piątek, 25 maja 2012

#1041 - Najlepsze z Avengers

Po seansie whedonowych "Avengers" wyszliście z kina. Podobało Wam się. Tak bardzo, że zastanawiacie się po jakie komiksy z Mścicielami można by sięgnąć. Dzięki sieci dostęp do historyjek obrazkowych jest właściwie nieograniczony - komiksy o Avengers można ściągać bezpośrednio zza Oceanu lub kanału La Manche, kupować z drugiej ręki lub od rodzimych importerów. Kilka albumów zostało też wydanych po polsku. No dobrze - tylko co wybrać? Na co w tym zalewie warto wydać ciężko zarobione pieniądze? Mam nadzieję, że poniższy ranking będzie choć trochę pomocna.

Lista ta jest wynikiem kompromisu pomiędzy tym, co uchodzi za kanoniczne wśród marvelowskich fanbojów, a opowieściami, które mogą trafić w gusta czytelników zielonych w temacie. Z drugiej strony trudno mówić, że jest to wyliczanka w stylu "best of", skoro na liście brakuje choćby "Avengers Forever" czy "The Fall of Hank Pym". Znakomita mini-seria Kurta Busieka i Carlosa Pacheco oprócz tego, że jest świetną historią, porządkuje poplątane marvelowe continuity i bez kilku handbooków lub chociaż gruntownej znajomości dziejów Avengers jej lektura może okazać się ciężkostrawna. Natomiast historia z Ant-Manem, w której bohater przeżywa kryzys tożsamości i pojawia się słynna scena z uderzeniem Wasp nie brałem pod uwagę, bo nigdy nie zestała zebrana w trejdzie (jako takim).

Jeśli idzie o oznaczenia w rankingu - w sumie on-going "Avengers" miał cztery wcielenia. Pierwsza, klasyczna seria wydawana było nieprzerwanie od 1963 do 1996 (na liście oznaczono ją jako vol. 1). W ramach eventu "Heroes Reborn" Mściciele po heroicznej (nomen omen) śmierci z rąk Onslaguhta przeżywali przygody w kieszonkowym uniwersum stworzonym przez Franklina Richardsa (vol.2). W lutym 1998 roku wszystko wróciło do normy, kiedy za sprawą Kurta Busieka i George`a Pereza pojawiła się trzecia inkarnacja serii, a jej bohaterowie wrócili na Ziemię-616. Ten on-going został zamknięty w styczniu 2005 wraz z numerem #503 (zbierającym numerację wszystkich serii) i zastąpiony przez "New Avengers" Briana M. Bendisa. Wreszcie, w 2010 Bendis wskrzesił klasyczny tytuł, który będzie z kolei oznaczam jako vol. 4.

I kończąc ten przydługi wstęp - mam nadzieję, że ten tekst da początek całej serii rankingów podobnej maści publikowanych regularnie w każdy piątek. Jeśli chcielibyście, żeby tak się stało, podawajcie w komentarzach propozycje ewentualnych tematów.

10) "Avengers: Disassembled" ("Avengers" vol.3 #500-503 i "Avengers Finale", 2005) - Brian M. Bendis (scenariusz) i David Finch (rysunki).
Album, który wyznaczył początek nowej ery nie tylko w świecie Mścicieli, ale również w całym uniwersum Marvela. Z autora znakomitych niezależnych powieści graficznych i kilku mniejszych projektów mainstreamowych Brian M. Bendis stał się w Marvelu kimś więcej, niż tylko kolejnym scenarzystą. Przez ponad dekadę kształtował wydarzenia na Ziemi-616 według swoje uznania, a jego oczkiem w głowie byli właśnie Avengers. Bez Bendisa Mściciele nie staliby się wiodącą marką Domu Pomysłów. "Disassembled" to typowa historia zmieniająca status quo - trup ściele się gęsto, drużyna musi zmierzyć się z wielkim kryzysem, tajemnica goni tajemnica, słowem - kładzione są fundamenty pod to, co ma nastąpić w przyszłości. Album, wydany na polskim rynku przez Muchę, stanowi idealny wstęp dla tych, którzy chcieliby śledzći współczesne przygody Avengers.

09) "New Avengers: Ucieczka" ("New Avengers" vol1 #1-6, 2006) - Brian M. Bendis (scenarius) i David Finch (rysunki).
Przyznam, że w porównaniu z klasycznymi opowieściami nowe rzeczy, czyli choćby "New Avengers" wypadają dość blado. Co wcale jednak nie oznacza, że flagowa seria Domu Pomysłów (przynajmniej swego czasu), w której do składu Mścicieli dołączają między innymi Sentry, Luke Cage, Wolverine i Spider-Man jest zła. Wręcz przeciwnie - z początku trzyma bardzo solidny poziom, aby w okolicach tomu szóstego i siódmego osiągnąć swoje apogeum. Później nie jest już tak dobrze, ale sami przekonacie się, gdy Mucha dojdzie do tych albumów. Po serię dostępną na polskim rynku warto sięgnąć również z tego powodu, że jest rysowana przez właściwie najlepszych artystów w Marvelu i pod względem graficznym prezentuje się więcej niż dobrze. "NA" jest również reader-friendly, na tyle, na ile zaangażowanie w eventy pozwala mu być pozycją przystępną dla przeciętnego czytelnika.

08) "Avengers/JLA" (mini-seria, 2004) - Kurt Busiek (scenariusz) i George Perez (rysunki).
Już w 1979 roku Marvel i DC zgodzili się na stworzenie komiksu, na łamach którego doszłoby do spotkania dwóch największych zespołów obu wydawnictw - JLA i Avengers. Fabuła miała być oparta na skrypcie Gerry`ego Conway`a zrealizowanym przez Roya Thomasa z rysunkami George`a Pereza. Niestety, do wydania tego komiksu nigdy nie doszło - w 1983 roku z powodu niezgody red-nacza Marvela, Jima Shootera. Temat powrócił w nowym wieku, w 2002 roku, Kurt Busiek (scenarzysta on-goinga "Avengers") i Mark Waid ("JLA") doszli do porozumienia jak taka historia ma wyglądać i wielkie spotkanie na szczycie wreszcie mogło się wydarzyć (choć Waid związany ekskluzywny kontraktem z CrossGenem nie mógł się w nie zaangażować). Skończyło się epickiem nerdgasmem, bo w komiksie było wszystko, co ucieszyło komiksowym fanów z Supermanem z młotem Thora i tarczą Kapitana Ameryki na czele.

07) "Under Siege" ("Avengers" vol.1 #270-277, 1987) - Roger Stern (scenariusz), John Buscema (rysunki).
Masters of Evil, będący przypadkową zbieranina podrzędnych superłotrów, przez lata byli pokonywani i upokarzani przez Avengers. Baron Zemo ma tego dość i przygotowuje sprytny atak na Avengers Mansion, posiadłość drużyny w sercu Nowego Jorku. Jego prosty plan uderzenia w herosów, kiedy najmniej się tego spodziewają kończy się oczywiście wielką bijatyka, która nie jest jednak pozbawiona pewnej dawki dramatyzmu. Masters niemal zabijają Herculesa, heroicznie broniącego swojego domu przed najeźdźcami, mocno ranią Jarvisa, kamerdynera Avengers. Oczywiście ostatecznie Mściciele odzyskują swoje domostwo, ale jak nigdy ich zwycięstwo zabarwione zostaje goryczą. Fabularnie rzecz nie odbiega do schematu, choć jest kilka scen, które mogą uchodzić za kultowe, a Stern bardzo ciekawie uchwycił postacie villainów. Rysunki natomiast są prawdziwym popisem Johna Buscemy. Jeśli kochacie komiksowe eighties to nad dynamiczną krechą Buscemy będziecie cmokać, jak ja cmokałem.

06) "The Korvac Saga" ("Avengers" vol.1 #167-168, #170-177, 1978) - Jim Shooter, David Michelinie, Bill Mantlo (scenariusz) i George Perez, David Wenzel (rysunki).
Kolejny klasyk na liście, który w porównaniu do "Under Siege" jest jeszcze bardziej oldschoolowy i jeszcze bardziej epicki. Tym razem Mściciele muszą pokonać dysponującego niemal boskimi mocami Micheala Korvaka, przybywaącjego z dalekiej przyszłości, ściganego przez Guardians of the Galaxy. Oprócz rozwałki na skalę kosmiczną, Jim Shooter, twórca wielu klasycznych storyline`ów, takich jak "Bride of Ultron" czy "Nefaria Trilogy", pozwolił sobie na wycieczkę w bardziej refleksyjnym kierunku, zadając pytania o istotę człowieczeństwa. To kolejna, i nie ostatnia przygoda Avengers z motywem podróży w czasie i kolejna, która cieszy oko kunsztem Pereza. Warto również dodać, że na potrzeby trade`a z 1991 roku Mark Gruenwald napisał, a Tom Morgan narysował nowy epilog, który jednak został usunięty przez Tom Brevoorta w nowym wydaniu komiksu z 2003 roku.

05) "The Kree/Skrull War" ("Avengers" vol.1 #89-97, 1972) - Roy Thomas (scenariusz) i Sal Buscema, Neal Adams i John Buscema (rysunki).
By może to właśnie kosmiczna wojna pomiędzy zmiennokształtnymi Skrullami, a wojowniczymi Kree był pierwszym, komiksowym eventem na wielką skalę. Na pewno była jedną z najwspanialszych opowieści z Avengers i jest jednocześnie najstarszym albumem na mojej liście. W międzygalaktyczny konflikt pomiędzy zwaśnionymi imperiami zostają wplątana ziemia i tylko Mściciele z oryginalnym Kapitanem Marvelem mogą ocalić naszą planetę. Dziś, ten komiks sprzed 40 lat wydaje się nieco archaiczny, ale wciąż robi wrażenie swoim rozmachem, a oprócz tego wprowadza jeden z najważniejszych wątków w dziejach Avengers - romans Scarlet Witch i Visiona. Przez krytyków "The Kree/Skrull War" uchodzi za najwybitniejsze dzieło autorskiej spółki Thomas-Adams, w którym oprócz dynamiczniej akcji nie brakuje społecznego komentarza do politycznej sytuacji Stanów na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.

04) "Ultron Unlimited" ("Avengers" vol.3 #19-23, 2001) - Kurt Busiek (scenariusz) i George Perez (rysunki).
I kolejna perełka tandemu Busiek-Perez, w której pierwszy skrzypce gra Ultron. Stworzony przez Hanka Pyma android, który zamiast służyć swemu "ojcu" postanowił przejąć władzę/zniszczyć ludzkość. Teza, że Ultron jest największym wrogiem Avengers jest bardzo popularna i choć można z nią polemizować, to "Ultron Unlimited" jest bez najmniejszych wątpliwości najlepszą historią z jego udziałem. Oprócz, jak to zwykle bywa, epickiej bitwy, która równa z ziemią małe, europejskie państewko, Slorenię, Busiekowi znakomicie udało oddać się niemal szekspirowskie relacje pomiędzy Pymem, a Ultronem, stwórcą, a jego dziełem/synem. Wydaje mi się, że album jest również szczytem możliwości George`a Pereza, który ze swoją klasyczną i szlachetną kreskę jest zdecydowanie jednym z najsprawniejszych amerykańskich grafików tworzącym w stylistyce późnego Silver Age.

03) "Kang Dynasty" ("Avengers" vol.3 #41 - 55 i "Avengers Annual" `01, 2002) - Kurt Busiek (scenariusz) i Alan Davis, Kieron Dwyer, Ivan Reis, Manuel Garcia (rysunki).
A to opowieść, w której z kolei Busiek wspiął się na wyżyny swoich uniejętności, będąca jednocześnie jego łabędzim śpiewem w "Avengers". W kategorii epickich opowieści super-hero "Kang Dynasty" nie ma właściwie sobie równych. Kangowi Zdobywcy, klasycznemu łotrowi w zielono-fioletowej piżamie, jako pierwszemu w historii uniwersum Marvela udaje się "zdobyć władzę nad światem" i to nie na chwilę przed tym, jak pokonują go herosi, tylko na długi rok. Historia o tym, jak Avengers próbują go powstrzymać wypełniona jest absolutnie fantastycznymi momentami i choć nie brakuje kilku przegiętych i tanich zagrywek (relacja Warbird z Scarlet Centurionem choćby), ale jest to jedna z największych komiksowych przygód, jakie warto przeżyć. No i jest Kang, który po lekturze stanie się i waszym ulubionym villainem.

02) "Marvel Civil War" (mini-seria, 2007) - Mark Millar (scenariusz) i Steve McNiven (rysunki).
Jedna z najważniejszych historii superbohaterskich, po której rzeczywiście "nic nie byłoby takie same", gdyby tylko redaktorom Domu Pomysłów nie zabrakło jaj. W potężnym crossoverze obejmującym lekko licząc 23 albumy, Mark Millar wprowadza ustawę Kane`a ze "Strażników" w życie Ziemi-616, zmieniając życie właściwie każdego bohatera Marvela. Teraz, aby działać jako zamaskowany superheros trzeba mieć specjalną licencję wydawaną przez rząd. Główna mini-seria skupia się konflikcie tych, którzy popierają Superhuman Registration Act skupionych wokół Iron-Man z dowodzonymi przez Kapitana Amerykę buntownikami, którzy nie zgadzają się na rezygnację z wolności na rzecz bezpieczeństwa. Dynamika konfliktu pomiędzy Steve`m, a Tony`m, przepiękne rysunki McNivena, mnóstwo kultowych momentów i wcale niegłupi komentarz społeczny dotyczący bushowskiej Ameryki - to tylko cztery powody, żeby sięgnąć po "Civil War" nawet w tak okrojonej wersji.

01) "Ultimates" ("The Ultimates" oraz "The Ultimates 2", 2002-2007) - Mark Millar (scenariusz) i Bryan Hitch (rysunki).
Czyli godne XXI wieku wcielenie Mścicieli. Zachowując pewne proporcje "Ultimates" byli dla Avengers tym, czym "Dark Knight Returns" dla Batmana, run Franka Millera dla Daredevila albo "Strażnicy" dla komiksu superbohaterskiego. Mark Millar podjął się odpowiedzi na pytanie co by było gdyby taki zespół super-ludzi, jak Avengers istniałby naprawdę. Jakie miałoby to kulturowe, społeczne i wreszcie polityczne konsekwencje? Nasyceni komentarzami do ówczesnej amerykańskiej sytuacji geopolitycznej, "Ultimates" nie przestają być jednak tym, czym komiksowi Avengers powinni być zawsze - epickim, komiksowym blockbusterem. Tego efektu nie byłoby bez absolutnie genialnego Bryana Hitcha, który w drugim tomie "Ultimates" osiągnął życiową formę. Nigdy później, ani nigdy wcześniej nie rysował tak dobrze swoich szerokoformatowych, kinowych kadrów. Zresztą, to samo tyczy się Millara, który konstruując obfitującą w twisty, inteligentą i złożoną fabułę, pełną scen, których nie boję nazwać się (znowu) kultowymi, wspiął się na wyżyny swoich możliwości.

11 komentarzy:

Spence pisze...

W pierwszym zdaniu - whedonowych.

Akapit niżej - Forever, nie Forver.

Tak?

Anonimowy Grzybiarz pisze...

Bardzo fajny tekst, brakowało mi czegoś takiego, zwłaszcza teraz, gdy moja zajawka na Avengersów sięgnęła chyba szczytu.

Jest kilka literówek, np. w drugim akapicie zamiast "została" jest "oestała" i pare innych.

Co do następnych tekstów w tym stylu - fajnie by było, jakbyście pokazywali komiksy, które zarówno ukazały się w Polsce, jak i te niedostępne w naszym kraju. Tzn. można by zrobić zestawienie najlepszych/najprzystępniejszych dla niedzielnego czytalnika Batmanów, Spider-manów albo Alana Moore'a (bo jest tego sporo). Ale czasem wypadałoby polecić coś, co w ogóle w Polsce jest albo mało znane, albo znane, ale nie wydawane (np. najlepsze momenty Invincible, z tymże chyba trzeba by było ograniczyć się w tym wypadku do top5 ;)). Z drugiej strony takie zestawienie, które zawierałoby tylko polskie tytuły również byłoby ciekawe (np. best of Produkt).

Jakby co, to chętnie pomogę.

Maciej Gierszewski pisze...

Kuba, nie mówiłeś, że szykujesz taką sprawę.

chętnie zapoznam się z tak rozpisanym Batmanem, Aquamanem, Flashem...

choć pomysł Grzybiarza z "Produktem" także jest fajny, dodałbym AQQ

Anonimowy pisze...

A ja znalazłem jeszcze coś takiego. Ciekawie jest porównać oba rankingi:

http://kzet.pl/2012/05/top-10-%E2%80%93-historie-z-%E2%80%9Eavengers%E2%80%9D.html

Kuba Oleksak pisze...

Dzięki za poprawki.

Giera - niespodzianka :)

Co do propozycji, żeby zrobić podobną listę "starter setów" z innymi ikonami - akurat w temacie Avengers czuje się nieźle obkuty, mam sporo komiksów. Niestety, tego samego nie moge powiedzieć o Flashu, Aquamanie, JLA. Podobną listę z Batmanami robilismy razem z Chudym - jeszcze na Radary. Zamiast ją odgrzebać, zrobiłem coś innego z Batkiem.

Anonimie - widziałem tą listę na Kzecie. Po pierwsze - nie wiem kto ją pisał :) Po drugie - jeśli w zestawieniu the best of rzeczy Bendisa wygrywają z klasykami Busieka i Peraz to ja pozostaje przy swoim "guście" jednak i wreszcie po trzecie - te krótkie txty o każdym tytule to bardziej streszczenia, co również nie wydaje się zbyt pomocne.

Anonimowy pisze...

Może jakieś top eventy, crossy między seriami, między wydawnictwami itp. ?:) Najlepsze komiksy około X-menowe (czyli nie coś z Uncanny czy Legacy itp. ale np. jakieś tomy New Mutants, X-statix, X-Force itp..)?

Gamart pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Gamart pisze...

Hej. Ja pisałem tekst na KZet i chciałem tylko powiedzieć, że wyraźnie we wstępie wspomniałem o tym, iż lista w żaden sposób nie jest ustawiona miejscami. Każda z tych historii ma swoją wartość, dlatego nigdy bym się nie podjął postawienia takiego "Under Siege" przed czy po "Kree/Skrull War", bo to po prostu diametralnie inne historie - tak tematycznie jak i w historycznym umiejscowieniu, nie tylko Avengers ale całego medium.

I zrobiłem krótkie opisy, bo nie chciałem za dużo odkryć, a "narobić smaku" każdemu zainteresowanemu. Na szerokie omówienie niektórych z tych historii od dawna mam już chęć w osobnych artykułach. To całkowicie osobisty wybór historii, które mi się po prostu podobały najbardziej. Nie wiem czy są najlepsze ogólnie, uważam po prostu, że dają taką przyjemność z czytania, że bez zbędnego lania wody po prostu je polecam każdemu kto zaczyna przygodę z Avengers ;)

Kuba Oleksak pisze...

Gamart, zupełnie nie poznałem Twojego pióra :) To, co napisałeś do Kazetu nijak się wg. mnie ma do tego, co wyprawiałeś na Avalonie podczas Aren, co dla mnie, w moich komiksowych poszukiwaniach w Marvelu było bardzo inspirujące. Co zresztą widać - Kang, Busiek, Peraz :)

Co do żądań - tydzień z X-Men już kiedyś robiłem i może kiedyś do tego tematu wrócę. Przyrost x-komiksów jest tak duży, że trudno to po prostu ogarnąć w całość.

Crossovery - razem a Arczem sporo ich opisalismy podczas Tygodnai Crossów i to chyba niezły wgląd daje w ten temat. I z Chudym o tym jeszcze pisałem.

Zobaczę jak będę stał z czasem, ale pojawiła się tu jedna fajna propozycją, która mógłby spróbować poruszyć :)

Gamart pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Gamart pisze...

Hej. Do dzisiaj żałuję, że Kang nie jest u nas szerzej znany i nie przebił się w Arenie na jakąś fajną pozycję. Miło, że ktoś te stare czasy jeszcze pamięta.

I jeśli będzie pomysł na jakieś fajne zestawienie lub tekst, to służę pomocą kooperacyjną ;)