sobota, 5 grudnia 2009

#317 - Komix-Express 16

To co lubię w autorskich seriach komiksowych to to, że jej twórcy nie muszą trzymać się wytycznych swoich szefów, tylko sami odpowiadają za losy stworzonych przez siebie bohaterów. Lektura takich tytułów to dla mnie miła odskocznia od tasiemców z Marvela i DC, w których jakby nie patrzeć, wielkie zmiany zastępowane są jeszcze większymi, a na końcu i tak wszystko wraca do puntu wyjścia. Na szczęście w "Żywych Trupach" Roberta Kirkmana, wszystko idzie naprzód. Niedawno wydany u nas ósmy tom zwala z nóg - o ile początek jest jeszcze w miarę spokojny, o tyle finałowe kilkadziesiąt stron nie pozwala oderwać się od lektury "Stworzonych by cierpieć" (chyba, że tylko po to, aby wziąć głębszy oddech). Długo wyczekiwałem tego tomu, a apetyt nań podsycały bardzo pozytywne wypowiedzi komiksiarzy znających jego treść z oryginalnego wydania. Łatwo w takim wypadku narobić sobie nie wiadomo jak wielkich oczekiwań, nie mających później pokrycia w rzeczywistości, ale w tym przypadku tak nie było. Kirkman to cwany lis, który posiadł doskonałą umiejętność budowania klimatu, czego najlepszym dowodem jest ta właśnie część "Żywych Trupów". Niby wiadomo, że po kilkunastu/kilkudziesięciu stronach względnego spokoju "coś" się musi stać, ale scenarzysta "Invincible" też o tym doskonale wie, więc stara się, żeby owe "coś" kończyło się opadem szczęk u czytelników. I zwykle mu się to udaje. Polecam po stokroć, bo w tym przypadku mejnstrimowe powiedzenie "nic nie będzie takie samo" jest jak najbardziej prawdziwe. A dziewiąty tom planowany jest przez Taurus Media na pierwszy kwartał 2010 roku. (a.)

O integralu, zbierającym wszystkie epizody "Osiedla Swoboda" mówiło się już od dłuższego czasu. A to Michał Śledziński, autor tej znakomitej serii, znanej z kart nieodżałowanego "Produktu", wspomniał coś półgębkiem na blogu, a to wydawca na przy okazji jakiegoś konwentu powiedział o dwa słowa za dużo. Plotka goniła plotkę, pojawiły się pogłoski o gwiazdkowej niespodziance, fan-boje "OS" skrzętnie gromadzili fundusze i ślinili się skrycie. Wreszcie, 23 listopada nastąpił przełom. Śledziu na swoim blogu opublikował okładkę wydania zbiorczego, a wkrótce potem zaczął prezentować kilka z pin-upów wykonanych przez siebie i zaproszonych artystów. W końcu pojawiła się oficjalna zapowiedź na stronie Kultury Gniewu. Niemal dziesięć lat po premierze pierwszego odcinka (znakomita "Matka Boska Ekstra Mocna") ukaże się ekskluzywne wydanie "Osiedla Swoboda", liczące sobie prawdopodobnie 270 stron (z czego około 40 będą stanowić materiały dodatkowe w kolorze), zamknięte w twardej oprawie z obwolutą. Przypadki paczki przyjaciół mieszkających na osiedlu, jakich wiele w całej Polsce stały się jednym z najważniejszych polskich komiksów przełomu wieków. Opowieść o Smutnym, Szopie, Wirażu, Kundziu i Dźwiedziu jest znakomitym portretem pokolenia ludzi urodzonych w latach osiemdziesiątych, nakreślonym z humorem i obyczajowym zacięciem. Dla tych, którzy "OS" pamiętają, będzie to świetna okazja, by powrócić w znajome, zakazane rewiry Swobody. Dla innych, będzie to świetna okazja na konfrontacje z legendą. (j.)

Co prawda boom na zakładanie blogów komiksowych minął jakiś czas temu, ale mimo wszystko jest ich już taka ilość, że ciężko być na bieżąco z nowymi wpisami, chociażby na części z nich, a i o samym połapaniu się co, kto, gdzie i kiedy coś nowego napisał też jest ciężko. Z wybawieniem przyszedł jeden z zabójców polskiego komiksu - znany wszystkim Karol KRL Kalinowski - który na nowej stronie komiksiki.blogspot.com, postanowił okiełznać owe komiksowo-blogowe monstrum w biało-czerwonych barwach. Przy pierwszym wejściu można poczuć się nieco zagubionym, ale po chwili wszystko powinno być już jasne i przejrzyste. Gratulacje dla Karola i rysovka za pomysł i wykonanie! A Komiksiki są już u mnie na startowej. (a.)

Dwa tysiące dziewiąty rok za chwilę się skończy, więc wydawcy coraz chętniej rozprawiają o swoich planach na przyszły rok. W ostatnich dniach Kultura Gniewu zaprezentowała kilka tytułów, które w 2010 wyjdą jej nakładem. Na pierwszy ogień pójdzie wyżej omówione zbiorcze wydanie "Osiedla Swoboda" sami-wiecie-kogo, a następnie - po wielu miesiącach bytowania w zapowiedziach wydawniczych - w ręce czytelników wpaść mają "Rany wylotowe" Rutu Modan, która ostatnio odwiedziła nasz kraj. Miłym zaskoczeniem jest dla mnie kolejny zbiór prac Mistrza Baranowskiego o tytule "Szlurp i Burp: Bezdomne wampiry" oraz "Samotność rajdowca" znanego już u nas z "Pragnienia" (Ladida) fenomenalnego Nicolasa Mahlera (liczę również, że przy okazji premiery albumu, artysta ten wpadnie do naszego kraju, jak i na to, że nie jest to jedyny planowany przez Kulturę komiks tego pana). Niespodzianką są również "Niedoskonałości" Adriana Tomine'a - artysty bardzo chwalonego, który jednak do tej pory jest mi zupełnie nieznany. Oprócz tego można się spodziewać, że pojawi się w końcu "Bośniacki płaski pies" Maxa Anderssona i Larsa Sjunnessona, który podobnie jak "Rany wylotowe" widnieje w zapowiedziach wydawnictwa od dawien dawna. Oprócz tych tytułów do rąk czytelników powinna trafić czwarta część "Wartości Rodzinnych" Śledzia, domknięcia trylogii "Na szybko spisane" tego samego pana, komiksy spod szyldu "10 lat Kultury Gniewu" (nowy "Ratman" Niewiadomskiego, kolekcjonerski "Zakazany Owoc" i "Bracia Kowalscy" Palinowskiego, nowy "Diefenbach" Szneidera) oraz (mam nadzieję) zapowiedziany jakiś czas temu komiks Paula Pope'a, dzięki któremu może w końcu przekonam się do tego artysty. A to i tak pewnie nie wszystkie niespodzianki, które Kultura Gniewu przygotowała dla swoich czytelników na przyszły rok. (a.)

Pod koniec listopada w sieci pojawił się 58 numer Magazynu Miłośników Komiksów "KZ", który możecie znaleźć pod adresem www.kzet.pl. W sporej części poświęcony jest on wydarzeniom związanym z XX Międzynarodowym Festiwalem Komiksu i Gier. W VIP Roomie można przeczytać wywiady z gwiazdami ostatniego łódzkiego konwentu, czyli Grzegorzem Rosińskim, Zbigniewem i Grażyną Kasprzakami, a w sekcji z recenzjami można znaleźć kilka z wielu październikowych premier. Bohaterem numeru jest jednak Mike Carey, którego komiksy i twórczość kazetowcy wzięli pod swoją lupę – oprócz sporej ilości tekstów o jego pracach, brytyjski scenarzysta udzielił również wywiadu. Oprócz tego, w magazynie można znaleźć stałe rubryki – liczne konkursy, wiadomości o francuskich nowościach, doniesienia na bieżąco o super-herosach DC, prehistoryczny cykl komiksowy, a także suplement do listy 20 komiksów na XX-lecie III RP. Kolorowe Zeszyty zapraszają do lektury. (j.)

W najbliższych dniach do sprzedaży - po ponad rocznej przerwie - powinien trafić czternasty numer "Znakomiksu" Andrzeja Barona, i podobnie jak to było w przypadku trzynastki, jego obsada może budzić respekt. Zagranica reprezentowana jest przez duet Pata Milsa i Clinta Langleya ("Dinostia"), Boba Burdena i Artura Suydama ("Przygody Cholly i Flytrapa") oraz Steva Hilesa i Liama Sharpa ("Pierdolone dzikusy"). Dodatkowo twórca grafik do serii "Marvel Zombies" stworzył również jedną z okładek do "Znakomiksu" (za drugą odpowiedzialny jest Tomasz Biniek). Polska natomiast jest reprezentowana przez takich twórców jak Karolina Tadych ("Jen"), Daniel Grzeszkiewicz ("Call of Ciapek"), Adam Święcki ("Zagajnik") czy Ireneusz Lorenc. Oprócz komiksów znajdzie się również nieco miejsca dla publicystyki. O ile kolejna odsłona "Znakomiksu" prezentuje się całkiem ciekawie, o tyle jego cena już nie bardzo - prawie 30zł za 72 strony, to jednak trochę za dużo. Szczególnie, że niedługo do sklepów trafi znacznie lepiej zapowiadający się kolejny numer "Ziniola". (a.)

Nowym redaktorem naczelnym "Nowej Fantastyki" został Kamil Śmiałkowski, postać doskonale znana w naszym komiksowym grajdole. W pełni swoje "rednaczowske" obowiązki zacznie wypełniać prawdopodobnie począwszy od numeru lutowego bądź marcowego. Jako nie przepadający za szeroko pojętą fantastyką miłośnik powieści obrazkowych jestem ciekaw, w jakiej formie i ilości komiks będzie występował w "NF". Podobną funkcję Śmiałkowski pełnił już w dziecięcym dwutygodniku "Miś" (razem czternaście numerów, 2003), autorskim miesięczniku satyrycznym "Chichot" (osiem numerów, 2005-2006) i niezbędniku kulturalnym "Premiery" (dziesięć numerów 2006-2007). (j.)

"Laleczki" autorstwa Macieja Pałki stanowiły swoiste epitafium dla zina "WdruQ" i miały swoją premierę na lubelskim TRACHu! w 2005 roku. W 2010 roku, prawdopodobnie w październiku, w Łodzi pod szyldem Strefy Komiksu ukaże się wznowienie komiksowych juweniliów Pałki. W odróżnieniu od pierwszej, mocno undergroundowej publikacji w minimalnym nakładzie, "Laleczki" zostaną należycie wydane – w wysokim standardzie edytorskim, z nową kolorową okładką, dwoma dodatkowymi szorciakami i dwudziestoma stronami bonusowej historii do scenariusza Bartka Sztybora. W sumie całość ma zamknąć się w 80 stronach - cena nie jest jeszcze znana. Jak mówi sam autor, jego praca to "post-apokaliptyczny horror utrzymany w softsplatterpunkowej stylistyce", co brzmi dosyć zachęcająco. (j.)

Najlepszym źródłem informacji o nowościach z Egmontu nie jest ani oficjalna strona wydawnictwa, ani rodzime serwisy komiksowe, tylko same komiksy wydane przez rynkowego potentata. Na skrzydełkach ostatniej strony "Betelgezy" Leo znajduje się zapowiedz "Sky Doll" Alessandro Barbucci i Barbary Canepy (znanej z... "W.I.T.C.H."), szczęśliwi posiadacze "Krainy Snów" już wiedzą, że kolejnym bat-tytułem będzie "Whatever happened to the Caped Crusader" Neila Gaimana i Andy'ego Kuberta, natomiast drugi integral "Largo Wincha" zawiera szokująca wiadomość o rychłej publikacji "Le branche Lincoln", francuskiej serii komiksowej z rysunkami Piotra "Koko" Kowalskiego, w której z pewnością nie brakuje prawidłowo narysowanych pleców konia i doskonale odwzorowanych pociągów. Zapewne bliższe informacje o tych tytułów Egmont przedstawi już wkrótce. (j.)

10 komentarzy:

holcman pisze...

Myślałem, że zdążycie wrzucić info o komiksach nominowanych do nagród w Angouleme. Jakby co jest link na blogu kg.

Misiael pisze...

"Samotność Rajdowca" i "Sky-Doll" lądują na mojej liście must-buy. Chyba naprawdę będę musiał sobie coś wyciąć (zwłaszcza, jeżeli prawdą okażą się pogłoski o rezurekcji Manzoku i na nasz rynek wypłyną kolejne "Koziorożce" ). Bez sprzedaży nerki się chyba nie obędzie...

skil pisze...

co jak co, ale najnowsza część "le branche lincoln" rysunkowo miecie!

arcz pisze...

@holcman - na takie newsy miejsce jest w niedzielę :)

@misiael - "Lone Racer" jest mega! a co do nerek to myślałem podobnie pod koniec zeszłego roku i jakoś obyło się bez uszczerbku na zdrowiu ;)

@skil - rzeczywiście, całkiem, całkiem! ciekaw jestem jak półświatek odbierze ponowne pojawienie się Kowalskiego na rynku.

skil pisze...

jak dla mnie rysunek kowalskiego przeszedł ogromną ewolucję od czasu jego publikacji w takim "świecie komiksu", czy późniejszym "gailu". wspomniałem akurat o najnowszym "le branche lincoln", bo wydaje mi się, że ten album jest już fajnie rysunkowo dopieszczony, a przede wszystkim w końcu pozbawiony charakterystycznej (mnie denerwującej) maniery rysowania postaci przez kowalskiego.

pawelk pisze...

Mówiłem, że trupy 8 miotą, mówiłem? :)

arcz pisze...

Mówiłeś, mówiłeś ;) Ciekawym jak to dalej się wszystko potoczy.

Misiael pisze...

Tak BTW, to czy po naszemu Lone Racer nie powinien być przetłumaczony jako "Samotny rajdowiec" a nie "Samotność rajdowca"? Wiem, że się czepiam, ale...

arcz pisze...

"Samotność.." pasuje lepiej do treści samego komiksu. IMO :)

Anonimowy pisze...

Dziękuję za dobre słowo napisane o zawartości najnowszego numeru magazynu ZNAKOMIKS. Jednak porównywanie ceny tego magazynu (w sposób negatywny) z ceną magazynu Ziniol nie jest fair.
UZASADNIENIE:
- Znakomiks
- cena 27,50 ( w tym 7% VAT), to jeszcze o całą ćwiartkę daleko do 30 zł,
- okładka foliowana, dwustronnie kolorowa
- format A4
- 32 strony cz/b + 40 kolor, co w kosztach druku analogowego przekłada się na 192 strony cz/b

Porównując:
- Ziniol
- cena 30 zł (VAT? nie wiem?)
- okładka lakierowana, jednostronnie kolorowa,
- format B5
- 128 stron cz/b

Cena okładkowa jest wypadkową takich elementów jak: nakład, koszty druku, koszty dystrybucji, ogólne koszty wydawcy, honoraria twórców, zysk wydawcy (nieaktualne tak w przypadku Ziniola jak i Znakomiksu, gdyż oba wydawnictwa nie są w tym momencie nastawione na zysk a jedynie na zwrot kosztów).

Co innego gdy mówimy o zawartości pism. W tym momencie - degustibus non disputandum est.

Pozdrawiam,
Andrzej Baron