środa, 8 czerwca 2011

#777 - Kraken

Dziś na łamach Kolorowych Zeszytów debiutuje Maciej Gierszewski. "Gierę" możecie kojarzyć z jego bloga Kopiec Kreta, na którym pisze nie tylko o komiksach, z jego tekstów publikowanych na Alei Komiksu (o pewnym zinie) i komiksowego Poltera (którym wygrał pewien konkurs). Przywitajcie go ciepło, bo wygląda na to, że zadomowi się tutaj na dłużej! (KO)
Kraken to legendarny potwór morski o monstrualnych rozmiarach, który w czasach Pliniusza Starszego żył w wodach Morza Śródziemnego i uniemożliwiał statkom przepłynięcie przez Cieśninę Gibraltarską. Kilka wieków później przeprowadził się na zimne wody dalekiej Skandynawii i Islandii. Tam również polował na okręty pełne marynarzy, oplatał je swoimi czterema wielgaśnymi mackami i ściągał w ciemną głębinę. Natomiast panowie Jordi Bernet i Antonio Segura przenoszą tę przerażającą kryptydę do kanałów i ścieków, jakie rozciągają się pod Metropol City.

Podziemny świat metropolii jest nie tylko schronieniem dla mitycznego zła w postaci Krakena. Ukrywają się tam również uciekający przed ziemskim wymiarem sprawiedliwości przestępcy, zbrodniarze, świry, mordercy, złodzieje i kaznodzieje. Kanały stały się dla nich drugim domem, drugim miastem. Utrzymaniem ładu i porządku, ściganiem przestępców oraz Krakena zajmuje się Podziemna Grupa Operacyjna Policji Matropol, której przewodzi porucznik Dante.

"Dante i Wergili przekraczają bramę piekieł i zatrzymują się w przedsionku, gdzie cierpią dusze ludzi, którym na ziemi dobro i zło było równie obojętne; następnie docierają do brzegów Acherontu i obserwują Charona przewożącego dusze potępione. Oślepiony błyskawicą Dante pada - jako pada człowiek senny - i w tym omdleniu zostaje przeniesiony na drugi brzeg rzeki." To nie jest fragment skryptu Antonio Segury, a wstęp Edwarda Porębowicza do III pieśni "Piekła" z "Boskiej komedii" pióra Dantego Alighieri. To w tej pieśni padają słowa, które mogą być mottem dla komiksu hiszpańskich twórców: "Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją...". Intertekstualne odwołanie do utworu włoskiego poety wydaje się aż nazbyt oczywiste.

Jednakże bohatera komiksu nikt przez mroczne zakamarki podziemnego świata nie oprowadza. Opowieść o zmaganiach porucznika Dantego została tak zbudowana, że to on jest dla czytelnika przewodnikiem po kiepsko oświetlonych, wilgotnych, zatęchłych sektorach podziemnego miasta oraz po mrocznych zakamarkach duszy człowieka. Wbrew tytułowi, pościg za Krakenem nie jest główną siłą napędową scenariusza tego utworu. Potwór czai się w cieniu, gra epizodyczną rolę, nigdy nie zostaje ukazany w pełni swoich monstrualnych kształtów i rozmiarów. Jest złem przyczajonym gdzieś pod wodą, pływa w ściekach, ukrywa się w mroku. Dla Dantego tymi, którzy wyrządzają namacalne, konkretne zło są ludzie. I to z ich niechlubnymi czynami musi się codziennie mierzyć, bo piekło to inni. Kraken okazuje się być zupełnie bezstronny, jest potworem, który nie patrzy na zasługi i przewiny. Pożera i dobrych, i złych, winnych i niewinnych.

Komiks Antonio Segury i Jordiego Berneta nie jest ani horrorem, ani opowieścią fantasy. "Kraken" jest przykładem klasycznej opowieści w stylu noir. Pojawiają się prawie wszystkie elementy charakterystyczne dla czarnego kryminału. Mamy więc stróża prawa, który ma zadanie do wykonania. Przestrzegającego własnego kodeksu, który pozwala mu odróżnić dobro od zła i to, co słuszne od tego, co niesłuszne. Rozumiejącego swoją pracę jako misję. Jest cynicznym, ale przyzwoitym gliną, który stara się dbać o swoich podwładnych i podopiecznych. Oczywiście są też skorumpowani politycy i urzędnicy, całe hordy nieprzyjemnych typów spod ciemnej gwiazdy, a także seksowne kobiety, niektóre stoją po stronie dobra i sprawiedliwości, a niektóre po stronie zła i bezprawia. Jest element emocjonalnego zaangażowania między porucznikiem Dante, a piękną panią sierżant o imieniu Maria. Oczywiście, związek między tym dwojgiem nie ma szczęśliwego zakończenia.

Wizualnie "Krakena" oceniam bardzo wysoko. Jakość grafik Jordiego Berneta w tym komiksie nie odbiega poziomem realizacji od rysunków, znanej także u nas, serii "Torpedo". Również są wykonane w czerni i bieli, z wyraźną przewagą czerni. Charakteryzuje je wielka dbałość o szczegół, niezależnie od tego czy są to rysy twarzy bohaterów, elementy ich stroju, czy też przedmioty (np. wszelkiego rodzaju pistolety, karabiny i rewolwery). Dodatkowo moją uwagę przykuł fakt, że komiks nasycony jest dużą ilością słów dźwiękonaśladowczych, prawie na każdej stronie są kadry, w których one się pojawiają. "Słychać" strzały, dźwięk przeładowywanej broi, odkładanie słuchawki telefonu, echo kroków odbijających się od pustych korytarzy, szum wody płynącej przez kanały, spadającej z podziemnych wodospadów. Warto wspomnieć o jeszcze jednym aspekcie rysunków Berneta. Dzięki stosunkowo małym kadrom, umieszczonym po sześć czy siedem na planszy, dzięki rezygnacji z szerokiego planu, dzięki ujęciom kanałów i gardzieli razem ze sklepieniami, udało mu się osiągnąć efekt klaustrofobii.

Dobrze, że "Kraken" to dzieło jednotomowe. Wszystkie chwyty i zabiegi zarówno scenarzysty, jak i rysownika, mają odpowiednie natężenie i właściwą siłę – zaciekawiają. Tak sobie myślę, że gdyby nagle ukazał się drugi tom tej opowieści, to pewnie bym go nie kupił.

5 komentarzy:

kolec pisze...

No to powodzenia, Maćku.

Maciej Gierszewski pisze...

dzięki!
wydaj coś, też pójdziesz na widelec
;-)))

Anonimowy pisze...

Huh, bardzo zgrabny tekścior! Fajnie, że na Kolorowych wreszcie pojawił się ktoś nowy!

stig helmer pisze...

Potwierdzam. Maciek świetnie pisze. Czytam kopiec "od dawna".

Anonimowy pisze...

:)