niedziela, 31 stycznia 2016

#2069 - Komix-Express 327

Hermann Huppen z Grand Prix 43. festiwalu komiksu w Angouleme przyznawanym za całokoształ twórczości. Autor "Jeremiaha", "Wież Bois-Maury" i "Comanche" został uhonorowany najbardziej prestiżową nagrodą, jaką artysta komiksowy może otrzymać, a że miało to miejsce w dość kontrowersyjnych okolicznościach (o których pisałem w poprzednim wydaniu K-E i napisze jeszcze dzisiaj) jest sprawą drugorzędną. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że mistrz z Belgii zasłużył na ten laur, jak mało kto. Będzie mógł postawić Grand Prix de la ville d'Angoulême obok Prix Saint-Michel, Haxtur Award i pewnie kilka innych wyróżnień, które otrzymał podczas swojej długiej i owocnej kariery. Hermann odwiedził już nasz kraju - w 2014 był gościem Festiwalu Komiksowa Warszawa - ale jeszcze w tym roku przyjedzie ponownie, prawdopodobnie na MFKiG (jednak będzie to FKW, jak pisze Jarek Obważanek). Oprócz tego Wydawnictwo Komiksowe zapowiedziało wydanie kolejnego albumu jego autorstwa, a mianowicie "Old Pa Anderson" (do scenariusza Yvesa H.), które na rynku frankofońskim ukazał się w styczniu.


Pozostałymi artystami, którzy znaleźli się w ścisłym finale Grand Prix d’Angouleme byli Alan Moore i Claire Wendling. Mag z Northampton już w 2014 zapowiedział, że w razie przyznania mu nagrody odmówi mu przyjęcia, a w minionym tygodniu w jego ślady poszła autorka "Les Lumières de l'Amalou", która wprost poprosiła, aby  elektorzy pominęli ją w swoim wyborze. Czy chcecie mnie zadowolić? Nie głosujcie na mnie więcej - napisała Wendling na swoim FB. W wywiadzie dla "Charente Libre" porównała swoją nominację do paskudnego swetra, który dostaje się na święta i trzeba w nim chodzić przez cały rok. Przy okazji zwróciła uwagę, że od 20 lat nie stworzyła żadnego komiksu, choć cieszy się, że jej twórczość została w taki sposób doceniona. Bart Beaty, znany polskiemu czytelnikowi z książki "Komiks kontra sztuka" zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Wraz z Grand Prix na zwycięzcę spada również obowiązek bycia prezydentem kolejnej edycji największego festiwalu komiksowego świata. Prezydencja to właściwie praca, za którą się nie dostaje żadnych pieniędzy. Trzeba przygotować wystawę, brać udział w posiedzeniach jury, konferencjach prasowych i innych spotkaniach. Taki nawał obowiązków może spaść na twórcę w bardzo nieodpowiednim momencie.

Pozostając jeszcze przy największym komiksowym festiwalu na świecie - znane polskiemu czytelnikowi z edycji "Wydawnictwa Komiksowe "Tutaj" Richarda McGuire`a zostało uznane za najlepszy album komiksowy wydany w 2015. Wojciech Szot pewnie pęka (i słusznie!) z dumy. Amerykańską kolonię uzupełnia jeszcze pierwszy tom "Ms. Marvel" G. Willow Wilson i Adriana Alphony, które triumfowało, jako seria. To pierwszy komiks ze stajni Marvela, który cokolwiek wygrał w Angouleme. Fauve du prix spécial du jury (Nagroda specjalna jury) powędrowała dla Pozli za "Carnet de santé foireuse". Za największe odkrycie (Fauve du prix révélation) uznano "Une étoile tranquille - Portrait sentimental de Primo Levi" autorstwa Pietro Scarnery (wydawnictwo Rackham), najlepszym komiksem dla dzieci/młodzieży (Fauve du prix jeunesse) został "Le grand méchant renard" Benjamina Rennera (Delcourt), a w kategorii kryminałów (jak sądzę, w oryginale nagrod zwie się Fauve du Polar SNCF) triumfował "Tungstène" Marcello Quintanilhy (Çà et là). Dwa pozostałe wyróżnienia (Fauve du patrimoine i Fauve du prix public Cultura) powędrowały odpowiednio do "Vater Und Sohn" spółki E.O. Plauen/Erich Ohser (Warum) i "Cher pays de notre enfance - Enquête sur les années de plomb de la Ve République" Etienne Davodeau i Benoît Collombat (Futuropolis).

W minionym tygodniu skończyliśmy na Kolorowych podsumowywanie roku 2015. Nie będę się silił na skromność i napisze wprost - ogrom pracy, jaki wraz z Maciejem Gierszewskim (którego pomoc i entuzjazm były nieocenione - dzięki stary!) włożyliśmy w ten projekt opłacił się. Czytaliście, podobało się wam, a znaleźli się i tacy, którym nawet chciało się nas poinformować, że "hej, fajnie to wyszło". Z tego miejsca chciałbym podziękować wszystkim, wydawcom, krytykom i artystą, którym się chciało, którzy znaleźli czas, aby na Kolorowe coś napisać. Mam nadzieję, że podsumowanie 2016 wyjdzie jeszcze lepiej! A jeśli jeszcze nie mieliście przyjemności - wszystkie wpisy są do znalezienia pod tagiem podsumowanie 2015 - po kolei oddawaliśmy głos wydawcom (część 1, część 2, część 3, część 4), artystom (część 1, część 2, część 3, część 4), retailerom (część 1) i krytykom (część 1, część 2), a Batman, jako że ciężko zapracował sobie na miano najpopularniejszego super-herosa dostał własny tekst. Na dokładkę razem z Gierą zaprezentowaliśmy nasze komiksowe top-listy za rok ubiegły.

Jesienią 1999 roku nakładem Egmont Polska ukazał się komiks w ramach "Klubu Świata Komiksu". Numerem 0001 oznaczony został album "Slaine – Skarby Brytanii". Przez lata wydawnictwo, które miało wkrótce stać się potentatem polskiego rynku, publikowało tytuły polskie i zagraniczne, klasyków i młodych twórców, dzieła największych mistrzów i rozrywkę z najwyższej półki. W tym roku ukaże się 1000. (słownie: tysięczny!) album pod szyldem KŚK. Jak można się spodziewać Egmont w szczególny sposób będzie chciało uczcić ten jubileusz uczcić ten jubileusz i przygotowuje wielką niespodziankę. Tysięczny album będzie komiksem, który powinien się znaleźć na półce każdego polskiego fana. Będzie to… No właśnie? Macie jakieś pomysły? Egmont Polska ogłosi oficjalnie tytuł 1000. albumu KŚK na konwencie Festiwalu Fantastyki Pyrkon (Poznań, 8-10 kwietnia).

Polski komiks nominowany do tytułu najlepszego komiksu przez Norweskie Forum Komiksu! Od 1987 roku Norsk Tegneserie Forum przyznaje nagrodę Sproing w dwóch kategoriach: dla najlepszych prasowych komiksów norweskich i zagranicznych. Jak łatwo się domyślić komiks "Ford T" Pawła Timofiejuka i Przemysława Truścińskiego pierwotnie opublikowany na łamach antologii "Praga Gada #1: O wojnie!" w 2013 roku nominowany został w tej drugiej. Rywali ma zacnych - Huga Pratta, Jacquesa Tardieog czy Riada Sattoufa, ale już sam fakt, że polskie nazwiska przewijają się w takim towarzystwie to spory sukces!

Z reguły, gdy Godzilla gdzieś się pojawia siejąc ogólną pożogę i zniszczenia ludzie uciekają w popłochu, całkiem słusznie zresztą. Ale co by było gdyby napędzany promieniowaniem efekt fuzji nauki i przyrody był traktowany, jako... bóstwo. Taki temat na warsztat wezmą Joshua Hale Fialkov i Brian Churilla w ramach pięcioczęściowej mini-serii "Godzillia: Oblivion". "W komiksie chciałem pokazać świat, w którym okrutny bóg objawił się swoim wiernym i zażądał pokłonu. W tej alternatywnej rzeczywistości wszystko zmieniło się po przybyciu Godzilli" - mówi scenarzysta znany z "I, Vampire" i "Echoes". Koncept to co najmniej frapujący. Deklarujący się jako wielki fan Godzilli Fialkov postrzega króla kaiju nie tyle jako zagrożenie ludzkości albo jej obrońcą przed innymi potworami, ale jako swoistą siłę natury, będące gwarantem pewnej równowagi. Poza tym wszystkim w komiksie nie zabraknie epickich starć między monstrami, więc zapowiada się ciekawie. Pierwszy zeszyt "Godzilla: Oblivion" ukaże się nakładem IDW Publishing w marcu. 

4 komentarze:

Jarek Obważanek pisze...

Hermann ma być ponownie gościem Komiksowej Warszawy a nie MFKiG.

Pawel Gogut pisze...

"Skończyliśmy podsumowanie 2014" ?? To kiedy można się spodziewać podsumowania 2015?

Kuba Oleksak pisze...

Jarku, to pewne info? Jakoś nigdzie na nie nie trafiłem.

Pawle - rzecz jasna chodziło o 2015 :)

Wojciech Szot pisze...

pewne