poniedziałek, 22 sierpnia 2016

#2194 - Trans-Atlantyk 364

Co tam na amerykańskim rynku komiksowym słychać? W czerwcu dystans między Marvelem, a DC Comis skurczył się. Dotychczasowy niekwestionowany lider branży zagospodarował 47% rynku, a jego największy rywal - aż 36.61%. Tak dobrego wyniku DC nie wykręciło jeszcze w tym roku, za co odpowiada nie tylko "Rebirth", ale także fakt, że jego pierwsze numery nowej inicjatywy sklepy komiksowy mogły bez problemu zwracać. Słusznym byłoby więc założenie, że retailerzy nie bojąc się, że na półkach zalegać będą stosy niesprzedanych komiksów robili zamówienia z górką, przez co notowania Diamond mogłoby dość mocno odbiegać od rzeczywistości. Trzeba jednak pamiętać, że zwykle w raportach DCD wielkość zamówień poszczególnych tytułów pomniejszano o ilość potencjalnych zwrotów, a tą oszacowano na poziomie 20 procent. Tłumacząc na prostym przykładzie - jeśli przy pierwszym "Batmanie" widnieje widnieje nakład 280 360 może to oznaczać, że retailerzy zamówili 350 450 egzemplarzy. Paradoksalnie może więc okazać się, że wyniki finansowe nowej inicjatywy DC były jeszcze lepsze. Według Johna Mayo tytuły z "Rebirth" mogły być niedoszacowane na poziomie prawie pół miliona kopii! (KO)


W szóstym miesiącu roku doskonale widać było aktualne trendy amerykańskiej branży - DC i Marvel odjeżdżają swojej konkurencji nie przez mozolne budowanie marek poszczególnych serii, których sprzedaż stabilnie rośnie (patrz przykład "Żywych Trupów" czy kilku innych serii z Image Comics), ale poprzez marketingowe pompowanie pojedynczych przebojów, błyszczących jedynek, kolejnych restartów czy wielkich eventów. Efekt? Łączna sprzedaż 11 tytułów, które przekroczyły barierę nakładu 100 tysięcy egzemplarzy była wyższa, niż sprzedaż WSZYSTKICH pozostałych oficyn. Choć największym przebojem okazał się przedstawiciel Domu Pomysłów, to aż 15 pozycji w top 20 Diamonda należy do jego odwiecznego konkurent. Na samym szczycie notowanie znalazł się premierowy numer "Civil War II" z nakładem sięgającym 381 737 egzemplarzy. Pozostałymi komiksami Marvela, które przekroczyło 100K były "Star Wars: Han Solo" #1 (152 595) z pozycji szóstej oraz siódme w zestawieniu "Civil War II" #2 (148 403 z spadkiem w porównaniu do poprzedniego numeru na poziomie ponad 60%). W czołowej dwudziestce znalazło się jeszcze miejsce dla kolejnych numerów "Star Wars" i "Star Wars: The Force Awakens Adaptation". Jak widać Dom Pomysłów Gwiezdnymi Wojnami stoi, a DC - Mrocznym Rycerzem. Drugi na liście "Batman" #1 osiągnął sprzedaż na poziomie 280 360, trzeci "Batman: Rebirth" miał 199 806 kopii nakładu, szósty był "Dark Knight III: Master Race" #5 (139 918), siódmy "Dark Knight Returns: The Last Crusade" #1 (122 305). Najlepiej sprzedającym się komiksem DC nie należącym do bat-rodziny był "Superman: Rebirth" (118 433). (KO)

Czy da się jednak z czystym sumieniem odbębnić sukces "Rebirth" i DC Comics? W tej sprawie podzielam sceptycyzm Krzyśka Tymczyńskiego, który zwrócił uwagę, że w czołowej setce na 64 pozycje Domu Pomysłów przypada jedynie 31 tytułów od DC. Trudno mówić na razie o jakimś zdecydowanym sukcesie - pisze jeden z redaktorów DCManiaka. Być może w kolejnych miesiącach, gdy DC nadal wprowadzać będzie sporo nowych tytułów, zaś Marvel skupi się na "Civil War II", procentowa róznica pomiędzy jednym i drugim wydawnictwem nieco się zmniejszy. Warto również zwrócić uwagę na katastrofalne wyniki Vertigo, które sprzedawało się jeszcze gorzej, niż w maju. W notowaniach Diamonda obejmujących 300 najlepiej sprzedających się serii zeszytowych znalazło się miejsce jedynie dla czterech (!!!) pozycji rodem z tego zasłużonego dla amerykańskiego (i nie tylko!) komiksu imprintu. Ich łączny nakład przekracza trzydzieści tysięcy... (KO)


W październiku startuje "Doctor Strange and the Sorcerers Supreme", w którym zobaczymy jak bohater najnowszego obrazu Marvel Studios zbiera ekipę najpotężniejszych magów złożonych z jego następców i poprzedników na stanowisku Sorcerer Supreme, aby powstrzymać zagrożenie, któremu sam nie da rady. Pisze Robbie Thompson, rysuje Javier Rodriguez, a czego możemy spodziewać się po samym komiksie? Na łamach "Doctora Strange`a" Jasona Aarona zobaczymy jak coś bardzo złego i paskudnego pojawi się w naszym świecie. Żeby powstrzymać istotę zwaną The Forgotten będzie potrzeba całego zespołu magicznych herosów. Wśród nich znajdą się znani doskonale wszystkim The Ancient One, Stephen Strange, Merlin, a także cały zestaw całkowicie nowych postaci takich, jak mający wiele tajemnic sir Isaac Newton, szukająca odkupienia za grzechy z przeszłości indiańska szamanka Kushala, znany z "Young Avengers" Wiccan z przyszłości, a także Nina, brazylijska badass-czarodziejka z lat pięćdziesiątych. Thompson zapowiada, że napięcia i konflikty w zespole zebranym przez Merlina mają być jednym z największych atutów jego serii. Rachunki do wyrównania, wzajemne animozje, tajemnice z przeszłości, jedni szukają zemsty, a drudzy wybaczenia - będą to wątki traktowane na równi z walką z wielkim zagrożeniem, które wiąże się z The Forgotten. (KO)

Riri Williams przejmie jeden z on-goingów Iron Mana, ale nie będzie następczynią Tony`ego Starka. Wszyscy ci, którzy nawoływali do palenia na stosie ludzi z Marvela odpowiedzialnych za kolejny ukłon w stronę politycznej poprawności i zastępowanie klasycznych herosów ich młodszymi/ciemniejszymi/homoseksualnymi postaciami winni się mieć teraz z pyszna. Scenarzysta "Invincible Iron Mana" zdradził, że nowa bohaterka nie przejmie pseudonimu swojego poprzednika. Nie będzie nazywać się ani Iron Woman (brzmi zbyt staroświecko), ani Iron Maiden (bo sprawa skończyłaby się wojną w sądzie z prawnikami pewnej kapeli), ale Ironheart, na co wpadł Joe Quesada. Uważam, że to świetne nawiązanie do genezy Tony`ego, a Bendis zapewnia, że znakomicie będzie komponować się z historią samej Riri i tym, co zmotywują ją do zostania superbohaterką. Warto dodać, że Ironheart było mianem używanym przez wersję Iron Mana z jednej z alternatywnych rzeczywistości w serii "Avataars: Covenant of the Shield" z 2000 roku. Riri z pierwszoplanową rolę w "Invincible Iron Manie", Victor von Doom gwiazdą "International Iron Mana" - co z Tony`m pytacie? Wciąż nie wiemy co stanie się z nim po zakończeniu "Civil War", ale Tom Brevoort wyraźnie podkreślił, że będzie obecny w serii duchowo, bez względu na to, gdzie będzie fizycznie, cokolwiek miałoby to oznaczać. (KO)


"Runaways" zmierzają na mały ekran - znakomita marvelowska seria stworzona przez Briana K. Vaughana zostanie przerobiona na serial przez autorów "Ploktary", Josha Schwartza i Stephanie Savage. I nie, projekt nie zostanie zrealizowany przez Netflixa, tylko przez konkurencyjne Hulu. Pomysł na ekranizację "Runaways" krąży po Hollywood przynajmniej od 2008 roku i wygląda na to, że wreszcie uda się go zrealizować. Szef marvelowskiego oddziału telewizyjnego Jeph Loeb jest przekonany, że tytuł znakomicie sprawdzą się w nowym formacie. Jesteśmy szczęśliwi, że są z nami Josh i Stephanie - komentował. Na tą chwilę nie wiadomo jeszcze czy produkcja będzie częścią Marvel Cinematic Universe czy będzie rozgrywać się w swoim własnym continuity, jak na przykład "X-Men" od FX. (KO)

"Civil War II" będzie dłuższe o jeden numer - ostatni wielki event Marvela zamknie się zatem w ośmiu, a nie siedmiu, jak planowano wcześniej, zeszytach. Jak zapewnia scenarzysta historii, Brian M. Bendis, decyzja ta była podyktowana względami artystycznymi. Wpadłem na jeszcze lepsze zakończenie i potrzebowałem kilku stron więcej - beztrosko komentował na łamach swojego Tumblra Bendis. Finał nie będzie inny, ale zostanie opowiedziany w inny sposób i jestem szczęśliwy, że wydawnictwo pozwoliło mi na dopisanie jeszcze jednego numeru. Dokładna data premiery ostatniego numeru "CW II" nie jest jeszcze znana, wiadomo jedynie, że ukaże się jesienią. Zagadnięty o opóźnienia numeru piątego Bendis powiedział, że są one spowodowane tym, że rodzina Davida Marqueza, odpowiedzialnego za oprawę graficzną komiksu, powiększyła się o nowego członka, więc siłą rzeczy artysta nie mógł poświęcić na pracę tyle czasu, ile by chciał. (KO)

1 komentarz:

Tomek Kleszcz pisze...

Żal mi zmarnować jednej kartki, a tu się lekką ręką kasuje 70 000 kopii pojedynczego tytułu, zgroza.