Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jean-Francois Di Giorgio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jean-Francois Di Giorgio. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 listopada 2010

#622 - Fantasy Komiks nr.05 i nr.06

Po krótkiej, wakacyjnej przerwie "Fantasy Komiks" powraca. Cykliczna antologia fantasy dobiła już do szóstego numeru i można już chyba pokusić się o wstępne podsumowanie kioskowego projektu Egmontu.Wraz z "Rytuałem Morinagi" swojego kresu dobiegł "Samuraj" Di Giorgio i Geneta. Graficznie komiks wciąż może się podobać, ale do fabuły można mieć spore zastrzeżenia. Niech lepiej Europejczycy zostawią samurajską tematykę Japończykom i Stanowi Sakai. Niewiele więcej dobrego mogę powiedzieć o powoli finiszującej "Legendzie", która nijak nie może przekroczyć granicy dzielącą komiks tylko przeciętny, od chociaż dobrego. Swolfsowi daleko od formy, którą prezentował przy okazji "Księcia Nocy", choć graficznie trzyma fason. Ciągle za najlepszy tytuł z "FK" uważam "Rozbitków z Ythaq". Ciekawa, choć nie do końca oryginalna kreacja świata przedstawionego, wartka akcja z tomu na tom posuwająca historię do przodu i przyjemne dla oka rysunki. Scotch Arleston dobrze wie, że w klimacie fantasy prochu już wymyślić się na da, więc stara się jak najbardziej pokręcić fabułę i rozbudować postacie. Dopiero finał pokaże czy mu się to udało. Od reszty stawki dość wyraźnie odstają "Lasy Opalu", w których tenże Arleston niezbyt się popisał. W historii rażą oklepane motywy (zły tyran niewolący królestwo, bohater-wybraniec mający go powstrzymać), fabuła rozwija się bardzo schematycznie, a rysunki prezentują się co najwyżej średnio.

We wrześniowym i październikowym numerze „FK” zadebiutowały dwie nowe serie i jeden cykl stripów. Trylogia "Zaraza" autorstwa Jean-Charlesa Gaudina i Frederica Peyneta pojawiła się w numerze piątym, a "Sloka" (rzecz z 2003 roku), debiutancka seria Ulriga Godderidge'a i znanego z "Rozbitków" Adriena Flocha, wystartowała w szóstym. Lepiej rokuje ten pierwszy tytuł, choćby dzięki temu, że odcina się od większości serwowanych na łamach magazynu serii skupionych głównie na efektownej akcji w fantastycznych (bądź kosmicznych) dekoracjach. Akcja, skoncentrowana wokół tytułowej "Zarazy" rozwija się wolno. Choć nie braknie dynamicznych scen potyczek i pościgów, fabuła skupia się bardziej na konfliktach głównych bohaterów, pochodzących z plemion, różniących się obyczajami i wierzeniami. Mimo, że te relacje kreślone są dość grubą krechą, pozostawia miłe wrażenie, a jeszcze lepiej prezentuje się oprawa graficzna przynosząca na myśl szlachetną kreskę Paula Gillona z "Rozbitków Czasu"."Sloka" natomiast może uchodzić za pierwowzór "Avatara". W tajemniczej dżungli rozbija się dwóch żołnierzy, od wielu lat walczących w brutalnym konflikcie rozdzierającym całą planetę. Ocaleni przez lokalne plemię, uczą się żyć godnie z rytmem natury i pradawnymi wierzeniami. Niestety, w ślad za Sloką i jego przyjacielem, Arnem, przybywa ich wojna i kładzie kres rajskiej egzystencji autochtonów. Ale przeżywszy atak swoich byłych towarzyszy broni, Sloka ma okazać się kluczem do zwycięstwa jednej ze stron. Szorciaki z cyklu "Barbok i Blondella" są komediowym ujęciem znanego z baśni motywu pięknej księżniczki pilnowanej przez smoka. Relacje pomiędzy zionącym ogniem monstrum, a niewiastą czekającą na swojego wybawiciela i przyszłego męża to prawdziwa kopalnie świetnych pomysłów i nie sądziłem, że taki pomysł można popsuć, a jednak… Komiksowi Le Roya i Alizona brakuje tego, co w takich tytułach najważniejszego – poczucia humoru. "Barbok i Blondella" nie są śmieszni!

Wszystko wskazuje na to, że czytelnicy polubili "Fantasty Komiks", a magazyn całkiem dobrze przyjął się w szerokiej dystrybucji, obejmującej oprócz sklepów komiksowych i Empików, saloniki prasowe i kioski. Wyniki sprzedaży, na które powołuje się Egmont, są na tyle dobre, że pismo utrzymuje się na powierzchni, ale trudno mówić, aby stało się przebojem. Twierdzenia, że powrót komiksów do kiosków zbawi rynek można (kolejny raz) odłożyć między bajki, bo "FK" nie pociągnie za sobą komiksowej inwazji. Choć za pierwsze sygnały takowej można by uznać pojawienie się "Komiksowych Hitów" oraz kolejnego tytułu związanego z uniwersum "Gwiezdnych Wojen"…

Mnie "Fantasy Komiks" cieszy nie tyle, jako komiks (czytaj – dzieło sztuki), tylko, jako pewnego rodzaju artefakt, nostalgicznie wspomnienie przeszłości, kiedy po szkole przeszukiwałem pobliskie "Ruchy" w poszukiwaniu nowych komiksów. Sama lektura opowieści przeznaczonych raczej dla młodszego czytelnika to tylko dodatek do dreszczu kioskowego polowania, niecierpliwego wyczekiwania "i co dalej" z ulubionymi tytułami/bohaterami i wypatrywania nowych serii.

wtorek, 6 lipca 2010

#495 - Fantasy Komiks nr. 02 i 03

Jeszcze chyba za wcześnie by wyrokować czy projekt pod kryptonimem "Fantasy Komiks" okazał się sukcesem. Zresztą pytań o pozycję, która ma poprawić sytuację komiksowego rynku jest znacznie więcej. Czy dzięki serii komiks ma szansę trafić pod strzechy? Czy "FK" sprzedaje się na tyle dobrze, aby spokojnie utrzymać się na rynku, bez konieczności dokładania do interesu? Czy popularność komiksów spod znaku magii i miecza będzie się przekładała na popularność innych pozycji, obecnych na księgarskich półkach? Skoro te pytania pozostają bez odpowiedzi, warto przyjrzeć się zawartości kolejnych dwóch numerów…

W drugiej antologii "Fantasy Komiks" zadebiutowała seria "Samuraj" autorstwa scenarzysty Jean-Francois Di Giorgio i rysownika Frederica Geneta. Jak sam tytuł wskazuje, jest to opowieść rodem z feudalnej Japonii, zamieszkałej przez dzielnych roninów, okrutnych, rządnych władzy daimyo i demonów ze wschodniej mitologii. Przyrządzona po europejsku, ale doprawiona pikantnymi, mangowymi przyprawami. O ile fabularnie "Samuraj" wygląda dość średnio, o tyle pod względem graficznym wygląda naprawdę dobrze. Genet ma bardzo lekką, delikatnie nasyconą tuszem kreskę, która może się podobać. Drugą nowością jest "Heroic Pizza" Augustina, traktująca o dostawcach pizzy w świecie zamieszkałym przez smoki, rycerzy i trolle. Swego czasu była to pozycja zapowiadana przez wegetującego obecnie wydawnictwo Manozoku. Średnio zabawna, "Brzdące z Troy" wypadają o wiele lepiej.

Wciąż bardzo dobrze prezentuje się mój faworyt "FK", czyli "Rozbitkowie z Ythaq" Scotch Arlestona i Adriana Flocha. Historia rozwija się w dość interesującym kierunku, akcja pędzi na złamanie karku, co i rusz zmieniają się dekoracje, pojawiają się nowi bohaterowie, a starzy pokazują się z nieznanej dotąd strony. Sceny humorystyczne, szczególnie w obrębie uczuciowego trójkąta Granit-Narvar-Kalista, przeplatają się z dynamiczną akcją, pościgami i efektownymi walkami, a na horyzoncie zaczęła majaczyć tajemnica tytułowych rozbitków i korporacji Silver Star. Po komiksie widać rękę sprawnego scenarzysty, który ma na swoim koncie niejeden, dobry mainstreamowy komiks.

Może "Lasy Opalu" nie porywają tak opowiadaną historią, ale z pewnością wrażenie robi kreacja świata przedstawionego. Jako żywo przynosi na myśl motywy z "Gwiezdnych Wojen" osadzone w dekoracjach fantasy – jest rycerski zakon stojący na straży porządku w królestwie, złowrogi imperator pod butem, którego cierpią jego podwładni. W komiksie pojawia się żeński odpowiednik Obi-Wana, jest wreszcie wybraniec, który położy kres rządom tyrana. Philippe Pellet rysuje tylko poprawnie, a Arleston tym razem niespecjalnie się wysila.

Wciąż najmniej ciekawie prezentuje się "Legenda" Swolfsa. Przyznaje, że w jej przypadku miałem największe problemy z przypomnieniem sobie, co wydarzyło się w poprzednim tomie, bo fabuła skręciła w dość niespodziewanym kierunku. Seria coraz mocniej kojarzy się ze "Skargą Utraconych Ziemi", co samo w sobie nie jest niczym złym. Wszystko w rękach Swolfsa, bo wciąż może zrobić z "Legendą" coś ciekawego i oryginalnego. Niech to będzie jakiś twist, wydarzenie, postać – cokolwiek, byle historia ruszyła z kopyta, bo na razie strasznie się z nią męczę. Co o samej historii źle świadczyć nie musi i można zwalić na mój gust. Bo na dobrą sprawę wszystkie serie publikowane na łamach "Fantasy Komiks" trzymają dość równy, mainstreamowy poziom i dla wielu młodszych czytelników, zaczynających dopiero swoją przygodę z komiksem, będzie to wspaniała rozrywka. Obawiam się jednak, że bardziej wymagający odbiorcy mogą trochę kręcić nosem.

Moich ulubionych "Rozbitków" braknie jednak w czwartym tomie antologii. Zostaną zastąpieni przez powracające "Lasy Opalu", którym będą towarzyszyły trzecie tomy "Legendy" i "Samuraja" oraz humorystyczne szorciaki. "Fantasy Komiks" numer 04 w kioskach pojawi się 2 lipca.