wtorek, 10 maja 2011

#758 - Ultimate Avengers

"Ultimate Avengers" pomyślane zostało, jako cykl mini-serii, z których każda byłaby osobną historią i zamykałaby się w sześciu zeszytach. Pierwsza z nich rozpoczyna się tuż po wydarzeniach związanych z eventem "Ultimatum". Z premierowym numerem historii zatytułowanej "The Next Generation", który ukazał się w sierpniu 2009 roku, wiązano wielkie nadzieje. Wszak miał być to triumfalny powrót Marka Millara, autora znakomitych, jeśli nie genialnych "Ultimates". Liczono, że uda mu się odbudować markę, którą zniszczył Jeph Loeb i przywrócić blask linii Ultimate, uchodzącej niegdyś za wizytówkę Marvela.

Sam scenarzysta był nastawiony do swojej nowej serii bardzo entuzjastycznie i zręcznie podkręcał hype na komiks swojego autorstwa. Każda z historii "UA" miała być eventem na skalę całego ultimateverse, rysowanym przez najlepszych grafików w branży. Millar zapewniał, że nad "Ultimatesami" chciał pracować przez dłuższy okres i pomysłów starczyłoby mu nie na 24, ale na 60 numerów. I właśnie te niewykorzystane koncepty miały pojawić się w "Avengers".

W pierwszym tomie wprowadza szereg nowych postaci, które będą tworzyły specjalny oddział do zadań specjalnych dowodzony przez wyrzuconego z S.H.I.E.L.D. Nicka Fury`ego. Ich pierwszym zadaniem jest powstrzymanie Kapitana Ameryki, który na własną rękę ruszył w pościg za Red Skullem, który w swojej U-wersji nie jest nazistowskim zbrodniarzem, tylko terrorystą do wynajęcia. Millar na każdym kroku chce udowodnić, że jego Mściciele są o wiele bardziej "fajni", niż ich pierwowzory, którymi w tamtym czasie zajmował się Loeb na łamach "New Ultimates". War Machine to ulepszona wersja Iron-Mana z jajami, nowa Black Widow jest znacznie bardziej śmiercionośna, niż swoja poprzedniczka, a do Gregory`ego Starka jego młodszy, żałosny braciszek nawet się nie umywa. Niestety, zabieg ten wychodzi dość sztucznie i może za wyjątkiem nowej Wasp (akurat pochodzącej z oryginalnej serii) wszyscy, niemal w komplecie są koślawo przerysowani, płascy i psychologicznie nieciekawi. Do tego Skull i Rogers, wokół których skoncentrowana jest historia, zgodnie cierpią na "kompleks Batmana". Kapitan Ameryka był już "awesome" w "Ultimates", a teraz jest "uber-awesome", a Czerwona Czaszka w niczym mu nie ustępuje.

Carlos Pacheco z trudnej i wymagającej roli następcy Bryana Hitcha wywiązał się bardzo dobrze. Artysta dysponuje podobną, choć nie tak dopieszczoną kreską. Nadrabia za to dynamiką i energią, która świetnie pasuje do wypełnionego po brzegi akcją komiksu. Wizualnie sceny strącenia helikopterów AIM w pierwszym zeszycie czy paryskie starcie Kapitana z Avengersami w trzecim i czwartym prezentują się naprawdę znakomicie. Szkoda jedynie, że artyście nie udało się utrzymać równej formy przez cały album, bo pod koniec rysunki są wyraźnie mniej dopracowane. Pomimo tego, Pacheco to wciąż pierwsza liga jeśli chodzi o amerykański mainstream.

Historia pierwszych "Ultimate Avengers" w sporej części jest autoplagiatem fabuły drugich "Ultimates", a wspomniane niewykorzystane pomysły to raczej fabularne odrzuty, które słusznie nie zmieściły się w pierwszym podejściu do Mścicieli XXI. Tym bardziej, że stoją w sprzeczności z dotychczasową continuity i burzą spójność świata Ultimate. Zgrzytem jest również dziwaczne pojawienie się Spider-Mana w laboratorium Starka, które nie zostało wyjaśnione w kolejnych tomach. Niemniej Markowi Millarowi po koszmarnych "Loebtimates" i fatalnym "Ultimatum" udało napisać się zgrabny komiks akcji, który nie obraża inteligencji czytelnika. W gruncie rzeczy jest dobrze, ale to nie poziom oryginalnych "Ultimates", uwspółcześnionych i urealistycznionych bohaterów, pokazanych bez rażących uproszczeń, w sposób spójny i logiczny, godnych lekcji, jaką udzielił mainstreamowi Alan Moore.

2 komentarze:

Anonimowy Grzybiarz pisze...

W 153 numerze Ultimate Spider-mana Pająk gości u Starka - może wydarzenia z obu tytułów działy się równocześnie i to niby takie "spojrzenie z innej strony"?

"Szkoda jedynie, że artyście nie udało mu się utrzymać równej formy przez cały, bo pod koniec rysunki są wyraźnie mniej dopracowane."

Niepotrzebne "mu" i zabrakło "czas". :)

pozdrawiam!

Kuba Oleksak pisze...

Janku, a co w tym Ultimate Pająku się dzieje, bo przyznam, że nie jestem na bieżąco z serią?