Autorem poniższego tekstu jest Michał Ochnik, który o kulturze popularnej i nie tylko pisze na blogu Mistycyzm popkulturowy.
Gdyby
przed premierą "Ant-Mana" ktoś powiedziałby mi, że będzie to jeden z
moich ulubionych filmów z Marvel Cinematic Universe - nie uwierzyłbym.
Wielokrotnie przekładany, nękany problemami produkcyjnymi blockbuster
opowiadający o superbohaterze, którego główną mocą jest zmniejszanie się
(i bicie żony, ale to na szczęście pominięto w ekranizacji) wydawał mi
się - delikatnie pisząc - mało zachęcający.
