środa, 12 grudnia 2012

#1192 - Komix-Express 165

Wydawnictwo Hachette zrobiło nie lada prezent fanom komiksu na Mikołajki. Operacja Wielka Kolekcja Komiksów Marvela rozpoczęła się na całego – w (niemal) każdym kiosku można znaleźć album „Spider-Man: Powrót do domuJ. Michela Straczynskiego i Johna Romity Jra, a odbiorniki telewizyjne atakują reklamami. Wielka radość na ten świąteczny czas udziela się i komiksowym casualom, i zaprzysięgłym fanom Domu Pomysłów, ale mnie jakoś nie specjalnie. Pół biedy, że większość z tych tytułów posiadam w swojej kolekcji, ale jakoś nie potrafią przejść do porządku dziennego z tym, w jaki sposób wydawnictwo potraktowało swoich potencjalnych czytelników. Ja wiem, że cała ta szopka ze zbieraniem prenumerat, udawanym startem kolekcji, a potem informacją o zawieszeniu była jedynie podyktowaną marketingowymi dyrektywami operacją, ale mnie niesmak po tym „badaniu rynku” pozostał. I jest ze mnie taki złośliwy konsument, że te kilka złotych dołożę na oryginalne wydanie. W niektórych przypadkach. Bez twardej oprawki i polskiego tłumaczenia, ale w spójnej, marvelowskiej estetyce. Fajnie, że WKKM się pojawiła, ale śmieszą mnie głosy wieszczące nadejście nowe mesjasza rodzimego ryneczku, którego imię to masowy czytelnik. Z wyznawaniem nowego kultu jeszcze bym się wstrzymał, bacznie obserwują pobliskie kioski, jak rzecz cała się przyjmie. Niewykluczone, że skończy się tak, jak z kolekcją marvelowskich figurek, które od samego początku będąc kuriozalnym projektem dogorywały otoczone grupą wiernych akolitów. W każdym razie – dobrze, że coś się ruszyło. Ciekawy jestem na ile „wejście” Egmontu w Nową 52 (szerzej o zapowiedziach naszego największego wydawnictwa już jutro) było spowodowane dobrą sprzedażą Batmanów czy może Kołodziejczak wreszcie dostrzegł potencjał w czytelniku super-hero. Kibicując obu przedsięwzięciom, z ciekawością obserwuje, co z tego wyjdzie… 

Mucha Comics rok 2012 kończy mocnym akcentem. Wydawnictwu z duńskim rodowodem udało się wydać wszystkie pozycje, jakie zaplanowało na drugą połowę mijającego powoli roku (co najważniejsze – bez obsuw, co było niegdyś sporym problemem Muchy), a 2013 rozpocznie od premiery „Wojny Domowej”. Jeden z najlepszych i najważniejszych letnich eventów Marvela stworzony przez Marka Millara (scenariusz) i Steve`a McNivena (rysunki) zagości w naszym kraju już 11 stycznia. Za album zbierający siedmioczęściową mini-serię liczący sobie 208 stron zamkniętych w twardej oprawie trzeba będzie zapłacić (standardowo) 99 złotych. Według mnie – warto, bo wraz z dyskusjami, jakie wywołał, z kontekstem, w którym przyszło mu funkcjonować, to jeden z najciekawszych komiksów superbohaterskich ostatnich lat, który (dosłownie) złamał internet w pół. A poza tym poziomem epickości mógłby obdarować kilka innych podobnych pozycji. Opis pozycji i przykładowe kadry (dość marnej jakości) możecie znaleźć na Alei Komiksu.

Wreszcie głośno o Karolu Kalinowskim! Autor „Yoela” i „Łaumy” słynie z rozgrzebywania swoich sieciowych (i nie tylko) projektów, które potem (ku rozpaczy swoich fanów) odchodzą w zapomnienie. Bo pamięta ktoś „Cichy Kącik KRL`a” na Alei Komiksu? O ile rozumiem, że Max Atlanta się skończył, a La Masakra dobiegła swojego kresu, ale co z Karmelkami? Ponarzekałem, ponarzekałem, ale trzymam kciuki za Kalinowskiego, aby nie odpuszczał Paskala. Jak najdłużej. Ile się da. Bo po tych kilku odcinkach stripy z długonosym stworkiem mają fajny potencjał. Zachęcam do klikania i czytania. Spieszmy się kochać komiksy KRL`a – tak szybko odchodzą!

Kultura Gniewu podbija kosmos - uroczysta premiera pakietu najnowszych albumów KG odbędzie się jeszcze przed końcem tego roku. W mroźnej scenerii grudniowej Warszawy w najbliższy piątek 14 grudnia od godziny 17:00 w warszawskim klubie Kosmos Kosmos (przy ulicy Koszykowej 55) będzie można kupić „Rycerzy świętego Wita” Davida B., „Człowieka Paroovkę – Gorące głowy” Marka Lachowicza i Tomasza Kuczmy oraz „Niedźwiedzia, kota i królika” Michała i Marii Rostockich. Ceny zapewne będą dość atrakcyjne, a oprócz tego w klubie będzie można spotkać niejedną osobistość polskiego komiksu. Oprócz autorów, którzy zaprezentują swoje nowe dzieła, pojawią się również Marcin Podolec i Michał Śledzińki (ostatnie egzemplarze „Szkicownika”!), którzy jak zwykle będą służyli autografem i dobrym słowem. Mieszkańców stolicy – zapraszamy!

Marzena Sowa wraca do ojczyzny - autorka "Marzi" i "Dzieci i ludzi" będzie bohaterką cyklu spotkań. Wszystko rozpoczęło się już 10 grudnia 2012, w poniedziałek w Poznaniu. Pierwsze spotkanie miało miejsce o godzinie 17.00 w Księgarni Tristero w Głośnej, ul. św. Marcin 30 (brama kina Muza, lewa oficyna, I piętro). Drugie o godzinie 18.30 w Collegium Novum (sala C2), Al. Niepodległości 4 (spotkanie prowadzone po francusku). Dzień później Marzi zawitała do stolicy - we wtorek w Warszawie zagościła w Instytucie Filologii Romańskiej UW (ul. Dobra 55, nowy budynek przy BUW), Aula (sala 1007), 1 piętro (spotkanie prowadzone po francusku). 12 grudzień to Kraków. Pierwsze spotkanie odbędzie się o godzinie 18.00 w MOCAK`u - Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie, ul. Lipowa 4, „Polskie nieporozumienia - spotkanie wokół komiksu” - o komiksach rozmawiać będą: Marzena Sowa – jedna z najciekawszych polskich scenarzystek komiksowych, dr Monika Świerkosz – literaturoznawczyni UJ, Michał Słomka z poznańskiego wydawnictwa Centrala – Mądre Komiksy. Na zakończenie tej trasy Sowa trafi do Małopolskiego Studia Komiksu, akurat 13 grudnia, w kolejną rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Wbrew temu co podaje Centrala, spotkanie nie odbędzie się w krakowskiej Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej, ale w Artece, ale jeśli mylę się w tej materii to proszę o sprostowanie.

W dalekiej przyszłości Ziemia znajdzie się w wielkim niebezpieczeństwie. Rzeczywistość rozpada się, co prowadzi do serii katastrof naturalnych, a dusze zmarłych powracają na ziemie. Jedyną nadzieję na przetrwanie leży w sile siedmiu wojowników pochodzących z różnych epok. Ale czy grupa wybranych będzie w stanie stawić czoła chaosowi w odpowiednim czasie? Tak prezentuje się zapowiedz serii "7 Against Chaos" i pewnie byłby to kolejny, nie warty uwagi komiks science-fiction, gdyby nie nazwiska jego autorów. Rysunkami zajmie się autor kultowego "Concrete" Paul Chadwick, a scenariusz przygotuje sam Harlan Ellison, bez mała legendarny pisarz sci-fi. Ellison przymierzał się do pracy nad opowieścią obrazkową od kilku dobrych lat, bardzo długo o jego względy starał się Marvel. "7 Against Chaos" przygotują jednak w redakcji DC Comics, a jego premiera pierwszego zeszytu ma mieć miejsce w połowie 2013 roku.

Najpierw Hellblazer, a teraz to. Karen Berger ustępuje za stanowiska redaktor naczelnej i starszej wiceprezydent imprintu Vertigo. Po niemal dwóch dekadach kierowania wydziałem DC Comics prezentującym komiksy przeznaczone dla dojrzałego czytelnika i wyznaczania zupełnie nowych i niespodziewanych kierunków ekspansji sztuki obrazkowej Berger szuka kolejnego zawodowego wyzwania. Bez jej pracy, uporu i przenikliwości dziś na naszych półkach pewnie nie stałyby "Sandman", "Potwór z Bagien", "Kaznodzieja" czy "100 Naboi", a mainstreamowe komiksy być może dalej tkwiłyby w amerykańskim getcie comic-shopów. Co z przyszłością samego Vertigo? W tym momencie trudno powiedzieć, jakie plany ma DC wobec zasłużonego imprintu - z jednej strony zapowiadają nową antologię sci-fi "Time Warp" na marzec przyszłego roku i prequel do kultowego "Sandmana" w wykonaniu Neila Gaimana i J.H. Williamsa III. Nie wygląda więc na to, żeby charakterystyczny szyld miał zostać definitywnie odstawiony do lamusa. Faktem jest jednak, że sytuacja nie wygląda dobrze - od  czasów "Baśni" i "Amerykańskiego Wampira" Vertigo nie miało naprawdę głośnego tytułu. Bohaterowie i autorzy, którzy mogli by stanowić o jego sile, tacy jak Scott Snyder, Jeff Lemire, Madame Xanadu, Swamp Thing czy Animal Man grają prominentne role w regularnym uniwersum Nowej 52. Co zatem dalej z Vertigo? Oby DC miało jakiś pomysł...

Marvel ulega modzie niewielkiej ilości, lokalne crossovery, którymi stoi konkurencyjna Nowa 52. W ramach Marvel NOW! ukaże się mini-event "X-Termination", który ma podbić sprzedaż trzech x-tytułów z drugiego, albo i trzeciego szeregu. Na potrzeby historii fabuły trzech  on-goingów zostaną skrzyżowane - będą to "Age of Apocalypse" Davida Laphama, "Astonishing X-Men" Marjorie Liu i "X-Treme X-Men" Grega Paka. Całość zamknie się w zaledwie pięciu numerach - historię otworzy marcowy one-shot "Alpha", rozegra się  na łamach kwietniowych zeszytów, a zamknie "Omega". Głównym bohaterem historii ma być Nightcrawler pochodzący z uniwersum AoA, który na Ziemię przybył podczas starcia z Apocalypse`m w "Uncanny X-Force". Fabuła ma kręcić się wokół jego powrotu do macierzystego świata, którego nowe dzieje są pokazywane na łamach serii "Age of Apocalypse", której udało się ku mojemu zaskoczeniu utrzymać prawie rok na rynku. Swoją rolę w komiksie do odegrania będzie miał Wolverine, Sage i Kid Nightcrawler z "XX-M".

30 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Kuba Oleksak wielce urażony bo ktoś śmiał zrobić badanie rynku. Nie wiem jak będąc fanem komiksu superhero można takie głupoty pisać, start kolekcji to najlepsze co przydarzyło się naszemu rynkowi od czasu Semica. Z drugiej strony zawsze zachowywałeś się jak pies ogrodnika więc ten post nawet mnie nie dziwi.

A kolekcja figurek dociągnęła do 75 numeru, więc coś długo to dogorywanie jej zajęło.

Anonimowy pisze...

KO to osoba niepoważna czemu wielokrotnie dał wyraz. Dlatego też nie warto traktować go poważnie. Niech sobie plecie jak zwykle, a ja i tak cieszę się z tej kolekcji. Oby seria zagościła u nas na dłużej.

Wojciech Nawrot

godai pisze...

Jaktonajlepsze! Co a bluźnierstwo! A Dobry Komiks (ŚP) i Mandragora (ŚP) co to tak skorzystały na tym masowym rynku? Mandra zresztą nawet podobna, też masę dubli i wydawania tego, co już wcześniej było :D

Anonimowy pisze...

O jakie duble chodzi ? Te parę zeszytów w Essentialach czy późniejsze wydania zbiorcze ?:)

Treścią wstępu o kolekcji nie jestem zaskoczony. W końcu to Pan Oleksak pisał.

Sam kibicuję choć nie portfelem bo ponad połowę mam w oryginałach.

godai pisze...

Ta, o te parę zeszytów w Essentialach. I o te zbiorcze, które w dużej mierze Mandrę niestety dobiły.

wonder pisze...

TE, OLEKSAK, FANI ZESZYTÓWEK NIE DADZĄ SOBIE W HACHETTE DMUCHAĆ

Anonimowy pisze...

Prorokuję...
23 numery kolekcji i wielki ryk!

Anonimowy pisze...

Hachette nie kasuje chyba tak swoich kolekcji i dociągnie do końca ale pewnie potem już tylko w prenumeracie bez kiosków.

Tomek pisze...

no i właśnie, jak ludzie zaangażowani w komiks mają tylko tyle do powiedzenia, to niech nie oczekują że ten polski ryneczek się kiedykolwiek odrodzi, najłatwiej marudzić i do wszsytkiego wbijać zęby.

godai pisze...

Tomku, ale nie możesz mieć np. mi za złe, że nie jara mnie haczet. Z całej wielkiej kolekcji interesuje mnie jeden, jedyny komiks. I co, mam się wstydzić? Mam hajpować produkt, który mnie nie paca. Mam się powstrzymać przed komentarzem?

Bardziej zajmuje mnie działanie w wydawnictwie, a nie podzielanie ułomnej wiary, że w Polsce istnieje jakikolwiek masowy rynek komiksowy (a co dopiero masowy rynek na superhero - upadek trzech kolejnych wydawnictw w tym segmencie dla mnie mówi więcej, niż osobiste przekonania stęsknionych fanów).

Kuba Oleksak pisze...

Wiem, po tym, co dzieje się na forach, że w dyskusje z fanami Hachette nie warto po prostu wchodzić, bo kończy się to najczęściej trollowanie, flejmem i zarzucaniem niekompetencji na przykład Ystadowi...

Rozumiem, że "fani zeszytówek" mają prawo pisać, że Hachette to najlepsze co przytrafiło się polskiemu rynkowi, że zachowuje się jak pies ogrodnik (czyli co? że sam nie kupie i zabronię drugiemu? wtf?) i że jestem niepoważny. A ja nie mogę natomiast napisać, że mnie marketingowe zagrywki, nie tyle wprowadzające w błąd mnie (konsumenta), co będące przysłowiowym kłamstwem w żywe oczy dotknęły zwyczajnie? Heck, będąc fanem super-hero MUSZĘ kupować Hachette! Nie mogę sobie

Tomku!

Ja się bardzo Cieszę z tej kolekcji. Na każdym kroku daje tego wyraz - pisze, mówię, polecam znajomym, ale siedząc w komiksie tyle naście lat jestem realistą. Denerwuje mnie to, że ktoś mi zarzuca, że się nie jaram, bo przecież (jak Godai pisze) trzeba się jarać! Bo Maczet ocali rynek! To złe podejście - nie marudzę, nie krytykuje, tylko pisze jak jest. To spora różnica, prawda?

Ho Kogan pisze...

Z tymi figurkami Marvela wcale nie było tak źle , utrzymały się 3 lata. A zainteresowanie spadło bo kupujący zaczeli sprowadzać je z zagranicy, można to było zauważć na forum SMO.

Anonimowy pisze...

Kuba, tak masz rację w niektórych momentach, jak i jej nie masz w pozostałych.
jeśli chodzi o trollowanie, to jest ono obustronne niestety i obie stronny piszą bzdury. i nie musisz ograniczać się tylko do osób, któe mają inne zdanie niż Ty, bo idiotów jest wielu i mają oni różne poglądy. dla mnie niezrozumiałym jest też zmiana nazw i pisanie Maczet, Sraczet, czy jeszcze inaczej...
jeśli chodzi o zagrywki marketingowe, to sprawa jest ewidentna. okłamali i tyle. ale jak zawsze, tak i teraz, jest jakieś "ale". dla mnie takie badanie rynku jest skuteczniejsze niż jakieś ankiety. pamiętam co się działo, jak powstawała komiksowa inicjatywa Smallville. poszła ankieta do Muchy, żeby wydali. ludzie zaczęli prosić znajomych, żeby podpisali. Ci to robili, a potem pisali, że i tak nie kupią, ale kolega prosił, więc podpisał. to nic nie boli. tu jest to skuteczne, bo ludzie głosowali portfelem. a jedyne oszustwo, to... opóźnienie startu kolekcji. jeśi coś się będzie w niej różnić, to można wymienić bezpłatnie w wydawnictwie, etc. czy to naprawdę taki wielki problem?

jeśli chodzi o komentarze wcześniejsze.
czy tylko te trzy wydawnictwa specjalizujące się w superhero były jedynymi wydawnictwami komiksowymi, które upadły w Polsce? nieźle.
czyli jeśli naliczylibyśmy się upadku 3 firm motoryzacyjnych, to znaczyłoby, że cały rynek motoryzacyjny nie ma racji bytu?
właśnie dlatego 3 wydawnictwa w to weszły, bo superhero ma największą szansę na "masowość" w Polsce. właśnie dlatego Marvel przeszedł badanie rynku Hachette, a Kloss już nie. właśnie dlatego Egmont z powrotem wchodzi mocniej w superhero. właśnie dlatego jak już ten Egmont, albo Mucha wyda superhero, to w Top 20 Gildii komiksy te biją resztę na głowę.
poza tym sam napisałeś, że Mandragorę dobiły duble. DK miał dobrą sprzedaż superhero, ale zabiły go jakieś Soul Sagi, Silent Hille i inne bajery.
pomijam to, że mówiąc (w Polsce) do osoby nie mającej żadnego kontaktu z komiksem cokolwiek o tej formie sztuki ta odpowie Batman, Avengers, Spider-Man...

nie marudzę, nie krytykuje, tylko pisze jak... ja to widzę.

Anonimowy pisze...

Na marginesie: komiksy z DK sprzedwałay się jak na nasze warunki w zawrotnych ilościach (średnio 30 tys. egz. tych bardziej poczytnych tytułów). Niestety nie na tyle wysokich by zadowolić szefostwo Springera. Niestety...

godai pisze...

Anonimie: pada masa wydawnictw. Ale te, które wydają superhero padało jakby częściej - co się ostało, Mucha? Egmont? On ma segment superhero. A pozostałe, które nie handlują superhero, działają. I stosunek padu w tym segmencie wydawania chamskich anergrandów jest nieco mniejszy. Jest ich aktywnych więcej. Więc wiesz, ja nie mówię, że nie ma rynku. Ale mówię nie ma masowego rynku. Bo w Polsce nie ma masowego rynku na komiksy jakiekolwiek, a co dopiero jakiś konkretny rodzaj. I z tym się nie da polemizować, nie podyskutujesz z nakładami i nie mówię tu o magazynach po 200 sztuk i albumach po 500, ale co to jest za nakład 2000? Gówno nie nakład, na 37 milionów ludzi. Tu nie ma rynku masowego i żadna wiara i żadne zaklęcia tego nie zmienią. Zresztą jakie nakłady ma Hachette?

grant pisze...

czy wszystkie dane i wielkości, które podajesz są równie wiarygodne i prawdziwe jak liczba mieszkańców Polski, którą przytoczyłeś? i jak wyglądają dane liczbowe padu w segmencie undergroundu w porównaniu do superhero, które porównałeś?
o ile są mniejsze?

Anonimowy pisze...

godai ty chyba nawet nie zdajesz sobie sprawy ile w ostatnim dziesięcioleciu padło wydawnictw zajmujących się komiksem frankofońskim i polskim. Nie wiem nawet czy nie więcej niż tych co oferowały "amerykany".

A na superhero jest teraz moda. Na kanwie popularności filmów i kreskówek. W każdej większej sieciówce są jakieś ubrania Marvela, w niemal każdym podsumowaniu sprzedaży gildii superhero jest na szczycie.

Zamiast smęcić, jak to zwykle przy starcie nowych inicjatyw bywa, może tym razem warto trzymać kciuki?

Anonimowy pisze...

Padają częśćiej, bo więcej jest chętnych do tego tortu. To też coś znaczy. Bywały też przypadki, że wzmożenie publikacji superhero przedłużyło byt przynajmniej jednego wydawnictwa (konkretnie Mandragory, która już w połowie 2005 r. zanowtowała brak płynności finansowej). Wybacz, ale porównywanie wydawnictw "chamskich anergrandów" np. ze Springerami to nieporozumienie. Koledzy z KG od lat powtarzają, że z wydawnia komiksów nie są w stanie wygenerować nawet minimalnych zysków. Jest to więc (o ile są szczerzy) całkowicie hobbystyczna zabawa. A założenie takiej Mandragory było jasne. P. Wróbel nie krył, że chce na tym robić kasę i przez pewien czas nawet robił. Jeśli umoczył to na pewno nie na superhero, a raczej na rodzimych projektach którym poskąpiono państwowej dotacji.

godai pisze...

Springer za to na superhero zbił kokosy? Czy się nie mylę i też nie? A Springer raczej nie umoczył na "rodzimych produkcjach bez państwowej dotacji".

Czy superhero przedłużyło agonię Mandry? Pewnie tak, ale gdyby był taki rynek masowy, jak od lat niektórym się wydaje, to by ją zatrzymało.

Co do ilości padów - tak, zdaję sobie sprawę, ile padło wydawnictw komiksowych w ostatniej dekadzie, może nie co do sztuki, ale było ich (wydawnictw komiksowych) na tyle mało, że pewnie dałoby się policzyć. Mówimy tu o wydawnictwach, nie o tym, że kilku kumpli zrobiło druk cyfrowy pod własnym znaczkiem.

Jest hype na superhero teraz? No jest. Co z tego wynika? To się okaże. Ale nie jestem przekonany, czy po wyjściu z kina od razu każdy pójdzie do empiku i kupi komiks. Nie wiem nawet, czy wszyscy zdają sobie sprawę, że te filmy to ekranizacje komiksów - a już o tym, ile osób to obchodzi, to można w ogóle spekulować. Podobnie jak z pytaniami ile osób sięgnęło po książkę po serii o Harrym Potterze, a ile osób zabrało się za Władcę Pierścieni po trylogii Jacksona? Znam w obu tych segmentach ludzi, którzy nawet nie wyrazili zainteresowania istnieniem pierwowzorów.

Owszem, trzymam kciuki, jestem zresztą pewien, że prenumeratorzy dostaną całą kolekcję. W równym stopniu jestem przekonany, że to nie będzie przełom (a gdybym się mylił, to tylko dobrze), a w sumie w jednakowym jest mi ta kolekcja obojętna (jak pisałem, mam zamiar kupić z niej jedną pozycję).

godai pisze...

Anonimie: tak, masz rację, liczba ludności Polski 38.5 miliona, czy to dla ciebie wystarczająco precyzyjna liczba? Nie doliczam diaspory.

godai pisze...

A, i jeszcze jedno - skoro to taki masowy rynek, to co robi p. Kołodziejczak? Czemu nawet niektóre komiksy z SW (a to też spory fandom) w tym roku zmniejszyły częstotliwość?

A akurat z wszystkich wydawnictw związanych z komiksem Egmont jest największym chyba graczem. I trudno p. Tomkowi odmówić pewnej dozy wyczucia i znajomości rynku.

Anonimowy pisze...

"I trudno p. Tomkowi odmówić pewnej dozy wyczucia i znajomości rynku."

Nie wiem czy się śmiać czy płakać xD

jaszczu pisze...

Nie jestem jakimś huraoptymistą jeśli chodzi o kolekcję Hachette (choć ją zaprenumerowałem) i wielkim fanem superhero (choć mam wszystkie Spidermany z Semica:D), ale anonimy mają trochę racji w tym temacie. Używanie w kółko przykładów DK i Mandragory jest trochę nietrafione, bo to były wydawnictwa działające kilka lat temu. Inne czasy i inne warunki. Jeśli w tym kraju można jadąc na sentymencie pchać 20 tysi Thorgala, to pewnie można byłoby spokojnie sprzedawać taką samą ilość komiksów z superherosami. Słusznie ktoś zauważył, że jest na to teraz niejako moda - filmy, kreskówki, ciuchy itd. Może Egmont w to nie wchodzi, bo korpo Egmont nie ma dilu z korpo Marvel, i wyczucie Tomka Kołodziejczaka nie ma tu nic do rzeczy. Gdybam sobie tylko. Jest jeszcze kwestia, że ludzie, którzy wychowali się na Semicach, dziś już są dorośli, zarabiają hajs i byliby może gotowi wrócić do zajawki z dzieciństwa i biegać po te zeszyty, czy trejdy do kiosku/księgarni. Minusem w tym przypadku jest fakt, że łatwo można dziś kupić te komiksy w oryginałach, i tu jest przewaga Thorgala nad superakami, że angola dziś kuma niemal każdy, a z francuskim jest gorzej. Niemniej wierzę, że mając dobre zaplecze finansowe, dobre wyczucie nakładu (poprzedzone być może niezbyt eleganckim, ale pewnie skutecznym badaniem rynku w stylu Hachette) i rozsądnie ogarniętą dystrybucję, można coś z tymi kalesoniarzami ugrać. Mogę się totalnie mylić, ale takie są moje ostatnie przemyślenia na ten temat :)

Jarek Obważanek pisze...

Ja się obawiam tylko tego, że Hatchette sparzy się na częstotliwości. 80 zł miesięcznie przez 2,5 roku? Dziękuję, mam ważniejsze wydatki.

Jarek Obważanek pisze...

Tyle rimejków tej nazwy że w końcu sam ją źle napisałem LOL

Tomek pisze...

Godai, racja, że ludzie oglądający filmy maja w dupie komiksu, natomiast kto twierdzi że u nas jest w ogóle coś takiego jak masowy odbiorca? Chyba w takiej formie, że jeden człowiek kupuje 50 tytułów na rok ;] Jaszczu, ja też sądzę że główna klientela w naszym kraju to nadal ludzie którzy zaczynali od Semica i mogą się na kolekcję skusić. Dodatkowo uważam też, że poszerzenie rynku czytelników można osiągnąć tylko takimi komiksami. No i totalnie zgadzam się z Jarkiem, 80 dych per month...mogli trochę zwolnić tempo, bo to jednak sporo hajsu. Może jeszcze coś się zmieni, ale do ankiety nie dołączali znaczka, to nie wysłałem.

Sebastian Frąckiewicz pisze...


Zaraz zacznie się dyskusja o tym czy okładki twarde są odpowiednio twarde, papier ma dobrą gramaturę,no i o tłumaczenia.

A tak serio: kompletnie mnie nie obchodzi odgrzewany kotlet marvela, ale dobrze, że komiks będzie w kiosku.

Anonimowy pisze...

Jarku, reaktywuj Wraka, to może znów będziesz dostawał komiksy za free. Problem ośmiu dych miesięcznie odpadnie.

Kuba Oleksak pisze...

Uwaga w stosunku do Jarka bardzo niesmaczna.

"Kuba, tak masz rację w niektórych momentach, jak i jej nie masz w pozostałych.
jeśli chodzi o trollowanie, to jest ono obustronne niestety i obie stronny piszą bzdury. i nie musisz ograniczać się tylko do osób, któe mają inne zdanie niż Ty, bo idiotów jest wielu i mają oni różne poglądy. dla mnie niezrozumiałym jest też zmiana nazw i pisanie Maczet, Sraczet, czy jeszcze inaczej...
jeśli chodzi o zagrywki marketingowe, to sprawa jest ewidentna. okłamali i tyle. ale jak zawsze, tak i teraz, jest jakieś "ale". dla mnie takie badanie rynku jest skuteczniejsze niż jakieś ankiety. pamiętam co się działo, jak powstawała komiksowa inicjatywa Smallville. poszła ankieta do Muchy, żeby wydali. ludzie zaczęli prosić znajomych, żeby podpisali. Ci to robili, a potem pisali, że i tak nie kupią, ale kolega prosił, więc podpisał. to nic nie boli. tu jest to skuteczne, bo ludzie głosowali portfelem. a jedyne oszustwo, to... opóźnienie startu kolekcji. jeśi coś się będzie w niej różnić, to można wymienić bezpłatnie w wydawnictwie, etc. czy to naprawdę taki wielki problem?"

Niemal w całej rozciągłości się zgadzam.

Natomiast chciałem odkopać ten temat jeszcze jedną uwagą - wiele mówi się tutaj o "budowaniu rynku" i jakoś nie odróżnia się tego od "sukcesu Hachette" (czyli wydania kompletu całej kolekcji). Tych figurek wyszło ileś tam dziesiątek, ale czy powstał na nie rynek? Nie, jarała się nim garstka kolekcjonerów. I myślę, że podobnie będzie w tym przypadku.

Nie da się stworzyć masowego produktu, dostępnego w szerokiej dystrybucji wydając taką kolekcję. Do tego trzeba lat, wielkich nakładów finansowych i determinacji. WKKM pojawi się i zniknie - to "niedzielne" zapotrzebowanie na super-hero pojawi się i zniknie, a ci zasilą szeregi komiksowa, które ściąga przygody swoich ulubionych herosów z USA. Hell, przecież rynek superheor ISTNIEJE - to Multiversum, Atom, Hobbymasters, Amazon czy Bookdepository!

Słowem - budowanie rynku super-hero w takim kształcie, jak funkcjonowało za Semika to utopia. Rzecz, w dzisiejszych warunkach rynkowych, niemożliwa do zrealizowania. Rynek super-hero istnieje w takim kształcie, w jakim istnieje, podobnie, jak rynek komiksów "niezależnych", od podstaw stworzony przez Post, a potem rozbudowany przez KG i Timofa.

jaszczu pisze...

Kuba, zauważ jednak, że kolekcja trochę szumu narobiła, i na pewno jej ukazanie się coś dobrego dla tego rynku przyniesie. Nie zbuduje go i nie zmieni jakoś znacznie, ale przy nakładach jakie mamy, każdy nowy czytelnik jest bardzo cenny. Zobacz ilu nowych userów pojawiło się forum gildii. Trafiłem nawet na temat o tej kolekcji Hachette na forku hip hopowym:) No i nie ma co porównywać kolekcji komiksów do kolekcji figurek. Wiele osób żywo interesujących się komiksami, ma w dupie figurki. To jest opcja dodatkowa, dla geeków, bardzo trudna do zaszczepienia na rynku, na którym nie ma podstawowego produktu, czyli samych komiksów. Porażka tamtej kolekcji zupełnie mnie nie dziwi.