sobota, 24 września 2016

#2233 - Komix-Express 363

Multiversum nie pojawi się na MFKiG w Łodzi. Przez ostatnie trzy lata stoisko poznańskiego sklepu mogliśmy zawsze znaleźć w tym samym miejscu Atlas Areny, ale w tym roku go zabraknie. Organizatorzy swoją pazernością pozbyli się nas z tego konwentu - czytamy na oficjalnym FB jednego z wiodących sklepów specjalizujących się w sprowadzaniu komiksów zza granicy. Niestety po dwóch normalnych latach zdecydowano się na zastosowanie wobec nas oderwanej od cennika stawki za stoisko. W 2013 roku stoisko kosztowało nas 2700 PLN. W 2014 roku stoisko kosztowało nas 3160 PLN. W 2015 roku stoisko miało nas kosztować 12620 PLN, ostatecznie organizatorzy "zrabatowali" koszt stoiska do kwoty 7820 PLN (z tego 1500 PLN zostało przekierowane na rzecz bloku "Star Wars). Jak widać wszystko rozbiło się o finanse. Trudno dyskutować z kalkulacją kosztów i strat, niemniej szkoda, że w tym roku Multi zabraknie w Łodzi. Pewnie nie tylko ja zostawiałem tam ładną sumkę, a dla wielu te przepastne półki z przecenionymi albumami były jednym z głównych powodów przyjazdy na festiwal. 


Zaraz po tym, jak pojawił się komunikat Multi o komentarz w tej sprawie poprosiłem przedstawicieli największego komiksowego festiwalu w Polsce. Bardzo szkoda że nie ma Multiversum na festiwalu. Nie wiem dlaczego tak jest - komentował Adam Radoń, dyrektor MFKiG w Łodzi. Festiwal się rozwija i wystawców każdego roku jest więcej. Ceny powierzchni targowej rosną bo rosną ceny za wszystko co musi zapewnić organizator dla festiwalu i strefy targowej. Nasze ceny są cały czas na śmiesznym poziomie. Proszę zobaczyć ile kosztuje stoisko na zagranicznym festiwalu naszej wielkości. I znowu - ta sama kalkulacja zysków i strat. Nie wiem dlaczego Rafał odmówił przyjazdu do Łodzi - nie rozumiem tego. Dogaduję się ze wszystkimi na naszym rynku od ponad 20 lat i nagle jeden wystawca twierdzi że nie można się ze mną dogadać - to nie prawda. Jest jeszcze z tego wielkie halo jakby ktoś chciał się przypromować wywołując taką idiotyczną dyskusję. Cennik festiwalu jest dla wszystkich i wszyscy to bez trudu rozumieją - tylko nie Multiversum. Mam nadzieję że za rok zobaczymy się w Łodzi - kończy Radoń w zasadzie nie mówiąc nic konkretnego. 

Co wydawnictwo Kultura Gniewu przywiezie na MFKiG do Łodzi? W sumie cztery nowości i jedno wznowienie:

"Będziesz smażyć się w piekle" (Krzysztof "Prosiak" Owedyk, 304 s., 49,90 zł, przykładowe kadry)

Wielowątkowa opowieść o zespole Deathstar, światowej gwieździe sceny metalowej, ale przede wszystkim o życiu codziennym jego członków.

Wszystko zaczyna się, gdy do grupy przyjęty zostaje nowy gitarzysta, który jest fanem Deathstar od ich pierwszej demówki. Oprócz spełnienia muzycznych marzeń i chęci sięgnięcia po sławę, wierzy że granie w zespole tego formatu, pozwoli mu szybko wyjść z nieciekawej finansowej sytuacji. Te same nadzieje żywi jego żona i mała córeczka (ich kot raczej nie ma szczególnych wymagań). Niestety, stosunki panujące w zespole są dalekie od normalności i zamiast iść ku lepszemu, sytuacja coraz to bardziej się komplikuje…

Fabuła tej tragikomicznej historii o pasji, rodzinie i przyjaźni została zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami.


"Kościsko" (Karol "KRL" Kalinowski, 192 s., 44,90 zł, przykładowe kadry)

Aż 7 lat minęło od premiery „Łaumy”, poprzedniego komiksu Karola Kalinowskiego. Nie ma jednak wątpliwości, że na „Kościsko” warto było czekać !

Ojciec z synem przyjeżdżają do małego miasteczka, tytułowego Kościska. Niewiele wiemy o ich przeszłości, ale najwyraźniej los ich nie oszczędzał. Teraz marzy im się nowy początek i mają nadzieję, że w tym miejscu wszystko pójdzie dobrze. Szczególnie, że ojciec już pierwszego dnia dostaje prace w lokalnej bibliotece. Jej dyrektor wygląda co prawda dziwne, ale jego zachowanie nie budzi żadnych podejrzeń. Szybko się jednak okazuje, że całe Kościsko jest odrobinę dziwne, a mało kto jest tym, za kogo się podaje…

W „Kościsku” autor „Łaumy” wraca do dziecięcych bohaterów, uroczych miejsc z położonych z dala od cywilizacji oraz stworów i duchów tym razem ze słowiańskiej mitologii. Do tej mieszanki dorzuca jeszcze pewien tajemniczy element, który sprawia, że czytelnik do samego końca opowieści trzymany jest w niepewności i napięciu.

"Najlepsi wrogowie. Historia relacji pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Bliskim Wschodem
Część druga 1953–1984
" (Jean-Pierre Filiu, David B., 104 s., 39,90 zł, przykładowe kadry)

To właśnie Amerykanie po raz pierwszy nazwali berberyjskie tereny nad Morzem Śródziemnym „Bliskim Wschodem”. I to z tym regionem związała Stany Zjednoczone, od ich rewolucyjnych początków, przedziwna relacja oparta na fascynacji, konfrontacji i skomplikowanej współpracy.

Jean-Pierre Filiu, uznany francuski historyk i ekspert w sprawach Bliskiego Wschodu, oraz David B., jeden z największych współczesnych rysowników, autor m.in.„Rycerzy świętego Wita”, snują wspólnie opowieść pełną starć, dyplomatycznych intryg i zdrad. Ich komiks jest fascynującą historią trudnej współzależności dwóch odległych regionów rozpisaną od czasów Gilgamesza, przez epokę krucjat i kolonialnych podbojów do ery Eisenhowera. A gdzieś w tle zawsze jest złoto i ropa.

W drugim tomie swojego komiksu autorzy przybliżają czytelnikom wydarzenia z lat 1953–1984.

"Ranx" (Stefano Tamburini, Alain Chabat, Jean-Luc Fromental, Tanino Liberatore, 184 s., 109 zł, przykładowe kadry)

Ranxerox to legendarny antybohater europejskiego komiksowego undergroundu. Bezwzględny cyborg zbudowany z części zepsutych kserokopiarek, torujący sobie drogę przez wyniszczony świat przyszłości przy pomocy pięści i kopniaków. Nie cofnie się przez niczym, by ochronić ukochaną Lubnę.

Ranxa stworzyło dwóch włoskich artystów – Stefano Tamburini i Tanino Liberatore – a jego pierwsze przygody ukazały się w roku 1978 we współtworzonym przez nich czasopiśmie „Cannibale”. Publiczność anglojęzyczna poznała go pięć lat później, gdy komiksy z Ranxem zaczęły pojawiać się w słynnym magazynie „Heavy Metal”.

Dłużej czekali na niego polscy czytelnicy, bo dopiero w 1994 roku ukazał się zeszyt „Ranxerox w Nowym Jorku”. Było to pirackie wydanie zaledwie małego fragmentu opowieści o Ranxie. Teraz – po 22 latach – ukazuje się w końcu kompletna edycja tej komiksowej dystopii.

Komiks tylko dla dorosłych!

"Rycerze świętego Wita" (David B., 392 s., 99,90 zł, przykładowe kadry)

Opus magnum Davida B., uważanego za jednego z najważniejszych i najoryginalniejszych europejskich twórców komiksu. Ta tworzona przez siedem lat autobiograficzna historia o zmaganiach rodziny z epilepsją brata autora, podobnie jak „Maus” Arta Spiegelmana, uznana została za arcydzieło nie tylko komiksowe, a swemu twórcy przyniosła liczne wyróżnienia na całym świecie, w tym laury za scenariusz na festiwalu w Angoulême oraz prestiżową amerykańską nagrodę Ignatz.

David B. urodził się w małym miasteczku w pobliżu Orleanu we Francji. Jego dzieciństwo upływało na beztroskich zabawach z dzieciakami z sąsiedztwa oraz starszym bratem, Jean-Christophe’em, z którym wspólnie dokuczali młodszej siostrze – Florence. Ich świat drastycznie się zmienia, gdy w wieku 11 lat Jean-Christophe dostaje pierwszego ataku padaczki. Poszukiwaniom leku na tę chorobę cała rodzina poświęci się całkowicie. Pomocy szukali będą u lekarzy, szamanów, znachorów, tajemniczych guru i w makrobiotycznych komunach.

David B., opowiadając o swojej rodzinie, zabiera czytelnika w niezwykłą podróż po Francji lat 60. i 70., ale też do głowy przyszłego wizjonera komiksu. Autor „Rycerzy świętego Wita” z niezwykłą szczerością dzieli się swoimi wspomnieniami z tamtego czasu, gdy jedyną ucieczką przed koszmarem, który spotkał jego ukochanego brata, była wyprawa w świat dziecięcej wyobraźni. Jest on zaludniony przez niezwykłe stworzenia, samurajów i wojowników, którzy jako jedyni mogą wygrać wielką bitwę z wyniszczającą chorobą.

Oszałamiające wizualnie dzieło Davida B. ukazało się pierwotnie we Francji w sześciu częściach. Polska edycja zbiera je wszystkie w jeden tom.

Nakładem wydawnictwa Kurc na MFKiG ukaże się "Samotnik i inne opowieści", album autorstwa Andrzeja Chyżego, jednego z zapomnianych klasyków polskiego komiksu. Artysta ten debiutował w 1985 roku komiksem "Powrót" na łamach dziennika "Express Ilustrowany", z którym współpracował przez kilka następnych lat (ukazały się tam "Hrabia Monte Christo", "Pechowy skarb"). Współpracował również z innymi gazetami i czasopismami ("Echo Dnia Kielce", "Morze", "Mała Fantastyka"), a dla wydawnictw KAW oraz Sport i Turystyka narysował cztery pełnometrażowe albumy, z których drukiem ukazał się drukiem tylko jeden ("W 80 dni dookoła świata").

"Samotnik i inne opowieści" to zbiorcze wydanie komiksów prasowych Chyżego. Pierwotnie drukowane były w drugiej połowie lat 80. na łamach "Expressu Ilustrowanego" i kwartalnika "Mała Fantastyka". Western, komiksy przygodowe, fantastyczne, grozy, sensacyjne, opowieść o piratach. Zainteresowania twórcze Chyżego były wszechstronne, zaspakajające oczekiwania masowego czytelnika wysokonakładowej prasy.

Realistyczne rysunki Chyżego bronią się po latach, pokazując równocześnie progres w jego kolejnych komiksach. Niniejsza publikacja przypomina postać nieco zapomnianego autora i wypełnia lukę w historii polskiego komiksu.

Album zawiera następujące paski komiksowe: "Legenda o Łodzi", "Tajemniczy testament", "Spowiedź doktora Jekylla", "Kontakt", "Przepowiednia", "Hrabia Monte Christo", "Prywatny detektyw", "Samotnik", "Boiskowa lekcja", "Droga do Valkiroo" oraz niepublikowany wcześniej "Pechowy skarb". Uzupełnieniem komiksów są liczne szkice i przykładowe plansze oraz wywiad z autorem.

Będzie nowa filmowa adaptacja "Spawna". Aż dziw, że w obliczu takiej hossy na kino komiksowo-superbohaterskie musieliśmy tak długo czekać na remake ekranizacji prawdziwej popkulturowej ikony lat dziewięćdziesiątych. Dziwi tym bardziej, że jeśli idzie o efektywne monetyzowanie swoich pomysłów Todd McFarlane nie ma sobie równych w branży komiksowej. "Spawn" aż się prosi o kolejną szansę w Hollywood - wciąż ma (jakiś!) fanbase i jest dość antybohaterski na R`kę. McFarlane właśnie skończył pracę nad skryptem, którzy zamierza przedstawiać kolejnym wytwórniom. Autor potwierdził, że nowy film nie będzie miał nic wspólnego z wersją z 1997 roku, a całość ma być bardziej mroczna i niepokojąca. McFarlane, nieco wbrew trendom kina naszpikowanego efektami specjalnymi, chce postawić na sugestywne budowanie atmosfery, a nie tanie efekciarstwo. Nie wiem jak wy, ale ja mu nie za bardzo wierzę. W każdym razie tak źle, jak w przypadku poprzedniego "Spawna" chyba już nie będzie.
 
Oto jedno z najważniejszych komiksowych wydarzeń tego roku - Wydawnictwo Komiksowe szykuje się do premiery "Przygód bezrobotnego Froncka" Franciszka Struzika. Zapomniany klasyk i jeden z najważniejszych (jeśli nie najważniejszy!) z polskich komiksów przedwojennych był obecny na łamach gazet codziennych i prasowych periodyków od 21 maja 1932 do wybuchu II Wojny Światowej. Wydaje mi się, że dziś możemy go spokojnie zestawić z "Kajtkiem i Kokiem" Janusza Christy. W albumie wydanym pod szyldem "Dawny komiks polski" znajdzie się miejsce dla około 700 pasków (w sumie ich liczba sięga 2600), a całość zostanie opatrzona obszernym komentarzem Adama Ruska, najwybitniejszego znawcy historii polskiego komiksu. Słowem - absolutny musiszmieć.

Będzie sequel "Człowieka ze Stali" - a przynajmniej tak twierdzi agentka Henry`ego Cavilla, odtwórcy tytułowej roli. W połowie sierpnia informowaliśmy, że według anonimowych źródeł trwają prace nad kolejnym filmem z Supermanem, który rzekomo miał odejść od wizji zaproponowanej przez Zack Snydera. Wtedy z dużą dozą sceptycyzmu podchodziłem do tych rewelacji, ale w świetle wypowiedzi Dany Garcii, wygląda na to, że coś rzeczywiście może być na rzeczy. W jednym z wywiadów powiedziała wprost, że obok gry na planie "JL" jej podopieczny pracuje także nad nowym Supkiem. Nie od dziś wiadomo, że zarówno Cavill, jak i Snyder chętnie nakręciliby kontynuację "Man of Steel", ale wygląda na to, że dopiero teraz (lub w niedalekiej) Warner jest gotów dać zielone światło temu projektowi, choć wciąż nie wiadomo czy stanowiska reżysera nie obsadzi ktoś inny.

2 komentarze:

Tomek Kleszcz pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Tomek Kleszcz pisze...

Szkoda Multi, zostawiałem tam co roku najwięcej miedziaków. Porównywanie stawek za stoisko do zagranicznych cen przypomina mi chrzanienie polityków, którzy też chcą zarabiać jak na zachodzie bo im mało, tymczasem w kraju ludzie z sektora prywatnego otrzymują często głodowe wynagrodzenie w złotówkach, za które każe się im żyć. I tak jest o tej sprawie za cicho, poza Kolorowymi nie widziałem, żeby gdzieś o tym pisali, a powinni.