sobota, 16 maja 2009

#176b - Ankieta: Co z tą polską (siecią komiksową)?

Paweł Kamiński (Verminard) – trzeci (chronologicznie) z redaktorów Motywu Drogi:

1) Szybkie i celne, przeciętnie długie recenzje z nikłymi elementami analizy - teksty kierowane do czytelnika, a nie mające uzasadnić wydumane tezy i fundować komiksowi wysoki etos.

2) Blogi, w sensie właściwym tego słowa, nie czeka nic nowego. Zawsze będą i ktoś na nich będzie pisać czego ostatnio słuchał, gdzie jadł i jaki komiks przeczytał - takie jednoosobowe dzienniki nie wyginą. A nie należy z nimi mylić serwisów na silniku blogowym, na których pisze 2-3-5 osób na określony temat. To po prostu serwisy, magazyny, które będą sobie egzystować, rozrastając się stopniowo - sprzyja temu choćby łatwość zarządzania treściami na stronie postawionej na silniku blogowym i rozbudowana interakcja z innymi stronami tego typu (cytowanie, linkowanie) i czytelnikami. Nadrobione zostaną braki w stosunku do "tradycyjnych" serwisów - bazy danych i newsy. Choć, czy takie elementy są w ogóle potrzebne? Bazy danych częściowo zastąpi Wikipedia i inne wiki tylko o komiksie + strony wydawnictw. A zdobycie newsów w epoce Twittera i rssów nie stanowi dla czytelnika trudności i może to robić sam.

3) Moim zdaniem jeszcze na razie się uzupełniają, ale inicjatywa należy do blogów i magazynów. One są w stanie reagować szybciej na nowości, nie są uzależnione od egzemplarzy recenzenckich, mogą sobie pozwolić na bardziej kontrowersyjne opinie i subiektywny dobór opisywanych rzeczy. Mają też ułatwiony kontakt z czytelnikami. O ułatwionym zarządzaniu treścią, dzięki czemu redaktor może być sam sobie webmasterem, już wspomniałem.

4) Zamierzam dalej pisać, pewnie hobbystycznie i pewnie dalej na luzie. Nie sądzę, że powstanie potrzeba pisania naukowego o komiksie – ludzie w sieci szukać będą raczej opinii i okazji do podyskutowania. Miło by było z pisania o komiksie uczynić niewielkie źródło dochodu, ale nie jestem na tym skupiony i nie jest mój główny cel. Chcę pisać i widzieć, że komuś sprawia frajdę czytanie tego. Lub nie sprawia i jest to okazja do gorącej dyskusji.

Kuba Oleksak (Julek) – były redaktor „Below Radars”, o komiksie bloguje na Kolorowych Zeszytch i pisze do „Splotu”:

Bawiąc się nieco w jasnowidza wieszczę, że polska sieć komiksowa będzie rozwijała się w dwóch kierunkach. Na jednym biegunie będą serwisy komiksowe, które będą funkcjonowały jako obszerne bazy danych wydanych i zapowiadanych komiksów, specjalizujące się w podawaniu bieżących informacji i newsów. Na blogach wylądują szybkie recenzje, komentarze i będą prowadzone dyskusje.

Nie jest żadną tajemnica, że na chwilę obecną dynamicznej rozwijają się blogaski, natomiast wśród serwisów i magazynów panuje zgodna stagnacja. Kombinuje właściwie tylko Repek i Polter z próbami większego „uspołecznienia” witryny, inni (Gildia, Aleja, Wrak) nie mają chyba pomysłu, w która stronę pociągnąć cały ten bałagan. A mieć powinny, skoro są stosunkowo hojnie „sponsorowane” przez polskich wydawców.

Nie sądzę, żeby doszło do sytuacji, w której blogi wyprą serwisy, bądź na odwrót – będą się raczej dopełniały i uzupełniały, choć w sportowej rywalizacji między nimi z pewnością będzie dochodziło do mniej lub bardziej brutalnych fauli.

Nie widzę przeszkód, żeby za kilka lat ta tendencja się odwróciła, ale na chwilę obecną tak to właśnie wygląda. O komiksach czytam (głównie) na blogaskach, a informacji praktycznych (kto kolorował stare „Punishery” rysowane przez Larsena?) szukam na serwisach. Niekoniecznie polskich. Problemem jest nieobecność publicystyki, tej luźniejszej (analizy, teksty przekrojowe, sylwetki/biografie), i tej poważniejszej, naukowej, krytycznej. Ją, niejako z założenia, powinny zajmować się magazynu komiksowe, których… no cóż, nie ma za wiele. Ani „Zeszyty Komiksowe”, borykające się chyba z jakimiś problemami, ani „Ziniol”, ani „Kazet”, o którym trudno coś dobrego powiedzieć nie wywiązują się z tej roli. Inna sprawa, że niewiele osób chyba interesuje pogłębione spojrzenie na komiks, który przecież wszyscy zgodnie, jak jeden mąż, uważamy za sztukę. I wcale nie musi to oznaczać nudnych elaboratów, pełnych wyszukanych egzegez, trudnych terminów i naukowego zacięcia, względnie zadęcia.

Przyznam, że nie lubię takiego rozdrobnienia, które za każdym razem trzeba ogarniać. Zdecydowanie jestem za konsolidacją piszących w sieci o komiksie w dwóch, trzech miejscach, gdzie mógłbym znaleźć wszystko, co jest mi potrzebne. Inna sprawa, że nie widzę kandydata, wokół którego warto byłoby trud takiej konsolidacji podjąć.

Maciej Pałka – rysownik (niedawno wydane „Strange Places”, przedtem „10 Bolesnych Operacji” i „Waciane Kafliki Żyttu”), siedzący „w komiksie” od zawsze, bloger:

Myślę, że będzie tak jak do tej pory, czyli zróżnicowanie. Z wszystkimi zaletami i wadami takiego stanu. Skłaniałbym się jednak do przewagi lapidarnego chłamu niż rozwoju sieciowej „komiksologii”. Z drugiej strony, już teraz widać, że mało kogo obchodzą wynurzenia przykładowego Jasia wchłaniającego popkulturę. W sieci jest miejsce chyba tylko na jeden Motyw Drogi. Reszta blogasków piszących w tym stylu nie ma przyszłości. Blogaski w polskiej sieci stanowią kolejną platformę integracji środowiska komiksowego i jest to fajne zjawisko. Wystarczy podpatrzeć, kto publicznie śledzi jakie blogi i gdzie komentuje, żeby móc naszkicować sobie koleżeńską pajęczynę komiksowego półświatka. Siłą napędową blogów są albo osoby prowadzące danego bloga, albo niepowtarzalna tematyka. Na ciągnięcie bloga siłą swojej osobowości może pozwolić sobie niewiele osób (Śledziu, Daniel Chmielewski, KRL), więc jedynym rozsądnym wyjściem jest chyba coraz większa specjalizacja i szukanie swoich nisz (w niszach). Tutaj artyści mają przewagę nad „zwykłymi” bloggerami, bo już z założenia prezentują wyjątkowy materiał, którego nie można wygrzebać w necie.

Takie blogi - portfolia nie są też przedłużeniami for dyskusyjnych, gdzie nikt już nie dyskutuje tylko wygłasza opinie. Za to trafnym przykładem strony sprofilowanej pod względem publicystyki są Kolorowe Zeszyty. Jest pewna linia, motyw przewodni. Nie jest to zbiór przypadkowych recenzji tego co wpadło w oko autorowi bloga. Serwisy nadal będą istniały. To nie ulega wątpliwości. Część blogów stanie się również „mini serwisami”, ale funkcjonującymi na innych zasadach niż serwisy - molochy.
Na swoim blogu bawiłem się już w osobisty pamiętnik komiksiarza, recenzje, newsy i wywiady. Znalazłem sobie złoty środek, którym są ziny. W przyszłości mam zamiar bardziej skupić się na tym temacie a nawet zaznaczę to w nowym layoucie strony. Powrócą (jeszcze nie wiem kiedy, ale wkrótce) recenzje zinów, będzie więcej wywiadów z młodymi twórcami i dopingowanie polskich komiksiarzy. Jednym słowem - kumoterstwo! Głównym celem blogaska pozostanie oczywiście automotywacja i lansik.

Współpraca między jednymi a drugimi była, jest i będzie. Serwisy tworzą przecież ludzie, którzy też są obecni w fandomie. Mogę wypowiadać się tylko z własnego doświadczenia, ale sam czasami współpracuję z Gildią Komiksu i publikuję tam niektóre wywiady z komiksiarzami, które wcześniej wrzucam na bloga.

Tomasz Pstrągowski (Pstraghi) – o komiksie pisze na wp.pl i do „Splotu”; redaktor naczelny zamkniętego „Komikzu”, bloger:

Blog to blog – nad blogiem nikt nie ma żadnej kontroli. Można publikować subiektywne recenzje, chwalić komiksy swoich kumpli, objeżdżać kretynów, którzy nagabują twoją koleżankę, lub umawiać się na piwo na najbliższym WSK. Nawet świetnie pisany blog wciąż pozostaje tylko notatnikiem, internetowym śmietniskiem, na który można wrzucać, co się chce i kiedy się chce. Od blogowych tekstów nie oczekujemy intelektualnego ładunku (dlatego niestety nikt nie czyta wielgaśnych artykułów Daniela Chmielewskiego), ani obiektywizmu (obiektywizmu zresztą nie oczekujemy zwłaszcza), nie przeszkadza nawet, że recenzje na blogach mogą być krótkie i powierzchowne (Kamil Śmiałkowski). Polskie blogowisko to w sporej mierze siatka kolegów, którzy nawzajem linkują do swoich stron i komentują swoje posty (to nie jest zarzut, tak działa społeczność blogowa i nic w tym złego). Oczywiście najbardziej cenię sobie Motyw Drogi, ale pomimo starań twórców wciąż uważam, że to blog – magazyn kieruje się jednak nieco innymi zasadami, jest jakiś zaplanowany numer, jakaś regularność ukazywania się numerów, mnogość tekstów w jednym miejscu sprawia, że nieco inaczej się je odbiera.

Ale dużo też prawdy jest w tym, że bywa, że polskie serwisy niewiele różnią się od blogów – przede wszystkim nikt ich nie kontroluje merytorycznie (co widać zwłaszcza przy wpadkach Alei i obsuwach Gildii). Szczerze – nie wiem dlaczego serwisy komiksowe w Polsce działają tak jak działają, choć mam silne podejrzenia, że chodzi o brak kasy i czasu, o to, że jak wiele innych rzeczy w polskim komiksie i one robione są hobbistycznie. A przy tym wszystkim paradoksalnie najbardziej nielubiana Aleja Komiksu jest moim zdaniem najlepsza, bo jej redaktorzy przynajmniej radzą sobie z w miarę regularnym dodawaniu newsów, przeglądaniem anglojęzycznych portali i kontrolowaniem wypowiedzi wydawców na swoim forum. Na Gildii i Polterze jest z tym gorzej. Nie odpowiada mi mierny, czasami wręcz licealny poziom niektórych recenzji, ale moim zdaniem nie są też wyjściem krytycznoliterackie recenzje profesora Szyłaka – od takiego tekstu raczej oczekuje odpowiedzi na pytanie „Czy kupić komiks?” niż „Jak go odczytać, by nic nie przegapić?”. Na takie refleksje miejsce powinno być na oddzielnej publicystycznej półce, ale tej niestety nie ma nigdzie poza Zeszytami Komiksowymi. Największą zaletą serwisów są bazy danych (dobrze prowadzone na niemal wszystkich serwisach na szczęście). Blogi tego nigdy nie będą miały z racji silnika, na którym działają – zresztą nad bazą trzeba tracić dużo czasu, a tego zazwyczaj pisarze blogowi nie mają – ich pisarstwo to niezobowiązujące hobby, za które nikt nie może ich rozliczać.

A na marginesie - cała dyskusja wydaje mi się nieco nietrafiona – ani blogi nie staną się bardziej profesjonalne, ani serwisy nie zatrudnią dobrych autorów. Blogów bronić będą ich autorzy i ich czytelnicy/koledzy, a serwisów redakcje serwisów i tysiące użytkowników, którzy mogą na nich znaleźć informacje na temat tytułu sprzed 10 lat. Chciałbym, żeby to się zmieniło, ale by tak się stało serwisy muszą zacząć skupiać wokół siebie społeczność – dobrych, zaangażowanych publicystów, którzy poświęcą im tyle czasu, co własnym blogom – a żeby tak się stało potrzebne są pieniądze.

Maciej Reputakowski (Repek) – redaktor naczelny działu komiksowego Poltera, komiksiarz i bloger:

1) Po pierwsze zakładanie, że w sieci coś będzie głębokie lub analityczne, to dla mnie marzenia ściętej głowy. Sieć, pojmowana masowo, a więc także publicystyka sieciowa ogólnie, będzie zawsze dążyć do skrótowości i powierzchowności. Tak działają serwisy (poza sporadycznymi publikacjami), takie są też w większości blogi. W nielicznych przypadkach pojawiają się rzeczy obszerniejsze, ale to margines na granicy błędu statystycznego. Alternatywą na marginesie mainstreamu mogłoby być najwyżej publikowanie w całości w sieci tego, co np. ukazało się w „Zeszytach Komiksowych” czy „Ziniolach” (z braku innych regularników, które próbują głębiej wnikać w tematy komiksowe).

Drugie pytanie brzmi, co nazywamy publicystyką. W serwisach ona niemalże nie występuje. Ja przynajmniej nie zaliczam do niej recenzji, już szybciej wywiady, ale tylko takie, które mają na celu rozmowę o czymś więcej niż tylko o planach wydawniczych. W blogach publicystyka przybiera formy... blognotek. Porządnych, ciekawych felietonów lub głębszych analiz PRAWIE nie ma. Są za to krótkie, fajne, wciągające teksty na rozmaite tematy.

I po trzecie - kto miałby takie analizy pisać i skąd miałby na to wziąć czas? Nie wiem jak na blogach, ale w serwisie jest zazwyczaj tyle codziennej roboty, że nikt nie myśli jeszcze o tekstach na dziesięć stron.

2) Pamiętajmy, że komiksiarze i ich blogi nie istnieją w próżni, to część większego zjawiska. Dlatego, co do blogów ogólnie - nie mam pojęcia co będzie dalej. Tu trzeba by pytać osoby, które śledzą rozwój trendów w sieci. Gdy ktoś pisze, że blogi zawładną siecią, to mam refleksję, że pewnie już dawno to zrobiły, a my nawet nie widzimy, że niebawem zostaną wyparte przez coś nowego. Gdy sześć lat temu w serwisie blog.pl (ktoś go jeszcze pamięta?) prowadziliśmy blog fikcyjnej nastolatki promującej naszą imprezę, to była względna nowość. Dziś to jest passe na maxa.

Co do blogów komiksowych, to świetnie, że są. Wydaje mi się, że Maciej Pałka pisał jakiś czas temu na swoim blogu, że to one w jakiś sposób stanowią o sile fandomu komiksowego w Polsce. Siła ta jest niewielka (wystarczy spojrzeć na wkład fanów w imprezy komiksowe i w ogóle ich aktywność w sieci), ale jakaś jest. Kiedyś były tylko fora, teraz są blogi, na których każdy może podzielić się swoimi wrażeniami z lektury. A także - co znacznie cenniejsze - opowiedzieć o czymś, do czego nie wszyscy mają dostęp. Przykładem są chociażby Kolorowe Zeszyty. :)

3) Po pierwsze, na razie to nie ma żadnych relacji, więc nie wiem, co ma się kształtować. Blogi robią zupełnie co innego niż serwisy. Nie znam bloga, który pokrywałby, choć 90% tego, co biorą na siebie serwisy (i vice versa!). Dla mnie to działalność w dwóch zupełnie różnych sferach, więc nawet nie ma jak się wypierać.

Po drugie, rywalizacja dotyczy po prostu tego, gdzie wejdzie czytelnik. Czy spędzi pięć minut tu, czy po dwie i pół w obu miejscach, zanim pójdzie na facebooka. Wydaje mi się jednak, że mamy raczej zjawisko poszerzania oferty, co zawsze jest pozytywne. Ja w każdym razie nie czuję najmniejszego zagrożenia ze strony blogów, bo naszą konkurencją są inne serwisy. I my sami, nasze własne ambicje, by robić coś lepiej.

Mnie działalność blogów ogromnie cieszy. Szczególnie tych, które robią coś dla ludzi, a nie tylko dla siebie - konkursy, jakieś akcje. Dzięki temu coś się dzieje. Jeszcze parę lat temu, gdy zaczynałem się bawić w prowadzenie serwisu, była tu jedna wielka pustynia. Teraz wreszcie są jakieś oazy, choć tylko na kilku jest coś dobrego do picia. Warto też uważać na stawianie opozycji blogi (liczba mnoga) - serwisy (liczba mnoga). Może ona prowadzić do błędów w obliczeniach. Każdy blog jak i serwis działa bowiem na własną rękę.

4) Rozumiem, że chodzi o dział komiksowy Poltera? Dla mnie od początku to był sposób za zajmowanie się własnym hobby. I będę się tym zajmował, dopóki będę miał na to siłę i czas, którego nie zabierze mi tzw. życie. Czyli czynności, które dają pieniążki. Ewentualnie, jeśli znajdzie się ktoś ze świeżymi pomysłami, zapałem i czasem, kto to przejmie. Znaleźć taką osobę niestety nie jest łatwo.

I to największy plus blogów: można je robić nieregularnie, robić czasem krótkie przerwy, nic nas nie goni, nie ma wielkiej presji poza tą wywieraną przez oczekujących czytelników. W serwisie tej presji jest więcej z różnych stron. To - czysto psychologicznie, nie czasowo - robota na pelny etat. Nie masz dnia w ciągu tygodnia, w którym nie musisz się zastanowić, co masz do zrobienia, wrzucenia, zredagowania, odpisania. Przerwa na więcej niż tydzień to masakra, więcej niż miesiąc - w zasadzie koniec zabawy. Późniejszy powrót to naprawdę sporo zachodu. Zaletą serwisu jest wsparcie większej struktury i własne źródło dopływu ludzi, którzy mogą ci pomóc. Przy większości blogów ich autorzy muszą liczyć tylko na siebie.

Dominik Szcześniak (Lucek) – scenarzysta (między innymi „Dom Żałoby”, „Kraina Herzoga”, „Waciane Kafliki Żyttu”) i rysownik komikowy („Czaki”), redaktor naczelny „Ziniola”:

Wybrałem opcję sztywnego trzymania się pytań. Przy fristajlu nie wyrobiłbym się do niedzielnego wieczora…

Po pierwsze - nie wiem. Zielonego ani bladego pojęcia nie mam. Wnikliwe analizy raczej odpadają, bo chyba w świecie internetowym bardziej liczy się krótka, zwarta forma, którą każdy szybko może łyknąć w pięciominutowej przerwie w pracy. Ale może się mylę. Generalnie sieć to tak duże miejsce, że może pomieścić i elaboraty i analizy i zwykłe opinie czytelników, więc zapewne jak już będzie musiała, to pomieści. A to, że będą wojny między zwolennikami jednej a fanami drugiej opcji, to już inna sprawa...

Po drugie - we wróżkę bawił się nie będę z tą przyszłością. Według mnie, obecnie, na stan dzisiejszy (15 V 09, 00:41) blogi są ok. Są szczere - to przede wszystkim. Czasem gówniarsko szczere, ale to też ma swoje plusy. Blogi dla serwisów są jak ziny dla magazynów. Takie nieposkromione ksero, o czasem bardzo autentycznej jakości. Czy ich przyszłość będzie świetlana? - tego nie wiem, ale że teraźniejszość jest bardzo ciekawa, to pewne.

Po trzecie - Wszystko będzie się rozgrywało na polu konstruktywnej i mobilizującej konkurencji. Pod warunkiem, że serwisy zerwą ze swoją konfekcyjną formułą rodem z toi-toia. A jeśli nie zerwą, to pewnie będą musiały pogodzić się z niską frekwencją na nich, aż w końcu zemrą zapewne...

I po czwarte – „Ziniol” się usieciowił w dość poważny sposób. Prawdopodobnie w momencie, gdy wydawcy odechce się wtapiać pieniądze, a redakcji naginać po godzinach za friko, przeniesie się do tej sieci na stałe. Nie jest to, co prawda przyszłość, jaką sobie wymarzyłem, no ale zawsze jakaś.

63 komentarze:

Julek pisze...

Ufff, jak któremuś z ankietowanych coś mimo wszystkich zabezpieczeńs przekręciłem coś skrewiłem, coś popsułem, niech daje znać!

Maciej pisze...

Kolejność pytań u mnie nie teges. Ale już nic nie ruszaj.


Tak poza tem, merytorycznie i nie offtopując: Chudy pierdoli na maxa.
Gorzkie żale przybywajcie...

Chudy pisze...

Konkrety proszę.

Anna pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Maciej pisze...

No właśnie. Konkrety proszę.

Nazwiska, linki, przykłady a nie kocopoły i ujadanie bez pokrycia na spisek żydomasonerii.

Chudy pisze...

Nie mam zamiaru zniżać się do takiego poziomu dyskusji i nie będę donosił jak jakiś ubek.

Dobrze wiadomo, kto uważa siebie za prostaka.

Zresztą, to ja Ciebie pierwszy poprosiłem o rozwinięcie opinii, nie na odwrót.

Maciej pisze...

Ale jakich chcesz ode mnie konkretów, skoro to właśnie Ty lecisz ogólnikami? Ciężko zrozumieć coś z tego pełnego oburzenia bełkotu.

Co za "dobrze wiadomo"?
Jakie "dobrze wiadomo"?

Chudy pisze...

Przecież to jasne. Co konkretnie w mojej wypowiedzi Ci się nie podoba? Styl? Kompozycja? Może coś jeszcze?

Nie lubię pogadanki typu "tamten pierdoli na maxa i już". Co to ma być w ogóle? W piaskownicy jesteśmy, czy co?

Moja opinia jest taka dyplomatyczna specjalnie, by nikogo nie urazić. I niech tak zostanie.

Nie jestem tutaj, by mnie wszyscy lubili.

Maciej pisze...

"Moja opinia jest taka dyplomatyczna specjalnie, by nikogo nie urazić. I niech tak zostanie.

Nie jestem tutaj, by mnie wszyscy lubili."
No to w końcu jak?

Przepraszam, Chudy
no offence i w ogóle
ale
czy ty cierpisz na jakieś rozdwojenie jaźni
że tak sobie przeczysz?

Napierdalasz ogólnikami w tonie świętego oburzenia a jednocześnie nie chcesz nikogo urazić?

Skierowałeś może te swoje "to przecież jasne" do tajemniczego kręgu "kto ma wiedzieć, ten wie. Pozdro dla kumatych"?

Ja na przykład nie wiem do czego pijesz i dlatego traktuje Twoją wypowiedź jako pełne jadu pierdolenie.

Chudy pisze...

Jeżeli czujesz się urażony, to jest to jedynie wina twojego nadwrażliwego podejścia.

A koniec ostatniego posta jest skierowany m.in. do Ciebie i do innych, którzy uznają moje opinie za przepełniony jadem bełkot. Zresztą bezpodstawnie. Ale skoro już ukazujesz swoje oburzenie to coś musi być na rzeczy, prawda?

Taki już ze mnie typ.
Albo się mnie kocha, albo nienawidzi.

Maciej pisze...

Skąd wniosek, że poczułem się urażony? Po prostu mało co skumałem z Twojego ujadania. Komentuję, bo pierdolisz jak potłuczony a oburzenie leje się z Twojego tekstu a nie moich komciów.

Co do lubienia i nielubienia to odnoszę się tylko do tekstu więc nie wiem czemu bierzesz to do siebie i lecisz w pozę męczennika. Osobiście do Ciebie nic nie mam.

pjp pisze...

Ale z tego smuty wyszły, ja pierdolę. Czytam partiami małymi, bo się inaczej nie da.

Za dużo. Zbyt mała kompresja. Niepoprawione. Błędy. Koszmar.

Sorry Kuba, że Ci nie odpisałem, ale dla mnie to jest takie pierdolenie po prostu, bo ja naprawdę nie wiem jaka blogizacja, a jakie jest moje miejsce w sieci, to se każdy może zobaczyć - www.motywdrogi.pl.

Chudy, weź bądź facet, a nie teraz się kryjesz po kątach.

CD Jack pisze...

"chodzi o brak ... czasu, o to, że jak wiele innych rzeczy w polskim komiksie i one robione są hobbistycznie" - właśnie o to chodzi.

Daniel Chmielewski pisze...

Panowie, ja tu chciałem peany głosić, że takie towarzystwo, że w duchu porozumienia przynajmniej duchowego patrzymy na pewne aspekty życia w sieci, że już 11 komentarzy pod naszymi ankietami, więc dyskusja wre - a tu jakieś peryferie piaskownicy.

Michał, nic nowego w tym, że tworzą się, jak to w Wikipedii wyczytałem - "bloghoody", czyli dzielnice blogosfery - jak wszędzie gdzie wchodzi w grę pewien obszar, wirtualny, czy rzeczywisty i ludzie posiadający podobne poglądy na pewne sprawy.

Zgadzam się, że powinniśmy pilnować poziomów swoich tekstów (biję się w pierś, bo nie miałem siły i czasu na korektę tego, co wysłałem tu i już widzę multum błędów), ale to wszystko zajmuje czas. Zamiast atakować innych, propagujmy świadomość, że kontrola nad językiem jest silnym orężem - taka kampania a la - jeśli nie palisz, jesteś cool (co nie jest prawdą, ale mniejsza o to).

A że jest dużo gówna? Jedyna rada na to - używać prezerwatyw i pozwolić świńskiej grypie zredukować liczbę ludzi. A, i jeszcze cofnąć się do średniowiecza, kiedy tylko garstka ludzi potrafiła pisać, bo reszta była zajęta życiem, a nie gnuśnieniem w klasztorach.

Wciąż powtarzam - teraz jest więcej ciekawych rzeczy, niż kiedykolwiek, bo każdy ma możliwość wypowiedzenia się. Ale matematyka robi swoje, i przez to że każdy ma możliwość, trzeba trochę poszperać. I wracamy do początku - czyli do koterii - czyli plemiennych instytucji, które się zawiązują, by ich członkowie nie byli zagubionymi jednostkami w morzu zdemokratyzowanej technologii.

Mogą nam się różne zjawiska nie podobać, ale nie popełniajmy błędu polegającym na mówieniu "Kiedyś było lepiej", ale nie uwzględniając innych uwarunkowań ekonomiczno-społeczno-technologicznych, zwłaszcza, że internet jest największą rewolucją medialną od czasów Gutenberga, czyli XV wieku.

Chudy pisze...

A co mam niby tłumaczyć? Że prawo Strugeona działa wszędzie? że 90% wszystkiego to badziewie?

Nawet w blogosferze znajdują się miliony postów, które nie są godne nawet sekundy uwagi. Dlatego nie gloryfikuje aż tak bardzo blogosfery, która szczególnie w środowisku komiksowym jest uważana za Bóg wie co.

Myślę, że co poniektórym osobom brakuje pokory i skromności w tym, o czym mówią i jak mówią. Przewijają się one zarówno w komentarzach, jak i na forach. I w tym kontekście zgadzam się z tym, co napisałeś - kontrola nad językiem jest silnym orężem. Ten postulat powinien być skierowany do osób, które szydzą z innych i uważają ich za gorszych dyskutantów, niż w rzeczywistości są. Jak już powiedziałem, nie mam zamiaru nikogo wytykać palcem, bo te osoby ukazują swoją kulturę zarówno na forum, jak i w komentarzach. Każdy może sobie sprawdzić. Ubecja nie jest w moim stylu.

Poza tym, Daniel, kto tam gada, że kiedyś było lepiej? A internet rewolucją? Z pewnością, ale jak z niej korzystamy? Taka książka, która wyszła z drukarni, miała swój porządek i estetykę. A internet to taki śmietnik - ktoś sobie coś tam napisał i to nie jest przez nikogo kontrolowane. Nie widzę w tej anarchii żadnej otuchy.

kmh pisze...

Chudy: KTÓRYM OSOBOM? o to chodzi właśnie, żebyś przestał strzelać ogólnikami i wreszcie powiedział, kto i co.

Skoro już Kuba zadał sobie trud zebrania w jednym miejscu paru różnych opinii osób w temacie, to nie baw się podchody.

Julek pisze...

I cóż ja Ci mam, Łukaszu napisać, co napisze to w sumie będzie źle. Gdybym chciał to pewnie bym ślęczał nad tym tekstem i poprawiał go przez najbliższy tydzień. Wtedy temat straciłby nieco na aktualności.

No i temat Ci nie odpowiada - cóż zrobić, że taki temat właśnie elektryzuje polskie piekiełko i ma potencjał na konstruktywną dyskusję. A że smuty - nie mogę i nie zgodzę się. A dyskusja się jeszcze rozwinie, jak się skończy flejmik. Normalka.

Poza tym - jakie dyskusje, taki fandom. Wolsiz żebyśmy pogadli o podrabianych obwolutach i twardości okładek?

A że kompresja, że za dużo tekstu? Po częsci to wynika z "polityki" - niekogo nie będę "cenzurował", nie ma limitu znaków, każdy pisze tyle, ile uważa. W granicach rozsądku. Ankieta to ma być nieco więcej niż forumowy post czy pod-notatkowy komentarz, ale nieco mniej niż rasowy, prasowa ankieta, jaką znam z "Europy".

Próbowałem znaleźć równowagę. A że błędy? Wiem, że to żadne wytłumaczenie, ale wiesz ile zajełboy mi poprawiane tego wszystkiego, odsyłanie, autoryzowanie, znowu poprawianie i znowu autoryzowanie. Przecież nie będę gonił biednego Daniela co dwie gdzoiny do kompa, jak się chłopak jeszcze nie zdążył po tej Portugalii rozpakować.

łukaszu, z Ciebie zawsze mu się wyjść purysta i malkontent :)


A, no i jeszcze przychylam posta Danielowi odnośnie piaskownicy.

Chudy pisze...

No dobrze. Chcecie konkretów? To zapodam Wam jeden.

Chociażby gilbaert.

Powiedział jasno i wyraźnie za kogo się uważa: http://wrak.pl/smf/index.php?topic=60.msg2002#msg2002

Jest nieprzyjemny i ma takie odchyły, że żal brać to na poważnie. Te wszelkie przejażdżki personalne są po prostu obrzydliwe.

I mean... what the hell?

Julek pisze...

I jeszcze - to dwie notaki, jak i całe Kolorwoe Zeszyty podpadają pod kat. o której pisze Chudy - że to smietnik, brak porządku i esetyki.

Tylko warto zauważyć (co robię bijąc się w pierś, że jak zwykle popełniam błędy, a powinienem bardziej kontrolować to, co piszę i nie wytykajć nikomu błędów, skupionym będąc na swojej wesołej twórczości), że to sieciowa przypadłości i wszystkim (serwisom, magazyno) się zdarza równie często.

I na tej zasadzie powinnyśmy:

Zbanować Konwerskiego, bo pisze nie po polsku!
Zbanować Turka bo się odzywa lapidarnie i odsyła do google`a!
Zbanować Myka bo ze swoich wypowiedzi robi jakieś literackie koncepty!

Oczywiście to tylko takie przykłady z czapy, które nijak nie mogą być żadnymi argumentami :)

repek pisze...

Drugiej, Kubo, :)
Fajna sprawa, że to zrobiłeś, dzięki za Twój czas. Może się komuś wydawać, że to bicie piany, ale dla mnie bardzo ciekawe, na pewno dające do myślenia.

Jako twórca serwisu dziękuję i za krytyczne uwagi, i za parę pochwał.

Pozdrawiam

mtz&qba pisze...

@Kuba: tej, poprawek do mojej notki nie uwzględniłeś, albo nie dostałeś.

za dużo tekstu? Bez przesady, może czytanie z ekranu jest bardziej męczące niż czytanie wydrukowanego tekstu, ale... bez przesady ;-) wtedy byśmy musieli Daniela pogonić za jego blogowe kobyły, które JA doczytuję zawsze do końca (vide wpis Poznanie przez proces)- i potem nie mam siły skomentować, za to mam czas na refleksję- tylko, że jak już przemyslę sobie, to następna kobyłka wisi na blogu i proces się powtarza ;-) a czasami po prostu nie czuje się na siłach- za głupi jestem.

A ten temat jest jak najbardziej do przedyskutowania- w sumie próba zrobienia tego w formie ankiety dosyć ryzykowna, bo zależy od wypowiadających się, a oni oczywiście robią to po godzinach, są zmęczeni blablabla etc., ale nie na odpierdol- vide Daniel, który słów nie pożałował ;-)

no i nie jest nudno, wg mnie, choć sporo rzeczy się powtarza w wypowiedziach, ale przecież to jest ankieta, rajt? więc chodzi o zorientowanie się jaka opinia przeważa w danej kwestii. I tę funkcję TA ankieta spełnia.

Teraz kwestia jest taka: czy wnioski, podsumowanie polecą w komentarzach, czy wezmą to za pysk redaktorzy Kolorowych i napiszą "wypracowanie"/komentarz w osobnym poście?

Całości zjawiska, o którym za pomocą tej ankeiety postanowiono podsykutować, nie obejmiemy, bo za dużo i za szybko się dzieje, tu jest potrzebny jakis większy dystans czasowy, aby obiektywnie i w miarę wyczerpująco je opisać, ale próby są to godne pochwały.

Chudy pisze...

Wiesz, Kuba, ja się w ogóle zastanawiam się nad tym, czy jest możliwe uregulowanie internetu, czy to poprzez zaszczepienie jakiś norm czy prawa.

Po dłuższym namyśle sądzę, że wcześniej czy później sprawdzi się scenariusz z Ghost in the Shell, gdzie sieć sprawiła, ze granice państw straciły na znaczeniu. Obawiam się, ze to właśnie tutaj realizuje się historycznych umysł Hegla, poszukujący wolności w sensie idealnym.

kmh pisze...

Przypomniało mi się, że kiedyś pisałem też do "Nawiasu" i PCWKa. Czy to oznacza, że jednak jestem godzien tytułu "redaktora"?

Rob pisze...

Uważam, że bezpieczniej jest się uważać za prostaka niż za Bóg wie jak wyrobionego intelektualistę, bo na tym drugim można się przejechać. I to srogo.

To taki a propos Chudego, którego ani nie kocham ani nie nienawidzę, bo mi po prostu on dynda.

Daniel Chmielewski pisze...

A mnie nurtuje, Psze Państwa, skąd Kuba wytrzasnął tak genialne zdjęcie Tomka!

Z takim portretem to nawet nie trzeba wydać książki, by zyskać miano wielkiego pisarza.

pstraghi pisze...

Fuck, a myślałem, że moja wypowiedź będzie za długa... Daniel - ja sobie kiedyś obiecałem, że przeczytam cały twój blog. Teraz obiecuję sobie, że przeczytam cały blog plus wypowiedź w tej ankiecie.

pstraghi pisze...

Z zdjęcie Tomka Kuba dostał od Tomka. Wydaj mi książkę, a mam dla Ciebie zdjęcie na tył okładki:)

Maciej pisze...

Z foty widać, że Tomasz P. jest podobny z fizjonomii (piękna blaza)do słynnego pisarza Pawła Hujele.

Zaprawdę, fota na tył książki
lub przynajmniej skrzydełko.

gili pisze...

zabawny jesteś chudy.
toś sobie wybrał miejsce na prywatną vendettę. Gratuluje "kulturalny człowieku". I współczuje kompleksów.

Zacytuję co smakowitsze fragmenty:
"Myślę, że co poniektórym osobom brakuje pokory i skromności w tym, o czym mówią i jak mówią. "
"Nie mam zamiaru zniżać się do takiego poziomu dyskusji i nie będę donosił jak jakiś ubek."
"Co to ma być w ogóle? W piaskownicy jesteśmy, czy co?"

zastanów się nad własnymi słowami szczeniaku. A nie, przepraszam, "człowieku o wysokiej kulturze i autorze o wysokiej sferze merytorycznej"

ktoś tu coś mówił o dystansie?

grander pisze...

Jesteście wszyscy skończonymi chamami że tak jeździcie po człowieku, którego bez przesady możnaby nazwać najzdolniejszym młodym zdolnym Polskiej Krytyki Komiksowej. Porównajcie sobie swoje dokonania z dokonaniami publicystycznymi Michała Chudolińskiego jak mieliście tyle lat co on, a dopiero potem wieszajcie na nim psy jeżeli jeszcze będziecie mieli czelność.

repek pisze...

No szkoda, że jednak nie rozwinęła się rozmowa, bo uwagę przyciągnął post Chudego [na zasadzie pięści, stołu i nożyc].

Był fajny temat, można było poflejmować. :D Tak czy siak - fajna idea, w zasadzie prawie wszystkie wypowiedzi - szczególnie te nie skocentrowane na osobie odpowiadającego - czytało się bardzo dobrze.

Nocne pozdro

Pharas pisze...

Częściowo się z Chudym zgadzam. Mnie też drażniły podobne rzeczy ale w sumie dałem sobie na luz. Tym niemniej chamstwo, rażąca niechlujność w pisaniu, argumenty ad personam itp. świadczą nie tylko o piszącym ale przede wszystkim o jego stosunku do czytelnika. Takie miejsca staram się omijać lub ignorować.

Po drugie twierdzenie, że na forum to można znaleźć tylko dyskusje o jakości wydania jest po prostu nieprawdziwe i albo świadczy o krótkowzroczności albo o negatywnym nastawieniu.

Co do tego, że na forum jest wymiana opinii a nie dyskusja to tak było zawsze. Raz są opinie raz dyskusja - czy to teraz czy kiedyś. Śmiem twierdzić, że na blogach nie uświadczy się lepszej dyskusji niż na forum.

Aha, i nie wszyscy wychowali się na Produkcie. ;)

Maciej pisze...

Wilku, dlaczego śmiesz twierdzić, że na blogach nie uświadczy się lepszej dyskusji niż na forum skoro większość blogów starasz się omijać lub ignorować?

Pharas pisze...

Czasem wejdę też na jakieś inne, oprócz "ulubionych". :)

Z tych, które czytam, to czytam je dla wpisów, nie dla dyskusji prowadzonej pod wpisami. I osądzam też po tych blogach. Jeżeli na tych, których nie odwiedzam toczą się fajne dyskusje na tematy które mnie interesują to ok - mój błąd i przyznam ci rację.

Na razie jednak zdania nie cofam.

Maciej pisze...

Wilku -> Masz rację. Blogi czyta się dla wpisów a nie dla komentarzy. Często jednak notki są głosem w dyskusji toczącej się w sieci i o to chodzi w kwestii dyskusji na blogach a nie o dyskusję konkretnie w komentarzach pod danym wpisem.

Przykład - bekon rzuca temat na wraku -> Kolorowe podchwytują na blogu -> motyw podchwytuje u siebie -> godai u siebie -> rob u siebie -> bekon u siebie... i tworzy się siatka nierównorzędnych wypowiedzi, bo te ważniejsze (popularniejsze)są znowu komentowane. W odróżnieniu od forum, dyskusja może toczyć się wielopłaszczyznowo bez strachu, że zejdzie na manowce offtopu lub flamu. Jeśli powstanie ognisko zapalne w jednym miejscu, zawsze można wrócić do tematu w innym.

Decentralizacja i teoretyczna nieskończona ilość ośrodków wymiany argumentów służy demokratyzacji a nie anarchii.

Za to forum, gdzie na przykład zbanowałeś Rafała Szłapę za nazwanie kogoś nerdem jawi się jako zamordystyczny przeżytek zabijający dyskusję w imię poszanowania "jakości dyskusji" (sic!).

Tak to widzę.

Człowiek Potas pisze...

dawno nie widziałem tak gęsto sianego pierdolenia.

serwisy komiksowe niech robią swoje- informują o ekranizacjach komiksów i pokazują prace wysłane na konkurs mfk sprzed 2 lat. nic poza tym sie tam nie dzieje. a fora komiksowe to podwóreczka dla sfrustrowanych moderatorów.

blogi to blogi. jeden taki drugi owaki. niech ktoś zabroni. jakiś cwaniaczek.

Pharas pisze...

No i po co mnie oczerniasz, oskarżając o coś czego nie zrobiłem? Jakąś krucjatę uprawiasz za blogami za pomocą dyskredytacji forum?

Za "nerda" ktoś mógł dostać słowne upomnienie (ewentualnie ostrzeżenie - w co wątpię) ale na pewno nie bana i nie z mojej ręki. Jeśli dostał upomnienie lub ostrzeżenie to musiało to być w odpowiednim kontekście. Słowo "nerd" czy się to podoba czy nie MA wydźwięk pejoratywny w szczególności gdy jest użyte pod adresem konkretnej osoby.

Rozumiem, że jestem tą czarną owcą zabijającą wolność wypowiedzi ale bez przesady. lol.
Nie raz otrzymywałem privy z prośbą o jakąś ingerencję w temat gdzie wszystko wydawało mi się ok. Nie raz też pisali ludzie szybciej niż sam zdążyłem się zorientować z zasadnymi prośbami o ucięcie flame'u, uporządkowanie tematu itp. Jest jakiś odsetek osób (jaki - nie wiem) którym najlepiej dyskutuje się bez wycieczek osobistych i na temat. Jest też taka grupa, która tego nie lubi. Uważam, że rzeczowej dyskusji sprzyja to pierwsze rozwiązanie, czemu warunki stwarza moderowane forum.

Julek pisze...

To ja się jakos poczuwam do rzeczowej odpowiedzi na argumenty Chudego, bo, mimo całej sympatii jaką czuję do mojego umiłowanego w Batmanie kolegi, czuje to samo co Maciej. Pierdolisz strasznie, panie Michale.

Po pierwsze ilość edytorskich wpadek, błędów, nieporadności wtop, czy jakokolwiek inaczej to nazwiesz jest porównawalna na serwisach i blogach. Powiedz to chłopakom z Motywu, że się nie przykładają do korekty swoich txtów prosto w oczy. Zobaczam jaką skandaliczną manianę odstawia się na DCM. A i wydaje mi się, że jak się pisze do molocha, a nie na swoje, to się nawet mniej przykłada.

Co do tego "zalewu kału" - bardzo ciekawe, bo moim zdaniem jest całkowicie na odwrót - to serwisy nie mają zbyt wiele do zaoferowania (choć nie nazwałbym tego potopem kału) jeśli chodzi o teksty ostatnio.Tam broni honoru jedynie Szyłak, z fajnymi i wnikliymi txtami, które trafnie Pstraghi nazał "jak czytać, żeby nic nie przeoczyć", A prawdziwe perełki mozna znaleźc na blogach - świetny txt Gonza o "Zapasniku", inspoirująca notka Konwerskiego o "Niebie nad Brukselą", "Unikalnym być" z Motywu, które jest tekestem jaki chciałbym napisać, czy nawet ostatnio wpis Macieja o "Kwaziu" który jest WZOROWĄ recenzję komiksu i najlepsze recki serwisowe (które oprócz Szyłaka, pisze chyba Repek) mają się średnio. Choler,a no jak to jest, że większośc naprawdę interesujących, wartościowych, dobrze napisanych tekstów laduje właśnie na blogi, a nie na serwisy? Bo może nie chce sąsiadować z plagiatami i przedrukami z filmówki albo pojawiać sięw magazynie, który jest komiksowym odpowiednikiem "Bravo"?

I ostatni sprawa - no cóż, Gil niespecjalnie mnie chyba lubi, bo każda nadarzająca się okazję wykorzystuje, żeby mi przygryźć, ale muszę go bronić, bo gruuuubo pojechałeś.To, co zrobiłes nazywa się "kłamstwem", alb )dla mnie co gorsza) "intelektualnym nadużyciem". Znając sens wypowiedzi Gila po prostu ją przekręciłeś, nagiąłeś do swojej kulawej teoryjki, bo nie było w pobliżu nikogo, któ by do niej pasował.

A może rzeczywiście nie rozumiesz? Danielowi chodziło po prostu o to, że pisze konkretne txty, nie miesza materialzmu Heglowskiego do dyanmiki rozwoju komiksowych blogów bo jest to conajniej groteskowe, nie przyprawia je zadnym prze-intelektualizowanym sosem. I ja taką postawę jestem w stanie zrozumieć i nie widzę w niej nic złego.

Z grubsza to tyle. Jesli Cię uraziłem, to sorka, ale taka jest prawda. I nie chce być inna.

Można wracać do flejmowania.

Pharas pisze...

Mój komentarz był rzecz jasna do wypowiedzi Macieja.

@Człowiek Potas
Kolega ŁukaszB na pewno się ucieszy nazwaniem go sfrustrowanym moderatorem. :)

Maciej pisze...

LOL, sory
mój błąd, nie sprawdziłem dokładnie.

to było tylko upomnienie "za wyzwiska"
http://www.forum.gildia.pl/index.php/topic,20012.msg1005209.html#msg1005209

Wyzywanie od nerdów na forum dla nerdów O_o'

Nadal nie czujesz pewnego zgrzytu? :)

Człowiek Potas pisze...

codziennie dzwonię do Łukasza i mu o tym przypominam.

Maciej pisze...

W końcu Łukasz to prowincjusz z Łomży. Nic dziwnego, że jest sfrustrowany.

Pharas pisze...

@Maciej
Być może ty uważasz się za nerda, nic mi do tego. Ja nie.

Człowiek, który czyta ileś tam książek rocznie to nerd? Człowiek chodzący do kina ileś tam razy rocznie to nerd? Człowiek, który chodzi ileś tam razy rocznie do teatru to też nerd?

A może staje się nerdem gdy chce opisać/podyskutować o tym co zobaczył/przeczytał?

Takie podejście to jest dopiero LOL, w porywach nawet ROTFL. Bo nie jest żadne tam nerdowskie tylko najzupełniej normalne. Zaraz się dowiem, że każdy kto wydaje na kulturę ponadprzeciętne pieniądze i udziela się w sieci musi być nerdem.

Zresztą tak jak pisałem Nerd = określenie pejoratywne. I to w zasadzie wyczerpuje temat.

Maciej pisze...

No cóż, to jest tylko twoja osobista opinia, która nikogo nie obchodzi.

Julek pisze...

I jeszcze jedno postscriptum do mojego wpisu:

Na blogach, które odwiedzam piszą ludzie których gust znam, wiem co lubią, czego nie. Kumam, jak coś odradzają, ablo polecają. Nie wygłaszają przypadkowych opinii, z tym, liczę się i biore pod uwagę to, co piszą.

Natomiast na serwisach w chwili obecnej produkuje się banda przypadkowych "recenzentów", o których nie wiem, czy się znają, na tym co pisze, czy mają pojceice czy najpierw czyta się obrazki czy dymki, czy tylko uprawiają swoją radosną twórczość.

Nie ufam. A swoimi tekstami nie wzbudzają mojego zaufania nijak.

Pharas pisze...

Niby co jest moją opinią?

I fajnie że piszesz o sobie "wszyscy". I like it. :)

Maciej pisze...

Przyznaj się, że nie zajrzałeś w ten link który wkleiłem :)

Pharas pisze...

Przyznaję, za pierwszym razem nie zajrzałem. :) Ale to niewiele zmienia.

To, że jest to określenie pejoratywne to przecież żadna moja opinia. O_o Myślisz, że przed tym słownym upomnieniem nie zajrzałem do Wikipedii, żeby sprawdzić znaczenie tego słowa, którą potem cytował Witz na swoją obronę? Problem w tym, że on i ty pomijacie znaczenie słowa "pejoratywny".

Maciej pisze...

Wilku -> Wydaje mi się, że jesteś strasznie zdziadziały skoro musiałeś sprawdzać w Wikipedii co znaczy słowo nerd.

A użycie go "na forum dla nerdów" jest analogiczne do wyrażenia "czarnuch", którym bez spinki ciskają w siebie afroamerykanie:)
Ewentualnie patrząc na nasze komiksowe poletko "komiksowy pedał", lub "komiksowa ciota", które jednak mają wydźwięk zdecydowanie bardziej pejoratywny.

Słowo NERD w języku polskim nigdy nie miało wydźwięku pejoratywnego (w odróżnieniu od wspomnianego pedała, czy cioty), bo zawsze byo stosowane tylko i wyłącznie w fandomie. Zatraciło przez to swój oryginalny kontekst.

Coś jak w używanym często-gęsto słówku "fakju". Nie oznacza bynajmniej tego samego co "wypierdalaj".

Twoją opinią jest, że wyrażenie "nerd" Cię osobiście dotyka i godzi w Twoje uczucia. Nie masz racji i oburzasz się niepotrzebnie, ale to już Twój problem. Nie zauważasz, że robisz z igły widły - to jest tylko i wyłącznie Twój problem.

Twoje problemy nie mają żadnego odbicia w rzeczywistości.

I nie piszę tego po to by Cię oczerniać czy szkalować, czy powodować u Ciebie pulsowanie hemoroida.

pjp pisze...

Hej, zje... eee... znaczy się nerdy, patrzcie jaka ładna pogoda na zewnątrz!

@grander - LOL!

Chudy pisze...

Po pierwsze - kolegów z Motywu czy z Kolorowych nie zaliczam do potopu, o którym mówiłem. Taj samo jak bloga Daniela Chmielewskiego, Gonza oraz tych na CBR, Newsaramie czy Comics Reporter. Niemniej chyba zgodzisz się ze mną, że zdecydowana liczba blogów jest tworzona dla kameralnej grupki osób(właściwie przyjaciół), którzy nie oczekują od autora jakiś głębokich przemyśleń, tylko jakiś badziewnych relacji, a jeżeli są już jakieś wrażenia z przeczytanych/obejrzanych rzeczy, to sprowadzają się one do jakiś trywialnych farmazonów.

Blogi, o których ty wspominasz, należą do 10% z prawa Strugeona. I zajmują niestety większą część tych 10%. Stąd też nie wychwalam pod niebiosa blogosfery, ponieważ uważam, że ona na to nie zasługuje. Ale to, że mam taki stosunek a nie inny nie oznacza wcale, że jestem jakimś wielkim zwolennikiem serwisów internetowych. Wchodzę to tu, to tam, czytając rzeczy, które wydają mi się interesujące. Czasami zdarzają się straszne rozczarowania po jednej, jak i drugiej stronie, ale moim zdaniem nie można powiedzieć, że blogosfera jest lepsza od serwisów. Nie wartościowałbym sprawy i jednocześnie nie ograniczałbym się na lekturę wyłącznie blogów czy serwisów. No bo niby po co?

O Gilu nie ma co gadać. To, jaki ma stosunek do ludzi i za kogo się uważa, można zaobserwować na forach i blogu.

Po prostu mam swój wyrobiony obraz o blogosferze w Polsce jako takiej. Jest tych parę blogów, w których autorzy piszą ciekawie i pokazują rzeczy, które wcześniej nie były mi znane. Takie blogaski, które otwierają okno na świat, warto czytać. Resztę natomiast omijam. A to przez powtarzalność kwestii, a to złą polszczyznę itd. Komuś innemu mogą się one podobać. I w porządku. Ja się od nich oddalam, gdyż uważam, że życie jest za krótkie na czytanie wszystkiego i należy subiektywnie wybrać, co jest warte uwagi.

Wilk natomaist wważa, że lepsze dyskusje są na forach aniżeli na blogach. I tutaj się z nim w pełni zgadzam, gdyż na forach jesteśmy moderowani i regulowani. W blogaskach czegoś takiego nie ma. Nie mam na nich wielu użytecznych opcji, które z kolei możemy znaoleźć na forach. Mało tego, komentarze często sprowadzają się do śmiechów chichów, niż do rzeczowej dyskusji. A to ktoś ładną laskę wkleił do wpisu, a to ktoś zamiast linku odsyłającego wklepał stronę erotyczną. To właśnie sprawia radochę blogersom.

Ja tam się cieszę, że wykorzystuje swoje prawo do innego zdania i nie podążam za nikim. Na pewno nie mam zamiaru odpowiadać na ogień ogniem, bo to byłoby żenujące. Natomiast nie podoba mi się, z jaką własnością idzie Wam wyśmiewanie innych. Szczególnie piję tutaj do Łukasza :)

Na koniec przestrzegam przed pychą i dumą, które sprawiają, jakbyście ciągle sądzili, ze macie rację. Dopiero na tym można się przejechać.

Pharas pisze...

@Maciej
No widzisz dla mnie komiksowa ciota = nerd. Synonimy. Oba pejoratywne. Być może jeden trochę bardziej od drugiego. Co nie zmienia faktu, że oba obraźliwe.

Każdy ma inną wrażliwość i inną kulturę wypowiedzi więc trzeba stosować jakieś obiektywne mierniki oceny. I to nie ja się oburzam o to, bo po mnie to w sumie spływa - albo bym zignorował albo odpowiedział analogicznie. To było skierowane do innego forumowicza.

Ty uważasz, że sobie znaczenie ubzdurałem (czy też przeceniłem) Ja uważam, że bazowałem na znaczeniu z Wikipedii. Proponuję skończyć na tym. Twoje zdanie przyjąłem do wiadomości.

@pjp
Taka już praca, że się przed komputerem siedzi, zamiast cieszyć się słońcem.

Człowiek Potas pisze...

"Takie blogaski, które otwierają okno na świat, warto czytać. Resztę natomiast omijam. A to przez powtarzalność kwestii, a to złą polszczyznę itd. Komuś innemu mogą się one podobać. I w porządku. Ja się od nich oddalam, gdyż uważam, że życie jest za krótkie na czytanie wszystkiego i należy subiektywnie wybrać, co jest warte uwagi."

zgadzam się w 100%

dokładnie z tego samego powodu darowałem sobie zaglądanie na forum gildii i serwisy komiksowe.

Maciej pisze...

Przepraszam, ze znowu się wtrącę.
Nie chciałbym żeby Chudy znowu odczuł "emocjonalny kontratak" ale proszę po raz kolejny. Szanowny kolego, nie leć ogólnikami. Ciągle robisz jakieś wrzuty skierowane do wtajemniczonych. Zamiast się krygować i zasłaniać ubecją wystarczyło żebyś napisał od razu, że chodziło Ci między innymi o Gila i nie byłoby dyskusji. Nadal nie rozumiem do czego w większości pijesz przestrzegając (co poniektórych?)przed pycha i dumą.

Co to ma być? Dobre rady Pana Cogito? Takie ogólnikowe kazania mają taką samą wagę jakbym napisał: "Ostrzegam Was i dobrze Wam radzę, myjcie zęby po każdym posiłku, mówcie dzień dobry sąsiadom i zawsze miejcie uśmiechnięte pysie".

To zaś, że w sieci jest 99% gówna, to oczywistość. Nie jest to żadnym argumentem - ani za blogami ani przeciw.

pstraghi pisze...

54 postów zajęło dojście do prawdy, że w sieci jest 99 procent gówna...

Maciej pisze...

Powinno być 99 postów
i Twój setny z podsumowaniem!

repek pisze...

"Wyzywanie od nerdów na forum dla nerdów O_o'"

Nie mylcie nerdów z geekami. :D

Pozdro

kmh pisze...

Zastanawianie się ile procent sieci stanowi kupa jest nudne jak flaki z olejem. Po to jest internet, aby każdy wyciągał z niego to, co go interesuje. Te płacze nad kupą są jedynie znakiem, że ktoś tu ma nadmiar czasu i marnuje go na nieodpowiednich dla siebie stronach.

Kasia pisze...

A czym się nerd od geeka różni?

CHC pisze...

Kliknij link zawarty w jednym z komciów Pana Macieja.

repek pisze...

@Kasia
http://pl.wikipedia.org/wiki/Geek

Rozpiska nawet sensowna, choć z paroma cechami bym polemizował. :) Tak czy siak - ja np. się uważam za geeka, choć w szkole grałem w reprezentacji w siatkę. :D

Pewnie w konwencji amerykańskiego kina high-schoolowego wyklęli by mnie i geekowie [geeki? :P], i ci popularni.

Pozdrówka

Chudy pisze...

Jeez,

Wiesz, Maciej, jak ja czytam Śledzia, który pisze, że w naszym kraju czytelnik jest "w większości niewyrobiony i nie najmądrzejszy" to myślę, że nie tylko chodzi o mały rynek, popyt itp.

To są ważne powody, może nawet i najważniejsze, ale na taką sytuację składają się również inne sprawy. M.in. ludzie, którzy tworzą tą społeczność oraz atmosferę w środowisku.

Najzwyczajniej zabawne jest dla mnie narzekanie na sytuację komiksu w Polsce, gdy jednocześnie jakieś nerdy na blogach i forach pokazują, jacy to są wszechwiedzący i poprzez takie zachowanie demotywują żółtodziobów chcących coś w tej sferze zrobić. Ja wiem, że internet to nie jest nawet rzeczywista część tego środowiska, ale niektórzy ludzie tak właśnie zaczynają.

Ja zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności za słowo i staram sie jej nie naruszać.

I tyle.
Pozdrawiam

Julek pisze...

Cóż Chudy, wciąż mało konkretów w Twoich wypowiedziach. Jakie nerdy z blogów, jacy żółtodziobowie - nie wiem czy masz na myśli na przykład czystą amtorszczyznę i żenujący poziom merytoryczno choćby DCM albo Batcave obecnie, czy coś jeszcze innego.

Ale ja właściwie nie o tym, a o czym innym, bo na ostatniej motywowej niedzieli spytano (mniej więcej) jaki jest sens robienia takiej ankiety.

No cóz, prowokowanie każdej dyskusji z samego założenia powinno doprowadzić nas do jakichś wniosków, do których sami, osobno dojśc nie możemy i trochę na to liczyłem, że trafię tu na coś, na co sam bym wpaść nie mógł. A drugiej strony chciałem zobaczyć na czym stoimy, jaki jest punkt wyjściowy w całym tym amabrasie blogi/serwisy i czy w ogóle jest o co kruszyć kopię. Cyz to mi się udało zrealizować, każdy sobie może ocenić sam. O!