecie portfelem? To zagłosujcie z góry, zrzućcie się za towar na pół roku naprzód wszyscy i dajcie mi ten szmal. To ja wam zeszytówki zrobię. Nie zaryzykuję wydania nawet tysiąca złotych na jeden numer tylko dlatego, że internetowi fantaści nauczyli się zakładać blogi.

A mówię to z pozycji kolesia, którego zeszyty można było kupić w kioskach Ruchu w Radomiu, więc nie jestem byle chujem znikąd.

jarek pisze...

Spidey, tu nie chodzi o superhero tylko o zeszytówki, prawda?
A takich Mucha nie wydaje . Egmont wydaje w takiej formie "Star Wars". A dlaczego nie wydaje np. Marvela co miesiąc? Znając Tomka Kołodziejczaka, to po prostu dlatego, że z ich kalkulacji wynika, że to się po prostu nie opłaca. A pisząc "kalkulacja" mam na myśli również oszacowanie rynku zbytu. W końcu wydają raz na jakiś czas superherosów i widzą, jak te tytuły się sprzedają.

Ja osobiście mam zeszytówki gdzieś (no, chyba że polskich autorów. Ale takich to ty z kolei Spidey masz gdzieś, prawda?), wolę TPB. A jak widzę listę tytułów, które sprzedaje na allegro np. Multiversum to mi się już totalnie odechciewa.

Więc, poważnie i serio mówię, dla inicjatorów akcji i jej fanów mam jedną radę - zbierzcie się i zróbcie wydawnictwo. To jest najlepszy sposób, żeby pokazać działającym dziś w Polsce wydawnictwom komiksowym, że się mylą w swojej polityce repertuarowej.

Skoro to takie hity, to przecież nie możecie stracić, prawda? Obiecuję, że będę kupował.

pjp pisze...

Ho ho. W Radomiu! Nie ma to tamto.

holcman pisze...

Ten "Jarek" to ja - holcman.

Łukasz Mazur pisze...

@jarek - będziesz kupował pomimo tego, że masz je gdzieś? Ciekawe ;)

I dlaczego robi Ci się 'totalni odechciewa' jak widzisz listę Multi na allegro?

holcman pisze...

@Łukasz Mazur

ad 1. bo staram się kupować wszystko, co ukazuje się w Polsce. Taki głupi nawyk. I te polskie zeszytówki miałbym mniej gdzieś niż teraz mam amerykańskie.

ad 2. bo jest tego tyle, że nawet nie chce mi się całej tej listy przejrzeć. Co właśnie obrazuje mój stosunek do zeszytówek zza oceanu. A TPB owszem, chętnie.

Łukasz Mazur pisze...

Ok, rozumje.

Co do zeszytówek, to dla mnie przynajmniej mają jedną poważną zaletę/przewagę w porównaniu z TP - cliffhangery! Na rozwiązanie których trzeba czekać miesiąc, albo i więcej. W zbiorczych jakoś to napięcie związane z ostatnią stroną każdej części ucieka ;)

wunderbar pisze...

@godai

"To ja wam zeszytówki zrobię." - brawo, właśnie na taką odważną deklarację czekają w tym kraju wszyscy miłośnicy dobrego komiksu! Wielkie dzięki, Godaju, ze wszystkich wydawców tylko Dolna Polka ma na tyle jaj żeby gonić za beznadziejnym i ponownie uwierzyć w zeszyty! ;p

Kiedy będzie można się spodziewać dalszych konkretów? ^_^

Spidey pisze...

To ja chyba napiszę tą książkę ;)

Cliffhangery! gdybym czytał ŻT w zeszytach to bym pozjadał wszystkie palce ze zniecierpliwienia ;)

godai pisze...

Wunderbar: dzień po tym, jak się zgłosi ktoś ze szmalem.

Wtedy ustalimy, czy mają to być trykoty, czy jednak idziemy nadal w polskie zeszyty.

timof pisze...

pisz, pisz...
tylko pamiętaj, że tę nie tą, bo cię krytycy zjedzą.

no godai, to dawaj znać, czy się znalazł bogaty inwestor;)