Prawie dwie dekady temu na spotkaniu autorskim Henryka Grynberga w Poznaniu, autor "Żydowskiej wojny" opowiadał, że wśród jego przyjaciół, którzy sami nie doświadczyli okropieństw Shoah, ale żyli w cieniu traumy rodziców, przetoczyła się fala samobójstw, a spora grupa musi być pod stałą opieką psychoanalityków. Właśnie wówczas pierwszy raz usłyszałem określenie syndrom "drugiego pokolenia".
