sobota, 2 czerwca 2012

#1048 - Trans-Atlantyk 191

W nieco ponad tydzień od momentu, w którym Dan DiDio zapowiedział, że jeden z ikonicznych herosów DC Comics okaże się gejem wiemy już kgoso spotka ten zaszczyt. Na czoło kandydatów szybko wysforował się Alan Scott, którego obstawiał Rich Johnston z BleedingCool i, jak zwykle, miał rację. W zapowiedziach "Earth-2" można zobaczyć Scotta w miłosnym uścisku ze swoim kochankiem/chłopakiem. Oryginalny Green Lantern został wymyślony przez Martina Nodella i Billa Fingera w 1940 roku. Najwyraźniejsze chyba ucieleśnienie odwagi i idealizmu, uosobione w klasycznym modelu amerykańskiego superbohatera zyska nowy, homoseksualny odcień. W pierwotnej wersji zielone moce Zielonej Latarni były magicznego pochodzenia, a jedyną piętą achillesową Scotta było... drewno. Tak, miał słabość do drewna (już tłumaczę - z angielskiego "wood" jest jednym z synonimów pewnego męskiego organu). W nowym DCU klasyczny heros zamieszkuje Ziemię-2. James Robinson, od którego wyszedł pomysł zmienienia orientacji Alanowi, mówi, że chciał w ten sposób wypełnić pustkę po Obsidianie. Syn Latarnika ze Złotej Ery był gejem i niestety nie udało mu się przetrwać relaunchu. Jak zapowiada scenarzysta nie będzie to ostatni homoseksualista w jego komiksie...


"Avengers vs. X-Mena" trwa w najlepsze, ale już teraz pojawiają się plotki dotyczące przetasowań wśród autorów, które pojawią się po zakończeniu eventu. Przy okazji premiery filmowych "Avengers", w których po napisach swoją obecność w marvelowskim movieverse potwierdził Thanos, a jego pierwowzór pojawił się w serii "Avengers Assemble" mówi się, że Brian M. Bendis przejmie któryś z kosmicznych tytułów. Może nowego "Novę", może "Guardians of the Galaxy", którzy również pojawili się w "AA". Albo jakąś mutację kosmicznych X-Men. Pogłoski o przejęciu mutantów przez Bendisa krążą już od dłuższego czasu i wcale nie muszą wykluczać się z ostatnimi informacjami. Bo czemu nie zabrać mutantów w kosmos, skoro na ziemi im tak źle? Miejsce Bendisowi zrobiłyby "Uncanny X-Men" Kieron Gillen, który na konwencie w Phoenix wzdychał do pisania "Iron Mana" i niewykluczone, że wraz z Gregiem Landem zluzuje Matta Fractiona.

Znany z emitowanego na antenie MTV realisty show "Jersey Shore" Mike "the Situation" Sorentino wystąpi we własnym komiksie. Jeśli nie wiecie kto zacz, to wystarczy spojrzeć na okładkę - siłka, solarka, suczki i melanże, te klimaty. Co ciekawe produkcją komiksu zajmie się Wizard World i MPS Entertainment. Opartą na biografii Sorentino historia zostanie zrealizowana przez scenarzystę Paula Jenkinsa i rysownika Talenta Caldwella, a więc twórców, którzy raczej do anonimowych nie należą i przy "normalnych" seriach pewnie znaleźliby zatrudnienie. Szczególnie autor "The Incredible Hulka", "Petera Parker, Spider-Man", "Inhumans", "Hellblazera", "Wolverine: Origin", który ma w dorobku statuetkę Eisnera. Okładki przygotuje Greg Horn, który jak inny artysta w branży nadaję się do rysowania hojnie przez chirurgów obdarzonych dam w rozerotyzowanych pozach.

W maju wystartowała seria "Superman Family Adventures", tworzona przez autorów odpowiedzialnych za "Tiny Titans". Art Baltazar i Franco stworzyli superbohaterski komiks dla dzieci, posługując się klasycznymi dla gatunku schematami i miłą dla oka, choć nieco infantylną, grafiką. Opowieść o szkole dla sidekicków była również nasycona szeregiem odwołań do regularnego uniwersum DC, inside-joke`ów i w ogóle sprawiała dużo radości także dorosłym czytelnikom. W podobnym stylu będzie utrzymana ich kolejna produkcja. Czytając preview serii można zobaczyć Człowieka ze Stali robiącego rzeczy, które... no cóż, powinien robić Człowiek ze Stali. Ratowanie Metropolis przed lecącym w stronę miasta meteorytem, flirtowanie z Lois, kłótnie z Perry`m White, bijatyki z robotami nasłanymi przez Lexa Luthora, team-upowanie się z Supergirl, Superboye`m i Superpsem. Przyznaje, komiks ma naprawdę sporo uroku, komiksowej zajawki i dużo supermańskiego ducha, którego często w "głównych" seriach często brakuje.

Greg Rucka potwierdził, że pracuje nad kolejną serii "Stumptown". Pierwszy zeszyt ma się ukazać jeszcze przed końcem roku, na jesień. "The Case of the Baby in the Velvet Case" wystartuje we wrześniu i wydany zostanie nakładem Oni Press. Greg, w wywiadzie dla Newsramy nie chciał nic więcej na ten temat powiedzieć, oprócz tego, że nie che aby przerwy pomiędzy kolejnymi numerami wydłużały się w miesiące, nauczony złymi doświadczeniami. Tak czy siak - warto czekać. Pierwsza, czteroczęściowa seria "Stumptown" pomimo, że w segmencie kryminałów noir musi radzić sobie z wyborową konkurencją, sprzedawała się bardzo dobrze, a krytycy ją dopieszczali.

Teraz, każdy miłośnik "Strażników" (albo i nie) będzie mógł własnoręcznie wbić nóż prosto w serce Alana Moore`a. Oczywiście, dla bezczeszczących dziedzictwo najwybitniejszego artysty komiksowego naszych czasów "Before Watchaman" to za mało, o wiele za mało, więc firma Dynamic Forces na filmowej licencji Warner Bros przygotuje... rorschachowy toster. To pewnie zupełny przypadek, że na przyozdobienie opiekacza do chleba, w którym rano będzie można przygotować chrupiące śniadanie wybrano akurat bezkompromisowego i brutalnego stróża prawa...

6 komentarzy:

Piotrek pisze...

Dla takiego tostera jestem w stanie zdradzić wszelkie ideały.

Przemysław Zawrotny pisze...

Proponowałbym toster z wizerunkiem Lobo jako kobiety z "Lobo Powraca", a konkretnie całostronicowy kadr, na którym pani Lobo rozrywa gościa na pół, aż mu flaki wyłażą na wierzch. Bon apetit! Aż się chciałoby jeść (zwłaszcza mięso), patrząc na coś takiego.

pstraghi pisze...

Powiedzieć o Rorschachu, że jest stróżem prawa, to jak powiedzieć o Josephie Konym, że jest pedagogiem.

Kuba Oleksak pisze...

Nie zgodzę się z Tobą Pstrągu. Wysnułbym nawet teze, że Walter jest jedynm ze strażników, który naprawdę strzeże prawa. Inni w kostiumach albo leczą swoje kompleksy (Owl i Zjawa), albo chcą ratować świat (Ozzy), albo jest to dla nich praca (Komediant) albo nie są brani w tym kontekście pod uwagę (Manhatan).

Przemysław Zawrotny pisze...

Rorschach nie strzeże prawa, ponieważ prawo w świecie "Strażników" zabrania działalności zamaskowanym bohaterom. Rorschach strzeże tylko pewnego wycinka prawa, który utożsamia z porządkiem (etycznym). To porządek (tak jak go sobie wyobraża) jest dla niego najważniejszy, a nie dosłownie rozumiane prawo (jako całość obowiązujących reguł).

Kuba Oleksak pisze...

Semantyka :) Strzeże zatem sprawiedliwości, tego etycznego porządku jeśli chcesz, Przemku, może być?

Poza tym Rorschach nie nosi maski. To jego twarz jest :)