sobota, 20 czerwca 2009

#187 - New British Comics

Przeciętnemu polskiemu czytelnikowi udało się dożyć czasów, kiedy wirtualne półki sklepów komiksowych uginają się pod naporem dziesiątek albumów, zeszytów i tomików. I to nie tylko tych, importowanych z najbardziej rozwiniętych rynków (amerykańskiego, japońskiego czy frankofońskiego), ale również z komiksowych peryferiów, jak Portugalia, Szwecja, Finlandia, Rosja, Niemcy. Wielką Brytanię możnaby umieścić gdzieś pomiędzy tymi dwoma biegunami, wszak jest to ojczyzna magazynu „2000 A.D.” i sędziego Dredda. Komiks wyspiarski prezentowany jest w Polsce szczątkowo, głównie przez obfity dorobek szkockich i angielskich emigrantów, jak Alan Moore, Neil Gaiman, Grant Morrison czy Warren Ellis, tworzących w Ameryce. Próbą wypełnienia tej luki jest projekt Karola Wiśniewskiego „New British Comics”, który swoją premierę miał podczas. marcowych Warszawskich Spotkaniach Komiksowych. Na jego łamach zaprezentowano prace młodego, wybijającego się dopiero na komiksową dojrzałość pokolenia Brytyjczyków. Lwią część stanowią twórcy tuż po swoich debiutach, mający najczęściej na swoim koncie pierwsze prace, choć zdarzają się również weterani ołówka, jak Timothy Rees, powoli pukający do mainstreamu.

Wiadomo, jak to bywa z antologiami – „czasem słońce, czasem deszcz”. Z „New British Comics” jest trochę tak, jak ze sprowadzeniem zagranicznych futbolistów przez polskie kluby piłkarskie. Z reguły jest to piłkarski szrot z Bałkan, piątoligowcy z Ameryki Łacińskiej albo odrzuty ze Słowacji bądź Czech nie nadający się na grę nawet w rezerwach. Ale czasem uda się trafić będąca na dorobku perełkę, którą po jednym, dwóch udanych sezonach, za kilka milionów euro zostanie wyekspediowana do lepszego piłkarsko świata. Obok komiksów trącających jeszcze nieco amatorszczyzną, jak „Towarzysze Broni” Petera Rogersa, Toma Walsha i Jarosława Zielińskiego czy „Jackie idzie do piekła” Dana White`a, chamskich, (a do tego kiepskich) andergrandów w stylu pracy Malcy Duff czy „Bezsensu życia wg Elexendera Browne`a” oraz komiksów mieszczących się w kategorii „jest ok., może następnym razem” („To szczera prawda…” Daniela Locke`a oraz „Andromeda i wąż morski” Tony`ego Hickmana i Leonie O`Moore) znaleźć można dwa, przepyszne rodzynki.

Pierwszym z nim jest „Damienne Hobbs Odbija” (fragment prezentowany powyżej) Nelsona Evergreena, frywolnie napisana etiuda, będący wariacją na temat „Alicji po drugiej stronie lustra”. I tylko żal, że został zaprezentowany jedynie w odcieniach szarości, bo znakomite malarskie rysunki Evergreena o wiele lepiej prezentowałby się w pełnej palecie barw. Drugim rodzynkiem są dwa jednostronicowe szorciaki „Charlie Parker: Złota Rączka” (fragment prezentowany obok). Humorystyczne opowieści leniwym fachowcu od wszystkiego Paula O`Connela i Lawrence`a Elwicka tryskają niebanalnym humorem doprawionym igraszkami z formą komiksu.

Z pewnością trudno o jakieś wiążące oceny brytyjskiej sceny komiksowej po lekturze jednej, 80-stronnicowej antologii, prezentującej poziom rodzimego „Jeju”. Na pewno cieszy sama inicjatywa przedstawienia polskiemu odbiorcy tego, co dzieje się po tamtej stronie kanału La Manche. Znajdujący się na okładce napis „Nr. 1, marzec 2009” każe sądzić, że na jednej antologii brytyjskiego komiksu się nie skończy, a „NBC” stanie się tytułem cyklicznie przedstawiającym komiksowe dokonania wyspiarzy. Oby jak najlepsze.

3 komentarze:

rysielec pisze...

Nie wiem czy taki był cel, ale fragmenty komiksów nie chcą mi się powiększyć :(

arcz pisze...

*Abrakadabra*
Spróbuj raz jeszcze!

Karol Wisniewski pisze...

Gwoli informacji - „Damienne Hobbs Odbija” została narysowana właśnie w czerni i bieli. Autor chwilowo nie zamierza kolorować swej pracy, acz zarazem nie wyklucza zrobienia tego w odległej przyszłości.