sobota, 17 września 2011

#859 - Komix-Express 106

Już za dwa tygodnie Łódź stanie się ziemią obiecaną dla wszystkich fanów "kolorowych zeszytów". Atmosfera robi się gorąca, bo Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier, największe komiksowe wydarzenie w tej części Europy, odbędzie się już za dwa tygodnie. Tajnymi ścieżkami wędruje wstępny plan festiwalu i pojawiają się kolejne zapowiedzi a także... zniknięcia. Fani szukają jak najtańszych hosteli, aby jak najwięcej pieniędzy przeznaczyć na albumy. Ciężko jest ustalić budżet, bo niektóre wydawnictwa niby coś zapowiadają, ale tak naprawdę nic nie jest oficjalne. Piję tu głównie do Kultury Gniewu. Informacji trzeba szukać w różnych miejscach sieci. Wiadomo już, że pojawi się od dawna zapowiadany "Diefenbach" Benedykta Schneidera a Michał Śledziński zapowiedział na swojej stronie, że przyjedzie do Łodzi podpisywać drugie wydanie zbiorcze "Osiedla swoboda". Będzie miało miękką oprawę i braknie w nim dodatków z wydania HC, ale za to znajdzie się w nim wcześniej niepublikowana historia. Bardzo podoba mi się takie biznesowe podejście KG. Fani serii, prawdopodobnie zdecydują się na wydanie po raz trzeci pieniędzy na to samo, bo chyba nikt nie odpuści sobie nowych przygód swoich ulubionych bohaterów. George Lucas byłby dumny! Miejmy nadzieję, że na MFKiG zdąży ukazać się niedawno ukończony album Grzegorza Janusza i Marcina Podolca - "Czasem". Ciekawe czy na tej polskiej trójce zamkną się zapowiedzi Kultury - co zatem z zagranicą? Tajemnicze zniknięcie Zbigniewa Kasprzaka z listy gości festiwalu, było zapowiadane przez nas już w ubiegłym tygodniu. Kto nie czyta regularnie Komix-Expressu, ten trąba i potem zadaje głupie pytania na forach. Też odetchneliście głęboko po zmianie plakatu na jakieś 50 razy lepszy? Dobra, umówmy się - plakatowi nadal jest daleko do ideału, ale teraz przynajmniej nie ośmiesza komiksu. Majtkowaty żart, reklamujący nasz największy festiwal, byłby cweloholokaustem na sztuce, jaką niewątpliwie jest komiks. (KC)

Do Łodzi - jak zresztą co roku - warto przyjechać już w festiwalowy piątek. Tym razem nie tylko po to, aby jak zwykle w sobotni poranek pobaraszkować na giełdzie i szybko kupić rzadkie albumy, zanim ktoś nas uprzedzi. W tym roku trzeba być w Łodzi już w piątek o 17:00! A i tak się będzie miało tylko pół godziny na dotarcie z dworca na ulicę Ogrodową. O czym piszę? O wernisażu wystawy Macieja Pałki, z okazji 10-lecia twórczości! Wystawa zawiśnie 19 września, a prace Macieja będzie można podziwiać do 5 października w Księgarni Mała litera na ulicy Ogrodowej 19. Kuratorem wystawy został Robert Popielecki, czyli postać znana w rodzimym fandomie, jako Blacksad. A oto co do powiedzenia ma główny zainteresowany, czyli Maciej Pałka:

Dokładnie 10 lat temu podczas MFK (bez G) debiutowałem w zinie "Katastrofa". Równo po dekadzie od tego ważnego tylko dla mnie wydarzenia, po wydaniu kilku albumów i opublikowaniu kilkuset komiksowych plansz zaczynam celebrację. Potrwa ona przez najbliższy rok i mam ambicję, aby zaowocowała niewyobrażalnie epickim pierdolnięciem. Tak więc, na początek zapraszam na wernisaż i do lektury ziniolowej cegiełki, która swoją drogą właśnie dotarła do mnie z drukarni.

Właśnie - "ziniolowa cegiełka". Kto jeszcze nie kupił tego wydawnictwa, ten trąba nie mniejsza niż ci, co nie czytają Komix-Expressu. W przedsprzedaży album kosztuje tylko 26 złotych (z wliczoną przesyłką) i podobno zainteresowanie jest ogromne. Niedługo może zabraknąć. Na dowód, że komiks niebawem się pojawi, Maciej przesłał nam takie oto zdjęcie:


Prawda, że piękny albumik? (KC)

Łódzkich opowieści ciąg dalszy. Centrala zapowiedziała (oczywiście na festiwal) wydanie albumu "SILENCE" - katalogu międzynarodowego konkursu na komiks bez słów. Plebiscyt odbywał się w ramach drugiego Międzynarodowego Festiwalu Kultury Komiksowej "Ligatura". W sumie wpłynęło ponad 200 prac z kilkudziesięciu krajów, a do finału zakwalifikowało się 79. W katalogu znalazły się najlepsze 43 komiksy artystów z - głęboki oddech - Argentyny, Austrii, Bośni i Hercegowiny, Brazylii, Francji, Holandii, Irlandii, Japonii, Kanady, Kolumbii, Łotwy, Macedonii, Niemiec, Polski, Rumunii, Rosji, RPA, Wielkiej Brytanii i USA. Trochę tego jest. Ideą konkursu - jak sam tytuł publikacji wskazuje - było promowanie twórczości komiksowej, w której formą narracji są jedynie obrazy. Album pełen niemych komiksów będzie liczył 256 stron. Jego cena to 44 złote lub 15 euro. (KC)

Z okazji nadchodzącej premiery "Szelek" poprosiliśmy rysownika komiksu, Wojciecha Stefańca, aby opowiedział nam o tym projekcie:

Był rok 2005. Spotkałem się z panem Jerzym Szyłakiem w Szczecinie - zaczyna swoją opowieść Stefaniec. Zagadał do mnie czy bym nie chciał zrobić komiksu do jego scenariusza. Szok! Pewnie, że tak, odpowiedziałem bez namysłu. Spytał mnie, czy bym nie chciał się podjąć zilustrowania "Szelek". Ja na to: „A o czym to będzie?”. Odparł, że to kontynuacja "Szminki". Drugi szok. Tej "Szminki"?... Tak to wyglądało na samym początku. Mistrz i legenda w jednej osobie, pyta amatora, czy by nie chciał z nim zrobić komiksu. Wtedy nie wiedziałem co mnie czeka. Lata nieustającej pracy, wysiłku i wyrzeczeń.

Czy się opłacało? Pewnie, że się opłacało! Praca nad tym komiksem dużo mnie nauczyła. Pokory, cierpliwości, skupienia nad tym co się robi. Moje wymagania odnośnie wyglądu komiksu, ilustracji z dnia na dzień stawały się coraz większe. Więcej miejsca, więcej czasu na jeden kadr. Bywało, że jedna ilustracja powstawała przez kilka dni, a nawet tydzień, w zależności od detali. Teraz zajmuje mi to od jednego do trzech dni. Czasami to powodowało, że miałem dość tej dłubaniny i żałowałem, że robię to farbami. Że w ogóle się za to zabrałem. Tylko cierpliwość i uparcie sprawiały, że następnego dnia dalej robiłem to co robiłem.

Czy były chwile zwątpienia? Człowiek czasami, gdzieś po drodze się gubi, ma dość, czuje się zmęczony. Nie widzi końca tego co zaczął. Nie wie do czego to wszystko zmierza. Wtedy warto odłożyć to na jakiś moment i odpocząć od tego. Z kimś przedyskutować to co powstaje, poradzić się, wyspowiadać się, pożalić, pomarudzić. W takich momentach warto wziąć się na tą chwilę za coś innego. W takim momencie powstał m.in. "Szanowny" z Bartoszem Sztyborem i wiele różnych szortów dla "Ziniola", czy "Bicepsa".

Jak to wszystko wyszło? Każda strona jaka powstała od razu była wysyłana do Pana Szyłaka i wydawcy. Bez większych uwag powstawały kolejne. I tak przez sześć lat. Jak to wyszło? Nie autorom tego oceniać… (KO)

Po ostatnich poprawkach drugi tom "Blera" ruszył do drukarni. 26 wrześnie ma być z powrotem i powinien bez problemu dotrzeć na uroczystą premierę do Łodzi. Szczegóły techniczne: "Zapomnij o przeszłości" 48 kredowych stron w miękkiej oprawie bez skrzydełek w formacie A4 za 29.90 złotych. Opis komiksu z tyłu okładki:

Co dzieje się w duszy człowieka, który chce być sumieniem świata? Czy idea superbohaterstwa to przypadkiem nie blaga, tani chwyt propagandowy, za fasadą którego kłębią się najgorsze upiory? Czasami trudno zdefiniować zło, które trzeba zwalczać. Jeszcze trudniej w tej wojnie dobrać właściwe metody. Kiedy dobro niebezpiecznie zbliża się do granicy, której nie powinno się przekraczać, nikt nie jest bez winy. Bler przebywa trudną drogę, na końcu której poznaje wszystkie związane ze swoją osobą tajemnice. Czy posiadając tę wiedzę, będzie miał jeszcze chęć założyć kolorowy kostium i kontynuować swoją krucjatę? (KO)

Całkiem niedawno na serwisach komiksowych pojawiła się zapowiedz komiksu zatytułowanego "Ból". Dość tajemnicza, bo oprócz tytułu,daty wydania (styczeń 2012) i nazwisk autorów (Piotr Harmaciński i Kamil Boettcher). Specjalnie dla nas scenarzysta albumu zdradza nieco więcej:

Znamy wiele filmów i komiksów, w których ludzkość staje się celem inwazji obcych cywilizacji - w "Bólu" odwracamy ten schemat. To Ziemianie są agresorami. Akcja komiksu dzieje się w odległej przyszłości. Ofiarami ludzkiej bezwzględnej i krwawej kolonizacji są prymitywne istoty nie znające pojęcia "przemoc". Wojna widziana ich oczami, pokazuje człowieczeństwo z innej perspektywy. Dlaczego nie wyciągami z naszej historii wniosków i ciągle, niezależnie od czasów dążymy do wojen? Co stanie się kiedy nam, ludziom znudzą się wojny prowadzone na własnym podwórku? "Ból" spróbuje odpowiedzieć na ten pytania. Komiks jest już praktycznie na ukończeniu. Zostanie wydany własnym nakładem i będzie dostępny w dosłownie kilku wybranych księgarniach na terenie Trójmiasta i w sieci oraz za pośrednictwem Allegro. Po premierze na facebook`owej stronie "Bólu" będzą pojawiały się dodatkowe epizody i inne atrakcje. (KO)

3 komentarze:

M. Sledzinski pisze...

Małe sprostowanie. Historia "Kalkulator" z Niedźwiedziem, zapowiadana wcześniej jako bonus do dodruku, została odwołana na rzecz czegoś innego, było o tym tutaj.

Anonimowy pisze...

był rok 2006 nie 2005;)

Kuba Oleksak pisze...

W mailu od Wojtka mam 2005. Wojtku?