środa, 31 marca 2010

#409 - Bydgoska Sobota z Komiksem 2010

Bydgoszcz to wyjątkowe miejsce na komiksowej mapie Polski - z tym miastem przez większość życia związany był legendarny Jerzy Wróblewski, tam urodził się oraz tworzy nadal Andrzej Janicki i w końcu tam przyszedł na świat Michał Śledziński, jak również wielu innych uznanych komiksowych twórców. Tam też w ostatnią sobotę marca miała miejsce Bydgoska Sobota z Komiksem, w której wraz z innymi fanami "kolorowych zeszytów" z całej Polski miałem przyjemność uczestniczyć.

Przygoda z Bydgoszczą dla Warszawy i okolic (Jacek "Ystad" Jastrzębski, Mateusz "TeO" Trąbiński, Robert "Bele" Sienicki, Tomasz "Asu" Pastuszka wraz z siostrą Anią, oraz moja skromna osoba) rozpoczęła się o 6.40 rano, kiedy z Dworca Centralnego ruszył pociąg, który równo po trzech godzinach i czterdziestu siedmiu minutach wyhamował w punkcie docelowym wycieczki. W międzyczasie dołączył do naszej grupy uzbrojony w harmonijkę Binio Bill przebrany za Karola Kalinowskiego i w tak doborowym towarzystwie spotkaliśmy się na bydgoskim peronie z trójmiejską grupą reprezentowaną przez Igora "iquorka" Wolskiego, Tomasza "Spellcastera" Grządzielę i Jacka "Brzozo" Kuziemskiego. Dzięki spotkanemu przewodnikowi (pozdrawiam!) bez żadnego kłopotu dotarliśmy do Akademickiej Przestrzeni Kulturalnej. Do pierwszego spotkania w APK zostało jeszcze trochę czasu (niestety nie udało nam się dotrzeć na pierwszy punkt programu jakim była pogadanka ze Sławomirem Kiełbusem w Ratuszu), który spożytkowano na zapoznanie z miejscem oraz wystawami prac twórców pochodzących z Bydgoszczy i okolic. W tym miejscu muszę powiedzieć, że APK jako główne miejsce imprezy było bardzo dobrym wyborem - budynek ładny, zadbany, z dużą salą idealną na zaplanowane spotkania, miejscem na mniej oficjalne pogaduszki i pobliskim studenckim barem "Flinston Grill" z całkiem niezłą strawą.

Pierwszym z sześciu punktów imprezy zaplanowanych w APK, było spotkanie z Magdaleną Bochniak (córką Jerzego Wróblewskiego) oraz Andrzejem Janickim reprezentującym BB Team. Podczas spotkania prowadzonego przez Macieja Jasińskiego, goście mówili między innymi o możliwości nazwania jednej z bydgoskich ulic imieniem twórcy Binio Billa, jak również o przyszłych publikacjach prac Wróblewskiego, które prawdopodobnie pojawią się na październikowej emefce. Oprócz kolejnego tomu przygód popularnego kowboja, istnieje możliwość wydania niedokończonego "My nigdy nie śpimy", jak również komiksów z "Dziennika Wieczornego" w którym ten legendarny twórca debiutował. Oprócz tego, podczas spotkania rozdawany był tekst Macieja Jasińskiego "Od Roda do Sasa" będący jednym z rozdziałów przygotowywanej przez niego książki "Jerzy Wróblewski - Mistrz z Bydgoszczy". A jako, że tematyka naszego bloga to głównie "kalesony", to z radością i zaciekawieniem przeczytałem te kilka stron traktujących o przygodzie Wróblewskiego z Marvelem. Kolejny punkt to warsztaty z KRLem, które cieszyły się największą frekwencją - nad kartkami zasiadło kilkunastu uczestników, którzy pod czujnym okiem prowadzącego rysowali kolejne kadry swoich komiksów. Warsztaty te zgromadziły również sporo publiczności, która obserwowała poczynania młodych twórców, podziwiała wystawowe prace (w antyramie znalazł się również Muzyczny Batman Andrzeja Janickiego!), czy polowała na autografy artystów obecnych na sali. Przybyła również bydgoska telewizja, która przeprowadziła krótkie wywiady ze Śledziem, wspomnianym już niejednokrotnie Andrzejem Janickim czy Adamem Radoniem, który przyjechał z Łodzi wraz z Piotrem Kasińskim, Ewą Stępień i Katarzyną Tośta. Po konkursie wiedzy o komiksie (prowadzenie - Maciej Jasiński, wręczanie nagród - Krzysztof Mirowski), w którym pytania były często iście eksperckie (podobnie jak wiedza większości zgromadzonych), odbyło się poprowadzone przez Łukasza Chmielewskiego spotkanie z Maciejem "Simsonem" Simińskim, na które jednak - ze względu na domagający się zapełnienia żołądek - nie trafiłem. Przedostatnim punktem programu była pogadanka Krzysztofa Mirowskiego z profesorem Jerzym Szyłakiem na temat najważniejszych polskich rysowników ostatniego dziesięciolecia. Scenarzysta m.in. "Szminki" czy "Strange Places" zaliczył do tego grona czterech twórców - Michała Śledzińskiego, Krzysztofa Gawronkiewicza, Mateusza Skutnika oraz Marka Turka. Kilka słów poświęcił również na innych komiksiarzy, których wybrali prowadzący spotkanie jako potencjalnych kandydatów do tego grona - zdaniem Szyłaka na jak najlepszej drodze do tego aby do owej czwórki w przyszłości dołączyć, znajduje się Karol Kalinowski, natomiast takich twórców jak Przemysław Truściński, Robert Adler czy Rafał Gosieniecki gość spotkania z różnych względów uznał za straconych dla polskiego komiksu. Kilka ciepłych słów poleciało w stronę "Przygód Powstania Warszawskiego" Jacka Świdzińskiego i Michała Rzecznika, które Jerzy Szyłak uznał za dobrą alternatywę do wszelkich antologii powstańczych. Spotkanie z profesorem Uniwersytetu Gdańskiego było jak dla mnie najciekawszym momentem Bydgoskiej Soboty - Szyłak dysponuje ogromną wiedzą na temat kadrów i dymków, którą z chęcią dzielił się z publicznością. Co ważne jest również cały czas na bieżąco ze "stanem polskiego komiksu". Oby więcej takich spotkań! Pokaz filmu "Szogun Zabójca" ("Shogun Assassin") przybyłą z Warszawy i z Poznania grupą kolektywnie odpuściliśmy i skierowaliśmy swe kroki w stronę hostelu, który okazał się nie tak blisko jak się wydawało.

(fragment zdjęcia autorstwa Macieja Jasińskiego, przedstawiający warsztaty z KRLem - cała fotorelacja dostępna jest w dwóch częściach na blogu Binio Billa)
Oprócz twórców biorących udział w spotkaniach, na terenie Akademickiej Przestrzeni Kulturalnej można się było natknąć między innymi na Krzysztofa "Krisa" Różańskiego, Andrzeja Nowakowskiego, Bartłomieja "Graphicusa" Kuczyńskiego, Krzysztofa Wyrzykowskiego, Jacka Michalskiego, Łukasza Ciaciucha, Jacka Przybylskiego czy Jakuba Mathia.

Po chwili odpoczynku w odległym hostelu, ruszyliśmy grupą do "Węgliszka". Knajpa ta okazała się nader sympatyczną miejscówką w której przez długie godziny lało się głównie piwo (jak to mówi Bele: "tęsknię za tobą, Kujawiaku"), rozmowom na tematy komiksowe, około komiksowe i zupełnie nie związane z kadrami i dymkami nie było końca, a nocny finał imprezy upłynął pod znakiem tańca z komiksowymi gwiazdami (którego do dziś niektórzy się nieco wstydzą, a dowody są). Obowiązkowym elementem każdego afterparty jest również tworzony przez wszystkich komiks (tym razem twórców było ponad dwudziestu), który pewnie za jakiś czas zawiśnie gdzieś w sieci.

Tak upłynęło te kilkadziesiąt bardzo sympatycznych godzin w Bydgoszczy, do której za rok pewnie także się wybierzemy. Może nawet jeszcze większą ekipą. Bydgoską Sobotę z Komiksem należy zaliczyć do imprez bardzo udanych, zarówno towarzysko, jak i programowo. W tym miejscu chciałbym też pogratulować i podziękować wszystkim osobom, które zaangażowane były w projekt BSzK 2010, który moim zdaniem zakończył się sukcesem totalnym!

Pierwszy tak udany wiosenny konwent komiksowy dobrze wróży na czekające już w kolejce imprezy, z których kolejną będzie debiutująca Komiksowa Warszawa. Do zobaczenia więc za niecałe trzy tygodnie!

PS. Jackowi Jastrzębskiemu dziękuję za pomoc przy rekonstrukcji niektórych zdarzeń i fachową wiedzę z zakresu komiksu i nie tylko, którą tak szczodrze się dzielił podczas pisania tej relacji!
PS2. Jeśli nic poważnego nie stanie na drodze, to w jutrzejszym dniu pojawi się fotorelacja z Bydgoskiej Soboty.

wtorek, 30 marca 2010

#408 - Komiksowa dekada za Oceanem, cz.5: Podsumowanie

W końcu udało mi się dobrnąć do ostatniego odcinka cyklu, w którym wraz z redaktorami CBR podsumowałem pierwszą dekadę nowego wieku. W kolejnych odcinkach starałem przybliżyć się najważniejsze wydarzenia zza Oceanu. W czterech odsłonach przedstawiłem kolejno lata 2000-2002, 2003-2006, rok 2007 i 2008-2009. Na deser Tim Callahan, Shaun Manning, Kiel Phegley, Dave Richards, Steve Sunu, Georege Traumontanas i Josh Wigler wskazali na kilka dominujących trendów w amerykańskim komiksie z początku XXI wieku oraz wybrali swoje "Best of…" ostatnich dziesięciu lat. Nie przedłużając zbytnio…

1. Scenarzyści gwiazdami komiksowego przemysłu!

W latach dziewięćdziesiątych w komiksie rysunek dominował nad scenariuszem. Po przełomowych dla super-hero latach osiemdziesiątych, kolejna dekada nie przyniosła żadnej rewolucji. Scenarzyści trzymali się ram konwencji i starali się nie wychylać. Trendy w mainstreamie wyznaczali tacy graficy, jak Jim Lee, Todd McFarlane czy Rob Liefeld. Komiksy ich współautorstwa zarabiały krocie i sprzedawały się w rekordowych nakładach, które dziś są nie do pomyślenia. Efektowna oprawa wizualna "sprzedawała" komiks, nawet jeśli miał marną fabułę. Taki mniej więcej obraz ostatnich dziesięciu lat poprzedniego stulecia w amerykańskim komiksie proponują redaktorzy CBR.

Nie wdając się w jałowe dyskusje o wyższości grafiki nad tekstem w komiksowym medium, warto wspomnieć o efektownym wzlocie i rychłym upadku Image Comics, będącym synonimem stylu lat 90-tych. Magnesem dla czytelników komiksów tej stajni mieli być najpopularniejsi rysownicy, co z czasem się zmieniło. Z drugiej strony trzeba przywołać przykład Vertigo, które w latach dziewięćdziesiątych przepięknie rozkwitło, właściwie wyłącznie dzięki znakomitym scenarzystom - Neilowi Gaimanowi, Warrenowi Ellisowi, Grantowi Morrisonowi, czy Peterowi Milliganowi. Bardzo często oprawa graficzna komiksów tego imprintu była na drugim planie, więc nie do końca lata dziewięćdziesiąte upłynęły pod znakiem dominacji obrazu nad słowem (o ile taki sąd w przypadku komiksu można w ogóle wydawać!).

Nie można jednak odmówić trafności osądowi redaktorów CBR, bo rzeczywiście komiksy teraz są sprzedawane przez gorące nazwiska scenarzystów. Wydawcy pchają na afisz wspomnianego Morrisona, Geoffa Johnsa, Briana M. Bendisa, Roberta Kirkmana czy Eda Brubakera i to nie ulega wątpliwościom. Ich rola w przemyśle wzrosła. Jak sądzę, jest to spowodowane osłabieniem pozycji redaktorów odpowiadających za prowadzenie konkretnej serii bądź rodziny tytułów i rozszerzeniem kompetencji niektórych piszących komiksowe skrypty, a nie poprzez odstawienie na boczny tor grafików.

2. Inwazja (z) Hollywood

Na komiksach zarabia się coraz mniej, sprzedaż z roku na rok spada, a rynek się kurczy. Wybawieniem dla ogarniętej kryzysem branży okazało się Hollywood, które z kolei zmaga się z brakiem dobrych scenariuszy. Tych pod dostatkiem można znaleźć w komiksach. Amerykański przemysł filmowy miał pieniądze, a komiksowe wydawnictwa pomysły i dziesiątki tysięcy fanów gotowych wyłożyć pieniądze na bilety do kina na filmy ze swoimi ulubionymi herosami. Związek idealny.

Masowe ekranizacje komiksowe to trend utrzymujący się już od dłuższego czasu, natomiast tendencja odwrotna pojawiła się dopiero niedawno. Scenarzyści filmowi czy serialowi, a także pisarze, biorą się za tworzenie komiksów. Kevin Smith z J. Michealem Straczynskim przetarli szlaki, a ich tropem poszli Duane Swierczynski, Charlie Huston, Victor Gischler, Tyrese Gibson i Joss Wheadon. Nieśmiało dołączają do nich także muzycy (Rob Zombie, Gerard Way, Scott Ian). Czyżby modnym było pochwalenie się w tzw. "towarzystwie" własnym komiksem? Kto więc następny - aktorzy, modelki, prezenterzy pogody?

3. Konwenty komiksowe stają się pop-kulturowymi festynami

Minęły już te czasy, kiedy konwent komiksowy kojarzył się ze spotkaniem przebranych za swoje ulubione postacie pryszczatych okularników, którzy zebrali się na by pogadać o komiksach, spotkać się z autorami, posłuchać, co do powiedzenia mają wydawcy, wziąć udział w panelu dyskusyjnym. Tradycja przebieranek wciąż trzyma się mocno, ale na konwentach obok komiksów pojawiają się gwiazdy filmowe promujące najnowsze blockbustery, geekowi celebryci czy producenci technologicznych zabawek. Komiksy toną wśród gier komputerowych, figurek, plakatów, kubków, koszulek i innego tałatajstwa.

4. Chroniczne opóźnienia premier komiksowych

Zawalanie terminów, mniejsze lub większe obsuwy premier i składanie obietnic bez pokrycia nie jest tylko specjalnością polskich wydawców. Nic tak nie irytuje fanów za Oceanem jak opóźnienia sięgające często kilku miesięcy. I o ile polski czytelnik może mieć jeszcze jakąś nadzieję, że za dany tytuł weźmie się inny wydawca, tak w Stanach nie ma żadnej pewności, że niektóre serie nie zostaną porzucone w połowie. Pół biedy, kiedy poślizgi dotykają mini-serie (niesławne "Ultimate Wolverine vs. Hulk"), czy serie z niecierpliwością wyczekiwane przez czytelników (rekordowe opóźnienia "Ultimates" czy "Astonishing X-Men"), znacznie gorzej jest w przypadku tytułów, które decydują o radykalnych zmianach w całym wydawnictwie/uniwersum ("Final Crisis" i "Civil War" świecą tu niechlubnym przykładem).

Innym niesławnym zwyczajem na amerykańskim rynku jest zastępowanie rysownika permanentnie borykającego się z deadline'ami, przez innego w połowie serii. Strasznie mnie to irytuje, kiedy w połowie trade'a ktoś przejmuje pałeczkę rysownika. Często fatalnie to wychodzi.

5. Wydania zbiorcze wypierają zeszyty

Niektórzy jednak nie przejmują się kolejnymi obsuwami, bo spokojnie czekają sobie na wydanie zbiorcze, które niepostrzeżenie wypierają tradycyjne zeszyty. Sprzedaż tych ostatnich z roku na roku systematycznie maleje i tradycyjnemu "kolorowemu zeszytowi" zaczyna grozić wyginięcie. W dodatku wyrasta mu dodatkowy konkurent w walce o klienta - komiks cyfrowy. W Ameryce nikt jednak nie zamierza tęsknić za cieniutką, 24-stronicową broszurką, okraszoną nawet dwunastoma stronami reklam, kosztującą cztery dolce. Mniej więcej od czasów przejęcia sterów w Marvelu przez Joe Quesadę, rozpoczął się proces masowego zbierania poszczególnych odcinków w grubsze albumy. Zaraz potem pojawiły się wydania twardo okładkowe, w których umieszczono zawartość dwóch tradycyjnych wydań zbiorczych, a potem limitowane nakłady omnibusów, które zbierały nawet po cztery paperbacki, zwyczajowo w nieco wyższym standardzie wydawniczym (liczne bonusy, powiększony format, obwoluta). Wszystkie te formaty spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem.

Czytanie wydań zbiorczych ma same zalety. Nie trzeba miesiącami czekać na kolejny odcinek ulubionego serialu, który musi skończyć się cliffhangerem. Nie trzeba za każdym razem przeglądać poprzednich numerów, żeby być na bieżąco i nie trzeba się martwić, że przegapiło się jakiś tie-in czy któryś z odcinków. No i wydania zbiorcze wyglądają ślicznie na półce!

Niestety, przerzucenie się na trade'y ma również swoje ciemne strony. Nie jest tak, ze czytelnik jest w stanie kupić więcej (komiksów/albumów), za mniej (pieniędzy). Dawniej scenarzyści potrafili zmieścić w jednym zeszycie fabułę, która miała swój początek i koniec, a teraz fabuły są o wiele bardziej zdekompresowane, rozpisane na większą ilość stron.

6. Komiks cyfrowy szturmuje rynek

I nie mam tu na myśli Zudy czy marvelowego DCU, tylko web-komiksy, których nikt już nie określa, jako substytutu papierowych historyjek obrazkowych, gorszej odmiany klasycznego komiksu czy traktowanych z pogardą "braci mniejszych". Publikowane w Internecie komiksy, takie jak "Achewood", "Penny Arcade" czy "PvP" przez czytelników i krytyków traktowane są na równi ze "zwykłymi" trade'ami czy zeszytami.

Kiel Phegley zwraca uwagę na jeszcze jedną sprawę. Dziesięć lat temu nikomu nie śniło się, że sieć będzie wyglądała tak, jak wygląda obecnie. Dziesiątki serwisów, setki stron tematycznych, tysiące blogów, olbrzymia baza tekstów, publikacji, materiałów, jak i samych komiksów. Dyskusje, wywiady, twittery, fejsbuki - jak światek komiksowy i sama sieć będą wyglądały za dziesięć lat?

Najlepsi w ostatniej dekadzie:

Redaktorzy CBR zadali sobie również trud, aby wskazać kilka "naj…", "naj…", "naj…" z pierwszej dekady XXI wieku. Kończąc, pokrótce przedstawię ich wybory.

Najlepszą postacią komiksową został wybrany większością głosów Spider-Man, który w pierwszej dekadzie XXI wieku dostał trzy kasowe hity kinowe, dwie przebojowe serie komiksowe ("Ultimate Spider-Man" Bendisa i "Amazing Spider-Man" Straczynskiego), dołączył do Avengers, ujawnił swoją tożsamości i się rozwiódł. Sporo tego. Dwóm komiksowym ikonom, Kapitanowi Ameryce i Supermanowi, dla których lata dziewięćdziesiąte okazały się fatalne (szczególnie dla Człowieka ze Stali) zostały świetnie odświeżone przez utalentowanych artystów. Warto wspomnieć również o Halu Jordanie i Bucky'm Barnesie, którzy efektownie powrócili zza grobu, by stać się kolejno najfajniejszą Zieloną Latarnią i symbolem Ameryki godnym XXI wieku. W wyborach najlepszej serii królowały… komiksy niezależne. Trzy głosy dostały uwielbiane za Oceanem "Żywe Trupy", a dwa - "Strangers in Paradise". Z bardziej superbohaterskich rzeczy, Dave Richards docenił jedynie run Granta Morrisona w "JLA", który trwał od 1997 do 2000 roku, uznając go za prototyp nowoczesnych komiksów drużynowych ("New Avengers", "Authority", "Ultimates").

Jeśli chodzi o powieść graficzną, to właściwie każdy z redaktorów wskazał swojego faworyta i przyznam, że byłem nimi mocno zaskoczony. O "Creature Tech." Douga TenNapela nigdy nie słyszałem, a "Human Target: Final Cut" Petera Milligana i Javiera Pulido ledwie obiło mi się o uszy, podobnie jak "Alice in Sunderland" Bryana Talbota. Dużo dobrego słyszałem natomiast o "Asterios Polyp" Davida Mazzucchiellego, a kultowego Scotta Pilgrima będę miał okazję wkrótce przetestować osobiście.

Równie urozmaicone były wybory najlepszych twórców dekady. Wśród rysowników powszechne uznanie budzi talent nieznanego w Polsce JH Williamsa III (drogi Egmoncie, "Promethea" do scenariusza Alana Moore'a), tuż za nim wymieniani są Frank Quitely i Bryan Hitch, mistrzowie efektownej kreski. Pewnie długo będę musiał czekać na rodzime wydania komiksów autorstwa Darwyna Cooke'a ("New Frontier" i "Parker") i Micheala Larka (praca przy "Daredevilu" i "Gotham Central"), dwóch kolejnych artystów, docenionych przez redaktorów CBR. Wśród scenarzystów zacięty bój stoczyli król Marvela Brian M. Bendis i szalony Szkot Grant Morrison i nieznacznie wygrał łysy Żyd z Cleveland. Pod koniec dekady zabłysnął jeszcze Geoff Johns i albo bardzo szybko zgaśnie, ale stanie się Bendisem drugiej dekady XXI wieku.

niedziela, 28 marca 2010

#407 - Trans-Atlantyk 82

Dzisiaj, Trans-Atlantyk przybija do portu z opóźnieniem i niestety w okrojonej wersji - zamiast tradycyjnych ośmiu punktów, jest sześć. Wszystko biorę na siebie i swój komiksowy wypad do Bydgoszczy (relacja i fotorelacja na dniach!) i obiecuję, że za tydzień będzie punktualnie i w komplecie. A na razie zapraszam do lektury wieści zza wielkiej wody!

Wraz z czerwcowymi zapowiedziami Marvela, po wielu miesiącach ukrywania informacji na temat postaci Marvelmana, do której to wydawnictwo nabyło prawa w ubiegłym roku, pojawiły się pierwsze szczegóły jego uczestnictwa w uniwersum Spidera i spółki. Chociaż póki co, "uczestnictwo" to zbyt mocne słowo i na jego występy z innymi bohaterami Marvela trzeba jeszcze poczekać (o ile w ogóle do nich dojdzie). W czerwcu na sklepowe półki trafi one-shot "Marvel Classic Premier", którego zadaniem będzie przybliżenie czytelnikom historii tej legendarnej postaci. W środku, oprócz wywiadów z twórcami, którzy maczali palce przy losach tego superbohatera (Mick Anglo, Neil Gaiman i inni), znajdą się również prace artystów takich jak Doug Braithwaite, Jae Lee, Khoi Pham, Ben Oliver i inni. Na lipiec natomiast zaplanowano pierwszy numer "Marvelman Family's Finest" w którym Marvel prezentować będzie wcześniej nie publikowane na terenie USA historie tej postacią. Nic nie słychać na temat nowych przygód Marvelmana, chociaż coś najwyraźniej się dzieje w ich kierunku. W wywiadzie Tomka Pstrągowskiego z Neilem Gaimanem, twórca "Sandmana" mówi, że rozmawiał już z Marvelem, na temat możliwości dokończenia swojej opowieści o tym bohaterze. Póki co jednak, wydawnictwo musi uporać się z pewnymi problemami, bowiem nie do końca została wyjaśniona kwestia sprzedaży praw do samej postaci jak i poszczególnych jego historii. Znając życie wszystko skończy się dobrze (dla Marvela) - kwestia tylko tego jak dużo będzie to kosztować. Kimota! " (ŁM)

W czerwcu, za sprawą IDW Publishing, czytelnicy będą mieli okazję powrócić do Parku Jurajskiego. Akcja pięcioczęściowej mini-serii dziać się będzie trzynaście lat po wydarzeniach z pierwszego filmu i skupiać na losach wnuków Johna Hammonda - Tima Murphy'ego i Lex Murphy, znanych również z filmowego pierwowzoru, którzy nie potrafią zapomnieć o fascynującej wyspie z biegającymi tyranozaurami. Za "Jurrasic Park: Redemption" odpowiadać będzie Bob Schreck (scenariusz) oraz Nate Van Dyke (rysunki). Okładki do wszystkich pięciu zeszytów będą dziełem Toma Yeatesa, natomiast gościnny udział w postaci okładek alternatywnych zaliczy Frank Miller, Arthur Adams, Paul Pope, Bernie Wrightson oraz Bill Stout. Wraz z nową mini-serią, IDW postanowiło również wypuścić w wydaniach zbiorczych komiksy o Parku Jurajskim, które lata temu publikował Topps i które - jeśli dobrze pamiętam - pojawiły się również na naszym rynku za sprawą TM-Semica. (ŁM)

Swego czasu Grant Morrison przymierzał się do komiksowej adaptacji "Mahabharaty", staroindyjskiego eposu napisanego w sanskrycie. Tytuł miał się zostać opublikowany przez Virgin Comics, ale z powodu upadku wydawnictwa, nic z tego pomysłu nie wyszło. Na szczęście Grant nie zapomniał o swoim projekcie i w zeszłym tygodniu ogłoszono, że prace nad "18 Days: The Mahbharata Retold" idą już pełną parą. Z ta różnicą, że nie będzie to komiks, tylko film animowany, firmowany logiem Liquid Studios i Perspective Studios. Epicka, wschodnia opowieść o dwóch zwaśnionych rodach, od "Odysei" i "Illiady" dłuższa ośmiokrotnie, według Morrisona będzie psychodelicznym połączeniem "Władcy Pierścieni" z "Gwiezdnymi Wojnami". Nie brzmi to może zbyt zachęcająco, ale mam nadzieję, że Morrison się przyłoży do tego projektu. Obszerny preview, projekty postaci, lokacji i szkice można obejrzeć na stronie Newsaramy. Wkrótce ukaże się album, w którym odsłonięte zostaną kulisy powstawania "18 Days", pełne szkiców, komentarzy i fantastycznych ilustracji indyjskiego artysty Mukesha Singha ("Devi", "Gamekeeper", "Shadow Hunter"). (KO)

W zeszłym tygodniu pisałem o ekskluzywnym kontrakcie Freda Van Lente, dzisiaj chciałbym napisać nieco więcej o najciekawszym chyba tytule, nad którym obecnie pracuje. Mowa oczywiście o "Marvel Zombies 5". Pomimo, intensywnej eksploatacji konceptu pożerających mózgu, nieumarłych super-bohaterów, seria pod sprawną ręką Van Lente trzyma dobry, mainstreamowy poziom. Autor trzeciej i czwartej serii "MZ" uczynił z Machine Mana głównego bohatera sagi zapoczątkowanej przez Roberta Kirkmana, co okazało się znakomitym posunięciem. Tym razem Aaron Stack będzie podróżował po różnych alternatywnych rzeczywistościach, mordując napotkanych tu i ówdzie zombiaków, poszukując przy okazji lekarstwa, które zapobiegłoby rozprzestrzenianiu się plagi. Każdy numer będzie utrzymany w odrębne estetyce i klimacie - od westernu, przez uniwersum Killravena, arturiańskie średniowiecze w wersji Marvela, Ziemię podbitą przez Marsjan z "Wojny Światów", aż po cyberpunkowy świat znany z mini-serii "Machine Man" Barry'ego Windsora-Smitha. Piąta seria, która zapowiada się na najbardziej wybuchową i nastawioną na sprawianie radochy geekom startuje 7 kwietnia. Grafiką zajmie się artysta ukrywający się pod pseudonimem Kano. (KO)

Uchodzący za komiksową ikonę obciachu lat dziewięćdziesiątych rysownik i scenarzysta Rob Liefeld postanowił przywrócić tytuły, nad którymi pracował kilkanaście lat temu w ramach Image Comics i później w Extreme Studios i Awesome Comics. Zrestarotwane "Youngblood" przyjęło się na rynku całkiem dobrze, teraz przyszła kolej na "Brigade", będące odpryskiem tego pierwszego tytułu. Za pierwszym razem "Brigade" dobiło do ponad dwudziestu zeszytów, a jej reanimacja z 2000 roku skończyła się na jednym numerze. Liefeld, wraz ze współautorem projektu, Maratem Mychaelsem, chce odświeżyć schematyczną do bólu opowiastkę o grupie super-herosów walczących z kosmitami (w dużym uproszczeniu pisząc). Publiczność w Stanach, sądząc po reakcjach na forach, nie odniosła się do tego pomysłu zbyt entuzjastycznie, co znowu nie spodobało się samemu Robowi, który daje dzielny odpór głosom niezadowolenia. Czy komiks będzie udany, w co szczerze wątpię, dowiemy się kiedy trafi na sklepowe półki. Mnie natomiast imponuje determinacja z jaką Liefeld wciąż tworzy swoje "dzieła", pomimo lawinowej krytyki, z jaką się spotyka. (KO)

Marvel bombardował nas ostatnio licznymi doniesieniami odnośnie do nowej linii tytułów związanych z Avengersami, warto więc wszystkie te fakty posegregować. Przy okazji nowych wieści z Marvela, które ogłosiło, że 19. maja będzie Dniem Mściciela/Mścicieli i jednocześnie "Początkiem Nowej Ery!", czyli Heroic Age. W komiksowych sklepach przy okazji premier nowych tytułów z Mścicielami będzie można dostać komiksowe plakaty, kalendarzyki i mnóstwo innych mniej lub bardziej niepotrzebnych gadżetów. Porządkując zatem - pierwszy numer nowego on-goinga "The Avengers", który zakończył swój dotychczasowy żywot wraz z końcem trzeciego runu w 2004, ponownie wystartuje w "Avengers Day". Brian M. Bendis i John Romita jr. zajmą się scenariuszem i grafiką. Tydzień później ruszą "Secret Avengers" Eda Brubakera i Mike'a Deodato, a następnie "Avengers Academy" (03.06.2010) Christosa Gage'a i Mikea McKone. W zapowiedziach figuruje jeszcze "The Avengers: Prime" (03.06.2010), pięcioczęściowa mini-seria Bendisa i Alana Daviesa traktująca o reperkusjach "Oblężenia". Jak sądzę, brak "The Mighty..." , "Dark" i "Initiative" oznacza ich likwidację. (KO)

Hitem ostatnich dni jest pierwszy trailer do ekranizacji "Scotta Pilgrima" - komiksu o którym w ostatnim czasie dosyć często wspominamy. Papierowe dzieło Bryana Lee O'Maleya zadebiutuje na światowych ekranach trzynastego sierpnia (na polską premierę trzeba będzie poczekać do listopada) za sprawą Michaela Bacalla (scenariusz) i Edgara Wrighta (scenariusz i reżyseria). I nawet nie oglądając trailera, a jedynie patrząc na dokonania drugiego twórcy, można się spodziewać kilkudziesięciu minut niezłej zabawy - pan Wright ma bowiem na swoim koncie świetny "Wysyp Żywych Trupów", czy jeszcze lepszy "Hot Fuzz". Natomiast niecały miesiąc przed premierą filmu, tradycyjnie za sprawą Oni Press, do fanów komiksu trafi finałowa, szósta część jego przygód o tytule "Scott Pilgrim's Finest Hour". Czy to będzie rok Scotta Pilgrima? (ŁM)

"Geek Honey of the Week"
(niejaka Holly-D może się pochwalić bardzo ciekawymi wzorami na swoim ciele, jak również galerią zdjęć do której zapraszam pełnoletnich fanów komiksu - za polecankę dziękowania lecą w stroną Skila!)

sobota, 27 marca 2010

#406 - Komix-Express 32

Wczoraj, w piątek w Krakowie w 1949 Club odbył się wernisaż komiksowej wystawy "Epizody z Auschwitz". Na ścianach nowohuckiej klubokawiarni zaprezentowano oryginalne plansze z publikowanych już komiksów ("Miłość w cieniu Zagłady" i "Raport Witolda"), a także z "Ofiary", która ukaże się na początku kwietnia. Prapremiera tego albumu miała odbyć się podczas wernisażu, ale z powodu konfliktu z zakonem Franciszkanów musiała zostać odwołana. Po szybkim przeglądnięciu prac i łyku czerwonego wina, scenarzysta serii Michał Gałek, debiutujący rysownik Łukasz Poller, a także wydawca serii Jacek Lech zaprosili gości na krótkie spotkanie, połączone z multimedialną prezentacją. Gałek opowiadał trochę o trudnościach w pracy nad źródłami, a Poller o tremie towarzyszącej pracy nad swoim pierwszym albumem. Spotkanie odbyło się w sympatycznej, nienapuszonej atmosferze, chociaż zrobione było kompletnie na wariata i bez żadnego pomysłu. Goście niestety nie dopisali. Patrząc po sali wydawało mi się, że na wernisażu stawiła się większa część ekipy z pArt Studio (Arkadiusz Klimek, Marcin Nowakowski, którzy pracowali nad poprzednimi "Epizodami...", a także kilka innych twarzy z komiksowego półświatka Krakowa) oraz "znajomi królika". Z przybyłych zainteresowanych samym wernisażem i spotkaniem z twórcami byłem ja i Gordon, z którym postanowiłem wybrać się na jedno głębsze. Może jeszcze kilka mniej lub bardziej przypadkowych osób, dwóch panów z aparatami, jeden pan z kamerę. Tyle. Jakby nikogo nie obchodził jakiś tam polski komiks, jeszcze o Oświęcimiu. (KO)

Pierwsze atrakcje Komiksowej Warszawy zostały wreszcie ujawnione. Tomasz Kołodziejczak z Egmontu w wywiadzie dla Alei Komiksu zdradził, że z Francji do swojej ojczyzny zjedzie Piotr Kowalski. Autor "Gaila" nad Sekwaną pracował nad kryminalną serią "Le Branche Lincoln" ("Wydział Lincoln"), która na KW doczeka się swojej polskiej edycji. Kolejnym gościem będzie Jeff Lemire, autor entuzjastycznie przyjętych "Opowieści z Hrabstwa Essex". Najprawdopodobniej kanadyjski twórca nie przywiezie ze sobą żadnego nowego albumu. A tymczasem na Twitterze Szymon Holcman zaprezentował ilustrację opatrzoną komentarzem "Komiksowa Warszawa" - czyżby tak miał wyglądać plakat promujący imprezę? I jeszcze na zakończenie przypominamy - Warszawa, 17-18 kwietnia, Centralny Basen Artystyczny (ul. Konpnickiej 6) - be there!. (KO)

W ostatnich dniach na sklepowe półki trafiło drugie wydanie jednego z najlepszych komiksów 2009 roku, czyli "Fun Home" Alison Bechdel. Komiks ten ukazał się na naszym rynku ponad rok temu za sprawą Abiektu i timofa, i zazwyczaj spotykał się z bardzo pozytywnymi recenzjami i opiniami. Nowe wydanie będzie się nieco różnić od poprzedniego - zamiast twardej okładki z obwolutą, czytelnicy dostaną miękką, za taką samą cenę (50zł). O samym komiksie można nieco więcej poczytać na stronie wydawnictwa, a w planach Abiektu na ten rok znajduje się jeszcze autorski album Pawła Leszkowicza "Art Pride. Polish Gay Art", angielskojęzyczna wersja przewodnika po Warszawie "Homo Warszawa"/"Queer Warsaw" oraz kolejne dzieło Bechdel, czyli prawdopodobnie zbiór stripów "Dykes To Watch Out For". (ŁM)

Kultura Gniewu nieco pokątnie, pod koniec jednego z blogowych newsów, wyjawiła jaki komiks Paula Pope'a wyda za czas jakiś. Będzie to "Battling Boy", komiks nad którym twórca "Batman: Year 100" czy "Heavy Liquid" obecnie pracuje. Nowy album Pope'a opowiadać będzie o tytułowym chłopcu, synu kogoś na wzór boga (bądź superbohatera), który musi zaprowadzić porządek w Monstropolis - mieście o wielkości kontynentu, zamieszkałym przez skore do bitki monstra. "Battling Boy" zostanie wydany w USA przez First Second, a jego papierowe wydanie zostanie prawdopodobnie poprzedzone publikacją internetową. Jak wspomina KG, podobnie może być i na rodzimym rynku. Ale to kwestia pewnie dopiero przyszłego roku. (ŁM)

Egmont w ostatnich dniach marca zdradził swoje plany na miesiąc następny. Kwiecień na pierwszy rzut oka prezentuje się dość bogato (10 pozycji), choć komiksów z linii ekskluzywnych wydań jakby mniej. Jedyną pozycją w twardej oprawie będzie pierwszy tom "Misia Miszy" Kłudkiewicza. Ukontentowani ofertą najbardziej będę miłośnicy science-fiction (kolejny numer "Star Warsów" plus pierwszy tom "Rycerzy Starej Republiki", a do tego dwunasty album "Armady" Morvana i Bucheta) i klimatów sensacyjnych ("Wydział Lincoln" Piotra Kowalskiego, podwójny "Dylan Dog" i "Incognegro", choć komiks Johnsona i Pleece'a zadowoli również fanów obyczajówek). Stawkę uzupełnia "Batman: Co się stało z Zamaskowanym Krzyżowcem?" Gaimana i Kuberta, piąty tom "Lucyfera" oraz kolejna antologia powstańcza. Kwestię cen dyplomatycznie przemilczę, choć na usta ciśnie się kilka niewybrednych epitetów, szczególnie odnośnie finansowych założeń cyklu "Sensacja", a tzw. stanu faktycznego. Jednym słowem - miało być tanio, a jest drogo. Zapewne w najbliższych tygodniach Egmont pokaże przykładowe plansze pakietu kwietniowego, który został zaplanowany na Komiksową Warszawę (choć ich premiery datowane są na 19 kwietnia). (KO)

Jakby wiosennych imprez komiksowych było mało (pozdrawiam z Bydgoskiej Soboty!) to do tego zacnego grona dołączyła kolejna - dziesiątego kwietnia w Gdańsku odbędzie się Baltikon 2010, czyli Ogólnopolski Konwent Gier, Komiksu i Mangi. Główną atrakcją komiksowej części imprezy, będzie spotkanie z Karolem Kalinowskim, twórcą między innymi "Łaumy" i "Yoela". Wydaje się jednak, że największy ciężar położono na część mangową - w planie Baltikonu jest cosplay, karaoke czy też pokazy anime - jak wyliczają organizatorzy, na fanów wielkookich klimatów czeka "łącznie 16 godzin mangowych atrakcji". Pozostałe punkty programu oraz miejsce imprezy do znalezienia na Komiksomanii. A dwa i pół miesiąca po Baltikonie w Gdańsku odbędzie się zdecydowanie bardziej komiksowa impreza, czyli wyczekiwany Bałtycki Festiwal Komiksu! (ŁM)

Szymon Kudrański nie zwalnia tempa! Oprócz tego, że w wraz z numerem #201 przejmie stanowisko rysownika w "Spawnie" Todda McFarlane, będzie pracował także dla DC. Kudrański podpisał kontrakt na dwuczęściową historię co-feture (są to kilkustronicowe szorty dodawane do wiodących tytułów) w 12 i 13 numerze "Batman: Streets of Gotham". Zilustruje serię "Manhunter" do scenariusza Marka Andreyko. Komiksy mają ukazać się w maju i czerwcu. Ponad to, w wywiadzie dla DC Multiverse wspomina o autorskiej mini-serii, która ukaże się nakładem Image Comics w listopadzie. Nie mamy powodów, żeby nie wierzyć Szymonowi, choć oficjalna strona DC podaje, że grafiką w tych numerach ma zająć się Jeremy Haun. (KO)

#405 - The Batmans: Track 33 - Biram Ba

Dzisiejszego Batmana narysował Biram Ba, znany w polskim web-komiksowym półświatku przede wszystkim z trylogii o Człowieku-Szynszyle, super-herosie pilnującym porządku w mieście Nowy Fork. Jego pierwsze przygody spisano na łamach "The Amazing Człowiek-Szynszyla", z kosmicznym zagrożeniem uporał się w "Powrocie Człowieka-Szynszyli", a wybuchowy finał jego perypetii miał miejsce w "Człowiek-Szynszyla Forever". Nie licząc pierwszych prac Birama (seria "Ostrza" i "Ex Nihilo"), komiksiarz z Rzeszowa ma na swoim koncie również serię fantasy "R'Gar" i "Diggsa" w konwencji super-hero. Więcej jego prac można zobaczyć na digarcie i deviancie, a o jego raportach z pola bitwy poczytacie na jego blogu. (KO)

Zwycięzcą dzisiejszej edycji został po raz kolejny Maciej Pałka, który podał prawidłową odpowiedź w tej samej minucie w której opublikowana została zagadka (!), i który o sekundy wyprzedził Piotrka Nowackiego! Gratulujemy obu panom!

W pierwszy kalendarzowy tydzień wiosny wybraliśmy się na małe wagary, stąd też brak porywających wpisów w ostatnich dniach z naszej strony. Na szczęście są weekendowe cykle, których tak łatwo nie odpuścimy, i wraz z dzisiejszą edycją batmaniej zabawy powracamy do nadawania. Tradycyjnie autorem grafiki, której fragment widać po prawej stronie, jest polski twórca, którego imię, nazwisko, bądź przydomek należy odgadnąć. Proste zadanie, na które macie aż 24 godziny - chociaż jak pokazują ostatnie tygodnie, wystarczyłaby i godzina. Zapraszamy do zabawy! (ŁM)

niedziela, 21 marca 2010

#404 - Trans-Atlantyk 81

Zastanawialiście się kiedyś, kto zajmuje się poturbowanymi w licznych potyczkach super-bohaterami? Czy zarejestrowani herosi muszą płacić jakieś składki zdrowotne? Jak na świńską grypę ma zaszczepić się Luke Cage albo Superman, mający niezniszczalną skórę? Nie każdy, jak Spider-Man, może liczyć na pomoc Mary Jane, która obłoży siniaki, zabandażuje skaleczenia i pomoże nastawić złamane kości… ale zaraz, Peter już nie może liczyć na swoją żonę. Musi zdać się publiczną służbę zdrowia. Nad podobnymi kwestiami na pewno dumał J. Michael Straczynski, kiedy wpadł na pomysł komiksowej opowieści o szpitalu dbającym o zdrowie ludzi, obdarzonych nadzwyczajnymi zdolnościami. Z przygotowanym konceptem fabularnym, wstępną obsadą, zbierającą zarówno niezwykłych pacjentów, jak i zespół lekarzy, spotkał się z Danem DiDio, któremu pomysł spodobał się straszliwie i pozwoli JMS'owi na jego realizację w realiach uniwersum DC. Do ekipy wymyślonej przez scenarzystę dołączą herosi ze stajni Warnera. "Ostry Dyżur" i "Dr. House" z peleryniarzami w tle? Dla mnie brzmi świetnie, tym bardziej, że Straczynski obiecuje coś w stylu "Gotham Central". Autor zacznie od pełnometrażowej powieści graficznej "Samaritan X", która może stać się punktem wyjścia dla serii regularnej. Obiecuje nie wikłać się za bardzo w meandry continuity, tylko opowiadać ciekawe historie wykorzystując ikonicznych herosów z DC. Ja jedynie mam nadzieję, że JMS nie wziął zbyt dużo na siebie - wkrótce przejmie on-goingi "Supermana" i "Wonder Woman", ciągle pracuje nad "Superman: Earth One" i "Brave & The Bold" - sporo tego. Premiera komiksu o super-bohaterskim szpitalu na peryferiach, czy raczej Gotham, planowana jest w okolicach późnego lata lub wczesnej jesieni. (KO)

Fred Van Lente jest świetnym przykładem twórcy komiksowego, który pracując przy autorskich projektach i dla mniejszych wydawnictw stopniowo przebijał się do majorsów. Scenarzysta duńskiego pochodzenia zaczynał od małego studia Evil Twin Comics, które założył wraz z Ryanem Dunlaveyem. Jego twórczość wpadła w oko redaktorom z Domu Pomysłów i Van Lente dostał szansę pisania dla Marvela. Debiutował w "Amazing Fantasy" w 2005 roku, a potem mozolnie wyrabiał sobie markę w tytułach imprintu "Marvel Adventures", by wreszcie odnieść spory sukces. Jego "Marvel Zombies" i "The Incredible Hercules”, współtworzony z Gregiem Pakiem, zebrały świetne recenzje i Joe Quesada zdecydował się na podpisanie z nim ekskluzywnego kontraktu. Oprócz kolejnej inkarnacji super-zombiaków i dalszych przygód Amadeusa Cho, Van Lente na stałe dołączył do pajęczej ekipy (skrypty do "Web of Spider-Man") i dostanie tytuł z Człowiekiem-Żelazkiem ("Iron-Man: Legacy"). Szczególnie ciekawie zapowiada się piąta seria zmagań Machine Mana z nieumarłymi kalesoniarzami. Fani niezależnej twórczości autora "Action Philososphers" mogą spać spokojnie, bo kontrakt z Marvelem pozwala mu kontynuować pracę nad jego autorskimi projektami ("Comic Book Comics"). (KO)

W maju tego roku na wielkie ekrany (mam nadzieję, że także polskie) wejdzie film, który zapowiada się na kwintesencje kina "action movie" z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Najwięksi amerykańscy twardziele, których pamiętam z oglądanych na okrągło kaset VHS w dzieciństwie spotkają się w jednym obrazie. Sylvester Stallone, Dolph Lundgren, Arnold Schwarzenegger, Bruce Willis, a także Mickey Rourke, Jet Li i Jason Statham - nie wiem czy będę w stanie wytrzymać taką dawkę masy mięśniowej i adrenaliny na raz! Co wspólnego "The Expendables" mają z komiksem? Otóż w czerwcu nakładem Dynamite Entertainment ukaże się obrazkowy prequel filmu. Scenariusz do niego przygotuje Chuck Dixon, prywatnie fan kina akcji, który na swoim koncie ma "Punishera", "G.I. Joe" czy "A Team", więc doskonale nadaje się do tytułu tego typu. Oprawą graficzną zajmie się bliżej mi nieznany Esteve Poll. (KO)

Amerykanie uwielbiają nabijać się z Francuzów i ich postawy podczas II Wojny Światowej, powszechnie uważając ich za tchórzy. Chyba nie do końca potrafią zdać sobie sprawę w jakiej sytuacji znalazł się Paryż, kiedy został napadnięty przez Hitlera. "Resistance" będzie serią powieści graficznych autorstwa Carly Jablonski (scenariusz) i Lelanda Purvisa (rysunki) traktujących o codziennym życiu w okupowanej Francji. Głównymi bohaterami komiksu będą dzieci i na ich losie skupi się fabuła. Paul, jego młodsza siostra Marie i ich żydowski przyjaciel Henri starają się żyć normalnie, do czasu kiedy nie wstąpią do formującego się ruchu oporu i zaczną pomagać w miarę swoich skromnych możliwości. Jablonski obiecuje opowiedzieć niebanalną historię, w której linia między kolaboracją, a walką z okupantem była bardzo cienka. Ma świadomość, że okres rządu Vichy należy do jednych z najboleśniejszych w historii Francji i nie chciałaby popaść w tanie moralizatorstwo. "Resistance" ma być trylogią, której finałem będzie wyzwolenie Paryża. (KO)

To już taka świecka tradycja, że na początku roku Mark Siegel z First Second opowiada o zbliżających się premierach, dalekosiężnych planach i najciekawszych zapowiedziach dotyczących swojego wydawnictwa. Już w maju ukaże się drugi tom jednego z najambitniejszych projektów FS, czyli "Olympians" zatytułowany "Athena: Grey-Eyed Goddess". Seria opowiadająca o panteonie greckich bogów ma liczyć aż dwanaście tomów i będzie dziełem, któremu George O'Connor poświęcił kawał życia. Oprawa graficzna, przypominająca połączenie staroszkolnego stylu Kirby'ego z nowoczesną krechę Mignoli, prezentuje się znakomicie. Równie ślicznie zapowiada się pierwszy tom trylogii "Solomon’s Thieves", autorstwa Jordana Mechnera, LeUyen Pham i Alexa Puvillanda, znanych z świetnie przyjętego "Prince of Persia". Prawdopodobnie latem ukaże się nowy komiks Gene Luan Yanga ("Prime Baby"), zbierający jego krótki komiksy publikowane na łamach "New York Times Magazine"). "City of Spies" spółki Susan Kim-Laurence Klavan-Pascal Dizin zapowiada się na komiks przygodowy w stylu "Tintina", a o "Resistance" szerzej pisałem powyżej. (KO)

Jak co miesiąc, pierwszym wydawnictwem które ujawniło pełne zapowiedzi na trzy miesiące naprzód był Dark Horse. W czerwcowej ofercie najciekawiej prezentuje się nowa miniseria "Buzzard", będąca spin-offem znanego u nas "Zbira". Scenarzystą jest oczywiście twórca postaci, czyli Eric Powell, który dołoży również swoje trzy grosze do okładek i grafiki wewnątrz numerów. W tym ostatnim pomagać mu będzie Kyle Hotz, z którym Powell współpracował między innymi przy serii "The Zombie: Simon Garth". Za kolory tytułu odpowiadać będzie Dave Stewart, a za alternatywną okładkę Richard Corben. Z opisu zamieszczonego w zapowiedziach ciężko jednoznacznie stwierdzić, ile "Buzard" będzie miał numerów - w jednym miejscu stoi, że trzy, w drugim, że cztery. Pełna oferta Dark Horse na czerwiec do wglądu na stronie CBR. (ŁM)

Kilka dni po zapowiedziach Dark Horse, pojawiła się oferta Image Comics, w której moją uwagę zwróciły dwa komiksy. Pierwszym z nich jest one-shot "Sea Bear & Grizzly Shark" autorstwa Ryana Ottleya ("Invincible") i Jasona Howarda ("The Astounding Wolf-Man") w którym dwa pocieszne stworzenia zamieniają się miejscami - tytułowy rekin zamieszkuje w lasach, a niedźwiedź pluska się w wodzie. Pierwsze informacje o tym komiksie pojawiły się już dawno temu i cieszę się, że w końcu będzie okazja przekonać się na własne oczy co też zmajstrował ten uzdolniony duet. Drugim tytułem jest "Meta 4", pięcionumerowa miniseria autorstwa Teda McKeevera, opowiadająca o przyjaźni astronauty z amnezją i kobiety przebranej w strój Świętego Mikołaja. Oprócz tego w czerwcu pojawi się pierwszy numer nowego nabytku Image Comics, czyli serii "Hack/Slash: My First Maniac", jak również rozpoczną się takie tytuły jak "Dynamo 5: Sins of the Father" czy "Brigade". O kolejnym numerze "Image United" nic nie wiadomo. (ŁM)

Pozostając jeszcze przy wydawnictwie Kirkmana, Larsena i spółki - w ostatnim tygodniu miała miejsce bliźniaczo podobna akcja, do tej, którą Marvel serwuje od jakiegoś czasu w przypadku nowych tytułów i składów Mścicieli. Od poniedziałku do piątku publikowane były teasery przedstawiające członków "Guardians of the Globe", których seria ma trafić do sklepów w sierpniu tego roku. Pierwsze dwie grafiki prezentowały Invincible'a i Spawna, i wyglądało na to, że szykuje się gwiazdorska obsada i grupa na miarę marvelowych Avengers. Jednak trzy kolejne grafiki i opisy do nich dołączone pokazały, że jest to jedynie żart wydawnictwa. Trzecim członkiem miałby być Rick z... "Żywych Trupów" ("Moja obecność tutaj nie ma dla mnie żadnego sensu, ale powinna podnieść sprzedaż."), czwartym Barack Obama ("Nie jestem już tak popularny jak wcześniej. Za jaką cenę chodzi "Amazing Spider-Man" 583 na ebayu?"), a piątym młody czarodziej w okularach, z blizną na głowie i sową na ramieniu ("Okej, teraz jest trochę niedorzeczne... i nieco nielegalne."). Jak wyjaśnił w wywiadzie Robert Kirkman, seria "GotG" jak najbardziej pojawi się w sklepach w sierpniu, jednak z zupełnie innym składem, który zostanie zaprezentowany w nadchodzącym tygodniu. A owe pięć teaserów, miało służyć jedynie dobrej zabawie. I z tego zadania wywiązały się one raczej bez zarzutu. (ŁM)

W kwietniu do sprzedaży trafią dwa numery miniserii "World War Hulks: Hulked Out Heroes", o której pisaliśmy już kilka tygodni temu (#2). Historia w nich zawarta jest kontynuacją tego, co wydarzyło się w minionym tygodniu na łamach obydwu "zielonych tytułów" (a raczej "zielono-czerwonych"), w których przedstawiono finał "Fall of the Hulks". Tak jak wcześniej pisaliśmy, scenarzystą dwóch zeszytów jest Jeff Parker, a twórcą okładek i grafiki Humberto Ramos. Z odtajnionego opisu serii wynika, że pierwsze skrzypce grać w niej będzie niesamowite ponoć połączenie dwóch herosów - Hulka i Deadpoola, które nazywać się będzie.. Hulkpoolem. Dodatkowo, oprócz bohaterów znanych na co dzień z kart komiksów (Cap America, Spider-Man) pojawią się tacy herosi jak Devil Dinosaur, Rama Tut czy Bluebeard the Pirate. To wstrząsające całym uniwersum wydarzenie zapowiada się doprawdy zabawnie. (ŁM)

"Geek Honey of the Week"
(z każdym tygodniem jest mi coraz ciężej znaleźć dobre kandydatki do tytułu GHotW, na szczęście jest Megan Van Burkleo, którą tym razem prezentujemy w kostiumie Aphrodite IX)

sobota, 20 marca 2010

#403 - Komix-Express 31

Maciej Pałka ujawnił na swoim blogu tytuł drugiego (z sześciu) projektów nad którymi obecnie pracuje, i bez większego zaskoczenia okazało się, że są nim "Sceny z życia murarza" o których kilka słów pojawiło się już wcześniej w e-przestrzeni. Komiks do scenariusza Jerzego Szyłaka, będący niejako spin-offem "Szminki" (Szyłak/Karpowicz), jest według wizji Pałki antologią idealną w której zaprezentowane prace różnych artystów tworzą jedną, logiczną całość. Oprócz twórcy "Laleczek" swoje kilka groszy do antologii dorzucili Leszek Wicherek, Artur Chochowski, Piotr Nowacki, Sebastian Skrobol, Unka Odya, Marek Rudowski, Kuba Tarkowski, Olgierd Ciszak, Maciej Wódz, Rafał Bąkowicz i Marek Turek. Efekt pracy ujrzy światło dzienne prawdopodobnie pod koniec tego roku (październikowa emefka?) za sprawą Timofa, a wszelkich nowości na temat "Scen..." należy wypatrywać na blogu Macieja, lub też nowo powstałej stronie projektu. (ŁM)

Pomimo licznych przeciwności losu, spisku zawiązanego przez redaktorów największych serwisów komiksowych wymierzonego w ambitne inicjatywy, zdradzieckich stron napisanych we flashu i "ziomali z komiksowego getta" ignorujących rewelacje o najnowszej antologii krótkich form komiksowych (oczywiście tylko tych najlepszych) Witold Idczak skończył skład najnowszego "Komiks Forum". Jeden z ostatnich obrońców słusznej sprawy, czyli promocji dobrych, polskich komiksów, pomimo rzekomego braku zainteresowania twórców, zebrał ponad 250 plansz. Antologia A.D. 2010 będzie liczyła sobie równe sto stron i zostanie wydana w nakładzie 300 numerowanych egzemplarzy. Swoje prace na jej łamach zaprezentują między innymi Jakub Woynarowski (laureat Grand Prix w Łodzi w 2007 roku), Adam Święcki ("Przebudzenie Legendy"), Jarosław Gach ("Legendy Warmińskie"), Mariusz Zawadzki ("Demony Seksu"), Daniel Grzeszkiewicz i Robert Trojanowski. Pełną listę twórców biorących udział w projekcie można znaleźć na blogu Komiks Forum, pod tym linkiem. Premiera antologii odbędzie się prawdopodobnie na Komiksowej Warszawie, w kwietniu. Papierowej wersji "KF" będzie towarzyszyła edycja cyfrowa, w której znajdą się te prace, które nie zmieściły się w wersji analogowej. (KO)

W najbliższy piątek do sprzedaży trafią dwa komiksy od Hanami. Pierwszym z nich będzie "Odległa Dzielnica" znanego u nas już dobrze Jiro Taniguchi'ego ("Wędrowiec z Tundry", "Ikar"), opowiadająca o niespodziewanym powrocie głównego bohatera w rodzinne strony i związanych z tym wspomnieniami. Komiks ten w 2003 roku w Angouleme został wyróżniony nagrodą za najlepszy scenariusz. Drugą pozycją jest "Anagram" autorstwa Kirin Tendo, również traktujący o wspomnieniach, jak również trudnym dzieciństwie oraz związanej z nim traumie. "Odległa dzielnica" liczy sobie 404 strony w miękkiej oprawie za które trzeba będzie uiścić opłatę w wysokości 54 zł, natomiast koszt "Anagramu" (208 stron "na miękko") to złotych 29. (ŁM)

Kwiecień będzie dobrym miesiącem dla fanów ekranizacji komiksowych - oprócz premiery "Kick-Ass" Marka Millara i Johna Romity młodszego (16 kwietnia), do kin trafi również druga część przygód Iron Mana (30 kwietnia). W związku z tym Mucha Comics postanowiła zapoznać polskich czytelników z najnowszymi przygodami tego bohatera. W okolicach filmowej premiery do ich rąk odda pierwszy tom jego perypetii o nazwie "Iron Man: Pięć koszmarów", na który składa się pierwszych siedem zeszytów nagrodzonej w ubiegłym roku Eisnerem serii "Invincible Iron Man". Za tytuł ten odpowiada doświadczony duet Matt Fraction/Salvador Larroca, a jego pierwsza historia traktuje o pojedynku milionera Starka z młodym Ezekielem Stanem. "Iron Man: Pięć koszmarów" wydany zostanie "na twardo" (jak to u Muchy), a za 176 stron w kolorze trzeba będzie zapłacić 75zł. (ŁM)

W zeszłym tygodniu, dokładnie 13 marca, ukazał się pierwszy kadr z "366 kadrów", najciekawiej zapowiadającego się web-komiksu od czasów "Pierwszej Brygady" i "Rewolucji". Jego autorem jest Dennis Wojda, jeden z najlepszych polskich (ale ze szwedzkim rodowodem) scenarzystów, mającym na swoim koncie takie tytuły, jak "Mikropolis" (z Krzysztofem Gawronkiewiczem), czy "Pantofel panny Hofmokl" (z Krzysztofem Ostrowskim). Autor przez rok i jeden dzień będzie publikował jeden kadr z historii swojego życia. Jak pisze Wojda, historia powstaje bez wcześniej przygotowanego scenariusza i będzie miała formę komiksowego strumienia świadomości. Twórca nie wie o czym będzie opowiadał kolejny kadr i nie wie, dokąd zaprowadzi go historia, która rozpoczyna się w dniu jego 37 urodzin. Na gruncie polskim "366 kadrów" może wydawać się innowacyjnym eksperymentem, ale w skali światowej na podobny pomysł wpadł już James Kochalka w "American Elf", co zdążył już zauważyć Tomek Pstrągowski z Komiksomanii. (KO)

W kwietniu do stolicy Polski przybędzie znany i lubiany Joann Sfar (m.in. "Klezmerzy", "Mały Książe" czy ostatnio wydany przez Mroja Press "Profesor Bell"), jednak jego wizyta nie będzie wiązać się z komiksowymi dokonaniami, a filmową twórczością. W ramach "Przeglądu Nowego Kina Francuskiego" zostanie zaprezentowany między innymi film "Gainsbourg heroiczne życie", którego Sfar jest reżyserem. Warszawska część przeglądu będzie miała miejsce w dniach 8-14 kwietnia w Kinie Muranów, a oprócz tego, w późniejszych terminach, obrazy wchodzące w skład przeglądu obejrzeć będzie można w Krakowie, Gdańsku, Wrocławiu, Łodzi i Poznaniu. Szczegółowa rozpiska, z terminami i opisem filmów, do wglądu w tym miejscu. Organizatorem "Przeglądu Nowego Kina Francuskiego" jest Gutek Film oraz ambasada Francji. (ŁM)

Wielkimi krokami zbliża się piękna, polska wiosna i komiksiarze mogą wreszcie uczestniczyć w licznych imprezach spod znaku dymka i kadru. Oczywiście, daniem głównym będzie kwietniowa Komiksowa Warszawa, a smakowitą przystawką będą zapewne Bydgoska Sobota z Komiksem, zaplanowana na 27 marca. W maju warto wpaść do Lublina na drugą edycję następcy TRACHa!, czyli Lubelskich Spotkań z Komiksem. W większych imprez może wypaść jeszcze piknik komiksowy w Tomaszowie Mazowieckim. Jeśli tak dalej pójdzie, to MPK powinno pomyśleć, o jakichś specjalnych zniżkach, dzięki którym będzie się dało zaliczyć choć cześć tych atrakcji rozsianych po całej Polsce! Coraz trudniej zliczyć mniejsze, lokalne inicjatywy komiksowe. Już dzisiaj, czyli 20 marca, we Wrocławiu odbędzie się pierwsze Wrocławskie Forum Komiksowe, na którym będzie debatować się między innymi o kondycji komiksu polskiego (a jakże!). Michał Śledziński będzie pierwszym gościem spotkań z cyklu "Kto zabił polski komiks?", które będą się odbywały co miesiąc w katowickim Rondzie Sztuki. Spotkanie z pierwszym podejrzanym poprowadzi Marceli Szpak. Natomiast Ryszard Dąbrowski będzie gościem białostockiej klubokawiarni Kopiluwak, w której odbędzie się wernisaż jego prac. (KO)

W miniony czwartek Egmont wykonał kolejny (po "Star Wars Komiks") mały krok w stronę "powrotu zeszytówek" na nasze komiksowe poletko. Mowa tu oczywiście o premierze "Fantasy Komiks" - magazynu dla miłośników "elfów, kul ognia a nawet i podróży kosmicznych". Comiesięczna dawka 160 stron będzie zawierać trzy europejskie serie w odcinkach oraz dodatki w postaci stripów i artykułów. Trzeba przyznać, że całość wydana jest bardzo przyzwoicie i za niewygórowane pieniądze. Miejmy nadzieję, że ten substytut "czterech piw" czy "wyjścia do kina" znajdzie zainteresowanie w szerszym gronie niż tylko fanów komiksu, a wtedy kto wie jaki będzie "kolejny krok" Egmontu? Magazyn znalazł swoje miejsce w sieci, gdzie oprócz informacji o bieżącym numerze i zapowiedziach kolejnego, jest także coś do poczytania oraz ankieta odnośnie samego magazynu. Niezdecydowanych zapraszam do obejrzenia przykładowych plansz. Drugi numer zawita do kiosków oraz księgarń 22 kwietnia, i miejmy nadzieję, że wtedy nie będzie już żadnego problemu z dystrybucją. (JT)

piątek, 19 marca 2010

#402 - The Batmans: Track 32 - Szaweł Płóciennik

Autor wczorajszej bat-zagadki, czyli Paweł "Szaweł" Płóciennik jest prawdziwym człowiekiem renesansu w undergroundowej wersji. To radiowiec, współtwórca komiksowej audycji w radiu Kampus 97,1 FM, wokalista i tekściarz zespołu Żelazna Brama i wreszcie rysownik/scenarzysta komiksowy. Autor cieszącego się sporą popularnością web-komiksu "Półka Zoo". Redaktor naczelny zina "Hardkorporacja" (do tej pory ukazały się cztery numery), publikujący swoje prace w licznych periodykach obrazkowych ("Jeju", "Maszin", "Mix-Komix"), mający na swoim koncie pełnometrażowe produkcje ("Comics Invaders", "Gabriel Alfons - Romeo i Julian" i "Czak Norys versus Ojciec dr. #3"), a także występ w antologii "W hołdzie Tadeuszowi Baranowskiemu". Pomysłodawca bitew komiksowo-rapowych "Flamastry versus Majki". Ostatnio często wpada do Pakierni i pracuje nad nowelą graficzną "Sprane dżinsy i sztama". Wpadajcie na jego bloga i majspejsa! (KO)

Mój pajęczy zmysł wypadałoby oddać do naprawy, bo wbrew moim przewidywaniom twórca 32. Muzycznego Batmana został odgadnięty równie szybko co w poprzednich edycjach. Po ośmiu minutach z prawidłową odpowiedzią przybył Maciej Pałka, który dołożył w tej zabawie kolejny punkcik do swojego konta - serdecznie gratulujemy!

Pocieszam się jednak, że nie tylko moje przeczucie zawiodło. Jeden z komiksiarzy przeliczył się jeszcze bardziej, mówiąc w trakcie zabawy iż "(...) Szaweł to nie jest na pewno, dam sobie lewe jajo uciąć". A jak słyszałem "na mieście", lewa noga i lewa ręka ryzykanta także została przegrana w pewnym zakładzie. Redakcja Kolorowych zeszytów współczuje wszystkim członkom nierozgarniętego fana kadrów i dymków.

Ostatnich kilka piątkowych zgadywanek pokazało, że prawidłowa odpowiedź nie jest już kwestią godzin, a pierwszych kilku minut. Namawiamy więc do śledzenia naszego ćwierkającego konta, na którym co piątek umieszczamy informację o której godzinie dokładnie można się spodziewać zajawek batmanich grafik. Chociaż szczerze mówiąc, tym razem pajęczy zmysł podpowiada mi, że prawidłowa odpowiedź nie padnie w pierwszych dwóch kwadransach zabawy.. Do dzieła? (ŁM)