środa, 15 maja 2013

#1291 - Alfabet z dymkiem: C (część pierwsza)

Kolejna odsłona alfabetu z dymkiem, czyli hasłowy i alfabetyczny wybór najważniejszych moim zdaniem autorów, tytułów, zjawisk związanych z komiksem polskim i światowym. Ot, taki poradnik, żeby móc błysnąć w towarzystwie, od niechcenia rzucić nazwiskiem podczas rodzinnego zjazdu, zaskoczyć dyrektora/kę i zdobyć fundusze na zakup komiksowych nowości do biblioteki, a może i samemu się czegoś dowiedzieć.

Gdy wybierałem hasła do tego odcinka, zebrało się ich tak wiele, że zdecydowałem się podzielić literkę C na dwie części. Ciąg dalszy za tydzień.

Calvin i Hobbes - komiks o przygodach sześcioletniego Calvina i jego najlepszego przyjaciela, pluszowego tygrysa Hobbesa (ich imiona pochodzą od Jana Kalwina i Thomasa Hobbesa). Hobbes ożywa wyłącznie w wyobraźni Calvina, w której chłopiec spędza zresztą większość czasu. Śmieszy, bawi, smuci. Świetny dla dzieci. Pierwotnie ukazywał się w postaci pasków w gazetach, w Polsce wydawany w formie albumów. Niegdyś ukazywał się także pod "Kelvin i Celsjusz". Uznawany za arcydzieło komiksu prasowego i często stawiany obok kultowych "Fistaszków". Twórcą przygód chłopca i pluszowego tygrysa jest Bill Watterson. Paski online (w języku angielskim) można obejrzeć np. :: tutaj ::

calvin-and-hobbes
:: stąd ::

Cat Shit One - manga autorstwa Motofumiego Kobayashiego opowiadająca o dziejach oddziału SOG. Akcja dzieje się w Wietnamie, podczas wojny amerykańsko-wietnamskiej. Kobayashi zastosował ten sam zabieg, z którym spotkaliśmy się w "Maus" Arta Spiegelmana. Bohaterowie przedstawieni są jako zwierzęta (różne narodowości jako inne zwierzę, np. Amerykanie to króliki, Chińczycy - pandy, Wietnamczycy - koty itd.). Świetny dla nastolatków zainteresowanych historią. W przystępny sposób manga ta opowiada o dziejach jednego z najważniejszych konfliktów drugiej połowy XX w., wojny, która odmieniła przecież oblicze USA.

CatShitOne

Mike Carey - jeden z najbardziej znanych brytyjskich twórców komiksowych. Urodzony w 1959 roku Carey jest twórcą wydawanej również w Polsce i nominowanej do Nagrody Eisnera serii Lucyfer. Tworzył także historie w seriach Fantastyczna Czwórka, Hellblazer oraz X-Men Legacy. Ciekawostką jest, że zanim zaczął rysować komiksy przez 15 lat pracował jako nauczyciel... Ciekawe, ile w jego późniejszych pracach jest traumy wyniesionej z pracy w szkole...

Mike_Carey
:: stąd ::

Carnage - arcyłotr, superprzeciwnik Spider-Mana. Powstał w wyniku połączenia czerwonego symbiotu (takie coś z kosmosu, w ostatnich filmach o Człowieku Pająku pojawił się czarny symbiot) z seryjnym mordercą, Cletusem Kasadym. Przyznaję, że zarówno Carnage, jak i Venom (ten od czarnego symbiotu) budzą grozę. Przynajmniej we mnie. Jest w nich coś dzikiego, nieokiełznanego, potwornego. A z pewnością wyrazistego.

Carnage-marvel
:: Spider-Man w towarzystwie dżentelmenów - po lewej waść Carnage, po prawej imć Venom; il.  stąd ::

Catwoman - superbohaterka, początkowo przeciwniczka Batmana, z czasem stała się jego sojuszniczką w walce ze złem w Gotham City. Jej postać stworzyli Bob Kane i Bill Finger. Wielokrotnie pojawia się także w filmach o Człowieku Nietoperzu. Za rolę Kobiety Kota Hale Berry otrzymała Złotą Malinę. Podobnie jak Wonder Woman Catwoman poddawana jest analizie w gender studies.

Catwoman_0007:: stąd ::

Giorgio Cavazzano - obecnie jeden z najważniejszych rysowników komiksów o Donaldzie i Myszce Miki. Zdecydowałem się go zamieścić, bo gdy padają nazwy serii Kaczogród, Myszogród, Gigant itd., pierwszym naszym skojarzeniem jest (i słusznie) Walt Disney. Twórca potęgi amerykańskiej animacji nie żyje jednak od ponad czterdziestu lat i dobrze jest znać nazwiska wybitnych osób, które kontynuują jego dzieło. A kimś takim bez wątpienia jest rysownik o włoskich korzeniach.

Cavazzano1 
:: stąd ::

Centrala  - wahałem się, czy zamieszczać informacje o obecnie działających polskich oficynach. Skoro jednak pisze z myślą o bibliotekarzach, to warto, by znali nazwy wydawnictw komiksowych. Pierwsza - Centrala, poznańskie wydawnictwo, działające od kilku lat na rynku. Publikuje przede wszystkim komiksy z Europy Środkowo-Wschodniej. Początkowo oficyna skupiona na tytułach poruszających problemy społeczne i historyczne (Alois Nebel, We Włoszech wszyscy są mężczyznami, Stuck Rubber Baby), obecnie poszerza ofertę o komiksy mocno alternatywne, niszowe (np. komiksy grupy Maszin) oraz komiksy dla dzieci (seria Centralka). Organizator Międzynarodowego Festiwalu Kultury Komiksowej Ligatura. Często współpracuje z Biblioteką Uniwersytecką na niwie wystawienniczej, wydawniczej oraz popularyzatorskiej.
Centrala 
:: stąd ::

Charlie Brown - kto go nie zna, ręka w górę! Naprawdę nie znacie Charliego Browna?! Jeden z najsłynniejszych bohaterów komiksu prasowego. Stworzone przez Charlesa Schulza "Fistaszki" to klasyka klasyki i absolutny kanon kultury Zachodu. Choć "Fistaszki" kojarzą się najczęściej z psem Snoopym albo ptaszkiem Woodstockiem, to właśnie Charlie Brown jest głównym bohaterem zabawnych, a jednocześnie często gorzkich opowieści. Absolutnie genialny cykl, obecnie wydawny przez Naszą Księgarnię (w przekładzie Michała Rusinka, pierwszego sekretarza Wisławy Szymborskiej). O "Fistaszkach" i Charliem Brownie pisał m.in. Umberto Eco.

charlie_brown-1366x768 
:: stąd ::

Chip i Dale - ha! Zaskoczeni? Tak, tak. Znani z telewizyjnych kreskówek, Chip i Dale, czyli dwie wiewiórki (a właściwie pręgowce amerykańskie), będące utrapieniem Kaczora Donalda, są także bohaterami komiksów o Kaczo- i Myszogrodzie. Narodziły się w 1943 roku, i zadebiutowały w filmie Private Pluto. Ta data nie jest pomyłką. Gdy w Europie trwał koszmar drugiej wojny, w USA powstawały kreskówki w studiu Disneya. Świetnie o tym (najwięcej o Królewnie Śnieżce) pisze Lidia Ostałowska w Farbach wodnych.
Chip_5_WP 
:: stąd ::

Henryk Jerzy Chmielewski vel Papcio Chmiel  - geniusz polskiego komiksu dla dzieci, twórca najsłynniejszej chyba harcerskiej trójcy w Polsce, czyli Tytusa, Romka i A'Tomka. Tak naprawdę nie wiem, co jeszcze mogę dodać. Może tyle, że skorzystam z okazji i podziękuję Papciowi za śmiech mojego syna, za mój śmiech w dzieciństwie, za Wtem!, za Pif-Paf City, za kopalnię zegarków, za slajdolot, wannolot, żelazkolot, za Rozalię, za profesora T'Alenta i jego myszki i za wszystkie tomy, które bawiąc, uczyły. Niech nigdy nie staną się lekturą w szkole, będąc jednocześnie w każdej bibliotece szkolnej. Papcio Chmiel stworzył wyrazisty element współczesnej kultury popularnej. I za to niech będą mu dzięki.

Henryk_Jerzy_Chmielewski 
:: stąd ::

Aneks

AQQ - jak mogłem zapomnieć... Słusznie mi to wytknięto w komentarzach - poznańskie AQQ musi być. Najważniejszy periodyk komiksowy lat dziewięćdziesiątych XX w. W założonym i prowadzonym przez Witolda Tkaczyka magazynie publikowali zarówno twórcy ówczesnej sceny komiksowej, jak również publicyści, fani oraz znawcy tematu, którzy pisać nie mieli za bardzo gdzie (przesadzam, wiem, ale jednak...). W epoce transformacji takie inicjatywy podtrzymały polski komiks przy życiu i stworzyły podwaliny pod to, z czym mamy możliwość obcować w pierwszych dwóch dekadach XXI w. Gdyby nie AQQ polska scena komiksowa z pewnością wyglądałaby zupełnie inaczej. Zapewne o wiele gorzej. Obecnie AQQ funkcjonuje już wyłącznie jako magazyn online.

aqq23 
:: stąd ::

Belgia - kolejne poważne przeoczenie. Belgia komiksem i frytkami stoi. I wcale się tego nie wstydzi. Wydaje na świat coraz to nowych wybitnych twórców, zaś innych, jak nasz Grzegorz Rosiński, przyjmuje pod swój dach. I daje pieniądze na budowę i utrzymanie niezwykłego Centre Belge de la Bande Dessinée. A przypomnę tylko, że Belgia jest dziesięć razy mniejsza od Polski i ma trzy razy mniej mieszkańców. A jednak znalazło się i miejsce i pieniądze na stworzenie Centrum Komiksu, uważanego za dobro narodowe, którym należy się chwalić (i czerpać z niego profity).

Centre_Bande_Dessinee
:: stąd ::

Wilhelm Busch - jeden z najważniejszych ilustratorów, karykaturzystów niemieckich, uznawany za prekursora komiksu. Twórca wielu satyrycznych historii obrazkowych (skomponowanych jak nasz Koziołek Matołek, czyli rysunek a pod nim krótki tekst). Doczekał się zarówno swojego muzeum, jak i nagrody swego imienia. Najsłynniejszymi stworzonymi przez niego postaciami są Max i Moritz.

busch.0300 
:: stąd ::
C.d.n.

wtorek, 14 maja 2013

#1290 - Emigracja

Wydawnictwo Widnokrąg to kolejna mała oficyna, która zwróciła moją uwagę, gdyż ma w swojej skromnej ofercie interesujące książki obrazkowe dla dzieci. Takie, w których narracja wizualna odgrywa główną rolę, a nawet nadrzędną, jak to ma miejsce w wypadku publikacji pt. „Czarna książka kolorów” autorstwa Menena Cottin (tekst) i Rosana Faría (ilustracje). Jednakże zamierzam napisać kilka zdań o innej książęce. Dokładnie o „Emigracji”, do której tekst napisał meksykański pisarz José Manuel Mateo, natomiast ilustracje (a właściwie jedną, ogromną ilustrację) przygotował artysta Javier Martinez Pedro.

Jest to książka nieszablonowa. Samo słowo książka niezbyt pasuje do tej publikacji, ponieważ nie mamy do czynienia z „przedmiotem do kartkowania”, prędzej z prospektem czy poskładanym plakatem. Okładka wykonana została z dwóch, bardzo grubych kartonowych płacht w czarnym kolorze. Na tylnej wytłoczono logo wydawnictwa, natomiast na przedniej we wtłoczeniu wklejono ilustrację przedstawiającą jadący pociąg, do którego próbują wsiąść ludzie, przeważnie mężczyźni. Aby książka się sama nie otworzyła, jest zasznurowana czarną tasiemką.

Wewnątrz, po rozwiązaniu kokardki, uniesieniu górnej okładki, znajdziemy ponad metr papieru w jednym kawałku, który został złożony w harmonijkę. Książka ukazuje swoje bogactwo za każdym kolejnym przewróceniem, przekartkowaniem zagięcia papieru. Opowieść rozwija się analogicznie: po przekartkowaniu (do góry!) stron, na jednym panelu, a jest ich łącznie dziewięć, mamy fragment/segment historii. Oczywiście można czytać książkę także inaczej, nie bawić się w przewracanie kartek, tylko od razu na podłodze lub na dużym stole rozłożyć całość.

Fenomen tej publikacji polega na tym, że można ją czytać na kilka różnych sposobów, zaręczam, każdy z nich będzie fascynujący. Można zignorować ilustrację i przeczytać jedynie tekst José Manuela Mateo. Wówczas poznamy historię chłopca, nie wymienionego z imienia, którego życie dzieli się na trzy etapy. Czas szczęścia, gdy żył z całą rodziną w swojej wiosce, tam ojciec uprawiał ziemię, a on biegał po polu oraz bawił się z siostrą w chowanego, a pies imieniem Gazul zdradził miejsce, w którym się ukrył. Następnie przyszedł czas trwogi, gdy ojciec wyjechał, a on wraz z siostrą i mamą, są zmuszeni opuścić rodzinną wioskę i wyruszyć w ślad za zaginionym ojcem; nie jest to podróż dla przyjemności. Ostatnia faza to okres niepewności, gdy już przybywają do nowego, dużego miasta, gdzie wszystko jest nieznane, a nadzieje na lepsze życie jest nikła.

Możemy także czytać małe fragmenty tekstu i następnie na zatłoczonym obrazie wyszukiwać odpowiadające im sytuacje. Mała podpowiedź, dzięki której w gąszczu postaci można odnaleźć głównego bohatera, ma na głowie czapkę z daszkiem. Warto w tym miejscu wspomnieć, że rysunek Javiera Martineza Pedro pełen jest szczegółów, o których nie ma mowy w tekście, albo które są jedynie zasugerowane przez narratora.

Można także zbudować (opowiedzieć) swoją historię. Pomijając wydrukowane zdania, dobudować alternatywne opowieści o innych bohaterach lub pozwolić głównemu bohaterowi przeżyć więcej przygód niż tylko te opisane w tekście. Takiemu odczytaniu ilustracji sprzyja także nielinearne prowadzanie narracji wizualnej na panelach.

Jest coś ludowego w rysunkach postaci: rzadko ukazane są frontalnie (en face), zwykle głowa z profilu, a ciało w półobrocie, dodatkowo zaburzone są proporcje ciała, głowa jest za duża a ręce za długie i często uniesione. Dodatkowo obraz Javiera Martineza Pedro ma w sobie coś ze sztuki naiwnej czy też ze średniowiecznych kodeksów. Efekt ten artysta uzyskał poprzez mnogość szczegółów, na każdym centymetrze jest coś narysowane. A także przez fantazyjne przedstawienie roślinności i zwierząt (konie stojące w zagrodzie bardziej przypominają jednorożce a świnie, jaszczurki i psy są jakby żywcem wyjęte z „Bestiariusza z Rochester").

Książka „Emigracja” zdobyła nagrodę New Horizons Award na Targach Książki Dziecięcej w Bolonii w 2012 r. Dlatego nie należy zapominać, że przeznaczona jest dla dzieci. Jednakże mam wrażenie, że aby dziecko w pełni zrozumiało sens opowieści, musi być ona czytana z dorosłym, który będzie pełnił rolę przewodnika i tłumacza. Nie jest to książka łatwa i przyjemna, ze względu na temat, jednakże autorzy zadbali, aby historia nie była traumatyczna, jej odbiór jest możliwy dzięki wczuciu się w rolę narratora.

poniedziałek, 13 maja 2013

#1289 - Trans-Atlantyk 207

"Iron-Man 3" drugi tydzień okupuje szczyty kinowych box-office`ów. Obraz Shane`a Blacka w samych Stanach Zjednoczonych zarobił już 284.9 miliona dolarów. Razem z wpływami ze światowych kin, które wynoszą około 664.1 milionów, brakuje mu jeszcze kilku biletów do okrągłego miliarda zielonych dochodu. To drugi najbardziej kasowy film Marvel Studios i ma szanse pobić rekord należący do "Avengers" (kinowi Mściciele zarobili półtora miliarda). I w normalnych warunkach Disney/Marvel już dawno zapowiedzieli by sequel, ale kwestia kontynuacji wydaje się mocno skomplikowana. Przede wszystkim kalendarz filmowy Domu Pomysłów jest mocno zapchany. Właściwie do 2015 roku nie ma gdzie wcisnąć nowego Blaszaka. W Fazie Drugiej czekają nas "Thor: Dark World", "Captain America: Winter Solider", "Guardians of the Galaxy" i "Avengers 2", a potem swoją szansę dostaną "Ant-Man" i "Dr. Strange" (będący już częścią kolejnego marvelowskiego uderzenia). Jednak to nie filmowy harmonogram, ale kontrakt Roberta Downey`a Jra jest prawdziwym problemem. Jeśli wierzyć najnowszym doniesieniom gwiazdorska gaża filmowego Tony`ego Starka to kość niezgody w negocjacjach pomiędzy agentami aktorami, a Marvelem. Rzecz nie idzie już o "Iron-Mana 4", pal go sześć, ale o "Avengers 2". Przypuszczam, że właśnie teraz aferta musi znaleźć jakiś finał, aby Joss Whedon pracujący nad skryptem wiedział czy będzie pracował z Downey`em czy nie.

Rynek komiksowy w USA słynie z absolutnie niedorzecznych interwymiarowych i międzywydawniczych crossoverów. To piękna tradycja, którą zdaje się kontynuować DC Comics. Na lipiec zaplanowano spotkanie bohaterów New 52 z He-Manem i Władcami Wszechświata (o ile tak można spolszczyć termin Masters of the Universe). W sześcioczęściowej mini-serii pisanej przez Keitha Giffena z rysunkami Dextera Soy`a zobaczymy kto silniejszy. Historia ma skupiać się na Szkieletorze, który upokorzony kolejną klęską zadaną mu przez He-Mana udaje się na Ziemię. Oczywiście, tą z uniwersum DC. Obrońca Eternii rusza w pościg za swoim odwiecznym nemesis, który chce uczynić z Ziemią to, czego nie udało się w przypadku jego rodzinnej planety.

O ile transfery autorów w obrębie poszczególnych oficyn to nic szczególnego, o tyle przenosiny postaci z jednego wydawnictwa do drugiego należą raczej do rzadkości. Tym bardziej zaskakująca musi być informacja o pojawieniu się Angeli w uniwersum Marvela. To postać, która zadebiutowała w dziewiątym numerze „Spawna”, do którego scenariusz napisał Neil Gaiman. To właśnie on wymyślił tę bohaterkę, choć Todd McFarlane długo upierał się, że należy do niego i do uniwersum Spawna. Angela był przedmiotem trwającej 10 lat prawnej batalii, w wyniku której pełnia praw do tej postaci pozostała w rękach ojca „Sandmana”. I teraz ma pojawić się w barwach Domu Pomysłów, a co ważniejsze wraz z nią pojawi się sam Gaiman! Ma on pomóc Brianowi M. Bendisowi w pracy nad finałowym numerem „Age of Ultron”, w którym ma zadebiutować Angela. Czyby miało to być przygotowanie gruntu pod powrót Marvelmana?

Marvel zdradza coraz więcej z fabuły „Infinity”. Wiadomo, że całość zamknie się w sześciu częściach i wystartuje w lipcu. Cała historia ma organicznie wiązać się z tym, co dzieje się (lub będzie się działo) na łamach „Avengers”, „New Avengers”, „Thanos Rising”, „Guardians of the Galaxy”. Axel Alonso zapewnia, że jeszcze żaden inny event nie miał takiej skali, jak „Infinity”. Po raz pierwszy tak mocno zostanie wyeksponowana rola związków Ziemi z resztą resztą kosmosu Marvela. Natomiast Jonathan Hickman podkreśla jak dużą rolę w evencie odegra Black Bolt i Inhumans. „To świetnie postacie - zobaczycie dlaczego” - dodaje scenarzysta. Jeśli idzie o samą treść eventu Marvel w serii teaserów prezentował generałów i pułkowników Thanosa, z którymi Szalony Tytan rusza na wojnę z ziemskimi herosami. Oprócz wspomnianych Skrullów będą to powiązanie z organizacją Black Order istoty wymyślone specjalnie na potrzeby „Infinity”. Złowieszczy porucznik Corvus Glaive, psychopatyczna Supergiant, okrutna Proxima Midnight, potężny Black Dwarf i odpowiadający za wojnę psychologiczną Ebony Maw mają pomóc Thanosowi w zwycięstwie. Pod względem designu przypominają nieco to, co widzieliśmy już na łamach „Avengers”.

Stacja ABC zakontraktowała serial "The Agents of S.H.I.E.L.D." na pierwszy sezon - ta informacja wciąż pozostaje nieoficjalna, ale wszystko wskazuje na to, że w tej kwestii nic się już nie zmieni. Do sieci zdążyły już wyciec filmik przedstawiające Hulka. Oficjalną zapowiedzią nowej produkcji był trzydziestosekundowy teaser, który został pokazany po finałowym odcinku "Once Upon a Time". W serialu pierwsze skrzypce ma grać agent Phil Coulson, który zbiera małą grupkę agentów, mających podejmować się najtrudniejszych misji na całym globie, szczególną uwagę poświęcając temu, co niezwykłe i przekraczające kompetencje policji, wojska i rządowych innych agencji. W skład zespołu wejdą agent Grant Ward (Brett Dalton), znawczyni sztuk walki i wyśmienita pilotka Melinda May (Ming-Na Wen), błyskotliwy inżynier Leo Fitz (Iain De Caestecker) oraz Jemma Simmons (Elizabeth Henstridge), będąca genialną bio-chemiczką. Śmierdzi to trochę "N.C.I.S.", ale poczekajmy choćby na pilot. 

niedziela, 12 maja 2013

#1288 - Komix-Express 183

Timof przedstawił absolutnie fantastycznie zapowiedzi na maj. W ofercie warszawskiej oficyny znalazło się aż sześć pozycji i niemal każda z nich jest warta uwagi. Zacznę od "Profesora Bella", który obok "Corto Maltese" jest moim ulubionym europejskim on-goingiem. Bohater Joana Sfara powraca w trzecim tomie swoich przygód, który niestety jest równocześnie ostatnim. Na polskim rynek wraca Cyril Pedrosa, autor świetnych "Trzech cieni". "Portugalia" jest opowieścią o autorze komiksów Simonie Muchacie, który cierpi na kryzys twórczy, a jego życie traci sens i trafia do Portugalii. Stawkę pozycji z zagranicy zamyka nowy komiks Igorta. Po sukcesie "Dzienników ukraińskich" Timof poszedł za ciosem i pokaże polskiemu czytelnikowi "Dzienniki rosyjskie". Oby Igort nie zawiódł oczekiwań. Tak prezentują się opisy "Portugalii" i "Dzienników":

Anna Politkowska, działaczka praw człowieka, dziennikarka „Nowoj Gaziety”, 7 października 2006 roku została zastrzelona w windzie, kiedy wracała do swojego mieszkania. Miała 48 lat. Zginęła za prawdę. Tego dnia Igort na swoim blogu napisał: Zgasło na zawsze znaczące światło dla rosyjskiej świadomości. Brutalnie przemówiła „demokracja”, której sowietolodzy dali nazwę „demokratura”. Trzy lata później Igort znalazł się w windzie, w której zginęła Anna… 

Dzięki jego pracy mamy możliwość dowiedzieć się więcej o wyjątkowym Człowieku, jakim była Anna: o Jej metodzie pracy, roli mediatora w czasie wydarzeń w teatrze na Dubrowce, woli walki pomimo gróźb śmierci i prób otrucia, sile charakteru, niezłomności, odwadze, godności i honorze.


 W tym tomie, idąc w ślady Anny Politkowskiej, Igort opisuje piekło konfliktu czeczeńskiego i przedstawia Rosję z początku XXI wieku – Rosję Putina, w której panuje demokratura...



Autor komiksów Simon Muchat cierpi na kryzys twórczy, a jego życie traci sens. Właśnie wtedy zostaje zaproszony do Portugalii, a tam przypadkiem odnajduje to, czego nawet nie szukał: zapach dzieciństwa, melodię wakacyjnych śmiechów, ciepło płynące ze strony zapomnianej, a może nawet utraconej rodziny.

 Dlaczego Simon nie czuje się związany z żadnym miejscem? Dlaczego kompletnie nie rozumiejąc obcego dla siebie języka portugalskiego, tak mocno reaguje na jego brzmienie? Podczas tej ożywczej podróży czekają na niego odpowiedzi i kolejne pytania. Poznając swoje korzenie, Simon dostaje szanse, by móc wreszcie wyznaczyć własną trajektorię. Jego życie nabiera kolorów.


Cyril Pedrosa tworzy z malarskich barw i czystych emocji mądrą i pełną siły opowieść o poszukiwaniu tożsamości.

Niestety, jak to zwykle u Timofa bywa - ceny są dość wygórowane. I żadne zniżki, ani promocje tego nie zmienią. Za 48-stronnicowego "Bella" zapłacić będzie trzeba 49 złotych (gonimy europejskiego standardy!), "Dzienniki" to wydatek rzędu 79 zł., a "Portugalia" - rekordzistka w tym gronie - kosztuje 126 złotych (ale liczy aż 264 strony). Jeśli idzie o polskie premiery to w katalogu znajdują się również trzy pozycje. W maju wreszcie doczekamy długo odkładanej premiery książki "Komiks w szponach miernoty" pióra Jerzego Szyłaka.

Na Festiwalu w Łodzi Jerzy Szyłak zapowiedział, że wkrótce ukaże się jego nowa książka, zatytułowana Komiks w szponach miernoty. Wedle samego autora będzie w niej mowa o psuciu teorii komiksu, jakie odbywało się w Polsce w ostatnich latach. Wystarczy jednak zajrzeć do środka, by przekonać się, że jest ona o czymś więcej. Autor pisze nie tylko o tym, jak teorię się psuje, ale i o tym, jak najlepiej (jego zdaniem) byłoby ją naprawić. Dlatego też czytelnik znajdzie tu szereg uwag na temat przemian w patrzeniu na komiks, teoretycznych założeń towarzyszących jego opisowi, analiz relacji pomiędzy komiksem a światem sztuki, przypomnień twórców ważnych dla komiksu światowego i polskiego, a także streszczenie poglądów samego Szyłaka.

Timofową ofertę uzupełniają album "Lust Boat" oraz drugi tom magazynu "Profanum" z Dolnej Półki. Lachowicz, Szłapa, Janusz, Wyrzykowski - to kilka nazwisk, które powinny Was zachęcić.

Dla fanów filmowego uniwersum Marvela ostatnie dni i tygodnie przynoszą wyłącznie dobre wieści. Po tym, jak Marvel Studios odzyskało prawa do Daredevila, Blade i Punisher niedawno Ghost Rider wrócił na łono rodziny. Kevin Feige studził zapał fanów, którzy już wyczekują zapowiedzi nowych filmów. Nie ma pośpiechu - zdaje się mówić szef wszystkich szefów filmowej dywizji Domu Pomysłów - filmy będą, kiedy będą, kalendarz mamy już zapchany. Skąd zatem wieści o o gotowych już skryptach do rebootu "Blade`a" i obrazu o Ms./Pani Kapitan Marvel? Czyżby któryś właśnie z tych tytułów miał stać się elementem Fazy Trzeciej filmowej ofensywy? Oczywiście, sam fakt, że scenariusz jest napisany nie oznacza, że projekt jest gotowy do produkcji, ale pojawienie się takich informacji może wskazywać, że obok pewniaków, takich ja Dr. Strange, Iron-Fist i Black Panther w grę wchodzi jeszcze bohaterka, na która idealnie nadawałaby się Charlize Theron i postać, bez której nie byłoby komiksowo-filmowego boomu przełomu wieków.

Organizatorzy Festiwalu Komiksowa Warszawa zadbali o rozrywki dla najmłodszych miłośników sztuki komiksowej. Zaplanowana wiele atrakcji dla dzieci, a pozycją, za którą powinni się rozglądać ich rodzicie powinien być album "Tim i Miki: W Krainie Psikusów". Początki wspólnego projektu Dominika Szcześniaka (rysunek) i Piotra Nowackiego (scenariusz), prywatnie szczęśliwych ojców Michała i Tymka (zbieżność nazwisk z tytułowymi bohaterami z pewnością nieprzypadkowa), sięgają 2010 roku. Po raz pierwszy ci bohaterowie pojawili się na łamach dziesiątego numeru papierowego "Ziniola". Jednak ich przeznaczeniem był osobny album, w dodatku pokolorowany przez Sebastiana Skrobola. Ukaże się on właśnie na KW dzięki połączonym siłom  Polskiego Stowarzyszenia Komiksowego, Timofa i cichych wspólników oraz Sklepu Gildii. Będzie można dostać go za darmo. 

Zapowiada się zacna wystawa. W Krakowie od 8 czerwca będzie można oglądać prezentację "Katalog wypadków. Sztuka współczesna w polskim komiksie". W Galerii Zderzak, przy ulicy Floriańskiej 3 Kuba Woynarowski zaprezentuje jak sztuka współczesna przenika się ze światkiem komiksowym. W rolach głównych: Bolesław Chromry, Krzysztof Gawronkiewicz, Renata Gąsiorowska, Justyna Gryglewicz, Daniel Gutowski, Tymek Jezierski, Alex Kłoś, Janek Koza, Tomasz Kwaśniewski, Mariusz Libel, Patryk Mogilnicki, MiCa, Agnieszka Piksa, Monika Powalisz, Michał Rzecznik, Helena Siemińska, Victor Soma, Michał "Śledziu" Śledziński, Jacek Świdziński, Mikołaj Tkacz, Przemysław "Trust" Truściński, Dennis Wojda. Bardzo zacne grono. A tak prezentuje się zapowiedz:

Komiks - medium do niedawna marginalizowane przez instytucje kultury i artworld - odważnie wkracza w przestrzenie galeryjne. W związku z rosnącym zainteresowaniem tą formą narracji ze strony polskich instytucji sztuki nasuwa się pytanie, w jaki sposób współczesny artworld odbierany jest przez samych twórców opowieści graficznych, którzy zdołali wytworzyć własny, niezależny obieg wydawniczo-wystawienniczy.

Projekt "Katalog wypadków" stanowi próbę prezentacji krótkich form komiksowych, mniej lub bardziej bezpośrednio opowiadających o najnowszej historii sztuki, zarówno w jej lokalnym, jak i globalnym wymiarze. Wystawa kontynuuje tym samym tradycję komiksowych komentarzy do życia sceny artystycznej, w światowej sztuce kultywowaną m. in. przez Dana Perjovschi'ego i Adama Danta, a w Polsce - przez Wilhelma Sasnala, Marcina Maciejowskiego (komiks towarzyszył już jego debiutanckiej wystawie w Zderzaku pt. "Sport i pielęgnacja", 2000), czy Polę Dwurnik.

Do udziału w wystawie zaproszono dwudziestu dwóch polskich scenarzystów/scenarzystek i rysowników/rysowniczek komiksowych, funkcjonujących nieraz na pograniczu wielu rozmaitych środowisk: artystycznego, literackiego, komiksowego, designerskiego, dziennikarskiego. Dzięki temu będzie okazja do zaprezentowania różnorodności stylów i postaw charakterystycznych dla tej grupy twórców.

Zgromadzone na wystawie komiksy poruszają różnorodną tematykę (od środowiskowych anegdot po ogólne refleksje natury filozoficznej), w oparciu o szeroki wachlarz konwencji narracyjnych (dokument, wywiad-ankieta, scenka rodzajowa, portret psychologiczny, groteskowa przypowieść, współczesna baśń, satyra). Klamrą, spinającą rozbudowaną narrację tego symbolicznego "katalogu", jest kuratorski komiks, pojawiający się w miejsce klasycznego tekstu informacyjnego.

W sieci zadebiutowała nowa strona poświęcona Mrocznemu Rycerzowi. Projektem " Gotham w deszczu" dowodzi Michał Chudoliński, który pragnie zajmować się Batmanem od "strony historycznej, analitycznej i krytycznej w kontekście komiksów, filmów, animacji oraz gier".  Założyciel i redaktor serwisu BatCave w latach, a ostatnio głównodowodzący Kzetem wraz z  Michałem Siromskim, Łukaszem Chmielewskim, Michałem Jadczakiem, Moniką Banik i innymi chcą pokazać siłę oddziaływania na masową wyobraźnię strażnika Gotham, jego aktualność we współczesnej kulturze i cywilizacji. Na stronie jest już kilka tekstów, polecam szczególnie te pióra Chmiela. 


Zbliża się premiera teatralnej adaptacji "Łaumy" Karola Kalinowskiego. Spektakl ma zostać wystawiony w warszawskim Teatrze Studio, jako  "Łauma. Bajka zbyt straszna dla dorosłych". Premiera zaplanowana jest na 2 czerwca. Autorem skryptu jest Rafała Samborski, muzyką zajął się Ygor Przebindowski, a w rolach głównych wystąpią Kalina Hlimi-Pawlukiewicz, Mateusz Lewandowski i Krzysztof Strużycki. Spektakl przeznaczony jest dla dzieci od lat 7 i dorosłych. Tak można go zareklamować:

Komiks na żywo w teatrze: trójka aktorów, kostiumy prawie zlewające się z tłem, scenografia niemal nieobecna. Rzutnik i kadry z komiksu. Obrazy "dziejące się" na oczach widzów. Aktorzy stający się częścią świata kreskówek. Rysunkowe postaci z komiksu "wychodzące do nas" na scenę.

Rodzice Dorotki decydują się porzucić zgiełk wielkiego miasta i wracają na rodzinną Suwalszczyznę. Tam dziewczynka odkrywa tajemniczy, zapomniany świat bałtyjskich wierzeń, bogów i leśnych stworów. Ale też jest to bajka na wskroś nowoczesna, mówiąca o problemach współczesnego człowieka. To połączenie dziecięcej perspektywy opowiadania i "dorosłej" narracji budującej napięcie i pchającej akcję do przodu w zawrotnym tempie. Kim jest tytułowa Łauma i dlaczego budzi strach w najodważniejszych? Przyjdź i przekonaj się sam!

Jak na swoim blogu podaje Daniel Chmielewski ku końcowi mają się prace nad "Zapętleniem". A przynajmniej nad jego pierwszym tomem, który ma liczyć sobie skromne 300 stron. Albo i więcej. Trwa postprodukcja. Może uda się na przyszłoroczną KW? Na ten komiks czekamy już od dłuższego czasu, natomiast krócej niecierpliwie się z okazji wieści o wspólnym projekcie Marzeny Sowy i Bereniki Kołomyckiej. Dwie, czołowe twórczynie komiksowe pracuje nad albumie zatytułowanym "Tej nocy dzika paprotka", który jeszcze w maju ma ukazać się nakładem dziecięcego imprintu Centralka. To "tylko" komiks dla dzieci, ale i tak zapowiada się sympatycznie. I wreszcie tą wyliczankę polskich zapowiedzi uzupełnia informacja o planowej jesiennej ofensywie komiksów Jerzego Wróblewskiego. Pierwszą z czterech publikacji będzie komiks "Tom Texas", który ukazał się w pierwotnie w odcinkach w "Dzienniku Wieczornym".

sobota, 11 maja 2013

#1287 - Fabryka

Poniższy tekst powstał na zlecenie Instytutu Książki. Pierwotnie został opublikowany na tej stronie.

Podczas niedawno zakończonego festiwalu komiksowego Ligatura, który odbywał się w Poznaniu, swoją premierę miał komiks francuskiego autora Nicolasa Presla pod tytułem "Fabryka". Książka została opublikowana przez znane i cenione Wydawnictwo Lokator z Krakowa. Jest to pierwsza publikacja komiksowa tej oficyny. Tym samym Lokator dołączył do grupy wydawnictw stricte książkowych, które poszarzeją swoją ofertę o publikacje z zakresu narracji wizualnych.

Nicolas Presl to twórca dotychczas w Polsce nieznany. "Fabryka" jest pierwszą książką tego autora w naszym kraju. Aż dziwi, że żaden z naszych rodzimych wydawców komiksowych nie sięgnął wcześniej po jego publikacje. Na zachodzie ukazało się łącznie 6 książek, większość w szwajcarskim Atrabile, ale także w renomowanym, francuskim The Hoochie Coochie.

Fabryka to prawie 200-stronnicowa opowieść o dyskryminacji i terrorze w państwie totalitarnym. Choć autor stara się, aby jego opowieść była uniwersalna, to oczywiście skojarzenia z Shoah są mimowolne i jak najbardziej na miejscu. Co prawda nie pojawia się nazwa żadnego państwa czy miasta, ale techniki inwigilacji, zastraszania i szykanowania są dobrze znane z kart historii. Prześladowana jest, ze względu na pewną anomalię anatomiczną, grupa ludzi, którzy są muzykami i pisarzami. Żandarmi są bardzo skuteczni, pomagają im także zwykli ludzie - konfidenci, którzy donoszą na dziwne zachowania sąsiadów i znajomych, dzielą się swoimi podejrzeniami, że ktoś gdzieś może ukrywać „niechciany element”.

W fabryce pracuje główny bohater opowieści Presla: samotny, postawny mężczyzna. Na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżnia. Ogarnięty jest rutyną codzienności, która polega na stawianiu się rano w fabryce, odbijaniu kart/przepustki, przebieraniu się, udaniu na stanowisko 171, gdzie montuje pociski (bo oczywiście tytułowa "Fabryka" to zakład zbrojeniowy), w wyczekiwaniu na syrenę kończącą szychtę, potem powrót rowerem do domu. Pewnego dnia, gdy wraca z pracy, przed koła roweru wyskakuje chłopiec, ścigany przez żandarmów. Nasz bohater, pchany być może współczuciem, ratuje chłopca. Następnego dnia zabiera go ze sobą do pracy i tam ukrywa, niczym Jonasza we wnętrzu brzucha wielkiego wieloryba.

Czytelnik obserwuje, jak powstaje więź i zaangażowanie między bohaterami. Nie znamy powodu, dla którego mężczyzna zaopiekował się chłopcem. Jednakże z biegiem kolejnych stron jesteśmy coraz bardziej przekonani, że był to odruch dobrego serca. Zaangażowanie rośnie. Mężczyzna martwi się o chłopca, troszczy o niego, żywi, dostarcza mu przedmioty, którymi tamten może się bawić, które go zajmują, rozbudzają wyobraźnię. Chłopiec nie pozostaje obojętny, także emocjonalnie się angażuje. Przejmujące są sceny, gdy się ściskają i tulą, ponieważ boją się o siebie wzajemnie.

Mimo że książka Nicolasa Presla drąży temat dobrze znany z tekstów kultury, robi to w przejmujący sposób, zarówno narracyjnie, jak i wizualnie. Karykaturalne postaci z kwadratowymi głowami, szpetnymi nosami, z rozbudowaną mimiką twarzy, teatralnymi gestami, chwilami w pomnikowych (statycznych) pozach, przekonują nas, że warstwa graficzna jest spójna z warstwą narracyjną. A historia opowiedziana przez autora, mówi coś ważnego o nas, o naszym człowieczeństwie, o kondycji serca i duszy.

piątek, 10 maja 2013

#1286 - Trans-Atlanyk 206: C2E2 2013 (część druga)

Informacja o nowej serii z Abrahamem Sapienem w roli głównej kończy wątek Hellboy`a. W „Abe Sapien: Dark and Terrible” najlepszy kumpel Piekielnego Chłopca dostanie szansę zabłysnąć w solowej serii. Fabuła komiksu będzie rozwijała wątki, które pojawiły się na łamach „B.P.R.D.” Sapien po opuszczenie szeregów Biura rusza w podróż po Ameryce. Tym samym wkroczy na niebezpieczną ścieżkę i zrobi wszystko, aby wyjaśnić tajemnicę swojego pochodzenie. W przeciwieństwie do Hellboy`a Abe jest ciekaw swojej genezy, jaka by ona nie była. Na pomysł rozwinięcie historii tej postaci wpadł Mike Mignola i on będzie figurował, jako scenarzysta, ale skryptem w praktyce zajmie się Scott Allie, natomiast oprawą graficzną – bracia bliźniacy Max i Sebastian Fiumara, którzy rysuje jednak zupełnie odmiennie. Historia ma być znacznie bardziej kameralna, niż to, co dzieje się w „B.P.R.D.”, choć nie braknie lovecraftowskich potworów.

W Chicago po raz pierwszy pojawiły się oficjalne wieści o kolejnym, letnim evencie Marvela. Historia zatytułowana "Infinity" będzie opowieścią o wielkim powrocie Thanosa na główną scenę wydarzeń na Ziemie-616. Zbyt wiele o historii przygotowywanej przez Jonathana Hickamana (scenariusz), Jima Cheunga, Dustina Weavera i Jeromego Openę (rysunki - sama marvelowską śmietanka!) na razie nie wiadomo. Obok szalonego głównym zagrożeniem mają być również Skrulle, swoje role do odegrania będą miały postacie wymyślone przez Hickaman w "Avengers" (na pewno Ex Nihilo) oraz Starbrand. Tom Brevoort obiecuje, że będzie to event, jakiego jeszcze na rynku nie było - będzie miał zupełnie inną strukturę, co ma być wielką zasługą Hickamana.

Zeszłej jesieni oryginalna piątka X-Men trafiła do naszej rzeczywistości, a w nowym crossoverze mutanci z przyszłości pojawią się w teraźniejszości. „The Battle of the Atom” będzie dziesięcioczęściowym eventem, w którym skrzyżują się losy „All-New X-Men”, „Uncanny X-Men” oraz „Wolverine and the X-Men”. Scenarzystą tego wydarzenia będą Brian M. Bendis, Jason Aaron oraz Brian Wood. To pierwszy tego typu event od czasów 2010 roku, gdy ukazało się „Second Coming”. Ma idealnie wpisywać się w obchody 50-lecia narodzin mutanckiej rasy, a także nawiązywać do najnowszej filmowej x-produkcji. X-Meni z przyszłości pochodzą dokładnie z tej samej linii czasowej, co historia „Days of Future Past”, będąca kanwą nowego filmu Bryana Singera. Zaprojektowaniem teamu z przyszłości zajął się Arthur Adams – w skład dowodzonego przez Kitty Pryde`a zespołu wejdą syn Wolverine`a, żeńska wersja Xorna, Ice-Hulk i/oraz Ice-Thing, ktoś przypominający Profesora X, Beast, Deadpool (w pewnej formie) oraz Molly Hayes z Runaways. Wśród rysowników – same pierwszoligowe nazwiska. Frank Cho, Stuart Immonen, Chris Bachalo, Art Adams, David Lopez i Giuseppe Camuncoli oraz jeszcze jeden twórca, którego nazwisko jest tak duże, że zostanie ogłoszone osobno. W „Battle of Atom” ma pojawić się mnóstwo nawiązań do x-historii i mrugnięć do fanów, a całość ma zakończyć się znaczącym przetasowaniem status quo.

Na łamach serii „Thor: God of Thunder” do Jasona Aarona dołączy Ron Garney i tym samym dwaj twórcy, którzy mają na swoim koncie „Wolverine`a” i „Ultimate Comics Captain America” znów połączą swoje siły. Ich współpraca wyznaczy początek historii „The Accursed”, który skupi się na powrocie władcy Mrocznych Elfów, Malekitha. Tego samego, który pojawi się również w filmowym „Thorze”. Aaron zapowiada, że ta historia będzie powrotem do bardziej tradycyjnych historii o marvelowskim bogu piorunów, niż jego poprzednia saga. Pojawi się tradycyjna obsada z Asgardu, klimat znany z prac Walt Simonsona, a całość ma ciążyć bardziej ku tradycyjnemu fantasy (z nieco westernowym posmaczkiem). Scenarzysta ma ambicję uczynić z Malekitha jednego z wiodących villainów Ziemi-616 i przybliżyć uniwersum Dziewięciu Światów, które do tej pory leżało na marvelowskich peryferiach.

Choć DC Comics z całym sił zaprzecza, że wrzesień nie będzie miesiące villainów Nowej 52 wszystko wskazuje, że tak właśnie może się stać. Na jednym z paneli w Chicago udało się pociągnąć za język Johna Cunninghama z pionu marketingowego. Pytany nie zaprzeczył, ale powiedział, że o ewentualne pojawienie się on-goinga „Crime Syndicate of America” będzie można zapytać za miesiąc. Czyli – istnieje duże prawdopodobieństwo, że ujrzymy ten tytuł w majowych zapowiedziach DC na wrzesień właśnie. Do tej pory Syndykat Zbrodni w nowy DCU jeszcze się nie pojawił.

czwartek, 9 maja 2013

#1285 - Trans-Atlanyk 205: C2E2 2013 (część pierwsza)

W wyjątkowych okolicznościach Trans-Atlantyk powraca. W Chicago skończył się konwent C2E2, który obok festiwalu w San Diego i Nowym Jorku wyrasta na największego branżowe wydarzenie za Oceanem. Co ciekawego działo się w Witrznym Mieście, oprócz tego, że Bullsi grali najpierw z Nets, a teraz z Heat? Dziś pierwsza część skrótu wiadomości, a jutro - druga 

Kiedy „Iron-Man 3” szaleje w kinach na całym świcie (no, prawie całym…), Joss Whedon w pocie czoła pracuje nad skryptem do drugich „Mścicieli”. Pierwsza wersja jest już gotowa, robione są konsultacja i poprawki, a jego treść jest pilnie strzeżona. Ale Whedon puścił farbę w bardzo ważnym temacie. „W scenariuszu pojawiają się dwie postacie, które bardzo lubię, to brat z siostrą. Pojawią się w filmie”. O kogo może chodzić - spekulację poszły ruch. Oczywistym tropem jest mutanckie rodzeństwo mocno związane z mitologią Avengers, a więc Scarlet Witch i Quicksilver. Trochę nie chce mi się jednak wierzyć, że tak ostentacyjne zdradzono kto pojawi się w filmie. Ale czy na pewno chodzi o rodzeństwo Maximoff? Prawa do tych postaci Marvel dzieli z Foxem, a dodatkowo Kevin Feige potwierdził, że w movieverse nie będą pojawiały się odniesienie do Magneto.

Jeden z najdłużej nieprzerwanie ukazujących się on-goingów, który w dodatku był pisany przez jednego scenarzystą dobiega swojego kresu. Finał „X-Factor” Petera A. Davida zaplanowano na numer 262. Historia jest zatytułowana adekwatnie – „The End of X-Factor”. Wracający do zdrowia PAD uznał, że po dekadzie przygody z Jamiem Madroxem i jego ekipą czas powiedzieć „dość”. Ostatnia historia X-Factor została poprzedzona piekielnym „Hell on Earth”, w którym pokazane zostaną ostateczne losy Wolfbane i jej syna Tiera. Sześcioczęściowy finał skupi się na najważniejszych postaciach tej serii – Rictorze i Shatterstarze, Longshocie i oczywiście na samym Multiple Manie i Layli Miller. David przekornie nie zapowiada żadnych fajerwerków.

Dark Horse Comics idzie w horror. W ramach imprintu Drawing On Your Nightmares prezentowane będą projekty, które mają straszyć swoich czytelników. W linii znajdzie się miejsce, zarówno dla tytułów znanych i lubianych, takich jak nowe „Criminal Macabre” pisanej przez Steve`a Nilesa z rysunkami Christophera Mittena, jak i całkiem premierowych prac. „Witch Hunt” Victora Gischlera i Juana Ferreyra reklamowane jest jako opowieść o wojnie gangów między klanami wilkołaków, a bandą czarownic voodoo, „Grindhouse: Doors Open At Midnight” do skryptu Alexa de Campiego z obsadą różnych artystów będzie typowym, brutalnym, pulpowym horrorem. Planowany jest również drugi rozdział „The Strain”, czyli komiksowej adaptacji książki Guillermo Del Toro w wykonaniu Davida Laphama i Mike`a Huddlestona, a chyba najciekawiej prezentuje się nowy projekt Nilesa z rysunkami Dave`a Wacthera zatytułowany „Breath of Bones: A Tale of The Golem”. Historia żydowskiego chłopca, który podczas II Wojny Światowej próbuje powołać do życia Golama do walki z nazistami to ten typu kiczowatej pulpy, którą lubię najbardziej.

Znani z przeznaczonej dla dzieciaków serii „Tiny Titans”, którą krytycy docenili statuetkę Eisnera, Art Baltazar i Franco Aureliani, zostali zaangażowani do kolejnego projektu, w którym zobaczymy znanego i lubianego bohatera w małoletniej wersji. A będzie nim sam Hellboy! „Itty Bitty Hellboy” zapowiada się na tytuł utrzymany w klimacie absolutnie genialnych „Placuszków” ze „Spętanej trumny”. Baltazar i Franco dostali błogosławieństwo Mike`a Mignoli, który z właściwym swoim humorem powiedział, że Hellboy-dzieciak to naturalny krok w ewolucji postaci, która okazała się prawowitym dziedzicem angielskiego tronu, wylądowała w piekle i wciąż odwleka zbliżający się Dzień Sądu.

Ale to nie wszystkie wieści dotyczące Rogatego – wszak w tym roku Hellboy obchodzi swoje 20. urodziny. Mignola kończy pracę na pełnometrażową powieścią graficzną zatytułowaną „Hellboy: The Midnight Circus”. Premiera albumu została zaplanowana na jesień, a autorem oprawy graficznej będzie Duncan Fegredo. „Midnight Circus” opowie o jednej z wcześniejszych przygód Hellboy`a, gdy jeszcze, jako młody diabełek, próbował uciec z wojskowej bazy, w której był przetrzymywany. Ucieka i dołącza do… cyrku. Jak mówi sam Mignola na ten pomysł wpadł rozmawiając z jednym ze swoich przyjaciół. Cała historia ma być utrzymana nieco w klimacie makabrycznego „Pinokia”, nieco kojarzyć się z prozą Raya Bradbury`ego. Wszystko, co jest tak dziwnie niepokojące i straszne w cyrkach zostanie odmalowane ręką Fegredo, który według zapewnień Mignoli, ma wrócić do swojego dawnego tylu. Rysownik zdobywszy sobie zaufanie ojca Hellboy`a dostał więcej wolności w kreowaniu świata i przy ilustrowaniu fabuły. Jestem bardzo ciekaw, co z tego wyjdzie…

„Shaolin Cowboy” powraca. Kontynuacja siedmioczęściowej mini-serii Geoffa Darrowa, która pierwotnie ukazała się w latach 2004-2007 nakładem wydawnictwa Burlyman Entertainment, ma zamknąć się w trzech zeszytach. Rzecz ma ukazać się dzięki Dark Horse Comics, a sam Darrow bardzo oszczędnie wypowiada się o swoim projekcie. Jak sam mówi nie ma zamiaru zawyżać oczekiwań potencjalnych czytelników, tyradami o tym, jaki to jego komiks nie będzie wspaniały, bo nowy „Shaolin Cowboy” będzie historią o kolesiu, którzy zmierza od punktu A do Z i musi się zmierzyć ze wszystkim, co znajduje się pomiędzy nimi. Dla autora to okazja, żeby rysować dziwne i głupie rzeczy, których nikt inny nie chce rysować. Ale – „żadnych Rękawic Nieskończoności w moich komikach nie będzie” – dodaje Darrow.

środa, 8 maja 2013

#1284 - Komix-Express 182

Z porozsiewanych tu i ówdzie zapowiedzi Kultury Gniewu wyłonił się pakiet komiksów tego wydawnictwa, który pojawi się na Komiksowej Warszawie. Już wcześniej wiadomo było, że właśnie w maju ukaże się papierowa wersja albumu „Czerwony Pingwin musi umrzeć” Śledzia, a całkiem niedawno informowałem o „Nowożeńcach”, czyli najnowszej produkcji znakomitego Thomasa Otta. O ile zapowiedz „Zaduszek” zaskoczeniem żadnym nie jest, o tyle premiera nowego komiksu tandemu Garwol-Lipczyński może za takie uchodzić. Autorzy jednego z najciekawszego komiksowego debiutu od czasu Daniela Chmielewskiego i Marcina Podolca zaprezentują swój nowy komiks zatytułowany „Chwila jak płomień”. I jak reklamuje go KG będzie to znowu gra na nosie czytelniczych oczekiwań. Autorzy „podsuwają mylne tropy, bawią się konwencjami, igrają z naszymi oczekiwaniami i przyzwyczajeniami, a przy tym intrygują, bawią i straszą”. Nowego komiksu Rutu Modan polecać nikomu nie trzeba. Jeśli cenicie sobie dobrą literaturę komiksową, to po prostu kupicie „Zaduszki”.

Papcio Chmiel skończył nowego Tytusa (a już niedługo skończy 90 lat!). Premiera najnowszego komiksu z pewną uczłowieczoną małpą miała miejsce siódmego maja, przy okazji Warszawskich Targów Książki. Tym razem popularne „trio” uda się za Ocean. „Tytus, Romek i A`Tomek w wojnie o niepodległość Ameryki z wyobraźni Papcia Chmiela narysowani” ukaże się nakładem Prószyńskiego, liczył będzie 80 stron i kosztował 40 złotych. Oto opis albumu:

Najnowszy, piąty już, album historyczny przygód Tytusa, Romka i A’Tomka. Papcio Chmiel ponownie zaskoczy swoich czytelników. Mistrz polskiego komiksu wysyła tym razem swoich bohaterów do Akademii Szlacheckiego Korpusu Jego Królewskiej Mości i Rzeczypospolitej. Kultowa postać Tytusa staje ramię w ramię z generałem Tadeuszem Kościuszką i Kazimierzem Pułaskim, by razem walczyć o niepodległość Ameryki. Ale będzie to bitwa bez ofiar, bo autor nakreślił wojnę z właściwym sobie dystansem i humorem. Popularny rysownik nic nie traci ze swojej genialnej formy! Nowy komiks zawiera 39 premierowych, kolorowych plansz pełnych przygód naszych ukochanych bohaterów.

Znany jest program tegorocznych Lubelskich Spotkań z Komiksem. I trudno mi oprzeć się wrażeniu, że impreza, która odbędzie się 11 maja 2013 roku w Centrum Języka i Kultury Polskiej dla Polonii i Cudzoziemców UMCS (ul. Weteranów 18) w porównaniu do poprzednich edycji prezentuje się jakoś tak mizernie. Warsztaty z Przemysławem Surmą i Katarzyną Babis, spotkanie z Marcinem Rusteckim i Maciejem Pałką, pszrenowe ekscesy oraz kilka panelowych dyskusji – i to w zasadzie wszystko. Cóż, szału nie ma. Organizatorzy Bydgoskiej Soboty z Komiksem pokazali, że da się zrobić lokalną i kameralną imprezę komiksową z prawdziwym rozmachem. Niech chłopaki z Lublina biorą z nich przykład.

Co innego plan czwartej edycji Komiksowej Warszawy. Stołeczna impreza, która w tym roku zostanie ugoszczona przez tereny Stadionu Narodowego zapowiada się znakomicie. Goście polscy (Śledziu, Dennis Wojda, Berenika Kołomycka, Mateusz Skutnik, Dominik Szcześniak, Tomasz Samojlik, żeby wymienić tylko kilka nazwisk) i gwiazdy komiksu światowego (Marvano, Igort, Paulo Monteiro, Richard Camara, Alfonso Zapico), a do tego autografy, panele, wernisaże, warsztaty i mecze koszykówki – jest bogato i różnorodnie. Tak, jak i poprzednia edycja, tak tegoroczna KW będzie towarzyszyć Warszawskim Targom Książki, a organizatorami są Polskie Stowarzyszenie Komiksowe i Stowarzyszenie Twórców „Contur”.

Kolejną pozycją spod szyldy „Strefy Komiksu” będzie nowy album Zygmunta Similaka. Robert Zaręba konsekwentnie realizuje plan prezentowania prac łódzkiego satyryka i rysownika szerokiej, komiksowej publiczności. Bo przecież rok 2013 przez tego właśnie wydawcę został ogłoszony rokiem Similaka. Podobnie, jak w przypadku „Story Art?”, w „Chochlikach” znajdą się rysunki satyryczne, paski i krótkie komiksy Similaka.

Niemal w każdym zakątku naszego globu „Iron-Mana 3” można już obejrzeć w kinie. Tylko my, Polacy, musimy obchodzić się jeszcze ze smakiem. Ale to już niedługo, to jeszcze tylko kilka dni do tego przeklętego 9 maja i przekonam się na własnej skórze, czy pełne zachwytu recenzje znajdą swoje potwierdzenie w rzeczywistości. Tymczasem wyniki finansowe trzeciej części przygód Człowieka-Żelazka są fenomenalne. W Chinach, kluczowym rynku zagranicznym dla strategii Marvel Studios, obraz zanotował otwarcie na poziomie 21,5 milionów dolarów, bijąc tym samym rekord „Avengers”. Film Shane`a Blacka w kinach poza Ameryką notuje fantastyczne wyniki, stając się najbardziej kasową produkcją z Domu Pomysłów zarobiwszy grubo ponad 400 milionów zielonych. Analitycy widząc entuzjastyczne reakcje tak krytyki, jak i widzów są przekonania, że film osiągnie lepszą oglądalność w Ameryce, niż się spodziewano. Osiągnął, ale rekordu „Avenegers” nie pobił, choć wynik 175 milionów podczas pierwszego weekendu jest wciąż fantastyczny. Miliard pęknie?

I to pociąga za sobą kolejne pytanie – czy w wyniku tak spektakularnego sukcesu (bo wszystko na niego wskazuje) Tony Stark powróci w czwartej części? Kontrakt Roberta Downey`a Jra z Marvel Studios wygasa po nakręceniu trójki, ale istnieje możliwość jego przedłużenia na potrzeby „Avengers 2” i przynajmniej jeszcze jednego obrazu z Iron-Manem. Trudno sobie w tej chwili wyobrazić sequel „Mścicieli” bez zakutego w czerwono-żółta zbroję herosa, choć Downey Jr. pewnie zażyczy sobie większej gaży. Szef filmowego pionu Marvel Kevin Feige zapewnia, że Stark będzie pojawiał się w filmowym uniwersum Marvela bez względu na to czy etatowy odtwórca jego roli dogada się ze studiem. Black jest przekonany, że tak się właśnie stanie, a Downey Jr. mówi, że jest jeszcze kilka rzeczy, które chce zrobić z tą postacią. Z drugiej strony odgrywający rolę War Machine`a Don Cheadle wspomniał o możliwości pojawienia się James`a Rhodesa w drugim „Kapitanie Ameryce”, nowych „Avengers” i wspominał o tym, że „I-M 3” będzie ostatnim filmem z serii.