sobota, 10 grudnia 2016

#2267 - Nowa era w dziejach X-Men: czym będzie ResurrXion?

Slogany o „kolejnej erze w dziejach” i „nowej generacji” nadzwyczaj często pojawiają się w marvelowskich x-komiksach. W ostatnich latach wywracanie statusu quo w świecie mutantów urosło do rangi… statusu quo. Słynny cytat, który wielokrotnie pojawiał się na kartach „X-Men” mówiący o tym, że im bardziej coś się zmienia, tym bardziej pozostaje takie samo w obliczu nadchodzących zmian nabiera zupełnie nowego znaczenia.




Wiosną 2017 roku zacznie się następna „nowa epoka” w dziejach mutantów. W ramach inicjatywy "ResurrXion", będącej pokłosiem konfliktu X-Men z Inhumans, Dom Pomysłów ruszy z przemodelowaną linią komiksów z mutantami. Niby całkiem nową, ale jakby znajomą. Szyld niby lśniący świeżością, ale ustami Daniela Ketchuma Marvela nie ukrywa, że planuje powrót do zmutowanej klasyki. "W nowych seriach nie zobaczymy X-Men jako przedstawicieli gatunku walczącego o swoje przeżycie" - komentował, jeden z x-redaktorów. "Spodziewajcie się raczej ubranych w kolorowe stroje bohaterów, którzy spoglądają w przyszłość stojąc ramię w ramię z resztą świata. Będą peleryny, szkoła i mecze softballa. Będzie dużo meczy softballa! Naszym celem jest opowiadanie nowych ekscytujących historii, których autorzy doskonale pamiętają o tym, za co fani kochają X-Men". Z pewnością brzmi to atrakcyjnie dla tych, którzy są już mocno zmęczeni ciągłymi rewolucjami, tym bardziej po "ResurrXion" można spodziewać się dużo odwołań do czasów, gdy X-Men święcili swoje największe triumfy, a więc do lat dziewięćdziesiątych minionego wieku. A czego konkretnie można spodziewać się po nowej linii?

Wszystko rozpocznie się od one-shota "X-Men: Prime", w który zaprezentowany zostanie nowy status quo mutantów. Ketchum zapewnia, że jego lektura będzie wystarczająca, aby później przejść do bieżących przygód X-Men. Wygląda na to, że na jego łamach dowiemy się w jaki sposób doszło do powrotu Niebieskich i Złotych. Podział na dwie formacje, który obowiązywał w czasach, gdy o sukcesie mutantów decydowali między innymi Jim Lee, Whilce Portacio i Chris Claremont nie będzie miał jednak wiele wspólnego z oryginalnym pomysłem z ostatniej dekady XX wieku. Tak naprawdę "X-Men: Blue" wygląda na kontynuację "All-New X-Men", a "X-Men: Gold" będzie kontynuował wątki "Extraordinary X-men". Skład zespołu z pierwszej z tych serii tworzyć będzie piątka oryginalnych X-Men wyrwanych ze swojego czasu. Inny x-redaktor, Mark Paniccia, zapowiada, że już w pierwszych numerach skład zwiększy się o dwójkę niespodziewanych członków. Co ciekawe liderem zespołu będzie nie Cyclops, ale Jean Grey. A w tradycyjnej roli mentora nie zobaczymy profesora Xaviera, tylko… Magneto. Scenariuszem serii ma zająć się Cullen Bunn, oprawą graficzną Jorge Molina, a za design kostiumów odpowiada sam Jamie McKelvie.

Z kolei w składzie nowej "złotej formacji" zobaczymy Storm, Colossusa, Nightcrawlera, Wolverine`a w wersji Old Man Logan, Rachel Grey z nowym pseudonimem Prestige i wracającą z kosmicznych wojaży Kitty Pryde w roli liderki. Postawiono na klasykę, co widać zarówno po obsadzie w komplecie składającej się z weteranów i designie ich kostiumów. Marvel nie ukrywa, że tym tytułem próbuje uderzyć w nostalgiczne nuty u nieco starszych czytelników. Za jego sterami zobaczymy Marca Guggenheima i Ardiana Syaf, który zadbał również o garderobę. Pierwszym zagrożeniem, któremu drużyna stawi czoło będzie nowe wcielenie Bractwa Złych Mutantów. Ciekaw jestem czy Guggenheim będzie chciał pociągnąć wątek romantycznej relacji, która według pierwotnego zamysłu Chrisa Claremonta miała połączyć Rachel i Kitty. 


Poza dwoma flagowymi on-goingami swoje solowe tytuły dostaną Iceman, Jean Grey i Cable, powrócą także "Generation X" i "Weapon X". Seria z Bobby`m Drake`m, tym „starszym”, występującym w „EX-M”, ma skupiać się na jego tożsamości seksualnej i solowych przygodach na całym świecie. Przypomnijmy, że na kartach „Uncanny X-Men” #600 Iceman zrobił swój coming-out i wyznał, że jest gejem. W ten sposób stał się chyba najbardziej rozpoznawalną postacią reprezentującą środowisko LGBT w Marvelu. Scenarzysta Sina Grace obiecuje, że będzie to jeden z najważniejszych aspektów komiksu, ale nie zapomina o tym, że bohater jest jednym z najpotężniejszych mutantów na globie i typowo superbohaterskich elementów (czytaj – nawalanek z superłotrami) nie zabraknie. Niejako przy okazji napomknę, że zarówno scenarzysta, jak i jeden z redaktorów (Ketchum) i autor okładki pierwszego numeru (Kevin Wada) są homoseksualistami. Oprawą graficzną „Icemana” zajmie się Alessandro Vitti.

Podobnie, jak i Bobby, tak i Jean Grey dostanie swojego pierwszego solowego on-goinga. Dennis Hopeless (skrypt) i Victor Ibañez (wizualia) obiecują historię w stylu "prac Herkulesa", która będzie wiązała się z Phoenix Force. Jedna z największych sił we wszechświecie zbliża się (znowu!) do Ziemi. Jean musi zrobić wszystko, aby to "spotkanie" nie skończyło się katastrofą. Czas ucieka, a bohaterka musi dokonać tego, czego nie udało się dokonać jej starszemu wcieleniu. W tym celu rozpoczyna trening, którzy przygotuje jej ciało i umysł na spotkanie z jedną z największych potęg we wszech świecie. Można spodziewać się sporej ilości gościnnych występów - oficjalnie potwierdzono już udział Doktora Strange`a i Ghost Ridera.


Stawkę solowych zapowiedzi w ramach "ResurrXion" uzupełnia on-going z udziałem Nathaniela Christophera Dayspringa Askani’sona Summersa, lepiej znanego jako Cable. Jego scenariuszem zajmie się James Robinson, który w latach 1997-98 pracował nad pierwszym solowym tytułem z udziałem bohatera wymyślonego przez Chrisa Claremonta, Louise Simonson i Roba Liefelda, a oprawą graficzną - Carlos Pacheco. Scenarzysta cieszy się, że Dom Pomysłów dał mu szansę powrotu do pisania przygód Cable`a. Po rozmowie z redaktorem Markiem Paniccią uświadomił sobie, że trafiła się znakomita okazja do powrotu do tej postaci. Pomysł na nowego "Cable`a" ma przypominać ideę znaną z serialu "Legends of Tomorrow". Nowy villain zwący się Conquest znalazł sposób na kontrolowanie "efektu motylu" i podróżując w czasie będzie próbował tak kształtować wydarzenia w różnych okresach historycznych, aby w przyszłości stanąć na czele swojego technokratycznego imperium. Cable rzecz jasna będzie próbował go powstrzymać. Nie zabraknie rzecz jasna wielkich spluw. "Po tym jak Xavier, Scott Summers i Wolverine upadli Cable przejmie rolę patriarchalnej figury w świecie X-Men" - zapowiada Paniccia. "Cable" ma być jednym z mroczniejszych tytułów w nowej linii, podobnie jak "Weapon X".


Old Man Logan, Sabretooth, Lady Deathstrike, Warpath i Domino - nie, to nie będzie nowe wcielenie X-Force, tylko główni bohaterowie "Weapon X", serii tworzonej przez Grega Paka i Grega Landa. Po raz kolejny na scenie pojawia się tytułowa organizacja i po raz kolejny jej celem stają się mutanci - a raczej ich całkowita eksterminacja. W pierwszej kolejności na cel biorą tych, którzy nie słyną z grania czysto i specjalizują się tym, co parafrazując znany cytat "nie jest zbyt ładne". Odpowiedzialnemu za scenariusz Pakowi zależało na tym, aby zebrać w jednej serii zarówno łotrów, jak i herosów, dzięki czemu wewnętrzna dynamika grupa będzie cokolwiek wybuchowa. Oby tytuł poziomem nawiązał do bardzo dobrego "Weapon X" Franka Tieriego. Dziwi nieco brak Wolverine (Laura Kinney). Gdyby nie jej obecność na okładce "X-Men: Prime" zacząłbym się niepokoić, że Marvel postanowił odstawić tak interesującą postać na bocznicę. Na razie nie wiadomo nic o skasowaniu "All New Wolverine", ale brak tego tytułu w zapowiedziach ResurrXion nie zwiastuje niczego dobrego.

I doszliśmy do ostatniej pozycji, czyli "Generation X". Nowym wcieleniem serii, która pierwotnie zadebiutowała w 1994 roku w ramach eventu "The Phalanx Covenant", zajmą się Christina Strain i Amilcar Pinna, a jego fabuła będzie skupiała się na grupie młodych mutantów szkolonych przez Jubille. Bohaterka w zasadzie należy do pokolenia millenialsów, a nie x`ów, ale nie żeby kogoś to obchodziło. Na kartach serii zobaczymy Bling, Eye Boy`a, Quentina Quire`a, Nature Girl, Benjamin Deeds oraz debiutującego Nathaniela Carvera. "Nie wszyscy mutanci rodzą się równi" - komentuje Ketchum. "Nie każdy, kto studiował w szkole Xaviera w przyszłości będzie ratował świat w kolorowych uniformie. Niektórzy z nich są jedynie dzieciakami z dodatkową parą oczu. I właśnie im poświęcony jest ten tytuł. Na jego łamach zobaczymy w jaki sposób dorastają i szukają swojego sensu w życiu. Warstwa obyczajowa w "Generation X" ma być silnie rozwinięta, podobnie zresztą jak i element komediowy. Dla odpowiedzialnej ze scenariusz Strain będzie to debiut w tej roli - do tej pory zajmowała się kolorami.

1 komentarz:

Bumelant pisze...

Martwią słabi twórcy na pokładzie. Ja nie przestaje śnić o Hickmanie.