środa, 22 stycznia 2014

#1501 - Komix-Express 218

W zeszły weekend na forum Gildii Maciej Gierszewski zamieścił linka do tekstu "Współczesny komiks Polski. Najważniejsze osobowości" Piotra Machłajewskiego, który ukazał się w cyklu "prezentacje" w magazynie poświęcony sztuce współczesnej "Obieg". Periodyk to poważny, wszak jego wydawcą jest Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie, więc spodziewałem się po nim można tekstu fachowego i interesującego - szczególnie, że autor w komiksie siedzi nie od dziś. A co dostałem? Bubel. Bubel, który nie tyle przedstawią subiektywną i oryginalną wizję tego, co w komiksie polskim przez ostatnie dwadzieścia kilka lat było ważne i wartościowe, tylko jego kompletnie przekłamaną historię. Bo jak inaczej nazwać obraz polskiego komiksu, w którym "lata dwutysięczne" to jedynie czas "w którym polscy twórcy rozwinęli skrzydła", a najważniejszym twórcą tego okresu zdaje się Przemysław Truściński, który opublikował takie prace, jak "Antylista Prezerwatora" czy "Tymczasem". Machłajewski nawet nie zająknął się o "Produkcie" i jego roli w reanimacji naszego rynku, w tekście nie ma ani jednej linijki o Michale Śledzińskim, Karolu Kalinowskim, braciach Minkiewiczach i ich "Wilq" czy Marku Lachowiczu, którzy przez ostatnie dziesięć lat regularnie tworzyli komiksy i mieli niebagatelny wpływ na komiksowo pod każdym względem. Gdzie Mateusz Skutnik, gdzie Marek Turek, Maciej Pałka, gdzie do diabła Janek Koza, żeby wymienić tylko kilka innych brakujących nazwisk?


A co z falą komiksu kobiecego, z Olgą Wróbel, Agatą Wawryniuk, Bereniką Kołomycką i innymi dziewczynami, co to robią komiksy? Gdzie środowisko webkomiksowe, gdzie choćby Robert Sieniecki? Rozumiem, że nie da się napisać o wszystkim, ale żeby o "Maszinie", jednym z najciekawszych zjawisk ostatnich lat, którym ludzie z artworldu powinni się zainteresować, jest jedynie wzmianka? Można by tak jeszcze długo, ale rzecz w tym, że z narracji zaproponowanej przez Machłajewskiego wyłania się obraz współczesnego polskiego komiksu, w którym prym wiodą Trust, Gawronkiewicz, Jerzy Ozga czy... Sławomir Jezierski co jest nie tylko grubym nieporozumieniem. Jest to obraz po prostu fałszywy i uważam, że powinno się to powiedzieć wprost. Co więcej, choć daleki jestem od węszenia spisków, to nie do końca odpowiada mi sytuacja, w której autor tekstu i jednocześnie kurator promuje swoje "nazwiska" kosztem rzetelności tekstu (bo wszystko na to wskazuje).

Na szczęście są jeszcze w sieci miejsca, gdzie o komiksie pisze się rzetelnie, ciekawie i na wysokim, pod względem merytorycznym, poziomie. Ot, przykładem choćby świetny tekst Macieja Jasińskiego poświęcony fenomenowi komiksów  z kapitanem Żbikiem, który można przeczytać na stronie bydgoskiej „Gazety Wyborczej”.  Niejako „przy okazji” Jasińki pisze w nim o książce Mateusza Szlachtycza poświęconej jednemu z najsłynniejszych bohaterów kolorowych zeszytów epoki PRL`u. „Kapitan Zbik - portret pamięciowy” ma być pozycją biorąca na warsztat okoliczności w jakich komiks został użyty, jako narzędzie propagandy i dlaczego tak fatalnie napisana i archaicznie narysowana socjalistyczna pulpa po dziś dzień uchodzi za rzecz kultową. Książka ma ukazać się jeszcze w tym roku, ale informacje o szczegółach wydania nie są jeszcze znane.

Z początkiem roku Wydawnictwo Komiksowe zaatakowało zabójczą serią zapowiedzi polskich komiksów. Już w marcu ukaże się drugi tom cyklu „Dawny Komiks Polski”. Tym razem pojawią się w nim komiksy, które zostały stworzone tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Jak zwykle redaktor cyklu, Adam Rusek, ułatwi obcowanie z tymi niedzisiejszymi pozycjami. Jakie to będą komiksy – jeszcze nie wiadomo, ale Wojciech Szot pisze, że materiały do kolejnego, trzeciego albumu, są już gotowe. W maju swoją premierę będzie miał „Gilles McCabe” do scenariusza Daniela Gizickiego z rysunkami Barbary Okrasy. Albumowy debiut Gizickiego (a raczej pełnometrażowy, jeśli liczyć „Farma Intelectual Life”) wypadł bardzo okazale i jestem bardzo ciekaw co pokaże w kolejnym komiksie. Całość podzielona została na dwie części, ale nie martwcie się, że po kupieniu pierwszej zostaniecie z ręką w nocniku (tak, jak było to w przypadku „Infamisa”) - oba są gotowe. Zarys fabuły? Oddajmy głoś autorowi:

1898 rok. Kuba Rozpruwacz przestaje być głównym tematem rozmów. Pojawiają się inne głośne sprawy. Nawet żądna sensacji prasa przestaje   publikować spekulacje na temat tożsamości oraz rzekomych i rzeczywistych występków mordercy. Jednak w ciemnych zaułkach Whitechapel wciąż czai się groza. Znów pojawiają się zmasakrowane zwłoki kobiet. Inspektor Gilles McCabe i wpierający go posterunkowy Jack O'Leary rozpoczynają śledztwo.

W październiku natomiast dostaniemy „Człowieka-wilka”, „Profesora Andrewsa” i „Quiet little Melody. A simple fairytale”. O tym pierwszym tytule już na Kolorowych pisaliśmy. Przypominamy tylko – Freud, Siergiej Pankajew, rysunki Sławy Harasymowicz, scenariusz Richarda Appignanesiego. Ten drugi jest kolejną wielką niespodzianką od WK. Album będzie adaptacją opowiadania Olgi Tokarczuk przygotowaną przez Dominika Szcześniaka z rysunkami Rafała Wojtunika. Nie kojrzycie? Ja też nie, ale artysta w swoim CV ma pracę dla Platige Image przy między innymi „Antychryście” Larsa Von Triera czy „Sztuce spadania” Tomasza Bagińskiego. "Profesor Andrews" to duży znak zapytania, ale wierze, że Lucek da radę. I wreszcie ten trzeci – komiks Sebastiana Skrobola, który wygrał II edycję konkursu na stypendium sklepu Gildia.pl dla debiutantów. Graficznie z pewnością będzie wypas, ale scenariusz pozostaje wielką niewiadomą. Oprócz tego Szot poinformował również, że w najbliższym czasie ukaże się piąty tom „Wież Bois-Maury”, a na początku marca - „Oczko w głowie tatusia” i „Ernest i Ethel”.

Zeszły weekend upłynął pod znakiem kurczaka. We Wrocławiu odbyła się pierwsza edycja Złotych Kuczaków, czyli nagród dla niezależnych inicjatyw wydawniczych w Polsce. Jury w składzie Agata Wawryniuk, Jacek Jastrzębski, Michał Śledziński, Jacek Gdaniec i Przemysław Truściński (w zastępstwie za nieobecnego Szymona Holcmana) przyznało nagrody w pięciu kategoriach. A oto triumfatorzy:


Najlepszy zin - „Maszin” #6 (różni autorzy, na zdjęciu statuetkę odbiera Piotr Nowacki)
Najlepszy cover - „BArt” Filip Wiśniewski
Najlepszy komiks - „Szlamu Król” Łukasza Kowalczuk (scenariusz i rysunek)
Najlepszy artysta – Jaciek Kuziemski („Młodzik” #1, „Rybka śmierci”)
Najlepszy scenariusz – Jan Mazur („Kobieta i komiks”)

Fot.: Jacek Gdaniec
Jeśli wierzyć tym, co stawili się na imprezę zorganizowaną przez Bazgrolle gala była wielce udana. Całkiem sporą fotorelację wysmażył Łukasz Mazur (zdjęcia możecie obejrzeć tutaj), a jeden z nagrodzonych, czyli Łukasz Kowalczuk pokusił się o napisanie kilku słów po. Szef Smallpress.pl chwaląc niemal wszystkie aspekty imprezy narzeka nieco na frekwencję. Ja na jego miejscu bym się nie dziwił – Złote Kurczaki wydają się imprezą hermetyczną. Przeciętny komiksowy czytelnik kupuje Thorgale, WKKM`y i Batmany, trudno więc się dziwić, żeby jechał na konwent poświęcony rodzimej produkcji zinowej. Dostało się również ludziom piszącym o komiksie, a więc między innymi mnie. Łukaszu, jeśli to jakieś usprawiedliwienie – przyznanie Kurczaków wypadły w dzień moich urodzin...

Piotr Kowalski pracuje nad kolejnym komiksowym projektem przeznaczonym an rynek amerykański. Polski rysownik zajmuje się oprawą graficzną albumu zatytułowanego „Darklight”. Autorem scenariusza jest Chad Kultgen, a komiks, którego premierę zaplanowano na kwiecień, ukaże się nakładem wydawnictwa Archaia. Opowieść ma być utrzymana w konwencji science-fiction przynoszącej skojarzenia z nowym „Battlestar: Galactica” i klasycznym „Star Trekiem”. Fabuła zapowiada się dość klasycznie. Ludzie, Duroni i Luminidzi, trzy rasy zamieszkujące znany wszechświat, muszą odłożyć waśnie na bok i zjednoczyć siły, bo na horyzoncie majaczy zagrożenie, które może przynieść zagładę całej galaktyce. Powodzenie tego sojuszu zależy od głównych bohaterów „Darklight” - kapitana Rhodesa i załogi jego statki, „H.E. Woden”. 

Wystawy, wystawy, wystawy – 17 stycznia w BWA Zielona Góra otwarta została wystawa Przemysława Truścińskiego „Trust”. Na ścianach galerii zlokalizowanej przy Alei Niepodległości 19 zawisną oryginalne prace artysty – komiksy, ilustracje, grafiki i obrazy. Ekspozycję będzie można oglądać do 9 lutego, a jej kuratorem jest Piotr Machłajewski. Natomiast w Rzeszowie już jutro, czyli w czwartek 23 stycznia w „Galerii na 11 piętrze” (budynek Elektromontażu przy Alei Słowackiego 20) odbędzie się wernisaż „Maciej Mazur, Wojciech Birek – komiksy i ilustracje”. I to właściwie wszystko, co można napisać w tym temacie, bo organizatorzy nie pokusili się o podanie bardziej szczegółowych informacji...

Marek Turek pracuje nad zbiorczym wydanie „Fastnachtspiel”. Jestem dokładnie w połowie rysowania ostatniego (czyli piątego) rozdziału, który nie tyle zamyka, co uzupełnia całość opowieści. - mówi artysta na łamach Ziniola. Jeśli tempo zostanie utrzymane integral ukaże się jeszcze w tym roku (nakładem Kultury Gniewu). Całość ma zamknąć się w 300 stronach - oprócz czterech opublikowanych nakładem Imago albumów dostaniemy jeszcze jeden, premierowy oraz trochę dodatków, w tym zestaw kart tarota. Myślę, że nie jestem jedynym, który kibicuje temu projektowi, więc i Wy trzymajcie więc kciuki za „Fasta” bo to zacna rzecz jest!

4 komentarze:

Daniel Gizicki pisze...

Albumowy debiut Gizickiego (a raczej pełnometrażowy, jeśli liczyć „Farma Intelectual Life”) wypadł bardzo okazale i jestem bardzo ciekaw co pokaże w kolejnym komiksie.

a konkretnie to o jaki debiutancki komiks chodzi?

Kuba Oleksak pisze...

O "Postapo". Wcześniej były "Farma" (ale to zbiór pasków) i "Kwazie" (to były raczej zeszyty).

Anonimowy pisze...

ja tam się nie znam, ale "Kwaziu" był samodzielnym pełnometrażowym komiksem więc... ;)

Daniel G.

Kuba Oleksak pisze...

... ale, tak jak piszę, miał objętość zeszytową, więc ciężko było mi go uznać za album. Takie przynajmniej było moje rozumowanie. Ale nie będę się oczywiście upierał, że "Kwaziu" (albo "Farma") nie było Twoimi debiutami, tylko wydaje mi się, że na miano "pełnometrażowego debiut" (nie zeszytowego, nie paskowego) najbardziej zasługuje właśnie "Postapo"